Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg zna twoje "wczoraj" Daj mu twoje "dzisiaj" a O

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
15-11-2006 21:11KamilaBóg zna twoje "wczoraj" Daj mu twoje "dzisiaj" a O
Eh........ taka jest prawda Trzeba ufać Bogu, bo On wie co jest dla nas najlepsze Ludzie boją się myśleć o śmierci, bo przyzwyczaili się do Ziemii i tutejszego życia... dla człowieka bezczasowość jest czymś nie pojętym, a ludzie nie lubią rzeczy, których nie rozumieją.
Warto kochać Boga, bo On nie chce nic w zamian,a oferuje tak wiele
Życie jest jednak przewrotne ale nie powinniśmy patrzeć na ludzi dookoła nas, tylko być sobą i mówić to co myślimy
Warto zastanowic się nad sensem życia, moim marzeniem jest umierac z uśmiechem na twarzy i gdy już będę musiała spojrzec śmierci w oczy to nie chce marudzic, chce jej krzyknąc w twarz : ŻE NICZEGO NIE ŻAŁUJE!! BYŁO BOSKO!! Dla mnie sensem życia jest wiara w Boga, bez tego nie miałabym żadnego celu, a tak wiem, że warto życ w zgodzie z samym sobą, by potem mieszkac razem z Ojcem w Niebie Życie jest tylko jedno Trzeba je przeżyc, tak aby miec, co wspominac, ale byc dobrym, by inni wspominali Ciebie Pamięc bliskich to dla mnie bardzo ważne, chciałabym żeby chociaż jedna osoba, pomyślała o mnie jak już nie będzie mnie na tym świecie, żeby zapamiętała mnie nie za coś czego dokonałam (jeżeli coś dokonam) ale za to jaka byłam, żeby kiedyś, pomyślała:"to była świetna babka".

NelchaelOdp: Bóg zna twoje "wczoraj" Daj mu twoje "dzisiaj"
Współczuję i życzę szybkiego powrotu do stanu równowagi psychicznej.
kamila
>Współczuję i życzę szybkiego powrotu do stanu równowagi psychicznej.
nie współczujesz... a ja nie potrzebuję współczucia
Mój stan psychiczny jest w stanie genialnym
Thorvoy (6588 punktów)
Nie ma to jak pełnia samokrytyki.
Thorvoy (6588 punktów)
Wiem, pewnie ktoś zaraz powie że Twój post był wredny, a ja jestem świnia, ale gdybyś był zarejestrowany na Racjonaliście, dostałbyś ode mnie plusa.
Nelchael
>Wiem, pewnie ktoś zaraz powie że Twój post był wredny, a ja jestem świnia, ale gdybyś był zarejestrowany na Racjonaliście, dostałbyś ode mnie plusa.
Schlebiasz mi. Chyba się wreszcie zarejestruję
Thorvoy (6588 punktów)
>Schlebiasz mi. Chyba się wreszcie zarejestruję

Zarejestruj się, nic nie tracisz, możesz tylko zyskać. Cholera, faktycznie zaczynam gadać jak misjonarz.
Sir Valeq (379 punktów)
>>Schlebiasz mi. Chyba się wreszcie zarejestruję
>Zarejestruj się, nic nie tracisz, możesz tylko zyskać. Cholera, faktycznie zaczynam gadać jak misjonarz.
>
Uważaj, bo sam sobie tę łatkę przykleisz. Nazwano Cię tak w innym temacie tejże autorki, ale nie zauważyłem, żeby ktoś jeszcze tak napisał. A może Ci się tytuł "misjonarza" spodobał?

---------
"We cannot all be masters." - William Shakespeare
artofcreation.strefa.pl
Thorvoy (6588 punktów)
Nienienienienie...

Tylko nie misjonarz.
Zyga (1539 punktów)
>Dla mnie sensem życia jest wiara w Boga, bez tego nie miałabym
>żadnego celu, a tak wiem, że warto życ w zgodzie z samym
>sobą, by potem mieszkac razem z Ojcem w Niebie

To prowokacja ?
Nie miałabyś celu?
Jej! Myślałem, ze nigdy tak nie napiszę ale... żal mi Ciebie
Czy naprawdę nie miałabyś celu?
Pokaże Ci jakie to proste na moim przykładzie

1.Skończyć remont.
2.Przeprowadzka
3.Apostazja
4.Adopcja 2 bezdomnych kotek
...

To naprawdę proste.
Kamila
To też są cele, ale każdy z nas jest inny i powołany do czego innego, niech nie będzie Ci mnie żal, bo nie ma takiej potrzeby Liczy się to, że ja jestem szczęśliwa
Dla niektórych celem jest zrobic zadania z maty, a dla innych chociażby zarobienie miliona, a moim celem w życiu jest zbawienie i jestem w stanie oddac życie za to w co wierze Chcę wstąpic do zakonu, ale jeszcze rok temu uważałam,że to ucieczka przed prawdziwym życiem, sama nie wiem
Thorvoy (6588 punktów)
Jasne, wstąp do zakonu, zgodnie ze swoim poglądem że życie trzeba przeżyć jtak najciekawiej. Już wyobrażam sobie te szaleństwa! Co sobotę szachy z siostrą przełożoną i cappuccino z ciasteczkiem, rewie mody klasztornej... Żyć nie umierać.

Ciekawie na jakich systemach pracują zakonnice. Pewnie na Linuksie.
kamila
>Jasne, wstąp do zakonu, zgodnie ze swoim poglądem że życie trzeba przeżyć jtak najciekawiej. Już wyobrażam sobie te szaleństwa! Co sobotę szachy z siostrą przełożoną i cappuccino z ciasteczkiem, rewie mody klasztornej... Żyć nie umierać.
>Ciekawie na jakich systemach pracują zakonnice. Pewnie na Linuksie.
nie znasz mnie, nie wiesz jaka jestem, co robię...
za dużo złego mnie w życiu spotkała, a Bóg przynajmniej nie rani, nie bije, nie gwałci, nie pije, nie wymaga tego czego nie jestem w stanie zrobic....
Thorvoy (6588 punktów)
>nie znasz mnie, nie wiesz jaka jestem, co robię...

Słusznie, nie wiem.

>za dużo złego mnie w życiu spotkała, a Bóg przynajmniej nie rani, nie bije, nie gwałci, nie pije, nie wymaga tego czego nie jestem w stanie zrobic....

Nie robi też niczego innego.
Balkowski (5685 punktów)
>>za dużo złego mnie w życiu spotkała, a Bóg przynajmniej nie rani, nie bije, nie gwałci, nie pije, nie wymaga tego czego nie jestem w stanie zrobic....
>Nie robi też niczego innego.
Czepiasz się szczegółów Ogólnie wychodzi na zero, więc zrozumiałe że niektórzy chcą mu jeszcze dać szansę na wykazanie się choć z drugiej strony rozsądnie byłoby dać mu na to jakiś limit czasu.
Lesław Cymer (497 punktów)
>...Ciekawie na jakich systemach pracują zakonnice. Pewnie na Linuksie.

Ale, ale, od Linuksa to się "ten teges"... Gdyby pracowały na jakimkolwiek U*iksie ich spojrzenie na świat byłoby zgoła trochę odmienne.

Przerwa na indoktrynację. Niewiernym i wątpiącym powiadam:

"Pingwin jest bytem wszechwładnym i wszechwiedzącym, ale namacalnym, mierzalnym i funkcjonalnym, objawiającym się pod wieloma postaciami/dystrybucjami, a ja jestem jego prorokiem. Enter"

Wybaczcie odejście od tematu.
Thorvoy (6588 punktów)
Ja tam lama jestem i hołduję Windowsowi Najwyższemu w aspekcie professional. Sorry, musiałem to kiedyś powiedzieć.
Lesław Cymer (497 punktów)
>Ja tam lama jestem i hołduję Windowsowi Najwyższemu w aspekcie professional. Sorry, musiałem to kiedyś powiedzieć.

