Racjonalista - Strona głównaDo treści
trukszyn

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
08-11-2005 13:39Bóg kontra bożektrukszyn
A więc doigraliśmy się! Francuska rewolucja w imię Allacha jest faktem.Pomimo niezrozumiałych zaklęc o "braku szansy","wyrządzonych krzywdach" wygłaszanych z błazeńską powagą przez lewą częśc strony politycznej Francji to fakt jest taki, że plemienna mentalnośc Arabów i czarnych imigrantów zwyciężyła nad ogólniejszym przywiązaniem do kraju, który ich nakarmił i wychował.
Jest tak jak lubią,jest tak jak się zawsze robiło w ich plemionach,jest głośno,gorąco,ciekawie...
Palą się samochody,przedszkola,szkoły,miejskie autobusy ... palą się w imię zaspokojenia żądzy krwi plemiennego bożka Arabów.
Jak długo jeszcze ten plemienny,okrutny starzec narodzony z kompleksów plemiennych będzie nas prześladował ?
Czy nie dośc mu było rozpadu imperium rzymskiego,europejskiego średniowiecza,eksterminacji indian?Kiedy chrześcijaństwo nabrało już powagi filozofii, kiedy Europa pożegnała się już z barbarzyństwem nakazowego kultu religijnego ten okrutny starzec,ten kosmiczny morderca wraca w umysłach żołnierzy innej tradycji, ale przecież też wyrosłej na tym samym kulcie przemocy, na tej samej gloryfikacji "prawidłowej przynależności"?
Dośc tych szaleństw.Ja, Jan chcę się uwolnic się od tego plemiennego dziedzictwa izraelitów,a teraz Arabów.
Mój Bóg,Bóg Transcendentalny,uniwersalny,Absolutny - to nie jest Bóg Abrahama i Mahometa.
Mój Bóg jest przepełniony filzoficzną refleksją,jest pytaniem o naturę czowieka,o sens bytu,o wartosc nicości.
Mój Bóg jest ludzki w tym samym stopniu co człowiek jest boski.
Mój Bóg nie sprowadza się do roli promotora plemiennej kultury,do roli autora niezbyt wartościowej literacko mitologii.
Dośc tych szaleństw!

Kontrast (1042 punktów)

>Dośc tych szaleństw.Ja, Jan chcę się uwolnic się od tego
>plemiennego dziedzictwa izraelitów,a teraz Arabów.
>Mój Bóg,Bóg Transcendentalny,uniwersalny,Absolutny
Mam wątpliwości co do jego absolutności i transcendencji.
> - to nie jest Bóg Abrahama i Mahometa.
Tu też się zgodzę.
>Mój Bóg jest przepełniony filzoficzną refleksją,jest
>pytaniem o naturę czowieka,o sens bytu,o wartosc nicości.
Tu jest niejasność...
>Mój Bóg jest ludzki w tym samym stopniu co człowiek jest
>boski.
>Mój Bóg nie sprowadza się do roli promotora plemiennej
>kultury,do roli autora niezbyt wartościowej literacko
>mitologii.
To przeciesz mistrz wszelkich sztuk i iluzji...
>Dośc tych szaleństw!
W imię takich naprawiaczy świata, którzy walczyli z szaleństwem wiary, powstał komunizm, którego cudowne oblicze poznaliśmy. Oni też nazywali religię "opium dla ludu", a sami wprowadzili "heroinę", śmierć i zniszczenie dla myślących inaczej, a gdy ich brakowało, szukali winnych już nawet wśród swoich.
Czy wiesz jakie jest jego prawdziwe imię?
(...)

Bóg jest miłością
placownik

>Oni też nazywali religię "opium dla ludu",

   Wulgaryzując tym samym wypowiedź Marksa, który pisał o religii (nie jako pierwszy zresztą) jako o opium ludu. Róznica niby drobna, ale jakże znacząca.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
outsider (2469 punktów)
>   Wulgaryzując tym samym wypowiedź Marksa, który pisał o religii (nie jako pierwszy zresztą) jako o opium ludu. Róznica niby drobna, ale jakże znacząca.

