Racjonalista - Strona głównaDo treści
Katolicka ofensywa pod hasłem miłości (opinia o Ateistach wg. KRK)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
30-01-2007 17:22Kusztelak (126 punktów)Katolicka ofensywa pod hasłem miłości (opinia o Ateistach wg. KRK)
Witam

Wielu katolików jest wrogo, wręcz bojowo nastawionych do osób niewierzących.
Zastanawiałem się czy sami dochodzą do wniosków, że należy wojować z ateistami, czy też jest to skutkiem jednej z wielu propagandowych akcji KRK i jego urzędników.
Postanowiłem na szybkiego to sprawdzić, odwiedziłem strone www parafii, na której "terenie" jest mi dane mieszkać.
Krótka wycieczka wśród tekstów, artykułów i odnośników zaowocowała znalezieniem czegoś co traktuje o ateistach.

I w tym momencie szok, właśnie przestałem dziwić sie postawą niektórych nawiedzonych.
Jeśli ludzie wierzą i czują się członkami Kościoła, nie kwestionują "prawd" przez niego głoszonych, to po przeczytaniu takiego tekstu autorstwa księdza (autorytet moralny) pewnym staje się to, iż przyjmą to za prawde.


Przytocze kilka smaczków na zachęte do przeczytania całego tekstu:


Ateizm to wiara w to,
że miłość nie istnieje
i że człowiek nie jest osobą.



(...)Na początku trzeciego tysiąclecia najbardziej mrocznym dla człowieka kontynentem stała się Europa "oświecona" ateizmem i ubóstwioną przez ateistów tolerancją (każdy system ateistyczny ubóstwia coś lub kogoś!). Ateiści nie wierzą w miłość i dlatego budują cywilizację najbardziej radykalnej, śmiertelnej wręcz ciemności. Codzienne doświadczenie upewnia nas o tym, że krzywda, grzech, cierpienie i śmierć zaczyna się wtedy, gdy człowiek oddala się od miłości Boga i od miłości człowieka.



(...) W oczach ateistycznych liberałów i cyników chrześcijanie są "zacofani", bo w XXI wieku odważają się przypominać o tym, że człowiek jest w stanie kierować swymi emocjami bez używania narkotyków, a swoją seksualnością bez dopuszczania się zdrad małżeńskich i bez ryzykowania zdrowia czy życia dla chwili przyjemności. Takiego "zacofanego" człowieka nie potrzebuje "oświecona" Europa. Bożkiem tej Europy jest bowiem pieniądz i brzuch. Właśnie dlatego ideałem staje się "wychowanie" człowieka, który nie odróżnia siebie od zwierzęcia, Boga od bałwana, dobra od zła, błogosławieństwa od przekleństwa i życia od śmierci. Na takim bowiem Europejczyku najszybciej dorobią się miłościwie nam panujący "wielcy" tego świata.


Ciekawe prawda? Więc zapraszam do lektury całości

www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZD/bn_eu_dc.html

Zapraszam do komentowania i dyskusji na temat takiej, a nie innej opinii jaka panuje o ateistach w kręgu członków KK.
Można to jakoś zmienić? (nie wiem ;p jakaś akcja edukacyjna czy coś w tym stylu)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

wyszpolski (447 punktów)Odp: Katolicka ofensywa pod hasłem miłości (opinia o Ateistach wg. KRK
Szok. "Śmiertelna ciemność ateizmu" to fantastyczny rozdział, dzięki niemu otworzyłem oczy. Nie wiedziałem o sobie, jako ateiście, tyle ciekawych rzeczy. Dobrze że ktoś pozbierał to w kupę i stara się uświadomić innych. A już tak na powaznie, to to jest przerażające. Kiedy czytam takie "dzieła" to zastanawiam się czy faktycznie taki fanatyzm jest możliwy. Najśmieszniej w tym cały dziele brzmi cytat

"Syn Boży stał się człowiekiem po to, by pośród nas nie było już więcej ani prześladowców, ani męczenników."

Już pomijam fakt że można próbować podważyć wiarygodność artykułu poprzez dodawanie do cytatów o zagrożeniu dla ludzkości jakim był ateizm, złośliwych komentarzy o inkwizycji, bo to w końcu nie wypada. Ja autorowi współczuję. Współczuję, bo on faktycznie wierzy (chociaż bardziej pasuje słowo "wie") że ma monopol na prawdę i jedyny wartościowy zbiór poglądów. No i oczywiście jego wiedza na temat ateizmu też jest wręcz encyklopedyczna.
Misio
O mamo Nie zdołałem doczytać do końca. Ręce opadają. No ale cóż może napisać ktoś, czyja definicja miłości, wartości, moralności (i tak z resztą pokracznie pojmowana) kończy się na katechizmie KK. Widać wielu nadal nie potrafi rozdzielić wartości, które są przecież tylko i wyłącznie kwestią człowieczeństwa, od swojego religianctwa. Ludzie ci wychodzą z prymitywnego założenia - "nie wierzysz w istnienie boga, a więc odrzucasz to co on według nas reprezentuje". I to nie byle jakiego boga, a koniecznie "tego naszego". Reszta to euro-paganery, cywilizacja śmierci, zdziczały seks, przemoc, narkotyki, Żydzi, masoni i geje. Nieprzenikniony geniusz autora aż promieniuje z tego artykułu.

Widać również że do pana księdza nie dociera nawet definicja ateizmu, w którym o ile się orientuję nie istnieją żadne podmioty kultu, pisząc o "ubóstwianiu czegoś lub kogoś" i o "ateistycznych bożkach". Widocznie jestem jakiś niedoinformowany. W typowy sposób nie odróżnia także wiary od jedynie słusznej nauki KK.
A zresztą szkoda gadać. Dysmózdże w pełnej krasie. Można by to traktować humorystycznie gdyby nie świadomość, że niektórzy piszą to na całkiem poważnie, mało tego produkują kolejnych podobnych im bezmózgowców.

Pan ksiądz świetnie by się nadawał na antenę Jedynego Polskiego Radia. Powinien kształcić młode pokolenie aby zwalczało nas (tych złych=ateistów=masonów=antypolaków i resztę podejrzanych) i to najlepiej siłą.
Alleluja i do przodu
Kusztelak (126 punktów)
>
>Alleluja i do przodu

Tak... pisać bzdury, oczerniac innych, "dawać fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu"* czyli siać, siać, siać ! A potem zbierać plony


*- jakież to zadziwiające, że głoszą "słowo boże", te ważne reguły moralne, których wg. nich jedynym źródłem jest biblia, a i tak robią wszystko.... aby te zasady łamać... chyba od tego one są, od tego są one... od tego są

ehhh.. brak mi sił jak na to wszystko patrze
Jarek Kubaszewski
>O mamo Nie zdołałem doczytać do końca. Ręce opadają.(...)
Jestem agnostykiem i tak jak Ty twierdzę że wypowiedź tego księdza to najgorszej klasy, słowny fanatyzm. Za nim już tylko stos.
Dudek (190 punktów)
Czytając dalej wskazany artykul:   
A ja myślalem, że symbol UE, 12 gwiazdek, to symbol doskonalości, a to sztandar maryjny, ciekawe...   

"Oświecony ateista toleruje wszystko
poza Kościołem katolickim."   
Z tym muszę sie zgodzic.
Thorvoy (6588 punktów)
Przeczytałem całość pod tym linkiem. Cudowne po prostu.

I za co my mamy takich jełopów lubić?
30-01-2007 23:29 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
Za szczerość.

Jak widac konsekwencje ateizmu są nie do przełknięcia dla samym ateistów, co było do przewidzenia.

>Ateizm to wiara w to,
>że miłość nie istnieje
>i że człowiek nie jest osobą.

Ale to jest właśnie prawda o ateizmie.
Nie może wierzyc w osobowość (wolną wolę) i miłość, ktoś kto wyznaje doktrynę która je wyklucza. Jeśli człowiek wierzy w bezwzględne prawa natury i ślepy przypadek i proces ewolucji to nie może wierzyć w wolna wolę.

