 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-05-2006 14:21 | Zebrzyński ALbert | Filozofia Agnosiewicz | Sądze, że Agnosiewicz w swych teoriach filozoficznych, szczególnie w tekście "wiara, realizm, poznanie" nieudolnie polemizuje z owym "scholastykiem". Bo ostatecznie nawet scjentyzm, pozytywizm i tzw. "czysty ateizm" musi opierać się na wierze, wysuwając tutaj choćby argument Kartezjusza o "genitus magnam" albo o tym, że w końcu musimy uwierzyć w to, że świat istnieje, my istniejemy itd. A to możemy zbadać tylko na drodze intuicji. |
jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Podobno niektórzy katecheci nauczają na lekcjach religii, że ateista to człowiek, który w nic nie wierzy. Wygląda na to, że ciebie też naucza taki katecheta
|
|
 | | Albert | > Podobno niektórzy katecheci nauczają na lekcjach religii, że ateista to człowiek, który w nic nie wierzy. Wygląda na to, że ciebie też naucza taki katecheta  No dobrze,dobry argument, ale z drugiej strony SAM AGNOSIEWICZ stwierdził, że ateista kieruje się światopoglądem nie opoartym na wierze, a jeśli jż, to na "wierze racjonalnej". A czy teologia, poparta rozmem tomistycznym nie jest racjoanlna? Czy wiara w Boga i wiara filozoficzna nie tykają się tego smaego punktu: zawierzenia? Pozdrawiam Pana Agnosiewicza!!!!!!!!!!!!!!!!! Całusów sto!
|
|
| zima_bez_ciastka | > że w końcu musimy uwierzyć w >to, że świat istnieje, my istniejemy itd. Wcale nie musimy. Możesz nie wierzyć. Doprawdy niewiele to zmieni. Sprawdzona wiara, to już nie wiara, a wiedza. > A to możemy zbadać >tylko na drodze intuicji. Zbadać i intuicja w jednym zdaniu, ale nie przeczące sobie. Wspaniałe połączenie. Pozdrawiam
|
|
 | | Albert | > > że w końcu musimy uwierzyć w> >to, że świat istnieje, my istniejemy itd.> Wcale nie musimy. Możesz nie wierzyć. Doprawdy niewiele to zmieni. Sprawdzona wiara, to już nie wiara, a wiedza.> > A to możemy zbadać> >tylko na drodze intuicji.> Zbadać i intuicja w jednym zdaniu, ale nie przeczące sobie. Wspaniałe połączenie.> PozdrawiamNie do końca. Wiara nawet sprawdzona, zawsze opiera się na zaufaniu. Wierzę w Pana Jezusa, potwierdzają to cuda, ale ja Go nie widzę, wciąż wierzę, ufam. A zmieni to bardzo dużo. Intuicja według Bergsona jest skorelowana z wiedzą. Radzę zajrzeć do "Tararkiewicza", może lepiej do "Ajdukiewicza" Chciałbym bardzo podyskutować z SAMYM AGNOSIEWICZEM!
|
|
|  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >Wiara nawet sprawdzona, zawsze opiera się na zaufaniu. "Sprawdzona wiara" to chyba oksymoron?
>Wierzę w Pana Jezusa, potwierdzają to cuda, ale ja Go nie widzę, wciąż wierzę, ufam. Powoli... co to znaczy "wierzę w Pana Jezusa"? Wierzysz, że żył kiedyś człowiek o imieniu Jezus? Dziś żyje wiele osób o tym imieniu. Wierzysz, że żył Jezus wspominany w Nowym Testamencie? Wolno ci wierzyć, ale żeby opierać wiarę w istnienie na podstawie cudów, czyli zjawisk sprzecznych z prawami rzeczywistości, to dość karkołomne, nie sądzisz?
|
|
| |  | | Albert | >>Wiara nawet sprawdzona, zawsze opiera się na zaufaniu. >"Sprawdzona wiara" to chyba oksymoron? >>Wierzę w Pana Jezusa, potwierdzają to cuda, ale ja Go nie widzę, wciąż wierzę, ufam. >Powoli... co to znaczy "wierzę w Pana Jezusa"? Wierzysz, że żył kiedyś człowiek o imieniu Jezus? Dziś żyje wiele osób o tym imieniu. Wierzysz, że żył Jezus wspominany w Nowym Testamencie? Wolno ci wierzyć, ale żeby opierać wiarę w istnienie na podstawie cudów, czyli zjawisk sprzecznych z prawami rzeczywistości, to dość karkołomne, nie sądzisz?
Może to i paradoks, ale jednak nasz rozum często może myśleć tylko w paradygmacie paradoksów. Owszem ,wiara właśnie odróżnia się od wiedzy tym, że nie można na 100 % jej ekperymentalnie zweryfikować, ale cuda potwierdzają jej prawdziwość i faktyczność. Jednak w głębi nadal pozostaje owo zaufanie - i w tym wiara różni się od wiedzy sensualistycznej. A zatem ta "sprawdzalność" wiary opiera się jednak na zaufaniu, a to już nie oksymoron.
