Racjonalista - Strona głównaDo treści
Proszę o poradę

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
19-01-2007 11:04zagubionyProszę o poradę
Witam ! Mam 23 lata. Od kilku lat zastanawiam się nad opuszczeniem instytucji jaką jest kościół katolicki. Nie będe sie rozwodził nad moimi motywami. Nie chce podbijać statystyk ilości katolików w Polsce, bo urzywane są one pozniej przeciwko nam. Jedyną rzeczą która trzyma mnie w kosciele to sprawy formalne takie jak ślub i pogrzeb. W najbliższym czasie mam również zostać ojcem chrzestnym, co jest w tej chwili dla mnie najważniejszą rzeczą na świecie. Rozmawiałem o moich rozterkach z rodzicami (obydwoje katolicy, nie uczęszczający do kościoła od ponad 20 lat) . Powiedzieli mi że "Nie można kopać sie z koniem". Że rezygnując z kościoła tylko na tym strace.
Pomóżcie proszę. Czy jest jakies wyjście? Czy możliwe jest nie bycie katolikiem i jednoczesne wzięcie ślubu kościelnego?

Robert Sternal
>Witam ! Mam 23 lata. Od kilku lat zastanawiam się nad
>opuszczeniem instytucji jaką jest kościół katolicki. Nie
>będe sie rozwodził nad moimi motywami. Nie chce podbijać
>statystyk ilości katolików w Polsce, bo urzywane są one
>pozniej przeciwko nam. Jedyną rzeczą która trzyma mnie w
>kosciele to sprawy formalne takie jak ślub i pogrzeb. W
>najbliższym czasie mam również zostać ojcem chrzestnym, co
>jest w tej chwili dla mnie najważniejszą rzeczą na świecie.
>Rozmawiałem o moich rozterkach z rodzicami (obydwoje
>katolicy, nie uczęszczający do kościoła od ponad 20 lat) .
>Powiedzieli mi że "Nie można kopać sie z koniem". Że
>rezygnując z kościoła tylko na tym strace.
>Pomóżcie proszę. Czy jest jakies wyjście? Czy możliwe jest
>nie bycie katolikiem i jednoczesne wzięcie ślubu
>kościelnego?

Witam, mam 37 lat i jestem Katolikiem. Po pierwsze nie powiem Ci, że powinieneś opuścić Kościół !!! Skoro jako dorosły człowiek jesteś w nim ok 5 lat, to coś powodowało Tobą, że nie opuściłęś Go. Spróbuj rozważyć co w Twoim życiu jest naprawdę ważne i w jaki sposób to rozwinąc i zachować na całe życie. Ja osobiście w portalu racjonalista.pl nie znalazłem absolutnie żadnej idei, która mogła by mi pomóc sensownie żyć. Oczywiście, każdy jest inny i ma prawo do swojej drogi. Pamiętaj jednak, że jakkolwiek zawsze można powrócić do Boga, pewne decyzje są nieodwracalne, poniważ odciskają swoje piętno na całe życie. Nie jest to straszenie, ale koleżeńska przestroga, która nie tylko dodtyczy decyzji światopoglądowych. Jeżeli jednak, podejmiesz decyzję o zerwaniu z Kościołem, nie zależnie od formy, pamiętaj, że konsekwancją takiej decyzji jest rezygnacja z przyjmowania sakramentów - a więc np. ślubu kościelnego. Zresztą nie rozumiem po co ludziom, którzy chcą zerwać z Kościołem ślub katolicki, jakie to może mieć znaczenie. Nawet jeżeli partner wymaga ślubu to co, oszukam sam siebie i partnera ? Po co chrzest ? Może dlatego gazety mają co opisywać, że ludzie zostają w Kościele z takich pobudek, jake Ty reprezentujesz ?
Jeżeli chodzi o chrzest, to ojcem chrzestym zostaje ktoś, kto chce pomoć rodzicom naturalnym wychować dziecko w wierze katolickiej. Nie rozumiem, jakie dla Ciebie może mieć znaczenie bycie Ojcem Chrzstnym, skoro chesz zerwać z Kościołem. Chyba tylko negatywne, to powinna dla Ciebie być jakaś trauma ? Nie zależnie od opcji musisz być szczery wobec samego siebie i podejować decyzje konsekwentne - inaczej przegrasz. Życze Tobie wszystkiego najlepszego, najleprzych dla Ciebie wyborów. Niech one będą szczęśliwe dla Ciebie i ludzi, którzy Tobie zaufają - być może na całe życie.

Pozdrawiam Ciebie i wszystkich na tym forum
Robert
email: lp.pw@lanrets.trebor
zagubiony
Serdecznie dziekuje Wam za odpowiedzi.