Jeśli drodzy moi przedmówcy wierzą ze człowiek jest osobą (ma wolną wolę) i może kochać to tak samo jakby nie przesadzając wierzyli w duchy. Są ateiści, którzy wierzą w wolną wole, ale wg racjonalistów nie są oni racjonalistami tylko pospolitymi "głupcami", skoro tak, jak katolicy wierzą w "metafizyczne zabobony".

Prawdziwy ateista wszak pozbawia się osobowego istnienia za życia, żeby udowodnić, z e po śmierci również będzie jego pozbawiony.
Tylko ciekawe dlaczego oburza się jeśli ktoś mu to wytknie w jakie brednie wierzy- to mi wygląda sprzeczność (co równiez było do przewidzenia).
Thorvoy (6588 punktów)
>Nie może wierzyc w osobowość (wolną wolę) i miłość, ktoś kto wyznaje doktrynę która je wyklucza.

Przecież wierzymy w osobowość i miłość, tylko że potrafimy rozebrać je na czynniki pierwsze i odrzeć z duchowości, której NIE MA.

> Jeśli człowiek wierzy w bezwzględne prawa natury i ślepy przypadek i proces ewolucji to nie może wierzyć w wolna wolę.

Wolna wola istnieje, chociaż jest tylko pozorem, który daje nam zdeterminowany świat.

>Jeśli drodzy moi przedmówcy wierzą ze człowiek jest osobą (ma wolną wolę) i może kochać to tak samo jakby nie przesadzając wierzyli w duchy.

Skąd taki wniosek?

> Są ateiści, którzy wierzą w wolną wole, ale wg racjonalistów nie są oni racjonalistami tylko pospolitymi "głupcami", skoro tak, jak katolicy wierzą w "metafizyczne zabobony".

Kto Ci tak powiedział?

>Prawdziwy ateista wszak pozbawia się osobowego istnienia za życia, żeby udowodnić, z e po śmierci również będzie jego pozbawiony.

Chyba dyskutowałaś z kimś, kogo nie znamy.

>Tylko ciekawe dlaczego oburza się jeśli ktoś mu to wytknie w jakie brednie wierzy- to mi wygląda sprzeczność (co równiez było do przewidzenia).

Nie skomentuję.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Istniał ongiś całkiem niezły obyczaj odbywania publicznych dyskusji zwanych dysputami. O ile wiem, jako ostatni w takiej dyspucie brał udział Martin Luther. Organizatorem dysput bywał kościół w osobach papieży, czasem innych hierarchów. Dysput owych zaniechano. Można się domyślić powodu.
   Tak sobie wyobrażam, że gdyby jednak do podobnej dysputy doszło w naszych czasach upubliczniania wypowiedzi, może by ortodoksi z zakutymi w szkaplerze pałami odkryli wbrew swej najgorętszej wierze i najszczerszym pragnieniom, w jakich istotnych sprawach kompletnie niczym nie różnimy się od zasad, przypisywanych jedynie wierze. Odkryliby, że ani jedna reguła moralności nie jest przez nas odrzucana, w wielu poszliśmy znacznie dalej.
   Odkryliby, że to, co nas różni, w gruncie rzeczy nie ma wielkiego praktycznego znaczenia.
   Niestety, w wyliczaniu różnic i zgodności wcale nie chodzi o nie. Chodzi o ich podstawy. O to, że np moralność może pochodzić wyłącznie od Boga, inaczej nie jest moralnością. Dyskutować o tym - to walić łbem w mur.
   Bóg, jeśli istnieje, ma z nas sporą radochę. Po prostu ubaw po pachy. A kiedy nadejdzie ów sąd ostateczny, ze złośliwym uśmieszkiem dobry Bóg zacznie rozdzielać: łajdak na prawo, porządny na lewo (przepraszam, odwrotnie!). I Bóg nie zapyta, czy łajdak w niego wierzył, czy nie. Żywot Jezusa zapewnia o tym dostatecznie wymownie.
TyDraniu (6569 punktów)
> Żywot Jezusa zapewnia o tym dostatecznie wymownie.

Ukrzyżowany po prawicy przestępca został zbawiony, czyż nie?
placownik (17853 punktów)

>   Istniał ongiś całkiem niezły obyczaj odbywania publicznych dyskusji zwanych dysputami
   Gdzieniegdzie* ludzie jeszcze debatują.

   Pozdrawiam
   *podziękowania dla IQ955 za wytknięcie błędnej pisowni.

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-02-2007 22:00 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
>Przecież wierzymy w osobowość i miłość, tylko że potrafimy rozebrać je na czynniki pierwsze i odrzeć z duchowości, której NIE MA.

Tak żeście je rozebrali i odarli, ze został z nich tylko pozór "osobowości" i pozór "miłości". Ale Tobie to jak widac nie przeszkadza.
Oznacza to, że de facto nie zostały one przez Was "rozebrane" tylko przedefiniowane.
Natomiast w światopoglądzie teistycznym osobowość i miłość istnieją rzeczywiście (ontologicznie) a nie tylko jako pozory.

>Wolna wola istnieje, chociaż jest tylko pozorem, który daje nam zdeterminowany świat.

Chłopie, zdecyduj się albo istnieje albo jest pozorem

No, ale skoro dopuszczasz że wolna wola istnieje chociaż jest tylko pozorem, to z tego wynika, że analogicznie mógłbyś bez trudu uwierzyć, że człowiek ma wolną wolę pomimo wszechwiedzy Boga ...
(i nie chodzi mi tu o koncepcję św Tomasza z Akwinu, wg którego jak Ci kiedyś pisałam Bóg nie zna przyszłości, ale ma jej twórczą wizję, tylko o koncepcje zgodnie z którą Bóg zna przyszłość)

>>Jeśli drodzy moi przedmówcy wierzą ze człowiek jest osobą (ma wolną wolę) i może kochać to tak samo jakby nie przesadzając wierzyli w duchy.
>Skąd taki wniosek?

Stąd, że materia wg filozofów ateistycznych (Dawkins) nie może sama o sobie decydować tylko podlega bezwzględnym prawom i przypadkowi ... Duch może decydować sam o sobie tak więc musi być obecny w człowieku o ile ten ma wolną wolę a nie tylko jej pozór.

>> Są ateiści, którzy wierzą w wolną wole, ale wg racjonalistów nie są oni racjonalistami tylko pospolitymi "głupcami", skoro tak, jak katolicy wierzą w "metafizyczne zabobony".
>Kto Ci tak powiedział?

To wniosek, który sam się nasuwa.

>>Prawdziwy ateista wszak pozbawia się osobowego istnienia za życia, żeby udowodnić, z e po śmierci również będzie jego pozbawiony.
>Chyba dyskutowałaś z kimś, kogo nie znamy.

Nie trzeba dyskutować, wystarczy obserwacja aby dojść do takiego wniosku.
Thorvoy (6588 punktów)
>>Przecież wierzymy w osobowość i miłość, tylko że potrafimy rozebrać je na czynniki pierwsze i odrzeć z duchowości, której NIE MA.
>Tak żeście je rozebrali i odarli, ze został z nich tylko pozór "osobowości" i pozór "miłości". Ale Tobie to jak widac nie przeszkadza.

Nie mówię, że mi się to podoba, tak, jak nie podoba mi się, że życie jest tylko jedno. W każdym razie, kiedy ktoś wyrzeźbi z koprolitu kwiatek, dalej będzie to tylko kawał wiadomo czego, czy nam się to podoba, czy nie.

>Oznacza to, że de facto nie zostały one przez Was "rozebrane" tylko przedefiniowane.

Korzystamy z przyjętych definicji, o ile nie zawierają elementów metafizycznych.

>Natomiast w światopoglądzie teistycznym osobowość i miłość istnieją rzeczywiście (ontologicznie) a nie tylko jako pozory.

