Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kazirodztwo

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
16-12-2005 22:24Olejnik (37 punktów)Kazirodztwo
Wiem, że na tym forum pojawił się już wątek dotyczący pedofilii, mnie jednak interesuje sprawa kazirodztwa, a dokładnie co wy o tym wszystkim sądzicie. Jednakże chciałabym abyście spojrzeli na tę sprawę szerzej poza określenia typu: obrzydlistwo itp. Takie zjawisko niewątpliwie występuje. Kiedyś w czasie rozmowy z moim kolegą ("normalnym", inteligentnym chłopakiem) dowiedziałam się, iż gdyby miał siostrę to mógłby ją podglądąć powiedział też,że podobnie myśli częśc jego kolegów. Wydało mi śię to trochę dziwne ale potem dowiedziałam się że istnieje sporo stron pornograficznych zawierających tego typu tematykę. Wiadome jest, że nawet w naturze tego typu zachowania są rzadkie z powodu możliwości wystąpenia różnego rodzaju mutacji genetycznych. Ale zostawmy na chwilę biologię i zastanówmy się nad aspektem etycznym tego typu związków. A co w momencie gdy jedno z rodzeństwa jest adoptowane lub ma inną matkę/ojca?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

inhet (1073 punktów)
Jeśli jedno z rodzeństwa jest adopotowane, to ma innych rodziców, więc nie może być mowy o kazirodztwie. Ale jeśli te obce dzieci wychowują sie razem od wieku poniżej 6 lat (przeciętnie) to i tak traktują się jak rodzeństwo, czyli nie pociągają się seksualnie.
Tak samo, jeśli dzieci maja jednego wspólnego rodzica.Tyle że w tym przypadku kazirodztwo by juz było - 1/4 wspólnych genów.

Gdzie brak pojęcia o przedmiocie, tam właśnie słowa sa w robocie
Scorp (5381 punktów)
>Takie zjawisko niewątpliwie występuje.

Wydaje się, że są generalnie dwa aspekty tego zjawiska: seksualny, czyli rozmnażanie i erotyczny, czyli uczucie, przyjemność i wszystko inne.

Co do pierwszego sprawa jest jasna: chów wsobny, prowadzący do zwiększenia ryzyka wpadki mutacyjnej. Lepiej unikać. U zwierząt instynkt, u ludzi instynkt plus tabu.

Ale tabu z pierwszego aspektu działa również na drugi, chociaż sprawa tu jest zupełnie inna, nie dotyczy DNA, genów i mutacji. Dlatego właśnie, że przedmiot tabu jest inny niż ten, dla którego ono powstało, wydaje się, że można - w odniesieniu do drugiego aspektu - dokonać istotnej jego rewizji.
.
Zuzanna

Adopcja nie zwalnia od wstrzemięźliwości seksualnej między przysposabiającymi, a przysposabianymi, a nawet między przysposabiaiymi a dziećmi przysposabiającego. Takie też zdanie prezentuje prawo polskie, które w art. 201 Kodeksu karnego wspomina,że stosunki w/w mogą podlegać karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
JA osobiście nie mam zwyczaju ingerować w preferencje seksualne. Uważąm ,że jest to szeroko pojęta wolność,która oganiczona jest( paradoks wolności, który podwiardza,iż jest to pojęcie utopijne) tylko wolnością drugiego człowieka. Zatem jeżeli ktoś czuje pociąg seksualny do swego krewnego, to proszę bardzo,pod warunkiem,że obie strony wyrażą aprobatę i nie będą dążyć do uzyskania potomstwa.Przepraszam za lapidarność, ale tylko czysty seks.
Czy jest to jednak zgodne z etyką?
Według mnie nie, bowiem jest to zaspokojenie popędu(można nawet pokusić się o użycie słowa zwierzęcego) seksualnego,który nie przyczynia się do uwznioślenie człowieka. Warto zwrócoć uwagę na stosunek Starożytnych do tego aspektu. Za przykład możemy się posłużyć Edypem, który poślubił własną matkę. Otóż poddani nie krytykowali tego faktu, ale główny bohater czyjąc obrzdzenie do samego siebie, postanowił udać się na wygnanie. POzostawiam wątek fatum krążacym nad Edypem, a pragnę skupić się na wyrzutach sumienia syna i mężą zarazem, jak i samej Jokasty.
Reasumując jeszcze raz powtarzam,że zezwalam na seksualne związki między krewnymi, jeżeli obie strony tego pragną i są tego świadome,jednak nie pokrywa się to z moralnośćią.
Zdzisław

>Reasumując jeszcze raz powtarzam,że zezwalam na seksualne związki między krewnymi, jeżeli obie strony tego pragną i są tego świadome,jednak nie pokrywa się to z moralnośćią.
>

Tak pięknie wyjaśniłaś i prawie doskonale istotę kazirodztwa, a na koniec "zezwalasz" na coś niemoralnego. Czy nie powinnaś tego skorygować.

Kazirodztwo biologiczne (między krewnymi w linii prostej - wstępni i zstępni) jest naturalną obroną organizmów przed powielaniem i potęgowaniem ewentualnych wad genetycznych. Hodowla wsobna - krewniacza u ptaków, dopuszczalna jest tylko do czwartego-piątego pokolenia. Potem konieczna jest już tzw. " świeża krew". Czyli po prostu nowy material genetyczny umacniający trwałość biologiczną określonej rodziny, grupy, plemienia . Kazirodztwo nie jest ograniczone wiekiem.Można je popełnić w każdym wieku.