Niestety nie zostałem przez Was zrozumiany. Nie chce odejsc z kosciola dlatego ze nie wierze. Wrecz przeciwnie. Uwazam sie za osobe gleboko wierzaca. Nie zmienia to faktu ze uwazam kosciol katolicki za falszywego proroka, za jedna z najwiekszych zbrodniczych organizacji w histori swiata. Brzydze sie zaklamaniem. Powiedzcie mi prosze jakim prawem jakis papiez ktory zyl kilka set lat temu, mial kilkanascioro dzieci i kilka kochanek, palil niewiernych na stosach ma mi mowic jak mam zyc? Dlaczego kosciol zabrania mi wlasnej interpretacji daru Bozego jakim jest pismo swiete? Dla kosciola jest tylko jedna sluszna interpretacja. Kosciol zabrania mi myslenia!! Kosciol wymysla swoje wlasne przykazania (koscielne). Czy Bog dal im do tego prawo? Jakim prawem Jan Pawel II ma zostac swietym? Plakalem po jego smierci, byl wielkim czlowiekiem. Nie mniej jednak kierowal organizacja ktora zamiast eliminowac ze swoich szeregow pedofili przenosi ich z miejsca na miejsce w celu unikniecia odpowiedzialnosci prawnej!! Dlaczego kosciol miast przyznawac sie z pokora (ktorej odemnie wymaga!!) do bledow, wypiera sie wszystkiego, odwraca przyslowiowego kota ogonem? I Ci ludzie maja mowic mi jak mam zyc? Oni maja za mnie interpretowac Pismo Swiete??

Zjesc ciastko i miec ciastko? Tak tego wlasnie chce. Nie chce popierac organizacji jaka jest kosciol katolicki, ale chce miec dostep do sakramentow ktore sa przeciez kolejnym darem od Boga!! Dlaczego oni mi ich odmowia?? Czy Jezus odmawial ludzia wierzacym, ktorzy nie nalezeli wtedy do Jego raczkujacego kosciola??

Pragne Was przeprosic - jak pewnie zauwazyliscie nie mam daru przelewania mysli na papier. Prosze o wyrozumialosc.
Majorczyk (3 punktów)
Ty chyba jednak nie chcesz odejsc z kosciola moze sie bojsz jakis konsekwenci tego. Ale skoro chcesz byc ojcem chrzestnym oraz wziac slub i miec chrzescijanski pogrzeb to troche twoje pytaniej jest tu nie na miejscu. Poniewaz wiarzesz przyszlosc z kosciolem. A wszystko przez to ze jestesmy wychowywania od najmlodszych lat w wierze i dla nas normalna rzecz jaka nam wpoili jest chrzesz, slub, i pogrzeb wszystko w sposob katolici a to tylko utrudnia zycie...
Gosia (9452 punktów)
Od kilku lat zastanawiam się nad
>opuszczeniem instytucji jaką jest kościół katolicki.

I zastanawiaj się dalej.Nie wydajesz mi się osobą gotową do określenia swego światopoglądu.

Jedyną rzeczą która trzyma mnie w
>kosciele to sprawy formalne takie jak ślub i pogrzeb. W
>najbliższym czasie mam również zostać ojcem chrzestnym, co
>jest w tej chwili dla mnie najważniejszą rzeczą na świecie.

W tej kwestii podzielam całkowicie opinę Roberta Sternala.
Chcesz jednocześnie mieć ciastko i jeść ciastko.
Nie da rady! Albo przynależność do Kościoła i sakramenty, albo apostazja i szukanie własnej drogi.
Tertium non datur.

Pozdrawiam.
Panda
Kilka miesięcy temu zostałam poproszona na Matkę Chrzestną, jestem osobą niewierzącą. I niestety w mojej sytuacji nie można być Matką Chrzestną. Zostałam tylko świadkiem chrztu. Nie robiłam z tego powodu jakiś cyrków. Jestem niewierząca i z punktu widzenia kościoła po prostu nie mogę piastować tego stanowiska. Rozumiem to. Mają swoje przepisy,a ja się do nich nie wtrącam. Trzeba się zdecydować, a nie lawirować pomiędzy tym co mi pasuje, a co nie. Rozumiem, że to trudne. Niektóre zachowania z KK mamy, tak się wyrażę, we krwi. To są nawyki, a nie wiara.Pozdrawiam
pola00 (4 punktów)
Nie masz wyjscia niestety,ślub chrzest,pogrzeb musisz być przy kościele.
Jakie to wszystko obłudne.Niby jest ta wolność,a wcale jej nie ma.Musisz mieć dużo odwagi,aby jawnie wystąpić z kościoła.Nie jesteś chyba jeszcze gotowy na to.
Być ateistą to jest odwaga....
bleble (5585 punktów)
>Nie masz wyjscia niestety,ślub chrzest,pogrzeb musisz być przy kościele.
>Jakie to wszystko obłudne.Niby jest ta wolność,a wcale jej nie ma.Musisz mieć dużo odwagi,aby jawnie wystąpić z kościoła.Nie jesteś chyba jeszcze gotowy na to.
>Być ateistą to jest odwaga....
No właśnie. Dlaczego jesteśmy od tego uzależnieni. Jeżeli chodzi o ślub to podobno nie ma aż takiego problemu, ale kiedy umrę to gdzie będę pochowana??? Nie wiem czy naprawde watro być ateistą nieuczęszczającym do kościoła (może lepiej być ateistą uczęszczającym do kościoła??)...
Aleksandra (4 punktów)
Będziesz pochowana na cmentarzu tak jak wszyscy
Ateista nie wierzy w boga i w życie pozagrobowe więc nie widzę problemu
sawa (26 punktów)
>Będziesz pochowana na cmentarzu tak jak wszyscy
>Ateista nie wierzy w boga i w życie pozagrobowe więc nie widzę problemu
Czyli jednym słowem do piachu !
Thorvoy (6588 punktów)
Ano do piachu. Nie ma się co śmiać, każdy skończy tak samo.
sawa (26 punktów)
>Ano do piachu. Nie ma się co śmiać, każdy skończy tak samo.
Ty w to wierzysz, nie ja. Swoją drogą, marny los kreślisz sobie...
enfant (64444 punktów)
>>Ano do piachu. Nie ma się co śmiać, każdy skończy tak samo.
>Ty w to wierzysz, nie ja. Swoją drogą, marny los kreślisz sobie...

