Racjonalista - Strona głównaDo treści
Moje ABC.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
22-01-2009 13:30dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Moje ABC.
Ocena 5 na 5
Od kiedy jestem racjonalistą?

Nie jest to takie banalne pytanie wbrew pozorom. To ciekawy problem ogólny: kiedy ateista ma prawo nazywać siebie racjonalistą?

Ja zostałem ateistą na kilka miesięcy przed przystąpieniem do Komunii. Jest dla mnie jednak oczywiste, ze w podstawówce ani przez chwilę nie byłem racjonalistą.

Do zrozumienia pojęcia "racjonalista" też trzeba dojrzeć. Teraz mam przekonanie, że kolejność jest następująca: najpierw zostaje się ateistą, potem zostaje się racjonalistą, a dopiero na końcu przychodzi świadomość, że jest się racjonalistą.

Mamy więc właściwie trzy pytania (wbrew pozorom - do wszystkich, niezależnie od płci):

1. Kiedy uświadomiłeś sobie, że jesteś racjonalistą?
2. Kiedy stałeś się faktycznie racjonalistą, nie wiedząc jeszcze, że nim się stałeś - kiedy nastąpił ten kluczowy moment w Twoim życiu?
3. Kiedy zdałeś sobie sprawę, który moment w Twoim życiu był tym kluczowym momentem.

Warto zauważyć, że ścisła odpowiedź na pytanie 2. wymaga opowiedzenia się ze zrozumieniem za jedną z wielu definicji "racjonalizmu", dlatego może być bardzo trudna dla wielu osób.

Dopiero wczoraj uświadomiłem sobie, kiedy u mnie nastąpił ten moment. Miałem wtedy około 30 lat i podjąłem decyzję, że nie będę słodził herbaty. Pamiętam swoje motywacje, myśli i swoją sytuację i wiem teraz, że była to decyzja czysto racjonalna - uświadomiłem sobie, jaka to głupota, jaki absurd, jakie marnotrawstwo... jak mogłem być tak głupi?! A jednak mogłem, bo byłem jeszcze za młody, by stać się racjonalistą.

Dzięki temu polubiłem herbatę i od tamtego czasu picie herbaty sprawia mi przyjemność.

W ogóle życie racjonalisty jest tysiąc razy przyjemniejsze, bo racjonalista układa swoje życie tak właśnie w każdym aspekcie - nagle puka się w głowę: "jak mogłem być taki głupi?!" i zmienia swoje przyzwyczajenia na tańsze, przyjemniejsze i pożyteczniejsze - na tym właśnie polega sztuka racjonalizmu: "taniej, przyjemniej i z większym pożytkiem dla wszystkich" - nie znam lepszej definicji racjonalizmu.

Nauczyłem się bardzo przyjemnej formy gimnastyki - bardzo wciągającej, skomplikowanej, bezpiecznej od kontuzji i bardzo dobrej dla zdrowia - nawet po 15 latach nauki wciąż się uczę i coraz więcej nauki przede mną - nie może być mowy o monotonii czy nudzie. Sam ruch sprawia fizyczną przyjemność większą niż najlepszy masaż. Czy może być coś racjonalniejszego?

Oczywiście, że może. Zamiast ćwiczyć tylko dla siebie, od wielu lat uczę innych. Wszystkie przyjemności i pożytki są zachowane, bo nauczanie polega głównie na tym, że pokazuję ruch i mówię: "naśladujcie mnie". I pokazuję im, jak ćwiczyć i pokazuję im, jak przyjemnie jest ćwiczyć w ten sposób, i opowiadam o tym, gdzie i jak czuję tę przyjemność.

Dodatkowo zyskuję satysfakcję, że pomagam innym poprawiać zdrowie, że czynię dobro, a jeszcze zaznaję wdzięczności i sympatii. A ponieważ robię to za darmo (tak, bez żadnego wynagrodzenia, to moje hobby, jak dla innych wędkarstwo), więc nic nie zakłóca mojego racjonalnego samopoczucia. Zauważcie, że branie pieniędzy za coś takiego nie jest racjonalne. Pieniądze są mniej warte niż dobre samopoczucie.

To był oczywiście tylko przykład wyboru racjonalnej drogi w życiu. Może ktoś inny opisze swój racjonalizm, tak jak ja opisałem swój. A może ktoś jakoś inaczej rozumie racjonalizm?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

22-01-2009 15:05
 Ocena 10 na 10
TyDraniu (6569 punktów)
Kocham pana, panie Dokowski! Taki pan mądry i w ogóle...

> "naśladujcie mnie"

Obiecuje solennie pana naśladować. Nawet więcej, obiecuję chodzić po ludziach i mówić "naśladujcie mnie"


Bez urazy, ale ten tekst jest strasznie nadęty. "Naśladujcie mnie", "czynię dobro" - jakbym słuchał Jezusa z Koziej Wólki. Mimo wszystko daję plusa za treść, formę potraktuję humorystycznie.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>daję plusa za treść, formę potraktuję humorystycznie.

O to właśnie chodzi. Nie wystarczy rozumieć treść, bo każdy rozumie jak chce. Trzeba też rozumieć intencje. Człowiek naprawdę inteligentny czyta ze zrozumieniem nie tylko treści, ale też wie, co myśleć o podmiocie literackim (autorze).

Daję plusa za głębokie rozumienie tego, co czytasz.

doku
Adam Gilniewski (399 punktów)
Jako że też lubię herbatę przyznaję punkcik A tekst ciekawy. Bardzo racjonalna definicja racjonalizmu.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> tekst ciekawy. Bardzo racjonalna definicja racjonalizmu.

