Racjonalista - Strona głównaDo treści
Duda versus Komorowski z punktu widzenia ateistów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
01-06-2015 06:36Bragiel (220 punktów)Duda versus Komorowski z punktu widzenia ateistów
Ocena 2 na 8
Moim zdaniem to całkowicie bez różnicy.
Oboje to skrajni konserwatyści obyczjaowi. Oboje bardzo mocno związani z Watykanem.
Oboje skrajnie religijni, Bronek nawet wykładał w seminarium.
Za Bronka strumien naszych pieniędzy płynął do Watykanu i za Andrzej będzie dokładnie to samo.
Bronek reprezentował bardziej liberalny katoliczyzm, Andrzej katolicyzm polsko-toruński, ale jakie to ma znaczenie z punktu widzenia ateistów.
Nadal Rzym będzie doił Warszawę jak tylko się będzie dało. A będzie się dało.

Zatem-to praktycznie żadna róźnica.
Obaj padali na kolana przed byle purpuratem, obaj ślubowali na Biblię i takmidopomóżbogowali, obaj reprezentują typ Polaka-katolika.
Może nawet Duda będzie mniej radykalny i trochę zatamuje strumyk naszych pieniędzy płynących do Watykanu, chcąc pokazać, że jest prezydentem wszystkich Polaków.
Może Duda odetnie się od pisowskiego oszołomstwa, może mu się to uda, czego mu życzę.

A przecież Bronek, ogólnie Po to dokładnie taka sama chadecja jak Pis, praktycznie niczym się nie różniącą, więc nie rozumiem skąd obawy ateistów-rządzili nami klerykałowie i będą rządzić klerykałowie, tylko jest niewielka, ale jednak jest, nadzieja, że Duda chcąc pokazać, że jest prezydentem wszystkich obywateli, nie będzie taki prokościelny jak Bronek.
Wątpię, ale nie wykluczam.

Jak uważacie?
Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

01-06-2015 08:15
 Ocena 16 na 16
Grzegorz (5685 punktów)
Obie partie chodzą na pasku Kościoła, PO jedynie puszcza oko do wyborców i udaje że się chce z niego zerwać. Mają temu służyć takie listki figowe jak przyjęcie w siódmym roku rządów ustawy o in vitro, czy temu podobne niuanse.

Jeśli chodzi o najistotniejsze kwestie (czyli najczęściej związane z $$$) to prawdę mówiąc trudno mi znaleźć cokolwiek. Była wielka awantura o Fundusz Kościelny, która po hucznych zapowiedziach PO skończyła się tym że "może kiedyś, i tak aby Kościół na tym broń Boże nie stracił". Bez żadnych reklam i fajerwerków wygaszono natomiast Komisję Majątkową i wszystkie jej afery. Kapelani w stopniach oficerskich i generalskich nadal wspierają "tanie państwo". Tematu nieomal obowiązkowej religii w szkole w państwie neutralnym światopoglądowo też nikt nie podejmuje. Pominąłem coś istotnego?
01-06-2015 09:53 
 Ocena 14 na 14
Anna Salman (16360 punktów)
>... Pominąłem coś istotnego?
"Okraszanie" wszystkich uroczystości państwowych mszami z udziałem głównych polityków, wstrzymywanie konwencji w sprawie zapobiegania przemocy domowej (pod pretekstem oporu społecznego, czemu pewnie miało służyć zapraszanie ks. Oko przez media przychylne PO), brak działań w sprawie związków partnerskich - tylko gadanie, zwiększenie kwoty na Fundusz Kościelny, brak reakcji w sprawie siostry (hr. Draculi?) Bernadety, za którą to sytuację powinno polecieć całe kuratorium, zero reakcji na obelgi pod adresem ateistów ze strony hierarchii krk, w tym w obecności prezydenta RP.
Więcej grzechów nie pamiętam. Rzygawiczna hipokryzja, deklarująca niezależność światopoglądową rządzących - zadeklarowanych katolików, przy jednoczesnym przesuwaniu finansowania krk na szczeble samorządowe, gdzie zawiaduje bogobojne PiS lub tak samo bogobojne PSL.
01-06-2015 19:12 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Pominąłem coś istotnego?

