Racjonalista - Strona głównaDo treści
Biblia dla Racjonalisty

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
22-12-2005 15:44Pałasz (93 punktów)Biblia dla Racjonalisty
Przedwczoraj klikając klawisz pilota trafiłem na TV Trwam. Leciał jakiś program edukacyjny. Jakiś facet zgromadzonej w studio młodzieży pokazywał filmiki nakręcone na ulicy i uczył w ten sposób savoir - vivre. Dowiedziałem się, że mężczyzna idący ulicą razem z kobietą powinien ją mieć po swojej prawej stronie. Przyznam, że nie wiedziałem o tym. Ale nie o moją niewiedzę mi chodzi, tylko o to, że dowiedziałem sie tego z TV Trwam. Uważam to za konstruktywne dla mnie. I na tej podstawie chciałbym Was zapytać czy racjonaliście potrzebna jest biblia? Jeśli tak - to w jakim celu?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mariusz Agnosiewicz
Czytając ksiązki lub oglądając programy zawierające mnóstwo bzdur i uproszczeń nierzadko można dowiedzieć się czegoś nowego, mniej lub bardziej przydatnego. Ale przedtem musze stracić na ogół wiele cennego czasu na treści nic nie warte. Ogólny bilans średnio niemal zawsze mi wyjdzie ujemny. równie dobrze moigłeś sobie kupić jakąś książkę do savoir vivre i dowiedziałbyś się pewnie tego samego bez oglądania telewizji Trwam.
Najczęściej życia nie starcza nam na zapoznanie się z ksiązkami które bardzo pragnęlibyśmy przeczytać czy z programami, które chcielibyśmy obejrzeć lub miejscami, które chcielibyśmy zobaczyć itd. Jeśli zastanawiałbym się na co stracić swój czas z pewnością nie wybrałbym go na tv trwam. Jeśli już zastanawiam się nad zaaplikowaniem sobie jakichś katolickich treści to jest to jednak Tygodnik Powszechny na nie Nasz Dziennik

Nie bardzo rozumiem o co chodzi z pytaniem dot. biblii, lecz jeśli chodzi o to, czy człowiek niewierzący powinien przeczytać Biblię, to odpowiedziałbym, że raczej tak, choć nie jest to z pewnością lektura obowiązkowa
Rycerz_Ni (257 punktów)
Pan Mariusz ma generalnie rację. Jednak ja też zerkam czasami na tv Trwam jednak w trochę innym celu. Jest ona dla mnie niekiedy źródłem dobrej zabawy. Chociaż przyznam się że niekiedy czuję się jak w tym dowcipie o stosunku z tygrysem: i śmieszno i straszno to tyle o tv Trwam. Pan Mariusz słusznie zauważył, nawet zupełny dureń powie jedno zdanie na milion, w którym będzie coś odkrywczego. Tylko czy warto tyle czekać?
Natomiast jeśli chodzi o Biblię to myślę ze chodziło tu o pewien zbiór kanonów dla racjonalisty. Takie lustrzane odbicie oryginału. Jeśli się nie mylę to moim zdaniem jest to niepotrzebne, gdyż nie należy krępować swojego umysłu kolejnymi kanonami. Należy żyć w zgodzie z własnym sumieniem i prawem stanowionym. Ciekawe co takiego miałoby się w tym znaleźć?
walpurg (19 punktów)
> Należy żyć w zgodzie z własnym sumieniem i prawem stanowionym.

Zgodnie z prawem stanowionym? No to życzę powodzenia Nie zapominajmy o pojęciu "obywatelskiego nieposłuszeństwa", kiedy to w imię racji wyższych rzucamy na szalę naszą pozycję społeczną, by się przeciwwstawić tym siłom politycznym, które swe poparcie budują na najbardziej mrocznych i nieoświeconych ludzkich pomyślunkach, pustułkach i jałowych bzdurkach ujętych w ładnie dla ucha brzmiącym poemacie, pełnym abstrakcji rzeczy oczywistych i nierealnych.
Biblia i racjonalista - oczywiście Niejednego kapłana uznałbym za większego racjonalistę od kogokolwiek wyłuskanego z tych nieprzebranych tłumów buntowników, którzy w swej kontestacji i programowym nihilizmie pozapominali, gdzie to wszystko się zaczęło i na czym właściwie się skończy. W swym eschatologicznym zacięciu samozwańczy ambasadorowie boga na ziemi zwracają na siebie uwagą i doprawdy wymuszają chwilę zadumy nad objawami ludzkiej megalomanii i bezkompromisowości.

