Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zapaść demograficzna jako kluczowe wyzwanie Polski

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-12-2014 01:12Mariusz Agnosiewicz (moderator)Zapaść demograficzna jako kluczowe wyzwanie Polski
Ocena 2 na 2
W okresie II RP ludność Polski urosła o ok. 30%, zwiększając się z 27 mln w 1921 do 35 mln w 1938.
W okresie PRL między 1946 r. a 1990 r. liczba mieszkańców Polski wzrosła o 63 proc. z 23,6 mln do 38,2 mln.
Obecnie Polska wymiera. Dziś mieszka w naszym kraju tylko 36 milionów ludzi.
Rok 2013 demograficznie był nie tylko najgorszym rokiem III RP, ale i całego minionego stulecia.
Ani w II RP ani w PRL nie notowaliśmy takiej przewagi liczby zgonów nad urodzeniami. Zjawiska takie były obecne tylko w okresie wojennym.

Ponieważ nasz system społeczny solidaryzmu międzypokoleniowego mocno jest związany z dodatnią demografią, więc dla uniknięcia katastrofy mamy dwie drogi
1. reforma gospodarki na taką, która stymuluje prokreację i zatrzymuje emigrację - wyjście z patologicznej gospodarki neokolonialnej
2. ściągnięcie imigrantów, czyli eskalację konfliktów społecznych.

Rządy pozostawione same sobie wybiorą rozwiązanie imigracyjne, dlatego że jest o wiele łatwiejsze. By zrealizowano opcję nr 1 potrzeba jest presja społeczna na władzy. Aby jednak możliwa była owa presja potrzeba wyrwania debaty publicznej od tematów zastępczych.

Obecne trendy wskazują, że - jeśli nic się nie zmieni - Zachód utraci pierwszoplanową rolę cywilizacyjną na rzecz Wschodu. Obecnie trzy największe gospodarki świata to 1. USA, 2. Chiny, 3. Japonia. W ciągu najbliższej dekady USA utracą (niektórzy uważają, że już się to dokonało) pozycję lidera na rzecz Chin, zaś zwesternizowana i trapiona zachodnimi bolączkami demograficznymi Japonia - na rzecz Indii.

Szykuje się przed nami dekada dużych przeobrażeń cywilizacyjnych. Polska jako kraj pogranicza kulturowego ma przed sobą dylemat: czy nasze młode pokolenie wyczuje nadchodzący trend i chwyci wiatr w żagle zmieniając kraj czy też będziemy mieli dekadę cichego gaśnięcia jako terytorium peryferyjne słabnącego Zachodu.


Kilka słów inspiracji od dziewiętnastowiecznego poety, Adama Asnyka "Do młodych":

(...)
Każda epoka ma swe własne cele
I zapomina o wczorajszych snach...
Nieście więc wiedzy pochodnię na czele
I nowy udział bierzcie w wieków dziele,
Przyszłości podnoście gmach!

Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!

Ze światem, który w ciemność już zachodzi
Wraz z całą tęczą idealnych snów,
Prawdziwa mądrość niechaj was pogodzi
(...)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
>Choć macie sami doskonalsze wznieść;
>Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
>I miłość ludzka stoi tam na straży,
>I wy winniście im cześć!

Nie da się przeobrażać rzeczywistości nie kwestionując dawnych wartości.
Nie można zakwestionować dawnych wartości, czcząc je.
Potrzeba zdeptać ołtarze przeszłości aby wznieść nowe doskonalsze.
Inaczej niczego nie wzniesie się.

Kto szanuje przeszłość ten niczego nowego nie stworzy.
28-12-2014 02:38
 Ocena 16 na 18
Selanos (12869 punktów)
>Obecnie Polska wymiera.

To tak strasznie brzmi: wymiera. Cóż złego w tym, że zamiast 40 mln. będzie nas 20, albo nawet 15 mln.? Nic.

>Ponieważ nasz system społeczny solidaryzmu międzypokoleniowego mocno jest związany z dodatnią demografią

To właśnie odpowiedź na to, co jest złego w tym, że będzie nas 20 mln. Ktoś wymyślił system emerytalny bazujący na "solidaryzmie pokoleniowym". To tylko wylęgarnia chorych pomysłów. Co jakiś czas słyszę, jak jacyś tam politycy proponują powrót do bykowego, inni znowu chcą wprowadzać dyskryminujące ulgi podatkowe dla rodzin które mają więcej dzieci.

Przecież to chore. To taka sama ingerencja w prywatne życie i czyjeś ciało jak zakaz antykoncepcji czy aborcji. Nagle państwo poczuwa się odpowiedzialne za prokreacja obywateli i coś tam sobie wprowadza.

>reforma gospodarki na taką, która stymuluje prokreację i zatrzymuje emigrację

Za późno. Podatki w naszym kraju będą już tylko wzrastać, bo trzeba będzie utrzymać system emerytalny w sytuacji gdy na coraz większą liczbę emerytów będzie przypadała coraz mniejsza liczba aktywnych zawodowo. Coraz wyższe podatki będą skutecznie podstawiać nogę jakiemukolwiek wzrostowi gospodarczemu.

Chciałbym też zauważyć, że w krajach których gospodarka ma się świetnie, też mają problemy z demografią. Jakby nie patrzeć, to Polaków rodziło się dużo, kiedy ten kraj był naprawdę biedny.

>2. ściągnięcie imigrantów, czyli eskalację konfliktów społecznych.

Najpierw trzeba mieć gospodarkę, która czymkolwiek by ich zachęciła. Poza tym, model multi-kulti upada na naszych oczach, trochę na zachód od nas.

Mnie to wygląda na leczenie AIDSa rakiem. Problemem jest system emerytalny, nie demografia.
28-12-2014 09:03 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (5685 punktów)
>To właśnie odpowiedź na to, co jest złego w tym, że będzie nas 20 mln. Ktoś wymyślił system emerytalny bazujący na "solidaryzmie pokoleniowym". To tylko wylęgarnia chorych pomysłów.

Fakt, tyle że zamiast stopniowo wycofywać się z tego systemu, kolejne rządy coraz głębiej w to "wdeptywały". Podejrzewam że autor wątku uczynił po prostu założenie (obawiam się zresztą że słuszne) że teraz już siedzimy w tym tak głęboko, że żaden rząd już nie zdobędzie się na jakieś naprawdę konkretne reformy i system będzie się obsuwał dopóki nie padnie.

Zresztą dowód masz - przecież OFE (sam pomysł OK i nie bazujący na żadnym "solidaryzmie") już działały, natomiast zostały skasowane bo rząd potrzebował $$$. Swoją drogą dziwię się że tak gładko przeszło.
28-12-2014 13:51 
 0 na 2
vifix (2315 punktów)
>To tak strasznie brzmi: wymiera. Cóż złego w tym, że zamiast 40 mln. będzie nas 20, albo nawet 15 mln.? Nic.

yyy.... np. to, że firmy z powodu braku popytu będą bankrutowały co będzie generowało bezrobocie i w konsekwencji kryzys.

>Chciałbym też zauważyć, że w krajach których gospodarka ma się świetnie, też mają problemy z demografią. Jakby nie patrzeć, to Polaków rodziło się dużo, kiedy ten kraj był naprawdę biedny.

Bo mając do dyspozycji kilka pensji jest taniej

>Poza tym, model multi-kulti upada na naszych oczach, trochę na zachód od nas.

Gdzie obserwujesz ten upadek i czym się on przejawia?
28-12-2014 14:35 
 Ocena 4 na 4
Hodża (11172 punktów)
>Chciałbym też zauważyć, że w krajach których gospodarka ma się świetnie, też mają problemy z demografią. Jakby nie patrzeć, to Polaków rodziło się dużo, kiedy ten kraj był naprawdę biedny.

Można też na problem popatrzeć od strony pozytywów. Znaną bowiem regułą jest, że tam, gdzie przyrost naturalny jest bardzo duży, wartość jednostkowego życia maleje. Teraz porodówki stały się obiektami niemal tak strategicznymi, jak elektrownie i jakiekolwiek afery związane z brakiem właściwej opieki dla rodzących stają się od razu tematem dla mediów. Dawniej było odrobinę inaczej i koszmarnych opowieści kobiet z tamtych lat znam kilka.

No i, o dziwo, nawet w małych miejscowościach wyroiły się ogólnodostępne "ogródki dziecięce". Kiedyś te funkcje spełniał podwórkowy trzepak a było to w czasach, kiedy nikomu się nie śniło, że mogą pojawić się problemy z dzietnością. Tego rodzaju inicjatywy lokalne, z pewnością wspierane działaniami centralnymi, są na pewno chwalebne, ale dla rozwiązania problemu są zdecydowanie niewystarczające. Ludzie (również ci nienarodzeni) uciekają z kraju głównie z powodu wybitnie nieprzyjaznego prawa gospodarczego i urzędów, które nadal obciążone są jakimś niezrozumieniem ustawodawców i samych urzędników, po co w ogóle są. Po co jest w ogóle jakieś "państwo", byt zdecydowanie abstrakcyjny dla ogółu "obywateli".

