 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-02-2007 00:17 | IQ955 (2355 punktów) | Młotek | Ponieważ jałowość dyskusji na temat istnienia/nieistnienia Pana Boga (proszę się nie czepiać dużych liter - uważam, że należy szanować czyjeś przekonania) na tym forum doprowadza mnie (i pewnie nie tylko mnie ) do depresji - postanowiłem dla poprawy nastroju zaproponować temat skromny, ale wymagający 100% RACJONALNEGO myślenia (czymkolwiek ono jest  ). A zatem: Czy ktoś coś wie na temat młotka? Młotek fascynował mnie od dawna. Widziałem już najprzeróżniejsze wymysły: 1. Młotek z kulkami w środku. 2. Młotek dla wspinaczy z podcięciem na piąty palec. 3. Młotek hartowany z zewnątrz, a w środku miękki (dzieło pana Piekarskiego - stroiciela) - podobno ma lepszą dynamikę. 4. Młotek z rtęcią w środku. 5. Młotek z rękojeścią ukształtowaną faliście etc Nigdzie jednak nie znalazłem żadnych materiałów teoretycznych na temat obliczania młotka jako takiego. Piszę o tym ponieważ zawsze mnie korciło, aby kupić (lub samemu zmajstrować) "młotek idealny". Będę więc bardzo wdzięczny za wszelkie informacje dotyczące teorii i praktyki konstrukcji młotków. Zaznaczam, że nie chodzi mi tu o dodatki typu magnesika do gwoździ, lub gumowanej rączki, a jedynie o możliwie doskonałą kinematykę (i ergonomię) narzędzia. Czy jest na ten temat jakaś literatura? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Na ten temat, proszę pana jest nie literatura...stop! literatura jest. Może nie ma naukowych opracowań (głowy nie dam), bo skoro był doktorat na temat palanta, wszystko jest możliwe. Ale chciałem powiedzieć, że wybór doskonałe młotka nie zależy od IQ ani od QI, zależy od wyczucia. Tak się składa, że sporo pracuję młotkiem (wbijam gwoździe, kiedy szukam zagwozdki), kiedyś zaś przy robotach szkutniczych. Zgodnie z regułą dowódcy "Lwowa" ("kiedyś były statki drewniane, a ludzie z żelaza, teraz jest odwrotnie"), żeglarze obecni nie znają się na szkutnictwie, tym samym na młotkach też nie. Ale mi osobiście pozostało właśnie to wyczucie: złapię młotek i wiem, czy jest idealny, czy należy go wyrzucić. Nb. mam kilka, wszystkie idealne. Pozdrawiam jak najmilej.
|
|
| sceptymucha | Zależy, co zamierzasz 'tym młotkiem wbijać'. Im wiecej różnych zadan przed nim postawisz, tym mniejsza szansa na określenie idealnego młotka. Nikt nie wymyślił idealnego młotka do wszystkiego, a istnieją podejrzenia, że Ci, ktorzy o takim mówia zwyczajnie kłamią. Taki młotek jest po prostu wewnetrznie sprzeczny. Pozdrawiam P.S. Zamiast słowa 'młotek' wstaw słowo 'bóg'.
|
|
 | | Gosia (9452 punktów) |
> P.S. Zamiast słowa 'młotek' wstaw słowo 'bóg'.O Bosch'e, jakie cudowne narzędzia!  IQ 955 przeżywa teraz pewnie epizod depresyjny, już nawet o młotkach nie można podyskutować, bez religijnych podtekstów... Pozdrawiam.
