Racjonalista - Strona głównaDo treści
Maria

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-11-2005 22:16MatiMaria
Witam. Dzisiaj w ręce wpadła mi "biblia" "Największy ze wszystkich ludzi". Zabrałem się do czytania i niestety już po kilku stronach miałem wątpliwości dotyczące poczęcia Jezusa. W dziale 2 pt. "Uczczony, zanim się urodził" jest przedstawiona rozmowa Marii z Aniołem Gabrielem. Mianowicie, Gabriel oświadcza Marii że urodzi chłopca, który na wieki będzie królem. Maria pyta: "Jak się to stanie, skoro nie współżyję z mężczyzną?"
Słuchajcie, Maria nie mogła zadać takiego pytania ponieważ w tamtych czasach wiedzy na temat seksu i ciąży nie było w ogóle! Ludzie nie wiedzieli że dzieci zostają poczęte w wyniku współżycia mężczyzny i kobiety. To zostało odkryte dopiero wtedy gdy został wymyślony mikroskop i rozwój medycyny! Niestety ale odpuściłem sobie dalsze wgłębianie się w tekst tej książki. Pozdrawiam serdecznie

Kontrast (1042 punktów)
Witam!
To nie gazeta, że można tak czytać. Aby zrozumieć Biblię trzeba bardzo dobrze znać się na gatunkach literackich w niej użytych i należy też znać Judaizm i Tradycję chrześcijańską. Bez tego to wychodzą głupoty w stylu zeszytów szkolnych:
"Do Maryi przyleciał Anioł wszedł do jej brzucha i urodził sie Jezus." - taki tekst kiedyś znalazłem w zeszycie dziecka
Gdybym miał więcej czasu znalazłbym podobne kwiatki i tu.
Później dostaję absurdalne pytania i muszę wysłuchiwać zarzutów wobec chrześcijaństwa, które wynikają z niezrozumienia treści.
Jeśli chodzi o wiedzę na temat poczęcia, to Żydzi całkiem dobrze się w tym orientowali jeszcze w czasach Mojżesza
Jeśli chcesz właściwie odczytywać fragmenty, to musisz konsultować to z interpretacją Kościoła, bo to on właśnie wybrał te a nie inne księgi spośród wielu innych jakie krążyły po wspólnotach i uznał je za zgodne ze swoją Tradycją.
Pozdrawiam!

Bóg jest miłością
Drobner
>Jeśli chcesz właściwie odczytywać fragmenty, to musisz konsultować to z interpretacją Kościoła
Choć kwestia, którą tu rozważacie, jest mi bardzo odległa, to nie zgodzę się mimo wszystko, na tę propozycję, dotyczącą "odczytywania Biblii".
Jeśli chcesz właściwie odczytywać Biblię, to po prostu, odczytuj ją właściwie, NIE KONSULTUJĄC Z ŻADNĄ INTERPRETACJĄ jakiegokolwiek kościoła. Nie kieruj się nawet ŻADNĄ TRADYCJĄ jakiegokolwiek kościoła.
Czytaj!
Nie tylko Biblię..............

Drobner.
Przemek K.
>Jeśli chcesz właściwie odczytywać Biblię, to po prostu, odczytuj ją właściwie, NIE KONSULTUJĄC Z ŻADNĄ INTERPRETACJĄ jakiegokolwiek kościoła. Nie kieruj się nawet ŻADNĄ TRADYCJĄ jakiegokolwiek kościoła.
>Czytaj!

Jeśli chce się właściwie odczytać jakiś tekst, warto znać jego kontekst historyczny i gatunek literacki, który reprezentuje. Nie wystarczy więc czytać właściwego tekstu.
Drobner
Mowa była o INTERPRETACJI, nie o kontekstach historycznych i literackich.
Warto czytać, nim się napisze.
Kontrast (1042 punktów)
Witam!
>>Jeśli chcesz właściwie odczytywać fragmenty, to musisz konsultować to z interpretacją Kościoła
>Choć kwestia, którą tu rozważacie, jest mi bardzo odległa, to nie zgodzę się mimo wszystko, na tę propozycję, dotyczącą "odczytywania Biblii".
>Jeśli chcesz właściwie odczytywać Biblię, to po prostu, odczytuj ją właściwie, NIE KONSULTUJĄC Z ŻADNĄ INTERPRETACJĄ jakiegokolwiek kościoła. Nie kieruj się nawet ŻADNĄ TRADYCJĄ jakiegokolwiek kościoła.