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
29-12-2014 09:54 
 Ocena 4 na 4
Heremis (587 punktów)

>To tak strasznie brzmi: wymiera. Cóż złego w tym, że zamiast 40 mln. będzie nas 20, albo nawet 15 mln.? Nic.
Uważam identycznie, wszystko się zmienia i przemija. Patrząc na siebie i innych ze swojego pokolenia, widzę całkiem sporą grupę singli z wyboru. Nie jest to tylko kwestia pieniędzy, myślę, że coraz mniej osób decyduje się świadomie na dzieci. Osobiście wiem, że nie nadaję się na męża i ojca z racji swoich priorytetów w życiu. Nigdy nie pociągała mnie perspektywa założenia własnej rodziny, zresztą nie ja jeden tak uważam i mam do tego pełne prawo.

"Com napisał, napisałem" J 19, 22
bass (4786 punktów)
(zablokowany)
Jest trzecia opcja, do której mamy znakomite przygotowanie.

Zintensyfikowanie modlitw za Naród i Ojczyznę!

99% katolików, ilość kościołów/głowę (ścisła czołówka światowa), wydziały teologiczne na większości uczelni, 160 egzorcystów, wsparcie własnych świętych - czyż to nie gwarantuje sukcesu?!

Gdyby jednak nie, to należy pamiętać, że wprawdzie jesteśmy dumnym i wspaniałym narodem, (we własnym mniemaniu), ale w skali globalnej stanowimy drobną cząstkę tygla cywilizacyjnego i jeśli kiedyś powstanie skansen Europa, nikt w Indochinach czy Afroarabii nie będzie płakał po gruzach Paryża czy Londynu, przeciwnie, uznają, że z woli Allaha Zachód zapłacił w końcu za czas kolonializmu i ekspansji chrześcijaństwa.

Żeby sobie łatwiej wyobrazić skalę, oto porównanie obszaru Europy z jednym państwem - Kazachstanem. Czy ktoś u nas przejmuje się losami narodu kazachskiego?

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Na mnie nie liczcie. Ja jestem biedny, bo przed prokreacją broni mnie egoizm, wygoda i przywiązanie do luksusu. A skoro bieda jest moim luksusem, egoizm dyktuje mi, by pod żadnym pozorem z nikim się nią nie dzielić. Tak jest mi po prostu wygodniej.

www.bankie(*)-ma-na-mieszkanie-7218012.html


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
28-12-2014 11:32
 Ocena 10 na 10
Celecrin (6386 punktów)
Mariusz wiesz, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem (niestety) większości słów kluczy, których używasz w dyskusji społeczno-gospodarczej, takich jak neokolonializm czy solidarność międzypokoleniowa.

Po pierwsze na pierwszy rzut oka widać niekonsekwentość w Twoim modelu. Jako powód "wymierania" widzisz neokolonializm, by parę zdań później ogarnąć wymieraniem kraje kolonialne (Zachód, USA), jeśli oczywiście dobrze zrozumiałem (może uważasz, że kolonializm USA dobrze im nie służy).

>Zachód utraci pierwszoplanową rolę cywilizacyjną na rzecz Wschodu.
Chiny trzymają dzietność na bardzo małym poziomie i tylko ich liczba (Chińczyków) robi wrażenie.
Pierwszy z brzegu cytat z prasy: Bankier.pl
"Coraz poważniejszym problemem w Chinach jest starzenie się społeczeństwa. Za 5 lat w Państwie Środka będzie już 200 milionów osób w wieku powyżej 60 lat."

Na podane przez Ciebie trzy kraje, wszystkie maja problem z wymieraniem, ok? Nie tylko Japonia i USA ale także Chiny.
Parcie Chin i innych krajów do przodu nie ma nic wspólnego z demografią to jedynie skutek rozwoju gospodarczego świata. Chiny i Indie po prostu czerpią korzyści z handlu światowego i wzrostu dobrobytu wewnątrz ich krajów. Ich rozwój jest ściśle związany z całym światem, przy czym są to kraje największej emigracji. Hindusi i Chińczycy są dosłownie wszędzie. Hinduska diaspora rośnie także w Polsce.
Duża emigracja jest pozytywna również dla kraju opuszczanego. Kilka procent PKB Polski pochodzi zapewne z tego źródła. Sam jestem emigrantem, jednak wciąż mam rodzinę w Polsce oraz mieszkanie i po mojej śmierci, jeśli moje dziecko nie wróci do kraju nadal w jakiś sposób będzie związane z Polską tak jak jego dzieci itd.
Polska musi po prostu zadbać o dobre relacje z Polonią. Im lepszy wizerunek Polski tym lepiej.

Co do solidaryzmu społecznego jest to po prostu puste hasło. To wymysł komunistyczny. Obecnie ZUS to poborca podatkowy, przynajmniej w niektórych krajach ma się odwagę powiedzieć i nazwać to "social tax".
Nasz system to połączenie komunizmu, socjalizmu, neoliberalizmu i kapitalizmu w jednym.
Z jednej strony bogaci płacą na ZUS stosunkowo niewiele, średnia klasa płaci olbrzymie kwoty a drobni przedsiębiorcy często sa "zabijani" przez nie. Z drugiej lekka ręką dajemy rolnikom kasę ZA NIC, bo nigdy na KRUS nie dawali składek oraz płacimy niebotyczne pieniądze na górników.
To jest solidaryzm?
Górnik pracuje krótko a emeryturę dostaje długo. Jeszcze mają przelicznik 1,5 do przepracowanych lat. Do tego dochodzi deputat węglowy. Uwaga! Kopalnie pracują przez 3 miesiące w roku tylko dla górników emerytów!
W efekcie wynagrodzenia i świadczenia dla pracowników sięgają 65 proc. kosztów kopalni
W latach 1990 i 2003 dotacje do górnictwa sięgały aż 2 procent PKB
Proszę bardzo Mariusz taka czeka nas przyszłość:
wiadomosci(*)aj/zus-uratuje-gornictwo/e6d2g
Na to były potrzebne pieniądze z OFE czyli MOJE, TWOJE, NASZE pieniądze. Na taką "solidarność społeczną".
Dziękuję i pozdrawiam.
28-12-2014 13:08 
 Ocena 9 na 9
klawik (759 punktów)
Mamy zbyt wielu bogatych emerytów. na 160tyś. żołnierzy mamy ponad 1000 generałów, których emerytury są bardzo wysokie. To tylko przykład, są jeszcze pracownicy sądownictwa, ministerstw itp. Może ktoś powiedzieć, że odkładał ze swojej pensji. A ja pytam skąd ta pensja ?Z powietrza ?
Nie, z podatków reszty społeczeństwa, które żeby przeżyć kombinuje jak tu nie dać się okraść przez ZUS. Jak ktoś dobrze zarabia to niech odkłada forse na koncie i dobrze się ubezpieczy. Palikot słusznie postuluje emerytury obywatelskie. Tak jak w Kanadzie. Problem nie tkwi w dzietności narodu a w złodziejskiej redystrybucji pieniądza. W pale się nie mieści, że jeden dostaje 14tys. emerytury a drugi 1400, pracując równą ilość lat. Emeryt nie musi mieć kwalifikacji, żeby mu tyle płacić. Poza tym przerost biurokracji, przerost zadłużenia publicznego i mamy polską rzeczywistość. Każdemu na emeryturze po równo i połowa ZUS-u na bruk. Problem z głowy. Ale do takich zmian trzeba mieć jaja.
Na marginesie dodam, że będąc zatrudniany na pełen etat i prowadząc przy tym działalność gospodarczą muszę płacić dwie składki na ubezpieczenie zdrowotne.Jedną odprowadza pracodawca a drugą bezpośrednio ja. Państwo zrobiło mi sobowtóra. 10 lat temu było to ok. 60zł w 2014 - 270zl. Inflaacja ? Mają czelność pieprzyć o łatwości prowadzenia działalności gospodarczej i jednocześnie co rusz podnosić składki i zmieniać przepisy, w których od dawna nikt już nie może się połapać. W naszej firmie pracuje 70 osób w tym 4 księgowe na miejscu i dodatkowo zewnętrzna kancelaria podatkowa, bo pełna księgowość to lasy Mordoru. Uf, przepraszam, ale tak jakoś mnie naszło.
28-12-2014 14:00 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>W pale się nie mieści, że jeden dostaje 14tys. emerytury a drugi 1400, pracując równą ilość lat.

