 |
Niemoralna propozycja - komentarz Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-11-2005 12:26 | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | Niemoralna propozycja - komentarz | Wątek ten jest komentarzem do artykułu www.racjonalista.pl/kk.php/s,3916Długi dosyć będzie... lepszy może na oddzielny artykuł, rozprawkę jaką, ale czasu i chęci brak  ... wolę też z ludźmi na forum pogadać niż dla nich pisać tylko ... jeśli artykuł przeczytany i są zainteresowani to zapraszam do środka  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | Nie czytałem "Bojaźni i drżenie", czytałem o "Bojaźni i drżeniu", jak też miałem przyjemność rozmawiać o tej lekturze na studiach... brak przygotowania jakoś zupełnie mi wtedy nie przeszkodził więc zakładam śmiało, że nie przeszkodzi mi i tutaj w zainicjowaniu rozmowy ... Patuszkin pisze o wierze będącej "zaufaniem do głosu Bożego" i stawiającej "wiernego w sytuacji bezpośredniego kontaktu z bóstwem", będącej "trampoliną" dla Kierkagaard'owskiego "skoku w wiarę" i wyskoku tak poza etykę i moralność, jak poza logiczne absurdy racjonalnej rzeczywistości (logika paradoksu Kierkekaarda). Organizacja religijna zaś, miałaby służyć kontrolowaniu zachowań społecznych za pomocą "nakazów, zakazów, gróźb i strachów" i pośredniczeniu w kontakcie z Bogiem. Patuszkin, jeśli go dobrze zrozumiałem, widzi zatem Kościół jako nakładkę na wiarę Abraham'owską, kaftan bezpieczeństwa dla "religijnej anarchii" i dla głęboko wierzących w "mającego czasem w nosie moralność Boga"... i tutaj moim zdaniem Patuszkin się myli... ja bowiem widzę Kościół jako ów trampolinę i punkt wyjścia dla "skoku w wiarę" religijną i instytucję będącą społecznym zbiornikiem pamięci o Bogu, przypominającą o nim, wylewającą ją na społeczeństwo a nie pamięć tę tamującą. Piszę to mając również na uwadze, iż Kierkegaard pisał o Abrahamie na długo po ukształtowaniu się instytucji Kościoła i chcę postrzegać jego dzieło jako wyraz nie tyle co tęsknoty za czasami sprzed jego ukształtowania się, co chęci egzystencjalnego progresu. Progresu tego, nie rozumiem jednak tak jak chciałby go zapewne widzieć Patuszkin, jako degeneracji instytucji Kościoła a rozkwitu racjonalizmu i filozofii... bo zbyt daleki przecież wydaje mi się Kierkegaard od socjologizowania a bliższy psychologii indywidualnej jednostki. Rozumiem ten progres jako okresowe wyskakiwanie z Kościoła ku Bogu i upadanie przemienionym już bezpośrednim kontaktem z sacrum z powrotem na Kościoła (twarde?) łono ... by po jakimś czasie znów (zastanawiam się komu bardziej, Bogu czy Kościołowi) podskoczyć  . Społeczeństwo pozbawione instytucji Kościoła, takie jakiego chciałby Patuszkin, pozbawione byłoby może moim zdaniem religijnych Abrahamów a miałoby jeno społecznych. Zamiast mistyków, pojawialiby się outsiderzy  Być może i tacy, o których pisze Patuszkin, tj. doskonalący swe zdolności umysłowe w ramach filozofii przybierającej postać intelektualnie wyrafinowanej wiary. Tylko pojawia się tu znów kwestia organizacyjna... czy jednostki te nie tworzyłyby sobie w ów wierze na powrót swych własnych "kościołów"... by nie rzec sekt? Śmiem tu w tym małym racjonalistycznym kościółku twierdzić, że tak ... i zastanawiam