Widzę teraz i rozumiem, skąd biorą się takie brednie na tematy teologiczne, jeżeli jacyś samozwańczy interpretatorzy biorą się za interpretacje tekstu, który nie jest do prywatnego wyjaśniania. Najpierw Stary Zakon Żydowski wybrał i interpretował Księgi ST, a potem Kościół przejął tę spuściznę i podobnie postąpił wobec NT. Nie ma tu mowy o jakiejkolwiek prywacie. W kwestii teologicznej interpretacji Kościół i jego magisterium ma wyłączność na interpretację Biblii. Owszem można sobie czytać i interpretować, ale normy ustala prawowita władza. Tak jest i już. Inne interpretacje nie mają autoryzacji. Czasem są poprawne, ale często też nie. Kościół opierając się na tych dobrych interpretacjach i rozeznając często na przełomie całych wieków wyciąga prawdy wiary. Dogmaty, to właśnie owoc takich wielowiekowych dysput. Wszystkie dogmaty mają swoje korzenie w Biblii i Tradycji, aby można uznać jakąś prawdę wiary za dogmat, musi mieć potwierdzenie w Biblii i Tradycji. Niektóre dogmaty są mało osadzone bezpośrednio ponieważ są wnioskami logicznymi wyciągniętymi z prawd ledwie wspomnianych w Biblii. Większość dogmatów maryjnych to właśnie owoce filozoficzno-teologicznych implikacji. Musiało coś być, żeby dana prawda opisana w Biblii mogła być prawdziwa.
Np. "Niepokalane poczęcie" - w Biblii jest tylko sugestia Archanioła Gabriela przy Zwiastowaniu "Maryjo, napełniona łaską (łaskiś pełna)", że Maryja jest wolna od grzechu pierworodnego. Ta jest potrzebne, aby nie było wątpliwości, co do bezgrzeszności Chrystusa. Z kolei na tym Niepokalanym poczęciu opierają się inne tytuły przypisywane Matce Pana, pozostałe wynikają z konsekwencji przyjęcia prawdy o wcieleniu.
Jeżeli więc biorą się za interpretację ludzie, którzy niczego nie wiedzą, zaczną wyciągać nieprawdziwe wnioski.
Biblia to nie wierszyk, który grupka literatów w kółku wzajemnej adoracji rozważa sobie metodą burzy mózgów. Niektórzy próbują, ale to tylko jedno z wielu bezsensownych zajęć jakie sobie ludzie wymyślają. Owszem rozważanie Słowa w zgodnej z Tradycją interpretacji na sens i wartość. Takie obcowanie ze Słowem Bożym wzmacnia, pogłębia i rozwija wiarę. Bo "wiara rodzi się ze słuchania Słowa Bożego".

Pozdrawiam!

Bóg jest miłością
Zdzisław Grabowski
>
>Biblia to nie wierszyk, który grupka literatów w kółku wzajemnej adoracji rozważa sobie metodą burzy mózgów. ... Owszem rozważanie Słowa w zgodnej z Tradycją interpretacji na sens i wartość. Takie obcowanie ze Słowem Bożym wzmacnia, pogłębia i rozwija wiarę. Bo "wiara rodzi się ze słuchania Słowa Bożego".
>Pozdrawiam!
>
Bóg jest miłością


Doceniam wiedzę i głebokość przekonań. Jednak z Twojej wypowidzi nasuwa się kilka konkretnych pytań: - Jeśli Matka Boska-Maryja została wzięta do Nieba z duszą i ciałem( dogmat kościoła katolickiego), to jak tam funkcjonuje pośród samych bezcielestnych dusz. Jedna-jedyna - z odzieża i ze wszystkim, co towarzyszy w życiu człowiekowi: - drobnoustroje, ziemski pył, pot... W jaki sposób ciało jej funkcjonuje ( jako martwe , czy jako żywe) tak samo jak na ziemi z fizjologią i motebolizmem? Nigdzie nie znalazłem stwierdzenia, że jej odzież została specjalnie spreparowana, wydezynfekowana, czy" "odmaterializowana", a funkcje życiowe zahamowane. Ten dogmat o "wniebowstąpieniu" powinien te wszystkie zagadnienia przewidzieć, jeśli nie chce zaprzeczyć sam sobie. To jest zagadnienie nie wyjasnione. Ale szukamy przecież prawdy, a przed prawdą nic nie powinno być zatajane....

Chciałbym także prosić Cię o wypowiedź na temat grzechu pierworodnego, którego Maria-Matka Boska nie doznała. Jeśli prawdą jest, że pierwsze jedenaście rodziałów Bibli to mity, legenty i opowieści, to znaczy że coś takiego jak grzech pierworodny w ogóle nie istnieje. Zatem wszystkie kobiety, nie tylko te o imieniu Maria były, są i będą (rodziły się i urodzą się ) bez grzechu pierworodnego. Meżczyźni zreszta także. Czy może jest jednak inaczej.

Piszesz także sam: -" Bóg jest miłością". Czy szanując Boga pisząc Jego imię zawsze z dużej litery nie należy tak samo uszanować miłości ( Miłości)? Czy w tym twierdzeniu możliwe jest odwrócenie : - Miłość jest Bogiem? Wypowiedz się na te tematy, chciałbym na ten te tematy widzieć więcej.
Różnijmy się, ale bez kłótni. Wspólnie szukajmy prawdy.
Pozdrowienia. Zdzisław
Zuzanna
>Jeśli chcesz właściwie odczytywać fragmenty, to musisz konsultować to z interpretacją Kościoła, bo to on właśnie wybrał te a nie inne księgi spośród wielu innych jakie krążyły po wspólnotach i uznał je za zgodne ze swoją Tradycją.