Dziękuję. Cieszę się.

Nie tylko ciekawy, ale jaki ładny! Dawniej bym napisał coś takiego (pisałem takie rzeczy, gdy wstępowałem do PSR, żeby sprawdzić, jakie zachowania PSR toleruje): "Kto słodzi herbatę, nie może uważać się za racjonalistę". Mimo takich tekstów zostałem do PSR przyjęty, a mimo to teraz piszę o wiele ładniej.

Oczywiście nie miałbym racji. Racjonalista może słodzić herbatę...

oczywiście pod warunkiem, że sprawdził i przekonał się, że niesłodzona mu nie smakuje.

doku
Adam Gilniewski (399 punktów)
Miałem zamiar edytować wcześniejszy post ale teraz już nie wypada więc:

Dla mnie racjonalizm to po prostu jedna z konsekwencji prawidłowego użytkowania głowy. To, co pozostaje, kiedy odrzucimy przesądy, obłudę wobec siebie i myślenie "chciałbym, więc tak jest". Moim zdaniem racjonalizmu (niestety) nie wybieramy jako "drogi w życiu". Ktoś albo się "rodzi" z odpowiednią aparaturą do samodzielnego myślenia albo nie. Wcale natomiast nie uważam, żeby świadomość bycia racjonalistą tworzyła jakąś nową jakość. To już kwestia tego, czy ktoś lubi etykietki .

Podkreślam, że zwrotu "rodzi się" użyłem bo dobrze brzmi. Wiem, że same geny nie przesądzają o kwalifikacjach dorosłego człowieka a i nawet największego (potencjalnie) racjonalistę może zepsuć brak bodźców do myślenia (jaki oferują np. niektóre wspólnoty religijne).

Herbaty nie słodzę i nigdy nie słodziłem! Proszę mnie o to nigdy nie pomawiać!
Po prostu nie lubię słodyczy U kolegi, rozumiem, za niesłodzeniem stoi jakaś głębsza myśl?
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>U kolegi, rozumiem, za niesłodzeniem stoi jakaś głębsza myśl?

Głęboko racjonalna. Coś jest niejasne?

doku
Adam Gilniewski (399 punktów)
>>U kolegi, rozumiem, za niesłodzeniem stoi jakaś głębsza myśl?
>Głęboko racjonalna. Coś jest niejasne?
>
doku


Tak. Jaka to myśl? Chciałbym się dowiedzieć, co Cię skłoniło do zaprzestania słodzenia? Nie usnę, póki się nie dowiem .
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Chciałbym się dowiedzieć, co Cię skłoniło do zaprzestania słodzenia? Nie usnę, póki się nie dowiem

Taniej, zdrowiej (bo mniej "pustych" kalorii), mniej zabiegów przygotowujących do picia, czystsze naczynia po wypiciu herbaty, mniej sprzętów (cukiernica) - więcej miejsca, smaczniejsza herbata, lepsza samoocena (jest się racjonalistą), szacunek innych ludzi (tak, niesłodzący są podziwiani)... ale muszę wracać do pracy, dziś mam jej dużo


doku
22-01-2009 18:21 
 Ocena 8 na 8
Ofca (116 punktów)
>>Chciałbym się dowiedzieć, co Cię skłoniło do zaprzestania słodzenia? Nie usnę, póki się nie dowiem
>Taniej, zdrowiej (bo mniej "pustych" kalorii), mniej zabiegów przygotowujących do picia, czystsze naczynia po wypiciu herbaty, mniej sprzętów (cukiernica) - więcej miejsca, smaczniejsza herbata, lepsza samoocena (jest się racjonalistą), szacunek innych ludzi (tak, niesłodzący są podziwiani)...

Ja przepraszam bardzo, że wetnę się tak tu nieładnie w dyskusję dorosłych bo ja mimo, że pełnoletnia za dorosłą się jeszcze nie uważam, ale czy taki "racjonalizm" jak na przykładzie herbaty Pana Dokowskiego czy Dacii Pana Plodziena nie prowadzi przypadkiem do absurdu. Przecież można nie pić herbaty w ogóle. Zamiast tego pić czystą wodę. Bo i herbaty nie trzeba kupować i prądu na gotowanie wody zużywać i kubków kupować i czas się zaoszczędza gdyż wodę wystarczy tylko nalać. Na łyżeczki nie trzeba wydawać bo i mieszać w czym nie będzie. Same korzyści. A jeżeli herbatę się pije dla przyjemności to już inna kwestia zupełnie. Bo a nuż komuś sprawia przyjemność picie herbaty z cukrem. Czy wtedy nie jest to człowiek racjonalny (w tej akurat kwestii)?
Adam Gilniewski (399 punktów)
>Ja przepraszam bardzo, że wetnę się tak tu nieładnie w dyskusję dorosłych bo ja mimo, że pełnoletnia za dorosłą się jeszcze nie uważam, ale czy taki "racjonalizm" jak na przykładzie herbaty Pana Dokowskiego czy Dacii Pana Plodziena nie prowadzi przypadkiem do absurdu. Przecież można nie pić herbaty w ogóle. Zamiast tego pić czystą wodę. Bo i herbaty nie trzeba kupować i prądu na gotowanie wody zużywać i kubków kupować i czas się zaoszczędza gdyż wodę wystarczy tylko nalać. Na łyżeczki nie trzeba wydawać bo i mieszać w czym nie będzie. Same korzyści. A jeżeli herbatę się pije dla przyjemności to już inna kwestia zupełnie. Bo a nuż komuś sprawia przyjemność picie herbaty z cukrem. Czy wtedy nie jest to człowiek racjonalny (w tej akurat kwestii)?