Nawet Roussaeau potwierdził, że Bóg może zawieszać prawo natury i czynić cuda. A zatem cóż miałoby mnie odciągać od cudów? To, że są sprzeczne z prawami przyrody? Chyba cuda właśnie przez swoją nadnaturalność potwierdzają Boską transcendencję i Wszechmoc? JESTEM CZŁOWIEKIEM ZAUFANIA
|
|
| | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Owszem ,wiara właśnie odróżnia się od wiedzy tym, że nie można na 100 % jej ekperymentalnie zweryfikować, ale cuda potwierdzają jej prawdziwość i faktyczność.Krótko mówiąc WIARA w cuda ma być potwierdzeniem sensowności WIARY w istnienie Boga. A co będzie, jeśli żadnych cudów nie ma? > Jednak w głębi nadal pozostaje owo zaufanie - i w tym wiara różni się od wiedzy sensualistycznej. A zatem ta "sprawdzalność" wiary opiera się jednak na zaufaniu, a to już nie oksymoron.Zaufanie do czego, kogo? Na czym oparte? > Nawet Roussaeau potwierdził, że Bóg może zawieszać prawo natury i czynić cuda.Potwierdził czy stwierdził? > A zatem cóż miałoby mnie odciągać od cudów? To, że są sprzeczne z prawami przyrody?To, że nie wiesz czy istnieją? To, że nazwanie czegoś cudem jeszcze nie świadczy, że nim jest? To, że cudem byłoby raczej gdyby komuś wyrosła nowa kończyna w miejsce utraconej np. w wypadku (takich cudów chyba nie odnotowano?), a nie że niewidomy odzyskał wzrok? > Chyba cuda właśnie przez swoją nadnaturalność potwierdzają Boską transcendencję i Wszechmoc?Tylko po przy założeniu, że potwierdzają  > JESTEM CZŁOWIEKIEM ZAUFANIAUfność nie powinna być oparta na naiwności. Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem "transcendencja". Jeśli masz na myśli coś, co z założenia nie jest poznawalne, to nic nie możesz o tym powiedzieć,a tym samym nie możesz np. twierdzić, że Bóg jest taki czy owaki, że dokonuje cudów lub nie. Jeśli zaś masz na myśli bytowanie poza czasoprzestrzenią (światem), to musisz od razu przyjąć z definicji brak możliwości manifestowania się w świecie - Bóg "poza światem" może równie dobrze istnieć jak i nie istnieć i nie ma On możliwości wpływu na świat. Jeśli nie ma, to co z twoimi cudami?
|
|
| | | |  | | ALbert | Mylisz się kotku. W cuda się nie wierzy, są one bowiem faktem. Wierzy się jednak w Boga niewidzialnego i w Chrystusa Pana. A gdyby cudów nie było? Może to banał, ale nikt mi nie udowodni, że na 100% Bóg nie istnieje. Cuda nie tyle potwierdzają istnienie Boga (raczej V dróg Tomasza) co przede wszystkim prawdziwość Objawienia.
Zaufanie do Objawienia, do Kościoła, do Boga. Że jednak istniał Chrystus, że On był Bogiem, że On się objawia w Kościele. Oparte między innymi właśnie na cudach.
Potwierdził czy stwierdził? Nie, to nie błąd językowy, to poprawność. Rousseau nie mógł stwierdzić możności cudów, ale taką rzeczywistość POTWIERDZIĆ.
Och, odnotowano odrastające się ręce, kończyny, uszy, naukowo nawet, z tego co wiem.
Raczej potwierdzają...
Deizm wyklucza w ogóle właściwe rozumienie Boga, ograniczonego czasem i przestrzenią (kolejny paradoks) a raczej "nie czasem i nie przestrzenią". Czemu Bóg miałby nie ingerować w swoje stworzenie? Nie może? Jest spętany samym Sobą? Jest to mylne rozumienie Boga. Bój jest "wszystkim we wszystkich", jest "w swoim stworzeniu", bo KTOŚ musiał ex nihilo je stworzyć. Nie można Boga "wcisnąć" w ścisłe ramy ludzkiego rozumowania i nieracjonalnego deizmu, skoro Bóg to rzeczywistość transcendentna.
|
|
| | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Jak dla mnie, to już nie ma sensu prowadzić z tobą, kotku, dyskusji.
|
|
| |  | | Teresa (2693 punktów) | > Powoli... co to znaczy "wierzę w Pana Jezusa"? Wierzysz, że żył kiedyś człowiek o imieniu Jezus? Dziś żyje wiele osób o tym imieniu. Wierzysz, że żył Jezus wspominany w Nowym Testamencie? Wolno ci wierzyć, ale żeby opierać wiarę w istnienie na podstawie cudów, czyli zjawisk sprzecznych z prawami rzeczywistości, to dość karkołomne, nie sądzisz?To może napisz coś więcej nt. tych "praw "rzeczywistości" : - dlaczego zachodzą? - dlaczego i (czy są) niezmienne i pod jakimi warunkami tak się dzieje ? - dlaczego są takie a nie inne? Moim zdaniem, dopóki nie znamy odp. na powyższe , to nikt, kto nie chce się ośmieszać, nie może utrzymywać, że cuda są sprzeczne z czymkolwiek. Myślałam, że ateiści  , są bardziej dociekliwymi ludźmi ...