A co z księgami nie zaliczonymi do kanonu? Czyżby nie były spisane przez człowieka pod natchnieniem Ducha Św.?Kościół ułożył sobie SWOJĄ historię, a nie historię Boga, wybrał te księgi,które nie będą koligowały z głoszonymi przezeń dogmatami.A teraz najważniejsze pytanie: Czy chcę wierzyć w KOściół,instytucję, KOmbinat,czy potrafię uwierzyć w człowieka?
Ja nie. Dlatego odrzucam chrześcijaństwo, jaką jedną z wielu dróg prowadzących do Boga.Bowiem coś,co przez tysiąclecia jest zmieniane i parafrazowane nie może być stałe i niepodważalne. Wiem,że wiara opoera się na zaufaniu,ale jak ufać człowiekowi?
Już w czsach reformacji powstał ten problem. Protestanici zbuntowali się przeciwko temu,że Kościół ma wyłączność do interpretacji Pisma Św. Dla mnie, to jest prawdziwa herezja,dlaczego szanowne grono kardynałów i biskupów na decydować o tym,jak ja mam odczuwać słowa Boga, które są kierowane bezpośrednio do mnie,a duchownie są tylko aparatem.
Kontrast (1042 punktów)
Witam!
>>Jeśli chcesz właściwie odczytywać fragmenty, to musisz konsultować to z interpretacją Kościoła, bo to on właśnie wybrał te a nie inne księgi spośród wielu innych jakie krążyły po wspólnotach i uznał je za zgodne ze swoją Tradycją.

>A co z księgami nie zaliczonymi do kanonu? Czyżby nie były spisane przez człowieka pod natchnieniem Ducha Św.?
Mogły być spisane pod jakimś natchnieniem, ale nie przypisuje się im natchnienia. Kościół wybrał te kanoniczne księgi spośród innych i to jest wiążące. Za mało tu miejsca, aby to tłumaczyć. Ustalono, że zostaną wybrane tylko te dokumenty, które są powszechnie uznane i były napisane przed śmiercią ostatniego z Apostołów. Kilka innych ksiąg cieszy się szacunkiem, ale już nie przypisuje się im autorytetu Objawienia. Wiele też było później pisanych przez różnych ludzi, którzy z nadmiaru pobożności pisali własne wersje. Trzeba było wybrać utwory reprezentatywne. Nic w tym dziwnego.
I dzisiaj jest wiele pism, które wydają się bardzo cenne, ale nie mają autorytetu Objawienia, nawet jeśli pisali je ludzie uznani za świętych. Duch Święty nadal działa w Kościele, ale ewentualne natchnienie nie ma już charakteru Objawienia.
Generalnie nieporozumienie polega na tym, że racjonaliści chcą przykładać jedną miarę do wszystkiego i gdy nie pasuje, zamiast zmienić linijkę, odrzucają przedmiot badania. Kościół ma własne kryteria weryfikacji rzeczywistości duchowych jakie opisuje i jeżeli podbiegają czasem jacyś naukowcy ze swoimi własnymi metodami, te często nie pasują. Nas to nie dziwi, ale oni się upierają. Wiara jest decyzją i ci którzy uwierzą, natychmiast widzą i kojarzą, że wszystko się zgadza. Świat duchowy podlega innym prawom niż materia. Jeśli zostały wybrane tylko te księgi oznacza to, że pozostałe nie cieszą się takim zaufaniem. Owszem mogą zawierać część objawienia, ale godne wiary są tylko te uznane. Przy badaniu Tradycji bierze się pod uwagę wiele innych pism, ale ich wyniki stanowią jedynie uzupełnienie i potwierdzenie tego, co zawarte jest w księgach kanonicznych.
>Kościół ułożył sobie SWOJĄ historię, a nie historię Boga, wybrał te księgi, które nie będą koligowały z głoszonymi przezeń dogmatami.
Ja bym tego tak nie widział. Kościół wybrał księgi, które zgadzały się z tym, czego nauczał Chrystus i co mówił Duch Święty przez Apostołów. Księgi były spisane nieco później. Również pozostałe dokumenty zbierano. Ostatecznie i dogmatycznie kanon zatwierdzono dopiero na Soborze Trydenckim, gdy został podważony przez protestantów. Prawdopodobnie, w tej kontestacji mieli udział Żydzi, którzy odrzucili księgi greckie ST, a na to powołali się protestanci. Chrześcijanie jednak, opierali się na LXX (Septuagincie, gdzie były wszystkie księgi ST). Odkrycia w Qumran wskazują, że księga Syracha mogła być pisana w języku hebrajskim, co obalałoby założenia Żydów i protestantów, ale to już kwestia z biblistyki, niech bibliści sobie dyskutują.
Dlaczego Kościół ma swoją własną wersję? Wielu ludzi naokoło wyrażało swoje przekonania religijne, szerzyły się błędne wersje, mieszanie pojęć, próby dostosowania Ewangelii do wierzeń pogańskich. W takiej sytuacji trzeba było wybrać właściwą dla Kościoła wersję opartą na Tradycji apostolskiej. Już w czasie, gdy św. Jan pisał listy i Apokalipsę szerzył się błąd w postaci odrzucania cielesności Jezusa np. 1 J 4, 2-3. Sekciarscy przywódcy pisali własne wersje ewangelii itd. W takiej sytuacji uznano, że tylko te pisma są kanoniczne (pewne i wiarygodne), które były pisane przed śmiercią ostatniego Apostoła. Mogły być wybrane tylko takie, które pisali sami Apostołowie lub ich bezpośredni uczniowie. Nie zaśmiecano wiec kanonu inną literaturą. Choć do dziś kilka starszych odłamów chrześcijaństwa upiera się uznając za kanoniczne niektóre apokryfy.