Miałem to samo napisać . To już nie racjonalizm a racjonalizacje. Herbatę piję dla własnej przyjemności i łyżeczkę cukru mimo marnotrawstwa miejsca na stole jakoś bym przebolał, gdyby mi tylko tak smakowało. Myślę, że pan dokowski również nie kieruje się takim herbacianym racjonalizmem w życiu. Co innego, że i przy herbacie głowa nie przestaje pracować .
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Bo a nuż komuś sprawia przyjemność picie herbaty z cukrem. Czy wtedy nie jest to człowiek racjonalny (w tej akurat kwestii)?

O tym już dawno w tym wątku napisałem - warto czytać całość dyskusji - to jest racjonalne

doku
22-01-2009 15:57 
 Ocena 11 na 11
plodzien (7378 punktów)
> Nie tylko ciekawy, ale jaki ładny! >
Dziękuję
Pokrzepiłeś mnie tym tekstem. Uzyskałem ostateczne potwierdzenie, że też jestem racjonalistą.
Proszę Cię jednak o rozwianie kilku moich wątpliwości.
1. Niezwykłą radość sprawiło mi Twoje wyznanie o herbacie. Ja również od dawna nie słodzę, bo przecież racjonalnym jest wystrzeganie się wszelkich "białych śmierci". Od cukru, soli - poprzez narkotyki - na papieżu kończąc. Od pełni szczęścia dzieli mnie jednak niepewność, czy racjonalista może do tej gorzkiej herbaty wrzucać cytrynę? I czy - (jeśli już) plasterek ma być obrany ze skórki - czy może być ze skórką? Jestem jak dziecko we mgle.
2. Rzeczywiście niezwykle racjonalna jest Twoja dewiza: "taniej, przyjemniej i z większym pożytkiem dla wszystkich" - nie znam lepszej definicji racjonalizmu. To, to, to. Ja też kiedyś jeździłem golfem, ale przeglądy i naprawy (choć rzadkie) były koszmarnie drogie. Puknąłem się w czoło i kupiłem Dacię. Było to posunięcie nad wyraz racjonalne. Co prawda u mechanika jestem średnio dwa razy w miesiącu - ale za to: jaka taniocha!
3. To jeszcze - ku mojej satysfakcji - mamy wspólne, że się gimnastykujemy. Jednak nie zdradzasz - pozwalając się ciągnąć za język - co to za gimnastyka. Pewne domysły mam po przeczytaniu zagadkowego: "..gdzie i jak czuję tę przyjemność". Ze swojej strony mogę zdradzić - że gdzie i jak czuję tę przyjemność - to zależy od tego, komu pokazuję. No i jeszcze dodam, że - podobnie jak Ty - też zyskuję satysfakcję, że pomagam innym poprawiać zdrowie, że czynię dobro, a jeszcze zaznaję wdzięczności i sympatii - bo staram się nie spartolić roboty.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> "taniej, przyjemniej i z większym pożytkiem dla wszystkich" - nie znam lepszej definicji racjonalizmu. To, to, to. Ja też kiedyś jeździłem golfem, ale przeglądy i naprawy (choć rzadkie) były koszmarnie drogie. Puknąłem się w czoło i kupiłem Dacię. Było to posunięcie nad wyraz racjonalne. Co prawda u mechanika jestem średnio dwa razy w miesiącu - ale za to: jaka taniocha!

Rozumiem, że przyjemnie Ci z tym mechanikiem.

> Jednak nie zdradzasz - pozwalając się ciągnąć za język - co to za gimnastyka.

Ponieważ uczę jej w innym stowarzyszeniu, nie mogę na tym forum przedstawiać się jako członek tamtego stowarzyszenia, gdyż jest tutaj kilka osób, które mnie nie lubią z zawiści, że jestem taki, jaki jestem. Nie chcę, żeby tamto stowarzyszenie było atakowane tylko dlatego, że ktoś mnie nie lubi. Mogę tylko prywatnie odpisać na pytanie, co to za gimnastyka.

Podobnie w tamtym stowarzyszeniu nie chwalę się, że zapisałem się do ateistów. Mam wielu uczniów religijnych, nie mogę się chwalić swoim ateizmem. Daję im zdrowie i to jest ważniejsze, niż mój ateizm.

doku
22-01-2009 21:35 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
>Podobnie w tamtym stowarzyszeniu nie chwalę się, że zapisałem się do ateistów.

Wow to do ateistów trzeba się zapisywać? A można zapytać gdzie? I jakie formularze trzeba wypełnić?

>Mam wielu uczniów religijnych, nie mogę się chwalić swoim ateizmem.

Ktoś Ci zabronił? Kto? Moi uczniowie nawet ci wierzący wiedzieli, że jestem ateistką, nawet nie musiałam się tym chwalić, wystarczy z uczniami rozmawiać, a światopogląd staje się oczywisty.

Nie myślisz że picie czystej wody zamiast herbaty nie byłoby racjonalniejsze?

"Colorless green ideas sleep furiously"
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Nie myślisz że picie czystej wody zamiast herbaty nie byłoby racjonalniejsze?