W światopoglądzie teistycznym istnieje również bóg, ale Wy możecie w to tylko wierzyć. My mamy tę przewagę, że nie prawimy o czymś, o czym nie mamy na dobrą sprawę pojęcia.

>>Wolna wola istnieje, chociaż jest tylko pozorem, który daje nam zdeterminowany świat.
>Chłopie, zdecyduj się albo istnieje albo jest pozorem

Istnieje, ale jest pozorem. Przytoczony wyżej kwiatek może istnieć, ale tylko jako rzeźba, bo prawdziwym kwiatkiem nigdy nie będzie, rozumiesz?

>No, ale skoro dopuszczasz że wolna wola istnieje chociaż jest tylko pozorem, to z tego wynika, że analogicznie mógłbyś bez trudu uwierzyć, że człowiek ma wolną wolę pomimo wszechwiedzy Boga
>(i nie chodzi mi tu o koncepcję św Tomasza z Akwinu, wg którego jak Ci kiedyś pisałam Bóg nie zna przyszłości, ale ma jej twórczą wizję, tylko o koncepcje zgodnie z którą Bóg zna przyszłość)

OK, ale co chcesz mi przez to powiedzieć, udowodnić...?

>>>Jeśli drodzy moi przedmówcy wierzą ze człowiek jest osobą (ma wolną wolę) i może kochać to tak samo jakby nie przesadzając wierzyli w duchy.
>>Skąd taki wniosek?
>Stąd, że materia wg filozofów ateistycznych (Dawkins) nie może sama o sobie decydować tylko podlega bezwzględnym prawom i przypadkowi ... Duch może decydować sam o sobie tak więc musi być obecny w człowieku o ile ten ma wolną wolę a nie tylko jej pozór.

Przyjęło się, w celu ułatwienia sobie życia, definiować pewne cechy. Jeśli mówimy o miłości, to dla deterministów oczywiste jest również jej zdeterminowanie, ale przecież nie można co rusz wtrącać w rozmowie: "przy założeniu, że wszystkie cząstki Wszechświata poruszają się w odgórnie ustalonych kierunkach, blablabla", bo to zwariować można.

Z tym duchem, to znowu coś głosisz, ale nie bardzo z sensem. Pamiętaj, że NIE wierzę w duchy, więc nie wierzę też w to, że "może decydować sam o sobie", czy cokolwiek w tym stylu.

>>> Są ateiści, którzy wierzą w wolną wole, ale wg racjonalistów nie są oni racjonalistami tylko pospolitymi "głupcami", skoro tak, jak katolicy wierzą w "metafizyczne zabobony".
>>Kto Ci tak powiedział?
>To wniosek, który sam się nasuwa.

Źle Ci się nasuwa. Niektórzy racjonaliści są deterministami, inni nie. Żaden z racjonalistów nie pokłócił się tu jeszcze o kwestie deterministyczne, a przecież wolna wola jest oczywista i dla jednych i dla drugich, z tą różnicą, że determinista uważa ją za pozór pewnego stanu.

>>>Prawdziwy ateista wszak pozbawia się osobowego istnienia za życia, żeby udowodnić, z e po śmierci również będzie jego pozbawiony.
>>Chyba dyskutowałaś z kimś, kogo nie znamy.
>Nie trzeba dyskutować, wystarczy obserwacja aby dojść do takiego wniosku.

Kiepsko z Twoim zmysłem obserwacji. Naprawdę uważasz, że powodem ateistów pozbawiania się osobowego istnienia jest chęć udowodnienia tego, co będzie po śmierci? Mamy inne zmartwienia.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>>Ateizm to wiara w to,
>>że miłość nie istnieje
>>i że człowiek nie jest osobą.
>Ale to jest właśnie prawda o ateizmie.

O wszechwiedząca! Nie jesteś ateistką, a znasz całą prawdę o ateizmie!!! To może wyjaw mi też całą prawdę o Judaizmie, Buddyzmie i uprawie konopii indyjskich, PROSZĘ!!

Kobieto! Jak możesz pisać o czymś, o czym zdanie wyrobiłaś sobie na podstawie stereotypów i wypowiedzi manipulantów w czarnych sukienkach??

>Nie może wierzyc w osobowość (wolną wolę) i miłość, ktoś kto wyznaje doktrynę która je wyklucza.

Chciałbym zaznaczyć, że to nie doktryna (dziwne pojęcie w kontekście ateizmu) wyklucza miłość, a ten zacofany klecha bojący się o stołek i pieniądze z tacy, który napisał przytoczony na samym początku tekst.

>Jeśli człowiek wierzy w bezwzględne prawa natury i ślepy przypadek i proces ewolucji to nie może wierzyć w wolna wolę.

Wierzę, że człowiek i małpa posiadają wspólnego przodka. Czy to oznacza, że nie mam wolnej woli?? Czy to oznacza, że ktoś mną kieruje?? Zastanów się, czy przypadkiem nie jest odwrotnie. Ja nie szukam rad i wskazówek u transwestyty przy ołtarzu. To Ciebie można bardzo łatwo pozbawić wolnej woli. Wystarczy, że dany klecha powie Ci jak żyć, żeby jemu było dobrze, z Ty nieświadoma ślepo mu zaufasz. I kto teraz nie ma wolnej woli?? Ja wiem co mam robić i nikt mną nie kieruje, a Tobą??

>Jeśli drodzy moi przedmówcy wierzą ze człowiek jest osobą (ma wolną wolę) i może kochać to tak samo jakby nie przesadzając wierzyli w duchy.

Chwilka... Przecież wierzysz w wolną wolę... Czy to oznacza, że wierzysz w duchy??

>Są ateiści, którzy wierzą w wolną wole, ale wg racjonalistów nie są oni racjonalistami tylko pospolitymi "głupcami", skoro tak, jak katolicy wierzą w "metafizyczne zabobony".

Wierzę w miłość i wolna wolę, a na tym forum nikt mnie jeszcze od głupców nie wyzwał, mimo że wcale się z tym nie kryję.

>Prawdziwy ateista wszak pozbawia się osobowego istnienia za życia, żeby udowodnić, z e po śmierci również będzie jego pozbawiony.

A skąd to wiesz?? Oświecisz nas??

>Tylko ciekawe dlaczego oburza się jeśli ktoś mu to wytknie w jakie brednie wierzy- to mi wygląda sprzeczność (co równiez było do przewidzenia).

Matematykę nazywasz brednią? Fizykę nazywasz brednią? NAUKĘ nazywasz brednia?? Jeśli tak, to nie mamy o czym rozmawiać, przykro mi.


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
Jak zwykle bez zbędnej poprawności politycznej i dosadnie.
heysel (225 punktów)

>>Tylko ciekawe dlaczego oburza się jeśli ktoś mu to wytknie w jakie brednie wierzy- to mi wygląda sprzeczność (co równiez było do przewidzenia).
>Matematykę nazywasz brednią? Fizykę nazywasz brednią? NAUKĘ nazywasz brednia?? Jeśli tak, to nie mamy o czym rozmawiać, przykro mi.
A od kiedy w naukę się wierzy ? Nauka to wiedza, a nie wiara i myślę, że nie o nią chodziło.
maciek (1053 punktów)
>Nie może wierzyc w osobowość (wolną wolę) i miłość, ktoś kto wyznaje doktrynę która je wyklucza. Jeśli człowiek wierzy w bezwzględne prawa natury i ślepy przypadek i proces ewolucji to nie może wierzyć w wolna wolę.
>Jeśli drodzy moi przedmówcy wierzą ze człowiek jest osobą (ma wolną wolę) i może kochać to tak samo jakby nie przesadzając wierzyli w duchy. Są ateiści, którzy wierzą w wolną wole, ale wg racjonalistów nie są oni racjonalistami tylko pospolitymi "głupcami", skoro tak, jak katolicy wierzą w "metafizyczne zabobony".
>Prawdziwy ateista wszak pozbawia się osobowego istnienia za życia, żeby udowodnić, z e po śmierci również będzie jego pozbawiony.
>Tylko ciekawe dlaczego oburza się jeśli ktoś mu to wytknie w jakie brednie wierzy- to mi wygląda sprzeczność (co równiez było do przewidzenia).
Co za bzdury !!!!!!!!!!
Ciekawe skąd wyciągasz takie wnioski ?
Co ma ateizm do wolnej woli i miłości ?
Na jakiej podstawie twierdzisż, że ateista w coś wierzy, skoro z definicji wynika,że nie wierzy ?
04-02-2007 00:45 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
>Co za bzdury !!!!!!!!!!
>Ciekawe skąd wyciągasz takie wnioski ?
>Co ma ateizm do wolnej woli i miłości ?