się też, dla ilu tutejszych bywalców Kościół był nie tyle co więzieniem, co trampoliną właśnie dla Kierkegaard'owskiego skoku w racjonalizm czy ateizm... to ciekawe ... a może działałoby to też na odwrót, że czysty ateizm/racjonalizm mógłby służyć za trampolinę do skoku w religię? Ja przeszkód dla tych takiego podskakiwania sobie to tu to tam nie widzę żadnych i przyznaję, że sprawia mi taka zabawa przyjemność  A jak zapatrujecie się na cały ten powyższy wywód wy? Pozdrawiam
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
 | | motyl | Wiara Kościołowi jest tylko wiarą w wiarę. Innymi słowy, daleko jej do wiary w Boga. Pozdrawiam
|
|
|  | | Patuszkin (2279 punktów) | > Wiara Kościołowi jest tylko wiarą w wiarę. Innymi słowy, daleko jej do wiary w Boga.Kwestia nazewnictwa, drogi Panie Motylu. Wiara katolicka oznacza w praktyce budowanie wspólnoty(z pkt widzenia wiernych) oraz tworzenie siły politycznej zdolnej oddziaływać na społeczeństwo(z pkt widzenia kapłanów). Słowo "Bóg" jest nazwą własną, oznacza jakiś konkretny byt: osobę. Zatem kiedy pisałem, że przysłowiowa Kowalska ufając Bogu może postąpić wbrew woli innych osób, jeśli jej relacja z Bogiem będzie ku temu zmierzać, miałem na myśli wybór drogi życiowej. Dylemat Kowalskiej jest dylematem typu: Kogo bardziej kocham i z kim oraz w jaki sposób pragnę obcować? Oczywiście takich wyborów dokonuje się obliczając zyski i straty. Jeśli człowiek o długości życia 15 lat mówi mi, że wierzy w Boga, wtedy sobie myślę, że jest naiwny, bo słucha ludzi nie słysząc tego co pragną powiedzieć. Taka wiara jest wiarą uśpioną. Dojrzała wiara to już jest bezpośredni wgląd w głębię rzeczywistości; to oczywistość, która sama się narzuca. I ku temu zmierzałem w tym tekście. Reszta jest tylko nieistotnym dodatkiem, choć warto o tym podyskutować.  Pozdrawiam serdecznie Panie Motylu. Jesteś tylko przelotem? 
Piotrek Patucha
|
|
| |  | | motyl | Miałem na myśli, że wierząc, że Kościół jest pośrednikiem, ostateczną wyrocznią, wykładnią boskiego planu odrzucamy możliwość bezpośredniego kontaktu z Bogiem. W tym miejscu rozpocząłby się mój spór z Panem Łukaszem. Jeśli nie ma możliwości bezpośredniego odczucia Boga, to jak to jest możliwe, że pośrednik- Kościół, kapłan- ową możliwość posiada. W czym on jest inny. Moim zdaniem nie jest inny. >  > Pozdrawiam serdecznie Panie Motylu. Jesteś tylko przelotem?  To się zobaczy. Podobno motyle potrafią wywołać huragan machając skrzydełkami.
|
|
| | |  | | Patuszkin (2279 punktów) | > >Pozdrawiam serdecznie Panie Motylu. Jesteś tylko przelotem?  > To się zobaczy. Podobno motyle potrafią wywołać huragan machając skrzydełkami.Mam taką nadzieję. Burza mózgów nikomu nie zaszkodzi, a pomóc może wiele. Pozdrawiam. 
Piotrek Patucha
|
|
| | |  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | Witaj Motylu
>Miałem na myśli, że wierząc, że Kościół jest pośrednikiem, ostateczną wyrocznią, wykładnią boskiego planu odrzucamy możliwość bezpośredniego kontaktu z Bogiem.
Rzekłbym, że Kościół jest tylko ów pośrednikiem, ostateczną wyrocznią już zaś nie, tę bowiem, może stanowić moim zdaniem tylko ów bezpośredni kontakt z Bogiem.
>W tym miejscu rozpocząłby się mój spór z Panem Łukaszem.