post mortem nihil novi
Patuszkin (2279 punktów)

Biblią Greków była Iliada Homera, którą sobie podczs jazdy do Paryża czytałem z niemałym zainteresowaniem. Jednak ta książka, choć dla Greków była boska, przedstwiała wzór do naśladawonia, dla mnie nie ma już żadnej wartości, prócz historycznej. Nie wyobrażam sobie jakbym czerpać wzór z osiłka Achillesa, który pozbawia życia Hektora tylko dlatego, że brat tego drugiego zakochał się Hellenie, ładnej ale niezbyt mądrej kobiecie, która później żałowała, że poszła z Parysem. Kult siły i długiej włóczni, która ma niby roziwązywać problemy życiowe. Jak dla mnie żenujące i przykre. Do tego jeszcze mieszają się Bogowie, czyli mafijna sitwa drani , którzy zapylają umysł jednostki żądzą krwi i bestialstwa.

Podobnie Biblia chrześcijańska, cóż, zbiór dziwnych historii, może i pouczających, ale kompletnie mi nie przydatnych. Bóg Jahwe równie dobry i życzliwy, co człowiek kamienia łupanego.

Po cóż biblia racjonalistom? Może i jest warto mieć coś efektownego, co oddziaływuje na wyobraźnie ludzi, ale ja w to nie bedę mógł uwierzyć. Swoją biblię to ja znajduję miedzy udami swojej żony i portfelu wypchanym mocną gotówką, a resztę....sobie pooglądam z dystansu i z miłym uśmiechem na twarzy.

Piotrek Patucha
Grzegorzewski (53 punktów)
Nie wyobrażam sobie jakbym czerpać wzór z osiłka Achillesa, który pozbawia życia Hektora tylko dlatego, że brat tego drugiego zakochał się Hellenie, ładnej ale niezbyt mądrej kobiecie, która później żałowała, że poszła z Parysem. Kult siły i długiej włóczni, która ma niby roziwązywać problemy życiowe. Jak dla mnie żenujące i przykre. Do tego jeszcze mieszają się Bogowie, czyli mafijna sitwa drani , którzy zapylają umysł jednostki żądzą krwi i bestialstwa.

Nie wiem czy moje stanowisko (nieco czepiające się niuansów) zostanie odebrane odpowiednio, ale w moim mniemaniu Iliada niesie mimo wszystko jakieś przesłanie. Fakt, świat który stworzył Homer to rzeczywistość 'krwista', ale też ma to przecież coś na celu.
Ludzie mają zrozumieć: bierzesz nie swoje, musisz za to zapłacić, co więcej, zapłacą też i inni. To przestroga. A Achilles? To prawda, jest zawistny i trochę bezmyślny, ale w końcu przecież jego duma kruszy się spotkawszy uległego Priama, który z miłości do syna klęczy przed jego zabójcą. To piękne, mamy tu przykład i argument dla tych, którzy twierdzą, że to nowy testament jako pierwszy przyniósł ludziom jakieś ludzkie idee i uczucia. Pozdrawiam
Patuszkin (2279 punktów)
Dziękuję serdecznie, że przypomniałeś mi o tym. Masz rację.

Pozdrawiam


Piotrek Patucha
Patuszkin (2279 punktów)
Tekst grecki nosi sens. Platon czytał i znał Homera, przecież była to biblia tamtego świata, z której czerpała każda jednostka mieszkająca w polis. Młody, piękny, śmiały tekst.
Teresa
>Platon czytał i znał Homera, przecież była to biblia tamtego świata, z której czerpała każda jednostka mieszkająca w polis. Młody, piękny, śmiały tekst.

Coś mało rzetelny obraz tej biblii Platona.

Żeby przedstawić treść poglądów Platona może wyjdę od jednego z jego genialnych dzieł, dialogu: "Obrona Sokratesa". Sokrates oskarżony o brak pobożności staje przed sądem i tak przemawia:

" Bo przecież ja nic innego nie robię, tylko chodzę i namawiam młodych spośród was, żeby się ani o ciało, ani o pieniądze nie troszczył jeden z drugim przede wszystkim, ani tak bardzo jak o duszę, aby była jak najlepsza: i mówię im, że nie z pieniędzy dzielność rośnie, ale z dzielności pieniądze i wszelkie dobra ludzkie i prywatne, i publiczne."
Platon, Dialogi, Obrona Sokratesa

Nie rozumiem, jak ktoś, kto dzisiaj czyta i uznaje Platona może być obojętny na Ewangelię??