Zdaje się, że tak. Rak PO ma przerzuty: Petru.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
klaio (1068 punktów)
Duda nie chce wprowadzenia euro, Komorowski chce. Co jest gorsze dla Polski - "dojenie" przez Kościół czy wprowadzenie euro? Dla niejednowymiarowego ateisty nie ma oczywistej odpowiedzi. Nawet jeżeli dziś sobie odpowie, że "dojenie" jest gorsze, ono łatwiej może zostać zakończone, a przyjęcie euro będzie miało konsekwencje praktycznie nieodwracalne. Dlatego dla ateisty, który jest przeciwnikiem wprowadzenia euro Duda jest realnie mniejszym złem.
01-06-2015 14:25 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
> Dla niejednowymiarowego ateisty nie ma oczywistej odpowiedzi. Dlatego dla ateisty, który jest przeciwnikiem wprowadzenia euro Duda jest realnie mniejszym złem.
A skąd Szanowny Pan o tym wie? Jakieś badania były? Przecież nawet do osobistych doświadczeń ateisty nie może ktoś deklarujący się jako katolik odwołać. Ateiści nie dzielą się według ich stosunku do euro, jeżeli już to prędzej według ich stosunku do Andrzeja Sebastiana Dudy, ale i to nie bardzo.

Bogusławski - ateista wielowymiarowy, który boi się jednak jednowymiarowego katolickiego Dudy i stojącego za nim PiS-u. Daj Boże aby moje lęki były nieuzasadnione, tego sobie i całej Polsce życzę.

@@@
.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Jak uważacie?

Ja uważam, że to czasami dobrze nie mieć najmniejszego pojęcia o tym, co się tak naprawdę dzieje w polityce.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Wątpię, ale nie wykluczam. Jak uważacie?

Trudno powiedzieć, za mało danych. Nie chciałbym się wypowiadać na bazie tzw. kiełbasy wyborczej, nawet może lepiej w takim układzie byłoby postawić dom na piasku.
Poczekamy-zobaczymy.
W przypadku prezydenta Komorowskiego można powiedzieć więcej, bo w czołówce polskich polityków jest nie od dziś, a Duda to jeden wielki znak zapytania i co ciekawe - jak dla mnie to w kampanii wcale go nie zniwelował, a nawet wzmocnił.

>Oboje to skrajni konserwatyści (..) Oboje skrajnie religijni

Na naszym Forum piszemmy zgodnie z gramatyką j.polskiego. Obaj.
Mimo wszystko prezydent Komorowski nie wydaje mi się ani skrajny, ani broń Panie Boże fundamentalny.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Bragiel (220 punktów)

>Na naszym Forum piszemmy zgodnie z gramatyką j.polskiego. Obaj.Mimo wszystko prezydent Komorowski nie wydaje mi się ani skrajny, ani broń Panie Boże fundamentalny.
>Pozdrowienia
>
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać


Obie formy są poprawne, to po pierwsze.
Po drugie i tak w języku zawsze zwycięża uzus językowy i podejście deskryptywne i jeżeli większość Polaków mówi obecnie, wbrew podejściu preskryptywnemu, serce a nie srdce, to tak należy mówić, inaczej będziemy w językowej jaskini.Jeżeli większość Polaków na rower zacznie mówić samochód to za kilka lat rower stanie się samochodem, tak jak kiedyś, całkowicie błędnie, ktoś nazwał bicykl rowerem, większość zaczęła tak mówić i mamy dziś rower i nikt nie mówi, że mówienie na bicykl-rower, jest błędem.

A co do tematu-POPIS to chadecja. Nie różni się praktycznie niczym. Gdyby nie Kaczyński i Tusk, mogłaby to być jedna partia.
Więc, podejrzewam, że prezydentura Dudy będzie tak samo prokościelna jak prezydentura Bronka.
Zatem wszelkie lęki o nadmierną klerykalizację kraju są nieuzasadnione z jednego prostego powodu-klerykalizacja Polski osiągnęła swój szczyt za czasów rządów PO i może być tylko lepiej. Ale lepiej nie będzie, więc będzie dokładnie tak samo klerykalnie jak było.
Pozdrawiam.

www.bragiel.blox.pl Świat według Brągiela
02-06-2015 08:01 
 Ocena 6 na 6
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> jeżeli większość Polaków mówi obecnie, wbrew podejściu
> preskryptywnemu, serce a nie srdce, to tak należy mówić,
> inaczej będziemy w językowej jaskini.