A masz dostęp do jakiejś analizy, wnioskującej, iż rozwiązanie tego problemu będzie lekarstwem na problemy polski? Bo to trochę jak hasło opodatkujmy najbogatszych a będą pieniądze na wszystko.

>Poza tym przerost biurokracji, przerost zadłużenia publicznego i mamy polską rzeczywistość.

A skąd wiedza, że jest za dużo urzędników? Myślisz, że oni siedzą i nic nie robią?

>Każdemu na emeryturze po równo i połowa ZUS-u na bruk.

A czemu nie 95%? Co tam, jak szaleć to na całego?

>Problem z głowy. Ale do takich zmian trzeba mieć jaja.

Nie jaja tylko brak chęci sprawowania władzy.

>Na marginesie dodam, że będąc zatrudniany na pełen etat i prowadząc przy tym działalność gospodarczą muszę płacić dwie składki na ubezpieczenie zdrowotne.

Ale zus płacisz tylko jeden. Nie jest więc tak źle
28-12-2014 15:21 
 Ocena 2 na 2
klawik (759 punktów)

Nic Ci nie mam zamiaru przedstawiać, nie mam też ochoty na tłumaczenie rzeczy oczywistych. Bez odbioru.
28-12-2014 15:40 
 Ocena 2 na 2
DyktaFon (9281 punktów)

>>Poza tym przerost biurokracji, przerost zadłużenia publicznego i mamy polską rzeczywistość.
>A skąd wiedza, że jest za dużo urzędników? Myślisz, że oni siedzą i nic nie robią?

Gdyby siedzieli i nic nie robili, to by było pół biedy... Oni z zaangażowaniem utrudniają życie pozostałej części społeczeństwa, np. wymyślając własne interpretacje prawa i tłamsząc wszelkie przejawy inicjatyw ludzi. I - oczywiście - nie biorąc za to żadnej opowiedzialności, a tylko premie za "doskonałą" pracę.

>>Każdemu na emeryturze po równo i połowa ZUS-u na bruk.
>A czemu nie 95%? Co tam, jak szaleć to na całego?

Wszystko możemy sprowadzić do absurdu (tak samo, jak ilość urzędasów pilnujących społeczeństwa) i na tym też, m. in. polega działalność urzędników.

>>Problem z głowy. Ale do takich zmian trzeba mieć jaja.
>Nie jaja tylko brak chęci sprawowania władzy.

Chęci to są, nawet przerośnięte. Tylko rozumu niekiedy nie staje...

>>Na marginesie dodam, że będąc zatrudniany na pełen etat i prowadząc przy tym działalność gospodarczą muszę płacić dwie składki na ubezpieczenie zdrowotne.
>Ale zus płacisz tylko jeden. Nie jest więc tak źle
>
Taaa... i nie musisz się kłaniać oraz padać na twarz wchodząc do urzędów... to co wy tu plebsie jeszcze chcecie? Jest dobrze!
28-12-2014 15:52 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Gdyby siedzieli i nic nie robili, to by było pół biedy... Oni z zaangażowaniem utrudniają życie pozostałej części społeczeństwa, np. wymyślając własne interpretacje prawa i tłamsząc wszelkie przejawy inicjatyw ludzi. I - oczywiście - nie biorąc za to żadnej opowiedzialności, a tylko premie za "doskonałą" pracę.

W Twoim komentarzu jest wiele emocjonalnego populizmu, ale czy mi się zdaje czy Ty urzędników uważasz za problem, a nie tych, którzy nadali im owe uprawnienia?

>>A czemu nie 95%? Co tam, jak szaleć to na całego?
>Wszystko możemy sprowadzić do absurdu

Dlatego najlepiej postulować o rozsądek.

>Chęci to są, nawet przerośnięte. Tylko rozumu niekiedy nie staje...

Uważasz, że jarkowi czy donkowi brak rozumu? Stworzyli wielkie organizacje skutecznie walczące o walutę polityczną (wyborców). Co jak co, ale ja uważam, że ani odwagi, ani rozumu im nie brakuje.

>Taaa... i nie musisz się kłaniać oraz padać na twarz wchodząc do urzędów... to co wy tu plebsie jeszcze chcecie? Jest dobrze!

Ciesz się, że abonamentu zezwalającego na prowadzenie działalności nie podwyższyli Ci do kwoty płaconej, przez "zwykłego" przedsiębiorcę
29-12-2014 19:21 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)
>Z drugiej lekka ręką dajemy rolnikom kasę ZA NIC, bo nigdy na KRUS nie dawali składek

Drobne sprostowanie - rolnicy opłacają składki na KRUS obowiązkowo i we własnym zakresie. Przykładowo za IV kwartał bieżącego roku wg. klucza www.krus.g(*)le-2014-r-i-i-kwartale-2015-r/


No gods, no masters...I am who I am.
29-12-2014 20:11 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)
>>Z drugiej lekka ręką dajemy rolnikom kasę ZA NIC, bo nigdy na KRUS nie dawali składek
>Drobne sprostowanie - rolnicy opłacają składki na KRUS obowiązkowo i we własnym zakresie.
Zgadza się. Dzięki. Tylko zauważ: Nie napisałem, nie dają, tylko nie dawali. Nie było żadnego funduszu na emerytyry rolnicze, o to mi chodziło.
Co do dawania to dają za mało Wpłaty na KRUS nigdy nie pokryją wydatków na emerytury. Rolnik mający 50ha, a więc dość majętny płaci 130 zł miesięcznie.
Składkę na fundusz zdrowotny wymusił sąd, więc rolnicy płacą od tego roku 30zł miesięcznie.
Chyba dobre dane podałem, może się coś zmieniło...

Pozdr
29-12-2014 21:44 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>Co do dawania to dają za mało Wpłaty na KRUS nigdy nie pokryją wydatków na emerytury.
Póki co pokrywają ale przy obecnej tendencji do znikania drobnych gospodarstw, tylko patrzeć jak KRUS wyciągnie rękę po państwową dotację. Zwyczajnie ubywa płatników składek, gospodarstwa stają się większe co wymusiła ekonomia, a składki KRUS-owskie opłacają sami właściciele gospodarstw. Robotników zatrudnia się na podstawie umów o pracę, zleceń albo, co najczęstsze, na czarno.
Z drugiej strony, jest grupa ludzi, którzy odziedziczyli kilka hektarów ziemi i opłacają rolnicze składki, dostają dopłaty itp. choć ziemię uprawiają co najwyżej w doniczkach, a prowadzą np. działalność gospodarczą. Opłaca się nawet zapłacić znajomemu gospodarzowi za skoszenie łąki, tak aby żaden urzędnik nie odniósł wrażenia, że płatnik składek poważny urząd w balona robi. Wszystko właśnie przez konkurencyjność owych 130-u złotych w porównaniu z ZUS-em.
>Pozdr
Również.

No gods, no masters...I am who I am.
30-12-2014 10:21 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>>Co do dawania to dają za mało Wpłaty na KRUS nigdy nie pokryją wydatków na emerytury.
>Póki co pokrywają ale przy obecnej tendencji do znikania drobnych gospodarstw, tylko patrzeć jak KRUS wyciągnie rękę po państwową dotację.
Nie pokrywaja. Malo tego nigdy nie pokryja. Rolnicy maja za male skladki. KRUS kosztuje rocznie okolo 20miliardow PLN i potrzeby ciagle rosna.
Jeszcze malo tego. Uwaga doplacamy do kazdej emerytury w Polsce roznica jest taka ze do rolniczych dwa razy wiecej
Oficjalnie KRUS wyglada fantastycznie, ma wiecej dochodow niz wydatkow, lecz 95% dochodow stanowi dotacja panstwa.

>Zwyczajnie ubywa płatników składek, gospodarstwa stają się większe co wymusiła ekonomia, a składki KRUS-owskie opłacają sami właściciele gospodarstw.
Niestety nie. Dotacje z Unii zatrzymaly zwiekszanie sie sredniego arealu. Zatrzymalismy sie na 10,5 ha

Rolnictwo przy produkcji 4% PKB i dotacjach 2% PKB i przy uwzglednieniu dotacji do KRUS okolo 20mld PLN wychodzi na zero lub na niewielki plus

>Z drugiej strony, jest grupa ludzi, którzy odziedziczyli kilka hektarów ziemi i opłacają rolnicze składki, dostają dopłaty itp. choć ziemię uprawiają co najwyżej w doniczkach, a prowadzą np. działalność gospodarczą.
NIK ujawnil ze 30% osob nie ma prawa do opalacania KRUS

Pozdr
DyktaFon (9281 punktów)

>NIK ujawnil ze 30% osob nie ma prawa do opalacania KRUS

Przecież to chyba normalne, że jak się coś komuś opłaca, to chętni zawsze się znajdą. Gdyby nawet za to groziła kara śmierci, to odważni by się znaleźli Czyli bez sensu zatrudniać jakieś NIK-i dla udowodnienia rzeczy pewnej. Ale za to mieli co robić i pewnie kolejne premie otrzymali. Ciekaw jestem, czy ktoś kiedyś skontroluje NIK? ))
Arminius (25555 punktów)Chiny i imigranci
"Obecne trendy wskazują, że - jeśli nic się nie zmieni - Zachód utraci pierwszoplanową rolę cywilizacyjną na rzecz Wschodu. Obecnie trzy największe gospodarki świata to 1. USA, 2. Chiny, 3. Japonia. W ciągu najbliższej dekady USA utracą (niektórzy uważają, że już się to dokonało) pozycję lidera na rzecz Chin..."