|
|
| | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > To może napisz coś więcej nt. tych "praw "rzeczywistości" :Może powinienem napisać raczej prawa przyrody lub prawa fizyki. > - dlaczego zachodzą?Nikt nie wie, ALE to nie znaczy, że jakiś Bóg "puścił je w ruch". > - dlaczego i (czy są) niezmienne i pod jakimi warunkami tak się dzieje ?Nikt nie wie, ALE to nie znaczy, że są niezmienne i jakiś Bóg je takimi uczynił. > - dlaczego są takie a nie inne?Nikt nie wie, ALE to nie znaczy, że jakiś Bóg wie. > Moim zdaniem, dopóki nie znamy odp. na powyższe , to nikt, kto nie chce się ośmieszać, nie może utrzymywać, że cuda są sprzeczne z czymkolwiek.Słownik podaje, że: "Cud - jawisko, które według wierzeń religijnych nie wynika z praw przyrody, lecz daje się wytłumaczyć tylko interwencją Boga." Sama więc widzisz, że jeśli ktoś tu się ośmiesza, to wyłącznie ty. > Myślałam, że ateiści , są bardziej dociekliwymi ludźmi ...Moim zdaniem dociekliwość to dążenie do zdobycia wyjaśnienia nieznanego, a nie "wyjaśnianie" nieznanego pustym pojęciem "Bóg". Czy postulując istnienie "Boga" w jakikolwiek sposób redukujesz jakikolwiek obszar nieznanego? Czy mówiąc o "Bogu" wyjaśniasz co się działo tuż przed inflacyjnym okresem Wszechświata? Czy wiara w Boga WYJAŚNIA cokolwiek z czym nauka sobie jeszcze nie poradziła?
|
|
| | | |  | | Teresa (2693 punktów) | > >- dlaczego zachodzą?> Nikt nie wie, ALE to nie znaczy, że jakiś Bóg "puścił je w ruch".No, ale ja nie napisałam nic o Bogu. Zresztą skoro nikt nie wie, to może to być nawet i Bóg  ! > > dlaczego i (czy są) niezmienne i pod jakimi warunkami tak się dzieje ?> Nikt nie wie, ALE to nie znaczy, że są niezmienne i jakiś Bóg je takimi uczynił.Jw. > >- dlaczego są takie a nie inne?> Nikt nie wie, ALE to nie znaczy, że jakiś Bóg wie.Jw. > >Moim zdaniem, dopóki nie znamy odp. na powyższe , to nikt, kto nie chce się ośmieszać, nie może utrzymywać, że cuda są sprzeczne z czymkolwiek.> Słownik podaje, że: "Cud - jawisko, które według wierzeń religijnych nie wynika z praw przyrody, lecz daje się wytłumaczyć tylko interwencją Boga."A czy jest coś wg Ciebie, co wynika z praw przyrody??? Nie do wiary jak Wy tu wierzycie w słowa i słowniki  ! Ludzie, którzy niby to nie uznają autorytetów!!!  > Myślałam, że ateiści , są bardziej dociekliwymi ludźmi ...> Moim zdaniem dociekliwość to dążenie do zdobycia wyjaśnienia nieznanego, a >nie "wyjaśnianie" nieznanego pustym pojęciem "Bóg".No, ja niczego takiego nie muszę robić. Właśnie nawet bez zakładania istnienia Boga nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy "cudem" a "prawem". Nie sądzisz? Zastanów się raczej nad tym co, to jest "prawo".
|
|
| | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > >>- dlaczego zachodzą?> >Nikt nie wie, ALE to nie znaczy, że jakiś Bóg "puścił je w ruch".> No, ale ja nie napisałam nic o Bogu. Zresztą skoro nikt nie wie, to może to być nawet i Bóg !Tym razem nie napisałaś, ale na podstawie twoich innych wypowiedzi zaryzykowałem tezę, iż nie zmieniłaś zdania i nie zostałaś ateistką. I zdaje się, że się nie pomyliłem: "może to być nawet i Bóg". > >>Moim zdaniem, dopóki nie znamy odp. na powyższe , to nikt, kto nie chce się ośmieszać, nie może utrzymywać, że cuda są sprzeczne z czymkolwiek.> >Słownik podaje, że: "Cud - jawisko, które według wierzeń religijnych nie wynika z praw przyrody, lecz daje się wytłumaczyć tylko interwencją Boga."> A czy jest coś wg Ciebie, co wynika z praw przyrody???Czekaj, czekaj... może... wszystko...? > Nie do wiary jak Wy tu wierzycie w słowa i słowniki !Jacy "Wy"? Nie podoba ci się powyższa definicja cudu, to wymyśl swoją i przekonaj redaktorów kolejnego wydania słownika, że twoja definicja jest poprawna, a tamta mie jest. > Ludzie, którzy niby to nie uznają autorytetów!!!  Którzy "ludzie"? Czy chcesz powiedzieć, że racjonaliści czy ateiści nie uznają żadnych autorytetów? > >Myślałam, że ateiści , są bardziej dociekliwymi ludźmi ...> >Moim zdaniem dociekliwość to dążenie do zdobycia wyjaśnienia nieznanego, a nie "wyjaśnianie" nieznanego pustym pojęciem "Bóg".> No, ja niczego takiego nie muszę robić. Właśnie nawet bez zakładania istnienia Boga nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy "cudem" a "prawem". Nie sądzisz?Jeśli Bóg nie istnieje, to i cudów być nie może. > Zastanów się raczej nad tym co, to jest "prawo".A ty nie zapomnij wymyślić nowej definicji cudu.