Otóż jest już znacznie gorzej: właśnie zaczynamy być w językowej jaskini, skoro część Polaków ignoruje podstawowe zasady języka polskiego i relatywizuje swój błąd tylko dlatego, żeby się do niego przed sobą nie przyznać, bo "świat się zawali, a ja nie będę tym kimś kim byłem wczoraj"
Informuję Cię, że owe dwie formy w Twoim zdaniu nie są wymienne, a Twoja nie jest poprawna. Z tego, co wiem prezydent Komorowski i prezydent elekt Duda to ani nie dzieci, ani żaden z nich nie jest odmiennej płci
sjp.pl/oboje
sjp.pl/obydwoje
ale może masz inne informacje - skoro tak, bardzom ich ciekaw.
Swoją drogą nie zawsze warto brać przykład nawet z prezydentów, vide słynny "bul" Komorowskiego

> Jeżeli większość Polaków na rower zacznie mówić
> samochód to za kilka lat rower stanie się samochodem,

Acha. A gdyby większość Polaków mówiła na Ciebie pani Bragielowa, stałbyś sie z dnia na dzień kobietą..
Mówienie na rower samochód jest błędem niezależnie od tego, czy kiedyś zostanie to uznane za opowiązującą regułę, czy nie.

> tak jak kiedyś, całkowicie błędnie, ktoś nazwał
> bicykl rowerem, większość zaczęła tak mówić i mamy
> dziś rower i nikt nie mówi, że mówienie na bicykl-rower,
> jest błędem.

Wybacz kol. Bragiel, ale powiem prosto z mostu: grunt to relatywizacja i ambicja zmieniania obowiązujących i całkiem dobrych reguł językowych przez własne niedbalstwo.

> wszelkie lęki o nadmierną klerykalizację kraju
> są nieuzasadnione z jednego prostego powodu-klerykalizacja
> Polski osiągnęła swój szczyt za czasów rządów PO i może
> być tylko lepiej. Ale lepiej nie będzie, więc będzie
> dokładnie tak samo klerykalnie jak było.

Zawsze jest jakaś zmiana, ot choćby dlatego, że urząd obejmuje inny człowiek, innego pokolenia, dorastający w innym mieście, środowisku etc.
Czy lepiej czy gorzej to sie okaże, ja naprawdę nie wiem czy i w jakim zakresie.
Boję się tylko tego, aby Dudą mocno nie zawładnęło sumienie PiSowskie i obsesja na temat dziejowej niesprawiedliwości symbolizowanej przez "spisek w Magdalence".

To co Kaczyńskiemu zapewne spędza sen z powiek, czyli wątpliwość: "czy Duda będzie z nami?" mnie raduje i vice versa.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
03-06-2015 00:57 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Obie formy są poprawne

Oboje formy?
finerbijk (17282 punktów)
Porażka Komorowskiego mnie spacjalnie nie martwi, jak i nie cieszy zwycięstwo Dudy. Może jest mała satysfakcja, że przesadna pycha i samozadowolenie zostały ukarane.
Michnik pisał jakoś na początku roku, że Komorowski musiałby przejechać po pijanemu na pasach niepełnosprawną zakonnicę w ciąży, żeby stracić większościowe poparcie. No i nie popisał się przewidywalnością.
Może ludzie poczuli jakiś odżywczy prąd, że niby mają na coś wpływ jeszcze w tym kraju. A czy coś się z tego urodzi, to inna sprawa. Że odpowiedzią na obecną politykę nie jest PiS, chyba większość sobie zdaje sprawę.
02-06-2015 18:30 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Michnik pisał jakoś na początku roku, że Komorowski musiałby przejechać po pijanemu na pasach niepełnosprawną zakonnicę w ciąży, żeby stracić większościowe poparcie. No i nie popisał się przewidywalnością.

Nie popisał się również w trakcie (nieoficjalnej) kampanii, którą prowadził tak prymitywnie i jednostronnie, że w sumie pomagało to raczej innym kandydatom niż popieranemu przez niego Komorowskiemu. Trudno mi powiedzieć na ile przewidywania że Komorowski rozniesie wszystkich w pierwszej turze były "wishful thinking", a na ile próbą wykreowania rzeczywistości.
Olek Mularski (3178 punktów)
>Oboje to skrajni konserwatyści obyczjowi. Oboje bardzo mocno związani z Watykanem.
>Oboje skrajnie religijni, Bronek nawet wykładał w seminarium.
>Za Bronka strumien naszych pieniędzy płynął do Watykanu i za Andrzej będzie dokładnie to samo. Bronek reprezentował bardziej liberalny katoliczyzm, Andrzej katolicyzm polsko-toruński, ale jakie to ma znaczenie z punktu widzenia ateistów.