Chiny rosną w potęgę - to bezdyskusyjny fakt ale z drugiej strony to sięgnięcie po prymat największej gospodarki świata i wogóle po prymat ( które już się jakoby dokonało albo lada moment się dokona) jest w dużym stopniu żonglerką statystycznych danych. Bo jeżeli - na przykład - mierzyć to w przeliczeniu na jednego mieszkańca, to Chiny są gdzieś na poziomie Białorusi. Jak na wielkość swojej populacji produkują mizernie. Warto też pamiętać, iż USA przez ostatnich kilka dekad zainwestowały gigantyczne sumy w armię i zbrojenia - co w praktyce daje im na nastepne kilkadziesiąt lat - nawet w przypadku zejścia na II miejsce w rankingu największych gospodarek na świecie - dominację w tej dziedzinie. W tym kontekscie warto dodać, iż był już taki czas gdy Chiny były największa gospodarką na świecie. Było to 200 lat temu, na początku 19 wieku. W Chinach wytwarzano wtedy pk 30 % globalnej produkcji. A równocześnie praktycznie w tym samym momencie Chiuny stały się chorym człowiekiem Azji i zaraz potem - n aprzykład - Wielka Brytania była w stanie poprzez serię wojen opiumowych uzyskać liczne koncesje różnorakiej natury.

"Ponieważ nasz system społeczny solidaryzmu międzypokoleniowego mocno jest związany z dodatnią demografią, więc dla uniknięcia katastrofy mamy dwie drogi
1. .........
2. ściągnięcie imigrantów, czyli eskalację konfliktów społecznych".

Jest bardzo prawdopodobne, iż to wszystko zależy od tego jacy to będą imigranci. Jeżeli będą dominować Ukraińcy czy Białorusini - tych konfliktów na dużą skalę nie będzie, bo przecież kulturowo są oni podobni do nas i się nieźle asymilują. Zresztą po prawdzie Wietnamczycy też się dobrze znajdują i asymilują - a ich dzieci są prymusami w polskich szkołach i biorą pierwsze miejsca w polonistycznych konkursach recytatorskich. Sam byłem świadkiem.
29-12-2014 08:32
 Ocena 18 na 18
Medieval (3004 punktów)Odp: Zapaść demograficzna jako kluczowe wyzwanie Polski

>Obecnie Polska wymiera. Dziś mieszka w naszym kraju tylko 36 milionów ludzi.

Proszę się nie gniewać ale uważam Twój wpis za mocno demagogiczny.
Wzrost liczby ludności nie jest żadnym obiektywnym dobrem, o które należałby się starać.
1) Spadek zatrudnienia w krajach rozwiniętych jest czymś nieuchronnym
W moim zawodzie pracujących ludzi zastępują systemy komputerowe. W bogatych korporacjach np. ING zwalnia się obecnie tysiące ludzi. W fabrykach ludzi zastępują roboty i inne nowe technologie.
2) Jeżeli założyć że zakup mieszkania/domu jest kluczową inwestycją w życiu człowieka to spadek liczby ludności może spowodować obniżenie cen, przynajmniej na rynku wtórnym. Właściwie już to się dzieje, stąd m.in. kłopoty banków z kredytami hipotecznymi.
3) System emerytalny można zmienić znacznie łatwiej niż tendencje demograficzne,
4) Obniżenie liczby mieszkańców pozytywnie wpłynie na środowisko naturalne: ilość śmieci i zanieczyszczeń, samochodów, samolotów, zapotrzebowanie na wodę i drewno, surowce naturalne, energię itd. (za truizmy przepraszam).
5) Powyższe powinno pozytywnie wpłynąć na zdrowie ludzi.
6) Wreszcie spadnie liczba urzędników
7) Jest szansa na skrócenie czasu pracy do 6h dziennie co byłoby optymalne,
8)Większą troską społeczeństwo otoczy dzieci. Już obserwuję poprawę warunków na szpitalnych oddziałach noworodków, więcej osiedlowych placów zabaw, boisk dla dzieci, lepsza edukacja.
9) Świetnie wyedukowany człowiek wytwarza dóbr za dziesięciu nie potrafiących czytać ze zrozumieniem, a takich mamy bezlik,
10) Obniżenie liczby dostępnych pracowników pozytywnie wpływa na płace i stosunek pracodawców do ludzi.

Postawmy problem jakości życia. Kanada i Australia pokazują, że można radzić sobie świetnie na dużym obszarze, z proporcjonalnie małą liczbą ludności.
Pozdrawiam
06-01-2015 00:01 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>3) System emerytalny można zmienić znacznie łatwiej niż tendencje demograficzne

Od ponad 25 lat jakoś się nie udało. Tendencja jest cały czas zniżkowa, a system emerytalny (mimo że wiadomo że przy tej tendencji padnie) nadal się trzyma (w sensie formalnym ).

>6) Wreszcie spadnie liczba urzędników
Również tutaj tendencja jest na razie odwrotna - liczba ludności spada (z grubsza o 10% od 89), a urzędników w tym samym czasie wzrosła trzykrotnie (!!!). I to mimo postępu, komputeryzacji, itp.
finerbijk (17282 punktów)
Liczby przyrostu naturalnego nie są wykładnikiem sukcesu. Państwa azjatyckie, o dużym przyroście opierają swój sukces w przejmowaniu kontroli nad światem nie na ilości obywateli, ale na stopniu ich eksploatacji. Ich i środowiska naturalnego. Z tego się nia da bezkarnie czerpać zysków w nieskończoność. Ludzi jest już dzisiaj za dużo. Wiadomo, że zasoby są ograniczone, czego potrzeba to efektywniejsze nimi gospodarowanie. Poprzez bezpieczeństwo socjalne za wszelką cenę, Zachód uwiązał sobie pętlę na szyję. Może jeszcze tak jechać przez parę dziesięcioleci, zarabiając np. na biedniejszych krajach Unii, jak Polska, ale to też nie potrwa wiecznie. Przyjdzie w końcu czas zapłaty, i mam nadzieję, że tego nie doczekam.

Ogólnie konieczne są przeobrażenia, na niespotykaną skalę. Bo to co mamy obecnie po prostu przestaje działać. Myślę jednak, że człowiek sobie poradzi, a przynajmniej ci co przetrwają.
29-12-2014 15:11
 Ocena 17 na 17
Anna Salman (16360 punktów)
>Obecnie Polska wymiera. ...
Nie tyle wymiera, ile ... migruje. Bo kluczowe problemy Polski, to nie liczba urodzeń, ale: brak pracy za godziwą płacę, wysokie podatki, niskie szanse na mieszkanie, bałagan w służbie zdrowia. Tyle, że takimi problemami powinni się zająć politycy, którym jednak łatwiej grzebać w cudzych majtkach, niż nauczyć się zarządzania krajem.
Przyrost naturalny to różnica pomiędzy liczbą żywych urodzeń, a liczbą zgonów. Wciąż narzekamy na nadmiar emerytów, czyli ... powinni wymrzeć, obniżając dodatkowo ten wskaźnik? Może na odwrót - zamiast nakłaniać Polaków do bezmyślnej prokreacji, trzeba zadbać o zasoby już posiadane:
1. Zmniejszyć poziom emigracji, ale do tego trzeba zmierzyć się z problemem bezrobocia, podatków, mieszkań itd.
2. Obniżyć liczbę samobójstw ludzi w średnim wieku, ale do tego trzeba - jw.
3. Zmniejszyć liczbę osób na rentach, poprzez poprawę sytuacji w służbie zdrowia, żeby kiepskim leczeniem nie doprowadzać do trwałej niepełnosprawności.
System emerytalny oparty na solidaryzmie pokoleniowym nie musi działać, jak piramida finansowa - coraz więcej biednych pracujących składa się na malejącą (wymierającą) grupę już niepracujących. Wystarczy, aby z pokolenia na pokolenie rosły zarobki, a składki były liczone procentowo - jako podatek emerytalny od dochodu (i nawet niższe, niż obecnie).
Co do mitologii, jakoby wysoki wskaźnik urodzeń determinował postęp, przypominam, że najwyższe wskaźniki ma Afryka oraz Bliski Wschód. Do niedawna w czołówce były m.in. Bangladesz (obecnie wskaźniki malejące) i Indie. Japonia od wielu lat ma przyrost ujemny i jakoś z tym niskim przyrostem potęgą była. Zarówno Chiny, jak i Indie, wstępując na drogę rozwoju zadbały o spadek liczby urodzeń.
Reasumując - wysoki wskaźnik urodzeń potrzebny jest tam, gdzie "produkuje się" tanią siłę roboczą, czyli traktuje społeczeństwo (suwerena?), jak inwentarz albo mięso armatnie.
W tym biadoleniu na temat niskiego wskaźnika urodzeń nie chodzi o obecne lub przyszłe dobro obywateli, tylko nakręcanie popytu wewnętrznego, który stanowi lwią część polskiego PKB. Wiadomo, że oszczędzać to można na sobie, ale nie na dziecku, a nasze ukochane państwo zadba już (podnosząc podatki) o takie ceny wyprawek szkolnych, książek, zabawek, usług zdrowotnych, że "szczęśliwy" posiadacz dziecka będzie się zadłużał, płakał, ale płacił (albo migrował! - trzeba na powrót zamknąć granice).