Kreśl sobie, co chcesz. I tak skończysz, jak Thorvoy.
Wszyscy tak skończymy. Na całe szczęście. Nie chciałbym się wiecznie tułać po świecie. Nikt by nie chciał, tylko trudno sobie wyobrazić to cierpienie. Z pozoru, nieśmiertelność jawi się jako wielkie szczęście. To tylko pozór. Błagałabyś boga na kolanach o śmierć, już po jakichś 100 dodatkowych latach.
Thorvoy (6588 punktów)
Mogę kreślić sobie przyszłość, w której jestem władcą Wszechświata. Czy to sprawi, że nim będę?
IQ955 (2355 punktów)
>Mogę kreślić sobie przyszłość, w której jestem władcą Wszechświata.
Napisałeś to pewnie "automatycznie" i "ot, tak sobie", jako przykład pierwszy z brzegu. Ale jak się zastanowisz...

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
sawa (26 punktów)
>>Nie masz wyjscia niestety,ślub chrzest,pogrzeb musisz być przy kościele.
>>Jakie to wszystko obłudne.Niby jest ta wolność,a wcale jej nie ma.Musisz mieć dużo odwagi,aby jawnie wystąpić z kościoła.Nie jesteś chyba jeszcze gotowy na to.
>>Być ateistą to jest odwaga....
>No właśnie. Dlaczego jesteśmy od tego uzależnieni. Jeżeli chodzi o ślub to podobno nie ma aż takiego problemu, ale kiedy umrę to gdzie będę pochowana??? Nie wiem czy naprawde watro być ateistą nieuczęszczającym do kościoła (może lepiej być ateistą uczęszczającym do kościoła??)...
>
Najlepiej nie życ w obłudzie, a kierowac się prawdą i byc wobzku z fakteec siebie i innych fair. Wbrew pozorom nie tylko ateiści w tym kraju są mieszani z błotem. Sam na co dzień spotykam się z trudnościami wynikającymi z faktu, że jestem praktującym katolikiem. ppzdrawiam wszystkich zbluzganych
magda (6 punktów)
Zagubiony, nie jest możliwe wystąpienie z kościoła i jednocześnie przyjmowanie sakramentów, to chyba jasne. Nie podejmuj żadnych pochopnych decyzji, bo po niej już nigdy nie będzie tak samo. Jeśli masz wątpliwości to wstrzymaj się z takimi radykalnymi posunięciami, aż nabierzesz pewności jak chcesz by wyglądało twoje życie i moim zdaniem rodzice mądrze ci doradzają, w końcu mają doświadczenie.
Ja sama jestem zagubiona (mam 27 lat), ani wierząca po katolicku, ani nie wierząca w ogóle, wychowana oczywiście w katolickiej rodzinie. Mimo, że nie miałabym (no i nie mam oczywiście) zamiaru odchodzić w przyszłości z kościoła w tak spektakularny sposób, to odeszłam już wyjątkowo daleko, czyli w sferze praktyki i własnego światopoglądu, który nijak ma się do przykazań i wiary kościelnej, a wręcz się z nimi kłóci. Są jednak bardzo ważne sprawy, które nie dają mi spokoju i ciągną do Kościoła - w przyszłości mogą zdecydować jak potoczy się ta kwestia. W moim przypadku są nimi: potrzeba duchowości, chrzest dzieci, celebrowanie świąt wg tradycji do której jestem przywiązana i pogrzeb. Jestem mamą chrzestną dwóch dziewczynek, za pierwszym razem żyłam jeszcze w błogiej nieświadomości jutra i własnych, przyszłych wątpliwości w wierze, nie miałam jeszcze bierzmowania. Drugi raz zostałam chrzestną, gdy miałam poważne wątpliwości czy nią zostać. Z jednej strony miałam przeciw sobie siebie - nie wiedzącą w co wierzy, a w co nie, z drugiej miałam własną rodzinę oraz brata i żonę z córką, ludzi wierzących i praktykujących. Zdecydowałam się jak najlepiej potrafię pobłogosławić dziecko. Niestety nie sądziłam, że spowiedź będzie dla mnie tak strasznie trudna, nie byłam po prostu szczera i czułam się z tym fatalnie!
Robercie - mogę odpowiedzieć na kilka Twoich (retorycznych?) pytań. Jakkolwiek masz dużo racji to jednak trochę teoretyzujesz. Dorosłość prawna nie pokrywa się z dojrzałością życiową i pewnością własnych potrzeb i oczekiwań. Co do chrztu to nie spotkałam się w swojej bliskiej ani dalekiej rodzinie z przypadkiem, by teoretyczny cel bycia rodzicem chrzestnym (opieka i wychowanie religijne) pokrywał się z praktyką - skądinąd podejrzewam, że spora część katolików żyje podobnie. Dla mnie wydarzenie chrztu jest bardzo ważnym wydarzeniem rodzinnym, odmówienie podjęcia chrztu, gdy od dziecka byłam katoliczką przyjęte byłoby z niesmakiem, czy poczuciem krzywdy - być może nie wiesz, że wśród katolików (może tych bardziej "zdewociałych") po prostu nie wolno odmawiać, tak jakby miało przynieść nieszczęście dziecku. Powody mogą być różne, ale najczęściej są dyktowane relacjami w rodzinie, które są bardziej wiążące i ważniejsze niż np. relacja z proboszczem.