|
|
|  | | IQ955 (2355 punktów) | No, proszę! 2:30AM - i mamy Gosię! > P.S. Zamiast słowa 'młotek' wstaw słowo 'bóg'.> O Bosch'e, jakie cudowne narzędzia! No, no! Niewiele kobiet kojarzy nazwisko Bosch z narzędziami. Chylę czoła! > IQ 955 przeżywa teraz pewnie epizod depresyjny,Hm, właściwie to ten epizod trwa od urodzenia (z różnym natężeniem)... Ale, jak to napisał M.A.M.: "Życie jest piękne. Trzeba tylko właściwie dobrać środki antydepresyjne..." > już nawet o młotkach nie można podyskutować, bez religijnych podtekstów...Rzeczywiście bywa na tym forum dość często "z lekka paranoidalnie". Wyzłośliwiałem się już kiedyś na ten temat, więc drugi raz nie będę. Za to żarcik (chyba a propos): Psychiatra mówi do pacjenta: "Zastosujemy metodę wolnych skojarzeń, to znaczy - ja będę panu coś rysował, a pan odpowie mi bez namysłu pierwszym słowem, jakie przyjdzie panu do głowy". Lekarz rysuje kreskę - pacjent mówi: "Kobieta". Lekarz rysuje kółko - pacjent mówi: "Kobieta". Lekarz rysuje kwadracik - pacjent mówi: "Kobieta". Lekarz rysuje jeszcze kilka innych figur geometrycznych - pacjent w kółko: "Kobieta". Wreszcie lekarz nie wytrzymuje i mówi: "Panie! Przecież pan ma po prostu obsesję seksualną!" Na to pacjent: "To ja mam?! A kto mi te wszystkie świństwa narysował!!?? P.S.1. A tak na marginesie to słowo obsesja pochodzi od łacińskiego "obsessio" - osaczenie. Myślę, że wszystkim Namiętnym Orędownikom Tego Czy Owego dobrze zrobiłoby uświdomienie sobie tego prostego faktu. Ale bo to do nich dotrze... P.S.2. O młotku konkretnie - jeszcze będzie. P.S.3. (do moderatorów) Dlaczego kiedy wpisuję "a" z akcentem, to zamienia mi na "r"? Coś tu chyba z kodowaniem liter się nie zgadza...
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Kawał jest wojskowy i dość stary. Kapral tłumaczy szeregowcowi: "Powiem krótko,Nowak. To się naukowo nazywa dialektyka. Ja jestem szef, ty jesteś idiota. Ty jesteś szef, ja jestem idiota. To wszystko."
|
|
| | |  | | IQ955 (2355 punktów) | Odpowiedź zbiorcza Nr 1. P.S. Jak się dowcip o kapralu ma do młotka?
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Odpowiadam: tak jak IQ do humoru. Ten lekarz przecież także nie używał młotka, tylko mazidełka.
|
|
| |  | | Gosia (9452 punktów) | > No, proszę! 2:30AM - i mamy Gosię!Dziś haniebnie wcześnie, ale nie mogłam Cię zawieść  > >O Bosch'e, jakie cudowne narzędzia! > No, no! Niewiele kobiet kojarzy nazwisko Bosch z narzędziami.> Chylę czoła!Być może niewiele kobiet miało za rodzica króla prowizorki i pasjonata próbującego przy pomocy elektronarzędzi naprawić świat. Moje dzieciństwo upłynęło pośród warkotu wiertarek, stukotu młotków przeróżnej maści i walających się wszędzie śrubek.Fakt, iż nikogo przy tym nie uśmiercił,dowodzi jak wielkim był szczęściarzem. "A teraz coś z innej beczki - modrzew" www.testy.jeja.pl/test5.php - 10k Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Dziś haniebnie wcześnie, ale nie mogłam Cię zawieść Czym zasłużyłem sobie na taki zaszczyt? > Być może niewiele kobiet miało za rodzica króla prowizorki i pasjonata próbującego przy pomocy elektronarzędzi naprawić świat.Różnię się od Niego jedynie tym, że nie jestem Twoim tatusiem. > Fakt, iż nikogo przy tym nie uśmiercił,dowodzi jak wielkim był szczęściarzem.Za lat szkolnych zorganizowałem sobie w domu laboratorium chemiczne. Kiedy jednak jakaś pomidorówka wyszła niebieska (czy coś takiego) - dostałem szlaban. Przeszedłem na elektryczność. Wszyscy domownicy żyją, ale ja przy produkcji amatorskiego oscyloskopu w warunkach domowych dostałem 850V prądu stałego. Na chwilę zatrzymało mi to serce (słyszałem jak znowu startuje). Może dlatego we wszystkich testach, do których mnie odesłałaś zakwalifikowałem się do tych 2% odmieńców. P.S.1. O tej stronce astronomicznej napiszę Ci przy okazji - bo to dość ciekawe. P.S.2. "A teraz coś z innej beczki - modrzew" - tego nie rozumiem.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | |  | | Gosia (9452 punktów) |
>Czym zasłużyłem sobie na taki zaszczyt?