Mogłoby się wydawać, ze nic, ale tak nie jest... Zauważ, ze jesteśmy na wśród racjonalistów, a więc ludzi, którzy twierdzą że mają swoje poglądy rozumowo uzasadnione i to w pełni rozumowo uzasadnione ( a więc przez obserwację, dedukcję i redukcje).
Uzasadnienie jest to czynność na mocy której uzasadnia się akceptacje zdania znaczącego. Zdanie ma znaczenie tylko wtedy gdy istnieje metoda weryfikacji jego prawdziwości (a więc metoda rozstrzygnięcia czy zdanie jest prawdziwe czy fałszywe).

Wg racjonalistów zdanie "Bog istnieje" nie ma znaczenia (nie jest znaczące) czyli nie przekazuje obiektywnej treści, bo nie istnieje dla niego metoda weryfikacji. Jest tak dlatego, ze wg racjonalistów jedyną metodą sprawdzania prawdziwości zdań jest metoda intersubiektywna, a więc percepcja zmysłowa.
Jeśli nie wierzysz poczytaj: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5175
Tymczasem w religii ( i nie tylko w niej) są zdania, które sa pozbawione znaczenia jeśli chcieć je weryfikować tą metodą

Takiego ograniczanie się do percepcji zmysłowej jest zupełnie bezzasadne.
Takie podejście jest bowiem:
1. sprzeczne z doświadczeniem, bo wtedy zdanie "boli mnie głowa" (jako niesprawdzalne intersubiektywnie) nie ma znaczenia, a przecież ma ono znaczenie, bo jakoś je rozumiemy. Jest szereg zdań niesprawdzalnych tą metodą.
2. co więcej nawet w nauce ścisła intersubiektywność nie istnieje, bo dwie osoby nie mogą widzieć tego samego zjawiska, bo: albo jedna patrzy po drugiej (jeśli patrzą z tego samego miejsca) albo jedna patrzy z lewej a druga z prawej strony (jeśli patrzą w tej samej chwili). A przecież materia jest w ruchu i zmienia się.
3. wcale niewiadomo czy dla zdania "Bóg istnieje" nie ma metody sprawdzenia. Są tacy którzy uważają, że wystarczy umrzeć aby to sprawdzić

Zdanie "miłość istnieje" albo "wolna wola istnieje" nie są zdaniami intersubiektywnie sprawdzalnymi a więc nie mają znaczenia, a więc nie ma podstaw to ich akceptacji.
Co więcej zdanie "tylko te zdania które da się zweryfikować intersubiektywnie mają znaczenie" też nie jest intersubiektywnie sprawdzalne.
A zatem sami racjonaliści mogą tylko w to wierzyć.

>Na jakiej podstawie twierdzisż, że ateista w coś wierzy, skoro z definicji wynika,że nie wierzy ?
Wyjaśniłam to powyżej.

Pozdrawiam
sceptymucha

>Tymczasem w religii ( i nie tylko w niej) są zdania, które sa pozbawione znaczenia jeśli chcieć je weryfikować tą metodą
>Takiego ograniczanie się do percepcji zmysłowej jest zupełnie bezzasadne.
Przyjrzyjmy sie zatem jakie to.

>Takie podejście jest bowiem:
>1. sprzeczne z doświadczeniem, bo wtedy zdanie "boli mnie głowa" (jako niesprawdzalne intersubiektywnie) nie ma znaczenia, a przecież ma ono znaczenie, bo jakoś je rozumiemy. Jest szereg zdań niesprawdzalnych tą metodą.
I tu powstaje pierwsza wątpliwosc. Posiadając wiedzę z medycyny/biologii mozna okreslic czym jest odczucie bólu wywoływane (proces przekazu okreslonej informacji przez nerwy i jej obrobki w mózgu [w mózgu odpowiadają za to okreslone osrodki]). Ergo, da się to sprawdzic intersubiektywnie.

>2. co więcej nawet w nauce ścisła intersubiektywność nie istnieje, bo dwie osoby nie mogą widzieć tego samego zjawiska, bo: albo jedna patrzy po drugiej (jeśli patrzą z tego samego miejsca) albo jedna patrzy z lewej a druga z prawej strony (jeśli patrzą w tej samej chwili). A przecież materia jest w ruchu i zmienia się.
To troszke nietrafiony argument. Moze trudno wymagac, by wszyscy ludzie widzieli tą samą tęcze, ale samo zjawisko tęczy jest powtarzalne.

>3. wcale niewiadomo czy dla zdania "Bóg istnieje" nie ma metody sprawdzenia. Są tacy którzy uważają, że wystarczy umrzeć aby to sprawdzić
Zabawne, ukryłas tu zalozenie, ze po smierci człowiek istnieje, bo inaczej nie miałby kto tego sprawdzac. Padło.

>Zdanie "miłość istnieje" albo "wolna wola istnieje" nie są zdaniami intersubiektywnie sprawdzalnymi a więc nie mają znaczenia, a więc nie ma podstaw to ich akceptacji.
Wszystko zalezy od tego jak zdefiniujesz pojecia 'miłosc' i 'wola'. Jesli miłosc to okreslony stan emocjonalny, to daje się to sprawdzic. Jesli wola, to zdolnosc do podejmowania samodzielnie swiadomych decyzji w sytuacji wyboru, to daje się to sprawdzic.

>Co więcej zdanie "tylko te zdania które da się zweryfikować intersubiektywnie mają znaczenie" też nie jest intersubiektywnie sprawdzalne.
Dlaczego? Mozesz to rozwinac? Bo mi sie to wydaje banalne, więc gdzie widzisz zagwozdke?
Pozdrawiam
04-02-2007 15:51 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
>>Takie podejście jest bowiem:
>>1. sprzeczne z doświadczeniem, bo wtedy zdanie "boli mnie głowa" (jako niesprawdzalne intersubiektywnie) nie ma znaczenia, a przecież ma ono znaczenie, bo jakoś je rozumiemy. Jest szereg zdań niesprawdzalnych tą metodą.
>I tu powstaje pierwsza wątpliwosc. Posiadając wiedzę z medycyny/biologii mozna okreslic czym jest odczucie bólu wywoływane (proces przekazu okreslonej informacji przez nerwy i jej obrobki w mózgu [w mózgu odpowiadają za to okreslone osrodki]). Ergo, da się to sprawdzic intersubiektywnie.

Nie, nigdy tego tak nie stwierdzisz. Gdyby człowiek nie powiedział, ze odczuwa w danym momencie ból nigdy nie powiązałbyś wstępowania ran na jego ciele z odczuciem bólu.
Możesz kojarzyć "proces przekazu określonej informacji przez nerwy" z odczuciem bólu tylko na podstawie jego słów.

>>2. co więcej nawet w nauce ścisła intersubiektywność nie istnieje, bo dwie osoby nie mogą widzieć tego samego zjawiska, bo: albo jedna patrzy po drugiej (jeśli patrzą z tego samego miejsca) albo jedna patrzy z lewej a druga z prawej strony (jeśli patrzą w tej samej chwili). A przecież materia jest w ruchu i zmienia się.
>To troszke nietrafiony argument. Moze trudno wymagac, by wszyscy ludzie widzieli tą samą tęcze, ale samo zjawisko tęczy jest powtarzalne.