Nie sądzę Motylu, drogi naszego myślenia uważam mimo tej drobnej nieścisłości powyżej za zbieżne i Twój pierwszy post uważam za zgodny z "przesłaniem" mojego wątku/komentarza. Zaś Twoje słowa... >Jeśli nie ma możliwości bezpośredniego odczucia Boga, to jak to jest możliwe, że pośrednik- Kościół, kapłan- ową możliwość posiada. W czym on jest inny. Moim zdaniem nie jest inny ...uznaję za wynik niezrozumienia się w tej drobnej kwestii powyżej.
Pozdrawiam
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
 | | Totus (1201 punktów) | Pozwolę sobie od razu wrzucić granat i postawię tezę: 1. Bóg OPISANY Abrachama nie jest Bogiem Jezusa Chrystusa2. Bóg Jezusa, zakładając przyjęcie tej postaci za Syna Człowieczego jest Bogiem każdego, w tym również tych, którym nie dane było Go poznać. Aby poprzeć, jeśli już nie udowodnić zdanie 1 wystarczy spróbować zacząć czytać Biblię ze zrozumieniem tudzież z potrzebą takowego zrozumienia, będącą prośbą o światło Ducha Świętego. Drugie zdanie musimy przyjąć za prawdziwe jeżeli akceptujemy wolę przynależności do grona osób nazywających się chrześcijanami, czy jak ktoś woli świadkami Jezusa. Osobiście szukam takich osób i jak dotąd bezskutecznie. Fakt - mało się staram, dlatego moja prośba kolejny raz o pomoc w odpowiedzi na pytanie: GDZIE SĄ JACYŚ CHRZEŚCIJANIE ??? > Patuszkin, jeśli go dobrze zrozumiałem, widzi zatem Kościół jako nakładkę na wiarę Abraham'owską,i kontynuatora żydowskich tradycji poprzez uczynienie z osoby Jezusa Chrystusa kolejnej nakładki. > kaftan bezpieczeństwa dla "religijnej anarchii" i dla głęboko wierzących w "mającego czasem w nosie moralność Boga"...SZATAN ma w nosie moralność, czyż nie? > i tutaj moim zdaniem Patuszkin się myli... ja bowiem widzę Kościół jako ów trampolinę i punkt wyjścia dla "skoku w wiarę" religijną i instytucję będącą społecznym zbiornikiem pamięci o Bogu, przypominającą o nim, wylewającą ją na społeczeństwo a nie pamięć tę tamującą.O budowaniu grobów prorokom i adoracji zwłok czytałeś w Ewangelii? > Piszę to mając również na uwadze, iż Kierkegaard pisał o AbrahamieIMHO nie przeskoczył tej poprzeczki, przykro mi. > Rozumiem ten progres jako okresowe wyskakiwanie z Kościoła ku Bogu i upadanie przemienionym już bezpośrednim kontaktem z sacrum z powrotem na Kościoła (twarde?) łono ... by po jakimś czasie znów (zastanawiam się komu bardziej, Bogu czy Kościołowi) podskoczyć .Pora przeskoczyć, chwycić pług i orać. Historii wymazać nie można. > Społeczeństwo pozbawione instytucji Kościoła, takie jakiego chciałby Patuszkin, pozbawione byłoby może moim zdaniem religijnych Abrahamów a miałoby jeno społecznych.Bez Chrystusa i jego IDEI - zgadzam się. > Tylko pojawia się tu znów kwestia organizacyjna... czy jednostki te nie tworzyłyby sobie w ów wierze na powrót swych własnych "kościołów"... by nie rzec sekt?Z ideą jak wyżej jest to nieakceptowalne społecznie. Co innego sztuka, gust i estetyka - dokąd nie narusza moralności. > Śmiem tu w tym małym racjonalistycznym kościółku twierdzić, że tak ...Mam wiele osobistej nadziei, że do grona patronów tego ruchu dołączy wybitny przedstawiciel grupy, mój mistrz i nauczyciel - Jezus. Ale nigdy nie powiem, że w to wierzę. Bo jeżeli miałbym tylko z wiarą w