 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-09-2005 23:23 | outsider (2469 punktów) | o bogach dobrych i złych | Róznych zna ludzkość bogów - od bóstw groźnych i kapryśnych (lub przeciwnie - słabych ale zyczliwych) po Absolut: z konieczności bedący sama dobrocią, bo jak zyć w cieniu złego Boga? Bogowie skłóceni (ale tak czy owak budzacy szacunek na pograniczu grozy - bo nad człowieka potężniejsi) igrali ludzkim zyciem mając je za nic: pytano raczej jak z nami postąpią niż dlaczego; człowiek chyłkiem przemykał w cieniu rzucanym przez Olimp.
Znudziwszy to sobie, wpadł na pomysł, który wydawał się lepszy: Boga wyzbytego kaprysów, zatem dającego myśli jak żyć trwalsze oparcie - Bog taki musiał być oczywiście dobry do granic mozliwości, bo nie było odtąd dobra poza boskimi granicami - ludzkie postępki bez reszty zamknięto w przestrzeni boskich planów i norm; na wszelki wypadek musiał byc też wszechwiedzący i wszechnadzorujący, by móc niechybnie karać nieposłuszeństwo: z takim to Bogiem dożyliśmy naszego wieku.
Myślę, że im lepszy Bóg - tym bardziej dla człowieka groźny. W imię przeróżnych bogów sprawowano przymus jednych ludzi nad drugimi - kondotierzy bywaja jednak litościwi albo wręcz leniwi: spełniają swój obowiązek niekoniecznie służbiście, ludzka potrzeba alibi jest im wciąż przydatna bo bogów oszukać się da. Jednak owo Niechybne Dobro?
Tu sytuacja jest inna: alibi dla wszelkich czynów jest tylko jedno, i nic z człowieczeństwem nie mające wspólnego - innego już nie potrzeba. Jeśli coś czynię w imieniu boga doskonałego - sama mysl, że czynię rzecz może złą jest bluźnierstwem; Grecy przecież inaczej rozumieli posłuszeństwo bogom, nie oczyszczało ono samo w sobie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
 | | outsider (2469 punktów) | Dawno, w jakiejś dyskusji sformułowałem następujący lament:
"Heretyków tak wielu - a tak mało drew..."
Pozdrawiam, Totusie.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| Jakubowski (103 punktów) | Zauważ, iż nie ma Boga- absolutnego dobra. Chrześcijański Bóg, jest przebaczający i miłosierny, ale znasz zali obraz Michała Anioła- "Sąd Ostateczny". Tam Jezus Pan przemienia się w Boga sprawiedliwości- a jak wiadomo opis świata jest binarny, zerojedynkowy. Tak więc, by Bóg mógł być sprawiedliwy musi nie tylko nagradzać ale i karać. Jeśli zaś jest absolutny dobrem ( jest połową, a nie wszystkim w opisie świata) nie może karać, a Bóg który nie karze nie będzie na dłuższą metę uznawany, jako że poczucie sprawiedliwości jest jednym z największych, nigdy nie zaspokojonych, potrzeb człowieka. Ergo, nie ma Bogów jedynie dobrych, bo to przeczy monoteizmowi. Istnieć takowi mogą jedynie w politeizmie, gdzie będą miały swój binarny odnośnik. W kulturze judeochrześcijańskiej ma spełniać rolę czarnego charakteru np. Szatan. Tak więc w czystym, występującym jedynie "laboratoryjnie", monoteizmie Bóg musi być zarazem dobrem jak i złem; miłością, jak i nie nawiścią- Bóg jest wszystkim!! Jeśli zaś tworzymy Boga dobroci, musi stworzyć punkt odniesienia.Pozdrawiam
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Jeśli stworzymy tylko miłość - nieuchronnie zawrzemy w niej i nienawiść, a to się wydaje rozwiązaniem gorszym niż odróżnianie miłości od nienawiści. Słusznie stary Prusak przestrzagał: tezie zawsze towarzyszy jak cień antyteza; być może w kulturach innych niż chrzescijańska jest to truizm wysysany z mlekiem matki, jednak w chrześcijańskiej Europie Hegel musiał dokonać owego odkrycia - odkrycia zreszta niezwykle owocnego. Matematyka zna obiekt podobny owej wszechmiłości: to wstega Moebiusa - powierzchnia jednostronna, światło bez cienia. Jeśli jednak dostrzeżesz potrzebę istnienia na białej wstędze Moebiusa choć jednej strefy czarnej - czerń pokryje wszystko, nie napotka nigdzie granicy nie do przekroczenia: ot niebezpieczeństwo.