Nie, materia jest ciągle w ruchu i ciągle się zmienia nigdy tego nie stwierdzisz, ze jest ta sama tęcza.
Prosty przykład. Połóż książkę na stole i zostaw ją następnego dania.
Gdyby ktoś w nocy wymienił wszystkie atomy tej książki na inne atomy, ale tego samego pierwiastka - nigdy nie mógłbyś tego poznać.

>>3. wcale niewiadomo czy dla zdania "Bóg istnieje" nie ma metody sprawdzenia. Są tacy którzy uważają, że wystarczy umrzeć aby to sprawdzić
>Zabawne, ukryłas tu zalozenie, ze po smierci człowiek istnieje, bo inaczej nie miałby kto tego sprawdzac. Padło.

No cóż, każdy z nas kiedyś tej metody użyje (czy chce tego czy nie) ...

>>Zdanie "miłość istnieje" albo "wolna wola istnieje" nie są zdaniami intersubiektywnie sprawdzalnymi a więc nie mają znaczenia, a więc nie ma podstaw to ich akceptacji.
>Wszystko zalezy od tego jak zdefiniujesz pojecia 'miłosc' i 'wola'. Jesli miłosc to okreslony stan emocjonalny, to daje się to sprawdzic.

Nie da się. Wyobraź sobie mózg od środka. Zobaczysz poruszające się (zgodnie z prawami) bryły materii i żadnego "stanu emocjonalnego".

>Jesli wola, to zdolnosc do podejmowania samodzielnie swiadomych decyzji w sytuacji wyboru, to daje się to sprawdzic.

Nie da się. Wyobraź sobie mózg od srodka. Zobaczysz poruszające się (zgodnie z prawami) bryły materii i żadnej "świadomości".

>>Co więcej zdanie "tylko te zdania które da się zweryfikować intersubiektywnie mają znaczenie" też nie jest intersubiektywnie sprawdzalne.
>Dlaczego? Mozesz to rozwinac? Bo mi sie to wydaje banalne, więc gdzie widzisz zagwozdke?

No jak to?
Ktoś twierdzi, że znaczenie mają tylko zdania, które są intersubiektywnie sprawdzalne. Ale co on robi? Otóż sam wygłasza zdanie które nie jest intersubiektywnie sprawdzalne. A więc to, co on mówi znaczenia ani sensu żadnego nie ma.
sceptymucha
>>>Takie podejście jest bowiem:
>>>1. sprzeczne z doświadczeniem, bo wtedy zdanie "boli mnie głowa" (jako niesprawdzalne intersubiektywnie) nie ma znaczenia, a przecież ma ono znaczenie, bo jakoś je rozumiemy. Jest szereg zdań niesprawdzalnych tą metodą.
>>I tu powstaje pierwsza wątpliwosc. Posiadając wiedzę z medycyny/biologii mozna okreslic czym jest odczucie bólu wywoływane (proces przekazu okreslonej informacji przez nerwy i jej obrobki w mózgu [w mózgu odpowiadają za to okreslone osrodki]). Ergo, da się to sprawdzic intersubiektywnie.
>Nie, nigdy tego tak nie stwierdzisz. Gdyby człowiek nie powiedział, ze odczuwa w danym momencie ból nigdy nie powiązałbyś wstępowania ran na jego ciele z odczuciem bólu.
I tu jest punkt sporny. Ja uważam, że gdy sprawdze stan ukladu nerwowego czlowieka, to moge jednoznacznie okreslic, czy odczuwa on bol.
>Możesz kojarzyć "proces przekazu określonej informacji przez nerwy" z odczuciem bólu tylko na podstawie jego słów.
No wlasnie nie. Ja juz wtedy o nic go nie musze pytac.

>>>2. co więcej nawet w nauce ścisła intersubiektywność nie istnieje, bo dwie osoby nie mogą widzieć tego samego zjawiska, bo: albo jedna patrzy po drugiej (jeśli patrzą z tego samego miejsca) albo jedna patrzy z lewej a druga z prawej strony (jeśli patrzą w tej samej chwili). A przecież materia jest w ruchu i zmienia się.
>>To troszke nietrafiony argument. Moze trudno wymagac, by wszyscy ludzie widzieli tą samą tęcze, ale samo zjawisko tęczy jest powtarzalne.
>Nie, materia jest ciągle w ruchu i ciągle się zmienia nigdy tego nie stwierdzisz, ze jest ta sama tęcza.
>Prosty przykład. Połóż książkę na stole i zostaw ją następnego dania.
>Gdyby ktoś w nocy wymienił wszystkie atomy tej książki na inne atomy, ale tego samego pierwiastka - nigdy nie mógłbyś tego poznać.
Zjawiska nie sa przypisane konkretnym atomom. Tecza, to rozpraszanie sie swiatla bialego na kropelkach wody. Nie trzeba wciaz uzywac tych samych kropelek, by dostac tecze.
Tak samo książka pozostanie książką nawet po zmianie wszystkich jej atomow na inne, jesli te nowe zostana ulożone tak samo jak poprzednie.
To, co piszesz ociera sie o wypowiedzi Lewandowskiego, ktory wypowiadal sie, ze totalnie nic sie nie da o swiecie powiedziec, ani udowodnic, ani wykazac jakichkolwiek regul. Nie rozumiem jaki jest cel gloszenia takich nihilizmow.

>>>3. wcale niewiadomo czy dla zdania "Bóg istnieje" nie ma metody sprawdzenia. Są tacy którzy uważają, że wystarczy umrzeć aby to sprawdzić
>>Zabawne, ukryłas tu zalozenie, ze po smierci człowiek istnieje, bo inaczej nie miałby kto tego sprawdzac. Padło.
>No cóż, każdy z nas kiedyś tej metody użyje (czy chce tego czy nie) ...
O ile nie wynajda tanich metod klonowania, co skomplikuje religiantom sytuacje (tym wierzącym w dusze).

>>>Zdanie "miłość istnieje" albo "wolna wola istnieje" nie są zdaniami intersubiektywnie sprawdzalnymi a więc nie mają znaczenia, a więc nie ma podstaw to ich akceptacji.
>>Wszystko zalezy od tego jak zdefiniujesz pojecia 'miłosc' i 'wola'. Jesli miłosc to okreslony stan emocjonalny, to daje się to sprawdzic.
>Nie da się. Wyobraź sobie mózg od środka. Zobaczysz poruszające się (zgodnie z prawami) bryły materii i żadnego "stanu emocjonalnego".
I znow punkt sporny. Ja uznaje, ze pewne szczegolne ustawienia i ruch tych brylek, to wlasnie fizyczny opis stanu emocjonalnego. Zreszta argumentacja jest nie na poziomie. Można ulożyc ociosane kamienie w kwadrat na rownej powierzchni, ale zabawne jest, gdy ktos przychodzi zagląda w atomy tych kamieni i mowi, że żadnego kwadratu tu nie widzi.

>>Jesli wola, to zdolnosc do podejmowania samodzielnie swiadomych decyzji w sytuacji wyboru, to daje się to sprawdzic.
>Nie da się. Wyobraź sobie mózg od srodka. Zobaczysz poruszające się (zgodnie z prawami) bryły materii i żadnej "świadomości".
Jak wyżej.

