Racjonalista - Strona głównaDo treści
Koty nie lubią Newtona

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
25-01-2007 15:37Remigiusz FajferKoty nie lubią Newtona
Mamy kota. Trzymamy kota trzy metry nad podłożem brzuchem do góry. Kiedy go upuścimy, zawsze spadnie na cztery łapy! Jak to się dzieje? Przecież zgodnie z zasadą zachowania pędu mógłby się kręcić jakby tylko chciał, a i tak nie wykonałby żadnego efektywnego obrotu.
Pisałem o tym wcześniej. Wytłumaczenie jest proste. Kot wykonuje kilka rodzajów ruchów w tym trzy podstawowe, z czego dwa są istotne. Jeden z tych trzech ruchów, to skręcanie kręgosłupa wokół osi, tak, że łapy tylne i przednie są pod kątem. Dwa pozostałe ruchy są najważniejsze. Jest to ruch obrotowy tylnych łap i ruch posuwisto zwrotny tylnych łap. Jeśli się przyjrzeć temu ostatniemu, to jest bardzo specyficzny, gdyż w jedną stronę kot przesuwa łapy szybciej, w drugą wolniej.
Jak to wykorzystać?
Najprościej jest zbudować elektromagnes z ruchomym, zawieszonym na sprężynkach magnesem w środku i podłączyć pod to prąd o przebiegu piłokształtnym, tak, że magnes w środku elektromagnesu będzie wprowadzał układ w drgania posuwisto zwrotne (w jedną stronę sunie szybciej niż w drugą). Tu problemem jest wobulator, który kosztuje 3000 PLN.
Można też zbudować układ z silnika obrotowego, który na osi ma wibrator, także drgający tym specyficznym ruchem (w jedną stronę szybciej, niż w drugą).
Spróbujcie! Pogadamy...

Marian (5438 punktów)
   Sądzę, że wynika to z tego, że istnieje powietrze. Jak wiadomo, przy powolnym ruchu, gdy mamy do czynienia z przepływem laminarnym, siła oporu jest w przybliżeniu proporcjonalna wprost do prędkości, natomiast przy ruchu szybkim, nawet do kwadratu prędkości. Wydaje mi się, że najbardziej kluczowe jest odpowiednie "odepchnięcie" się od powietrza, by wprawić się w ruch obrotowy. Oczywiście zasada zachowania momentu pędu jest tu spełniona, bo kot nabywa momentu pędu kosztem nadania równego, przeciwnego momentu pędu cząsteczkom powietrza.
   Niestety nie można tego doświadczenia wykonać w próżni..

Pozdrawiam.
Remigiusz Fajfer
Oczywiście, że można. Wystarczy kota ubrać w skafander kosmiczny...
A tak na poważnie, to "sądzisz", a nic nie wiesz na pewno. Łapy kota nie sprawiają tak dużego oporu w powietrzu i gdyby nauka opierała się tylko na hipotezach, to bylibyśmy hipopotamami.
Kot nie ma błon między palcami. Kaczka w wodzie, gdy porusza w jedną i w drugą stronę, to korzysta z tego, że w tą drugą stronę sprawia większy opór, niż w tą pierwszą. Kot tego nie robi. Zresztą ten ułamek sekundy, gdy spada kot, to za mało, by tak fest wykorzystać opór powietrza.
Odwołuję się do wszystkich, którzy mają coś takiego jak wobulator z możliwością nadania prądowi zmiennemu przebiegu piłokształtnego, aby wykonali takie doświadczenie i wtedy wszelkie wątpliwości się rozwieją. Do tej pory możemy sobie gadać o niczym... a i tak wiem, że będzie to dyskusja o tym, że moje odkrycie jest nieprawdziwe.
Marian (5438 punktów)
>Oczywiście, że można. Wystarczy kota ubrać w skafander kosmiczny...
   Chyba jednak skafander za bardzo krępowałby mu ruchy:>

>A tak na poważnie, to "sądzisz", a nic nie wiesz na pewno. Łapy kota nie sprawiają tak dużego oporu w powietrzu i gdyby nauka opierała się tylko na hipotezach, to bylibyśmy hipopotamami.
   Ponieważ nie mam kota, nie mogę dokładnie zanalizować jego upadku, w celu sprawdzenia swojej hipotezy.
   Oczywiście może się też wspierać rozkładaniem łap, zwiększając, lub zmniejszając swój moment bezwładności przednich lub tylnych partii ciała. Tak czy inaczej, gdyby zbudować "model kota", to w próżni zapewne spadłby na grzbiet. Ciekaw jestem wyniku tego eksperymentu z elektromagnesem w próżni.