To że jest "professional" to nie oznacza jeszcze że jest najwyższy. Poczekaj, niech no tylko zjawi się uniksowa inkwizycja . Nie zaznasz spokoju w swym życiu. Ale jest jeszcze szansa na nawrócenie i okupienie tego ciężkiego grzechu w którym trwasz. Uwierz, a zaznasz spokoju w niebie, przechadzając się po wydajnym systemie plików, otulony światłem, stając się jednością z najwyższym i wszechmogącym kernelem. Inaczej będziesz wiecznie cierpiał smażąc się w piekle zawieszeń i niebieskich ekranów śmierci, polewany gorącym sosem komunikatów o błędach i wyjątków z aplikacji

To taka mała dygrasja na temat religii. Teraz trzeba napisać księgę objawioną, znaleźć 500 mln wiernych, zbudować stolicę kościoła i po kilku soborach, na których uchwali się dogmaty, będzie można mówić o religii uniwersalistycznej. Możnaby też było zrobić sobie radio i telewizję. Hę? Pingwin jest miły, pingwin wybaczy, pingwin odpuści grzech za wiarę w okna, drzwi i inne pomniejsze bóstwa pogańskie. Kiedyś bóg był "Open Source", miał dostępne kody źródłowe i każdy mógł sobie skompilować własną religię. Obecnie, wraz z nastaniem monopolu wielkich korporacji, za boga trzeba słono płacić, źródła są zamknięte, i tak naprawdę nikt do końca nie wie, co jest przyczyną pojawiających się w nim błędów, nawet jego programiści, którzy zbytnio się nie kwapią z poprawkami i uaktualnieniami. No i jeszcze ten helpdesk - spróbujcie zgłosić te błędy i zapytać o poradę, to wyjdzie na jaw że się nie znacie, tak ma być, a poprawka będzie dostępna już niedługo, jak tylko odzyskane zostaną dane z serwera który jakiś wredny ateista śmiał zhakować.
Thorvoy (6588 punktów)
>>Ja tam lama jestem i hołduję Windowsowi Najwyższemu w aspekcie professional. Sorry, musiałem to kiedyś powiedzieć.
>To że jest "professional" to nie oznacza jeszcze że jest najwyższy. Poczekaj, niech no tylko zjawi się uniksowa inkwizycja.

Poczekaj aż nadejdzie era wyznawców Visty Niepokalanej!

> Inaczej będziesz wiecznie cierpiał smarząc [...]

Smażąc.

> [...] się w piekle zawieszeń i niebieskich ekranów śmierci, polewany gorącym sosem komunikatów o błędach i wyjątków z aplikacji

To przeminęło z epoką nieoświeconych kultystów Win 95 i Win 98.

> Pingwin jest miły, pingwin wybaczy, pingwin odpuści grzech za wiarę w okna, drzwi i inne pomniejsze bóstwa pogańskie.

Wybaczy też wyznanie wiary w barbarzyński DOS? Mam do niego sentyment, był moim pierwszym bogiem.

> Kiedyś bóg był "Open Source", miał dostępne kody źródłowe i każdy mógł sobie skompilować własną religię.

O ile umiał. Ja wolę mieć wszystko podane na tacy, co z okładem (zimnym, na czoło) rekompensuje mi straty moralne w przypadku "wystąpiły problemy z aplikacją N; zostanie ona zamknięta".

> Obecnie, wraz z nastaniem monopolu wielkich korporacji, za boga trzeba słono płacić, źródła są zamknięte, i tak naprawdę nikt do końca nie wie, co jest przyczyną pojawiających się w nim błędów, nawet jego programiści, którzy zbytnio się nie kwapią z poprawkami i uaktualnieniami.

Ale na pingwinie nie odpalę większości ciekawych gier. Chyba że coś się zmieniło, nie miałem z nim do czynienia wiele lat, a Kościół Knoppixa jakoś mnie nie przekonał, więc nie siedziałem w nim za długo.

> No i jeszcze ten helpdesk - spróbujcie zgłosić te błędy i zapytać o poradę, to wyjdzie na jaw że się nie znacie, tak ma być, a poprawka będzie dostępna już niedługo, jak tylko odzyskane zostaną dane z serwera który jakiś wredny ateista śmiał zhakować.

Cóż, próba wiary.
Lesław Cymer (497 punktów)
>Smażąc.

Oczywiście rze tak Rany, co za głópi błond, jak mogło do tego dojść
Gosia (9452 punktów)
Mam oba systemy i radośnie sobie między nimi egzystuję, raz preferując jeden, raz drugi.
Przeczytawszy Wasz krótki dialog mam poważne obawy,że nie zostanie mi to wybaczone, bom operacyjnie ani zimna, ani gorąca.

Pozdrawiam.
Thorvoy (6588 punktów)
>>Smażąc.
>Oczywiście rze tak Rany, co za głópi błond, jak mogło do tego dojść

Kórcze, źle.

Powino bydź: "rany, co za gópi buont, jak mogóo do tego dojźdź?"
placownik (17853 punktów)

>Warto kochać Boga, bo On nie chce nic w zamian,a oferuje tak wiele

   Miłość z wyrachowania? Nie polecam. W chwilach otrzeźwienia można nabrać obrzydzenia do samego siebie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Kamila
>>Warto kochać Boga, bo On nie chce nic w zamian,a oferuje tak wiele
>   Miłość z wyrachowania? Nie polecam. W chwilach otrzeźwienia można nabrać obrzydzenia do samego siebie.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Z wyrachowania?? To za mocne słowa a poza tym nie na miejscu, bo Boża Miłośc jest bezwarunkowa i każda powinna taka byc......
Dlaczego tak trudno jest byc innym?? Czy zawsze trzeba spotykac się z nieakceptacją?? Czy nikt nie może uszanowac moich myśli albo chociaż przez chwilę zastanowic się nad ich sensem??
A potem się dziwią, że ludzie to konformiści... ale skoro "innośc"-"zło" to ja już wszystko rozumiem.
DawidKarolkievitz (984 punktów)
Naprawdę, opowiadasz przekomiczne rzeczywięc nie licz na poważne traktowanie.
A tak poza tym zaobserwowałem u Ciebie coś bardzo przypominającego werbigeracje ( ciągłe, bezpodstawne powtarzanie dźwięku, słowa zdania, towarzyszy zaburzeniom psychicznym)- w związku z tym... sama rozumiesz.

racja.org.pl
Thorvoy (6588 punktów)
>Z wyrachowania?? To za mocne słowa a poza tym nie na miejscu, bo Boża Miłośc jest bezwarunkowa i każda powinna taka byc......

Nie ma takiej. Nie kochasz nigdy za nic. Nie pokochasz swojego przyszłego męża, jeśli wcześniej nie okaże się dobrym facetem. I tak dalej, i tak dalej.

>Dlaczego tak trudno jest byc innym?? Czy zawsze trzeba spotykac się z nieakceptacją??

I kto to mówi...

> Czy nikt nie może uszanowac moich myśli albo chociaż przez chwilę zastanowic się nad ich sensem??

Obawiam się że trafiłaś na forum pełne ludzi, którzy są tu właśnie dlatego że przemyśleli sobie sens myśli takich jak Twoje.

>A potem się dziwią, że ludzie to konformiści... ale skoro "innośc"-"zło" to ja już wszystko rozumiem.

Powtórzę się: I KTO TO MÓWI?