Zresztą zawsze w obliczu takiej propagandy, mam gdzieś w tyle głowy przekonanie, że zaczyna się niby niewinnie - od troski o dobro kraju, a skończy, jak zwykle - konstatacją, że polskim kobietom nie chce się rodzić, bo są wygodne, czyli trzeba ... je do tego zmusić, najlepiej stopniowo odbierając prawa obywatelskie.
To po prostu na kilometr cuchnie kruchtą i oszołomstwem w stylu JKM.
02-01-2015 21:58 
 Ocena 1 na 1
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>W tym biadoleniu na temat niskiego wskaźnika urodzeń nie chodzi o obecne lub przyszłe dobro obywateli, tylko nakręcanie popytu wewnętrznego, który stanowi lwią część polskiego PKB. Wiadomo, że oszczędzać to można na sobie, ale nie na dziecku, a nasze ukochane państwo zadba już (podnosząc podatki) o takie ceny wyprawek szkolnych, książek, zabawek, usług zdrowotnych, że "szczęśliwy" posiadacz dziecka będzie się zadłużał, płakał, ale płacił (albo migrował! - trzeba na powrót zamknąć granice).

Dzisiaj pracuje 16 milionów ludzi, 8 milionów pobiera renty i emerytury. Jeśli dobrze pamiętam(niech mnie ktoś poprawi jeśli paplam bez pojęcia) prognozuje się, że za 30-40 lat będzie pracować mniej więcej tyle samo ludzi co pobierać emerytury i renty a emerytury będą wynosić po 30% zarobków. Tak długoterminowe prognozy można włożyć między bajki ale mieszanie w to nakręcania popytu i podwyżek podatków jest błędne.

>Zresztą zawsze w obliczu takiej propagandy, mam gdzieś w tyle głowy przekonanie, że zaczyna się niby niewinnie - od troski o dobro kraju, a skończy, jak zwykle - konstatacją, że polskim kobietom nie chce się rodzić, bo są wygodne, czyli trzeba ... je do tego zmusić, najlepiej stopniowo odbierając prawa obywatelskie.

Za dużo feminizmu.
05-01-2015 14:50 
 Ocena 5 na 5
Anna Salman (16360 punktów)
>... prognozuje się, że za 30-40 lat będzie pracować mniej więcej tyle samo ludzi co pobierać emerytury i renty a emerytury będą wynosić po 30% zarobków. ...
Bzdura kompletna. Najdalej za 15 lat trzeba będzie skorygować wskaźnik długości życia, bo wymrze pokolenie urodzone do lat 50-tych. Dla późniejszych długość życia będzie najprawdopodobniej krótsza o 10 lat. To efekt przesunięcia. W tej chwili w USA koryguje się niedawne prognozy - obecne pokolenie będzie żyło krócej od swoich rodziców. To jedno - dwa, że aby mieć emeryturę, trzeba mieć odłożone środki. Ponad 1/4 umów jest nieoskładkowana, a przy obecnej wysokości dochodów w relacji do wydatków rzadko kto ma oszczędności i prywatne ubezpieczenie (zresztą ci są poza tematem). Czyli emerytów aż tylu nie będzie, co najwyżej osoby w wieku emerytalnym.
Innego powodu dla zwiększania dzietności niż nakręcanie popytu nie ma, bo gdyby chodziło o przyszłe emerytury, podejmowano by działania w celu ograniczenia emigracji młodych - już wykształconych. To tak jakby oddać za darmo dom, a potem budować nowy, krzycząc, że się na starość nie będzie miało dachu nad głową.
>Za dużo feminizmu.
Gdyby polscy mężczyźni mieli jaja (ale nie zamiast głowy), to żaden feminizm nie byłby potrzebny.
DyktaFon (9281 punktów)

>>Za dużo feminizmu.
>Gdyby polscy mężczyźni mieli jaja (ale nie zamiast głowy), to żaden feminizm nie byłby potrzebny.

Proponuję więc przeprowadzić się do krajów arabskich. Tam mężczyźni mają jaja... i feminizmem się nie przejmują
06-01-2015 18:33 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Proponuję więc przeprowadzić się do krajów arabskich. Tam mężczyźni mają jaja... i feminizmem się nie przejmują
Przechodzony argument. Sam się przeprowadź, to przynajmniej się dowiesz, że obowiązkiem faceta jest nie tylko płodzenie dzieci, ale i ich utrzymanie, o czym akurat rzymscy katolicy na ogół nie wiedzą.
DyktaFon (9281 punktów)
>>Proponuję więc przeprowadzić się do krajów arabskich. Tam mężczyźni mają jaja... i feminizmem się nie przejmują
>Przechodzony argument. Sam się przeprowadź, to przynajmniej się dowiesz, że obowiązkiem faceta jest nie tylko płodzenie dzieci, ale i ich utrzymanie, o czym akurat rzymscy katolicy na ogół nie wiedzą.
05-01-2015 16:45 
 Ocena 1 na 1
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>>... prognozuje się, że za 30-40 lat będzie pracować mniej więcej tyle samo ludzi co pobierać emerytury i renty a emerytury będą wynosić po 30% zarobków. ...
>Bzdura kompletna. Najdalej za 15 lat trzeba będzie skorygować wskaźnik długości życia, bo wymrze pokolenie urodzone do lat 50-tych.

W skrypcie pozostałym mi po wykładach z geografii ekonomicznej jest prognoza na lata 2025-30 która wynosi 81,4 lat dla kobiet i 74,6 dla mężczyzn. Źródło: United Nations
W 2050r. osoby 65+ mają stanowić ok. 28% ludności, a między 15 a 64 lat ok. 40,7%. Niestety nigdzie nie jest napisane z jakiego roku są to prognozy.

>Dla późniejszych długość życia będzie najprawdopodobniej krótsza o 10 lat.

Skąd ta astronomiczna liczba?

>To efekt przesunięcia. W tej chwili w USA koryguje się niedawne prognozy - obecne pokolenie będzie żyło krócej od swoich rodziców.

Może o 3-5 lat w 10 nie wierzę, chyba, że USA upadnie całkowicie.

>To jedno - dwa, że aby mieć emeryturę, trzeba mieć odłożone środki. Ponad 1/4 umów jest nieoskładkowana, a przy obecnej wysokości dochodów w relacji do wydatków rzadko kto ma oszczędności i prywatne ubezpieczenie (zresztą ci są poza tematem). Czyli emerytów aż tylu nie będzie, co najwyżej osoby w wieku emerytalnym.

Może i tak.

>Innego powodu dla zwiększania dzietności niż nakręcanie popytu nie ma, bo gdyby chodziło o przyszłe emerytury, podejmowano by działania w celu ograniczenia emigracji młodych - już wykształconych. To tak jakby oddać za darmo dom, a potem budować nowy, krzycząc, że się na starość nie będzie miało dachu nad głową.

Nie sądzę by mój wykładowca manipulował w imię popytu. Nie sądzę też, by się nie znał nad tym, czym się zajmuje.
Jeśli? demografia nie jest problemem, to z powodu postępu technologicznego i możliwości ściągania imigrantów.

>>Za dużo feminizmu.
>Gdyby polscy mężczyźni mieli jaja (ale nie zamiast głowy), to żaden feminizm nie byłby potrzebny.