>Zresztą ten ułamek sekundy, gdy spada kot, to za mało, by tak fest wykorzystać opór powietrza.
   Czy za mało? Jakoś mu się to udaje.

>Do tej pory możemy sobie gadać o niczym... a i tak wiem, że będzie to dyskusja o tym, że moje odkrycie jest nieprawdziwe.
   A co to za odkrycie?
Remigiusz Fajfer
Co to za odkrycie?
Jedno z najbardziej rewolucyjnych. Jeśli zgodzisz się, że
"trudniej jest poruszać dyskiem wzdłuż jego osi, gdy ten się obraca" i poczytasz dalej, to może mnie zrozumiesz...
Marian (5438 punktów)
   Czyli rozmawiamy o tym co poprzednio

>Jeśli zgodzisz się, że
>"trudniej jest poruszać dyskiem wzdłuż jego osi, gdy ten się obraca"
   Szczerze mówiąc, ciągle nie widzę po temu przesłanek.
   Wiemy, że oś obrotu Urana leży mniej więcej w płaszczyźnie jego orbity. Gdyby było, jak mówisz, kiedy porusza się w kierunku równoległym do osi obrotu, powinno mu być "trudniej". Efektywnie działałoby to jak okresowo zmienna siła oporu (ponieważ prędkość zawsze da się rozłożyć na równoległą do osi obrotu i prostopadłą) i powodowała powolną utratę energii i spadek na Słońce. Jednak, jak dotąd, Uran nie spadł na Słońce, mimo że Układ Słoneczny istnieje dobre ponad 4,5 mld lat. No i co się dzieje z utraconą energią w takim wypadku?
Remigiusz Fajfer
Jakiś czas temu brałem udział w pokazie experimentarium we Warszawskim Pałacu Kultury i Nauki. Posadzono mnie na krześle obrotowym. W rękach przed sobą trzymałem koło rowerowe. Kiedy koło się nie obracało, mogłem je swobodnie na lewo i prawo przemieszczać w przestrzeni (wzdłuż osi). Kiedy ktoś nadał mu obroty, koło niemal zastygło w przestrzeni i nie ono się przemieszczało, a ja obracałem się na krześle.
Marian (5438 punktów)
   Tak, pamiętam; mówiłeś już o tym. A ja mówiłem, że to jest standardowa demonstracja zasady zachowania momentu pędu; widziałem już to wielokrotnie. Jeśli próbujesz obrócić oś obrotu, to musisz użyć momentu siły do tego. Jeśli działasz siłą dokładnie na środek ciężkości bryły (a oś obrotu przechodzi zawsze przez środek ciężkości), to nie ma powodu, żeby istniał jakiś dodatkowy opór, ponieważ nie zmieniasz osi obrotu. Opór pochodzi jedynie od masy (bezwładność).
Remigiusz Fajfer
>    Jeśli próbujesz obrócić oś obrotu, to musisz użyć momentu siły do tego.
nie próbowałem zmienić osi obrotu, a przemieścić wzdłuż osi kręcące się koło.
Marian (5438 punktów)
>>    Jeśli próbujesz obrócić oś obrotu, to musisz użyć momentu siły do tego.
>nie próbowałem zmienić osi obrotu, a przemieścić wzdłuż osi kręcące się koło.
   Hmm. wydaje mi się, że podczas naszej ostatniej rozmowy mówiłeś inaczej.. Nieważne.. Przemieszczając wzdłuż osi czułeś opór? Wg mnie jest to możliwe tylko wtedy, kiedy przesuwasz niedokładnie. Wtedy wektor przesunięcia można rozłożyć na równoległy do osi prostopadły. Prostopadły, o ile nie działa dokładnie w kierunku środka ciężkości, może próbować zmieniać oś obrotu i stąd opór.
   Przede wszystkim argument jest taki: gdyby tak było, planety spadałyby na Słońca. O ile oś nie jest dokładnie prostopadła do ekliptyki, wektor prędkości zawsze daje się rozłożyć na składową równoległą do osi obrotu i do niej prostopadłą. Nie ma powodu, żeby ruch obrotowy wokół osi w jakikolwiek sposób wpływał na ruch postępowy w tym kierunku, bo obrót i translacja w tym przypadku są zupełnie niezależne.
Remigiusz Fajfer
>   Wiemy, że oś obrotu Urana leży mniej więcej w płaszczyźnie jego orbity. Gdyby było, jak mówisz, kiedy porusza się w kierunku równoległym do osi obrotu, powinno mu być "trudniej". Efektywnie działałoby to jak okresowo zmienna siła oporu (ponieważ prędkość zawsze da się rozłożyć na równoległą do osi obrotu i prostopadłą) i powodowała powolną utratę energii i spadek na Słońce. Jednak, jak dotąd, Uran nie spadł na Słońce, mimo że Układ Słoneczny istnieje dobre ponad 4,5 mld lat. No i co się dzieje z utraconą energią w takim wypadku?