to pozostać byłbym jak ten CHAM Z WESELA Wyspiańskiego. > i zastanawiam się też, dla ilu tutejszych bywalców Kościół był nie tyle co więzieniem, co trampoliną właśnie dla Kierkegaard'owskiego skoku w racjonalizm czy ateizm...Biblia jest trampoliną - zrób z niej lekturę i odkryj potrzebę, że jest to dzieło warte zatrzymania się bez sakramentów i pięczęci instytucjonalnych czy apokaliptycznych jak wolisz. Wiem, że jest jeszcze problem z rangą religioznawstwa, ale to już historia jak każda, potrzebuje kustosza. A Biblia? - wystarczy księgarnia i fora dyskusyjne a potem przyjdzie czas na nauczanie i rozważania dydaktyczne jak w ramach lekcji filozofii analizować na równi z innymi ważnymi zagadnieniami współczesnego świata. > to ciekawe ... a może działałoby to też na odwrót, że czysty ateizm/racjonalizm mógłby służyć za trampolinę do skoku w religię?Religia to sztuka a filozofia nie bada wrażeń jakie dostarczają nam dzieła Picasso. No chyba, że...  > Ja przeszkód dla tych takiego podskakiwania sobie to tu to tam nie widzę żadnych i przyznaję, że sprawia mi taka zabawa przyjemność A jak zapatrujecie się na cały ten powyższy wywód wy?Ja to robię z przyjemności doskonalenia się ale i czasem mam wrażenie, że z obywatelskiego obowiązku. > Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)O właśnie i również dlatego. Świetne podsumowanie, Luki. Pozdrawiam serdecznie.
|
|
|  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | Z dialogów międzyreligijnych :) | Witaj  > Pozwolę sobie od razu wrzucić granat i postawię tezę:Takich rozmówców lubię najbardziej!  > 1.Bóg OPISANY Abrahama nie jest Bogiem Jezusa ChrystusaPoniekąd, ale punkty zbieżne jak sądzę znaleźć byśmy chyba mogli prawda? Zwłaszcza, że każda indywidualna wiara nosi rys jednostkowego indywidualizmu. Pozwolę sobie tutaj założyć pełną Twą świadomość pewnych różnic w wierze pomiędzy Tobą a innymi współwyznawcami (można zapytać o religijną identyfikację? Choćby na mail'a?) > 2.Bóg Jezusa, zakładając przyjęcie tej postaci za Syna Człowieczego jest Bogiem każdego, w tym również tych, którym nie dane było Go poznać.Ano jest, bez wątpienia... tylko że ja to mówię reprezentując religioznawstwo, zestawiając ze sobą judaizm i popawłowe chrześcijaństwo  > Aby poprzeć, jeśli już nie udowodnić zdanie 1 wystarczy spróbować zacząć czytać Biblię ze zrozumieniem tudzież z potrzebą takowego zrozumienia, będącą prośbą o światło Ducha Świętego.   Oh, dżizaz  No skoro tu tak twierdzisz  Jako praktykujący buddyzm, nie mam serca Ci zaprzeczyć  Zwłaszcza, że powyżej się już z Tobą zgodziłem  Na chwilę obecną niech Ci będzie... > Drugie zdanie musimy przyjąć za prawdziwe, jeżeli akceptujemy wolę przynależności do grona osób nazywających się chrześcijanami, czy jak ktoś woli świadkami Jezusa.> Osobiście szukam takich osób i jak dotąd bezskutecznie. Fakt - mało się staram, dlatego moja prośba kolejny raz o pomoc w odpowiedzi na pytanie:> GDZIE SĄ JACYŚ CHRZEŚCIJANIE ???www.google.pl > >kaftan bezpieczeństwa dla "religijnej anarchii" i dla głęboko wierzących w "mającego czasem w nosie moralność Boga"...