>A teraz najważniejsze pytanie: Czy chcę wierzyć w KOściół,instytucję, KOmbinat,czy potrafię uwierzyć w człowieka? Ja nie.
Wierzymy w Boga, a Kościół jest Ciałem Chrystusa, złożonym z członków (chrześcijan). Żaden świadomy katolik nie wierzy w ludzi dla nich samych. Księża sprawują poprzez sakrament kapłaństwa urząd, ale sami urzędem nie są. Jak prezydent reprezentuje urząd prezydencki, tak każdy ksiądz reprezentuje urząd Chrystusa. Kaplaństwo jest kilkustopniowe. Świeccy też w pewien sposób sprawują urząd kapłański, ale jest on nazwany laikatem. To kaplaństwo powszechne. Na mocy kapłaństwa powszechnego możemy sprawować w sytuacjach wyjątkowych sakrament chrztu, sakrament małżeństwa w swej istocie jest przysięgą, którą kapłan tylko zatwierdza. Jeżeli więc mówisz o Kościele, to mówisz o każdym chrześcijaninie. Każdy jest kapłanem, ci którzy noszą sutanny mają większe uprawnienia wynikające z sakramentu kapłaństwa. Władza Kościoła dotyczy spraw członków Kościoła i tylko ich. Żydzi i innowiercy nie należą do wspólnoty.
Co do kwestii zaufania, jeśli jakiś ksiądz wyrządził krzywdę, co mogło się zdarzyć, to winę ponosi X. Kowalski a nie Kościół jako całość. Jest wielu dobrych i oddanych powołaniu księży, trzeba ich znaleźć, a o tamtym zapomnieć, jeśli się nie da nic zrobić, aby problem wyjaśnić. Ja mam od wielu lat bezpośredni kontakt z kilkoma księżmi i nie spotkałem się ze złym traktowaniem, a gdyby się zdarzyło, upomniałbym go jak każdego innego, który postępuje niezgodnie z regulaminem.
>Dlatego odrzucam chrześcijaństwo, jaką jedną z wielu dróg prowadzących do Boga. Bowiem coś, co przez tysiąclecia jest zmieniane i parafrazowane nie może być stałe i niepodważalne. Wiem, że wiara opoera się na zaufaniu, ale jak ufać człowiekowi?
cdn.

Bóg jest miłością
Kontrast (1042 punktów)

>Już w czsach reformacji powstał ten problem. Protestanici zbuntowali się przeciwko temu, że Kościół ma wyłączność do interpretacji Pisma Św.
Rozważać można i Kościół do tego wzywa. Magisterium Kościoła ma tu osoby najlepiej wykształcone do tego, gdyby nie było błędów nie byłoby potrzeby takiego nadzoru. Dzisiaj Kościół nie zabrania czytać Pisma świętego, a wręcz zachęca wiernych, aby czytali codziennie i rozważali słowo. Protestanci na swojej zasadzie doszli do takiego rozdrobnienia, że jest już ponad 300 denominacji, albo i więcej niezarejestrowanych i każdy sobie wymyśla własną wersję. Nauczeni doświadczeniem zaczynają stopniowo robić przypisy do trudniejszych fragmentów Biblii, bo zrozumieli, że interpretacji według zasady sola scriptura jest wiele. Współcześnie większe odłamy opierając się na wspólnych z katolikami zasadach zaczynają zbliżać swoje stanowiska do katolickiego. Może się kiedyś okazać, że i kanon Pisma w oparciu o nowe odkrycia, będzie ten sam.

>Dla mnie, to jest prawdziwa herezja, dlaczego szanowne grono kardynałów i biskupów na decydować o tym, jak ja mam odczuwać słowa Boga, które są kierowane bezpośrednio do mnie, a duchownie są tylko aparatem
Ustalają właściwą wykładnię, a sposób indywidualnego przeżywania jeśli jest zgodny z nauczaniem Kościoła jest jak najbardziej zalecany. Problem jest np z fragmentami, które bez wiedzy na temat gatunków literackich, mogą być niewłaściwie odczytane. Jeśli ktoś przyjmie dosłownie, że nie powinien się witać z niewierzącymi, a jak ma pokusy, to powinien obciąć sobie nogę, czy wyłupać oko, czy inne jak nienawiść do rodziców itp. Aby nie wymyślali ludzie głupstw, podana jest właściwa wykładnia, wtedy dalsze indywidualne rozważania idą w prawidłowym kierunku. Według zasady, kto pyta nie błądzi.
Pismo święte jest własnością Kościoła i dlatego ten ma prawo narzucać interpretację zgodną z własnym zamysłem. Nie narzuca sie wersji innej niż wynika z wnikliwych badań nad Biblią, wszystkie błędy wynikają zwykle z braku wiedzy czytelników lub niewłasciwego rozumienia kontekstu itp. Jeśli ktoś czyta właściwie nawet bez znajomości wytycznych wyciągnie te same konkluzje. Listy Apostolskie zwykle są najmniej skomplikowane i nawet po 2000 lat zrozumiałe dla współczesnych czytelników. Inne księgi są jednak o wiele trudniejsze.