To nie tak, po prostu trudniej jest takiemu dyskowi nadać prędkość.
Marian (5438 punktów)
>To nie tak, po prostu trudniej jest takiemu dyskowi nadać prędkość.
   Tylko, że ruch orbitalny jest ruchem zmiennym. Siła grawitacji Słońca nieustanie zmienia wektor prędkości; jego rzut na oś obrotu cyklicznie się zmienia. Zatem nadawanie prędkości w kierunku osi obrotu Urana przez siłę grawitacji Słońca powinno napotykać opór, a to znaczy utratę energii na przezwyciężenie tego oporu. Jeśli Uran traci energię, powinien obniżać swoją orbitę.
Marian (5438 punktów)
   Jeszcze a propos upadku kota. Znalazłem coś takiego:
www.physlink.com/Education/AskExperts/ae411.cfm
   Niestety tylko 4 klatki, ale wygląda na to, że kot wykorzystuje rozkładanie łap w celu zwiększenia lub zmniejszenia momentu bezwładności.
Remigiusz Fajfer
Tam nic nie widać. Nie widać ruchu.
nieobecny
>Tam nic nie widać. Nie widać ruchu.
Bo to jpgi a nie gify.
jurant (119 punktów)

>"trudniej jest poruszać dyskiem wzdłuż jego osi, gdy ten się obraca" ...
Gdyby tak było to można by zmieniać pęd układu zamkniętego czyli obalić prawo zachowania pędu. Lepiej to jeszcze raz przemyśl.
IQ955 (2355 punktów)
>Najprościej jest zbudować elektromagnes z ruchomym,
>zawieszonym na sprężynkach magnesem w środku i podłączyć
>pod to prąd o przebiegu piłokształtnym, tak, że magnes w
>środku elektromagnesu będzie wprowadzał układ w drgania
>posuwisto zwrotne (w jedną stronę sunie szybciej niż w
>drugą). Tu problemem jest wobulator, który kosztuje 3000
>PLN.
Wedługo mojej wiedzy nie jest tu potrzebny wobulator, a zwykły generator przebiegu piłokształtnego (wobulator służy do "przemiatania" czestotliwością innego generatora w takt generatora piłokształtnego, lub podobnego). A to nie jest takie drogie.
>Można też zbudować układ z silnika obrotowego, który na osi
>ma wibrator, także drgający tym specyficznym ruchem (w jedną
>stronę szybciej, niż w drugą).
>Spróbujcie! Pogadamy...
Wydaje mi się, że wytłumaczenie Mariana jest prawidłowe. Można tu przywołać dwie inne sytuacje. Kosmonauta w próżni nie wykona takiego obrotu (bez podparcia lub siły odrzutu). Człowiek może wykonać taki obrót w wodzie. Myślę, że to podobny mechanizm.

P.S. Jeżeli napięciem piłokształtnym zasilimy jakąś indukcyjność, to jego kształt się może bardzo zmienić i to zależnie od czestotliwości.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Remigiusz Fajfer
>>Kosmonauta w próżni nie wykona takiego obrotu (bez podparcia lub siły odrzutu). Człowiek może wykonać taki obrót w wodzie. Myślę, że to podobny mechanizm.

Kosmonauta w próżni nigdy nie próbował wykonać takiego obrotu, bo do tej pory nikt nie znał mechanizmu takiego ruchu. Zresztą ruchy kota są skomplikowane i nie polegają na wykonywaniu obrotów dzięki tej zasadzie. Ta zasada pozwala na poruszanie się ruchem postępowym, a koty zamieniają ją w skomplikowanym układzie ruchów na obrotowy.
Naturalnie, że człowiek może się obracać w wodzie, ale co z tego. Woda daje o wiele większy opór od powietrza, a kot robi to w ułamku sekundy. Człowiek potrzebuje na to o wiele więcej czasu.

Skoro nie wobulator, to mógłbyś mi powiedzieć ile powinienem wydać na takie doświadczenie, razem ze skonstruowaniem przez kogoś mojego układu z elektromagnesem.

Pozdrawiam
Co złego to nie ja...
IQ955 (2355 punktów)
>Kosmonauta w próżni nigdy nie próbował wykonać takiego obrotu, bo do tej pory nikt nie znał mechanizmu takiego ruchu. Zresztą ruchy kota są skomplikowane i nie polegają na wykonywaniu obrotów dzięki tej zasadzie. Ta zasada pozwala na poruszanie się ruchem postępowym, a koty zamieniają ją w skomplikowanym układzie ruchów na obrotowy.