> Po cóż biblia racjonalistom? Może i jest warto mieć coś efektownego, co oddziaływuje na wyobraźnie ludzi, ale ja w to nie bedę mógł uwierzyć. Swoją biblię to ja znajduję miedzy udami swojej żony i portfelu wypchanym mocną gotówką, a resztę....sobie pooglądam z dystansu i z miłym uśmiechem na twarzy.

Co za upadek... Nie rozumiem jak po tym co napisałeś możesz jeszcze powoływać się na Platona (patrz wyżej).

Najwidoczniej Ty musisz się ponownie narodzić podobnie jak Nikodem. Gdybyś czytał Ewangelie to byś o tym wiedział.
Podejrzewam, że są tacy, którzy nie czytają Biblii, bo boją, że może okazać się prawdziwa. Ale niektórzy wierzący również boją się tego, że może w związku z tym będą musieli się czegoś wyrzec.
Patuszkin (2279 punktów)
>" Bo przecież ja nic innego nie robię, tylko chodzę i namawiam młodych spośród was, żeby się ani o ciało, ani o pieniądze nie troszczył jeden z drugim przede wszystkim, ani tak bardzo jak o duszę, aby była jak najlepsza: i mówię im, że nie z pieniędzy dzielność rośnie, ale z dzielności pieniądze i wszelkie dobra ludzkie i prywatne, i publiczne."

Czytanie może w czymś pomóc, ale przecież uzyskał sławę nie z powodu ilości przeczytanych tekstów. Podejrzewam, że choć Soki miał duży bandzioszek, to ducha miał smukłego i zwinnego. Trudno zauważyć w nim otyłość.

>> Po cóż biblia racjonalistom? Może i jest warto mieć coś efektownego, co oddziaływuje na wyobraźnie ludzi, ale ja w to nie bedę mógł uwierzyć. Swoją biblię to ja znajduję miedzy udami swojej żony i portfelu wypchanym mocną gotówką, a resztę....sobie pooglądam z dystansu i z miłym uśmiechem na twarzy.
>Co za upadek... Nie rozumiem jak po tym co napisałeś możesz jeszcze powoływać się na Platona (patrz wyżej).

Nie zrozumieliśmy się Tereso. Wynikało to stąd, że ja rozpatrywałem możliwość napisania lub ustanowienia jakiegoś tekstu "Biblią racjonalizmu". Natomiast Biblia Żydów czy Greków to księgi znane, których nie trzeba specjalnie rozpowszechniać. Są obecne w kulturze od dawna i każdy wie, że to jest. Biblii Racjonalistów jeszcze nie napisano. Dla mnie zresztą prawie każdy tekst ukazujący się w portalu jest wyznaniem wiary w racjonalizm, więc mógłby stanowić potencjalnie jeden z fragmentów, z których można skleić BR. Uznaję zatem, że portal "R" jest Wirtualną Interaktywną Biblią Racjonalizmu.
Stosur (12 punktów)
>Podejrzewam, że są tacy, którzy nie czytają Biblii, bo boją, że może okazać się prawdziwa. Ale niektórzy wierzący również boją się tego, że może w związku z tym będą musieli się czegoś wyrzec.

Tak, tak, boją się, że po przeczytaniu Mitologii Judeo-chrześcijańskiej będą musieli wyzbyć się... Swojej wiary
= nagięcie umysłu, przynajmniej mi się tak kojarzy...