My, ateiści, nie twierdzimy że wierzący są źli. Wy, teiści, z założenia twierdzicie że niewierzący są naznaczeni piętnem uosobienia czystego zła- Szatana. Dla Was złem jest także homoseksualizm, my ludzi z taką orientacją akceptujemy jako równych. Naprawdę uważasz że to właśnie dla nas "inność" = "zło"?
kamila

>Nie ma takiej. Nie kochasz nigdy za nic. Nie pokochasz swojego przyszłego męża, jeśli wcześniej nie okaże się dobrym facetem. I tak dalej, i tak dalej
skąd wiesz?
>>Dlaczego tak trudno jest byc innym?? Czy zawsze trzeba spotykac się z nieakceptacją??
>I kto to mówi...
Że niby kogo nieakceptuję?Na ludzi patrzę z góry tylko wtedy gcy chce im pomóc...
>> Czy nikt nie może uszanowac moich myśli albo chociaż przez chwilę zastanowic się nad ich sensem??
>Obawiam się że trafiłaś na forum pełne ludzi, którzy są tu właśnie dlatego że przemyśleli sobie sens myśli takich jak Twoje.
Może się przyłączę?
>>A potem się dziwią, że ludzie to konformiści... ale skoro "innośc"-"zło" to ja już wszystko rozumiem.
>Powtórzę się: I KTO TO MÓWI?
Nie jestem konformistą!!
>My, ateiści, nie twierdzimy że wierzący są źli. Wy, teiści, z założenia twierdzicie że niewierzący są naznaczeni piętnem uosobienia czystego zła- Szatana. Dla Was złem jest także homoseksualizm, my ludzi z taką orientacją akceptujemy jako równych. Naprawdę uważasz że to właśnie dla nas "inność" = "zło"?
Nie możesz na podstawie wiary oceniac jednostki, dla mnie homoseksualizm jest git---> wiem co mówię, a ludzie nie wierzący, którzy sa szczęśliwy to ludzie spełnieni i duchowo
Thorvoy (6588 punktów)
>>Nie ma takiej. Nie kochasz nigdy za nic. Nie pokochasz swojego przyszłego męża, jeśli wcześniej nie okaże się dobrym facetem. I tak dalej, i tak dalej
>skąd wiesz?

Bo nie jestem człowiekiem, któremu przystawia sobie brzytwę do otwartego oka podczas trzęsienia ziemi. Innymi słowy, mam coś czego Tobie najwyrażniej brakuje: wyobraźnię.

>>>Dlaczego tak trudno jest byc innym?? Czy zawsze trzeba spotykac się z nieakceptacją??
>>I kto to mówi...
>Że niby kogo nieakceptuję?Na ludzi patrzę z góry tylko wtedy gcy chce im pomóc...

Zgodnie z zasadami swojej wiary nie powinnaś akceptować wielu ludzi.

>>Obawiam się że trafiłaś na forum pełne ludzi, którzy są tu właśnie dlatego że przemyśleli sobie sens myśli takich jak Twoje.
>Może się przyłączę?

Miło byłoby powitać kolejną osobę w gronie racjonalistów. Zaznaczam że posty, mogące służyć za wypełnienie kościelnej broszurki, nie są dobrym początkiem na tym forum.

>>>A potem się dziwią, że ludzie to konformiści... ale skoro "innośc"-"zło" to ja już wszystko rozumiem.
>>Powtórzę się: I KTO TO MÓWI?
>Nie jestem konformistą!!

Miałem na myśli "inność = zło".

>Nie możesz na podstawie wiary oceniac jednostki, dla mnie homoseksualizm jest git---> wiem co mówię, a ludzie nie wierzący, którzy sa szczęśliwy to ludzie spełnieni i duchowo

Ależ owszem, mogę oceniać. Jeśli Twoja wiara twierdzi że homoseksualizm jest BE, Ty też powinnaś tak uważać i to byłoby właściwe.
Thorvoy (6588 punktów)
Na wstępie odniosę się do tematu: luzujcie z takimi tekstami, za bardzo przypominają mi kretyńskie broszurki, jakich widziałem tony w różnego rodzaju kościołach.

>Eh........ taka jest prawda Trzeba ufać Bogu, bo On
>wie co jest dla nas najlepsze

Udowodnij że bóg istnieje. Potem nam mów, co on takiego wie.

> Ludzie boją się myśleć o
>śmierci, bo przyzwyczaili się do Ziemii i tutejszego
>życia...

Życie jest jak nałóg, raz spróbujesz i już nie chcesz skończyć.

> dla człowieka bezczasowość jest czymś nie pojętym,

Ależ owszem, pojętym. Spytaj fizyków.

>a ludzie nie lubią rzeczy, których nie rozumieją.

Dlatego wymyślają bogów.

>Warto kochać Boga, bo On nie chce nic w zamian,a oferuje
>tak wiele

Nie chce? Moim zdaniem chce, na przykład żeby przestrzegać różnych zakazów i nakazów, oddawać mu cześć, etc.

>Życie jest jednak przewrotne ale nie powinniśmy patrzeć na
>ludzi dookoła nas, tylko być sobą i mówić to co myślimy
>

No, tutaj jestem już bliski temu, by stwierdzić że mówisz do rzeczy.

>Warto zastanowic się nad sensem życia, moim marzeniem jest
>umierac z uśmiechem na twarzy i gdy już będę musiała
>spojrzec śmierci w oczy to nie chce marudzic, chce jej
>krzyknąc w twarz : ŻE NICZEGO NIE ŻAŁUJE!! BYŁO BOSKO!!

Jeszcze będą z Ciebie ludzie.

> Dla
>mnie sensem życia jest wiara w Boga, bez tego nie miałabym
>żadnego celu, a tak wiem, że warto życ w zgodzie z samym
>sobą, by potem mieszkac razem z Ojcem w Niebie

A zastanawiałaś się jak to życie będzie wyglądać? Sama, pusta egzystencja z boskim tatusiem przez całą wieczność to raczej nuda, nie uważasz?

Sprawa kolejna: nie możesz żyć w zgodzie z samą sobą, ale tym co mówi Ci Biblia.

> Życie jest tylko jedno

A jednak to zauważasz.

> Trzeba je przeżyc, tak aby miec, co wspominac,
>ale byc dobrym, by inni wspominali Ciebie

Nie jestem dobry dlatego, że chcę by mnie wspominano. Po śmierci będzie mi to, kolokwialnie mówiąc, zwisać. I powiewać.

Przejawiam czasem tzw. "altruizm", ponieważ daje mi to czysto egoistyczną satysfakcję. Nie łudź się, z Tobą nie jest inaczej, tylko nie chcesz o tym w ten sposób myśleć.

> Pamięc bliskich
>to dla mnie bardzo ważne, chciałabym żeby chociaż jedna
>osoba, pomyślała o mnie jak już nie będzie mnie na tym
>świecie, żeby zapamiętała mnie nie za coś czego dokonałam
>(jeżeli coś dokonam) ale za to jaka byłam, żeby kiedyś,
>pomyślała:"to była świetna babka".

Z pewnością, jakaś irracjonalna cząstka mnie mówi że miło byłoby być docenianym post mortem, a zaraz potem ta racjonalna dopowiada: "Tylko co ci z tego przyjdzie, stary durniu, skoro będziesz wąchał kwiatki od spodu?".
kamila
Wiara to coś czego nikt nie potrafi do końca pojąc, trzeba uwierzyc skoro Ty nie wierzysz, to trudno, ale moich poglądów nie deptaj,
może macie racje i Boga nie ma ? ale dla mnie jest, może to się kiedys zmieni, ale teraz myślę i czuję, że On jest.
Myślicie, ze co jest po smierci? Ja chce myślec, że jest Niebo, wtedy łatwiej umierac...
Hm.... chociaż dużo mi brakuje do ideału, jak narazie robie wszystko żeby byc w piekle...
Nigdy nie przypuszczałam, że życie jest aż tak przewrotne, jak byłam młodsza to mówiłam wiele rzeczy, a teraz?? To co mówiłam okazało się śmieszne,...nie będę palic ani pic.. phy...
Tak samo teraz mówię, że Bóg jest a jak będę mówic za pare lat? Nie wiem...
A najgorsze jest to, że myślę, że On jest a zachowuje się tak jakby Go nie było...
Może macie racje, może wrto wierzyc w siebie...
Thorvoy (6588 punktów)
>Wiara to coś czego nikt nie potrafi do końca pojąc [...]

Ależ nieprawda. Pojmuję, zwłaszcza że sam byłem wierzący.

> [...] trzeba uwierzyc [...]

KTO POWIEDZIAŁ ŻE TRZEBA?