Wydaje się, że pierwotnie nasz gatunek rozumiał codzienną użytecznośc pojęć dobra i zła, nie fetyszyzował zatem (nie czynił Absolutem) żadnego z nich. Potem jednak zapomniano o owej użyteczności i stworzono koncepcje dualną - podporządkowano świat Dobru i Złu zarazem; obu przydano wymiaru wieczystej normy - co stanowiło ogląd rzeczywistości od innej strony, kształtowanie się koncepcji wielkich idei. To rozwiazanie stanowiło może postęp intelektualny (na pewno zaś socjotechniczny), zbyt łatwo jednak uzasadniało okrucieństwo na każdą skalę, zatem na codzień było dośc nieprzyjemne w użyciu. Nie cofnięto sie po śladach mimo rozpoznania następstw owej intelektualnej koncepcji - próbowano myśl jakoś uratować: że tworząc iluzję? Cóż, wielu zapłaciło tego cenę - pozytywem było jednak stosunkowo szybkie dojście do kresu wiary, czyli mimo wszystko intelektualny postęp.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
 | | diogenes (38 punktów) | > Zauważ, iż nie ma Boga- absolutnego dobra. Chrześcijański Bóg, jest przebaczający i miłosierny, ale znasz zali obraz Michała Anioła- "Sąd Ostateczny". Tam Jezus Pan przemienia się w Boga sprawiedliwości- a jak wiadomo opis świata jest binarny, zerojedynkowy. Tak więc, by Bóg mógł być sprawiedliwy musi nie tylko nagradzać ale i karać. Jeśli zaś jest absolutny dobrem ( jest połową, a nie wszystkim w opisie świata) nie może karać, a Bóg który nie karze nie będzie na dłuższą metę uznawany, jako że poczucie sprawiedliwości jest jednym z największych, nigdy nie zaspokojonych, potrzeb człowieka. Ergo, nie ma Bogów jedynie dobrych, bo to przeczy monoteizmowi. Istnieć takowi mogą jedynie w politeizmie, gdzie będą miały swój binarny odnośnik. W kulturze judeochrześcijańskiej ma spełniać rolę czarnego charakteru np. Szatan. Tak więc w czystym, występującym jedynie "laboratoryjnie", monoteizmie Bóg musi być zarazem dobrem jak i złem; miłością, jak i nie nawiścią- Bóg jest wszystkim!! Jeśli zaś tworzymy Boga dobroci, musi stworzyć punkt odniesienia.> Pozdrawiam  > Zgadzam się nawet boskość nie znosi nierównowagi.Nie można kogoś nazwać dobrym bez istniejącego zła.Bez niego dobroć nie istnieje.Jest niemierzalna
|
|
| amairgen (9 punktów) | W religiach archaicznych nie znano sokratejsko-chrześcijańskiej koncepcji dobra. Bogowie czy duchy wyróżniali się różnymi jakościami, jednak nie miały one nic wspólnego z ideą moralności taką, jaka zdominowała kulturę europejską po rozpowszechnieniu się chrześcijaństwa. Indoeuropejscy bogowie Ariów, Greków, Germanów czy Słowian nie są ani dobrzy, ani źli i stanowią najwyższą formę sakralizacji natury, która w swoich przejawach postrzegana była całkowicie immoralnie. Świat religii plemiennych, mimo że zbudowany na osi ziemia-niebo nie zawierał więc w sobie dualistycznego podziału według kryterium moralności. Podobnie, neolityczna koncepcja boga-ofiary, z którą koresponduje chrześcijański motyw sakralnego kanibalizmu nie wytworzyła pierwotnie wyobrażeń o absolutnie dobrej naturze pożeranego bóstwa-świata. Chrześcijaństwo, które połączyło w sobie grecką spekulację filozoficzną z wieloma wątkami mistycyzmu wschodniego i szeregiem innych czynników, wypracowało sobie szczególną koncepcję wyzwolenia od egzystencjalnego poczucia winy poprzez motyw dobrego i altruistycznego bóstwa (Jezus-Syn Boży na krzyżu), którego miłość i wola zwalnia ludzkość od odpowiedzialności za jego powtarzające się wiecznie zabójstwo (motyw baranka ofiarnego). W wyniku tego zwolnienia od odpowiedzialności, zerwane zostały więzi człowieka z naturą-światem i świadomość jego (a więc także i człowieka) zasadniczego immoralizmu. Rzecz typowa dla religii cywilizacyjnych sakralizujących moralność i jednocześnie charakterystyczna w swoich osobliwych środkach zbawienia...
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Ubóstwiono abstrakcję, pojęcie zaledwie - w ten sposób język zdobył przewagę nad rzeczywistością. No cóż, był to postęp: zapewne nieunikniony - cena jednak była ogromna. Z jednej strony moralnośc oddaliła sie od greckiego ethosu, etymologicznie utrwalonego zwyczaju zaledwie, charakteru czy tradycji lokalnej - mozna było ów zwyczaj z dnia na dzień zmienić w wyniku filozoficznych spekulacji: były one wszak skutecznym poszukiwaniem istotnej treści pozaludzkiego źródła wszelkiej moralności - w konsekwencji nietrafnośc założeń prowadziła do rzeczy strasznych, do rozumowania wbrew naturze: jej porządek nie znaczył już nic. Jednocześnie jednak uzyskano niezwykle silne narzędzie krystalizacji woli zbiorowości: wyroki były równie niezrozumiałe jak wczesniej, ale nie dało się im przeciwstawić już nic - odtąd to pokora, nie hybris kreowała bohaterów nowej mitologii.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|