 |
chrześcijaństwo jako religia monoteistyczna Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-10-2005 14:06 | soulman | chrześcijaństwo jako religia monoteistyczna | Po lekturze jednego z artykułów ( www.racjonalista.pl/kk.php/s,3156) redaktora naczelnego i komentarzy pod nim, zachciało mi się podzielić pewnymi wątpliwościami. Osoba o nicku perun, poddaje za autorem artykułu w wątpliwość tezę, jakoby chrześcijaństwo było religią monoteistyczną poprzez fakt obecności bogów dobrego i złego. Przy czym temu złemu nie odaje się czci w kościele. To co napisał perun to jedno, chociaż nie do konca szatan wg. wierzeń chrześcijan jest bóstwem. Jest upadłym aniołem, ale czyż dla nas śmiertelników anioły nie są bóstwami? Inna sprawa mnie zastanawia - dlaczego w wierze monoteistycznej, jaką jest chrześcijaństwo, oddaje się cześć Bogu, ale pod postacią 3 osób - ojca, syna i ducha świętego? A może oddaje się cześć 3 osobom, będących postrzeganymi na potrzeby wiary jako jedność? Jeśli jednak wszystkie 3 osoby są jedną, jak możliwe jest, by oddawać cześć ojcu, który jednocześnie jest synem, a z dogmatów wiary wynika że to jedna i ta sama osoba. wszak zjednoczył sie po śmierci na krzyżu z ojcem w niebie. Tylko czy zjednoczył sie duchowo w sensie zespolenia jestestwa (powłoka cielesna w niebie nie istnieje), czy został przyjety w poczet bóstw? A gdzie zjednoczenie z duchem świętym, który jest jednym z elementów trójcy świętej? Przyjmując wersję, że ojciec i syn to jedność, mogloby wynikać zatem, że Jezus, który chodził po ziemi, zapłodnił sam sobą komórkę jajową z której powstał, wnikając do łona swojej matki jako duch. Ale z ducha materia nie powstaje. Wynikało by więc, że wpółżył z nią, rodząc się tym samym z jej łona jako jej syn. Syn współżyjący z matką - to trochę dziwne. Więć nie do końca wiem co mysleć. Na pewno chrześcijanie powinni oddawać cześć boską: - Duchowi Świętemu - ojcu - synowi - Matce Boskiej Czyli na pewno 4 osobom, a nijak mi to nie wygląda na 1. No i jeszcze całe zastępy świętych, błogosławionych, aniołów (jak chociażby anioł stróż, do którego dzieciom się każe modlić przed snem). Czyż modlitwy do nich nie są oddawaniem im czci? Z powyższego nijak nie wyinka że chrześcijaństwo to religia monoteistyczna. |
| Przemek K. | > Na pewno chrześcijanie powinni oddawać cześć boską:> - Duchowi Świętemu> - ojcu> - synowi> - Matce Boskiej> Czyli na pewno 4 osobom, a nijak mi to nie wygląda na 1.Najpierw mamy trzy Osoby Trójcy Świętej. To trudny dogmat dla chrześcijan, ale wielokrotne podkreślanie jedności Trójcy w teologii, czyni ten punkt o tyle jasnym, że chyba nikt nie powie, że oddaje cześć Duchowi Świętemu, ale NIE Bogu Ojcu, itp. Do poszczególnych Osób możemy się odwoływać, bo czyjeś atrybuty akurat będą nam bliższe. Ale lepiej, czy gorzej, wciąż o jedności i jednym Bogu się pamięta. Z Matką Boską jest gorzej. Można ją traktować jako pierwszą wśród świętych i w tym momencie problemy znikają, gdyż święci to jednak nie Bóg, czy bogowie. Nawet jednak niektózy chrześcijanie przypisują Maryi pewne cechy boskie i nie boją się do tego przyznać... (Nawiasem mówiąc, jak kiedyś robiono ankietę uliczną, z kogo się składa Trójca Święta, to wersja, że z Józefa, Maryii i Jezusa, zebrała całkiem sporo głosów... Powiedziałbym, że mogłaby wejść do parlamentu  ) Wydaje mi się, że ta różnica wynika stąd, że monoteizm jest trudny i intelektualny. Wiele osób nie odbiera wiary w sposób filozoficzny, a jedynie kieruje się przyzwyczajeniem, czy mniej lub bardziej wyraźnym "uczuciem". W chrześcijaństwie tę wiare bardziej filozoficzną (i wyraźnie monoteistyczną) zawsze można odnaleźć, gdy się ma taką potrzebę. Ale na codzień niemal nikt tej potrzeby nie posiada. > No i jeszcze całe zastępy świętych, błogosławionych,> aniołów (jak chociażby anioł stróż, do którego dzieciom się> każe modlić przed snem). Czyż modlitwy do nich nie są> oddawaniem im czci?Zasadniczo świętych prosimy o wstawiennictwo przed Bogiem. Jest to więc inna cześć, niż cześć boska. > Z powyższego nijak nie wyinka że chrześcijaństwo to religia> monoteistyczna.Myślę, że z punktu widzenia filozofów, chrześcijaństwo jest religią monoteisytczną. A ci, z których punktu widzenia religią taką nie jest, jednocześnie nie dbają o słowo "monoteizm"