Herbata daje dużo korzyści dla zdrowia i przyjemności

doku
22-01-2009 21:53 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)

> Rozumiem, że przyjemnie Ci z tym mechanikiem. >
Dałby Bóg

25-01-2009 23:24 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
W tym wypadku nawet wiara jest racjonalna

doku
22-01-2009 21:20 
 Ocena 1 na 1
aenigma (455 punktów)
>"Kto słodzi herbatę, nie może uważać się za racjonalistę"
Cóż wydaje mi się, że to kwestia przyzwyczajenia. Moje niesłodzenie herbaty zaczęło się od tego, że nigdy nie chciało mi się wstać po cukier, a potem się przyzwyczaiłam do gorzkiej. Teraz już nie tknę herbaty z cukrem, a i z podobnych powodów powoli przestaję słodzić kawę. Inna sprawa, że przy niedoborze kofeiny w organizmie człowiek wypije wszystko

PS: Jakoś nie uważam się za racjonalistę

Egoizm nie polega na tym, że żyje się tak, jak się chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy.
(Oscar Wilde)
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>"naśladujcie mnie"

Gratuluję metodyki.

Słodzę herbatę, bo lubię słodką herbatę z cytryną. Co za wstyd! Nie jestem godzien nazywania siebie racjonalistą.

Jeśli taki powód wystarczy do zdania sobie sprawy z racjonalnego postępowania, to chyba niepotrzebnie przewartościowałem zwoje ideały w wieku lat 18. Logika, sumienie, nauka, sztuka, lojalność wobec innych... Te wartości nikną przy niesłodzonej herbacie i oszczędzaniu.

Dziękuję za zdjęcie zasłon z oczu. Idę się powstydzić za mą skłonność do cukru.

Zapomniałbym. Nauczanie za pieniądze jest chyba jedną z ważniejszych części gospodarki, ale co ja tam mogę wiedzieć, nikczemny miłośnik słodzonej herbaty.


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
22-01-2009 18:29 
 Ocena 11 na 11
Gosia (9452 punktów)

> Idę się powstydzić za mą skłonność do cukru.
Ku pokrzepieniu spróbuj inkantacji:
Panie dokowski, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie niesłodzona herbata moja.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Nie jest to takie banalne pytanie wbrew pozorom. To ciekawy problem ogólny: kiedy ateista ma prawo nazywać siebie racjonalistą?
Co wyróżnia racjonalistów wśród ateistów?
A może inaczej - co powinno wyróżniać. Według mnie racjonaliści nie powinni ograniczać się do antyklerykalizmu. Właściwie powinna to być sprawa drugorzędna.
Racjonalista nie jest wrogiem ludzi wierzących. Racjonalista jest wrogiem Kościoła jako biurokratycznej machiny ingerującej w struktury neutralnego światopoglądowo państwa. Racjonaliści powinni skupić się na przedstawianiu wizji życia opartego na racjonalizmie, na idei racjonalnego państwa - na prezentowaniu sposobu funkcjonowania takiego państwa, od spraw najprostszych po rozwiązania systemowe.
Dopiero tacy racjonaliści mogą zyskać akceptację a nawet szersze poparcie większości społeczeństwa. Ludzie powiedzą: faktycznie, oni mają rację! Bo przecież każdy człowiek uważa siebie za racjonalnie myślącego...
Jeden z moich kolegów(inż.mechanik), nawet nie słyszał o racjonalistach, mylił ich z racjonalizatorami. Inny z kolei uważa, że racjonaliści zajmują się jedynie filozofowaniem, z którego nic nie wynika - takim przelewaniem z pustego w próżne, dyskutowaniem dla samego dyskutowania. Faktycznie - czy racjonaliści są w stanie zbudować coś trwałego, czy też są impotentami.

>"taniej, przyjemniej i z większym pożytkiem dla wszystkich" - nie znam lepszej
definicji racjonalizmu.
Należy zastosować to w praktyce, wyjść z tym do ludzi. To moje ABC...

Pozdrawiam - Zbyszek


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
22-01-2009 18:37 
 Ocena 3 na 3
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Faktycznie - czy racjonaliści są w stanie zbudować coś trwałego, czy też są impotentami.

Genialne pytanie. Gośka, skieruj je do Zarządu PSR-u. Może otrzymasz odpowiedź. Czego Ci życzę.

fides ex necessitate esse non debet
22-01-2009 20:15 
 Ocena 2 na 2
Adam Gilniewski (399 punktów)
>>Nie jest to takie banalne pytanie wbrew pozorom. To ciekawy problem ogólny: kiedy ateista ma prawo nazywać siebie racjonalistą?
>Co wyróżnia racjonalistów wśród ateistów?
>A może inaczej - co powinno wyróżniać. Według mnie racjonaliści nie powinni ograniczać się do antyklerykalizmu. Właściwie powinna to być sprawa drugorzędna.

Przepraszam, że się wtrącę ale czy ateizm sam w sobie naprawdę jest jakąś uniwersalną wartością? Czy jest sens definiować się tym pojęciem? Nie wierzę w Boga ani bogów - ot, konsekwencja mniej lub bardziej racjonalnego podejścia do życia. W mojej opinii, po odrzuceniu Boga/bogów ateizm pozostaje niewiele znaczącą etykietką. Trzeba iść dalej (chyba, że lubimy się tak określać i pracujemy na wizerunek Wielkiego Ateisty ). Przychylam się do zdania, że antyklerykalizm czy ateizm powinien być sprawą drugorzędną. Jak i w ogóle wszelakie "-izmy"...

>Dopiero tacy racjonaliści mogą zyskać akceptację a nawet szersze poparcie większości społeczeństwa. Ludzie powiedzą: faktycznie, oni mają rację! Bo przecież każdy człowiek uważa siebie za racjonalnie myślącego...