> SZATAN ma w nosie moralność, czyż nie?Byś zrozumiał, o czym tutaj piszemy zachęcam Cię do lektury www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28533 ze szczególnym uwzględnieniem ostatniego zdania w trzecim akapicie brzmiącym "Notabene: Ottowski podział nie jest podziałem tożsamym z dualizmem moralnym!!!" > >i tutaj moim zdaniem Patuszkin się myli... ja bowiem widzę Kościół jako ów trampolinę i punkt wyjścia dla "skoku w wiarę" religijną i instytucję będącą społecznym zbiornikiem pamięci o Bogu, przypominającą o nim, wylewającą ją na społeczeństwo a nie pamięć tę tamującą.> O budowaniu grobów prorokom i adoracji zwłok czytałeś w Ewangelii?Skąd i po co to pytanie?  odpowiedź brzmi nie  > >Piszę to mając również na uwadze, iż Kierkegaard pisał o Abrahamie> IMHO nie przeskoczył tej poprzeczki, przykro mi.Twoja humble sprawa  > >Rozumiem ten progres jako okresowe wyskakiwanie z Kościoła ku Bogu i upadanie przemienionym już bezpośrednim kontaktem z sacrum z powrotem na Kościoła (twarde?) łono ... by po jakimś czasie znów (zastanawiam się komu bardziej, Bogu czy Kościołowi) podskoczyć .> Pora przeskoczyć, chwycić pług i orać. Historii wymazać nie można.Tutaj też nie rozumiem, skąd? po co? i w ogóle co...ale chyba rozumiem Cię intuicyjnie  > >Społeczeństwo pozbawione instytucji Kościoła, takie jakiego chciałby Patuszkin, pozbawione byłoby może moim zdaniem religijnych Abrahamów a miałoby jeno społecznych.> Bez Chrystusa i jego IDEI - zgadzam się.> >Tylko pojawia się tu znów kwestia organizacyjna... czy jednostki te nie tworzyłyby sobie w ów wierze na powrót swych własnych "kościołów"... by nie rzec sekt?> Z ideą jak wyżej jest to nieakceptowalne społecznie. Nie upraszczajmy może aż tak bardzo... > Co innego sztuka, gust i estetyka - dokąd nie narusza moralności.Bywa różnie... > >Śmiem tu w tym małym racjonalistycznym kościółku twierdzić, że tak ...> Mam wiele osobistej nadziei, że do grona patronów tego ruchu dołączy wybitny przedstawiciel grupy, mój mistrz i nauczyciel - Jezus. No nie Totus  Jeśli już nawet tak chcesz tutaj rozmawiać to ja Ci napiszę, że z Buddą Jezus szans nie ma żadnych  > Ale nigdy nie powiem, że w to wierzę. Bo jeżeli miałbym tylko z wiarą w to pozostać byłbym jak ten CHAM Z WESELA Wyspiańskiego.No i tutaj mamy już pierwszą wyższość buddyzmu nad chrześcijaństwem na racjonalista.pl ... buddyzm nie wymaga wiary w rozumieniu chrześcijańskim i nie ma niebezpieczeństwa bycia tutaj jako buddysta CHAMEM Z WESELA Wyspiańskiego   > >i zastanawiam się też, dla ilu tutejszych bywalców Kościół był nie tyle co więzieniem, co trampoliną właśnie dla Kierkegaard'owskiego skoku w racjonalizm czy ateizm...> Biblia jest trampoliną - zrób z niej lekturę Czymże ona innym Totusie już sama w sobie? A tak rozumiejąc Twoje przesłanie... to uczyniłem, jakiś czas temu mnie na religioznawstwie do tego zmusili  Miałem tu nawet kilka "światłych pomysłów", zapraszam na watki Część I - Prostytucja i tak aż do Części III, znajdziesz w indeksie ... tak dla ponownej próby zgorszenia (?) Cię  ... a tak poważniej... ciekawym Twojej krytyki  > i odkryj potrzebę, Jesteś nie do zdarcia  Lubię czytywać, owszem, czasem, zatrzymywać się, dostrzegać w Chrystusie siebie... na odwrót rzadziej... > że jest to dzieło warte zatrzymania się...o pochylenia się nad nim  > bez sakramentów Jezus Maria, Ty fanatyku!  