>>>Co więcej zdanie "tylko te zdania które da się zweryfikować intersubiektywnie mają znaczenie" też nie jest intersubiektywnie sprawdzalne.
>>Dlaczego? Mozesz to rozwinac? Bo mi sie to wydaje banalne, więc gdzie widzisz zagwozdke?
>No jak to?
>Ktoś twierdzi, że znaczenie mają tylko zdania, które są intersubiektywnie sprawdzalne. Ale co on robi? Otóż sam wygłasza zdanie które nie jest intersubiektywnie sprawdzalne. A więc to, co on mówi znaczenia ani sensu żadnego nie ma.
Nie napisalas mi dlaczego to zdanie nie jest intersubiektywnie sprawdzalne.
Ale byc może wynika to z tego, ze uważamy rożne rzeczy za intersubiektywnie sprawdzalne. Dla mnie na przyklad rzeczy takie jak emocje, swiadomosc są sprawdzalne, poddają sie badaniu, co wiecej do rzeczy niesprawdzalnych intersubiektywnie zakwalifikowalbym duchy, bioprądy (nie w sensie doslownego znaczenia tego slowa, ale tego w jakim uzywają go 'uzdrowiciele' [bo na przyklad w naturalny sposob wegorz ma bioprądy]), i inne podobne.
Pozdrawiam
04-02-2007 22:28 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)I kto z nas jest tu mistykiem
>>Nie, nigdy tego tak nie stwierdzisz. Gdyby człowiek nie powiedział, ze odczuwa w danym momencie ból nigdy nie powiązałbyś wstępowania ran na jego ciele z odczuciem bólu.
>I tu jest punkt sporny. Ja uważam, że gdy sprawdze stan ukladu nerwowego czlowieka, to moge jednoznacznie okreslic, czy odczuwa on bol.

Możesz to wyjaśnić w jaki sposób możesz to sprawdzić intersubiektywnie (po czym byś to poznał)?
Wg mnie w ciele człowieka zachodzą reakcje fizjologiczne i idąc dalej chemiczne a przecież we wzorach na reakcje chemiczne nie ma nic nt. ich "bolesności" czy "przyjemności" (jaka z nich może płynąć).

>>Nie da się. Wyobraź sobie mózg od środka. Zobaczysz poruszające się (zgodnie z prawami) bryły materii i żadnego "stanu emocjonalnego".
>I znow punkt sporny. Ja uznaje, ze pewne szczegolne ustawienia i ruch tych brylek, to wlasnie fizyczny opis stanu emocjonalnego.
>Zreszta argumentacja jest nie na poziomie. Można ulożyc ociosane kamienie w kwadrat na rownej powierzchni, ale zabawne jest, gdy ktos przychodzi zagląda w atomy tych kamieni i mowi, że żadnego kwadratu tu nie widzi.

Zupełnie błędna analogia, bo kwadrat ułożony z kamieni właśnie każdy widzi.
Możesz to wyjaśnić w jaki to sposób kamienie mógłby Cię poinformować o tym, że są np. wesołe? Wg mnie tak by było gdyby układały się w napis "wesoło nam", ale jakoś nie mają takiego zwyczaju. Przykro mi, ale ja w układzie kamieni naprawdę nie widzę nic "wesołego" czy "smutnego".
Ociosane kamienie mogą mieć położenie, prędkość, ciężar, itp., ale nie nastrój.
W jaki sposób możesz to sprawdzić które "pewne szczególne ustawienia i ruch tych brylek" odpowiada jakiemu stanowi emocjonalnemu?

Może myślisz, że jeśli bryłka porusza się szybciej to jest wesoła, ale równie dobrze może być odwrotnie: może być wesoła, jeśli porusza się wolniej. Skąd wiesz jak jest?

>Nie da się. Wyobraź sobie mózg od srodka. Zobaczysz poruszające się (zgodnie z prawami) bryły materii i żadnej "świadomości".
>Jak wyżej.
Nie rozumiem dlaczego twierdzisz, że można sprawdzić intersubiektywnie że te bryłki mają świadomośc? Wg mnie tak by było gdyby układały się w napis "jesteśmy świadomymi kamieniami", ale tak nie jest.
Dalej j. w.

>Nie napisalas mi dlaczego to zdanie nie jest intersubiektywnie sprawdzalne.

Jeśli zdanie jest intersubiektywnie sprawdzalne to przynajmniej dwoje ludzi musi być w stanie sprawdzić dane zdanie i musimy móc sprawdzić zdanie, o które chodzi, wzrokiem, słuchem, dotykiem.
Dlaczego nie można intersubiektywnie a więc zmysłami sprawdzić zdania "tylko te zdania które da się zweryfikować intersubiektywnie mają znaczenie"? To proste bo zdanie to dotyczy znaczenia i zdań a znaczenia ani zdania nie można dotknąć, zobaczyć, usłyszeć ani poczuć. Może myślisz, że zdanie można usłyszeć. Otóż nie, bo słyszymy tylko dzwięki (a nie każdy dźwięk coś symbolizuje).
sceptymuchaOdp: I kto z nas jest tu mistykiem :)
>>>Nie, nigdy tego tak nie stwierdzisz. Gdyby człowiek nie powiedział, ze odczuwa w danym momencie ból nigdy nie powiązałbyś wstępowania ran na jego ciele z odczuciem bólu.
>>I tu jest punkt sporny. Ja uważam, że gdy sprawdze stan ukladu nerwowego czlowieka, to moge jednoznacznie okreslic, czy odczuwa on bol.
>Możesz to wyjaśnić w jaki sposób możesz to sprawdzić intersubiektywnie (po czym byś to poznał)?
>Wg mnie w ciele człowieka zachodzą reakcje fizjologiczne i idąc dalej chemiczne a przecież we wzorach na reakcje chemiczne nie ma nic nt. ich "bolesności" czy "przyjemności" (jaka z nich może płynąć).
Jasne, a barwa czerwona ma swoja okreslona dlugosc fali, choc jakbys sie przyjrzala fotonom, to na zadnym nie pisze 'czerwony'. Dopoki nie znajde Ci fotonow podpisanych 'czerwony' klocisz sie ze mna, ze nic nie wiem o kolorze intersubiektywnie, bo przeciez to mozg przypisuje im nazwe 'czerwony', a kazdy ma swoj mozg. Naprawde, ta analogia odzwierciedla Twoje rozumowanie w sprawie bolu. Moglbym szukac w ksiazkach dokladnego opisu procesu w jaki czlowiek odczuwa bol, a Ty i tak powiedzialabys mi na to, ze przeciez nigdzie w srodku czlowieka nie pisze 'bol'. I koniec. Az sie dziwie, ze 'wierzysz', ze lekarstwa warto brac, przeciez nigdzie tam w atomach pigulki nie jest napisane przeciwbolowe. Dziw, ze dzialaja, nie?

>>>Nie da się. Wyobraź sobie mózg od środka. Zobaczysz poruszające się (zgodnie z prawami) bryły materii i żadnego "stanu emocjonalnego".
>>I znow punkt sporny. Ja uznaje, ze pewne szczegolne ustawienia i ruch tych brylek, to wlasnie fizyczny opis stanu emocjonalnego.
>>Zreszta argumentacja jest nie na poziomie. Można ulożyc ociosane kamienie w kwadrat na rownej powierzchni, ale zabawne jest, gdy ktos przychodzi zagląda w atomy tych kamieni i mowi, że żadnego kwadratu tu nie widzi.
>Zupełnie błędna analogia, bo kwadrat ułożony z kamieni właśnie każdy widzi.
>Możesz to wyjaśnić w jaki to sposób kamienie mógłby Cię poinformować o tym, że są np. wesołe? Wg mnie tak by było gdyby układały się w napis "wesoło nam", ale jakoś nie mają takiego zwyczaju. Przykro mi, ale ja w układzie kamieni naprawdę nie widzę nic "wesołego" czy "smutnego".
>Ociosane kamienie mogą mieć położenie, prędkość, ciężar, itp., ale nie nastrój.
>W jaki sposób możesz to sprawdzić które "pewne szczególne ustawienia i ruch tych brylek" odpowiada jakiemu stanowi emocjonalnemu?
>Może myślisz, że jeśli bryłka porusza się szybciej to jest wesoła, ale równie dobrze może być odwrotnie: może być wesoła, jeśli porusza się wolniej. Skąd wiesz jak jest?
>>Nie da się. Wyobraź sobie mózg od srodka. Zobaczysz poruszające się (zgodnie z prawami) bryły materii i żadnej "świadomości".
>>Jak wyżej.
>Nie rozumiem dlaczego twierdzisz, że można sprawdzić intersubiektywnie że te bryłki mają świadomośc? Wg mnie tak by było gdyby układały się w napis "jesteśmy świadomymi kamieniami", ale tak nie jest.
>Dalej j. w.
Pojedyncza brylka nie ma. System zbudowany z brylek ma. Patrz na caly system.
Zreszta znow mi serwujesz rozumowanie typu: gdzie ten las, ja tu widze tylko mnostwo pojedynczych drzew i zadne z nich nie jest lasem.
Wiesz, Twoje tezy o subiektywnosci uczuc dawalyby sie obronic tylko wtedy, gdyby nie bylo roznic w chemii (i nie tylko) organizmu u tej samej osoby, gdy jest wesola i gdy jest smutna. Korelacja miedzy tym, co dzieje sie w mozgu, a emocjami (glebokimi, wyraznie roznymi od siebie) jest wlasciwie stuprocentowa.