|
|
 | | soulman | > Najpierw mamy trzy Osoby Trójcy Świętej. To trudny dogmat dla chrześcijan, ale wielokrotne podkreślanie jedności Trójcy w teologii, czyni ten punkt o tyle jasnym, że chyba nikt nie powie, że oddaje cześć Duchowi Świętemu, ale NIE Bogu Ojcu, itp. Do poszczególnych Osób możemy się odwoływać, bo czyjeś atrybuty akurat będą nam bliższe. Ale lepiej, czy gorzej, wciąż o jedności i jednym Bogu się pamięta.Jakoś nie pamiętam z nauk religii, aby mi tak tłumaczono. Ale to było dawno i kiedyś inaczej uczono na religii. Linijką po łapach, stanie w kącie, zostawanie po lekcjach. Cos mi sie kolacze po glowie, ze sa 3 osoby swiete: bog ojciec, syn i duch swiety, więc jeśli 3 to nie jedna. Ale jeśli jak twierdzisz, odwoływać się mam z rożnymi troskami do rożnych wcieleń boskości, to która za co odpowiada i do której jak mam oddawać cześć? I jak mam to zrobić jeśli nie mogę osobno im oddawać czci ale moge sie do nich osobno odwoływać - to sie wyklucza. > Z Matką Boską jest gorzej. Można ją traktować jako pierwszą wśród świętych i w tym momencie problemy znikają, gdyż święci to jednak nie Bóg, czy bogowie. Nawet jednak niektózy chrześcijanie przypisują Maryi pewne cechy boskie i nie boją się do tego przyznać...Święta-czyli jakie ma cechy, jakie umiejętności? Podobno uzdrawia, więc posiada jakąś nadprzyrodzoną moc. A to już sugeruje posiadanie boskości. > (Nawiasem mówiąc, jak kiedyś robiono ankietę uliczną, z kogo się składa Trójca Święta, to wersja, że z Józefa, Maryii i Jezusa, zebrała całkiem sporo głosów... Powiedziałbym, że mogłaby wejść do parlamentu )No widzisz - ludzie są niedoinformowani. Nie znają podstaw wiary, którą wyznają. > Wydaje mi się, że ta różnica wynika stąd, że monoteizm jest trudny i intelektualny. Wiele osób nie odbiera wiary w sposób filozoficzny, a jedynie kieruje się przyzwyczajeniem, czy mniej lub bardziej wyraźnym "uczuciem". W chrześcijaństwie tę wiare bardziej filozoficzną (i wyraźnie monoteistyczną) zawsze można odnaleźć, gdy się ma taką potrzebę. Ale na codzień niemal nikt tej potrzeby nie posiada.No jakże tak można. To co na co dzień - nieświadomie modlimy się do kilku bogów, a jak nam się zachce pomyśleć to dopiero odnajdujemy sens w słowach słyszanych latami? Tego właśnie się chciałem dowiedzieć. Ale dlaczego tej prawdy nikt nie głosi w KK. > Zasadniczo świętych prosimy o wstawiennictwo przed Bogiem. Jest to więc inna cześć, niż cześć boska.Ale (jak pisałem wyżej) święci mają moc, moc kojarzy się z władzą, a w niebie podobno władzę ma tylko bóg. Więc jak to jest? > Myślę, że z punktu widzenia filozofów, chrześcijaństwo jest religią monoteisytczną.Ale chrześcijaństwo to nie tylko religia dla filozofów. To także religia prostych, a w większości prostych ludzi, którym trzeba wystłumaczyć wszystko, lub pozostawić w nieświadomości, co zresztą sugeruje przytaczana przez Ciebie ankieta uliczna. > A ci, z których punktu widzenia religią taką nie jest, jednocześnie nie dbają o słowo "monoteizm"  Jak to nie dbają? Mnie bardzo to interesuje, ponieważ sprawy o których napisałem wcześniej intryguja mnie bardzo. Chciałbym to zrozumieć, ale jak sobie tłumacze cała Twoja wypowiedz to brzmi to w skrócie tak: Jeśli ktoś wierzy - nie rozumie jej. Jeśli ją zrozumie - traci ona dla niego znaczenie, poniewa pojął jej istotę, niezgodną z tym co wyznawcom sie wmawia. Ale dalej nie rozumiem tych kilku kwestii, o które zapytałem na początku wątku. A może jestem za głupi i powinienem zostać wiernym wyznawcą? Bo jak będę filozofem, to sam sobie wszystko wytłumaczę.