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
>Wierzę w Pana Jezusa, potwierdzają to cuda
Podobne stwierdzenia zawsze wprawiają mnie w zdumienie i prowokują do pytań. Czy twoja wiara w Jezusa potrzebuje potwierdzeń w postaci cudów? Czy bez nich byłaby słabsza? Czy wiara w Jezusa osób, które takich potwierdzeń nie potrzebują jest silniejsza od Twojej? Czy można wierzyć w Jezusa silniej lub słabiej? I tak dalej i tak dalej. A co do cudów. Czy byłeś bezpośrednim świadkiem jakiegoś cudu? Czy tylko wierzysz w nie. Co sądzisz o osobach, które twierdzą, że podobnie jak Ty wierzą w Jezusa, a co do cudów, to tylko w te biblijne. Czy ich wierze czegoś brakuje? Czy jest słabsza, niepełna, fałszywa?
Jako ateista owszem, wierzę. Podobnie jak Ty. W realne istnienie świata fizycznego. Moją wiarę potwierdza całe moje życiowe doświadczenie. Doświadczenie bliskich mi osób. Doświadczenie wszystkich znanych mi osób. Doświadczenie prawie wszystkich osób, o których kiedykolwiek słyszałem. Nie jest mi znany przypadek żadnej, zdrowej na umyśle, osoby, która by tę wiarę straciła.
Obaj wierzymy, ale moja wiara w istnienie świata fizycznego ma się nijak do Twojej wiary w Jezusa. Różni je wszystko. Z faktu, że obaj wierzymy nie wynika kompletnie nic, poza banalnym stwierdzeniem, że każdy w coś musi wierzyć.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Albert | >>Wierzę w Pana Jezusa, potwierdzają to cuda > Podobne stwierdzenia zawsze wprawiają mnie w zdumienie i prowokują do pytań. Czy twoja wiara w Jezusa potrzebuje potwierdzeń w postaci cudów? Czy bez nich byłaby słabsza? Czy wiara w Jezusa osób, które takich potwierdzeń nie potrzebują jest silniejsza od Twojej? Czy można wierzyć w Jezusa silniej lub słabiej? I tak dalej i tak dalej. A co do cudów. Czy byłeś bezpośrednim świadkiem jakiegoś cudu? Czy tylko wierzysz w nie. Co sądzisz o osobach, które twierdzą, że podobnie jak Ty wierzą w Jezusa, a co do cudów, to tylko w te biblijne. Czy ich wierze czegoś brakuje? Czy jest słabsza, niepełna, fałszywa? > Jako ateista owszem, wierzę. Podobnie jak Ty. W realne istnienie świata fizycznego. Moją wiarę potwierdza całe moje życiowe doświadczenie. Doświadczenie bliskich mi osób. Doświadczenie wszystkich znanych mi osób. Doświadczenie prawie wszystkich osób, o których kiedykolwiek słyszałem. Nie jest mi znany przypadek żadnej, zdrowej na umyśle, osoby, która by tę wiarę straciła. > Obaj wierzymy, ale moja wiara w istnienie świata fizycznego ma się nijak do Twojej wiary w Jezusa. Różni je wszystko. Z faktu, że obaj wierzymy nie wynika kompletnie nic, poza banalnym stwierdzeniem, że każdy w coś musi wierzyć. > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Wiara w Chrystusa, owszem, raz może być słabsza, raz silniejsza. To naturalny mechanizm ludzkiej psychiki, czynność i wybór woli oraz intelektu. Cuda wzmacniają wiarę, bo ukazują boskie działanie i transcendencje. Kotku, właśnie że nie!!! Jednak MUSISZ uwierzyć w świat realny, w jego istnienie. Idealizm subiektywny, Berkely, Husserl, i inni poddaali go w wątpliwość. Ja jestem tomistą, realistą, jednak musi tu być WIARA i ZAUFANIE, że on istnieje. Można to potwierdzić za pomocą nmilionów "sądów egzytencjalnych", ale jednak pozostaje wiara w istnienie śiwata, choć wiara rozumna, w tym punkcie taka sama jak w Boga. Nie ma żandej "ekwiwokacji" u słynnego SCHOLASTYKA, Panie Agnosiewicz!!!