>skoro Ty nie wierzysz, to trudno, ale moich poglądów nie deptaj

Nie depczę ich (jeszcze) za mocno. Póki co jestem na etapie wybijania Ci z głowy błędnego myślenia.

>może macie racje i Boga nie ma ? ale dla mnie jest, może to się kiedys zmieni, ale teraz myślę i czuję, że On jest.

Ja też czułem. Bo CHCIAŁEM czuć. Równie dobrze mógłbym był wierzyć w Kiszonego Ogórka Almighty, skończyłoby się na podobnych doznaniach.

>Myślicie, ze co jest po smierci? Ja chce myślec, że jest Niebo, wtedy łatwiej umierac...

Oczywiście że chcesz. Każdy chce i rzeczywiście łatwiej jest umierać. Zadam Ci jednak pytanie: umiesz na tyle oszukiwać samą siebie?

>Hm.... chociaż dużo mi brakuje do ideału, jak narazie robie wszystko żeby byc w piekle...

Nie przejmuj się. Skończysz tam gdzie wszyscy. Ani w piekle, ani w niebie. Zwyczajnie pod ziemią, chyba że poprosisz potomstwo o kremację.

>Nigdy nie przypuszczałam, że życie jest aż tak przewrotne, jak byłam młodsza to mówiłam wiele rzeczy, a teraz?? To co mówiłam okazało się śmieszne,...nie będę palic ani pic.. phy...Tak samo teraz mówię, że Bóg jest a jak będę mówic za pare lat? Nie wiem...

Miejmy nadzieję że zerwiesz ze swoją naiwnością. Póki co, wydajesz mi się całkiem rozsądną dziewczyną (nie licząc zakrętu pt. "wiara-światło-życie").

>A najgorsze jest to, że myślę, że On jest a zachowuje się tak jakby Go nie było...
>Może macie racje, może wrto wierzyc w siebie...

W siebie nie musisz wierzyć, na tym polega przewaga natury nad mitami.
kamila
>> [...] trzeba uwierzyc [...]
>KTO POWIEDZIAŁ ŻE TRZEBA?
masz rację, można
>>skoro Ty nie wierzysz, to trudno, ale moich poglądów nie deptaj
>Nie depczę ich (jeszcze) za mocno. Póki co jestem na etapie wybijania Ci z głowy błędnego myślenia.
Proszę bardzo udało Ci się, zadowolony?
>>może macie racje i Boga nie ma ? ale dla mnie jest, może to się kiedys zmieni, ale teraz myślę i czuję, że On jest.
>Ja też czułem. Bo CHCIAŁEM czuć. Równie dobrze mógłbym był wierzyć w Kiszonego Ogórka Almighty, skończyłoby się na podobnych doznaniach.
Smaka mi narobiłeś na kiszonego.....
>>Myślicie, ze co jest po smierci? Ja chce myślec, że jest Niebo, wtedy łatwiej umierac...
>Oczywiście że chcesz. Każdy chce i rzeczywiście łatwiej jest umierać. Zadam Ci jednak pytanie: umiesz na tyle oszukiwać samą siebie?
Na to wygląda
>>Hm.... chociaż dużo mi brakuje do ideału, jak narazie robie wszystko żeby byc w piekle...
>Nie przejmuj się. Skończysz tam gdzie wszyscy. Ani w piekle, ani w niebie. Zwyczajnie pod ziemią, chyba że poprosisz potomstwo o kremację.
.....
>>Nigdy nie przypuszczałam, że życie jest aż tak przewrotne, jak byłam młodsza to mówiłam wiele rzeczy, a teraz?? To co mówiłam okazało się śmieszne,...nie będę palic ani pic.. phy...Tak samo teraz mówię, że Bóg jest a jak będę mówic za pare lat? Nie wiem...
>Miejmy nadzieję że zerwiesz ze swoją naiwnością. Póki co, wydajesz mi się całkiem rozsądną dziewczyną (nie licząc zakrętu pt. "wiara-światło-życie").
Bo jestem rozsądna Dlaczego ja jestem taka naiwna??
>>A najgorsze jest to, że myślę, że On jest a zachowuje się tak jakby Go nie było...
>>Może macie racje, może wrto wierzyc w siebie...
>W siebie nie musisz wierzyć, na tym polega przewaga natury nad mitami.
mhm
Thorvoy (6588 punktów)
>Proszę bardzo udało Ci się, zadowolony?

Jeśli faktycznie się udało, to raczej tak.

Dlaczego? Ponieważ ludzie rozsądnie myślący są szansą na to że kiedyś będziemy żyć w normalnym kraju, w którym na przykład kandydaci na prezydenta nie będą prześcigiwać się w całowaniu po rękach papieża, by zdobyć głosy wyborców.

>>Ja też czułem. Bo CHCIAŁEM czuć. Równie dobrze mógłbym był wierzyć w Kiszonego Ogórka Almighty, skończyłoby się na podobnych doznaniach.
>Smaka mi narobiłeś na kiszonego.....

Cholera, sobie też.

>>Oczywiście że chcesz. Każdy chce i rzeczywiście łatwiej jest umierać. Zadam Ci jednak pytanie: umiesz na tyle oszukiwać samą siebie?
>Na to wygląda

A jednak mówisz że udało mi się Ciebie przekonać.

Ech, droga panno, powiem Ci to w ten sposób: z pewnością życie osoby wierzącej jest łatwiejsze, ponieważ ateista wie że spędzi na ziemskim padole parędziesiąt lat, a teista wierzy w życie wieczne. Z drugiej strony czy ktoś powiedział że życie musi być łatwe? Jeszcze trochę pokoleń i mózgi naszych potomków będą automatycznie rejestrowały absurdy, na których udowadnianie poświęcamy dziś potężne ilości dyskusji, opracowań filozoficznych, etc.


>>Miejmy nadzieję że zerwiesz ze swoją naiwnością. Póki co, wydajesz mi się całkiem rozsądną dziewczyną (nie licząc zakrętu pt. "wiara-światło-życie").
>Bo jestem rozsądna

I tak trzymać.

> Dlaczego ja jestem taka naiwna??

Większość ludzi jest. Niektórym przechodzi, innym nie. Jeśli rzeczywiście dałaś się przekonać nie ulegając znów emocjom jak podczas kościelnego prania mózgu, a faktycznie analizując to, o czym Ci mówiłem, świadczy to o Tobie jak najbardziej pozytywnie.

>>>A najgorsze jest to, że myślę, że On jest a zachowuje się tak jakby Go nie było...
>>>Może macie racje, może wrto wierzyc w siebie...
>>W siebie nie musisz wierzyć, na tym polega przewaga natury nad mitami.
>mhm