"Religia stworzona została po to, by ujarzmiać ludy i oddawać je w niepodzielne władanie możnych tego świata. Religia to opium dla ludu." P.Holbach
JATO (2644 punktów)
>Podejrzewam, że są tacy, którzy nie czytają Biblii, bo boją się, że może okazać się prawdziwa. Ale niektórzy wierzący również boją się tego, że może w związku z tym będą musieli się czegoś wyrzec.
I tak "by the way" zrodził się temat do pewnych przemyśleń.
Znam zarówno Stary jak i Nowy Testament. Może nie na pamięć (są i tacy) ale dosyć dobrze. Wszystko idzie dobrze jeżeli lektura kończy się na Ewangelii wg Św. Jana. Dalej zaczynaja się straszne rzeczy. Ze strony na stronę, ze zdania na zdanie pierwotne Słowo zaczyna obrastać w atrybuty absolutnie zeń nie wynikające. Osobliwe celuje w tym Św. Paweł - twórca chreściaństwa. Do momentu jego pojawienia się mamy do czynienia z nauką Jezusa. To co przez wieki zbudowali w oparciu o Słowo wszyscy Ojcowie Kościoła ma się nijak do pierwowzoru. Skąd te złoto, kadzidło, ta nie wynikająca z niczego dęta liturgia? Skąd wzięli sie tacy ludzie jak o. Rydzyk czy prałat Jankowski (ostatnio z cała wrodzoną sobie skromnością zaakceptował wystawienie mu pomnika). Skąd się wzięło, że pojęcie "Polak Katolik" staje sie powoli synonimem ciasnoty umysłowej, mściwości, dogmatyzmu, wymóżdżonej religijności na pokaz (bo wypada). Ilu naszych ukochanych braci w Chrystusie rozumie podstawowe przesłanie nauki Jezusa, które zamyka się w prostym tekście: "Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca i z całej duszy ... Bedziesz miłował bliźniego jak siebie samego" (Mt. 22.37)? Wygląda na to, że masz w pełni rację. Ludzie boja się czytać Biblię bo może okazać sie prawdziwa (tak skracając Twoja wypowiedź).
Pozdrawiam JATO.


Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
Pałasz (93 punktów)
>równie dobrze moigłeś sobie kupić jakąś książkę do savoir vivre

Uruchamiając program stacji TV Trwam wcale nie miałem zamiaru uczyć się savoir vivre. Gdybym zamierzał to zrobić - istotnie, zajrzałbym do książki na ten temat. Zresztą nie musiałbym jej kupić, jak sugerujesz, tylko sięgnąłbym po nią na półkę regału.

>Ale przedtem musze stracić na ogół wiele cennego czasu na treści nic nie warte

A właśnie, że nie. Rachunek prawdopodobieństwa w moim przypadku nie zadziałał - za mała próbka Włączyłem - i stało się. Nie "straciłem" więcej, niż kilka sekund.

>Najczęściej życia nie starcza nam na zapoznanie się z ksiązkami które bardzo pragnęlibyśmy przeczytać czy z programami, które chcielibyśmy obejrzeć lub miejscami,które chcielibyśmy zobaczyć itd

Zapewniam Cię, że MOŻE być zupełnie inaczej. Tylko ludzie niezorganizowani i nieracjonalnie podchodzący do spraw mogą powiedzieć "nie starcza mi życia". Na co dzień zresztą często słyszymy: "Nie odwiedziłem Cię, bo nie miałem czasu". To jedna z większych nieścisłości, by nie powiedzieć kłamstw w relacjach między ludźmi. Jeśli coś było dla mnie ważne, to zrobiłem to. Wszystko zależy jak zorganizowałem sobie czas. Jeśli czegoś nie zrobiłem (tu: "zapoznanie się z książkami"), to znaczy, że nie było to dla mnie na tyle ważne, by to zrobić. A przeciętny czas trwania ludzkiego bytu na tym padole z założenia świadczy o pewnych ograniczeniach co do zdobywania przez nas doświadczeń.

>Jeśli zastanawiałbym się na co stracić swój czas

Ty, racjonalnie myślący człowiek i używasz takiego pojęcia? Ja na pewno myślę mniej racjonalnie, niż Ty (inaczej sam byłbym naczelnym ), a pojęcia "stracić swój czas" nie używam.

>człowiek niewierzący

Pozwolę sobie delikatnie zaprotestować. Nie użyłem powyższego sformułowania. Napisałem "czy racjonaliście..." - dla mnie te pojęcia, choć zbliżone, nie są synonimami.

Wreszcie na koniec najważniejsza uwaga. Być może w ferworze nie zauważyłeś, ale wątek, który sobie pozwoliłem rozpocząć (pierwszy raz - proszę o wyrozumiałość, to mój debiut) nie dotyczy TV Trwam. Ale to pewnie moja wina, bo powinienem jaśniej formułować myśli - czasem miewam z tym kłopoty. No więc wątek ów dotyczy biblii i jej znaczenia dla racjonalisty.