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Wiara w Chrystusa, owszem, raz może być słabsza, raz silniejsza. To naturalny mechanizm ludzkiej psychiki, czynność i wybór woli oraz intelektu.
Chociaż nie piszesz tego wprost, zakładam, że owo falowanie wiary może odnosić się do wiary jednej i tej samej osoby. Czyli jedna i ta sama osoba raz wierzy w Chrystusa silniej, raz słabiej. Na przykład w okolicach świąt obserwujemy przypływ wiary, wzrost jej siły. Podobnie choć w mniejszej skali możemy to obserwować w każdą niedzielę.
Nie rozumiem jednak jak można mierzyć siłę wiary w Chrystusa. Nie chodzi mi oczywiście o jakieś pomiary fizykalne. Moje niezrozumienie wynika z faktu, że wiarę rozumiem zero-jedynkowo. Albo się wierzy, albo nie. Powiedzenie, że ktoś wierzy w Chrytusa tylko trochę, przypomina mi stwierdzenie, że jajeczko jest częściowo nieświeże.
I jeszcze jedna rzecz. Rola cudów. Aby móc sensownie twierdzić, że mają one wpływ na siłę wiary, musiałyby one zdarzać się nieomal codziennie. A tak przecież nie jest. Chyba, że za cud wzmacniający wiarę uznasz cud Eucharystii. Tyle tylko, że w ten cud też trzeba wierzyć.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | zima_bez_ciastka | > >> że w końcu musimy uwierzyć w> >>to, że świat istnieje, my istniejemy itd.> >Wcale nie musimy. Możesz nie wierzyć. Doprawdy niewiele to zmieni. Sprawdzona wiara, to już nie wiara, a wiedza.> >> A to możemy zbadać> >>tylko na drodze intuicji.> >Zbadać i intuicja w jednym zdaniu, ale nie przeczące sobie. Wspaniałe połączenie.> Nie do końca. Wiara nawet sprawdzona, zawsze opiera się na zaufaniu.Przepraszam, że pytam, ale skoro sprawdziłeś, to o jakie zaufanie Ci chodzi? > Wierzę w Pana Jezusa, potwierdzają to cuda, ale ja Go nie widzę, wciąż wierzę, ufam.Ach tak, intuicyjnie sam nie doszedłeś do wiary w Chrystusa. Musiałeś posiłkować się wiarą w cuda oraz najpewniej informacjami od wierzących. Pewnie to był długi łańcuch, w którym jedna wiara opierała się o drugą. > A zmieni to bardzo dużo.Dokładnie. > Intuicja według Bergsona jest skorelowana z wiedzą. Radzę zajrzeć do "Tararkiewicza", może lepiej do "Ajdukiewicza"Na wikipedii jest dobry artykuł. Rozum bada. Intuicja wie od razu. > Chciałbym bardzo podyskutować z SAMYM AGNOSIEWICZEM! To niestety nie ja  Pozdrawiam
|
|
| |  | | Albert | > >>> że w końcu musimy uwierzyć w> >>>to, że świat istnieje, my istniejemy itd.> >>Wcale nie musimy. Możesz nie wierzyć. Doprawdy niewiele to zmieni. Sprawdzona wiara, to już nie wiara, a wiedza.> >>> A to możemy zbadać> >>>tylko na drodze intuicji.> >>Zbadać i intuicja w jednym zdaniu, ale nie przeczące sobie. Wspaniałe połączenie.> >Nie do końca. Wiara nawet sprawdzona, zawsze opiera się na zaufaniu.> Przepraszam, że pytam, ale skoro sprawdziłeś, to o jakie zaufanie Ci chodzi?> > Wierzę w Pana Jezusa, potwierdzają to cuda, ale ja Go nie widzę, wciąż wierzę, ufam.> Ach tak, intuicyjnie sam nie doszedłeś do wiary w Chrystusa. Musiałeś posiłkować się wiarą w cuda oraz najpewniej informacjami od wierzących. Pewnie to był długi łańcuch, w którym jedna wiara opierała się o drugą.> > A zmieni to bardzo dużo.> Dokładnie.> >Intuicja według Bergsona jest skorelowana z wiedzą. Radzę zajrzeć do "Tararkiewicza", może lepiej do "Ajdukiewicza"> Na wikipedii jest dobry artykuł.> Rozum bada. Intuicja wie od razu.> >Chciałbym bardzo podyskutować z SAMYM AGNOSIEWICZEM! > To niestety nie ja  > PozdrawiamTo jest dość skomplikowane. Wiara katolicka jest weryfikalna zarówno rozumowo jak i porpzez prawdziwość cudów i proroctw, ale jednak "nie do końca". Musimy uwierzyć, zaufać Bogu, w rzeczywistość cudów, w to, że On istnieje, chociaż go nie widzimy. I tutaj rysują się dwie płaszczyzny czynności woli w akcie wiary: z jednej strony wierzy ona w cuda, ale z drugiej nie widzi Boga. I WŁAŚNIE WIERZY. Chodziło mi o to, że sąd egzystencjalny badamy przez intuicje a nie wiarę, intuicja bierze udział w zapewnianiu fundamentów dla wiary. Wiedza poznaje statykę, intuicja dynamikę. POZNAJĘ I KONTEMPLUJE. WZYWAM SAMEGO AGNOSIEWICZA!!!!! W poważaniu
|
|
| | |  | | zima_bez_ciastka | Rzeczywiście. Zbyt skomplikowane dla mojego małego rozumku. Wybacz, że nie wierzę w Twoje wyjaśnienia. Niestety nie znajduję w nich sensu tak intuicyjnie, jak i rozumowo. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | zima_bez_ciastka | > >Rzeczywiście. Zbyt skomplikowane dla mojego małego rozumku. Wybacz, że nie wierzę w Twoje wyjaśnienia. Niestety nie znajduję w nich sensu tak intuicyjnie, jak i rozumowo.> Widzisz, zmiażdzyłem cię w dyskusji i to samo zrobię z Agnosiewiczem!!!!!!!!!!!  Szczęście, że napisałeś, że mnie zmiażdżyłeś siłą swoich argumentów, inaczej mógłbym nie zauważyć. Nic, tylko pogratulować spostrzegawczości. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | ALbert | Trochę logiki. W takiej dyskusji można kogoś pokonać tylko siłą argumentów.