W przypadku tego problemu, zagubionego i również mojego nasuwa mi się pewne porównanie. Gdy wierzysz wszystko jest w porządku, gdy przestajesz wierzyć życie wywraca ci się do góry nogami, a ludzie naokoło dziwią się, że jesteś zagubiony i mówią: jaki problem, nie wierzysz to zostaw kościół w spokoju, bądź szczery, wykaż odwagę i odejdź. Ja widzę to inaczej - widzę w kościele opiekuna, który swoje młode owieczki poi pół życia narkotykiem. Gdy chcą odejść mówi: "jak chcecie idźcie, ale na żadną pomoc nie liczcie, ja was na siłę nie trzymam, wahacie się? nie rozumiem"
zagubiony
Serdecznie dziekuje Wam za odpowiedzi.

Niestety nie zostałem przez Was zrozumiany. Nie chce odejsc z kosciola dlatego ze nie wierze. Wrecz przeciwnie. Uwazam sie za osobe gleboko wierzaca. Nie zmienia to faktu ze uwazam kosciol katolicki za falszywego proroka, za jedna z najwiekszych zbrodniczych organizacji w histori swiata. Brzydze sie zaklamaniem. Powiedzcie mi prosze jakim prawem jakis papiez ktory zyl kilka set lat temu, mial kilkanascioro dzieci i kilka kochanek, palil niewiernych na stosach ma mi mowic jak mam zyc? Dlaczego kosciol zabrania mi wlasnej interpretacji daru Bozego jakim jest pismo swiete? Dla kosciola jest tylko jedna sluszna interpretacja. Kosciol zabrania mi myslenia!! Kosciol wymysla swoje wlasne przykazania (koscielne). Czy Bog dal im do tego prawo? Jakim prawem Jan Pawel II ma zostac swietym? Plakalem po jego smierci, byl wielkim czlowiekiem. Nie mniej jednak kierowal organizacja ktora zamiast eliminowac ze swoich szeregow pedofili przenosi ich z miejsca na miejsce w celu unikniecia odpowiedzialnosci prawnej!! Dlaczego kosciol miast przyznawac sie z pokora (ktorej odemnie wymaga!!) do bledow, wypiera sie wszystkiego, odwraca przyslowiowego kota ogonem? I Ci ludzie maja mowic mi jak mam zyc? Oni maja za mnie interpretowac Pismo Swiete??

Zjesc ciastko i miec ciastko? Tak tego wlasnie chce. Nie chce popierac organizacji jaka jest kosciol katolicki, ale chce miec dostep do sakramentow ktore sa przeciez kolejnym darem od Boga!! Dlaczego oni mi ich odmowia?? Czy Jezus odmawial ludzia wierzacym, ktorzy nie nalezeli wtedy do Jego raczkujacego kosciola??

Pragne Was przeprosic - jak pewnie zauwazyliscie nie mam daru przelewania mysli na papier. Prosze o wyrozumialosc.