>Nie bardzo rozumiem o co chodzi z pytaniem dot. biblii, lecz jeśli chodzi o to, czy człowiek niewierzący powinien przeczytać Biblię

Nie do końca chodziło mi li tylko o jej przeczytanie, ale to się rozumie samo przez się - no bo ja przynajmniej dla tej książki, księgi czy jak to nazwiemy nie widzę funkcji np. mebla w domu, a inna oprócz przeczytania, jakoś do głowy mi nie przychodzi. Chodzi mi o to co z tego przeczytanie może dla racjonalisty wynikać, czego racjonalista może sie dowiedzieć, a może czegoś nauczyć? Pozwolisz, że ocenię Twoją odpowiedź (nie: Twoją osobę) na mój wątek (tę merytoryczną część - ostatnie zdanie Twojej wypowiedzi) . Otóż miałem większe oczekiwania, niż tylko to jedno zdanie - jeśli już zdecydowałeś się, rzecz jasna, na odpowiedź.
sabishi (246 punktów)
Czyli jednak można tam obejrzeć coś co nie jest zupełnie bezużyteczne albo bezsensowne, ciekawe
Ja jak kiedyś obejrzałam przez chwilę TV Trwam to się dowiedziałam, że jestem "zdeprawowaną moralnie narkomanką" bo jeżdże na Woodstock
a co do biblii to w pewnych momentach jest to całkiem ciekawe dzieło literackie i na pewno z tego względu warto się z nim zaznajomić

"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
jarekland (142470 punktów)
W TV Trwam itp mediach jest 99 słów bezużytecznych i wręcz szkodliwych ( albo nawet obrażających dane osoby lub całe grupy społeczne) a tylko 1 słowo pożyteczne. Trzeba wielkiego samozaparcia żeby dotrwać do tego setnego. Czy warto? Szkoda czasu i nerwów. Przecież z tym setnym można się zapoznać w inny sposób (znacznie bardziej "energooszczędny").
Volrath (3440 punktów)
Jeżeli jest się szczególnie zainteresowanym tym fenomenem, jakim jest religia - to Biblię przeczytać warto. Albo przynajmniej część. Można się dowiedzieć co nieco o jednej z religii.
Jeśli jest się zainteresowanym literaturą starożytną to również. Podobnie jak chodzi o religioznawstwo a także ewentualnie polemiki z wierzącymi na obszarze Biblijnym.

Ja za bardzo żadnym z tych się nie interesuję, więc jak dla mnie nie jest do niczego potrzebna. Jeszcze nowy testament jakąś tam pozytywną naukę moralną głosi (nie we wszystkich sprawach, ale w wielu). Poza tym można wiele rzeczy tak zinterpretować, by to do jakiegoś w miarę pozytywnego modelu pasowało (gorzej jak się interpretuje w taki sposób, w jaki interpretowała inkwizycja, kolonizatorzy w Ameryce lub krzyżowcy Biblię czy współcześnie terroryści Koran).
Ale co do starego - to na porównanie Jahwe do ludzi z epoki kamiennego ci ostatni powinni się (gdyby jeszcze żyli) obrazić. A przynajmniej prawdopodobnie spora ich część.

Co do Trwam, Radia Maryja oraz ITV (tam puszczają przez sporą część czasu horoskopy, wróżby, taroty i inne cuda) to wszędzie można czasem dowiedzieć się czegoś ciekawego.
Pytanie czy warto czekać? Np. czytając bardzo ciekawą książkę cały czas dowiaduję się czegoś nowego. Nawet czytając dla rozrywki książki fantasy Terrego Pratcheta o Świecie Dysku można zauważyć sporo ciekawych myśli dotyczących naszego świata. Za to oglądająć TV Trwam trzeba by było długo czekać na coś ciekawego, nowego. Dużo szybciej można nie wytrzymać jednak tego klimatu. Zamiast TV Trwam polecam pooglądać np. Discovery. A do nauki savoir-vivre jakąś książkę na ten temat - z niej można się nauczyć dużwo więcej niż z takiego programu.
Patuszkin (2279 punktów)
>Ale co do starego - to na porównanie Jahwe do ludzi z epoki kamiennego ci ostatni powinni się (gdyby jeszcze żyli) obrazić. A przynajmniej prawdopodobnie spora ich część.