|
|
| | | | | | |  | | zima_bez_ciastka | >Trochę logiki. W takiej dyskusji można kogoś pokonać tylko siłą argumentów. Jesteś kolejną osobą, z którą mam przyjemność rozmawiać, a która pochądząc z kręgu osób wierzących ma trudności z dostrzeganiem ironii i sarkazmu, za to z pełnym przekonaniem potrafi napisać, że wiara jest weryfikowalna i nadal pozostaje wiarą. Z przykrością stwierdzam, że nie potrafię zaakceptować takiego podejścia do sprawy (ach jak pięknie by było, gdybym potrafił żyć bezrefleksyjnie [jak Ty]). Jeśli moja postawa została przez Ciebie odebrana, jako Twoje zwycięstwo, to życzę sobie więcej takich zwycięstw. Najpokorniejszy sługa pański uniżenie pozdrawia.
|
|
| | | | | | | |  | | ALbert | Refleksja światopoglądowa zazwyczaj jest skomplikowana i z tego nie należy się wyśmiewać, a sarkazm może utrudniać prowadzenie merytorycznej dyskusji.
Jeśli się Pan nie zgadza, to proszę uzasadnić swoje stanowisko a nie pisać "to nie prawda" bez "bo...".
Pozdrawiam!
|
|
| | | | | | | | |  | | zima_bez_ciastka | >Refleksja światopoglądowa zazwyczaj jest skomplikowana i z tego nie należy się wyśmiewać, a sarkazm może utrudniać prowadzenie merytorycznej dyskusji. Może też działać trzeźwiąco, jak kubeł wody na głowę. >Jeśli się Pan nie zgadza, to proszę uzasadnić swoje stanowisko a nie pisać "to nie prawda" bez "bo...". Z mojego punktu widzenia, to Pan mi podsuwa argumenty, tak więc nie wypisuje ich po raz drugi. Oto przykład (cytat od Pana): "Wiara katolicka jest weryfikalna zarówno rozumowo jak i poprzez prawdziwość cudów i proroctw, ale jednak "nie do końca". " Skupmy się na tym, co jest jądrem treści: Wiara jest weryfikowalna, ale jednak nie jest. Czy poważna osoba prowadząca dyskusję napisałaby coś takiego? Przeczenie samemu sobie nie jest najlepszym sposobem argumentacji. Pozdrawiam PS. Niech mowa wasza będzie tak- tak, nie- nie, bez światłocienia.
|
|
| | | | | | | | | |  | | ALbert | nie, wiare można udowodnić i co jeszcze, zweryfikować rozumowo jej prawdziwość, ale nie można zrozumieć jej istoty.
|
|
| | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Jedynie przygniotłeś sobie stopę... Swoją drogą trzeba mieć sporo wyobraźni, żeby myśleć, że TRZEBA uwierzyć, że rzeczywistość istnieje. Ludzie, którzy nie wierzą w to, znikają z głośnym puf, jak bańka mydlana? Trudniej przyjąć założenie, że jest niezależna i można ją badać, ale większość ludzi się nad tym nie zastanawia. Zamiast się zastanawiać czy drzwi istnieją, można przez nie po prostu przejść.
Nie cytuj całych postów, ok? Zabierasz miejsce i trudniej dyskutantowi zrozumieć do jakich fragmentów jego wypowiedzi się odnosisz.