Do bierzmowania już mam  Jak mi się zachce zrobić i na złość tak Tobie jak i Kościołowi, to i małżeństwo i namaszczenie chorych też sobie mogę jeszcze skolekcjonować  a może nawet i kapłaństwo by się po religioznawstwie dało może załatwić  > i pieczęci instytucjonalnych czy apokaliptycznych jak wolisz.Wybieram opcję drugą  Bardziej bluźniercza wobec KK  Podoba mi się... nie no, lubię Cię Totus...aż się wstyd przyznać, powinienem się już po trzech latach religioznawstwa domyślać jakiego jesteś wyznania, ale mnie się na chrześcijaństwo nigdy na studiach uczyć nie chciało, zwłaszcza to nowożytne, nic tylko spać...nudne to jak flaki z olejem dla mnie, całkiem coś odmiennego od naszej rozmowy  Na chwilę obecną obstawiam związek z ruchami charyzmatycznymi, zielonoświątkowymi... c.d.n.
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| |  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | Odp: Z dialogów międzyreligijnych :) | c.d. > Wiem, że jest jeszcze problem z rangą religioznawstwa, ale to już historia jak każda, potrzebuje kustosza.Uraz u nie chowam  > A Biblia? - wystarczy księgarnia i fora dyskusyjne a potem przyjdzie czas na nauczanie i rozważania dydaktyczne jak w ramach lekcji filozofii analizować na równi z innymi ważnymi zagadnieniami współczesnego świata.Boshhhhhh... skoro tak twierdzisz  ... a raczej wierzysz Totusie IMHO... > Religia to sztuka a filozofia nie bada wrażeń jakie dostarczają nam dzieła Picasso.No chyba, że...  A filozofia religii Totusie?  > Ja to robię z przyjemności doskonalenia się ale i czasem mam wrażenie, że z obywatelskiego obowiązku.Podaję dłoń zatem... >Pozdrawiam serdecznie.  ... i wzajemnie Totusie, wzajemnie  ehhh ... śmie wymęczył tą Twoją propagandą  [ale jazda... że takie coś mnie na FR kiedyś spotka to nie sądziłem...  ] [Dla zachowania przejrzystości wątku, chciałbym Cię Toti prosić o to, byś również na powyższy post odpowiedział pod tym, bo inaczej wyswietlą się w odwrotnej kolejności, co utrudni lekturę]
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| | |  | | Totus (1201 punktów) | Witam serdecznie 1. To miło, że lubisz i odwzajmniam  2. >można zapytać o religijną identyfikację? Choćby na mail'a?) Pudło! Wolnomyśliciel, chemik, Humanista, ateista i parę innych określeń by siadło. To nie jest dialog międzyreligijny tylko próba dialogu osoby odrzucającej wiarę jako zbędny, niezrozumiały wyraz, który zastępuję sformuowaniem: "Jestem przepełniony nadzieją, że szukając znajdę." Na płaszczyźnie fizycznej znalazłem przepis w swojej farmaceutycznej branży, który służy teraz innym, ktoś jednak wdepnął mi na odcisk i teraz, hmmm, no cóż pora zmienić ludzkość do stanu, w którym będę mógł wrócić do zabawy w poszukiwanie lepszych struktur i podstawiać atomy lub grupy funkcyjne by pigułka skuteczniej pomagała. Ce homo - Toti - your friend.  - podaję dłoń z przyjemnością, ale wazeliny nie rozetrę w związku z tym pokaż na co stać wyznawcę Buddy: > No nie Totus Jeśli już nawet tak chcesz tutaj rozmawiać to ja Ci napiszę, że z Buddą Jezus szans nie ma żadnych.Twoje słowa, a ja cóż... Jestem gotów! P.S.: Dla mnie troszkę za wcześnie na śmiech i zabawę choć strasznie kusi, ale wiesz muszę się odrobić a potem zmontujemy party.