P.S Napisalem odpowiedz w zlym miejscu, na poczatku tego tematu. Prosze moderatora o usuniecie poprzedniego postu
magda (6 punktów)
Faktycznie, zupełnie cię nie zrozumiałam. To prawda, że kościoł stworzyl swoj wlasny system pelen dogmatow nie mających wiele wspolnego z wczesnym chrzescijanstwem, poza tym system opierajacy sie na wladzy. Byl czas ze patrzylam na hipokryzje koscioła i gardzilam tym. W koncu jednak zrozumialam, że inaczej byc nie moze, instytucja ktora trwa juz tyle wiekow nie mogla zachowac tego czym miala byc pierotnie, bo to jest fizycznie niemozliwe. Organizacje koscielna stworzyli i przekazuja sobie ludzie, w kazdym czasie i miejscu inni. A fakt, ze w wiekszosci chrzescijanstwo byla narzucane sila nie mogl pozostac bez echa. Istnieją oczywiscie rozne wspolnoty, religie, czy sekty, ktore uwazają sie za chrzescijanskie i opieraja sie na bibli interpretujac ja na wlasny, odmienny sposob. Kosciol katolicki sztywno trzyma sie swojej lini i predzej upadnie niz sie zmieni. To tylko instytucja, kierowana przez tych na szczycie, czyli tych skorumpowanych wladza i sztywnym ukladem w jakim tkwia, a utrzymywana przez tych na dole, ktorzy (o ironio) maja dobre intencje, jakkolwiek moge nie popierac tego czego ucza i tego jak ucza. Musisz sobie jakosc znalezc w tym miejsce.
Jesli chodzi o papieża, moim zdaniem Jan Pawel II byl ponad instytucja, pragnac jednoczesnie zrobic z niej najlepszy uzytek, nie skupial sie wiec na jej wadach, ale na jej zaletach.
Szubad (6 punktów)
>Zjesc ciastko i miec ciastko? Tak tego wlasnie chce.
Ok. Twoja sprawa i jeśli jesteś z "dużego miasta" to może Ci się ta sztuczka uda, choć wydaje mi się, że życie jeszcze nie raz zweryfikuje Twoje poglądy.
>Dlaczego kosciol zabrania mi wlasnej interpretacji daru Bozego jakim jest pismo swiete?
Zakładając, że jest to dar Boży... nie chce Cię martwić, ale trochę w nim podopisywano, trochę usunięto, trochę przekręcono na chwałę owego kościoła...
>ale chce miec dostep do sakramentow ktore sa przeciez kolejnym darem od Boga!!
Część sakramentów też jest tworem władz kościelnych, o ile się nie mylę to właśnie od tego zaczęła się reforma luterańska - wg protestantów Chrystus ustanowił dwa sakramenty:
chrzest i wieczerzę pańską.

>Wrecz przeciwnie. Uwazam sie za osobe gleboko wierzaca.
W takim razie przeczytaj z uwagą, co będziesz musiał ślubować jako ojciec chrzestny.

W każdym razie - powodzenia w odnajdywaniu swojej drogi... dokądkolwiek Cię zaprowadzi.
Thorvoy (6588 punktów)
>Jedyną rzeczą która trzyma mnie w
>kosciele to sprawy formalne takie jak ślub i pogrzeb.

A po co Ci ten ślub i pogrzeb, skoro nie poczuwasz się do bycia katolikiem?

>W najbliższym czasie mam również zostać ojcem chrzestnym, co
>jest w tej chwili dla mnie najważniejszą rzeczą na świecie.

DLACZEGO, skoro jak wyżej?

>Powiedzieli mi że "Nie można kopać sie z koniem". Że
>rezygnując z kościoła tylko na tym strace.

Tym bardziej zrezygnuj. Jeśli jedna osoba kopnie konia, z pewnością nie wyjdzie na tym najlepiej. Jeśli skopie go trochę więcej osób, koń padnie.

>Pomóżcie proszę. Czy jest jakies wyjście? Czy możliwe jest
>nie bycie katolikiem i jednoczesne wzięcie ślubu
>kościelnego?

Jest możliwe.
ancymon (22 punktów)
Choć zostałem ochrzczony ( wbrew mojej woli oczywiście )byłem u komuni itp to i tak "wystąpiłem" ze wspólnoty jaką jest KK. Przed tygodniem byłem chrzestnym... zgodziłem się tylko dlatego, by nie robić przykrości bratu...

Nie należę do żadengo kościoła i oczywiście się nie spowiadam... a mimo to nie było problemu by zostać chrzestnym...

Najpierw skorumpowałem funkcjonariusza kościoła katolickiego... a potem skłamałem księdza, że "karteczkę" od spowiedzi ma mój brat... i tak oto zostałem chrzestnym

Bierz ze mnie przykład
sawa (26 punktów)
>Choć zostałem ochrzczony ( wbrew mojej woli oczywiście )byłem u komuni itp to i tak "wystąpiłem" ze wspólnoty jaką jest KK. Przed tygodniem byłem chrzestnym... zgodziłem się tylko dlatego, by nie robić przykrości bratu...
>Nie należę do żadengo kościoła i oczywiście się nie spowiadam... a mimo to nie było problemu by zostać chrzestnym...
>Najpierw skorumpowałem funkcjonariusza kościoła katolickiego... a potem skłamałem księdza, że "karteczkę" od spowiedzi ma mój brat... i tak oto zostałem chrzestnym
>Bierz ze mnie przykład

Szczerze wątpię w to, że jako kilkunasto-tygodniowy czy kilku-miesięczny chłopiec miałeś pojęcie czym jest wola. Powiem więcej, z całą pewnością nie byłeś nawet w stanie owej woli posiadac, gdyż pojęcie jest to jest ściśle powiązane z zachowaniami i działaniami świadomymi. Zaś u nawet rocznego dziecka stopień świadomości jest na dośc niskim pułapie, rosnie wraz z wiekiem. Co innego dziś. Dziś, już jako dorosły człowiek robisz wszystko świadomie, jak na człowieka uświadomionego przystało. Z tego wszystkiego mozna wykrystalizowac coś b. istotnego. A mianowicie to, iż Twoje stwierdzenia typu:"zostałem ochrzczony ( wbrew mojej woli oczywiście ), tak oczywiste i trafne nie są... Owszen pretensje możesz miec, jednakże pamiętaj, abyś je właściwie ukierunkował.
ps. Zawsze mnie dziwią, a jednocześnie bawią podobne pretensje, bo ten cholerny chrzest na litośc boską w niczym nie przeszkadza przecież...!! Nie wiem, może się mylę. Ja przynajmniej nigdy nie czułem, iż mam napisane na czole, że ja "katol" i, że ochrzczony w dodatku.:D
Thorvoy (6588 punktów)
>ps. Zawsze mnie dziwią, a jednocześnie bawią podobne pretensje, bo ten cholerny chrzest na litośc boską w niczym nie przeszkadza przecież...!!