Różnice między oboma typami katolicyzmu są zdecydowane i dla ateisty wcale nieobojętne. Komorowski może i jest katolicki i konserwatywny, ale nie w formie skrajnej. Jest on wodzony na smyczy przez kler, ale ocalił on jakąś tam resztkę wolności od watykańskich pseudo-zwierzchników i bez względu na utyskiwania hierarchów kościoła katolickiego podpisał Konwencję o Zapobieganiu i Zwalczaniu Przemocy Wobec Kobiet. Poza tym prezydent Komorowski popiera metodę in vitro. Jest on więc ustępliwy względem kleru, ale nie względem jego najbardziej radykalnego obozu toruńskiego. Duda zaś to niestety człowiek Torunia, marionetka religijnych radykałów z Rydzykiem na czele. Zapowiada on wprowadzenie kar za stosowanie metody in vitro w leczeniu niepłodności, popiera całkowity zakaz aborcji, był przeciwny wprowadzenia konwencji antyprzemocowej.

> Nadal Rzym będzie doił Warszawę jak tylko się będzie dało. A będzie się dało.
>Zatem-to praktycznie żadna różnica. Obaj padali na kolana przed byle purpuratem, obaj ślubowali na Biblię i takmidopomóżbogowali, obaj reprezentują typ Polaka-katolika.

Tak, tylko teraz oprócz Rzymu będzie doił także Rydzyk, ilość gotówki wydawanej na budowę świątyni opatrzności itp. obiektów z pewnością wzrośnie, być może powstaną nowe. Możemy też liczyć na krzyż przed pałacem prezydenckim itp. wynalazki. PiS popiera maturę z religii, więc po wyborach we wrześniu (jak poparcie dla tej partii będzie podobne) tym też jesteśmy zagrożeni.

>Może nawet Duda będzie mniej radykalny i trochę zatamuje strumyk naszych pieniędzy płynących do Watykanu, chcąc pokazać, że jest prezydentem wszystkich Polaków.
>Może Duda odetnie się od pisowskiego oszołomstwa, może mu się to uda, czego mu życzę.

Wątpliwe, żeby skrajny klerykał się nawet trochę zliberalizował w swych poglądach, bardziej prawdopodobne jest, że będzie jeszcze gorzej.

>A przecież Bronek, ogólnie PO to dokładnie taka sama chadecja jak PiS, praktycznie niczym się nie różniącą, więc nie rozumiem skąd obawy ateistów-rządzili nami klerykałowie i będą rządzić klerykałowie, tylko jest niewielka, ale jednak jest, nadzieja, że Duda chcąc pokazać, że jest prezydentem wszystkich obywateli, nie będzie taki prokościelny jak Bronek.

...Chyba wszystkich katolickich obywateli.
02-06-2015 19:00 
 0 na 2
Grzegorz (5685 punktów)
>Różnice między oboma typami katolicyzmu są zdecydowane i dla ateisty wcale nieobojętne.

Jeśli już, to wolę Dudę. Komorowski (i całe PO) robiło pewnie z 90% tego czego od nich KRK chciał, i nie afiszowali się z tym, a nawet pozowali na "neutralność światopoglądową" itp. W związku z czym większość społeczeństwa mająca politykę głęboko gdzieś nie ma jakiegoś szczególnego poczucia w jak bardzo sklerykalizowanym kraju żyjemy.