Pozdrawiam Cię serdecznie.
kamila
>>Proszę bardzo udało Ci się, zadowolony?
>Jeśli faktycznie się udało, to raczej tak.
>Dlaczego? Ponieważ ludzie rozsądnie myślący są szansą na to że kiedyś będziemy żyć w normalnym kraju, w którym na przykład kandydaci na prezydenta nie będą prześcigiwać się w całowaniu po rękach papieża, by zdobyć głosy wyborców.
>>>Ja też czułem. Bo CHCIAŁEM czuć. Równie dobrze mógłbym był wierzyć w Kiszonego Ogórka Almighty, skończyłoby się na podobnych doznaniach.
>>Smaka mi narobiłeś na kiszonego.....
>Cholera, sobie też.
a ja sobie już go zjadłam :d
>>>Oczywiście że chcesz. Każdy chce i rzeczywiście łatwiej jest umierać. Zadam Ci jednak pytanie: umiesz na tyle oszukiwać samą siebie?
>>Na to wygląda
>A jednak mówisz że udało mi się Ciebie przekonać.
>Ech, droga panno, powiem Ci to w ten sposób: z pewnością życie osoby wierzącej jest łatwiejsze, ponieważ ateista wie że spędzi na ziemskim padole parędziesiąt lat, a teista wierzy w życie wieczne. Z drugiej strony czy ktoś powiedział że życie musi być łatwe? Jeszcze trochę pokoleń i mózgi naszych potomków będą automatycznie rejestrowały absurdy, na których udowadnianie poświęcamy dziś potężne ilości dyskusji, opracowań filozoficznych, etc.
>>>Miejmy nadzieję że zerwiesz ze swoją naiwnością. Póki co, wydajesz mi się całkiem rozsądną dziewczyną (nie licząc zakrętu pt. "wiara-światło-życie").
>>Bo jestem rozsądna
>I tak trzymać.
Nie ma sprawy
>> Dlaczego ja jestem taka naiwna??
>Większość ludzi jest. Niektórym przechodzi, innym nie. Jeśli rzeczywiście dałaś się przekonać nie ulegając znów emocjom jak podczas kościelnego prania mózgu, a faktycznie analizując to, o czym Ci mówiłem, świadczy to o Tobie jak najbardziej pozytywnie.
Jak miło, ale ta moja naiwnośc to chyba mi już nie przejdzie;/
>>>>A najgorsze jest to, że myślę, że On jest a zachowuje się tak jakby Go nie było...
>>>>Może macie racje, może wrto wierzyc w siebie...
>>>W siebie nie musisz wierzyć, na tym polega przewaga natury nad mitami.
>>mhm
>Pozdrawiam Cię serdecznie.
Ja również
Thorvoy (6588 punktów)
>>>Smaka mi narobiłeś na kiszonego.....
>>Cholera, sobie też.
>a ja sobie już go zjadłam :d

Się nie chwal, ja nie mam.

>>>Bo jestem rozsądna
>>I tak trzymać.
>Nie ma sprawy



>Pozdrawiam Cię serdecznie.
>Ja również

Robi się słodko jak w fabryce cukierków.

Przy okazji: nie cytuj wszystkiego z poprzednich postów. Wycinaj zbędne fragmenty, bo trochę głupio wygląda post, w którym na kilkuwyrazową odpowiedź przypada kilkunastozdaniowe cytowanie.

Pozdrawiam.
rauchut

>Się nie chwal, ja nie mam.
hehe
>Robi się słodko jak w fabryce cukierków.
to chyba dobrze
>Przy okazji: nie cytuj wszystkiego z poprzednich postów. Wycinaj zbędne fragmenty, bo trochę głupio wygląda post, w którym na kilkuwyrazową odpowiedź przypada kilkunastozdaniowe cytowanie.
staram się, ale robie zadanie z maty i tak jakoś mi się to kasowanie zbędnych tresci nie uśmiecha, bo się śpieszę
Thorvoy (6588 punktów)
>staram się, ale robie zadanie z maty i tak jakoś mi się to kasowanie zbędnych tresci nie uśmiecha, bo się śpieszę

Akurat to zajmuje najmniej czasu.
kamila
>>staram się, ale robie zadanie z maty i tak jakoś mi się to kasowanie zbędnych tresci nie uśmiecha, bo się śpieszę
>Akurat to zajmuje najmniej czasu.
>
czy ja wiem, musiałabym sie zastanawiac co chce a czegio nie chce zostawic, ale dobra mniejsza z tym , juz mi sie nie chce na tym forum siedziec, moze kiedys jeszcze wpadne, miło było. Dzięki za pokazanie innych teorii, fajnie tak posłuchac opini innych...
pa pa
Thorvoy (6588 punktów)
Wpadnij, wpadnij.

Nigdy nie poświęciłem tylu godzin pod rząd temu forum. Wszystko przez Ciebie!

Dla Twojej wytrzymałości też jestem pełen podziwu. Pozdrawiam i do zobaczenia.
Kamila
>Wpadnij, wpadnij.
>Nigdy nie poświęciłem tylu godzin pod rząd temu forum. Wszystko przez Ciebie!
hehe już taka jestem:D
>Dla Twojej wytrzymałości też jestem pełen podziwu. Pozdrawiam i do zobaczenia.
Dzięki, tez pozdrawiam, ale nie zdaje mi się, żebyśmy się kiedykolwiek zobaczyli, więc ewentualnie do napisania
Thorvoy (6588 punktów)
"Do zobaczenia" w znaczeniu "do zobaczenia na forum".

Kto wie, może już nawet się kiedyś widzieliśmy, choćby przypadkiem?
Kamila
>"Do zobaczenia" w znaczeniu "do zobaczenia na forum".
Nie wiem czy jeszcze tu wpadnę ale zobaczę:D
>Kto wie, może już nawet się kiedyś widzieliśmy, choćby przypadkiem?
Może...
lipschitz (1674 punktów)
>Wiara to coś czego nikt nie potrafi do końca pojąc

Obawiam się, że wspomniana niepojmowalność wiary nie wynika z jej niezwykłych właściwości, lecz z czegoś o wiele bardziej przyziemnego i dotyczące problemów z dopasowaniem jednego elementu do pozostałych. Weźmy na przykład puzzle, w których jeden element nie pasuje do innych. Jeżeli wcześniej nabraliśmy przekonania, że puzzle muszą się ułożyć, to fakt jakim będzie problem z dopasowaniem elementu wyda się nam niezwykły - z pewnością będzie to element, który wyróżni się zdecydowanie na tle pozostałych. A jeżeli jeszcze później przypiszemu mu nadzwyczajne właściwości (a mamy przecież motyw, bo się wyróżnia) stworzymy religię
Thorvoy (6588 punktów)
Koncepcja Niepasującego Elementu Układanki.

Bardzo mi się podoba. Sam to wymyśliłeś?

Masz u mnie plusik.
lipschitz (1674 punktów)
Zawsze jest coś, co podsunie myśl - pomagałem układać puzzle córce Pozdrawiam
Pandorra (1289 punktów)
>Eh........ taka jest prawda
Dlaczegoosoby wierzące zawsze najlepiej wiedza jaka jest prawda? Skąd to pełne pychy przekonanie o własnej nieomylności?

>Trzeba ufać Bogu, bo On wie co jest dla nas najlepsze
Skąd wiesz? Rozmawialaś z nim? Poza tym dostalaś mózg po to, zebyś sama umiała osądzić co jest dla ciebie najlepsze. Miedzy innymi temu służy wolna wola, czyż nie?

> Ludzie boją się myśleć o śmierci, bo przyzwyczaili się do Ziemii i tutejszego
>życia...
Mam wrażenie, ze Ty się boisz i stąd zasłanianie się parawanem życia wiecznego

>dla człowieka bezczasowość jest czymś nie pojętym, a ludzie nie lubią rzeczy, których nie >rozumieją.
Znowu - mów za siebie

>Warto kochać Boga, bo On nie chce nic w zamian,a oferuje tak wiele
Warto kochać ludzi. Nawet jesli chcą czegoiś w zamian a nie oferują zbyt wiele. Jeśli będziesz ich kochać, to po śmierci będą Cie dobrze wspominać, a na tym Ci, z niejasnych dla mnie przyczyn, bardzo zalezy.

>Życie jest jednak przewrotne ale nie powinniśmy patrzeć na ludzi dookoła nas, tylko być sobą i mówić to co myślimy
Jeżeli nie będziesz oglądać się na ludzi dookoła siebie, to wszyscy Cię szybko znienawidzą.

>Warto zastanowic się nad sensem życia,
Oj, warto, więc zrób to póki pora, bo prezentujesz typowy dla głęboko, żeby nie nazwac tego gorzej, wierzących postawę: jest w większości was tyle miłości do boga, że dla bliźnich nie starcza. A przecież Twój bóg twierdził, ze jest miością.

> Dla mnie sensem życia jest wiara w Boga, bez tego nie miałabym żadnego celu
Bardzo współczuję. Życie, którego jedynym celem jest wiara musi być stosunkowo puste z racji jednostronności. Spróbuj znaleźć jednak jakiś sensowny cel, opiekuj się dziećmi z marginesu, pomagaj w domach starców i hospicjach... To znacznie trudniejsze niż bieganie do kościoła i powtarzanie jak to bardzo kochasz religię.