No, to ja w takim razie nie bardzo rozumiem na czym ma polegać doświadczenie i co ma wykazać.

Jeśli chodzi o to aby zbadać ruch "w jedną stronę szybki, a w drugą wolny", to moim zdaniem wystarczyłby zwykły magnes zawieszony na nitce w polu zmieniającym się piłokształnie. Potrzebujesz więc: magnes, elektromagnes (ew. dwa), generator drgań piłokształtnych i kawałek nitki.
Generatory piłokształtne można prosto zrobić z paru elementów - schematów jest w sieci - ile kto chce. Koszty - myślę, że 20-40PLN. A najprościej poprosić kolegę z serwisu elektronicznego...

P.S. A nie byłoby praktycznie sfilmować skaczącego kota i dokładnie obejrzeć, co on robi? To chyba najprostsze... Może warto też poobserwowć skoki do wody...

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Remigiusz Fajfer
>Jeśli chodzi o to aby zbadać ruch "w jedną stronę szybki, a w drugą wolny", to moim zdaniem wystarczyłby zwykły magnes zawieszony na nitce w polu zmieniającym się piłokształnie. Potrzebujesz więc: magnes, elektromagnes (ew. dwa), generator drgań piłokształtnych i kawałek nitki.

Nie, chodzi o układ, który wykonuje ruch który opisałeś i dodatkowo ruch obrotowy (jednocześnie).

>P.S. A nie byłoby praktycznie sfilmować skaczącego kota i dokładnie obejrzeć, co on robi? To chyba najprostsze... Może warto też poobserwowć skoki do wody...

Wierz mi, obserwowałem takie koty. Skoki do wody nie mają nic do rzeczy, bo obrót jest nadany przez odbicie. Jak się dobrze nie odbijesz, to nici z obrotu. Tu działa klasyczny obrót.
Jest inne wytłumaczenie tego efektu:

"Trudniej jest poruszać dysk wzdłuż osi obrotu, gdy wykonuje on ruch obrotowy"

Można to łatwo zauważyć, gdy mamy do czynienia z silniczkiem od wentylatora od komputera (taki z wyłamanymi łopatkami). Można nim prawie swobodnie poruszać wzdłuż osi, kiedy nie wykonuje ruchu obrotowego, jednak, gdy go wykonuje, natrafiamy na większy opór.
Tak więc poruszając w jedną stronę włączonym silniczkiem, a w drugą wyłączonym (ruch posuwisto zwrotny - cykliczny), cały układ będzie się poruszał w drugą stronę, gdyż w pierwszą napotka na większy opór "przestrzeni" (wybaczcie moje laickie podejście).
Taki układ można uprościć do opisywanego wcześniej układu, gdyż jeśli dysk obraca się i wykonuje ruch posuwisto zwrotny wzdłuż osi w jedną stronę szybciej, niż w drugą, to gdy porusza się w jedną stronę szybciej, prędkość obrotowa dysku będzie mniej znacząca, niż, gdy w drugą wraca wolniej.
W moim układzie magnes - elektromagnes ruch obrotowy wykonują elektrony.
Chciałbym też upewnić się (proszę, powiedzcie mi), czy w każdym rodzaju prądu elektrony poruszają się z prędkością światła?
herman
Elektrony mają masę i nigdy nie będą się poruszać z prędkością światła, w typowych warunkach nie osiągają nawet 0.1 mm/s,
oczywiście co innego fala eletromagnetyczna która rozchodzi się w przewodniku.

Co do kota:
wykonuje on ruch obrotowy więc powinniśmy rozpatrywać prawo zachowania momentu pędu a nie prawo zachowania pędu, wbrew pozorom to nie całkiem to samo, cała sztuczka polega na tym, że kot ma ogon, kręci ogonem i sam się obraca w przeciwnym kierunku, biorąc pod uwagę cały układ czyli kota z ogonem prawo zachowania pędu jest zachowane, ot ogon z mniejszą masą ( a dokładniej innym rozkładem masy ) kręci się szybciej niż kot, więc kotek da rade zazwyczaj się "przekręcić" o te pół obrotu.

pozdrawiam
Remigiusz Fajfer
>ot ogon z mniejszą masą ( a dokładniej innym rozkładem masy ) kręci się szybciej niż kot, więc kotek da rade zazwyczaj się "przekręcić" o te pół obrotu.