Pozdrawiam!

Bóg jest miłością
V0lrath (3440 punktów)
Co do wiedzy - to ludzie już wtedy kojarzyli, że seks może skończyć się posiadaniem dzieci.
W starożytenej Grecji i Egipcie stosowano środki antykoncepcyjne (niektóre o wątpliwej skuteczności, ale niektóre dosyć skuteczne, choć nie zawsze higieniczne - np. wysuszone ... krokodyla [nie napiszę co można wstawić za trzy kropki, bo niektórzy może akurat coś jedzą przy czytaniu]).
Potem dopiero - wraz ze średniowieczem i dominacją chrześcijaństwa - wiedza o antykoncepcji zanikała, podobnie jej stosowanie.

Oczywiście i wtedy i dziś nawet istnieją ludy, które nie kojarzą seksu z posiadaniem dzieci. Wtedy pewnie po prostu więcej ludzi nie kojarzyło.
Przemek K.
> Ludzie nie wiedzieli że dzieci zostają poczęte w
>wyniku współżycia mężczyzny i kobiety. To zostało odkryte
>dopiero wtedy gdy został wymyślony mikroskop i rozwój
>medycyny! Niestety ale odpuściłem sobie dalsze wgłębianie
>się w tekst tej książki. Pozdrawiam serdecznie

Myślę, że odpowiedź już padła, ale mam dwie uwagi:

1) Po pierwsze tekst pochodzi z tamtych czasów i nawet gdyby się miało wątpliwości co do znajomości biologii przez ówczesnych ludzi, warto zaufać tekstowi.

(Tu przyznaję, że czasem taki wtręt mógłby pochodzić od tłuchacza, na przykład większość starożytnych nie rozumiała znaczenia mózgu, a mimo to tłumacze starożytnych dzieł potrafili umieszczać tam siedzibę myśli.)

2) Masz rację co do tego, że ludzie nie wiedzieli dokładnie i na przykład nie byli zdolni do takiej krytyki, jak niektórzy dzisiaj, wskazując iż panna, nawet gdyby sama poczęła dziecko (jakimś cudem) musiałaby urodzić dziewczynkę. Nie rozumiano więc do końca relacji, ale to, że sperma ma tu coś do rzeczy, to świetnie wiedziano. (Nawiasem mówiąc grzech Onana polegał na stosunku przerywanym, jako formie antykoncepcji.) Jedyny znany mi wybieg pochodzi właśnie z prawa żydowskiego -- mianowicie dopuszczano możliwość (choć nie wiem, czy w tamtych czasach, czy dopiero później judaizm do tego doszedł), że w ciążę mogłaby zajść kobieta, co prawda nie obcująca cieleśnie z mężczyzną, ale myjąca się w wodzie, w której wcześniej kąpał się mężczyzna. (Opisuję z pamięci, więc na pewno niedokładnie.) Przypuszczalnie zdawano sobie sprawę z małej realności takiego zajścia, ale za to "elegancko" rozwiązywano problem legitymizacji nieślubnych dzieci.
Mati
Ależ skąd, 2005 lat temu ludzie nie posiadali żadnej wiedzy na temat skąd się biorą dzieci. Byli raczej przekonani że to dzieło Boga -zależy kto w co wierzył. Dopiero w roku 1672 Holender R. de Graaf, badając jajnik, stwierdził istnienie na jego powierzchni delikatnych, łatwo pękających, kulistych tworów, nazwanych na cześć odkrywcy pęcherzykami Graafa (pęcherzyki jajnikowe). Pięć lat później dwaj jego rodacy - Hamm i Loeuwenhoeck - obserwując po mikroskopem kroplę spermy, zauważyli poruszające się w niej "twory" przypominające kijanki. Tak to po raz pierwszy odkryto plemniki - męskie komórki rozrodcze. M. Schleiden i T. Schwamm ogłosili w 1839 roku teorię komórkową. Według tej hipotezy każdy żywy organizm zbudowany jest z komórek potomnych, pochodzących od pierwotnej komórki, powstałej z połączenia dwóch komórek płciowych - plemnika i komórki jajowej.
Nikt mi nie wciśnie kitu że Maria powiedziała do Gabriela w ten sposób który przedstawiłem w pierwszym poście. Kiedyś można było wciskać ludziom do głowy nieprawdę. Te czasy minęły i nie wrócą! Rozwój nauki wyjaśnia po woli wszystko np. powstanie Ziemi, całego układu słonecznego i pojawienie się człowieka. Pozdrawiam serdecznie
V0lrath (3440 punktów)
>Ależ skąd, 2005 lat temu ludzie nie posiadali żadnej wiedzy na temat skąd się biorą dzieci. Byli raczej przekonani że to dzieło Boga -zależy kto w co wierzył.

Możliwe, że niektórzy tak. Ale większość zdawała sobie sprawę skąd się biorą dzieci - choć nie znali szczegółów procesu.