> Pamięc bliskich to dla mnie bardzo ważne, chciałabym żeby chociaż jedna
>osoba, pomyślała o mnie jak już nie będzie mnie na tym
>świecie, żeby zapamiętała mnie nie za coś czego dokonałam
>(jeżeli coś dokonam) ale za to jaka byłam, żeby kiedyś,
>pomyślała:"to była świetna babka".
Skąd to dążenie do pozostawienia po sobie śladu? Czy to aby nie grzech pychy? Prawdziwa cnota nie potrzebuje pochwały, nie czeka na uznanie. Cnota jest szara, cicha i dobra.
I to by było na tyle
Pozdrawiam
AstralStorm
>Eh........ taka jest prawda Trzeba ufać Bogu, bo On
>wie co jest dla nas najlepsze

Czyżbyś mówiła o samej sobie? Chyba ty wiesz, co jest dla ciebie najlepsze najlepiej, i nikt inny.

>Ludzie boją się myśleć o śmierci, bo przyzwyczaili się do Ziemii i tutejszego życia...

Nie, boją się myśleć o śmierci, bo boją się śmierci. Jest to część instynktu samozachowawczego.

>dla człowieka bezczasowość jest czymś nie pojętym,
>a ludzie nie lubią rzeczy, których nie rozumieją.

Nigdy takie zjawisko nie było obserwowane. Prawdopodobnie więc nie istnieje.

>Warto kochać Boga, bo On nie chce nic w zamian,a oferuje
>tak wiele

Warto również kochać psa Fafika.

>Życie jest jednak przewrotne ale nie powinniśmy patrzeć na
>ludzi dookoła nas, tylko być sobą i mówić to co myślimy
>

Zapomniałem dodać, że Fafik to wściekły rottweiler o wysokości w kłębie 1,5 m. Do tego bardzo ciężki. Atakuje ludzi.

Ale nie patrz na to, że inni przed nim uciekają. Idź twardo przed siebie.

>Warto zastanowic się nad sensem życia, moim marzeniem jest
>umierac z uśmiechem na twarzy

Ha, to uśmiechnij się i strzel sobie... kawę.

>i gdy już będę musiała spojrzec śmierci w oczy to nie chce marudzic, chce jej krzyknąc w twarz

Po co antropomorfizować (tzn. uczłowieczać) zjawisko?

>[...]
>a tak wiem, że warto życ w zgodzie z samym
>sobą, by potem mieszkac razem z Ojcem w Niebie

W zgodzie z samym sobą, czy w zgodzie z wyimaginowanym pseudoideałem?

>Życie jest tylko jedno Trzeba je przeżyc, tak aby miec, co wspominac,

Chyba nie ty będziesz wspominać.

>ale byc dobrym, by inni wspominali Ciebie

>Pamięc bliskich
>to dla mnie bardzo ważne, chciałabym żeby chociaż jedna
>osoba, pomyślała o mnie jak już nie będzie mnie na tym
>świecie, żeby zapamiętała mnie nie za coś czego dokonałam
>(jeżeli coś dokonam) ale za to jaka byłam, żeby kiedyś,
>pomyślała:"to była świetna babka".

I co ci to da? Jaka korzyść poza ew. komfortem psychicznym teraz, że _może_ będziesz tak pamiętana?
(a nie jako wariatka)
kamila
>Czyżbyś mówiła o samej sobie? Chyba ty wiesz, co jest dla ciebie najlepsze najlepiej, i nikt inny.
Bóg wie lepiej
>>Ludzie boją się myśleć o śmierci, bo przyzwyczaili się do Ziemii i tutejszego życia...
>Nie, boją się myśleć o śmierci, bo boją się śmierci. Jest to część instynktu samozachowawczego.
Bóg wie lepiej
>>dla człowieka bezczasowość jest czymś nie pojętym,
>>a ludzie nie lubią rzeczy, których nie rozumieją.
>Nigdy takie zjawisko nie było obserwowane. Prawdopodobnie więc nie istnieje.
Bóg wie lepiej
>>Warto kochać Boga, bo On nie chce nic w zamian,a oferuje
>>tak wiele
>Warto również kochać psa Fafika.
Bóg wie lepiej
>>Życie jest jednak przewrotne ale nie powinniśmy patrzeć na
>>ludzi dookoła nas, tylko być sobą i mówić to co myślimy
>>
>Zapomniałem dodać, że Fafik to wściekły rottweiler o wysokości w kłębie 1,5 m. Do tego bardzo ciężki. Atakuje ludzi.
>Ale nie patrz na to, że inni przed nim uciekają. Idź twardo przed siebie.
;/
>>Warto zastanowic się nad sensem życia, moim marzeniem jest
>>umierac z uśmiechem na twarzy
>Ha, to uśmiechnij się i strzel sobie... kawę.
Bóg jest radością
>>i gdy już będę musiała spojrzec śmierci w oczy to nie chce marudzic, chce jej krzyknąc w twarz
>Po co antropomorfizować (tzn. uczłowieczać) zjawisko?
>>[...]
>>a tak wiem, że warto życ w zgodzie z samym
>>sobą, by potem mieszkac razem z Ojcem w Niebie
>W zgodzie z samym sobą, czy w zgodzie z wyimaginowanym pseudoideałem?
Bóg wie, co myślę i robię i kocha mnie za to
>>Życie jest tylko jedno Trzeba je przeżyc, tak aby miec, co wspominac,
>Chyba nie ty będziesz wspominać.
Misiek, ja już wspominam
>>ale byc dobrym, by inni wspominali Ciebie
>>Pamięc bliskich
>>to dla mnie bardzo ważne, chciałabym żeby chociaż jedna
>>osoba, pomyślała o mnie jak już nie będzie mnie na tym
>>świecie, żeby zapamiętała mnie nie za coś czego dokonałam
>>(jeżeli coś dokonam) ale za to jaka byłam, żeby kiedyś,
>>pomyślała:"to była świetna babka".
>I co ci to da? Jaka korzyść poza ew. komfortem psychicznym teraz, że _może_ będziesz tak pamiętana?
>(a nie jako wariatka)
Pandorra (1289 punktów)
>Bóg wie lepiej
>Bóg wie lepiej
>Bóg wie lepiej
>Bóg wie lepiej
>Bóg jest radością
>Bóg wie, co myślę i robię i kocha mnie za to

I tak sobie powtarzaj, bo chyba już nic innego ci nie zostało
A biedny stary bóg patrząc na ziemię pewnie się otrząsa na ten widok.
kamila
heh... żal
Pandorra (1289 punktów)
>heh... żal
I słusznie. Taką metodą możesz ludzi tylko zniechęcic i do religii i do siebie.
My Ci nie zabraniamy wierzyc i praktykowac, ale niewiele rzeczy drażni mnie bardziej, niż ewangelizacja na siłę. Mam swoje lata, wiem co mam myśleć i takie, wybacz, "smrodki dydaktyczne" mnie nie interesują.
Nie bawią mnie pląsający hurra-radośni nawiedzeńcy, którzy uważają, ze jestem bezmózgiem nie mającym o niczym pojęcia.
To nie bóg jest radościa. To własny intelekt jest radością. I na dodatek daje miłe poczucie wolności. Spróbuj.
kamila
Żal mi Ciebie
Thorvoy (6588 punktów)
Myślałem że zaczynasz poważnie dyskutować, ale znowu nie pokazujesz się z najlepszej strony.