Z tym ogonem to przesadziłeś. Kot podczas takiego upadku nie kręci ogonem. Uniemożliwia mu to opór powietrza. Zresztą nie myśl, że nie wiem o czym mówisz, musiałby tym ogonem przyspieszać w jednym kierunku. Kot-helikopter... to niesamowite, ale niestety (albo stety) nieprawdziwe. Dobrze się przyjrzyj.
Nie odniosłeś się do tego, że:

"Trudniej jest poruszać dyskiem wzdłuż osi, gdy ten się obraca"

Przeczytaj to dokładnie w moim poprzednim poście i zrozumiesz dlaczego tak się dzieje... jak się dzieje...
nieobecny
>Łapy kota nie sprawiają tak dużego oporu w powietrzu
>Z tym ogonem to przesadziłeś. Kot podczas takiego upadku nie kręci ogonem. Uniemożliwia mu to opór powietrza.
Bez komentarza.
TyDraniu (6569 punktów)
>Z tym ogonem to przesadziłeś. Kot podczas takiego upadku nie kręci ogonem.

Otóż właśnie kot kręci ogonem! A dokładniej mówiąc, porusza nim gwałtownie w kierunku przeciwnym do reszty ciała.
placownik (17853 punktów)

   Problem wyjaśnienia kociego spadania na cztery łapy po raz pierwszy postawiła Paryska Akademia Nauk w 1894 roku. Milowym krokiem w jego rozwiązaniu były
zdjęcia
wykonane przez francuskiego wynalazcę kamery filmowej pracującej z prędkością 60 klatek na sekundę. Od tego czasu problem był walcowany tam i zpowrotem i wyeksploatowany chyba do cna. Na tej
rosyjskiej stronie
znaleźć można zwarte i przejrzyste wyjaśnienie tej zagadki. Jeśli z poprawnym wyświetleniem strony będą kłopoty, można w Googla wklepać tekst "Gauge Theory of the Falling Cat" i wybrać przeszukiwanie stron w języku rosyjskim.

   Jak widać ogon rzeczywiście nie jest tu najważniejszy, lecz naprzemienne rozkładanie i kulenie przednich i tylnych kocich łap. Nie znaczy to jednak, że >Kot podczas takiego upadku nie kręci ogonem.
Kręci,
i to jak,
ale dopiero po uzyskaniu właściwej tj. grzbietem do góry, pozycji.

   W sumie trzeba stwierdzić, że przypisywana kociemu rodowi niechęć do dynamiki newtonowskiej nie ma żadnych podstaw. Prawo zachowania momentu pędu to ulubione prawo kotów spadających na cztery łapy.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Marcin Klapczyński (3149 punktów)
Proszę zauważyć inny fenomen - bułka posmarowana masłem zawsze spadnie na podłogę posmarowaną stroną. Gdyby więc tak zawiązać kotu na grzbiet bułkę z maślaną stroną do góry i zrzucić go ze stołu, powstanie nic innego jak samonapędzający się układ - perpetum mobile.


Si Hoc Legere Scis Nimium Eruditionis Habes
Remigiusz Fajfer
>Proszę zauważyć inny fenomen - bułka posmarowana masłem zawsze spadnie na podłogę posmarowaną stroną. Gdyby więc tak zawiązać kotu na grzbiet bułkę z maślaną stroną do góry i zrzucić go ze stołu, powstanie nic innego jak samonapędzający się układ - perpetum mobile.

Widzę, że mamy dowcipnisia. Niestety tu nie jest mowa o perpetuum mobile więc racz nic nie komentować!

Jeszcze raz powtarzam
"Trudniej jest przesuwać dysk wzdłuż osi, gdy ten wykonuje ruch obrotowy"
Przeczytajcie to co napisałem wcześniej i zrozumiecie.
Remigiusz Fajfer
Poza tym widzię, że lubisz łacinę

audacter calumniare, semper aliquid haeret
Remigiusz Fajfer
Scio me nihil scire
Remigiusz Fajfer
Sedit qui timuit ne non succederet
Marcin Klapczyński (3149 punktów)
Quidquid latine dictum sit, altum videtur

Pozdrawiam

Si Hoc Legere Scis Nimium Eruditionis Habes
nieobecny
Koty są nieprzewidywalne, nie wiadomo co takiemu strzeli do łba. A jak zeżre bułkę?!
Ja bym zrobił taką machinę z dwóch kromek chleba posmarowanych po jednej stronie masłem i złączonych ze sobą stronami nieposmarowanymi.
Wkrótce zawiesze w necie stronę, na której umieszczę poglądowy schemat. Wcześniej chciałbym przedyskutować z Remigiuszem czy z jakiegoś powodu nie będzie jednak konieczne dodanie wirującego dysku.
Tymczasem lecę, bo mi się żywa woda na herbatę w piramidce już zagotowała.
Oless (982 punktów)
>Proszę zauważyć inny fenomen - bułka posmarowana masłem zawsze spadnie na podłogę posmarowaną stroną. Gdyby więc tak zawiązać kotu na grzbiet bułkę z maślaną stroną do góry i zrzucić go ze stołu, powstanie nic innego jak samonapędzający się układ - perpetum mobile.