> Dopiero w roku 1672 Holender R. de Graaf, badając jajnik, stwierdził istnienie na jego powierzchni delikatnych, łatwo pękających, kulistych tworów, nazwanych na cześć odkrywcy pęcherzykami Graafa (pęcherzyki jajnikowe). Pięć lat później dwaj jego rodacy - Hamm i Loeuwenhoeck - obserwując po mikroskopem kroplę spermy, zauważyli poruszające się w niej "twory" przypominające kijanki. Tak to po raz pierwszy odkryto plemniki - męskie komórki rozrodcze. M. Schleiden i T. Schwamm ogłosili w 1839 roku teorię komórkową. Według tej hipotezy każdy żywy organizm zbudowany jest z komórek potomnych, pochodzących od pierwotnej komórki, powstałej z połączenia dwóch komórek płciowych - plemnika i komórki jajowej.

Racja. 2005 lat temu nie było komórkowej teorii zapłodnienia. Co nie przeszkadzało temu, że większość ludzi zapewne wiedziała, że z seksu biorą się dzieci. Bo i po co stosowaliby antykoncepcję - nota bene w bardzo wielu przypadkach skuteczną (znano metody polegające głównie na robieniu różnego rodzaju wkładek dopochwowych - nie zawsze higienicznych, ale zazwyczaj działających zabójczo na plemniki).

>Nikt mi nie wciśnie kitu że Maria powiedziała do Gabriela w ten sposób który przedstawiłem w pierwszym poście. Kiedyś można było wciskać ludziom do głowy nieprawdę. Te czasy minęły i nie wrócą! Rozwój nauki wyjaśnia po woli wszystko np. powstanie Ziemi, całego układu słonecznego i pojawienie się człowieka. Pozdrawiam serdecznie

Ja nie będę tego wciskał i nie wciskam - bo nie wierzę w istnienie rzeczonego Gabriela i w wiarygodność źródła na ten temat (Biblii) - istnienie aniołów nie zostało nigdy dowiedzione i jest bardzo nieprawdopodobne.
Kontrast (1042 punktów)

>Ja nie będę tego wciskał i nie wciskam - bo nie wierzę w istnienie rzeczonego Gabriela i w wiarygodność źródła na ten temat (Biblii) - istnienie aniołów nie zostało nigdy dowiedzione i jest bardzo nieprawdopodobne.
Jeżeli ludzie nie znający się, mają podobne wizje. Jeżeli ślady w innych wierzeniach sugerują istnienie duchów podobnych do zbuntowanych aniołów (demonów) i wiele osób doświadcza i dziś podobnych rzeczy, choć często są to osoby, które nie mają wiedzy pozwalającej na tak precyzyjną wizję. I jeśli setki ludzi wierzących i zapisy widzeń świętych na przestrzeni wieków są identyczne, to mało?
Prawdy naukowe raczej oczyszczają i pomagają właściwie odczytać przekazy Biblijne, które kiedyś czytano zbyt dosłownie, a dopiero jak się zrezygnuje z dosłowności odsłania sie drugie dno znaczeniowe. Odkrycia z dziedziny biblistyki zbiegły się z odkryciami naukowymi w kwestii np. historii ludzkości i równocześnie teolodzy odkryli wcześniej niezauważane style i gatunki, które pogłębiły znaczenia niektórych dosłownie przyjmowanych opisów. Nauka więc tylko potwierdziła, że trzeba głębiej odczytywać te fragmenty. Podobnie było z opisami przyrodniczymi w Biblii i innymi czynnikami kulturowymi. Te odkrycia uwolniły interpretację teologiczną, od rzeczy nieteologicznych. Parę tematów, w związku z tym czeka na oczyszczenie, z dawnych uzależnień. Teologia poradzi sobie, ale w kulturze utrwaliło się kilka rzeczy. Mówimy nadal, że słońce wschodzi i zachodzi, choć powinniśmy powiedzieć, że obracamy się do słońca i odwracamy od niego.


Bóg jest miłością
amairgen (9 punktów)
>Ależ skąd, 2005 lat temu ludzie nie posiadali żadnej wiedzy na temat skąd się biorą dzieci. Byli raczej przekonani że to dzieło Boga -zależy kto w co wierzył.

Nawet w społecznościach, gdzie tabu seksualne było bardzo rozwinięte (Żydzi), nie trzeba było być geniuszem, by zauważyć kiedy rodzą się młode owieczki... O właściwościach spermy wiedziano doskonale już w epoce kamiennej i żaden mikroskop nie był wtedy nikomu potrzebny do stwierdzenia, że ciąża jast skutkiem aktu płciowego.
Wykorzystywano nasienie np. w obrzędach religijnych i magicznych, najczęściej związanych z płodnością ziemi.
Mati
> Nawet w społecznościach, gdzie tabu seksualne było bardzo rozwinięte (Żydzi), nie trzeba było być geniuszem, by zauważyć kiedy rodzą się młode owieczki... O właściwościach spermy wiedziano doskonale już w epoce kamiennej i żaden mikroskop nie był wtedy nikomu potrzebny do stwierdzenia, że ciąża jast skutkiem aktu płciowego.