To na poważnie? Z faktu, że ja uważam się za człowieka racjonalnego i mój sąsiad też tak siebie postrzega, wynika, że powinien uznać moje argumenty? Według mnie racjonalizm nie jest uniwersalną i obiektywną płaszczyzną. Zapewne ludzie wierzący w najgorsze bzdury też są przekonani o poprawności swoich procesów poznawczych. Różnica jest taka, że my nie przyjmujemy z założenia pewności swoich racji a oni tak. Póki tacy ludzie będą przeważać trudno mówić o propagowaniu idei państwa opartego na rozumie.

>(...)Inny z kolei uważa, że racjonaliści zajmują się jedynie filozofowaniem, z którego nic nie wynika - takim przelewaniem z pustego w próżne, dyskutowaniem dla samego dyskutowania. Faktycznie - czy racjonaliści są w stanie zbudować coś trwałego, czy też są impotentami.

Sam nieraz śmieję się z siebie - jaki to ze mnie kanapowy filozof . Mimo to jestem dobrej myśli.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Racjonalista nie jest wrogiem ludzi wierzących. Racjonalista jest wrogiem Kościoła jako biurokratycznej machiny ingerującej w struktury neutralnego światopoglądowo pań

Jako ateista nie mogę się z tym zgodzić. Popieram tezę Dawkinsa, że źródłem zła jest wiara religijna i wychowanie religijne. Islamiści uczą zła bez takich struktur jak Kościół. Sądzę, że wrogość do religii jest bardziej racjonalna niż wrogość do Kościoła.

doku
26-01-2009 08:38 
 Ocena 1 na 1
Adam Gilniewski (399 punktów)
>Jako ateista nie mogę się z tym zgodzić. Popieram tezę Dawkinsa, że źródłem zła jest wiara religijna i wychowanie religijne. Islamiści uczą zła bez takich struktur jak Kościół. Sądzę, że wrogość do religii jest bardziej racjonalna niż wrogość do Kościoła.
>
doku


Religia nie jest źródłem zła. Zło leży w ludzkiej naturze a religia dlatego jest obrzydliwa, że wykorzystuje to i wynajduje dla tego zła racjonalizacje.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Sądzę, że wrogość do religii jest bardziej racjonalna niż wrogość do Kościoła.
A ja wielokrotnie na tym forum pisałem, że dla mnie największym złem(nie źródłem zła), jest religia i patriotyzm.
Inna kwestia, to ludzie wierzący. Ich szanuję - oczywiście pod warunkiem, że przestrzegają zasad zawartych w Biblii.
Dotyczy to również wyznawców innych religii i osób tworzących sobie swoje własne religie, jak ich nazywam "jednoosobowych sekt", będących w opozycji do struktur religijnych.

Jednocześnie zgadzam się z tym, co napisał Adam:
Cytat:
Religia nie jest źródłem zła. Zło leży w ludzkiej naturze a religia dlatego jest obrzydliwa, że wykorzystuje to i wynajduje dla tego zła racjonalizacje.


Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Dawkins nie jest dla mnie w tej kwestii żadnym autorytetem(też już o tym pisałem w innym wątku...). Niech się raczej zajmie tym, na czym zna się najlepiej.

Mam taki zwyczaj, że zawsze sprawdzam wypowiedzi od mojej ostatniej wizyty na forum - jest taka możliwość("Nowe wypowiedzi"). Poznaję wtedy poglądy innych osób - nie skupiam się wyłącznie na sobie - staram się objąć całość. Polecam Ci korzystanie z tej możliwości.

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> wypowiedzi od mojej ostatniej wizyty na forum - jest taka możliwość("Nowe wypowiedzi").

Dziękuję, spróbuję

doku
Głąbiński (3538 punktów)
>...źródłem zła jest wiara religijna i wychowanie religijne...
Skąd w takim razie wynikały inspiracje takich typów jak Stalin, Mao, czy inni podobni?

Stach M. G.
jad11 (18783 punktów)
A co powiesz na to?
Ja słodzę od 0 do 3 łyżek, zależnie od tego na jaką herbatę mam ochotę, od wielkości kubka czy szklanki, czy będę jadł kanapki czy tylko pił herbatę. Czasem dodaję cytryny, czasem miodu, czasem wyciągam łyżeczkę a czasem nie (choć ponoć to obciach). Podobnie z "tytką" jeśli chodzi o ekspresówki - czasem wyciągam a czasem piję do końca razem z nią.
Czy mogę powiedzieć, że każda moja herbatka jest przemyślana?
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Czy mogę powiedzieć, że każda moja herbatka jest przemyślana?

Sam wiesz najlepiej jak jest. A nawiasem mówiąc, nie jest racjonalne przemyśliwać każdą drobną decyzję.


doku
25-01-2009 23:46 
 Ocena 3 na 3
jad11 (18783 punktów)
Cytat:
A nawiasem mówiąc, nie jest racjonalne przemyśliwać każdą drobną decyzję.