Nocnym markowaniem.
>Różnię się od Niego jedynie tym, że nie jestem Twoim tatusiem.
Nawet nie wiesz jaki z Ciebie farciarz.
> we wszystkich testach, do których mnie odesłałaś zakwalifikowałem się do tych 2% odmieńców.
Rewelacja! Odmieńcy są tak cudownie nieprzewidywalni. Ze mną było różnie, wybrałam co prawda młotek, ale zielony.
>P.S.2. "A teraz coś z innej beczki - modrzew" - tego nie rozumiem.
To cytat z "Latającego cyrku Monty Pythona".
Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Nocnym markowaniem. Nomen omen. A ponadto podobno przyszedłem na ten najlepszy ze światów pół godziny po północy i stąd pewnie przesunięcie fazowe na resztę życia.
> we wszystkich testach, do których mnie odesłałaś zakwalifikowałem się do tych 2% odmieńców. >Rewelacja! Odmieńcy są tak cudownie nieprzewidywalni. Nie prowokuj mnie, bardzo Cię proszę...
>P.S.1. O tej stronce astronomicznej napiszę Ci przy okazji - bo to dość ciekawe. Zajrzałem tam, oczywiście. Bardzo ładne to było (estetyczne i kolorowe), choć poznawczo chyba niezbyt płodne (brak nawet najprostszych opisów). Darowanemu koniowi się, co prawda w zęby nie zagląda, ale ja sobie jednak obejrzałem dokładniej. Po tych oględzinach napisałem do autora, że troche mnie bulwersuje zaliczanie słońca do planet, oraz pisanie słowa "korzyść" przez "ż". Otrzymałem odpowiedź w stylu dość obrażonym - błędy (do teraz) niepoprawione (a poprawka "ż" na "rz" to pięć klepnięć w klawiaturę). Najwyższa pora umierać... Albo przynajmniej położyć się spać. Dobranoc.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
|  | | IQ955 (2355 punktów) | Odpowiedź zbiorcza Nr 1.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
 | | IQ955 (2355 punktów) | Odpowiedź zbiorcza Nr 1.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| IQ955 (2355 punktów) | ODPOWIEDŹ ZBIORCZA NR.1Przede wszystkim dzięki, za odpowiedzi. Przeczytałem je z przyjemnością; bardzo lubię takie "opowiastki szkutnicze" i inne podobne rzeczy. Sam mam także w domu sporo narzędzi i znam dobrze to uczucie że jedno z nich (wcale nie koniecznie to najdroższe) jakoś "przyrasta do ręki", a inne nie chce. Otóż myślę sobie, że to subiektywne poczucie komfortu ma jednak jakieś podstawy fizyczne i można próbować je określić. Jestem, oczywiście świadom, że nie ma młotka idealnego (stąd był cudzysłów), już choćby dlatego, że istnieją młotki jubilerskie i kowalskie. Na razie proponuję się ograniczyć do młotków średniej wielkości - ogólnego zastosowania. Zakładam, że młotkiem posługuje się przeciętnie silny statystyczny średniaczek. Nie chciałem na początku zbyt dokładnie tego precyzować, aby nie ograniczać dyskutantów, ale (ponieważ dyskusja idzie w kierunku nieco innym od zamierzonego przeze mnie) spróbuję wyszczególnić zagadnienia, jakie mi się nasuwają: 1. Waga. Młotek cięższy pozwala wykonać pracę mniejszą ilością uderzeń, ale bardziej obciąża dłoń. Jeżeli na osi x odłożymy wagę, a na osi y ilość potrzebnych uderzeń, to otrzymamy funkcję malejącą. Jeśli na osi y odłożymy zmęczenie (mierzone na przykład czasem, lub ilością uderzeń od początku pracy do koniecznej pauzy) - funkcję rosnącą. Czy można jakoś sensownie próbować określić ich punkt przecięcia (optimum)? 2. Środek ciężkości. Problem ten sam, co przy broni białej. Im środek ciężkości bliżej dłoni - tym większa "manewrowość", za to mniejsza siła ciosu. Czy można próbować określić coś takiego dla młotka? 