Duda (+PiS) pewnie zrobi 100% bez jakiejkolwiek zachęty ze strony hierarchów i ogłosi to naokoło jako coś co jest słuszne, patriotyczne i w ogóle "tak trzeba". Zresztą próbkę mieliśmy kilka lat temu. W każdym razie, w ten sposób ma szansę przebić się do większości społeczeństwa że coś tu jest jednak nie tak i zachęcić ich do dania wyrazu swojego niezadowolenia z tego.
Sknerus McKwacz (7 punktów)
Oboje są religijni, owszem. Ale Bronek potrafił się jednak przyjaźnić z takim Januszem Palikotem, który z jego religii (pomijając, że nie wiadomo jakie ów Palikot ma naprawdę poglądy) robił sobie tak zwane jaja.
04-06-2015 04:39 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Oboje są religijni, owszem. Ale Bronek potrafił się jednak przyjaźnić z takim Januszem Palikotem, który z jego religii (pomijając, że nie wiadomo jakie ów Palikot ma naprawdę poglądy) robił sobie tak zwane jaja.
>
Nie rozumiem, co ma jakakolwiek religijność lepsza lub gorsza do aspiracji i zdolności sprawowania najwyższego urzędu konstytucyjnie świeckiego państwa? Religia w tym momencie jest osobistą sprawą każdego człowieka i nie powinna być wywlekana publicznie, jak i elementem przetargowym (nie ma znaczenia merytorycznego) w ocenie postawy, oczekiwań i kwalifikacji najwyższego urzędnika administracji państwa. Wywlekanie publiczne religijności, jest prostym oczekiwaniem na odpowiednie zachowania i sentymenty wyborców. Jest to po prostu nieczysty chwyt. Jeśli kryterium religijności ma mieć wpływ na ocenę, to w prostej linii zmierza się do państwa religijnego, a więc i niedemokratycznego. Tymczasem cała technika wyborów sięga ustawicznie po takie narzędzie. Sami wyborcy (w tym przypadku polscy katolicy) winni wyrazić swoje oburzenie na to, że sprawy święte dla wyznawców są mieszane z brudami wychodzącymi w czasie kampanii wyborczych. Mieliśmy już takiego prezydenta, który eksponował jak mógł świętym dla wyznawców symbolem (domniemanym obliczem matki Chrystusa w każdej klapie marynarki, że aż ciśnie się pytanie czy przy piżamie też ma przypiętą) i co pokazał jako prezydent? Takie karykaturalne zachowania odnoszące się do wiary wiernych tylko religię spłycają a religia jałowieje, na co powinien z kolei mocno zaprotestować a przynajmniej zareagować, Kościół. Religia mu nic nie pomogła, bo nie mogła. Religia nie po to jest. Opinie Komorowskiemu wystawił Giertych, gdzie nic nie mógł powiedzieć o dokonaniach prezydenta na rzecz stanu jakościowego państwa, bo ich rzeczywiście nie było. Chwalił prezydenta natomiast za religijność i rodzinę. Czy to są atuty budujące image takiego prezydenta-najważniejszego urzędnika państwa? Duda jest jeszcze bardzo skryty i tak w głębi jego natury zgodzi się być narzędziem awangardy kościoła, bo po prostu będzie słaby jako najważniejszy urzędnik państwa. Oparcia i uznania będzie szukał więc w religianctwie. A co do Palikota, to stwierdzam, że jest gościem najbardziej przytomnie głoszącym swoje racje wśród całej tej czeredy kandydatów. Pozdrawiam.

Ich bin besser als mein Ruf
Sknerus McKwacz (7 punktów)
>Nie rozumiem, co ma jakakolwiek religijność lepsza lub gorsza do aspiracji i zdolności sprawowania najwyższego urzędu konstytucyjnie świeckiego państwa?

Generalnie w ogóle jeszcze nie poruszyłem tego tematu, tylko próbowałem podważyć tezę autora wątku o równej - czy też może - tego samego typu - religijności kandydatów. Dalej, Polska nie jest "świeckim Państwem", prezydenta wybieramy do realnego tworu jaki mamy, nie do jego wyidealizowanego obrazu, nie do sytuacji jaka powinna panować, a do takiej która jest. Dzisiaj zresztą - w czwartek - mamy powszechnie wolny dzień od pracy, z powodu absurdalnego religijnego święta.

>Jeśli kryterium religijności ma mieć wpływ na ocenę, to w prostej linii zmierza się do państwa religijnego, a więc i niedemokratycznego.

Najszybsza droga do państwa religijnego, to odrzucenie kryterium religii i przez to wybieranie kandydata, który właśnie takiego państwa chce. To bardzo proste. Wyborcy będą mogli z tego zrezygnować gdy kandydaci z tego zrezygnują, nigdy - nigdy odwrotnie.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Nie rozumiem, co ma jakakolwiek religijność lepsza lub gorsza do aspiracji i zdolności sprawowania najwyższego urzędu konstytucyjnie świeckiego państwa?
>Generalnie w ogóle jeszcze nie poruszyłem tego tematu, tylko próbowałem podważyć tezę autora wątku o równej - czy też może - tego samego typu - religijności kandydatów. Dalej, Polska nie jest "świeckim Państwem", prezydenta wybieramy do realnego tworu jaki mamy, nie do jego wyidealizowanego obrazu, nie do sytuacji jaka powinna panować, a do takiej która jest. Dzisiaj zresztą - w czwartek - mamy powszechnie wolny dzień od pracy, z powodu absurdalnego religijnego święta.