Tak sądzisz? A jeśli przemyśliwanie intensywnością i czasem trwania jest proporcjonalne do wagi problemu? Zauważ, że zależnie od okoliczności efekt przemyśleń jest różny. Co innego gdyby za każdym razem rozmyślać o tym czy posłodzić i zawsze dochodzić do wniosku, że nie słodzić.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Zgadzam się, jeśli dobrze zrozumiałem. Na wszelki wypadek podkreślę, że niektóre działania rutynowe, także niektóre decyzje emocjonalne lub instynktowne należy zaakceptować - to jest racjonalne


doku
18-02-2009 08:26 
 Ocena 1 na 1
a.szubert (411 punktów)
>Zgadzam się, jeśli dobrze zrozumiałem. Na wszelki wypadek podkreślę, że niektóre działania rutynowe, także niektóre decyzje emocjonalne lub instynktowne należy zaakceptować - to jest racjonalne

Oto przykład zawiłości różnych racjonalizmów, dla których picie herbaty staje się sprawą o fundamentalnym znaczeniu.

Założyciel międzynarodowego towarzystwa krzewienia świadomości Krsny, swami Prahupada rozwiódł się z żoną, ponieważ piła ona herbatę. Niby postąpił mądrze, racjonalnie, a przede wszystkim oszczędnie. Uwolnił się od utrzymywania żony, od kupowania co rok prezentów teściowej.
Wszystko to byłoby "racjonalne", a więc tańsze i oszczędniejsze, gdyby nie jego motywacja.

Picie herbaty z koleżankami odciągało jego żonę od śpiewania razem z nim tysiące razy dziennie mantry "hare krsna".

Picie herbaty, obojętnie - z cukrem, czy bez - uratowało eksżonę z rąk fanatyka. Nawet pięć łyżeczek cukru byłoby dla niej mniej szkodliwe i bardziej racjonalne niż uwielbianie z mężem "hare krsny".

No więc, co jest do diabła, racjonalne?
18-02-2009 16:33 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Rozpowszechniasz pomówienia. Założyciel Hare Kryszna odszedł od rodziny ponieważ przyjął inicjację na Sannyasina. Sannyasa jest czwartym etapem życia w szkole Brahma-Madhva-Gaudiya Sampradaya (i w całym hinduźmie z wariacjami) do której należał De (tak miał na świeckie nazwisko).
Najpierw jest Brahmaczarja, potem można być Grihastha (czyli mieć rodzinę), a potem można odejść i być pustelnikiem (Vanaprastha) wreszcie Sannyasa to to wtedy kiedy jest się nauczycielem duchowym.
Nic nie wiemy jak bardzo na tym jego rodzina ucierpiała ani czy protestowała, czy też przyjęła to naturalnie, a mogła to przyjąć ze zrozumieniem ponieważ to jest przyjęte w hinduiźmie.
Zanim coś napiszesz to sprawdź dokładnie.

Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
19-02-2009 00:11 
 Ocena 1 na 1
a.szubert (411 punktów)
>Rozpowszechniasz pomówienia. Założyciel Hare Kryszna odszedł od rodziny ponieważ przyjął inicjację na Sannyasina. Sannyasa jest czwartym etapem życia w szkole Brahma-Madhva-Gaudiya Sampradaya (i w całym hinduźmie z wariacjami) do której należał De (tak miał na świeckie nazwisko).
>Najpierw jest Brahmaczarja, potem można być Grihastha (czyli mieć rodzinę), a potem można odejść i być pustelnikiem (Vanaprastha) wreszcie Sannyasa to to wtedy kiedy jest się nauczycielem duchowym.
>Nic nie wiemy jak bardzo na tym jego rodzina ucierpiała ani czy protestowała, czy też przyjęła to naturalnie, a mogła to przyjąć ze zrozumieniem ponieważ to jest przyjęte w hinduiźmie.
>Zanim coś napiszesz to sprawdź dokładnie.
>Pozdrawiam
>Adam
>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.


Odpowiadam.
W książce pod tytułem "Prabhupada", podtytuł "Człowiek Mędrzec Jego życie i dziedzictwo", wydanej w 1992 roku przez The Bhaktivedanta Book Trust na stronie 17 pisze, cytuję:
"Zawsze odradzał żonie picie herbaty, które nie leżało w zwyczajach rodziny ściśle przestrzgającej zasad vaisnavizmu. W końcu postawił ultimatum: "Musisz wybrać między mną a herbatą. Nie będzie herbaty albo nie będzie mnie."
Wcześniej jeszcze, na stronach 10 i 16 pisze, że gniewało go to, iż kiedy on w domu nauczał i dyskutował o Bhagavad-gicie, żona "wolała siedzieć na górze i pić herbatę".

Zarzuciłeś mi, że rozsiewam pomówienia...

Pozdrawiam
Andrzej
19-02-2009 07:16 
 Ocena 1 na 1
a.szubert (411 punktów)

>Nic nie wiemy jak bardzo na tym jego rodzina ucierpiała ani czy protestowała, czy też przyjęła to naturalnie, a mogła to przyjąć ze zrozumieniem ponieważ to jest przyjęte w hinduiźmie.

Jeszcze jeden cytat z tej samej książki.

"Podczas odwiedzin u rodziny w Kalkucie Abhay ostatecznie uwolnił się od rodzinnych zobowiązań. Miał tam jeszcze niewielką firmę i pojechał, by zebrać fundusze na działalność misyjną w Jhansi. W domu jednak znów porwał go wir spraw rodzinnych: niektóre z dzieci były wciąż stanu wolnego; trzeba było zapłacić czynsz i rachunki. Gdyby nawet rozwinął działalność swej kalkuckiej apteki, rodzina będzie domagać się wszystkiego, co zarobi, i nawet jeśli on spełni ich żądania i ponownie zamieszka w domu, pozostanie największa trudność - oni nie traktowali służby oddania poważnie.
Czy to w ogóle ma sens - zastanawiał się - skoro i tak nie zostaną bhaktami? Żony i krewnych nie interesowało jego nauczanie w Jhansi. Życzyli sobie tylko, aby więcej czasu poświęcał interesom i sprawom rodzinnym. (...) I podobnie jak przedtem, żona i reszta rodziny raczyła się w tym czasie herbatą w innym pokoju. (...)...,Prabhupada wspominał: "bardzo chciałem nakłonić ją do pomocy w szerzeniu świadomości Krsny. Była jednak niezwykle uparta. I tak, po trzydziestu latach w końcu zrozumiałem, że w żaden sposób nie będzie mi pomagać." Koniec cytatów.