3. Kąt pomiędzy rękojeścią a bijakiem (tak się to podobno nazywa) . Tradycyjnie jest prosty, ale proszę obejrzeć dokładnie pozycję reki podczas pracy. 4. Kształt rękojeści. Powinien pasować do ręki i optymalnie rozkładać obciążenie na dłoń (przypominam podcięcie w młotku alpinistycznym). Dłonie różnią się wielkością. 5. Materiał rękojeści. Tradycyjne drewno może i nie jest złe, ale może da się lepiej wymyślić. Jeśli nie - to jakie drewno. Dodatkowo - czy powinno być raczej miękko, czy twardo? 6. Mocowanie. Odwieczny problem, zwłaszcza, że drewno się zużywa. Mam rosyjski młotek z trzonkiem z metalowej rurki (wyścielonej gumą) - spisuje się nieźle. 7. Czy młotek powinien po uderzeniu odskakiwać? Tu przypominam kulki i rtęć w bijaku. 8. Jaki powinien być kształt bijaka? Chodzi mi o typowy, a nie na przykład taki rozdwojony do wyciągania gwoździ. 9. Jaka powinna być powierzchnia uderzająca. Bywa płaska, bądź w formie czaszy kulistej, ale nie wiem, czy to idealnie. Może lepiej nachylona pod jakimś kątem? 10. Jaki powinien być materiał bijaka? Możliwie twardy? Hartowany po wierzchu. Stalowy korpus wypełniony... czymśtam? Spieki? Skuwane blachy (przypominam, stal damasceńską i katany japońskie). 11. Wolne wnioski. Łącznie z takim, abym zakładał mądrzejsze wątki.  Na razie tyle.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | By odpowiedzieć na wszystkie 11 punktów nie starczy być człowiekiem mądrym, należy jeszcze być mądralą. Jest to kombinacja niesłychanie rzadka nawet wśród filozofów, o fizykach nie wspominając. Przykro mi, ta definicja całkowicie mnie pomija - nie odpowiem wyczerpująco. 1. Waga - 250-300 g przy robotach domowych, jako zmiennik - mniejszy: 125g. Roboty ślusarskie: 300-350g. 2. Środek ciężkości: bliżej młotkowego łba, na tyle, aby przy łagodnym trzymaniu i umiarkowanym zamachu "sam" wysuwał się z dłoni, przy lekkim uniesieniu zaś - wsuwał. 3. Kąt pomiędzy... - nie wypowiadam się. 4. Kształt rękojęści - wbrew pozorom prosty kij, wyraźnie grubszy przy dłoni. Sam uchwyt nie kształtowany, bez szczególnych przywilejów dla dłoni. O! Środek ciężkości, przypomniałem sobie: 1/3 długości trzonka, bliżej metalu. 5. Materiał Absolutnie drewno, twarde. 6. MocowanieKlinowe. To znaczy koniec trzonka w klin, dobijanie klinami. 7. Nie powtarzając już określeń punktów - młotek po uderzeniu winien się "kleić" do materiału, w który uderza. 8. Kształt całkiem typowy, bez wymysłów. Młotek ma zbyt długą historię, by nie być doskonałym. 9. Powierzchnia płaska u młotka nowego. Z czasem nawet najtwardszy przystosuje się odpowiednio do odpowiedniej pracy. 10.Zwykła stal, wstępnie hartowana. Inną można własne zęby sobie powybijać. 11. Wszystko powyższe kompletnie się nie liczy, kiedy młotek przylgnie do dłoni - wtedy wiadomo, że to ten lub nie. Na razie tyle. Pozdrawiam. Także Gosię z Gdyni, która nie przestanie być nigdy moim miastem.
|
|
|  | | nieobecny | > 10.Zwykła stal, wstępnie hartowana.Pamiętam jak podczas zajęć z materiałoznawstwa prowadzący zadał pytanie z jakiej stali wykonywane są młotki. Wszyscy studenci byli zdania, że z narzędziowej. Prowadzący stwierdził, że jak ktoś tak odpowie na kolokwium, to dostanie dwóję, bo młotki wykonywane są ze stali konstrukcyjnej. Wikipedia (nie chciało mi się długo szukać) podaje jednak, że najczęściej ze stali narzędziowej. ( pl.wikipedia.org/wiki/Młotek) No i teraz to już całkiem głupi jestem.