Wśród ludzi funkcjonuje także kazirodztwo społeczne, wynikające właśnie z moralności i broniące przed zachowaniami nieetycznymi. Pojęcie powinowactwa ma tu całkowicie uzasadnione zastosowania. Łamanie tego swoistego tabu jest wynaturzeniem, które może przynieść wielkie szkody i krzywdy.

Aseksualność stosunków miedzy rodzeństwem, między rodziciami a dziećmi, jest sprawą naczystszej natury i prawidłowych relacji. Zaspokajanie ciekawości erotycznej przez podglądactwo nie jest tragedią, byle nie prowadziło do aktów spółkowania. Wszelkie inne realacje (zwłaszcza pedofilia kazirodcza) są zbrodnią, która powinna być ścigana z całą surowością prawa. W Belgii, gdzie miały miejsce najohydniejsze akty pedofilskie, rozważa się możliwość chemicznej (farmakologicznej) kastracji pedofili. W przypadku referendum głosowałbym na tak!

Pozdrawiam.
Zdzisław

Behemot
>Czy jest to jednak zgodne z etyką?
>Według mnie nie, bowiem jest to zaspokojenie popędu(można nawet pokusić się o użycie słowa zwierzęcego) seksualnego,który nie przyczynia się do uwznioślenie człowieka. Warto zwrócoć uwagę na stosunek Starożytnych do tego aspektu. Za przykład możemy się posłużyć Edypem, który poślubił własną matkę. Otóż poddani nie krytykowali tego faktu, ale główny bohater czyjąc obrzdzenie do samego siebie, postanowił udać się na wygnanie. POzostawiam wątek fatum krążacym nad Edypem, a pragnę skupić się na wyrzutach sumienia syna i mężą zarazem, jak i samej Jokasty.

Witam!

Zgodnie z powyższymi słowami etyczne jest tylko to co przyczynia się do uwznioślenia człowieka. Gdy jem muszę zatem myśleć o składnikach odżywczych i złogach w tętnicach i dopiero wtedy mogę czuć przyjemność ze smaku. Gdy na moment zapomnę o tętnicach i po prostu będę delektował się smakiem zachowam się nieetycznie. Zaiste ciekawa definicja etyki.
Jeżeli odnosimy się do Starożytnych (a moim zdaniem nie powinniśmy) to w Egipcie, w rodzinie królewskiej małżeństwo rodzeństwa było dość częste i prowadziło do fatalnych skutków.

Pozdrawiam
Luk F
> Kiedyś w czasie rozmowy z moim
>kolegą ("normalnym", inteligentnym chłopakiem) dowiedziałam
>się, iż gdyby miał siostrę to mógłby ją podglądąć powiedział
>też,że podobnie myśli częśc jego kolegów.

Ciężko sobie wyobrazić sytuacje które nie isnieją. Ja myślę że gdybym nie miał siostry to mógłbym mieć podobne wyobrażenia co twój kolega. Ale siostrę mam i nie wyobrażam sobie myślenia o niej w sposób seksualny. Wydaje mi się że większość ludzi ma pewną blokadę psychiczną(a może mającą swe podłoże w genetyce), która chroni przed _błędami_rozrodczymi_.

> Wydało mi śię to trochę dziwne ale potem owiedziałam się że istnieje sporo
>stron pornograficznych zawierających tego typu tematykę.

Nie jestem psychologiem, ale wydaje mi się że istnienie tych stron można bardzo łatwo wyjaśnić przez fakt że ludzi podnieca łamanie tabu. Podnieca ich nie do tego stopnia by je fizycznie złamać, ale wystarczająco by oglądać strony ze zdjęciami obcych ludzi którzy je łamią.

Luk
Behemot
Witam!

Problem z etycznego punktu widzenia bardzo ciekawy.
Nie można nikogo potępiać tylko za to do kogo czuje pociąg fizyczny ale podglądanie siostry narusza jej godność i jako takie godne potępienia jest.
Problem zaczyna się gdy zamiary przechodzą w czyn. Rozważę tylko przypadek dobrowolnego związku kazirodczego obu stron (gdy dobrowolności brak chyba sporu etycznego nie ma).
Jeżeli związek kazirodczy jest dodatkowo homoseksualny rodzeństwa albo nawet międzypokoleniowy nie ma zagrożenia zmian genetycznych potomstwa i dlatego uważam, że to ich sprawa i etycznie jest OK. Zdecydowanie nieetyczne byłoby natomiast gnębienie, karanie czy straszenie ogniem piekielnym.
Co innego związek heteroseksualny. W tym wypadku dwójka ludzi poprzez wysokie i świadomie poniesione ryzyko spłodzenia chorego dziecka godzi się na potencjalne skrzywdzenie tego dziecka co etycznie jest nie do przyjęcia. Związek taki jest możliwy tylko wówczas gdy ryzyko zapłodnienie zostanie wyeliminowane np. poprzez sterylizację jedej ze stron.
Nie ma natomiast żadnych problemów gdy "rodzeństwo" jest biologicznie niespokrewnione

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365