Dla nas jest to teraz zupełnie oczywiste kiedy owieczki rodzą młode, nasza wiedza jest obszerna. Jednak 2000 lat temu nie było to tak oczywiste jak nam sie to teraz wydaje. I nie wypisuj bredni że w epoce kamiennej już wiedziano skąd biorą się dzieci! Tak, tok Twojego myślenia jest zupełnie myślami współczesnego człoweka który nie bierze pod uwagę niewiedzy w tamtych, odległych czasach! Dla nas to naturalne że dzieci rodzą się ze wspołżycia kobiety i mężczyzny! ale w tamtych czasach to nie było tak oczywiste! ech..
Przemek K.
Największe problemy z uświadomieniem seksualnym mają mieszkańcy miast, w przypadku gdy istnieją silne tabu w tym zakresie. To ma większe znaczenie, niż 'kamienność epoki' (nawiasem mówiąc epoka żelaza rozpoczęła się tysiąc-tysiąc dwieście lat wcześniej). Słowem -- gdybyś się zdziwił taką reakcją u młodziutkiej mieszkanki Wiednia pod koniec XIX wieku, mniej bym się Tobie dziwił, niż w przypadku wiejskiego dziewczęcia z Palestyny, z przełomu er

Na wsi nie sposób być nieuświadomionym, gdy się ma ciągle do czynienia ze zwierzętami.
amairgen
> To ma większe znaczenie, niż 'kamienność epoki' (nawiasem mówiąc epoka żelaza rozpoczęła się tysiąc-tysiąc dwieście lat wcześniej).

Nie bardzo rozumiem co autor miał na myśli... Chyba nie to, że epoka żelaza poprzedziła epokę kamienia?
amairgen (9 punktów)
>Dla nas to naturalne że dzieci rodzą się ze wspołżycia kobiety i mężczyzny! ale w tamtych czasach to nie było tak oczywiste! ech..

Jeżeli Twoje wyobrażenia na temat ludów pierwotnych i starożytnych opierają się na hollywoodzkich filmach to polecam powrót do podręczników historii ze szkoły podstawowej, zanim spróbujesz forsować swoje rojenia na forach. Rozumiem, że w dzisiejszych czasach, dzieci mogą mieć trudności z uświadomieniem sobie że wiedza może płynąć nie tylko z Internetu i telewizora, ale wystarczy wysilić trochę wyobraźnię by pewne rzeczy zrozumieć...
Przemek K.
>Ależ skąd, 2005 lat temu ludzie nie posiadali żadnej wiedzy na temat skąd się biorą dzieci.

To dlaczego za cud uważano dziecko dziewicy? Czy dziewicze boginie ze starożytnej Grecji miały dzieci?

Skąd znano techniki antykoncepcyjne?

Skoro zasady poznano w XVII wieku, to dlaczego w średniowieczu rozpatrywano wpływ warunków występujących przy zapłodnieniu na płeć dziecka? Dlaczego w cytowanej przez Erazma anegdotce o filozofie przyłapanym na akcie seksualnym, nazwał on swą czynność "sadzeniem człowieka"?

> Byli raczej przekonani że to dzieło Boga -zależy kto w co wierzył. Dopiero w roku 1672 Holender R. de Graaf, badając jajnik, stwierdził istnienie na jego powierzchni delikatnych, łatwo pękających, kulistych tworów, nazwanych na cześć odkrywcy pęcherzykami Graafa (pęcherzyki jajnikowe).

Tak -- ówczesna wiedza była błędna, to prawda. Ale błąd nie dotyczył nieświadomości istnienia aktu zapłodnienia (jako aktu seksualnego), a jedynie jego charakteru. Nie zdawano sobie sprawy z istnienia komórki jajowej i często doszukiwano się w męskim nasieniu zalążka całego człowieka, dla którego ciało kobiety miało być tylko miejscem inkubacji. To jednak nie zmienia faktu, że zdawano sobie sprawę, iż kobieta nie może zajść w ciążę, ot tak po prostu, od wilgotnego powietrza powiedzmy.

>Nikt mi nie wciśnie kitu że Maria powiedziała do Gabriela w ten sposób który przedstawiłem w pierwszym poście.

Jej reakcja jest bardzo ludzka i naturalna. Zresztą wystarczy zauważyć, jaka byłaby jej sytuacja, gdyby została sama, z dzieckiem, bez męża (zauważmy, że Józef zamierzał oddalić ją potajemnie, bojąc się złej sławy). Strach i zdziwienie są tu jak najbardziej na miejscu.

Samą historię zwiastowania można uważać za "kit" -- z tym spierać się nie będę, bo to kwestia wiary, a nie wiedzy. Ale św. Łukasz wyraźnie był dobrym psychologiem, tak ukazując Maryję. Jest ona bardziej ludzka.
Mati
Poważnie 2000 lat temu znano już antykoncepcje i wiedziano skąd biorą się dzieci? Proszę o podanie źródeł które opisują to, np. książka lub strona www. z góry dziękuję
Nie wiem jak jest to możliwe że tak ogromna wiedza jest na temat tego co działo się 2000 lat temu a nie wiemy dokładnie co działo się 100, 200, 300 lat temu! Wiem, wiem Biblia... ale ona powstało dużo poźniej i ten kto pisał nie był świadkiem wydarzeń które działy się 2000 lat temu! Pozdrawiam
Przemek K.
>Nie wiem jak jest to możliwe że tak ogromna wiedza jest na temat tego co działo się 2000 lat temu a nie wiemy dokładnie co działo się 100, 200, 300 lat temu!