|
|
|  | | Wyznawca | > >Najpierw mamy trzy Osoby Trójcy Świętej. To trudny dogmat dla chrześcijan, ale wielokrotne podkreślanie jedności Trójcy w teologii, czyni ten punkt o tyle jasnym, że chyba nikt nie powie, że oddaje cześć Duchowi Świętemu, ale NIE Bogu Ojcu, itp. Do poszczególnych Osób możemy się odwoływać, bo czyjeś atrybuty akurat będą nam bliższe. Ale lepiej, czy gorzej, wciąż o jedności i jednym Bogu się pamięta.> Jakoś nie pamiętam z nauk religii, aby mi tak tłumaczono. Ale to było dawno i kiedyś inaczej uczono na religii. Linijką po łapach, stanie w kącie, zostawanie po lekcjach.No cóż, mnie ego już uczono, więc, nie ma co się tu spierać więcej. > >Wydaje mi się, że ta różnica wynika stąd, że monoteizm jest trudny i intelektualny. Wiele osób nie odbiera wiary w sposób filozoficzny, a jedynie kieruje się przyzwyczajeniem, czy mniej lub bardziej wyraźnym "uczuciem". W chrześcijaństwie tę wiare bardziej filozoficzną (i wyraźnie monoteistyczną) zawsze można odnaleźć, gdy się ma taką potrzebę. Ale na codzień niemal nikt tej potrzeby nie posiada.> No jakże tak można. To co na co dzień - nieświadomie modlimy się do kilku bogów, a jak nam się zachce pomyśleć to dopiero odnajdujemy sens w słowach słyszanych latami? Tego właśnie się chciałem dowiedzieć. Ale dlaczego tej prawdy nikt nie głosi w KK.> >Zasadniczo świętych prosimy o wstawiennictwo przed Bogiem. Jest to więc inna cześć, niż cześć boska.> Ale (jak pisałem wyżej) święci mają moc, moc kojarzy się z władzą, a w niebie podobno władzę ma tylko bóg. Więc jak to jest?Ani Maryja, ani święci nie mogą czynić cudów ani nie mają mocy, oni tylko wypraszają to u Boga, bądź Bóg czyni to poprzez nich. > >Myślę, że z punktu widzenia filozofów, chrześcijaństwo jest religią monoteisytczną.> Ale chrześcijaństwo to nie tylko religia dla filozofów. To także religia prostych, a w większości prostych ludzi, którym trzeba wystłumaczyć wszystko, lub pozostawić w nieświadomości, co zresztą sugeruje przytaczana przez Ciebie ankieta uliczna.Powiedz mi jaka religia jest wpełni zrozumiała dla przecietnego wyznawcy? Nie, nie chce niżem intelektualnym wytłumaczać trudność w zrozumieniu religi, w końcu nic na tym świecie nie jest proste, większość rzeczy po prostu uznajemy że jest taka jaka jest, na ten przykład, dlaczego szklanka upuszczona na podłogę stłucze się? Bo tak jest. A w rzeczywistości, chodzi o siłę z jaką uderzy o podłoże o większej twardości niż ona sama i tak dalej, w szczegóły nie będę sie wdawał. A to że sens, i znaczenie rzeczy trudno jest zrozumieć powie chyba każdy. > >A ci, z których punktu widzenia religią taką nie jest, jednocześnie nie dbają o słowo "monoteizm"  > Jak to nie dbają? Mnie bardzo to interesuje, ponieważ sprawy o których napisałem wcześniej intryguja mnie bardzo. Chciałbym to zrozumieć, ale jak sobie tłumacze cała Twoja wypowiedz to brzmi to w skrócie tak:> Jeśli ktoś wierzy - nie rozumie jej.> Jeśli ją zrozumie - traci ona dla niego znaczenie, poniewa pojął jej istotę, niezgodną z tym co wyznawcom sie wmawia.> Ale dalej nie rozumiem tych kilku kwestii, o które zapytałem na początku wątku. A może jestem za głupi i powinienem zostać wiernym wyznawcą? Bo jak będę filozofem, to sam sobie wszystko wytłumaczę.Dlaczego jeśli ktoś wierzy nie może rozumieć? Tym razem to ja nie rozumiem o co Ci chodzi. Wierzę, owszem, wbrew niektórym faktom których się dowiedziałem, ale czyż wiera to nie instynktowny pociąg serca i umysłu do tego co uważane jest za właściwie i dobre, a nie koniecznie spójne? Rozumiem i wierzę.
|
|
| |  | | SOULMAN | >>>Zasadniczo świętych prosimy o wstawiennictwo przed Bogiem. Jest to więc inna cześć, niż cześć boska. >Ani Maryja, ani święci nie mogą czynić cudów ani nie mają mocy, oni tylko wypraszają to u Boga, bądź Bóg czyni to poprzez nich.