Lacho calad, drego morn
|
|
| | | | | |  | | Albert | Mówisz o realizmie naiwnym, o ludziach bez żadnych refleksji o naturze epistemologicznej. Ale w końcu idealizm w swej logice odrzucający istnienie realnego świata ma sporo racji, argumentów choć tylko "w swojej takturze" a nie obiektywnie. W świat realny jednak pomimo sądów egztencjalnych trzeba uwierzyć, bo przecież zmysły mogą mnie oszukiwać, albo może wkroczyć w me poznanie "zły i przebiegły demon". OK, nie będę cytował postów. To moje pierwsze dni...
|
|
| | | | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | >Mówisz o realizmie naiwnym, o ludziach bez żadnych refleksji o naturze >epistemologicznej. Rozumiem. Rozważania o prawdziwości istnienia świata nie są naiwne, tylko prawdziwie mądre.
> W świat realny jednak pomimo sądów egztencjalnych trzeba uwierzyć, bo przecież >zmysły mogą mnie oszukiwać, albo może wkroczyć w me poznanie "zły i przebiegły >demon". Myślę, że można nazwać wiarą, przekonanie o istnieniu zewnętrzego świata, niezależnego od nas, który można badać. Myślę, że można nazwać wiarą, Twoje przekonanie, że JA nie jestem wytworem Twojego umysłu. Jednak to można sprawdzić, możemy się przecież spotkać. Filozofia to rozważania bez dowodu przy braku granic, to jest jej słabość, której nie potrafi pokonać. Dlatego przez niektórych nieprzychylnych zwana jest pierdołologią. * * * Cytat powstaje przez umieszczenie tego znaku >przed każdym wierszem w poście, po nim każde słowo jest w zielonym kolorze oznaczającym cytat, aż do ENTER Potem może być Twoja wypowiedź...
Lacho calad, drego morn
|
|
| | | | | | | |  | | ALbert | Jestem katolikiem, realistą poniekąd fenomenologizującym, i sądze, że bzdurą jest wnoszenie teorii, że "swiat nie istnieje", jak czyni to Berkely, Husserl, Fichte czy Scheling. Tylko w ramach intuicyjnych "sądów egzystencajalnych" można bezspornie udowodnić realne istnienie. Pomimo to nadal trzeba wierzyć, że sam siebie nie oszukuje, nie oszukują nas intersubiektywne kontruckcje, które nawet mogą wytworzyć nasze spotkanie: solipsyzm. Dlatego należy pomimo to jakoś "zawierzyć", że się nie mylę, nie łudzą mnie zmysły ani słynny "genitus magnam" Kartezjusza. A weryfikalność dotyczy jednak tylko kontrukcji umysłu, "prawdy w podmiocie" a nie w realnym świecie. Filozofia realistyczna opiera się na doświadczeniu, a nie na wymysłach. I tutaj w części się zgadzam: subiektywny idealizm to po prostu "p*****lologia".
|
|
| | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Mówisz o realizmie naiwnym, o ludziach bez żadnych refleksji o naturze epistemologicznej.
A Balcerowicz musi odejść! Balcerowicz musi odejść!! Balcerowicz musi odejść!!! Etc.
>To moje pierwsze dni...
O, święta naiwności!!! A ja myślałem, że wręcz przeciwnie...
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| Marcinlet | >Sądze, że Agnosiewicz w swych teoriach filozoficznych, >szczególnie w tekście "wiara, realizm, poznanie" nieudolnie >polemizuje z owym "scholastykiem". Bo ostatecznie nawet >scjentyzm, pozytywizm i tzw. "czysty ateizm" musi opierać >się na wierze, wysuwając tutaj choćby argument Kartezjusza >o "genitus magnam" albo o tym, że w końcu musimy uwierzyć w >to, że świat istnieje, my istniejemy itd. A to możemy zbadać >tylko na drodze intuicji. Ale też wiara w istnienie owego świata nie prowadzi do jego czczenia, modlenia się doń, wznoszenia mu gigantycznych świątyń. W ogóle to ile razy sobie powiedziałeś w życiu: "Wierzę w Boga" a ile razy "Wierzę w świat". SAm widzisz, że to 2 różne sprawy.
|
|
 | | ALbert | Poznanie świata prowadzi do poznania Boga, i w swym rdzeniu wiara w świat i w Boga są tym samym. Bo: JESTEM CZŁOWIEKIEM ZAWIERZENIA! WZYWAM PONOWNIE AGNOSIEWICZA! CZYŻBY SIĘ BAŁ????????????????
|
|
|  | | Crown | A nie weźmiesz pod uwagę tego, że mógł wyjechać, zachorować bądź utracić na jakiś czas dostęp do Internetu?
|
|
| |  | | ALbert | Agnosiewicz to ucieleśnienie ateizmu. Ja nie wierzę, by ten człowiek istniał naprawdę. To wszystko masoneria - moim zdaniem. A ten portal według mnie redaguje się w "redakcjach masońskich". Choć WIERZĘ (kolejny paradoks) że pojawi się COŚ lub KTOŚ o nicku "Mariusz Agnosiewicz" w tej debacie.