A to dobre

Swoją drogą z tą kanapką to mnie zawsze zastanawiało czy rzeczywiście spada zawsze na podłogę posmarowaną stroną czy raczej pamiętamy tylko takie przypadki (A to pech! Akurat masłem w płytki!) zaś upadek nieposmarowaną stroną nie absorbuje nas za bardzo i ginie w pomrokach niepamięci.
IQ955 (2355 punktów)
>Swoją drogą z tą kanapką to mnie zawsze zastanawiało czy rzeczywiście spada zawsze na podłogę posmarowaną stroną czy raczej pamiętamy tylko takie przypadki (A to pech! Akurat masłem w płytki!) zaś upadek nieposmarowaną stroną nie absorbuje nas za bardzo i ginie w pomrokach niepamięci.

O ile wiem - tak właśnie jest. Czytałem (od razu mówię - nie pamiętam, gdzie) o jakichś entuzjastach, którzy to badali naukowo wyrzucając jakąś maszyną setki kanapek. Rezultat, jak można było przewidzieć - ok 50%/50%. Podobnie jest z czerwonymi światłami, prawami Murphy'ego etc.

A swoją drogą taki automacik zapamiętywania negatywnych koincydencji może być dziedzictwem ewolucji, jako (przykry może), ale i przydatny mechanizm "wczesnego ostrzegania".


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Drobner
>Mamy kota. Trzymamy kota trzy metry nad podłożem
>brzuchem do góry. Kiedy go upuścimy, zawsze spadnie na
>cztery łapy!

Ty sadysto!!!!


Remigiusz Fajfer
>Ty sadysto!!!!
Nauka wymaga poświęceń
Drobner
>>Ty sadysto!!!!
>Nauka wymaga poświęceń
Tedy należałoby się zgodzić, Eksperymentatorze, aby to kot rzucał Tobą.
michal (156 punktów)

>Ty sadysto!!!!
>

Sadyzm - rodzaj zaburzenia seksualnego (parafilii), w którym jednostka odczuwa podniecenie seksualne w wyniku zadawaniu partnerowi fizycznego i psychicznego bólu oraz upokarzania go.

Potocznie terminu sadyzm używa się nieprawidłowo także ogólnie na określenie okrucieństwa zadawanego człowiekowi, bez kontekstu seksualnego. ( pl.wikipedia.org/wiki/Sadyzm )

Pan się jednak chyba pomylił.
nieobecny
Encykopedia PWN:
sadyzm, med. jedna z dewiacji seksualnych; odczuwanie podniecenia i rozkoszy seksualnej pod wpływem bólu fiz. i psych. zadawanego partnerowi; pot. wszelka skłonność do dręczenia, znęcania się, zadawania bólu.
Nie pomylił, ale użył określenia w potocznym sensie, proszę pana.
michal (156 punktów)
>Nie pomylił, ale użył określenia w potocznym sensie, proszę pana.

Rzeczywiście, wtedy się zgadza.Moje niedopatrzenie.
waligóra (961 punktów)
>Najprościej jest zbudować elektromagnes z ruchomym,
>zawieszonym na sprężynkach magnesem w środku i podłączyć
>pod to prąd o przebiegu piłokształtnym, tak, że magnes w
>środku elektromagnesu będzie wprowadzał układ w drgania
>posuwisto zwrotne (w jedną stronę sunie szybciej niż w
>drugą).

Brawo, tym sposobem zbudowałeś silnik o napędzie odrzutowym w którym zamiast odrzutu produktów spalania paliwa wykorzystałeś odrzut magnesu (lub innego materiału ferromagnetycznego) - proponuje natychmiast opatentować i sprzedać
Co prawda, niestety w przedstawionej przez ciebie wersji działać to on nie będzie
A tak jeszcze zapytam, z czystej ciekawości, czy masz jakieś osobiste porachunki z zasadą zachowania pędu i momentu pędu, że z takim uporem je gwałcisz ?
Co do kota, to zdradze ci pewien sekret - kluczem do rozwiązania tej zagadki jest pojęcie
momentu bezwładności (i jego zmiany kosztem siły mięśni kocich łap i ogona).
pozdrawiam
a jeszcze jedno to z tym, że kot wykorzystuje opory powietrza na łapkach ,to dobre jest
można się ubawić.
Remigiusz Fajfer
Nie wiem, czy mam porachunki, ale wszyscy (włącznie z etatowymi fizykami) twierdzą, że zasada zachowania pędu i momentu pędu jest "święta". A ja i Łagiewka uważamy, że święte to jest Pismo Święte.
Znalazłem gościa, który mi to wszystko zaprojektuje i wykona. Trochę to potrwa, ale jak będę miał film z przebiegu doświadczenia, to go ujawnię na jednym z forów.
IQ955 (2355 punktów)
>Trochę to potrwa, ale jak będę miał film z przebiegu doświadczenia, to go ujawnię na jednym z forów.
Czekamy z niecierpliwością. Analiza filmu może być zajmująca.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Remigiusz Fajfer
>Brawo, tym sposobem zbudowałeś silnik o napędzie odrzutowym w którym zamiast odrzutu produktów spalania paliwa wykorzystałeś odrzut magnesu (lub innego materiału ferromagnetycznego) - proponuje natychmiast opatentować i sprzedać