Jego rodzina, żona, byli ludźmi wierzącymi. Nie byli jednak fanatykami. Nie chcieli poświęcić życia, czego on od nich oczekiwał i domagał się, by - jego śladem - myśleli wyłącznie o krzewieniu kultu Krsny.
To sprawiło, że porzucił rodzinę. Sprawa herbaty miała w tym jednak też jakiś tam "udział". Wiem też, że - już będąc w Ameryce - zawód kelnerki uważał za hańbiący. M.in. dlatego, że kelnerki przynosiły klientom do stołu (oprócz mięsa) herbatę.

>Zanim coś napiszesz to sprawdź dokładnie.

Sprawdziłem dokładnie. Strona 16 i 17 z tejże książki.

Pozdrawiam

Andrzej
19-02-2009 09:47 
 Ocena 3 na 3
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Przepraszam za nieuczciwe zarzuty.
Jednak nie można powiedzieć, że to herbata była przyczyną jego odejścia, to zbyt duże uproszczenie.

Jeszcze raz przepraszam.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
19-02-2009 11:34 
 Ocena 1 na 1
a.szubert (411 punktów)
>Przepraszam za nieuczciwe zarzuty.
>Jednak nie można powiedzieć, że to herbata była przyczyną jego odejścia, to zbyt duże uproszczenie.
>Jeszcze raz przepraszam.
>Adam

Przeprosiny naturalnie przyjmuję, choć nie były konieczne. Nie jestem obrażalski. Każdemu z nas zdarza się pomylić. Ponadto Twoje zarzuty nie były "nieuczciwe" a jedynie nieuzasadnione. Nie podejrzewałbym Ciebie nigdy o nieuczciwość.

Przedstawienie przyczyny odejścia Abhaya od żony z powodu herbaty można określić co najwyżej jako "pewne uproszczenie", ale nie jako "zbyt duże uproszczenie". Ostatecznie jego ultimatum postawione żonie brzmiało "herbata albo ja".

Pozdrawiam

Andrzej
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Przepraszam za nieuczciwe zarzuty.
>>Jednak nie można powiedzieć, że to herbata była przyczyną jego odejścia, to zbyt duże uproszczenie.
>>Jeszcze raz przepraszam.
>>Adam
>Przeprosiny naturalnie przyjmuję, choć nie były konieczne. Nie jestem obrażalski. Każdemu z nas zdarza się pomylić. Ponadto Twoje zarzuty nie były "nieuczciwe" a jedynie nieuzasadnione. Nie podejrzewałbym Ciebie nigdy o nieuczciwość.
>Przedstawienie przyczyny odejścia Abhaya od żony z powodu herbaty można określić co najwyżej jako "pewne uproszczenie", ale nie jako "zbyt duże uproszczenie". Ostatecznie jego ultimatum postawione żonie brzmiało "herbata albo ja".
>Pozdrawiam
>Andrzej
>