Stary najbardziej mi się podabał. Był prawdziwszy niż nowy, choć nowy też ma swój urok. O gustach jednak nie dyskutujmy.

>z niej można się nauczyć dużo więcej niż z takiego programu.

Ok, zgadzam się. Czego nas nauczy? W discovery zawsze lubiłem programy o zwierzakach. świat Animals.....extra. Słyszałem kiedyś historię, że pewien człowiek popełnił samobóstwo, ponieważ nie mógł się zdecydować, czy zabić psa chorego na raka, czy nie? Ojciec namawiał go, zeby strzelił psu w głowę....


Piotrek Patucha
Anna Słota
>Dowiedziałem
>się, że mężczyzna idący ulicą razem z kobietą powinien ją
>mieć po swojej prawej stronie.

A podali jakies uzasadnienie tej konfiguracji? To, przyznam, mnie bardziej interesuje. Bo jesli to dogmat, to odmawiam stosowania programowo
placownik (17853 punktów)

   W kwestii prowadzania pań istnieją dwie szkoły.

   Szkoła dogmatyczna kładzie główny nacisk na symbolikę. Prawa strona jest stroną wyróżnioną. Gospodarz sadza przy stole gościa honorowego po swojej prawej stronie. Flaga gości wisi po prawej stronie flagi gospodarzy. Oficjele występując publicznie winni mieć flagę państwową po swej prawej stronie. Tak więc zwolennicy tej szkoły prowadzą panie zawsze po swej prawej stronie, wyrażając przez to swój dla pań szacunek.

   Szkoła pragmatyczna kieruje się chęcią zapewnienia paniom bezpieczeństwa i jest zdecydowanie bardziej elastyczna. Prowadzenie pani po swej prawej stronie, kiedy para idzie chodnikiem brzegiem ruchliwej, zabłoconej ulicy jest dla zwolenników szkoły pragmatycznej nie do przyjęcia. Jeśli jednak idziemy prawą stroną prawego chodnika (w opisie brzmi to nieco skomplikowanie, w praktyce jest znacznie prostsze), należy mieć panią po swej prawej stronie, gdyż chronimy ją w ten sposób przed potrąceniami ze strony osób idących z przeciwka.

   Co na to panie? Wolą być wożone samochodem.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Anna Słota
Serdeczne dzięki za wyczerpującą odpowiedź, ale nie dam tego mojemu mężowi do przeczytania, bo przez szacunek dla mnie przestanie mnie samą z domu wypuszaczać, jeszcze coś mi się stanie, gdy jego przy mnie nie będzie.
Podejrzewam, że to samo uzasadnienie można przytoczyć w przypadku wszelkiego rodzju burek czy czadorów, tudzież innych nakryć głowy lub ciała dla niewiast. Cokolwiek mało współczesne. Proponuję panom każdą kobietę traktować indywidualnie, to trudne, wiem.
placownik (17853 punktów)

   Z tego co piszesz wnioskuję, że gdybyś jednak była zmuszona do wyjścia gdzieś we dwoje, za towarzysza wolałabyś raczej mieć pragmatyka niż dogmatyka?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Anna Słota
Wolałabym Racjonalistę
sabishi (246 punktów)
mam takiego znajomego który za każdym razem kiedy chce przejść na drugą stronę kiedy idziemy ulicą prosi mnie o zgodę więc niektórzy panowie traktują to bardzo serio

"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
lipschitz (1674 punktów)
Gdyby jakaś doktryna była zbudowana na czymś całkowicie absurdalnym nie zrobiłaby kariery. Co więcej, musi ona mieć wiele odniesień do rzeczywistości. Podobnie jeśli chcemy kogoś oszukać, to koniecznych jest wiele odniesień do realnego świata, powinniśmy więc spodziewać się nawet nie śladów prawdy, ale wielu faktów. Prosty przykład: potrzebę niesienia pomocy możemy argumentować na wiele, racjonalnych sposobów, podając trafne argumenty za każdym razem. Cała opowieść może być prawdziwa a tezy i argumenty słyszne. Przytoczyć może ją jednak człowiek, który stara się w ten sposób wyłudzić nasze pieniądze. Racje to nie wszystko, a wręcz niewiele .