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Nie jestem nazbyt uczonym facetem, poza tym chyba mam za dużo zaufania do naturalności. Wydawało mi się, że pisząc "zwykła stal" każdy przyjmie pod tym terminem stal narzędziową. Bo skoro młotek jest narzędziem, nie może chodzić o zwykłą St3.
|
|
|  | | Gosia (9452 punktów) | > Pozdrawiam. Także Gosię z Gdyni, która nie przestanie być nigdy moim miastem.  Dzięki wielkie i wzajemnie pozdrawiam nadmorsko, oksywsko i serdecznie.
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | Pozwolę sobie wrócić do postu inicjującego wątek. IQ955 poruszył tam na wstępie sprawę pisowni: Bóg, czy bóg. Otóż kwestia ta nie dotyczy szacunku dla czyjejś wiary, lecz wynika z zasad pisowni: z małej litery piszemy nazwy, a z dużej imiona własne. I tak jest, że Bóg nie jest bogiem, gdyż nazwa bóg opisuje istotę o właściwościach odpowiadających antropomorficznym wyobrażeniom Greków, Egipcjan itp., a istota czczona przez chrześcijan, określana jedyna imieniem Bóg, opisywana jest zupełnie imaczej. Podobnie w hinduiźmie w którym bogami są np. Wisznu i Sziwa, a Brahman bogiem nie jest - z opisów wynika, że już bardziej podobny jest do Boga chrześcijan niż do boga, i również, z identycznych względów, należy - niezależnie od wierzenia czy szacunku - pisać go z dużej litery, gdyż jest to imię własne a nie nazwa. Jeśli zaś kogo razi ta identyczność brzmieniowa bóg - Bóg, to chyba nie popełni gaffy, jeżeli napisze Jehowa, lub Elohim? Tak więc, jeśli ktoś napisze "bóg chrześcijan", popełnia błąd logiczny, dopuszczalny jedynie w tym sensie, jak użycie analogii jak w zdaniu: "rekin jest tygrysem oceanów", które biorąc ściśle, jest fałszywe (rekin tygrysem nie jest!).
Stach M. G.
|
|
| | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Pozwolę sobie wrócić do postu inicjującego wątek. IQ955 poruszył tam na wstępie sprawę pisowni: Bóg, czy bóg.
Święta racja. Wyjaśnienia (w pełni słuszne, moim zdaniem) jeśli nie mnie (bo o tym wiedziałem), to komuśtam na pewno się przydadzą.
Pisząc to zdanie miałem jednak intencję żartu. - Po pierwsze - sam kontekst młotka, jako antidotum przeciw jałowym dysputom teologicznym. - Po drugie - wcale nie tak rzadka, lekko paranoiczna nadwrażliwość forumowiczów (i to "po obydwu stronach barykady"!) na te sprawy. - Po trzecie - użyłem konstrukcji "Pan Bóg", a nie "Bóg". W moim odczuciu niesie ona ze sobą pewien niezamierzony element komiczny. Dla mnie przynajmniej brzmi to trochę tak jak "kolega Wisznu", "pani Wenus", czy "obywatel Jehowa" (tylko błagam - niech się tu przypadkiem nikt nie obraża; idzie mi wyłacznie o gramatykę, ortografię i semantykę!).
A śmieszków staram się umieszczać jak najmniej - najlepiej wcale.
Jeśli nieco żartobliwa intencja nie była oczywista - trudno i... przepraszam.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| Drobner | JAM JEST młotem idealnm, doskonałym!
Drobner (nie przesadzający)
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|