Chyba gdyby byliby bardziej rycerscy? Ale co z kobietami? Przypominam, że jedną z najczęstszych przyczyn samobójczych wśród mężczyzn, są kobiety. Powiało mizoginią.
06-01-2015 18:29 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Skąd ta astronomiczna liczba?
A skąd inne? Z uczelnianego skryptu? Taka sama wyrocznia, jak PŚ. Wszystkie dane na temat przyszłości są brane z sufitu, ale dominują te (na pozór optymistyczne) o nieograniczonym wydłużaniu ludzkiego życia. Tyle, że nie ma już regulatora w postaci naturalnej selekcji najsłabszych (pula genetyczna słabnie), obniża się dostępność usług lekarskich, jakość żywności, zwiększa zanieczyszczenie powietrza, a wydłużenie długości życia wskutek poprawy warunków sanitarnych osiągnęło praktycznie pułap. Czyli nic się wydłużać nie będzie.
>Może o 3-5 lat w 10 nie wierzę, ...
Takie samo prawo, jak ichnim badaczom prognozować coś zupełnie innego.
>Nie sądzę by mój wykładowca manipulował w imię popytu. ...
Nie brak ci u nas pożytecznych idiotów, zresztą jeśli prawie wszędzie piszą i mówią to samo, to po co się wysilać i myśleć, wystarczy powtarzać.
>Jeśli? demografia nie jest problemem, to z powodu postępu technologicznego i możliwości ściągania imigrantów.
Postęp technologiczny to nie u nas, a ściąganie imigrantów stwarza kolejny problem - vide muzułmanie w Europie Zachodniej.
>Chyba gdyby byliby bardziej rycerscy? ...
A co to znaczy "być rycerskim"? Coś ze średniowiecza? Zakuty łeb, mycie się raz na rok, analfabetyzm?
Najczęstszą przyczyną samobójstw wśród mężczyzn są finanse, a właściwie długi.
06-01-2015 20:32 
 Ocena 1 na 1
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>Wszystkie dane na temat przyszłości są brane z sufitu, ale dominują te (na pozór optymistyczne) o nieograniczonym wydłużaniu ludzkiego życia. Tyle, że nie ma już regulatora w postaci naturalnej selekcji najsłabszych (pula genetyczna słabnie), obniża się dostępność usług lekarskich, jakość żywności, zwiększa zanieczyszczenie powietrza, a wydłużenie długości życia wskutek poprawy warunków sanitarnych osiągnęło praktycznie pułap. Czyli nic się wydłużać nie będzie.

No ale selekcja naturalna to problem trochę odleglejszych pokoleń, a ja o trochę innym czasie myślałem. O gorszej żywności też niewiele wiem, raczej jest tak samo zła jak 50 lat temu? Zanieczyszczenia powietrza? Ludzie za to mniej palą. Poza ewentualną odpornością na antybiotyki nie widzę przyczyn by długość życia się zmniejszyła o 10 lat. W Stanach długość życia maleje, bo koniec XX wieku i początek XXI to czas bardziej śmieciowego żarcia, ale trend na takie jedzenie maleje a szkodliwe diety powinny być wypychane.

>>Jeśli? demografia nie jest problemem, to z powodu postępu technologicznego i możliwości ściągania imigrantów.
>Postęp technologiczny to nie u nas

Mikrofalówki czy pralki też u nas nie wymyślono ale jakoś są.

>>Chyba gdyby byliby bardziej rycerscy? ...
>A co to znaczy "być rycerskim"? Coś ze średniowiecza? Zakuty łeb, mycie się raz na rok, analfabetyzm?

W tym kontekście to taka postawa usłużnego kobietom dżentelmena, dziś większość myliłaby taką osobę z adoratorem, amantem, taki wielbiciel kobiet.
08-01-2015 14:31 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>No ale selekcja naturalna to problem trochę odleglejszych pokoleń ...
Ależ bynajmniej - to pokolenie obecnych emerytów w Polsce. Jeszcze w latach pięćdziesiątych śmiertelność wśród dzieci była bardzo duża. Jej zmniejszenie to wynik m.in. powszechnego dostępu do opieki zdrowotnej, wprowadzenia szczepień obowiązkowych, opieki medycznej nad kobietami w okresie ciąży. Jednak od lat 60-tych te same czynniki decydują o słabnięciu populacji. Czyli obecna duża liczba osób w bardzo podeszłym wieku to efekt kompilacji dwóch czynników - selekcji naturalnej (naturalne poronienia oraz wysoka śmiertelność w pierwszych latach życia) oraz dostępności opieki medycznej, dla tych osób, gdy zaczęły wchodzić w wiek średnik, czyli pogarszała się ich kondycja fizyczna. Inne czynniki wydłużające czas życia to głównie higiena i programy walki z gruźlicą (plaga w czasie wojny i latach powojennych) i chorobami wenerycznymi oraz poczucie bezpieczeństwa, co przełożyło się na niższy wskaźnik samobójstw oraz przemocy. Na znaczne wydłużenie życia kobiet największy wpływ miał spadek dzietności.
Jakość żywności mogą porównać starsze pokolenia, w tym jeszcze moje. Takiego syfu chyba nigdy w historii nie produkowano. Ale większym problemem jest coraz uboższa dieta coraz większej liczby osób, czyli wracamy do dwudziestolecia międzywojennego, gdy wiele przypadków krótszego życia wynikało również z niedożywienia.
>Mikrofalówki czy pralki też u nas nie wymyślono ale jakoś są.
Postęp technologiczny to masowe zastępowanie ludzi maszynami, a w krajach, gdzie jest tania siła robocza nie ma takiej potrzeby.
>W tym kontekście to taka postawa usłużnego kobietom dżentelmena ...
??? W czym niby usłużnego? I jakie to ma znaczenie? Wystarczy nie być chamem - wobec nikogo, kobiety nie potrzebują tu jakichś szczególnych względów.
08-01-2015 17:37 
 Ocena 1 na 1
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>>No ale selekcja naturalna to problem trochę odleglejszych pokoleń ...
>Ależ bynajmniej - to pokolenie obecnych emerytów w Polsce.

Dalej myślę, że to mało istotny czynnik. Problemem może być jak się zacznie kumulować.

>>Mikrofalówki czy pralki też u nas nie wymyślono ale jakoś są.
>Postęp technologiczny to masowe zastępowanie ludzi maszynami, a w krajach, gdzie jest tania siła robocza nie ma takiej potrzeby.

To dużo bardziej skomplikowane. Przede wszystkim postęp będzie najpierw tam gdzie w ogóle da się go wprowadzić. Czyli w sferze najłatwiej mechanizowalnych czynności.
www.youtube.com/watch?v=cdgQpa1pUUE#t=111

Jeszcze o popycie. Czemu politycy nie podnoszą progów podatkowych skoro to wystarczy na początek? Przecież to takie łatwe w porównaniu z propagandą większej dzietności.
08-01-2015 22:35 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Dalej myślę, że to mało istotny czynnik. Problemem może być jak się zacznie kumulować.
Jeszcze raz - nic się nie zacznie kumulować, bo za dziesięć, czy piętnaście lat te roczniki wymrą, a młodsze już wymierają - równolegle pięćdziesięciokilkulatki i stulatki.
>... Przede wszystkim postęp będzie najpierw tam gdzie w ogóle da się go wprowadzić.
Postęp zaczął się w Europie już kilka stuleci temu, a u nas jeszcze długo była gospodarka folwarczna i praca niewolnicza. Ten model nadal obowiązuje. Tam, gdzie nie ma przymusu szukania oszczędności inaczej, niż na płacach, tam nie wprowadza się innowacji.
>... Czemu politycy nie podnoszą progów podatkowych skoro to wystarczy na początek?
I tę kwestię podnosi się od kilku lat. Ale chyba można to łatwo wyjaśnić - podniesienie progów to decyzja polityków, za którą oni by odpowiadali, gdyby coś nie zagrało (jak niżej), a pouczanie innych co mają robić, jest prostsze i nie wymaga odpowiedzialności. Ta spada na obywateli. Po drugie - gros pieniędzy do budżetu wpłacają najmniej zarabiający, z pierwszego przedziału podatkowego, bo ich jest najwięcej i nie mają wielkich szans wyłgać się od płacenia (raje podatkowe, ulgi na rzekome inwestycje, rzekome darowizny na krk itd.), więc gdyby zmniejszyć tę kwotę, budżet się sypnie. Działa tu taki sam sposób myślenia, jak w przypadku owego rzekomego nadmiaru emerytów. Komuś się wydaje, że ich będzie dużo więcej (albo dobrze mu to brzmi) i tak twierdzi bez dowodów, bo jakie miałby mieć. Tak samo odnośnie progów - nikt nie liczy wpływów z podatków pośrednich od zwiększonej konsumpcji, zmniejszonej emigracji (bo ludziom zacznie się ciut lepiej żyć), mniejszych kosztów opieki społecznej, gdy ludziom wystarczy na czynsz i leki z emerytury. Od razu liczy się straty z wpływu podatku dochodowego. Brak wyobraźni i strach przed ewentualną porażką w oczach opinii międzynarodowej, bo opinia obywateli się nie liczy.
09-01-2015 14:27 
 Ocena 1 na 1
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>>... Przede wszystkim postęp będzie najpierw tam gdzie w ogóle da się go wprowadzić.
>Postęp zaczął się w Europie już kilka stuleci temu, a u nas jeszcze długo była gospodarka folwarczna i praca niewolnicza. Ten model nadal obowiązuje. Tam, gdzie nie ma przymusu szukania oszczędności inaczej, niż na płacach, tam nie wprowadza się innowacji.