Tak, lud łatwo znajduje winnych swym problemom.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
outsider (2469 punktów)
Przez wieki gnał nas strach, Janie. Jakieś zjawy czaiły sie w mroku, więc oswajano je, nadawano ludzkie rysy; w końcu zaniechano i tego i stworzono Abstrakcję, zwaną potem Absolutem. A światła było mało - zwłaszcza na Północy, w barbarzyńskiej podówczas Europie - zmierzch zapadał szybko, a wtedy atakują cienie...

Jakąś rada był przepych - jednak przepych dla niewielu, w chatach nadal lęgło sie szaleństwo, tylko w pałacach rządził sztylet i trucizna. Bóg ewoluował, podążał za swym ludem. W końcu przyszło szaleństwo rozumu: wyobraź sobie smiertelnie poważne dysputy teologów - tym poważniejsze im bardziej już przeczuwano, że dyskutują o niczym; i że rzeczy sporne rozstrzygnąc może tylko kat: jak grać talią w której zostały same dwójki kier?

A ludzie zyli - i płodzili, płodzili. Na nadmiar były wyprawy krzyżowe, głód, dżuma i wojny - świat był stabilny, bo jaki miał być? Bóg juz nie był potrzebny, bo tylu pozostawił następców od siebie mędrszych - jeśli był, to rezydentem tylko, tolerowanym ale bez prawa głosu: cóż, stworzył Dzieło.

I Bojaźń Boża malała, umysły już jako tako wykształcone wymykały sie spod kurateli, wyzwolenie sztuk i nauk było wyzwoleniem naprawdę - znów na Południu, z dala od mrocznej nocy roziskrzonej tylko odblaskiem pochodni na śniegu: pochodni - albo i stosów. Powoli, powoli ludzkość wyzwalała się z grozy moralności niepojetej, bo niepojętą miała być... a potem bruk Paryża spłynął krwią - impulsem było przecież to, że za morzem, na ziemi zwolna czyszczonej z tubylczej ludności, śmiali zdobywcy (wyrzutki właściwie) zapragnęli nawiązać do antycznej Grecji, raz jeszcze stworzyć demokrację w miejsce autokracji.

Dzis świat zelektryfikowano a mrok nie zagraża jak niegdyś: coż, przywykliśmy jednak bardzo i nijak się nam z owym mrokiem rozstać bez reszty - a na drugim biegunie skali światła i cienia, pod palącym słońcem pustyni lęgnie sie szaleństwo innego rodzaju - tam z kolei inny Bóg niesie ochłodę: ogień stosów ogrzewał zziębniętą Północ - krew chłodzi goraco Południa.

To przecież tylko mity - i to mity bez polotu. Mgliste światło zorzy polarnej, fatamorgana pustyni... Mijają, człowiek zostaje sam: i jakoś sobie z tym radzi - jak szybko i powszechnie potepiono tych, którzy w minionym wieku przelali krew w imie Rozumu; jak długo czekać trzeba na osąd zbrodniarzy w imię Wiary.

A co do Francji - cóż, zobaczymy. Czy według starych wzorów oddamy sie mitowi - jest to jak zwykle mit własnej mądrości i dobroci - czy jednak zrozumiemy, że własnego dziedzictwa trzeba bronić jakieby ono nie było mroczne: bo nauka na błędach to najskuteczniejsza nauka.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Volrath (3440 punktów)
Moim zdaniem ta rewolucja ma nie wiele wspólnego z Allahem.
Nie, żebym go popierał, bo tak jak wszystkich bogów uważam go za bajkę, ale sądzę, że po prostu w Francji ubodzy i młodzi ludzie, którzy pochodzili z głównie z francuskich kolonii, byli ignorowani i separowani w oddzielnych dzielnicach, czemu towarzyszył wzost przestępczości oraz biedy, a także nienawiść do reszty (bogatych oraz policji). W końcu nagromadzenie nienawiści do władzy, policji, państwa, bezsilność wywołana biedotą oraz uliczna gangsterska agresja wzięły górę (po tym jak jacyś goście - niezbyt rozgarnięci umysłowo - wleźli do transformatora uciekając przed policją [moim zdaniem szczyt głupoty - powinni ich odznaczyć nagrodą Darwina]).

To było do przewidzenia - choć nikt się nie spodziewał, że na aż taką skalę, że policja sobie nie poradzi oraz że agresywne grupy połączy wspólny cel (dotychczas jako konkurenci nie łączyli się, a więc łatwiej ich było opanować)

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365