>>Nie napisalas mi dlaczego to zdanie nie jest intersubiektywnie sprawdzalne.
>Jeśli zdanie jest intersubiektywnie sprawdzalne to przynajmniej dwoje ludzi musi być w stanie sprawdzić dane zdanie i musimy móc sprawdzić zdanie, o które chodzi, wzrokiem, słuchem, dotykiem.
>Dlaczego nie można intersubiektywnie a więc zmysłami sprawdzić zdania "tylko te zdania które da się zweryfikować intersubiektywnie mają znaczenie"? To proste bo zdanie to dotyczy znaczenia i zdań a znaczenia ani zdania nie można dotknąć, zobaczyć, usłyszeć ani poczuć. Może myślisz, że zdanie można usłyszeć. Otóż nie, bo słyszymy tylko dzwięki (a nie każdy dźwięk coś symbolizuje).
Normalnie odpadlem. Robisz mi wyklad o tym, czym jest zdanie (dzwieki przenoszace informacje), a uciekasz od intersubiektywnosci.
To Ci wytlumacze. Cala nasza logika bazuje na doswiadczeniu. Kiedy rozpatrujemy prawdziwosc czegos poslugujemy sie albo bezposrednio zmyslami, albo przeprowadzamy logiczne rozumowanie. Stwierdzenie 'tylko te zdania, ktore da sie zweryfikowac intersubiektywnie maja znaczenie' mozna przeciez rozpatrzec, o ile posiada sie rozum.
Sprobujmy. Powiedzmy, ze nagle ktos stwierdzilby, ze widzi kolor oktarynowy. Tylko ta osoba. Co wiecej w zaden sposob nikt inny nie moze tego koloru zobaczyc, ani zadne urzadzenie zarejestrowac (w sensie nie da sie w ogole, a nie ze za malo wiemy i nie potrafimy zbudowac tego) ani nikt (w sensie nie da sie tego zrobic) wytlumaczyc logicznie skad to widzenie sie bierze (po reakcjach organizmu tej osoby nie widac nawet, ze ona cos[w sensie oktarynowy kolor] widzi), to doprawdy ta informacja nie ma tak dla nauki, jak i dla tej osoby najmniejszej wartosci. Tym bardziej, ze nie da sie tu uciekac w twierdzenia, a moze kiedys sie przyda, bo gdyby sie przydawala, zanczyloby, ze kolor oktarynowy ma zwiazek z czyms sprawdzalnym i mozna go rejestrowac.
Pozdrawiam
P.S. Wiem, ze uznajesz korelacje pracy mozgu ze stanami emocjonalnymi za przejaw wiezi dusza-cialo (co w zasadzie jest niesprawdzalne). Ja obywam sie bez duszy.
08-02-2007 22:25 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
>Jasne, a barwa czerwona ma swoja okreslona dlugosc fali, choc jakbys sie przyjrzala fotonom, to na zadnym nie pisze 'czerwony'. Dopoki nie znajde Ci fotonow podpisanych 'czerwony' klocisz sie ze mna, ze nic nie wiem o kolorze intersubiektywnie, bo przeciez to mozg przypisuje im nazwe 'czerwony', a kazdy ma swoj mozg.

A dlaczego kolor "czerwony" odpowiada takiej długości fali a nie innej? Może sa ludzie którzy widzą na odwrót: niebieskie dla nich jest to, co dla Ciebie czerwone ale nazywają swoje doznanie koloru niebieskiego - kolorem czerwonym a doznanie koloru czerwonego - kolorem niebieskim. Jak to sprawdzić?

>Naprawde, ta analogia odzwierciedla Twoje rozumowanie w sprawie bolu. Moglbym szukac w ksiazkach dokladnego opisu procesu w jaki czlowiek odczuwa bol, a Ty i tak powiedzialabys mi na to, ze przeciez nigdzie w srodku czlowieka nie pisze 'bol'. I koniec. Az sie dziwie, ze 'wierzysz', ze lekarstwa warto brac, przeciez nigdzie tam w atomach pigulki nie jest napisane przeciwbolowe.

Mimo wszystko skoro bólu nie można zobaczyć to znaczy, że nie istnieje taki jest tok myślenia wielu ateistów w odniesieniu do Boga, który (jesli istnieje) jest ich stwórcą.
Ateiści tak mówią o Bogu, którego nie widzą, a który stwarza ich wzrok.

Tymczasem nikt nie wie dlaczego człowiek odczuwa przyjemność kiedy poziom serotoniny w mózgu się podwyższa a nie np. obniża. Jeśli powtarza się to dla próbki 1000 osob, które "twierdzą, ze są wesołe" i mówiąc to, coś przez to rozumieją (choć niewiadomo co) i nie kłamią to można to uogólnić i sformułować prawo dotyczące wszystkich ludzi. Ale zdanie "jestem wesoła" jest w tym sensie nieweryfikowalne i nic nie znaczy.

>Dziw, ze dzialaja, nie?

Rzeczywście dziwne! Tylko potwierdzasz że ideał czystej intersubiektywności jest niedorzeczny skoro medycyna, która bazuje na zdaniach, które nic nie znaczą jest skuteczna.

>Wiesz, Twoje tezy o subiektywnosci uczuc dawalyby sie obronic tylko wtedy, gdyby nie bylo roznic w chemii (i nie tylko) organizmu u tej samej osoby, gdy jest wesola i gdy jest smutna.

No, ale jest odwrotnie. Wątpię czy da się odróżnić to w chemii organizmu skoro nie można jednoznacznie (intersubiektywnie) odróżnić stanów emocjonalnych.
Nigdy byś nie wyróżnił zadnych stanów chemii organizmu bez odróżniena stanów emocjonalnych.

>A dlaczego? Dlaczego tak długość fali odpowiada kolor

Ja nawet ideę dalej. Bo uważam, ze moralność, czyli to co dobre lub złe dla się logicznie wytłumaczyć.

>Ja obywam sie bez duszy.

Doprawdy? Dla mnie to brzmi tak zabawnie jakbym ja powiedziała, ze w dni powszednie obchodzę się bez nerek, a od świeta bez małego palca u lewej nogi. Skad możesz wiedzieć, skoro nawet nie wiesz czy masz duszę?

Mowiąc serio wiara w ducha/dusze ma ogromne konsekwencje i lepiej jest w niego/nią wierzyć niż nie wierzyć. Zwłaszcza jest to istotne w kwestii miłości.
Bo jeśli ducha nie ma, to miłość to tylko hormony, wówczas miłość konczy się wraz z wygaśnięciem hormonów .
Natomiast jeśli istnieje dusza/duch to człowiek ma wolę i może sobie postanowić, ze będzie kochał do konca życia, bo to jego duch rządzi wydzielaniem się hormonów (może je np. podtrzymywać).

Pozdrawiam
sceptymucha
>>Jasne, a barwa czerwona ma swoja okreslona dlugosc fali, choc jakbys sie przyjrzala fotonom, to na zadnym nie pisze 'czerwony'. Dopoki nie znajde Ci fotonow podpisanych 'czerwony' klocisz sie ze mna, ze nic nie wiem o kolorze intersubiektywnie, bo przeciez to mozg przypisuje im nazwe 'czerwony', a kazdy ma swoj mozg.
>A dlaczego kolor "czerwony" odpowiada takiej długości fali a nie innej? Może sa ludzie którzy widzą na odwrót: niebieskie dla nich jest to, co dla Ciebie czerwone ale nazywają swoje doznanie koloru niebieskiego - kolorem czerwonym a doznanie koloru czerwonego - kolorem niebieskim. Jak to sprawdzić?
Przeczytaj jeszcze raz to, co napisalas. Problem nie tkwi na poziomie nazewnictwa.