Ja nie bardzo rozumiem skąd to twierdzenie. Oczywiście, są epoki nowsze słabiej poznane, niż Bliski Wschód 2000 lat temu. Ale nie dotyczy to podanego wyżej okresu. Ot, epoki w których pismo było popularniejsze są lepiej znane, od tych, gdy nie znano pisma, lub pismo było słabo rozpowszechnione.

>Wiem, wiem Biblia... ale ona powstało dużo poźniej i ten kto pisał nie był świadkiem wydarzeń które działy się 2000 lat temu!

Dużo później? Najstarsze fragmenty Nowego Testamentu mamy już z końca I wieku, więcej ich pochodzi z II. I nie chodzi tu o datę powstania tekstu, ale o zachowane zapisy. Sam tekst musiał być choć trochę wcześniejszy. Autorzy, nawet jeśli nie byli świadkami samych wydarzeń (dałem się przekonać argumentom, że nie byli), byli świadkami samej epoki, jej przekonań i wierzeń.

Stary Testament w takiej formie jaką znamy, był nawet starszy. Znowu nie będę się upierał przy tym, że Mojżesz i Dawid sami pisali jego fragmenty (spisanie Tory datuje się raczej na okres zbliżony do niewoli babilońskiej, jedni badacze trochę wcześniej inni trochę później, nie wszystkie księgi powstały też jednocześnie), ale mimo wszystko jest to kilkaset lat przed naszą erą; a tam jak najbardziej. A występuje opis aktu przerywanego jako środka antykoncepcyjnego, za którego zastosowanie Bóg ukarał Onana.

* * *

Czy gdziekolwiek w mitach greckich dziewica rodzi syna? Jakoś sobie nie przypominam, choć bywają tam dziwne narodziny. Zawsze jednak występuje jakiś ojciec (choć w niektórych wersjach mitów, czasem brakuje matek). Inny przykład, to choćby przemowa Arystofanesa w Platońskiej Uczcie. Przedstawia on bajkę/mit, o tym czym jest miłość. W żartach opisuje też, jak się płodzi dzieci -- jak najbardziej zdaje sobie sprawę, że do tego potrzeba dwojga.
Totus (1201 punktów)
>Mianowicie, Gabriel oświadcza Marii że urodzi chłopca,
>który na wieki będzie królem.
"Zdrowaś Mario" - mogło byc obiektywną oceną stanu fizycznego matki.
"Błogosławionaś" - jesteś w ciąży i to specyficznej zważywszy kogo nosisz w łonie.
"błogosławiony owoc" - jakby wiedział kto się urodzi i po co.
Co do płci dziecka to można zrobic badanie USG pytanie tylko jaką technologią dysponował "Anioł" a może wiedział nawet kto jest ojcem dziecka?
____
Przemek K.
>"Błogosławionaś" - jesteś w ciąży i to specyficznej zważywszy kogo nosisz w łonie.



Używasz słowo "błogosławiona", w znaczeniu "stan błogosławiony" -- to chyba późniejszy sposób jego rozumienia. Może lepiej byłoby "szczęśliwaś"? Anioł twierdzi po prostu, że przynosi dobrą nowinę, która uraduje Marię i przyniesie jej sławę u potomnych.
diogenes (38 punktów)
>Witam. Dzisiaj w ręce wpadła mi "biblia" "Największy ze
>wszystkich ludzi". Zabrałem się do czytania i niestety już
>po kilku stronach miałem wątpliwości dotyczące poczęcia
>Jezusa. W dziale 2 pt. "Uczczony, zanim się urodził" jest
>przedstawiona rozmowa Marii z Aniołem Gabrielem.
>Mianowicie, Gabriel oświadcza Marii że urodzi chłopca,
>który na wieki będzie królem. Maria pyta: "Jak się to
>stanie, skoro nie współżyję z mężczyzną?"
>Słuchajcie, Maria nie mogła zadać takiego pytania ponieważ
>w tamtych czasach wiedzy na temat seksu i ciąży nie było w
>ogóle! Ludzie nie wiedzieli że dzieci zostają poczęte w
>wyniku współżycia mężczyzny i kobiety. To zostało odkryte
>dopiero wtedy gdy został wymyślony mikroskop i rozwój
>medycyny! Niestety ale odpuściłem sobie dalsze wgłębianie
>się w tekst tej książki. Pozdrawiam serdecznie
Nie wiem czy wiesz,ale "TĄ" wiedzę posiadły też zwierzęta,które jak wiesz nie rozwinęły nauk biologicznych.Pozdrawiam.
Mati
>Nie wiem czy wiesz,ale "TĄ" wiedzę posiadły też zwierzęta,które jak wiesz nie rozwinęły nauk biologicznych.Pozdrawiam.

No nie wiem czy zwierzeta tak do konca są świadome tego że z ich kopulacji urodzą sie potem młode a jezeli nawet wiedzą co robią i dlaczego to na pewno tak nie znają mechanizmu w jaki to sposob zachodzi zaplodnienie i dlaczego tak sie dzieje... hehe Tak samo ludzie w tamtych czasach tez nie wiedzieli że są plemniki itd. bo niby skąd mieli to wiedzieć? hehe nadal zostaje przy tym co napisałem w pierwszym poscie. Pozdrawiam mati

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365