Nie do końca. Mnie, na przykład, wkurza świadomość, że ciąży na mnie piętno, którego sobie wcale nie życzyłem wypalać.

> Nie wiem, może się mylę. Ja przynajmniej nigdy nie czułem, iż mam napisane na czole, że ja "katol" i, że ochrzczony w dodatku.:D

Tu już nawet nie chodzi o napis na czole "katol", ale o fakt, że "katolicy"- ateiści, figurując w parafialnych rejestrach, podbijają kościołowi statystyki.
nieobecny
>Tu już nawet nie chodzi o napis na czole "katol", ale o fakt, że "katolicy"- ateiści, figurując w parafialnych rejestrach, podbijają kościołowi statystyki.
Na marginesie: rok czy dwa temu jakaś kościelna instytucja przeprowadziła w Polsce badania ankietowe. Jednym z wniosków z owych badań było stwierdzenie, że rośnie liczba osób "głęboko wierzących katolików". W komentarzu do tego padło radosne stwierdzenie o umacnianiu się wiary katolickiej w społeczeństwie i to się oficjalnie głosi. Oczywista bzdura i manipulacja, ale cóż... żadna nowość.
sawa (26 punktów)
>>Tu już nawet nie chodzi o napis na czole "katol", ale o fakt, że "katolicy"- ateiści, figurując w parafialnych rejestrach, podbijają kościołowi statystyki.
>Na marginesie: rok czy dwa temu jakaś kościelna instytucja przeprowadziła w Polsce badania ankietowe. Jednym z wniosków z owych badań było stwierdzenie, że rośnie liczba osób "głęboko wierzących katolików". W komentarzu do tego padło radosne stwierdzenie o umacnianiu się wiary katolickiej w społeczeństwie i to się oficjalnie głosi. Oczywista bzdura i manipulacja, ale cóż... żadna nowość.
Zabawne, doprawdy... Cóż, idąc twym tokiem rozumowania, to każdą ankietę dałoby się podważyc i stwierdzic, iż nie jest ona niczym innym, jak pospolitą manipulacją.
Rada: Przeprowadź swoją, niezależną i obiektywną ankietę na podobny temat i ją opublikuj. W tym momencie będziesz pewien swego, zaś żaden wykształciuch nie będzie Ci zarzucał nieprawdę i wmawiał, że jest inaczej. Wierzę w to, że na 1-szym miejscu stawiasz szeroko pojęty obiektywizm, toteż mam do Twojej osoby pełne zaufanie. Tylko pamiętaj, że tzw."katole" też podchodzą pod ankietę... ;p
Thorvoy (6588 punktów)
>Zabawne, doprawdy... Cóż, idąc twym tokiem rozumowania, to każdą ankietę dałoby się podważyc i stwierdzic, iż nie jest ona niczym innym, jak pospolitą manipulacją.

Wszystko zależy JAK przeprowadza się ankietę. Jeśli umieścisz w ankiecie pytanie: "czy wiesz, jak hodować buraki" i wypełniać będą ją tylko ludzie ze wsi, oraz absolwenci Wydziału Rolniczego AR, to nagle okaże się, że Polska jest krajem, w którym prawie każdy wie, jak hodować buraka.

>Rada: Przeprowadź swoją, niezależną i obiektywną ankietę na podobny temat i ją opublikuj. W tym momencie będziesz pewien swego, zaś żaden wykształciuch nie będzie Ci zarzucał nieprawdę i wmawiał, że jest inaczej. Wierzę w to, że na 1-szym miejscu stawiasz szeroko pojęty obiektywizm, toteż mam do Twojej osoby pełne zaufanie. Tylko pamiętaj, że tzw."katole" też podchodzą pod ankietę... ;p