Poczekaj, niech to ogarnę. Do nieba lub piekła zostaniemy powołani wszyscy mieszkający obecnie na ziemi i ci co zmarli przed nami na sądzie ostatecznym. Tak tak jest powiedziane w wyznaniu wiary. Jeśli jesteś wierzący, to o tym wiesz i powtarzasz to na każdej mszy. Dlaczego więc, ci co już byli przed nami, a zostali przes kościół uznani za świętych mają mieć inne możliwości, m.in. dialogu ze stwórcą? To trąci rasizmem.
>Powiedz mi jaka religia jest wpełni zrozumiała dla przecietnego wyznawcy? Nie, nie chce niżem intelektualnym wytłumaczać trudność w zrozumieniu religi, w końcu nic na tym świecie nie jest proste, większość rzeczy po prostu uznajemy że jest taka jaka jest, na ten przykład, dlaczego szklanka upuszczona na podłogę stłucze się? Bo tak jest.
Zaćmienia słońca kiedys tłumaczono ingerencją bogów. Teraz wiadomo że jest to normalne zjawisko. Tylko że wtedy prosty człowiek o tym nie wiedział, ale kapłani tak. I wykorzystywali to do swoich celów. A kapłani i tak (niezależnie od wiary), wiedzą więcej od nas. Nie zastanowiło Cie, dlaczego podczas pogrzebu Jana Pawła II włożono mu do trumny monety? Przecież nie dlatego, żeby ktoś za kilkaset lat mogł odkopać jego zwłoki i dowiedzieć sie kim był, po co żył, jakie miał przesłania. Od tego mamy już inne sposoby w obecnych czasach. Mi się wydaje, że pomimo autorytatywnego stwierdzenia, że będzie w niebie obok boga którego wyznawał, ktoś jednak zabezpieczył jego byt na tamtym świecie stosując nieco zmodyfikowaną metodę Greków. Tak, na wszelki wypadek. Panu Bogu świeczka i diabłu ogarek. Nic nie szkodzi, a zawsze sie może przydać. Wynikało by z tego, że jednak sami nauczający nas, nie sa do końca pewni co się dzieje z nami po śmierci. Wiara, tak ciekawe słowo. Chciałbym wierzyć, że jest jakiś byt. Ale nikt tego nigdy nie dowiódł, bo nie ma takiej możliwości. Wszystko w co wierzysz, jak wiele innych osób, jest tylko wiarą, niepopartą niczym więcej. Lepperowi też ludzie wierzą, Rydzykowi ludzie wierzą, Giertychowi, Kaczyńskiemu. Ale na wierze sie kończy, bo rzeczywistość jest zupełnie inna. Jestem skłonny wiele rzeczy brać na wiarę. Wierzę że w naszym kraju będzie normalnie, wierzę że kiedys będę normalnie zarabiał, wierzę że jestem bezpieczny - to zależy od czynników które są mi znane, ale nie zawsze tak działają jak powinny. Wolę znać wytłumaczenie zjawisk, które wokół mnie zachodzą. Ale wierzyć w coś, co ktoś mi opowiada, a czego sam nie doznał - wybacz, ale to trochę dziwne. A nawet własne doznania zawsze koloryzujemy, żeby opowieść była bardziej zajmująca. Wiara, jak sama zreszta nazwa wskazuje, nie wolno jej pojmować, a w nia wierzyć. Tu masz szczerą rację. Ale to zależy dlaczego a nie po co się wierzy. Bo obiecano Ci coś? Ale Kto Ci to obiecał. Przecież Jezus Ci się nie objawił, tylko powiedział coś komuś kilka tysięcy lat temu. Zresztą nawet nie wiadomo czy jego słowa nie zostały przeinaczone przez ten cały okres o ile żył i głosił jakieś prawdy. A na pewno ich znaczenie było inne, niż podają kronikarze. I nie trzeba na to nawet dowodów - tak po prostu jest. Powiedz coś, co będzie nowiną. 10 osoba z kolei która to na zasadzie łańcuszka będzie powtarzała, zmieni znaczenie treści. To sie nazywa plotka. A co do objawień - dlaczego teraz Bóg sie nie objawia? Czy wystarczy że ostatni raz rozmawiał z Mojżeszem i teraz już nie portrzebuje akwizytorów na Ziemi? Więc jeśli istnieje, my go już nie obchodzimy. Wyprowadził swój ukochany naród z niewoli egipskiej i zadanie jest wykonane.