|
|
 | | Patuszkin (2279 punktów) | Odp: Niemoralna propozycja - komentarz | >Patuszkin, jeśli go dobrze zrozumiałem, widzi zatem Kościół jako nakładkę na wiarę Abraham'owską, kaftan bezpieczeństwa dla "religijnej anarchii" i dla głęboko wierzących w "mającego czasem w nosie moralność Boga"... i tutaj moim zdaniem Patuszkin się myli... ja bowiem widzę Kościół jako ów trampolinę i punkt wyjścia dla "skoku w wiarę" religijną i instytucję będącą społecznym zbiornikiem pamięci o Bogu, przypominającą o nim, wylewającą ją na społeczeństwo a nie pamięć tę tamującą.
Widzisz Łukaszu, kiedy pisałem ten tekst odczuwałem pewien rodzaj religijnej alienacji. Nie uczestnicząc aktywnie we wspólnocie Kościelnej, z której wypisałem się mając lat 15, pojmowałem ją w sensie politycznym. Zatem władcy Kościoła byli dla mnie pasterzami swego ludu, który musi być kontrolowany i organizowany. Nie brałem pod uwagę naturalnego pędu ludzi do tworzenia stada, w którym, jak słusznie zauważyłeś, religia tworzy pomost ku Niewidzialnemu i tłumaczy(daje język opisu) Zagadkę Istnienia.
Ostatecznie bowiem kwestię sacrum można postawić w kontekście relacji międzyludzkich i tak jak to rozumiem. Przy czym pełniejsze uświadomienie przyszło dopiero w momencie, gdy zdecydowałem się bliskie współbycie z ludźmi, takze ze wspólnoty kościelnej. Jestem człowiekiem, który nie zamyka się w dogmatycznych ramkach, a przynajmniej taki staram się być. I choć drażni mnie język wydętych frazesami ust, nie zaprzeczam, że chrz. kultura jest nosicielką prawdy.
Bycie nadętym dupkiem to czysta przyjemność, do czasu kiedy twarde spotkanie z realiami nie nauczy Cię pokory.
Kiedy byłem we Francji, kosztując czerwonego wina zastanawiałem się nad wieloma sposobami językowego opisu pędzącej egzystencji. Wnioski jakie wypłynęły z tamtych rozmyślań, może nie są jeszcze rasowe, ale moje własne.
Ważne jest poczucie przynależności do danej niszy. Jeśli urodziłeś sie w rodzinie racjonalistów, to właśnie stąd będzisz czerpał ożywcze soki dla swych myśli. I jeśli oni Cię nadal akceptują, pomimo kwasów na jakie można natrafić, trzeba pozostać wiernym swoim korzeniom. Jeśli zaś urodziłeś sie rodzinie katolickiej, to wiedz, że zawsze tam spotkasz przyjaciół, którzy Tobie pomogą. Sprawą pierwszorzędną jest język i kwestia smaku.
Lubię poznawać nowe kraje, ludzi, ich obyczaje i stroje. Jednak zawsze jako wynik końcowy otrzymuję przywiązanie do sposobu życia, który mi najbardziej odpowiada. Zatem mógłbym powiedzieć, że choć szanuję kulturę homoseksualistów, jestem bardziej nastawiony na związki damsko-męskie. Taką mam naturalną predyspozycję. Jednak nie mam prawa pod żadnym pozorem negować oczywistego faktu, że homoseksualiści są normalnymi pod względem psychicznym oraz fizycznym ludźmi. Mówię o tym aby podkreślić pewien szczegół, a mianowicie to, że są grupy interesu, które pragną zniewolić inne jednostki i nakłonić je do podzielania ich "jedynej i słusznej" wizji świata. Stąd moja niezgoda na hipokryzję i fałszywy purytanizm ludzi należących do wspólnot kościelnych.
Piotrek Patucha
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|