Eee, innowacje się wprowadza jak się to kalkuluje. Owszem najpierw tam gdzie najbardziej, czyli np. gdzie wysokie płace ale nie myśl, że i nas to nie dosięgnie. Europejczycy zresztą lubią szukać oszczędności poza swoimi krajami, oni naprawdę dbają o popyt wewnętrzny. Poza tym, jeśli płace spadną u naszych zachodnich sąsiadów to dotknie to i nas bo gospodarki to "naczynia połączone".

>>... Czemu politycy nie podnoszą progów podatkowych skoro to wystarczy na początek?
>I tę kwestię podnosi się od kilku lat. Ale chyba można to łatwo wyjaśnić - podniesienie progów to decyzja polityków, za którą oni by odpowiadali, gdyby coś nie zagrało (jak niżej),

Bardziej mnie przekonuje: " To polityka krótkowzroczna, ale przecież "po nas choćby potop", politycy zdążą ustawić siebie i swoje rodziny, a wymienić ich i tak nie bardzo jest na kogo. Na koniec zwalą winę na imigrantów, Żydów, masonów, biednych, Ruskich itd, itp." Poza tym, jakby dbali o Polskę, to zapewnili by redystrybucję jak należy, bez straty dla budżetu. A w Polsce bogaci mają za dużo przywilejów.
11-01-2015 17:05 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Eee, innowacje się wprowadza jak się to kalkuluje. ...
I o tym właśnie pisałam. Ciągłe obniżanie kosztów pracy powoduje, że jesteśmy w ogonie Europy, jeśli chodzi o innowacyjność. Kiedyś może coś tam i do nas dotrze, jak powszechny dostęp do edukacji, czy prawa obywatelskie. Ale na razie mówi się jedynie o "otwarciu rynku" na jeszcze tańszą siłę roboczą, a nakłady na naukę są znikome czyli o nowoczesnej gospodarce zapomnijmy.
>Bardziej mnie przekonuje: ...
Jedno wynika z drugiego. Mamy polityków o mentalności ekonomów z folwarków pańszczyźnianych.
12-01-2015 13:00 
 Ocena 1 na 1
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
Napiszę jeszcze tylko sprostowanie. Między 15 a 64 lat będzie 56,4% ludności a nie 40% jak napisałem.
07-01-2015 20:13 
 Ocena 4 na 4
Christos (2696 punktów)

>Ponad 1/4 umów jest nieoskładkowana

Spora, według moich obserwacji, część ludzi pracujących na umowy o pracę doczeka żałosnych, głodowych emerytur. Powszechną dość praktyką, zwłaszcza na prowincji jest odprowadzanie składek od płacy minimalnej. Co oczywiste, realnie do ręki jest więcej, minimum dla ZUS-u i skarbówki.
Druga praktyka to rozbijanie płacy na etat i zlecenie co jest normą przy pracy za stawki godzinowe i dużej liczbie przepracowanych godzin w miesiącu. Efekt przy przechodzeniu na emeryturę - jak wyżej.

>Innego powodu dla zwiększania dzietności niż nakręcanie popytu nie ma

No tak, ale jak długo potrwa taka wewnętrzna koniunktura? Przecież takie wielodzietne rodziny to obciążenie podatnika jednorazowymi i okresowymi zasiłkami plus bonusami hojnie serwowanymi przez państwo np. zniżki na komunikację publiczną. Mimo to codzienne koszty egzystencji sprawią, że wielodzietne rodziny i tak zbiednieją, dzieci będą gorzej wykształcone itp. Być może jest to jakiś pomysł na rechrystianizację Europy - zarzucić niewykształconą ale religijną ciemnotą.

>bo gdyby chodziło o przyszłe emerytury, podejmowano by działania w celu ograniczenia emigracji młodych - już wykształconych.

I tu będzie pewien istotny problem - poziom płac w prywatnym sektorze gospodarki tj. handlu, usługach, małych i średnich firmach produkcyjnych. Do czego wracać czy też z jakimi perspektywami startować w przyszłość? Ciekawostką jest fakt, że owa mizeria płacowa jest spowodowana po części (bardzo dużej) niskimi kwalifikacjami pracowników. Nie chodzi o teoretyczne wykształcenie, rzecz w kulturze pracy i praktycznych umiejętnościach. Mogę się mylić ale zalew rynku pracy ludźmi świadczącymi byle jaką robotę zbiegł się w czasie z pierwszymi wypustami absolwentów spapranego od początku lat 90-ych systemu szkolnictwa. W efekcie, niskie kwalifikacje przekładają się na niskie płace, a niskie płace nie motywują do należytego wykonywania obowiązków. I koło się zamyka. Po za tym, emigracja zarobkowa stała się na tyle popularna, że można ją chyba uznać za element etosu polskiej klasy średniej.

No gods, no masters...I am who I am.
07-01-2015 23:09 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>... jak długo potrwa taka wewnętrzna koniunktura?
To nie chodzi o koniunkturę, tylko sztuczne wymuszanie popytu. Ci, których nie stać dostają zasiłki (czyli wszyscy płacimy na te dzieci w coraz wyższych podatkach), żeby mogli kupić rzeczy podstawowe. Z tych danych wylicza się PKB, a o to w tym wszystkim chodzi - żeby ładnie wypaść w międzynarodowych zestawieniach, jako kraj, który przeżywa rozkwit gospodarczy. To samo przerabiały m.in. Hiszpania, Portugalia, czy Irlandia i tak samo głupio "inwestowali" pomoc unijną.
To polityka krótkowzroczna, ale przecież "po nas choćby potop", politycy zdążą ustawić siebie i swoje rodziny, a wymienić ich i tak nie bardzo jest na kogo. Na koniec zwalą winę na imigrantów, Żydów, masonów, biednych, Ruskich itd, itp.
>I tu będzie pewien istotny problem - poziom płac w prywatnym sektorze gospodarki ...
Wystarczy na początek podnieść progi podatkowe. Zwiększyło by to dochody najmniej zarabiających bez obciążania pracodawców, a w efekcie zwiększyłoby dochody budżetu z tytułu podatków pośrednich, nakręcając popyt - rzeczywisty, a nie taki, gdzie podatki na podstawowe artykuły windują ceny.
>... emigracja zarobkowa stała się na tyle popularna, że można ją chyba uznać za element etosu polskiej klasy średniej.
Raczej trend, jak na początku XX w. - za chlebem. Poza tym wielu ma już dość tego polskiego bałaganu, pomników, bohaterów, cmentarzy i k... innych "symboli" męczeństwa. Gdybym była młodsza ... Teraz ostał mi się ino sznur.
Hodża (11172 punktów)
>Teraz ostał mi się ino sznur.

Ech. Dajże spokój. Na chamkę nie wyglądasz i złotego rogu chyba też nie zgubiłaś.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
08-01-2015 14:34 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... Na chamkę nie wyglądasz i złotego rogu chyba też nie zgubiłaś.
Nie wiesz, jak wyglądam, a jeśli złoty róg to metafora nadziei (czy też nadzieji?) ...
Hodża (11172 punktów)
>Nie wiesz, jak wyglądam, a jeśli złoty róg to metafora nadziei (czy też nadzieji?) ...

Dum spiro, spero.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
08-01-2015 22:36 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Dum spiro, spero.
Mam nadzieję, że nie chciałeś mnie obrazić ...
Hodża (11172 punktów)
>Mam nadzieję, że nie chciałeś mnie obrazić ...