Jeśli zaś chodzi o przechadzkę mężczyzny z kobietą, to można podejść do tego inaczej - po której stronie kobieta powinna mieć mężczyznę? Oczywiście po tej, po której sobie tego życzy
plodzien (7378 punktów)
>Dowiedziałem się, że mężczyzna idący ulicą razem z kobietą powinien ją>
>mieć po swojej prawej stronie. Przyznam, że nie wiedziałem>
>o tym. Ale nie o moją niewiedzę mi chodzi, tylko o to, że>
>dowiedziałem sie tego z TV Trwam. Uważam to za>
>konstruktywne dla mnie. I na tej podstawie chciałbym Was>
>zapytać czy racjonaliście potrzebna jest biblia?
>Jeśli tak - to w jakim celu
Dla mnie to proste. Nie muszę oglądać TVTrwam, aby się dowiedzieć po której stronie uprzejmego mężczyzny ma się znajdować kobieta. Wystarczy, że studiuję Biblię i dzieła sztuki, dla których była ona inspiracją.
Leonardo da Vinci w ostatniej wieczerzy umieścił Marię Magdalenę po prawej stronie Jezusa. Podobnie Grunewald. Kobiety klęczą po prawej stronie ukrzyżowanego .
Pozdrawiam
Drobner
>Dowiedziałem się, że mężczyzna idący ulicą razem z kobietą powinien ją mieć po swojej prawej stronie. Przyznam, że nie wiedziałem o tym.
.
Za moich czasów (tak circa 20 lat temu), savoir' vivre mówił, że kobietę trzeba osłaniać od ewentualnych ochlapań ze strony różnych pojazdów, samochodów. Nie była ustalona 'strona' (lewa, czy prawa), zawsze ustalone było bezpieczństwo Pań, i ich kreacji (ubiorów, strojów).
outsider (2469 punktów)
Generalnie Biblia należy do dzieł obcych mi estetycznie, de gustibus itd. Próba przeczytania przyniosłaby podobny skutek jak w przypadku "Władcy pierścieni" czy "Mistrza i Małgorzaty" - znużenie, powierzchowność kontaktu wskazująca, że mogę swój czas zagospodarować pożyteczniej.

Cóz - wolę widać literaturę innego rodzaju: mniej kreującą światy wyimaginowane, bardziej poprzez metaforę opisującą świat nam znany; może to w moim przypadku większa ciekawość świata wspólnego niż światów wykreowanych w jednym, od poczatku przecież martwym egzemplarzu? Nie będąc w stanie przeczytać Tolkiena - czytuję przecież z uwagą Ursulę K. le Guin, by przy fantasy pozostać.

Cała dostepna literatura (właczając w to i tzw. dzieła natchnione) opowiada w gruncie rzeczy o tym samym: o ludzkiej kondycji, o pytaniach bez odpowiedzi. Różne są jedynie sposoby i formy narracji - różnego też rodzaju bywają talenty autorów. Myśl rozwija sie niezwykle powoli - wszędzie jednak pozostawia ów rozwój ślady; osobiście wolę czytać sceptyków niż wizjonerów, w tym chyba rzecz.

Wizjonerzy bowiem bardziej kształtują przyszłość niż sceptycy, po co nam jednak znajomość owych wizji w ich kształcie oryginalnym? Powiada wszak Biblia: po owocach ich poznacie - degustacja owoców zaś to domena sceptyków.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
mohawk (2936 punktów)
Szczerze mówiąc, nie bardzo wiem, co ma Biblia do Telewizji Trwam, a tym bardziej do savoir vivre'u. W każdym razie należałoby chyba najprzód zapytać miarodajnych w tej kwestii feministek, czy taka 'protekcjonalność' nie jest aby seksistowska?
Pałasz (93 punktów)
>Szczerze mówiąc, nie bardzo wiem, co ma Biblia do Telewizji Trwam, a tym bardziej do savoir vivre'u.

To, że biblia pojawiła się w zestawieniu z TV Trwam to przypadek. Chodziło raczej o to, że generalnie nie oglądam TV Trwam, ale włączyłem ten kanał i trafiłem przypadkowo na coś, co zwiększyło moją wiedzę. I TV Trwam posłużyła mi tylko do porównania, że biblii też nie czytam jakoś namiętnie, a coś tam z niej "wyciągnąłem". i to sprowokowało mnie do zadania pytania, czy oprócz mnie są inni racjonaliści, którzy z tejże biblii czegoś się dowiedzieli lub nauczyli. Jeśli tak, to czego. I tyle.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365