"Żal mi ciebie"? Tylko tyle masz do powiedzenia? Jeśli chcesz, mogę Ci opowiedzieć dlaczego towarzystwo z Racjonalisty tak reaguje na osoby wierzące, zwłaszcza nadpobudzone po jakimś chrześcijańskim "odrodzeniu". Mogę opowiedzieć Ci na swoim chociażby przykładzie.
Kamila
>Myślałem że zaczynasz poważnie dyskutować, ale znowu nie pokazujesz się z najlepszej strony.
Bo przez te wszystkie rozmowy sama już nic nie wiem!! i jedyne co mogłam napisac w takiej sytuacji to albo "Żal mi siebie" albo "Żal mi Ciebie" z wiadomych przyczyn wybrałam to drugie
>"Żal mi ciebie"? Tylko tyle masz do powiedzenia? Jeśli chcesz, mogę Ci opowiedzieć dlaczego towarzystwo z Racjonalisty tak reaguje na osoby wierzące, zwłaszcza nadpobudzone po jakimś chrześcijańskim "odrodzeniu". Mogę opowiedzieć Ci na swoim chociażby przykładzie.
Chętnie posłucham
Thorvoy (6588 punktów)
>Bo przez te wszystkie rozmowy sama już nic nie wiem!! i jedyne co mogłam napisac w takiej sytuacji to albo "Żal mi siebie" albo "Żal mi Ciebie" z wiadomych przyczyn wybrałam to drugie

Mogłaś napisać coś znacznie wartościowszego.

>>"Żal mi ciebie"? Tylko tyle masz do powiedzenia? Jeśli chcesz, mogę Ci opowiedzieć dlaczego towarzystwo z Racjonalisty tak reaguje na osoby wierzące, zwłaszcza nadpobudzone po jakimś chrześcijańskim "odrodzeniu". Mogę opowiedzieć Ci na swoim chociażby przykładzie.
>Chętnie posłucham

Byłem przez jakieś półtora roku z panną, która należała do zboru. Bywałem na tzw. "społecznościach", na których nierzadko były "świadectwa". Ludzie wychodzili i "ojejciu jejciu, byłam grzeszna, ale uwierzyłam w boga i się zmieniłam, Jezus prawdą, drogą, życiem, kocham cię, Panie..." Do zarzygania.

Nie kryłem się z moimi poglądami. Ludzie byli bardzo uprzejmi, ale dowiedziałem się później że namawiali moją pannę, żeby się ze mną rozstała. Pomijam fakt że rozstała się ostatecznie właśnie z powodu mojej niewiary. Z początku twierdziła że Jej to nie przeszkadza, później było już ultimatum: wierzę w boga, albo nie jesteśmy razem.

Ze swojego doświadczenia z bardzo wierzącymi ludźmi, wiem jak jesteśmy przez nich postrzegani: źle. Jesteśmy grzesznikami z definicji. Można z nami pogadać, nawet przyjaźnić się, ale lepiej mieć na nas baczenie, póki jesteśmy niewierzący.

Wszyscy w zborowym towarzystwie pięknie głosili o bogu, jaki jest wspaniały, jak zmienili się dla niego, co oferuje nam po śmierci i tak dalej. Znamienne że żaden osobnik, który o swoim bogu mógłby niejedną książkę napisać, nie potrafił uczynić czegoś bardzo prostego: udowodnić mi jego istnienia.

Będąc sceptykiem, widywałem masę "świadectw"; patrząc na zaangażowanie mówców, dostrzegało się poważne rozumokształtne luki. Wszyscy, co do jednego kochali boga. Nikt, co do jednego, nie potrafił zaargumentować sensowności podmiotu swojej wiary. Musiałem przechodzić przez te kretyństwa dla swojej panny.

Wspomniana osoba zostawiła mnie, traktując w nie bardzo chrześcijański sposób. Ja mam nauczkę że na najbardziej świątobliwie nastawionych ludziach można się ostro przejechać i odruch alergiczny na wszelkie "głoszenie słowa bożego".
Kamila
Nie możemy na podstawie paru przykładów oceniac ogółu.
Rozumiem tą pannę jakiś rok temu tez tak miałam, dobra potem sie rozpisze bo musze leciec papa
Thorvoy (6588 punktów)
RoZpiszę.

Ależ owszem, można. To nie są odosobnione przypadki.

Pozdrawiam.
Kamila
Boże ale było świetnie na tym BFB, kurcze normalnie zapraszam na tkie imprezyP
ja się nie nadaję do tego forum bo jestem sobą i mam własną wizje na swiat i nie mam na nię dowodyw, ale jedno wiem BAWMY SIĘ:D:D
Masz rację ropiszę, ale ja nie mogę czasami robic tych języczków, bo mi coś tam wyskakuje i c z kreską też nie mogę:PP

Życie jest piękne, a cgłopcy których poznałam jeszcze bardziej
Jeżeli tak wygląda ateistyczny pogląd to proszę mi dolacP
Macie rację boga nie ma ale ja jestem i jest mi z tym dobrzeP
:D:D:D:D::D:D:D:D:D:D:D
aaaaaaaaaaaaaaaa
kurcze to jest forum a ja pamiętnik zakładam??
Dobra już się nie udzielamP
Thorvoy (6588 punktów)
>Boże ale było świetnie na tym BFB, kurcze normalnie zapraszam na tkie imprezyP
>ja się nie nadaję do tego forum bo jestem sobą i mam własną wizje na swiat i nie mam na nię dowodyw, ale jedno wiem BAWMY SIĘ:D:D

Obawiam się że ja nie z tych klimatów, ale dzięki za zaproszenie.

Czy to że jesteś sobą oznacza, że nie możesz udzielać się na tym forum? Tu nikt nie zakłada masek.

>Masz rację ropiszę, ale ja nie mogę czasami robic tych języczków, bo mi coś tam wyskakuje i c z kreską też nie mogę:PP

Dużo wypiłaś, prawda?

>Życie jest piękne, a cgłopcy których poznałam jeszcze bardziej

Chyba dużo.

>Jeżeli tak wygląda ateistyczny pogląd to proszę mi dolacP

A nie mówiłem? Jeszcze chce...

>Macie rację boga nie ma ale ja jestem i jest mi z tym dobrzeP

Tak trzymaj! Tylko nie pij tyle.

>aaaaaaaaaaaaaaaa
>kurcze to jest forum a ja pamiętnik zakładam??
>Dobra już się nie udzielamP

Udzielaj się, udzielaj. Jesteś pozytywnie zakręcona, niegłupia, otwarta na argumenty, myślę że Twój głos tutaj nie należy do bezwartościowych. Pozdrawiam.
Kamila
>>Boże ale było świetnie na tym BFB, kurcze normalnie zapraszam na tkie imprezyP
>>ja się nie nadaję do tego forum bo jestem sobą i mam własną wizje na swiat i nie mam na nię dowodyw, ale jedno wiem BAWMY SIĘ:D:D
>Obawiam się że ja nie z tych klimatów, ale dzięki za zaproszenie.
a z jakich?? jak reegae to rządzisz:D
>Czy to że jesteś sobą oznacza, że nie możesz udzielać się na tym forum? Tu nikt nie zakłada masek.
to lightP
>>Masz rację ropiszę, ale ja nie mogę czasami robic tych języczków, bo mi coś tam wyskakuje i c z kreską też nie mogę:PP
>Dużo wypiłaś, prawda?
trochę tylko, ale naprawdę nie mogę czasami tych języczków przy literkach robic
>>Życie jest piękne, a cgłopcy których poznałam jeszcze bardziej
>Chyba dużo.
hehehe ale bez przesady:P
>>Jeżeli tak wygląda ateistyczny pogląd to proszę mi dolacP
>A nie mówiłem? Jeszcze chce...
:D:D racja racja
>>Macie rację boga nie ma ale ja jestem i jest mi z tym dobrzeP
>Tak trzymaj! Tylko nie pij tyle.
spoko, ale ja nie piłam aż tak dużo jakbym chciała
>>aaaaaaaaaaaaaaaa
>>kurcze to jest forum a ja pamiętnik zakładam??
>>Dobra już się nie udzielamP
>Udzielaj się, udzielaj. Jesteś pozytywnie zakręcona, niegłupia, otwarta na argumenty, myślę że Twój głos tutaj nie należy do bezwartościowych. Pozdrawiam.