>Dlaczego jeśli ktoś wierzy nie może rozumieć? A ja niestety nie rozumiem. Nie rozumiem, jak wynika z tytułu wątku, dlaczego religia katolicka jest uznawana za monoteistyczną, jeśli wierzy sie w istnienie czegoś więcej niź jedna osoba boska. To już jest politeizm. A podobno "nie będziesz miał innych bogów przede mną". Może oznaczac to miało, że ma on pierwszeństwo? Np. w starożytnej Grecji najważniejszym bogiem był Zeus, więc może o taki typ interpretacji tych słów chodzi? Inaczej nie mogę zrozumieć dogmatu religii katolickiej, a tym bardziej wynoszenia na ołtarze świętych. W końcu to kłóci się z tym przykazaniem. Wszak ołtarze są dla tego jednego jedynego boga. nie wolono było również, zgodnie z tym co powtórzył Mojżesz pod górą Synaj, oddawać czci bożkom. W wizerunki w religii katolickiej? Postać Jezusa na krzyżu? Obrazy świętych? Ołtarze jeszcze moge zrozumieć, w końcu to nawiązanie do miejsca składania ofiar, a takie miejsce wystepuje w każdej religii. Ale faktu stawiania świątyń, zwłaszcza tak bogatych jak np. katedra na Wawelu, czy też gnieżnieńska, sandomierska - tego nie rozumiem. W końcu nauczyciel, jakim był Jezus nakazywał żywot w ubóstwie. Przywiązanie do umieszczania wizerunków i przepychu w kościele to już raczej tradycja kulturowa niż nawiązanie do wiary. Tak samo jestem skłonny wytłumaczyć sobie istnienie świętych - w końcu to nie bóg ich powołał - nie powiedział przecież nikomu że X lub Y zostaje wyniesiony na ołtarze (to też ciekawe określenie, prawda?). On z nami nie rozmawia, jesteśmy o ile istnieje za malutcy dla niego. To ludzie sami to robią. Tak samo ktoś kiedys określił zasady wiary. Bo z tych rzekomo przekazanych w formie tablic przykazań niewiele zostało. Nikt tego nie przestrzega, a najmniej ci, którzy nam te zasady głoszą. Nie zabijaj - a inkwizycja czy wyprawy krzyżowe lub głoszenie wiary wśród pogan? To tylko jeden z przykładów łamania zasad. Więc jak mogę wierzyć w coś, co głosi ten, który jest przedstawicielem kłamiącej instytucji?
Być może istnieje bóg jako jedna istota, natomiast źle interpretowane słowa sprzed wieków stały się podstawą tego, co obecnie wyznaje się w kościele. Wynikało by wtedy że całe założenie wiary jest błędne. Ale to już jestem w stanie zrozumieć. Po prostu czynnik ludzki. Stąd może wynik
|
|
| | |  | | Przemek K. | > stwórcą?> To trąci rasizmem.Strasznie pocięło, ale mam nadzieje, że wiadomo o co chodzi. Otóż, jeśli chodzi o umiłowane dusze, to wcale to nie jest rasizm. Zresztą mistycy mogą powiedzieć, że się z Bogiem jednoczą w akcie mistycznym -- więc jest im do Boga bliżej  > Mi się wydaje, że pomimo autorytatywnego stwierdzenia, że będzie w niebie obok boga którego wyznawał, ktoś jednak zabezpieczył jego byt na tamtym świecie stosując nieco zmodyfikowaną metodę Greków.Nie sądzę by chodziło o wiarę. To tylko siła tradycji jest wielka. I nie zawsze dobra... W tym przypadku mogłaby być podstawą do oskarżenia o hezezję  > Lepperowi też ludzie wierzą, Rydzykowi ludzie wierzą, Giertychowi, Kaczyńskiemu. Ale na wierze sie kończy, bo rzeczywistość jest zupełnie inna.Nie jestem zwolennikiem tych panów, ale tak kategorycznego sądu bym nie formułował. Owszem, wszystkim im chyba trafiło się kłamać, ale w większości wypadków ta "wiara" dotyczy podobnego widzenia świata, a więc nie tyle zadaje kłam rzeczywistości, co ukazuje ją w osobliwym świetle. > Ale wierzyć w coś, co ktoś mi opowiada, a czego sam nie doznał - wybacz, ale to trochę dziwne. A nawet własne doznania zawsze koloryzujemy, żeby opowieść była bardziej zajmująca.W 90% przypadków tak postępujemy. Nigdy nie doznałem na własne oczy geniuszu Newtona, a wierzę że żył. Oczywiście to w co wierzymy łatwo, a w co wątpimy, jest bardziej złożone, zależy od głębszych przekonań, czasem jest racjonalizowane; ale trudno taką wiarę potępiać dla samej zasady. > Przecież Jezus Ci się nie objawił, tylko powiedział coś komuś kilka tysięcy lat temu.A skąd wiesz?  