>>Naprawde, ta analogia odzwierciedla Twoje rozumowanie w sprawie bolu. Moglbym szukac w ksiazkach dokladnego opisu procesu w jaki czlowiek odczuwa bol, a Ty i tak powiedzialabys mi na to, ze przeciez nigdzie w srodku czlowieka nie pisze 'bol'. I koniec. Az sie dziwie, ze 'wierzysz', ze lekarstwa warto brac, przeciez nigdzie tam w atomach pigulki nie jest napisane przeciwbolowe.
>Tymczasem nikt nie wie dlaczego człowiek odczuwa przyjemność kiedy poziom serotoniny w mózgu się podwyższa a nie np. obniża. Jeśli powtarza się to dla próbki 1000 osob, które "twierdzą, ze są wesołe" i mówiąc to, coś przez to rozumieją (choć niewiadomo co) i nie kłamią to można to uogólnić i sformułować prawo dotyczące wszystkich ludzi. Ale zdanie "jestem wesoła" jest w tym sensie nieweryfikowalne i nic nie znaczy.
Chodzi Ci o to, ze gdyby ludzie nie mowili, ze sa weseli, to nie daloby sie dojsc do tego, ze sa? Nauka posuwa sie naprzod i jest dla mnie jasne, ze da sie do tego dojsc, tak jak daje sie powiedziec o roznych stworzeniach (np. osmiornicach), ze odczuwaja bol. Niemniej to, ze potrafimy opisywac nasze stany psychiczne przyspiesza badania.

>>Dziw, ze dzialaja, nie?
>Rzeczywście dziwne! Tylko potwierdzasz że ideał czystej intersubiektywności jest niedorzeczny skoro medycyna, która bazuje na zdaniach, które nic nie znaczą jest skuteczna.
Zaczynam podejrzewac, ze skoro potrafisz napisac cos takiego, to rozmowa z Toba jest niecelowa. Przeciez medycyna bazuje na opisie reakcji 'odpowiedzialnych' za bol.

>>Wiesz, Twoje tezy o subiektywnosci uczuc dawalyby sie obronic tylko wtedy, gdyby nie bylo roznic w chemii (i nie tylko) organizmu u tej samej osoby, gdy jest wesola i gdy jest smutna.
>No, ale jest odwrotnie. Wątpię czy da się odróżnić to w chemii organizmu skoro nie można jednoznacznie (intersubiektywnie) odróżnić stanów emocjonalnych.
Mozna.
>Nigdy byś nie wyróżnił zadnych stanów chemii organizmu bez odróżniena stanów emocjonalnych.
A to dlaczego? Pewnie chodzilo Ci o to, ze nie moglbym skojarzyc pewnych stanow chemii z konkretnymi stanami emocjonalnymi, czy tak? Bo ostatecznie problem tego czym jest swiadomosc nie jest jednoznacznie rozwiazany, wyjasniony? Ale jesli przyjrzysz sie stanom swiadomosci brzegowym, roznym jej zakloceniom opisanym w medycynie, daje sie to powiazac z mozgiem i jego chemia.

>>A dlaczego? Dlaczego tak długość fali odpowiada kolor
>Ja nawet ideę dalej. Bo uważam, ze moralność, czyli to co dobre lub złe dla się logicznie wytłumaczyć.
No i?

>>Ja obywam sie bez duszy.
>Doprawdy? Dla mnie to brzmi tak zabawnie jakbym ja powiedziała, ze w dni powszednie obchodzę się bez nerek, a od świeta bez małego palca u lewej nogi. Skad możesz wiedzieć, skoro nawet nie wiesz czy masz duszę?
Prosze zdefiniuj slowo 'dusza'. Kazda religia uzywa go w troszke innym sensie.

>Mowiąc serio wiara w ducha/dusze ma ogromne konsekwencje i lepiej jest w niego/nią wierzyć niż nie wierzyć. Zwłaszcza jest to istotne w kwestii miłości.
>Bo jeśli ducha nie ma, to miłość to tylko hormony, wówczas miłość konczy się wraz z wygaśnięciem hormonów .
Milosc to stan swiadomosci (albo czesc stanu). Sa stany bardziej i mniej pozadane.
>Natomiast jeśli istnieje dusza/duch to człowiek ma wolę i może sobie postanowić, ze będzie kochał do konca życia, bo to jego duch rządzi wydzielaniem się hormonów (może je np. podtrzymywać).
Czlowiek ma wole i moze postanowic. Czy dotrzyma? Roznie bywa z roznymi ludzmi.
Pozdrawiam
keymak (3379 punktów)Odp: Katolicka ofensywa pod hasłem miłości (opinia o Ateistach wg. KRK
>>Ateizm to wiara w to,
>>że miłość nie istnieje
>>i że człowiek nie jest osobą.
>Ale to jest właśnie prawda o ateizmie.

hmm ...
W pierwszej chwili chciałem ostro się sprzeciwić tym bzdurom, ale lepiej sobie odpuszczę ...
Dla niektórych teistów jest to prawda, bo nie potrafią pewnych rzeczy pojąć, a już tym bardziej zrozumieć co inni do nich mówią i nie będę tego analizować.

Jako ateista potrafię zrozumieć dlaczego niektórzy wierzą w życie po śmierci, w nirwanę, nagrodę w Krainie Wielkich Łowów. Śmieję się gdy katolik spiera się z buddystą. Jednak gdy słyszę głosy nawiedzonych wierzących ( w sensie religijnym ), mówiących coś o ateistach to poza zrozumieniem ich postawy widzę strach. Strach, którego są niewolnikami. Niewolnik nie jest tu słowem niewłaściwym. Mam dziwne przeczucie że rozmawiając z kimś wierzącym na tematy religii zaczynam rozmawiać już z kimś innym, lub raczej z wieloma ludźmi. Z ludźmi którzy daną wiarę tej osobie przekazały ( w szkole podobno uczy się religii ). Taka rozmowa często mnie przerasta i daję sobie spokój, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu że właśnie rozmawiałem z czyimś niewolnikiem.
Może to nie jest miłe, ale to jest prawda o "ludziach wiary".

Pozdrawiam.
Kusztelak (126 punktów)
Moze dodam troche oliwy do ognia, każdy chyba zdązył juz wyrobić sobie zdanie o wartosci artykułu jak i o samym jego autorze.
Być moze w głowie pojawia sie nadzieja, że nie jest to człowiek mający jakis duzy wpływ na kształtowanie się pogladów obywateli, taki szary bajkopisarz, ale...

Kim jest i czym zajmuje się ks. Marek Dziewiecki ? hah..!

Ks. Marek Dziewiecki - ks. katolicki, dr psychologii, prodziekan Wydziału Teologicznego UKSW w Radomiu, odznaczony medalem Komisji Edukacji Narodowej.
Rzeczoznawca Ministerstwa Edukacji Narodowej kwalifikujący publikacje dydaktyczne w zakresie modułu: wychowanie do życia w rodzinie.
Doktorat z psychologii uzyskał w Uniwersytecie Salezjańskim w Rzymie w 1988. Jest adiunktem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Autor kilkunastu książek z dziedziny psychologii wychowawczej, przygotowania do życia w rodzinie, profilaktyki i terapii uzależnień.


...
no comment
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Po wykazie wyczynów księdza Dziewieckiego chciałoby się wrzasnąć "O Boże!" Byłoby to jednak nieracjonalne.
   Odnoszę nieprzeparte wrażenie, że takie typki budzą się po nocach z podobnym wrzaskiem, kiedy im się przyśni, że Bóg jednak istnieje.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365