Jak więc sobie tłumaczyć zapisy w Konstytucji państwa? Jest laicka czy świecka? Nie ma zapisu o prawach boskiej proweniencji. Ba! Nawet Konkordat podkreśla autonomię państwa i Kościoła (co jest notorycznie łamane przez KrK). Mimo braku szczególnych zapisów stosunku do religii obecnych na terenie państwa polskiego, dzieje się coś innego. Zobacz posty powyżej "Grzegorza" (16 pkt.) i "Anny Salman" (14 pkt.). Sama punktacja postów mówi o trafności ich spostrzeżeń. Czyżbyś widział to inaczej? To co się wyrabia udowadnia iż jednak instytucja państwa, przez swoich przedstawicieli eksponuje, a przynajmniej zezwala na eksponowanie jednej tylko religii, mimo zapisów w Konstytucji o neutralności w stosunku do jakiejkolwiek religii. Wykorzystuje taką słabość prawa konstytucyjnego państwa i zawłaszcza przestrzeń publiczną a nawet polityczną państwa świeckiego (tak będę to nazywał mimo Twojej uwagi) KrK, tym samym łamiąc zasadę autonomii zapisaną i podpisaną w Konkordacie. Niepohamowana żądność władzy i bogactwa KrK jest znana od czasu gdy powstał, więc nie ma dla tej instytucji żadnych norm etycznych i moralnych jak i żadnej poprawności zachowań. Tym bardziej to boli, że z upływem czasu coraz bardziej instytucja ta obnaża swoje zdegenerowanie i zdemoralizowanie. Jest jednak jeszcze słuchana, kryjąc się za mocnym parawanem ureligiejnienia społeczeństwa, co wykorzystywane jest skrzętnie w każdej kampanii wyborczej, przez wybieranych. Oczywiście licząc na późniejsze względy wybranych przy podziale niemałych profitów za swoje nie tworzenie np. PKB, ulgi podatkowe, fundusze wszelkiej maści itp..
>>Jeśli kryterium religijności ma mieć wpływ na ocenę, to w prostej linii zmierza się do państwa religijnego, a więc i niedemokratycznego.
>Najszybsza droga do państwa religijnego, to odrzucenie kryterium religii i przez to wybieranie kandydata, który właśnie takiego państwa chce. To bardzo proste. Wyborcy będą mogli z tego zrezygnować gdy kandydaci z tego zrezygnują, nigdy - nigdy odwrotnie.

Temat religianctwa nie stanowi/nie powinien stanowić o wartości na najważniejszy urząd państwa Konstytucyjnie świeckiego. Żaden kandydat nie przedstawił jak widzi poprawę wizji Polskiego państwa w Europie i świecie (ja tego oczekiwałem), bo żaden nie ma pojęcia czego oczekuje się od prezydenta. A obraz Polski zmarniał, mimo samo zachwytów. Świadczą o tym choćby ostatnie wypadki na Ukrainie.


Ich bin besser als mein Ruf
Gołębiewski (850 punktów)
>Jak uważacie?

Z mojego punktu widzenia, sprawa religijności prezydenta ma trzeciorzędne znaczenie.
Istotne jest natomiast co konkretnie jako głowa Państwa uczyni.

Prezydentura Komorowskiego była obiektywnie słaba. Brak aktywności, podporządkowanie urzędu prezydenta pod interesy PO, olewanie inicjatyw obywatelskich, nie stanie na straży tworzenia dobrego prawa.

Co nam zaoferuje Dudek?

Cholera wie, ale mówiąc szczerze wolę, żeby rządził Polską doktor nauk prawnych, który chociaż zrozumie podpisywane ustawy niż magister historii.

W mojej opinii politycy kandydujący na prezydenta/posła/radnego ... powinni przechodzić testy ze znajomości prawa, zarządzania, finansów i języka obcego, a ich parszywe gęby powinny być układane na listach według wyników, które powinny być także przedstawione przy nazwisku.

Wkurza mnie, że normalny człowiek szukając dobrze płatnej pracy musi wykazywać się wiedzą, doświadczeniem, certyfikatami, szkoleniami etc. Ponadto praca jest oceniana na bieżąco i gdy ktoś jest bezproduktywny to wylatuje podczas gdy politycy nie są de fakto rozliczani z efektów pracy.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365