Mistycy są wśród nas... > Inaczej nie mogę zrozumieć dogmatu religii katolickiej, a tym bardziej wynoszenia na ołtarze świętych. W końcu to kłóci się z tym przykazaniem. Wszak ołtarze są dla tego jednego jedynego boga.Powiedzmy, że czcisz Boga w towarzystwie świętego. Jeśli ze świętego uczynisz sobie bożka, oddając mu cześć, a zapominając o Bogu, będziesz heretykiem. > W wizerunki w religii katolickiej? Postać Jezusa na krzyżu? Obrazy świętych? Ołtarze jeszcze moge zrozumieć, w końcu to nawiązanie do miejsca składania ofiar, a takie miejsce wystepuje w każdej religii.Też mam napady ikonoklazmu. Ale jak kiedyś tęskniłem do pewnej dziewczyny i każda rzecz, która się z nią wiązała, poprawiała mi humor, zmieniłem zdanie  Obraz, rzeźba itd. ma przypominać nam o Bogu. Owszem, nie rozumiem stąd pielgrzymek, czy "świętych obrazów", ale samo ich istnienie nie jest niczym złym; co najwyżej formy kultu mogą być "skrzywione". > Ale faktu stawiania świątyń, zwłaszcza tak bogatych jak np. katedra na Wawelu, czy też gnieżnieńska, sandomierska - tego nie rozumiem.Miały one też znaczenie "świeckie", zwłaszcza w dawniejszych czasach. > Przywiązanie do umieszczania wizerunków i przepychu w kościele to już raczej tradycja kulturowa niż nawiązanie do wiary.Masz rację, zresztą nie wszystkie kościoły są takie. > Tak samo ktoś kiedys określił zasady wiary. Bo z tych rzekomo przekazanych w formie tablic przykazań niewiele zostało. Nikt tego nie przestrzega, a najmniej ci, którzy nam te zasady głoszą. Nie zabijaj - a inkwizycja czy wyprawy krzyżowe lub głoszenie wiary wśród pogan? To tylko jeden z przykładów łamania zasad. Więc jak mogę wierzyć w coś, co głosi ten, który jest przedstawicielem kłamiącej instytucji?Stąd Kościół wymaga ciągłego poprawracania do podstaw wiary i najważniejszych zasad. Jak sobie zerkniesz do Katechizmu Kościoła Katolickiego, to zauważysz, że cała nauka moralna Kocioła została skoncentrowana wokół przykazań. Że czasem są to daleko idące interpretacje -- cóż, Kościół opiera się także na tradycji i wiekach interpretacji prawa. A że Kościół czasem grzeszył? Cóż, staram się wyznawać przykazania i żyć moralnie, ale nie zawsze mi się to udaje. Pozdrawiam!
|
|
| krest | /z ironią/ Każda religia jest monoteistyczna. Jak udowodnić te przewrotne twierdzenie? Trzeba by znaleźć 'głos bogów na Ziemi' albo głosy. Zawsze się jednak okazuje, że to głos i zawsze jeden- ustami ich, jego czy czegokolwiek, w co się 'wierzy' są zawsze kapłani. Nie ma stereo. Zawsze mono o bogu, bogach, czy czym tam. I z definicji nie może być inaczej w ramach jednej wiary. Można by z braku przeciwwskazań wszystko odwrócić i wywieść boskość z kapłanów. I nie ma niczego, prócz ich przeczenia, co by próbowało obalić ten wniosek. Kto gra rolę bóstwa? Jego kapłan. I to on sprawuje faktyczne wpływy. Cały teizm od niego zależy. Jakiekolwiek dyskusje i tak skończą się na tym, że jest on twórcą, obrońcą i sędzią tego układu bóstwa i wierzącego. Sama taka władza jest nieuczciwością i czymś nieetycznym. Walka z obrazami bóstwa, które są zasłoną dymną tylko, zmienianą w zależności od warunków jest ciężką pracą. Ale wskazuje części osób na tarcia wewnątrz ich wiary, na niezgodności. Szacunek
|
|
| Kontrast | Witam! Może się powtarzam po poprzednikach, ale odpowiadam na gorąco. Swoją drogą przeraża mnie, że w kraju od tysiąca lat katolickim, są jeszcze ludzie, którzy mają wiedzę na temat doktryny i to w kwestii fundamentalnej na poziomie niższym niż chyba jacyś murzyni z odciętych od świata wiosek. Sposób rozumowania jaki tu prezentujesz mógłby mnie ubawić, ale raczej zasmuca. Radziłbym czym prędzej poczytać jakąś chociażby uproszczoną wersję katechizmu (wydali coś ostatnio, ale nie wiem, czy jest już dostępne w księgarniach). Tego wymaga podstawowa kultura, żeby się nie ośmieszać. Jeśli nie identyfikujesz się z katolicyzmem, to chociażby ze względu na dziedzictwo kulturowe naszej Ojczyzny, te tematy należałoby znać tak jak Hymn narodowy, Rotę, Bogurodzicę itp.