Niestety, ciężko jest zrobić w pełni obiektywną ankietę, dlatego przy ogłoszaniu wyników winno się podawać specyfikację ankietowanych: tacy, siacy, przedział wiekowy taki i taki, etc.
sawa (26 punktów)
>Wszystko zależy JAK przeprowadza się ankietę. Jeśli umieścisz w ankiecie pytanie: "czy wiesz, jak hodować buraki" i wypełniać będą ją tylko ludzie ze wsi, oraz absolwenci Wydziału Rolniczego AR, to nagle okaże się, że Polska jest krajem, w którym prawie każdy wie, jak hodować buraka.
No a o czym ja mówię? Każda ankieta powinna byc ukierunkowana na daną społecznośc(miejską lub regionalną) czy społeczeństwo (polskie, niemieckie, etc.), bez względu na wyznanie, status społeczny, kolor skóry czy orientację seksualną... Inne ankiety nie mają sensu. Śmiem twierdzic, że większośc zlecających ankiety(także przedstawiciele Kościoła, kleru) mają to na uwadze...
>Niestety, ciężko jest zrobić w pełni obiektywną ankietę, dlatego przy ogłoszaniu wyników winno się podawać specyfikację ankietowanych: tacy, siacy, przedział wiekowy taki i taki, etc.
To prawda, ale liczę na Twój wrodzony pęd do obiektywizmu. Zastanawiam mnie tylko, kto te całe specyfikacje (by) czyta(ł)?
Thorvoy (6588 punktów)
>No a o czym ja mówię? Każda ankieta powinna byc ukierunkowana na daną społecznośc(miejską lub regionalną) czy społeczeństwo (polskie, niemieckie, etc.), bez względu na wyznanie, status społeczny, kolor skóry czy orientację seksualną... Inne ankiety nie mają sensu. Śmiem twierdzic, że większośc zlecających ankiety(także przedstawiciele Kościoła, kleru) mają to na uwadze...

Tu się z Tobą zgodzę.

>>Niestety, ciężko jest zrobić w pełni obiektywną ankietę, dlatego przy ogłoszaniu wyników winno się podawać specyfikację ankietowanych: tacy, siacy, przedział wiekowy taki i taki, etc.
>To prawda, ale liczę na Twój wrodzony pęd do obiektywizmu. Zastanawiam mnie tylko, kto te całe specyfikacje (by) czyta(ł)?

Ja, na przykład.
sawa (26 punktów)
>Tu się z Tobą zgodzę.

Niezmiernie mi miło z tego powodu.

>Ja, na przykład.

Cóż, zgodziłbym się z Tobą bez dwóch zdań, gdyby takich osób jak Ty, było więcej. Zdecydowanie nie mam pewności do tego... Choćby z tako błahego powodu jak to, że dzisiejszy świat, a raczej styl życia, do którego dzisiejszy świat nas zmusza nie pozwala zwyczjanie na to. Ludzie są zagonieni, zapracowani i zmęczeni życiem i po pierwsze: nie są oni przeważnie uczestnikami ankiet, przeważnie nie mają na takie "pierdoły" czasu; po drugie: z reguły ich nie czytają, no chyba że dane są im do czegoś potrzebne - zwykle są to krótkie odpowiedzi na sprecyzowane pytania; po trzecie: brak chęci do czytania ankiet oraz całej masy innych rzeczy sprawia, że muszą skorzystac z tzw. "gotowców" czyli zdają się na to, co im zaoferuje im TV, ewentualnie prasa, no i Internet rzecz jasna.
Nie wiem, to wszystko, co raczyłem wyklikac, to moje osobiste zdanie, może nawet przekonanie. Zawsze mogę się mylic. :p
Jednakże, chcę podkreślic, że również wolałbym specyfikację ankiet, z wyszczególnieniem wszystkich szczegół na temat danej, reprezentatywnej grupy badanych. Zaznaczam jednak, że to musi miec sens. Ktoś musi to czytac. ;]
Thorvoy (6588 punktów)
Można próbować uczulać ludzi na branie odpowiednich poprawek w interpretowaniu wyników ankiet.
sawa (26 punktów)
>Można próbować uczulać ludzi na branie odpowiednich poprawek w interpretowaniu wyników ankiet.
Zdecydowanie.
sawa (26 punktów)
>Nie do końca. Mnie, na przykład, wkurza świadomość, że ciąży na mnie piętno, którego sobie wcale nie życzyłem wypalać.

No i znowu jakieś metafory typu "wypalone". :/ Cóż, mogę Ci tylko współczuc, że to Twój największy problem, powód do użalania się nad sobą i wypominania innym, jak to Cię kiedyś, w dzieciństwie skrzywdzili... Ludzie mają większę problemy. W Afryce, Azji i innych rejonach świata, gdzie panuje innowierstwo katolicy umierają za to, że nimi są. Chciałbyś życ podobnie? Umierac w Polsce tylko z tego powodu, iż nie wierzysz w to, co większośc, hmm? Ja nie, ciesz się więc z tego, co masz. Inni mają gorzej, a mniej narzekają.

>Tu już nawet nie chodzi o napis na czole "katol", ale o fakt, że "katolicy"- ateiści, figurując w parafialnych rejestrach, podbijają kościołowi statystyki.

Boli Cię ten fakt? Akurat to czy ktoś pozwala, by jego godnośc figurowała w parafialnych rejestrach, to kwestia indywidualna. Każdy żyje jak chce, robi co chce. Zresztą to o czym mówisz jest kwestią wzgledną. No bo niby jak chcesz sprawdzic kto wierzy, a kto nie?
I właśnie wiara, a nie ilośc ludzi w kościele jest dla duchownych najważniejsze.
Ps. Sprostowanie: Statystyki kościelne opierają się nie na wykazie parafialnych rejestrów czy spisów, ale są prowadzone w oparciu o coroczne lub częstsze liczenie wiernych(tych wchodzących do świątyń). pozdrawiam
Thorvoy (6588 punktów)
>No i znowu jakieś metafory typu "wypalone".