"Póki oddycham, mam nadzieję". Ot, takie rzymskie powiedzonko, często przytaczane przez mojego ojca. Kiedy mi nastrój "siadał"


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Anna Salman (16360 punktów)
>... Ot, takie rzymskie powiedzonko ...
A ja udzieliłam typowej odpowiedzi w sytuacji, gdy ktoś posługuje się obcojęzycznymi zwrotami. Nie znam "rzymskiego", ale mam internet z całą bazą danych ...
Hodża (11172 punktów)
>Nie znam "rzymskiego", ale mam internet z całą bazą danych ...

AAAAAAAAAHA HA HA HA Mam Cię! Nie ma czegoś takiego, jak "język rzymski". To po łacinie.




Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
11-01-2015 18:21 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... Mam Cię! ...
Czyżby? Tyś jeszcze nie wytrzeźwiał po świętach, tracisz poczucie humoru, czy to pierwsze objawy demencji (bo podobno u mężczyzn to jakoś szybciej)?
Rozczarowałeś mnie ...
11-01-2015 18:39 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
Ała! Ała! Nie bij mnie! Nie chciałem! Przepraszam!

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
11-01-2015 19:10 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
Masz odpuszczone
DyktaFon (9281 punktów)
>>Ponad 1/4 umów jest nieoskładkowana
>Spora, według moich obserwacji, część ludzi pracujących na umowy o pracę doczeka żałosnych, głodowych emerytur. Powszechną dość praktyką, zwłaszcza na prowincji jest odprowadzanie składek od płacy minimalnej. Co oczywiste, realnie do ręki jest więcej, minimum dla ZUS-u i skarbówki.

Myślę, że to rozsądniejsze, niż dopłacanie do gónictwa... a emerytury i tak będą najniższe, jak się tylko rządowi uda zrobić.

>>Innego powodu dla zwiększania dzietności niż nakręcanie popytu nie ma
>No tak, ale jak długo potrwa taka wewnętrzna koniunktura? Przecież takie wielodzietne rodziny to obciążenie podatnika jednorazowymi i okresowymi zasiłkami plus bonusami hojnie serwowanymi przez państwo np. zniżki na komunikację publiczną. Mimo to codzienne koszty egzystencji sprawią, że wielodzietne rodziny i tak zbiednieją, dzieci będą gorzej wykształcone itp. Być może jest to jakiś pomysł na rechrystianizację Europy - zarzucić niewykształconą ale religijną ciemnotą.

Problem w tym, że dziś ta "niewyksztłcona" "ciemnota" na ogół ma tytuł magistra Co oczywiście nie wyklucza, że jest niewyksztłconą ciemnotą i że chce "godnie zarabiać", co jest niemożliwe, bo sam tytuł niewiele daje.

> Po za tym, emigracja zarobkowa stała się na tyle popularna, że można ją chyba uznać za element etosu polskiej klasy średniej.

Niestety, emigracja to marzenie znacznej części tej lepiej wyksztłconej młodzieży. A znam przypadki, gdzie już na emigracji rodzice nie uczą świadomie swoich dzieci polskiego, aby przypadkiem w przyszłości nie zalęgła im się myśl powrotu...
>
16-01-2015 00:44 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>(albo migrował! - trzeba na powrót zamknąć granice).
To się z całą pewnością nie uda. Mam numer der Spiegel (2.6.2014), w którym Reiner Klingholz, niemiecki ekspert demograficzny zachwyca się wykwalifikowanymi imigrantami, jacy napływają do jego kraju. Artykuł ma tytuł:"Besser als Einheimische", czyli lepsi niż miejscowi. Niemcy już zorientowali się jak bardzo skorzystają na otwarciu rynku pracy dla obcokrajowców.
Jednocześnie zaczęli wprowadzać rozwiązania mające na celu wyzbycie się tych niepotrzebnych. Jakoś niedawno w gazecie prawnej przeczytałem, że już teraz lub wkrótce imigrant będzie miał tylko pół roku na znalezienie pracy. Za pracę na czarno - zakaz wjazdu do kraju, a nie jak do tej pory jedynie grzywna.
Problem emigracji (prof. Iglicka Okólska podała niedwano, że o wyjeździe myśli już 7 milionów) będzie musiał zostać rozwiązany systemowo w ramach całej unii, albo niech po prostu płacą za to, że nasi lekarze i inżynierowie tam pracują.
Wschodnie Niemcy po zjednoczeniu wyludniły się. Poza takimi miastami jak Berlin, Lips czy Drezno ta część kraju to pustynia w porównaniu z częścią zachodnią. I do tej pory dawna NRD płaci grube pieniądze w ramach paktu solidarnościowego, by pobudzić gospodarczo ten region.

dajmonion
GrzeTor (1279 punktów)

>demografią, więc dla uniknięcia katastrofy mamy dwie drogi
[...]
>2. ściągnięcie imigrantów, czyli eskalację konfliktów społecznych.

Ale skąd tacy imigranci mieliby przybyć? Zakładam że rząd chciałby imigrantów z krajów o wysokim IQ, a w nich zazwyczaj zarobki są na tyle duże, że Polska nie jest atrakcyjna.
Celecrin (6386 punktów)
>Ale skąd tacy imigranci mieliby przybyć? Zakładam że rząd chciałby imigrantów z krajów o wysokim IQ, a w nich zazwyczaj zarobki są na tyle duże, że Polska nie jest atrakcyjna.
Ukraina, Wietnam, Chiny, Indie, Bialorus...dobrzy emigranci.

Pakistan, Afganistan, Syria, Palestyna, zli emigranci.


P.S> To niewiarygodne ale znalazlem gdzies info, ze w Polsce moze przebywac z 1mln nielegalow!
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Obecnie Polska wymiera. Dziś mieszka w naszym kraju tylko 36 milionów ludzi.
Może i wymiera, ale z pewnością również emigruje, czemu szczerze powiedziawszy ciężko się dziwić. Ot kraj porażka, gdzie bandy politykierów chcą utrzymać niewydolny ZUS zachęcając mieszkańców do mnożenia się w imię wartości i kasy.
   Patrząc jednak od strony jednostki - co z tego, że Polaków jest coraz mniej? Co z tego, że bydełko z Wiejskiej czy księżulkowie będą narzekać na brak owieczek do skubania?
   W miarę sensownym działaniem byłoby stworzenie warunków, w których jednostki chcą się rozmnażać, ale wątpię by rządząca banda była tym zainteresowana - zbyt wiele roboty a zysk jaki? Mam tylko nadzieję, miłościwie nam panujący i ich watykańscy nadzorcy nie wpadną na pomysł w stylu bykowego czy inszych durnot co patrząc na stosunek władzuchny do aborcji choćby wcale by mnie nie zdziwiło.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
oportunista (1711 punktów)
Niby dlaczego niż demograficzny miałby doprowadzić do katastrofy i dlaczego rozwiązania muszą dotyczyć obszarów podanych w 2 punktach. Całkiem niedawno nasz kraj opierał swą gospodarkę na rolnictwie, a zatrudnionych w tej branży było 60% populacji. Nie wiem dokładnie jaki odsetek dzisiaj się tym zajmuje, ale jest tego mniej więcej 10%. Produkcją wielkotowarową, czyli taką na poważnie zajmuje się tak cirka 5% populacji. Co z tego wynika, ano jesteśmy w stanie wykarmić się przy aktywnym zaangażowaniu całkiem niewielkiego odsetka czynnych zawodowo. Produkcja przemysłowa również wymaga zaangażowania nieznacznej części populacji. mniejsza populacja to mniejsza konsumpcja, to z kolei mniejsza eksploatacja środowiska. Wystarczy zmienić priorytety gospodarki tak aby pierwszoplanowym jej atrybutem nie był wzrost, lecz właściwe dysponowanie produkcją. Aby to osiągnąć trzeba będzie przerzucić wajchę z ekonomi korporacyjnej na socjalną. Ten wariant dobrowolnie nie przejdzie oczywiście, ale koniec końców wymusi go szara rzeczywistość. Pytanie dotyczy tylko jaką cenę przyjdzie nam za to zapłacić nim to się dokona. Ten scenariusz jest o wiele lepszy dla ludzkości jako takiej, motywacja młodych do wzmożonej prokreacji jest o wiele niebezpieczniejszym rozwiązaniem i na dłuższą metę niosącym o wiele poważniejsze zagrożenia.
Paweł Rek (rexus) (2343 punktów)
Właśnie przed chwilą czytałem, że Chińczycy chcą kupować Polską żywność w dużych ilościach, żeby nią płacić Rosji za gaz.
Ale, cóż UE nałożyła limity.
Polak potrafi i da sobie radę. Trzeba tylko wytrzebić tę neokolonialną zarazę zachodnią.
Czy Tusk będzie grał na umacnianie Polski? Wątpię. To uwikłany i zdemoralizowany polityk. Na tej ziemi potrzebny jest racjonalny gospodarz, którego nie widać na horyzoncie.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365