Zarysuję tylko ogólnie najważniejsze punkty, podaję je w uproszczeniu. Dokładniejszej analizie poświęcone są całe traktaty teologiczne. Chrześcijanie większości obrządków wyznają: 1. Wiarę w Jednego Boga, Który mówiąc językiem filozoficzno-teologicznym jest jednością trzech Osób Boskich. Trzeba tu zrozumieć czym jest natura, a czym osoba, oraz pojęcia takie jak istota - substancja i przypadłości, te elementy często można spotkać w teologii. Bóg w swej istocie- substancji jest Jeden, w Starym Testamencie Objawienie pozostawało na etapie Boga bez podziału na Osoby. Nowy Testament objawił całą Trójcę Świętą. Jednak nic się nie zmieniło Bóg pozostał nadal tym samym JHWH, którym był dla Żydów, tylko teraz znamy Go jako Ojca i Syna i Ducha Świętego. Czasami dla uproszczenia przedstawia się to w postaci trzech świec tworzących jeden płomień, czy trójkąta w którym każda z osób Boskich zajmuje jeden kąt, a całość jest Bogiem. Wspólna dla wszystkich Osób Boskich jest jedna Boska natura. Kościół uznaje tę objawioną, trudną tajemnicę, za nieprzekraczalną dla umysłu. I rzeczywiście choć można próbować to wyjaśnić, zawsze pełno jest trudności. Można się pokusić stwierdzeniem, że skoro Bóg jest Absolutem, którego nic nie może już przekroczyć, bo jest jeden i ostateczny, to Osoby Boskie mają jedną naturę, są Absolutem. Można zatem wywnioskować, ale trudno zrozumieć. Zresztą sama próba zrozumienia Absolutu natrafia na paradoks typu, czy Bóg może stworzyć kamień, którego nie podniesie. Podobie jakby naukowiec chciał zmierzyć miarką nieskończoność. 2. Wiedząc na czym polega Trójca Święta, dopiero możemy się zastanawiać o co chodzi w chrześcijaństwie. Bóg Ojciec utożsamiany jest ze Stwórcą całego świata, zarówno widzialnego jak i niewidzialnego, Syn zrodzony przez Ojca, przed czasem, przez niego i w Nim zostało wszystko stworzone, Duch Święty, pochodzący od Ojca i Syna, ożywia i uświęca wszystko. Teologia omawia to szczegółowo, jednak jest to zbyt trudne, żeby tak na pieszo wytłumaczyć. Ogólnie: Bóg Ojciec - Stworzyciel, Syn - Odkupiciel, Duch Święty - Uświęciciel. 3. Bardzo ważne jest zrozumienie, po co Bóg w Osobie Syna stał się człowiekiem, narodził się z Maryi, został ukrzyżowany, umarł i Zmartwychwstał, wstąpił do Nieba i przyjdzie powtórnie w Chwale aby sądzić, zmartwychwstałych i żyjących ludzi. Po Sądzie ostatecznym nastanie Królestwo Boże dla tych, którzy na nie zasłużyli, a potępieni wylądują w piekle. W takim streszczeniu to wygląda trochę dziwnie. Rozwinięcie tych tematów z pełnym znaczeniem symboli jest łatwiejsze do przyjęcia. 4. W telegraficznym skrócie i uproszczeniu. Pierwsi ludzie, żyli w harmonii z Bogiem i posiadali pełnię człowieczeństwa oraz nieśmiertelność, jednak coś się popsuło za sprawą buntu wznieconego przez upadłego anioła i ludzie utracili to wszystko. Przez grzech utracili nieśmiertelność, potem coraz bardziej się psuło i zatracili kontakt z prawdziwym Bogiem. Jednak Bóg tak bardzo kocha swoje stworzenie, że postanowił odnowić to przymierze z ludźmi. Wybrał naród Izraelski, który przez kilka wieków przygotowywał do Objawienia się w pełni w Nowym Przymierzu. Ponieważ w Synu i przez Syna cały świat został stworzony to w Nim i przez Niego, mógł zostać Odkupiony. Skoro karą za grzech jest śmierć, a grzech jest przyczyną rozkładu świata, odkupienie świata polega na