A gdyby MAriuszek istniał na serio to zapraszam go na ciacho i czekoladę do Wedla.
|
|
| | |  | | Crown | Nie ma to jak spiskowa teoria dziejów...
Co kto lubi...
|
|
|  | | gnothi (46 punktów) | > JESTEM CZŁOWIEKIEM ZAWIERZENIA!Musisz KRZYCZEĆ, by usłyszeć siebie i skutecznie zawierzyć? Inicjowanie dyskusji w sposób napastliwy, z przyjętym z góry założeniem, że to JA mam rację, nie zachęca do jej podjęcia. Rażą mnie wszelkie odmiany tzw. dyskusji, w których strony próbują nade wszystko dokopać przeciwnikowi. W takiej grze liczy się wyłącznie końcowy efekt, tj. powalenie adwersarza. Spróbuj zagrać pięknie, a być może zostanie podjęty taniec. A jak wiesz, do tańca trzeba dwojga chętnych. Nie zmuszaj do tańca kogoś, kto taktownie milczy, bo w końcu dostaniesz "w pysk" za grubiaństwo.  Przestrzeń dyskursu można byłoby porównać (przepraszam za niezbyt wyszukane porównanie) do takiego czy innego boiska sportowego, na którym aktualnie toczy się gra. Gra może być brzydka, ładna, zachwycająca, ale też żenująco nudna. Jest to zależne od kondycji i klasy zawodników. Bez względu jednak na klasę i kulturę zawodników reguły gry pozostają niezmienne. Liczy się zwycięstwo. Jednakże w pięknie prowadzonej grze nie ma de facto przegranej strony, ponieważ znosi je kategoria piękna. Kategoria piękna, rzecz ujmując metaforycznie, jest wpisana w każdą przestrzeń. Mądrość polega na tym, by w prowadzonej w tej przestrzeni grze (walce) dostrzec taniec słonecznych promieni, zasadę światłocienia, zmienność fizyczną widm itp. Pragnę przez to powiedzieć tylko tyle, że racjonaliści, ateiści, agnostycy (ale nie fanatyczni) i ich przeciwnicy (wierzący, ale nie fanatycy) - prowadzą grę w tej samej przestrzeni, lecz różnie ją postrzegają. Wierzący są tak samo potrzebni niewierzącym (do budowania koncepcji światopoglądowych) jak niewierzący wierzącym. W moim głębokim przekonaniu takie rozumienie oddaje sens wolnej woli człowieka, kierując go do świadomego wyboru postawy światopoglądowej bez lęku o nieznany pośmiertny los. Racjonaliście zawdzięczam swoją pogłębioną (oczyszczoną) wiarę. Nie umiem nie wierzyć. Mam ją w sobie - mocną w swojej brzmiącej źródlanej ciszy. Wierzący niefanatycznie wiedzą, o czym piszę. Bardzo szanuję Agnosiewicza za jego świadomy ateizm, areligijność, ect. i humanizm. "Słucham" waszych wypowiedzi, cieszę się z prowadzonej gry i staram się dostrzec piękno tańczących. Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Albert | Mądre. A zatem jest Pan osobą wierzącą?
|
|
| |  | | Józef Gusrała | Poruszony, tudzież jakby uwypuklony przez Pana Agnusiewicza problem należy rozpatrywać nie tylko w pewien sposób na płaszczyźnie immanentno-transcendentnej, jak to uczynił mój przedmówca, używając określeń postkantowsko-heglowskich, ale i na owej, istotnej przecież, płaszczyźnie wymiaru, który określę jako istotny aspekt w naszym temacie. Otóz Platon, w ,,Dialogach" posługując się odpowiednią metaforyką określeń względnych, rozpostarł przed Ateńczykami horyzont perspektywy wewnętrznej bytu i podmiotu, a to w sposób niekoherentny wobec stanowiska epistomologiczne w tej kwestii. Owo spojrzenie i dla nas nie powinno mieć tu punktu odniesienia wobec pomysłu Pana Agnusiewicza, na czym też polega jego błąd co do zasad primo et secundo, gdyby użyć jeżyka XVII wiecznej scholastyki. Proszę to przemyśleć, Panie autorze, nic Panu nie pomoże, jedź Pan na Pomorze  i nocuj na dworze!!!
|
|
| | |  | | Pieprznik Kokosz | Wpadłem kiedyś w spór z pewnym ATEISTĄ, który uporczywie utrzymywał, że światopogląd utrzymujący, że Agnsoiewicz to mordusia, opiera się na wierze. A JA powiedziałem: to akuat nie. To po prostu się widzi. I nie tylko w soczewce wglądu w istotę, ale i ów sam noumen, który odbieramy percepcją pozazmysłową, a to w tym sensie, iż niektóre postawy Agnusiewiczowskie odbiegają od całkowitej możliwości opisu poprzez i w ramach badań filozoficznych.
|
|
| | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Wpadłem kiedyś w spór z pewnym ATEISTĄ,
Ty wpadłeś? To chyba raczej wpadł ów ATEISTA. Mam nadzieję, że inni będą bardziej ostrożni i nie wpadną.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|