Jestem pozytywnie zakręcona--> dobre to:D
Mój głos, to po prosu to co myślę i nie zawsze jest to jakies inteligentne ale udzielac się lubię:P
Thorvoy (6588 punktów)
>>Obawiam się że ja nie z tych klimatów, ale dzięki za zaproszenie.
>a z jakich?? jak reegae to rządzisz:D

Do reggae nic nie mam, ale preferuję klimaty ciężkie i klasyczne. Lubię też stary dobry pop, ale nie te śmieci, które są dziś masowo produkowane.

>>Tak trzymaj! Tylko nie pij tyle.
>spoko, ale ja nie piłam aż tak dużo jakbym chciała

Może to czasami lepiej.

>Jestem pozytywnie zakręcona--> dobre to:D

Zgadzam się, dobre.

>Mój głos, to poprosu to co myślę i nie zawsze jest to jakies inteligentne ale udzielac się lubię:P

Daje się zauważyć.

Pozdrawiam.
Pandorra (1289 punktów)
>Żal mi Ciebie
Alez bardzo proszę, jak to mówią Anglicy "be my guest".
Machasz sztandarem religijności, ale poza pustymi hasłami jakoś nie masz wiele do powiedzenia na temat swojej wiary.
Co gorsza nie masz mi nic do zaoferowania poza zdawkowym współczuciem, którego nie potrzebuję, i którym dno piekła jest wybrukowane.
Nie wiem czy to akurat mnie powinno byc ludziom żal.
Ale mimo wszystko pozdrawiam, bo tego wymaga chrześcijańskie miłosierdzie.
AstralStorm (558 punktów)
>>Czyżbyś mówiła o samej sobie? Chyba ty wiesz, co jest dla ciebie najlepsze najlepiej, i nikt inny.
>Bóg wie lepiej

Ta, a jak się z nim kontaktujesz? Jeśli wysyła do tej twojej główki jakieś sygnały, to i tak TY je interpretujesz.
A skąd wiesz, że po danej twojej interpretacji nadal są one lepsze od punktu wyjścia?

Nie mówiąc o tym, że z powodu pewnego dziwnego splotu elektrochemicznego w twojej główce może ci się wydawać, że sygnał przychodzi "spoza" podczas gdy w rzeczywistości jest wewnętrzny...

>>>Życie jest tylko jedno Trzeba je przeżyc, tak aby miec, co wspominac,
>>Chyba nie ty będziesz wspominać.
>Misiek, ja już wspominam

Moim zdaniem lepiej się zająć tym, co nadchodzi, niż wspominać.
Nie neguję oczywiście korzystania z własnego doświadczenia.
Kubicki (72 punktów)
Cuuszszsz. Ładnie napisałas o tym zaufaniu itd. Życze ci, zebyś nigdy nie żalowała że żyłas dla istoty której istnienia nie sposób udowodnić.
>moim marzeniem jest
>umierac z uśmiechem na twarzy
Moze wzbogać liste swoich marzeń.
Kamila
>Cuuszszsz. Ładnie napisałas o tym zaufaniu itd. Życze ci, zebyś nigdy nie żalowała że żyłas dla istoty której istnienia nie sposób udowodnić.
Teraz to ja się czuję jak ktoś kto wysławia kosmitę, nic już nie wiem, ale hm. byłam taka przekonana, że mam rację a pare słów, nawet nie czynów, tylko słów, zbużyło moją hierarhię wartości...
>>moim marzeniem jest
>>umierac z uśmiechem na twarzy
>Moze wzbogać liste swoich marzeń.
Mam jeszcze takie malutkie marzeniątka... ale nie wiem czy kiedykolwik coś znich będzie
greg13 (187 punktów)
>Eh........ taka jest prawda Trzeba ufać Bogu, bo On
>wie co jest dla nas najlepsze Ludzie boją się myśleć o
>śmierci, bo przyzwyczaili się do Ziemii i tutejszego
>życia... dla człowieka bezczasowość jest czymś nie pojętym,
>a ludzie nie lubią rzeczy, których nie rozumieją.
>Warto kochać Boga, bo On nie chce nic w zamian,a oferuje
>tak wiele

Z tego wynika, że sama sobie przeczysz!!!
Boga podobno nie można zrozumieć, bo jest NIEPOJĘTY!!!
Wedle Twojej wypowiedzi:
>a ludzie nie lubią rzeczy, których nie rozumieją.
Więc ludzie GO nie lubią???
Myślę, że Jesteś osobą, która ma wątpliwości i dlatego wpadłaś na to forum!!!

Pozdrawiam
Greg13
CHMIEL (24 punktów)
>Ludzie boją się myśleć o
>śmierci, bo przyzwyczaili się do Ziemii i tutejszego
>życia...
To prawda. Muszę jednak dodać, iż ludzie najczęściej wierzą w bóstwa, ponieważ nie mogą sie pogodzić z przemijaniem- śmiercią. Chcą mieć pewność, że to nie bedzie koniec- stąd wiara w reinkarnacje, wskszeszenie etc. Wierzą, że dzięki temu bedą mogli żyć wiecznie. Automatycznie przychodzi do głowy przysłowie - "Jak trwoga to do Boga".
>dla człowieka bezczasowość jest czymś nie pojętym,
>a ludzie nie lubią rzeczy, których nie rozumieją.
Ośmiele się przypomnieć jak bardzo nauka zmieniła się w przeciągu ostatniego stulecia, od prostych maszyn do poznania genomu człowieka. Ludzkość od zawsze starała się wyjaśnić wszystko to, czego nie rozumie, siłą wyższą, która miała stworzyć świat i rządzić jego zjawiskami. Ta postawa była bardzo wygodna, gdyż nie potrzebowała wiele wysiłku. Na szczęscie znalazło się paru sceptyków, którym to nie wystarczało. Dzięki nim nie stoimy w martwym punkcie. W obecnych czasach nie jesteśmy w stanie wszystkiego wytłumaczyć. Jednak nie warto się poddawać i "iść na łatwiznę". Warto szukać odpowiedzi, a kiedyś z pewnością znajdziemy odpowiedz na trapiące nas pytanie. Podam tu dość kontrowersyjny przykład powstania świata. Dla większości społeczeństwa kreacjonizm nadal wystarcza, jednak część ludzi nadal szuka odpowiedzi, dzięki czemu, być może nawet w niedalekiej przyszłości, poznamy fakty. W obecnych czasach istenieje pare hipotez, jednak dalej są skutecznie wypierane przez kreacjonizm (osobiście wszystkie wydają mi się o wiele więcej tłumaczyć niż kreacjonizm).
>Warto kochać Boga, bo On nie chce nic w zamian,a oferuje
>tak wiele
To również kwestia sporna. "Ręka" Boga na Ziemi jest oczywiście Kościół, który czerpie nietuzinkowe korzyści od wiernych. A co Bog oferuje tego nigdy się nie dowiedzie... Jedynie spokojną smierć, wierząc, iż już niedługo dostąpimy zaszczytu pobytu w Niebie.

Wojciech Chmielewski
Student biologii UWB
JATO (2644 punktów)
1. Bóg dał mi wolna wolę.
2. Bóg poskąpił mi daru wiary (jeden z księży zaserwował mi kiedyś, że wiara jest darem od Boga!!!).
Skoro wybrałem agnostycyzm w oparciu o wiedzę i wieloletnie życiowe doświadczenie to proszę mnie tu naiwnie nie ewangelizować. Naprawianie świata należy zaczynać od siebie!
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Balkowski (5685 punktów)
>Naprawianie świata należy zaczynać od siebie!
Problem w tym że jest to sporo trudniejsze. Dużo łatwiej jest oskarżyć innych o wszystko co złe (przykładów nie muszę podawać - od audycji RM do dzisiejszej polityki) i nadąć się samozadowoleniem z tego że co prawda może nie jestem najlepszy, ale w porównaniu np. do masonów (Żydów, ateistów, polityków PO itp. - w zależności od kontekstu) i tak całkiem nieźle wychodzę - a skoro tak to już niczego nie muszę zmieniać. To raczej "oni" powinni się zmienić - a wtedy zniknie bezrobocie, dokona się "rewolucja moralna" itp. O wiele prostszy i wygodniejszy obraz świata, nie ?

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365