karze jaką Wcielony Syn przyjął na Krzyżu za nasze grzechy. On, który jest Miłością i Doskonałością, "przyjął karę Zbawienną dla nas". Wziął na siebie nasze niedoskonałości i grzechy i poniósł śmierć na Krzyżu, która była karą za grzechy całej ludzkości, po trzech dniach zmartwychwstał i odtąd możemy mówić o zwycięstwie nad śmiercią, nad grzechem i złem, bo dokonało w Nim dokonało się to w pełni. Odtąd, każdy, kto w Niego wierzy i zjednoczy się z Chrysusem, ma odpuszczenie grzechów i przepustkę do Królestwa Bożego. Otrzymuje Ducha Świętego, Który uświęca go. Aby trwać w obecności Chrystusa należy być w jedności Kościoła, w którym poprzez sakramenty Bóg obdarza wiernych swoimi łaskami. Wierzący złączeni z Chrystusem tworzą Kościół ziemski, a ci co umarli w jedności z Bogiem trwają w Kościele Trymfującym w niebie. 5. Oprócz świętych istnieją jeszcze duchowi Aniołowie, którzy nie posiadają fizycznego ciała, ale przewyższają inteligencją ludzi. Są dosyć liczni i podzieleni na chóry o różnych poziomach i uzdolnieniach. Sporą grupę stanowią zbuntowane anioły zwane szatanami (wrogami), demonami, diabłami itp., które szkodzą ludziom. Czeka ich kara na Sądzie ostatecznym. Zostaną na wieczność wtrąceni do piekła razem z ludźmi, którzy z nimi współdziałali. 6. Istnieje jeszcze w katolicyźmie czyściec, który jest miejscem lub raczej stanem oczyszczenia duszy, która w prawdzie, była w łączności z Chrystusem, ale nie była w pełni gotowa do wejścia do Królestwa Bożego. Piekło to stan wiecznego potępienia, dla tych, któży zerwali więź z Bogiem i nie zmienili się.
Oczywiście to co zapisałem, to duże uproszczenie i raczej nie radzę powoływać się na to, bez pogłębienia tematu solidną lekturą pochodzącą z pewnych źródeł. Pisząc to streszczenie sam uświadomiłem sobie, że muszę kilka tematów odświeżyć. Życzę zrozumienia, w co tak naprawdę wierzą chrześcijanie. Pozdrawiam!
|
|
 | | Totus (1201 punktów) | >Wziął na siebie nasze niedoskonałości i grzechy i poniósł śmierć na Krzyżu, która była karą za grzechy całej ludzkości, po trzech dniach zmartwychwstał i odtąd możemy mówić o zwycięstwie nad śmiercią, nad grzechem i złem, bo dokonało w Nim dokonało się to w pełni. Odtąd, każdy, kto w Niego wierzy i zjednoczy się z Chrysusem, ma odpuszczenie grzechów i przepustkę do Królestwa Bożego. Na czym polega zjednoczenie się z Chrystusem? Może też chciałbym miec przepustkę...
|
|
|  | | Kontrast (1042 punktów) | >>Wziął na siebie nasze niedoskonałości i grzechy i poniósł śmierć na Krzyżu, która była karą za grzechy całej ludzkości, po trzech dniach zmartwychwstał i odtąd możemy mówić o zwycięstwie nad śmiercią, nad grzechem i złem, bo dokonało w Nim dokonało się to w pełni. Odtąd, każdy, kto w Niego wierzy i zjednoczy się z Chrysusem, ma odpuszczenie grzechów i przepustkę do Królestwa Bożego. >Na czym polega zjednoczenie się z Chrystusem? >Może też chciałbym miec przepustkę... Mówiąc ogólnie, trzeba uwierzyć w Niego i nawrócić się ze swoich grzechów uznając Jego Bóstwo i to, że jest Panem (DROGĄ, PRAWDĄ, i ŻYCIEM) i że umarł na Krzyżu za nasze grzechy uwalniając nas od kary wiecznej. Zmazał zapis dłużny. Z nim zmartwychwstajemy do nowego życia. W Duchu Świętym dokonuje się nasze uświęcenie. Więcej to tylko prywatnie mogę powiedzieć.
Bóg jest miłością
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|