Tutaj nie ma odrzutu. Odrzut jest wtedy, gdy zyskujemy pęd dzięki nieodwracalnemu procesowi pozbywania się części materii.
Boję się opatentować. Łagiewka opatentował i sprzedał swój wynalazek Volvo i teraz nici z tego ma.
Poza tym opracowałem teorię, w której rozbieram materię na części pierwsze i potrafię wykazać, dlaczego foton zachowuje się tak, jak się zachowuje. (teoria Didi - "the differing dimensions theory" mojego autorstwa). Foton porusza się zgodnie z tą zasadą.
Przyznasz, że się porusza i to nie dzięki odrzutowi.

>Co prawda, niestety w przedstawionej przez ciebie wersji działać to on nie będzie

Tego nie wiesz, ale zaręczam Ci, że się dowiesz.
Remigiusz Fajfer
Załóżmy, że mamy na razie trzy wymiary przestrzenne. Moja teoria zakłada, że w takiej przestrzeni byłaby pustka (nawet nie próżnia) i nie byłoby w niej nawet ruchu.
Trzy wymiary są do siebie ortogonalne (prostopadłe), ale za nic (realnie) nie da się dopasować czwartego ortogonalnego (mówimy o naszej fizycznej przestrzeni, a nie o matematycznych możliwościach). Co jednak, jeśli istniałby czwarty wymiar, wyrażany na razie wektorem (w moich dalszych rozważaniach nie ma to znaczenia, czy jest to wymiar, czy wektor, jest to kryptowymiar-kryptowektor), który nazywa się Crazy Billem i zawieszony w przestrzeni w pewnym ułamku czasu jest ortogonalny do wszystkich trzech wymiarów, przez to że porusza się ruchem chaotycznym i często zmienia kierunek.
Do takiego Crazy Billa (mniejsza o nazewnictwo, to moje widzimisię) zaczepionych jest jeszcze kilka Crazy Billi, powiedzmy jedenaście i razem sobie tak skaczą. Cały zwój Crazy Billi nazywamy Mad Cow. Długość Crazy Billa jest istotna. Może być dłuższy, przez co wolniejszy, albo krótszy i osiąga większe prędkości kątowe. Mad Cow dzięki Crazy Billom też ma swoją wielkość.
Kilka Mad Cow może na siebie oddziaływać i choć nie będę tego tłumaczył, to powiem, że zachowują się bardzo ciekawie.
Dwa Mad Cowy w okolicy jeśli są podobnej (tej samej) wielkości, kurczą się, jeśli są różnych wielkości, oba się powiększają. Tym sposobem można wytłumaczyć ruch we wszechświecie (nie będę tego tutaj robił).
Jeśli ustawimy w rzędzie kilka Mad Cow'ów, które powiedzmy od lewej do prawej są coraz większe (od najmniejszego, do największego) i damy warunek ruchu, który odrywa tego najmniejszego i przesuwa go spiralnie wokół tej "kolejki Mad Cow'ów" na koniec, to na końcu dzięki różnicy malutki urośnie do dużych rozmiarów. W ten sposób rośnie w całej drodze na drugi koniec i wykonuje ruch obrotowy wokół osi kolejki. Cały układ będzie miał nadaną prędkość w kierunku początku kolejki. Tak wygląda foton.
lulek
To były wieści z krypty
placownik (17853 punktów)

>Tak wygląda foton.

   Bardzo mi się ta puenta spodobała. Taka zaskakująca.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
IQ955 (2355 punktów)
>>Tak wygląda foton.
>   Bardzo mi się ta puenta spodobała. Taka zaskakująca.
A mnie się jeszcze bardziej spodobało, że jeśli foton "wygląda" (czyli możemy go widzieć), to znaczy, że wysyła do naszych oczu takie "maleńkie fotoniki tymczasowe", abyśmy mogli go zobaczyć. Nie mówiąc juz o tym, że stoi spokojnie w jednym miejscu, aby go sobie można było pooglądać.