Generalnie możemy się na pewno zgodzić, że był to człowiek bezkompromisowy.
Za to jest przez jednych podziwiany ale z punktu widzenia racjonalistów to samo możemy postrzegać jako ekstremizm w jego przypadku.
Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
06-03-2009 12:53 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Moim zdaniem Twoje herbatki są wybitnie racjonalne
farod (132 punktów)
>Od kiedy jestem racjonalistą?
>Nie jest to takie banalne pytanie wbrew pozorom. To ciekawy problem ogólny: kiedy ateista ma prawo
>nazywać siebie racjonalistą?
>Ja zostałem ateistą na kilka miesięcy przed przystąpieniem do Komunii. Jest dla mnie jednak
>oczywiste, ze w podstawówce ani przez chwilę nie byłem racjonalistą.
>Do zrozumienia pojęcia "racjonalista" też trzeba dojrzeć. Teraz mam przekonanie, że kolejność jest
>następująca: najpierw zostaje się ateistą, potem zostaje się racjonalistą, a dopiero na końcu
>przychodzi świadomość, że jest się racjonalistą.
>Mamy więc właściwie trzy pytania (wbrew pozorom - do wszystkich, niezależnie od płci):
>1. Kiedy uświadomiłeś sobie, że jesteś racjonalistą?
>2. Kiedy stałeś się faktycznie racjonalistą, nie wiedząc jeszcze, że nim się stałeś - kiedy
>nastąpił ten kluczowy moment w Twoim życiu?
>3. Kiedy zdałeś sobie sprawę, który moment w Twoim życiu był tym kluczowym momentem.
>Warto zauważyć, że ścisła odpowiedź na pytanie 2. wymaga opowiedzenia się ze zrozumieniem za jedną
>z wielu definicji "racjonalizmu", dlatego może być bardzo trudna dla wielu osób.
>Dopiero wczoraj uświadomiłem sobie, kiedy u mnie nastąpił ten moment. Miałem wtedy około 30 lat i
>podjąłem decyzję, że nie będę słodził herbaty. Pamiętam swoje motywacje, myśli i swoją sytuację i
>wiem teraz, że była to decyzja czysto racjonalna - uświadomiłem sobie, jaka to głupota, jaki absurd,
>jakie marnotrawstwo... jak mogłem być tak głupi?! A jednak mogłem, bo byłem jeszcze za młody, by
>stać się racjonalistą.
>Dzięki temu polubiłem herbatę i od tamtego czasu picie herbaty sprawia mi przyjemność.
>W ogóle życie racjonalisty jest tysiąc razy przyjemniejsze, bo racjonalista układa swoje życie tak
>właśnie w każdym aspekcie - nagle puka się w głowę: "jak mogłem być taki głupi?!" i zmienia swoje
>przyzwyczajenia na tańsze, przyjemniejsze i pożyteczniejsze - na tym właśnie polega sztuka
>racjonalizmu: "taniej, przyjemniej i z większym pożytkiem dla wszystkich" - nie znam lepszej
>definicji racjonalizmu.
>Nauczyłem się bardzo przyjemnej formy gimnastyki - bardzo wciągającej, skomplikowanej, bezpiecznej
>od kontuzji i bardzo dobrej dla zdrowia - nawet po 15 latach nauki wciąż się uczę i coraz więcej
>nauki przede mną - nie może być mowy o monotonii czy nudzie. Sam ruch sprawia fizyczną przyjemność
>większą niż najlepszy masaż. Czy może być coś racjonalniejszego?
>Oczywiście, że może. Zamiast ćwiczyć tylko dla siebie, od wielu lat uczę innych. Wszystkie
>przyjemności i pożytki są zachowane, bo nauczanie polega głównie na tym, że pokazuję ruch i mówię:
>"naśladujcie mnie". I pokazuję im, jak ćwiczyć i pokazuję im, jak przyjemnie jest ćwiczyć w ten
>sposób, i opowiadam o tym, gdzie i jak czuję tę przyjemność.
>Dodatkowo zyskuję satysfakcję, że pomagam innym poprawiać zdrowie, że czynię dobro, a jeszcze
>zaznaję wdzięczności i sympatii. A ponieważ robię to za darmo (tak, bez żadnego wynagrodzenia, to
>moje hobby, jak dla innych wędkarstwo), więc nic nie zakłóca mojego racjonalnego samopoczucia.
>Zauważcie, że branie pieniędzy za coś takiego nie jest racjonalne. Pieniądze są mniej warte niż
>dobre samopoczucie.
>To był oczywiście tylko przykład wyboru racjonalnej drogi w życiu. Może ktoś inny opisze swój
>racjonalizm, tak jak ja opisałem swój. A może ktoś jakoś inaczej rozumie racjonalizm?

Jakoś mi się kłóci ta definicja racjonalizmu z pewnym akapitem aktu erekcyjnego PSR. Ja pewnie nigdy nie będę racjonalistą, gdyż nawet w wieku 30 lat nie określę się czy pić herbatę z cukrem czy nie. To będzie pewnie zależeć od ceny cukry w danym momencie na rynku. Ponadto nie widzę potrzeby uświadamiania sobie bycia racjonalistą, gdyż jesteśmy tylko funkcją innych ludzi, musimy być takimi, jakimi nas widzą.
P.S więcej takich tekstów Panie dokowski !
placownik (17853 punktów)

   Proszę nie zapominać o kasowaniu zbędnych cytowań.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
To żeś problem egzystencjalny wynalazł. Po pierwsze, że jesteś racjonalistą i co z tego wynika. Po drugie kiedy stałeś się racjonalistą i warunki konieczne i wystarczające do bycia racjonalistą.

Rozumiem, że wyszedłeś z założenia, że sam sobie stwierdziłeś pewnego dnia: jestem racjonalistą bo cukier w herbacie to mało racjonalne. Cóż, idąc tym tokiem rozumowania życie w samo w sobie jest mało racjonalne , więc każdy umrzyk to racjonalista. Nie ma nic bardziej racjonalnego niż odwalić kitę .

Domyślam się też, że przyporządkowując się do grupy "racjonalista" czujesz się lepiej i masz poczucie swojej wielkości jako człowiek, a jeszcze innym przekazujesz wartości dodane w postaci nauki zajęć fizycznych.

Ja np nie identyfikuje się z żadną grupą społeczną, z żadnym nurtem itd. Jestem po prostu człowiekiem, który przyjemnie chce spędzić sobie swój żywot, to znaczy to co jeszcze zostało mi z tego żywota .

Czy zaniechanie pewnych czynności z logicznego punktu widzenia uznanych za mało racjonalne sprawia, że automatycznie człowiek staje się racjonalistą ? A może wręcz odwrotnie mało racjonalne jest pozbywanie się cukru z herbaty, ponieważ bez cukru jest po prostu nie dobra .

To może przejdę do meritum. Wyzbycie się wszystkich nieracjonalnych i mało logicznych na pierwszy rzut oka czynności jest mało racjonalne. Racjonalne to mogą być np drogi do osiągnięcia celu. Racjonalnym podejściem jest rezygnacja z innych turów jak w przypadku Armstronga aby wygrywać jeden. Lubie sobie powędkować i nawet jak nie bierze ryba to siedzę i moczę kija. Racjonalne to jest ? Na pierwszy rzut oka nie ale sprawia mi przyjemność siedzenie na łonie natury i obserwacja ptactwa wodnego i innej zwierzyny, która się pojawia na łowisku.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365