I typu "piętno".

> :/



> Cóż, mogę Ci tylko współczuc, że to Twój największy problem, powód do użalania się nad sobą i wypominania innym, jak to Cię kiedyś, w dzieciństwie skrzywdzili...

Nie czytasz ze zrozumieniem. To nie jest mój największy problem, ale zwyczajnie mnie ten stan rzeczy wkurza.

> Ludzie mają większę problemy. W Afryce, Azji i innych rejonach świata, gdzie panuje innowierstwo katolicy umierają za to, że nimi są.

Już mnie tak nie pocieszaj.

> Chciałbyś życ podobnie? Umierac w Polsce tylko z tego powodu, iż nie wierzysz w to, co większośc, hmm?

Nie, dlatego trzeba tę większość w miarę możliwości sprowadzać do parteru.

> Ja nie, ciesz się więc z tego, co masz. Inni mają gorzej, a mniej narzekają.

Widać pogodzili się z losem i skapitulowali. Ja jeszcze nie.

>>Tu już nawet nie chodzi o napis na czole "katol", ale o fakt, że "katolicy"- ateiści, figurując w parafialnych rejestrach, podbijają kościołowi statystyki.
>Boli Cię ten fakt?

Tak, bo potem czuby pokroju Giertycha, podpierając się dumnie tą statystyką, przeznaczają olbrzymie pieniądze na katolickie sprawy sakralne i wprowadzają do państwa system rządów, które bronią "jedynych słusznych" wartości.

> Akurat to czy ktoś pozwala, by jego godnośc figurowała w parafialnych rejestrach, to kwestia indywidualna. Każdy żyje jak chce, robi co chce.

Tak, tylko że trochę szkoda, że nie każdemu chce się wypisać z kościoła, bo i po co, a potem dzieje się tak, jak napisałem wyżej.

> Zresztą to o czym mówisz jest kwestią wzgledną. No bo niby jak chcesz sprawdzic kto wierzy, a kto nie?

Wcale. Kto powiedział, że chcę to sprawdzać?

>I właśnie wiara, a nie ilośc ludzi w kościele jest dla duchownych najważniejsze.

Zależy których duchownych.

>Ps. Sprostowanie: Statystyki kościelne opierają się nie na wykazie parafialnych rejestrów czy spisów, ale są prowadzone w oparciu o coroczne lub częstsze liczenie wiernych(tych wchodzących do świątyń). pozdrawiam

I z takich statystyk wynika, że n% Polaków to katolicy?
IQ955 (2355 punktów)
Nie czuję się dość kompetentny, aby Ci cokolwiek doradzać, ale słyszałem coś takiego, że nawet według KK sakramenty dokonują się w momencie wewnętrznego postanowienia człowieka, a nie w momencie ceremonii.
Dla przykładu - jeśli ktoś postanowi sie w wieku dojrzałym ochrzcić i idąc na ceremonię chrztu zginie po drodze w wypadku - jest według praw KK traktowany, jako rzeczywiście ochrzczony.

Jesli Ci to nie pomoże w decyzjach formalnych, to może przynajmniej w "rozmowach" z własnym sumieniem.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
sawa (26 punktów)
>Witam ! Mam 23 lata. Od kilku lat zastanawiam się nad
>opuszczeniem instytucji jaką jest kościół katolicki. Nie
>będe sie rozwodził nad moimi motywami. Nie chce podbijać
>statystyk ilości katolików w Polsce, bo urzywane są one
>pozniej przeciwko nam. Jedyną rzeczą która trzyma mnie w
>kosciele to sprawy formalne takie jak ślub i pogrzeb. W
>najbliższym czasie mam również zostać ojcem chrzestnym, co
>jest w tej chwili dla mnie najważniejszą rzeczą na świecie.
>Rozmawiałem o moich rozterkach z rodzicami (obydwoje
>katolicy, nie uczęszczający do kościoła od ponad 20 lat) .
>Powiedzieli mi że "Nie można kopać sie z koniem". Że
>rezygnując z kościoła tylko na tym strace.
>Pomóżcie proszę. Czy jest jakies wyjście? Czy możliwe jest
>nie bycie katolikiem i jednoczesne wzięcie ślubu
>kościelnego?

Chciałbym Ci pomóc, ale widzę, że to o tyle utrudnione, że niemożliwe. I mój drogi, chyba sam sobie przeczysz. Piszesz, że chcesz ślubu kościelnego, ale nie chcesz wierzyc. Stąd też nie do końca Cię potrafię zrozumiec. Jak dla mnie wiara jest czynnikiem, który motywuje wolę do czegoś, pragnienie uzyskania czegoś, co mi jest potrzebne, a jednocześnie ważne. Zaś u Ciebie sytuacja jest kuriozalna, bo "coś", co Ci jest teoretycznie potrzebne, w praktyce nie ma dla Ciebie najmniejszego sensu/znaczenia. Więc w mojej głowie rodzi się pytanie: Po co to wszytsko? A może inne jeszcze, bardziej trafne: Po co ten cały cyrk?

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365