Tyle, że...

Żartować sobie to łatwo, a tak naprawdę wyobrażać sobie różne pojęcia - to niełatwa rzecz i nigdy nie wiadomo, na ile się to rzeczywiście udaje.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
placownik (17853 punktów)

>Żartować sobie to łatwo, a tak naprawdę wyobrażać sobie różne pojęcia - to niełatwa rzecz i nigdy nie wiadomo, na ile się to rzeczywiście udaje.

   Czasami nieporównanie trudniej jest opisać te wyobrażenia w sposób w miarę jednoznaczny, bez odwoływania się do języka matematyki. Tę umiejętność posiadają genialni popularyzatorzy, którzy rodzą się znacznie rzadziej niż genialni naukowcy.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
placownik (17853 punktów)

>Co jednak, jeśli istniałby czwarty wymiar, (...) w pewnym ułamku czasu jest ortogonalny do wszystkich trzech wymiarów, przez to że porusza się ruchem chaotycznym i często zmienia kierunek.

   Ortogonalność nie jest cechą wymiaru przestrzeni geometrycznej. To cecha pewnego, jednego z możliwych, układu współrzędnych, czyli pewnej zasady przyjmowanej przy określaniu położenia punktów należących do danej przestrzeni. Jeśli jakikolwiek przepis składający się na taką zasadę miałby się zmieniać w sposób chaotyczny, to taka zasada traci sens dla którego została przyjęta.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
waligóra (961 punktów)
>Ortogonalność nie jest cechą wymiaru przestrzeni geometrycznej. To cecha pewnego, >jednego z możliwych, układu współrzędnych, czyli pewnej zasady przyjmowanej przy .
>określaniu położenia punktów należących do danej przestrzeni.

Szczerze powiedziawszy nie potrafię uchwycić sensu wypowiedzi kolegi Remigiusza, tak więc trudno mi z nią polemizować. Ustosunkuje się wobec tego marginalnie to powyższego
cytatu - ortogonalność jest pojęciem algebraicznym, wymiar jest pojęciem topologicznym
O ortogonalności można mówić min. dla macierzy, wielomianów, funkcji, wektorów - trudno jednak mówić o ortogonalności wymiaru jak to słusznie zauważono. Wymiar bowiem wprowadza się dla bardzo ogólnych przestrzeni tzw. przestrzeni topologicznych, ortogonalność jest pojęciem które ma jedynie sens dla pewnych specyficznych przestrzeni
np przestrzeni Euklidesa, ponad to co najistotniejsze wymiar i ortogonalność to pojęcia nie związane ze sobą.
pozdrawiam.

Remigiusz Fajfer
Napisałem maila do prof. Jana Godlewskiego z Politechniki Gdańskiej o treści:

> Szanowni Państwo,
> Nazywam się Remigiusz Fajfer i jestem z zawodu informatykiem. Mam do
> Państwa zapytanie, które mnie bardzo intryguje.
> Prawie rok temu brałem udział w doświadczeniu na wystawie Experimentarium
> w Pałacu Kultury w Warszawie. Mniejsza o to, jakie to było doświadczenie,
> ale wysnułem z niego wniosek, że "trudniej" jest poruszać
> dyskiem wzdłuż osi, gdy ten się obraca. Pisałem do różnych naukowców i
> część odpowiedziała mi w bardzo skomplikowany dla mnie sposób, że działa
> zasada zachowania momentu pędu i odsyłała mnie do stron poświęconych
> fizyce, z których mało zrozumiałem, prócz tego, że coś w tym jest.
> Postanowiłem, że sprawdzę to na własną rękę. Wyciągnąłem silniczek z
> wentylatora od komputera (z wyłamanymi łopatkami) i zauważyłem, że gdy nie
> jest włączony, można nim poruszać wzdłuż osi dowoli, kiedy jednak
> silniczek się włączy, on wygina się na wszystkie strony, byleby tylko nie
> poruszać się wzdłuż osi.
> Czy moglibyście mi Państwo w prosty sposób wytłumaczyć dlaczego tak się
> dzieje?
> Z poważaniem
> Remigiusz Fajfer

a oto co mi odpisał:
Szanowny Panie,

Pana problem jest znany w fizyce od wielu, wielu lat. Niestety, trzeba sie
posluzyc iloczynem wektorowym i innymi zasadami, dla zrozumienia tego
zagadnienia. Niestety, tylko bardziej dokladne studiowanie podrecznika z
fizyki moze Panu pomoc zrozumiec to zagadnienie. Innego sposobu nie ma. Nie
ma prostej recepty.

Z powazaniem
Jan Godlewski

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365