 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-02-2007 15:06 | greg13 (187 punktów) | Żegnajcie | Kochani Racjonaliści!!! Z wielkim żalem, muszę was pożegnać, ale niestety moje nastawienie nie tyle, co się zmieniło i nie to, że się złamałem, ale tak zacząłem się modlić do Boga, do aniołów i do wszystkich świętych! Proszę nie patrzcie na mnie jak na zdrajcę!!! Ja po prostu rozstałem się z osobą, którą kocham nad życie i nie macie pojęcia jak boli to, co teraz czuję!! Dalej, co prawda uważam, że religie są z gruntu złe i powodują tylko konflikty między ludźmi, ale można nie być religijnym a uduchowionym! Ja właśnie staram się takim być!!! Wiem, że zaraz wywiąże się tu dyskusja, za i przeciw, niektóre osoby, z którymi na tym forum się sprzeczałem, powiedzą mieliśmy rację, a te osoby, z którymi się zgadzałem, poczują się zdradzone!!! Zarówno jednych jak i drugich serdecznie PRZEPRASZAM Może i mam jakieś wiadomości, ale po spojrzeniu w głąb siebie, odczułem, że mam tych wiadomości zarówno za jak i przeciw po równo. Dlatego serdecznie przepraszam wszystkich forumowiczów i RACJONALISTÓW, będę was czasami odwiedzał, ale już nie odezwę się, bo niestety uważam, że nie powinienem. Szególnie żegnam THORVOYA i STOKROTKĘ - Trzymajcie się!!! Jeszcze raz PRZEPRASZAM, ale MIŁOŚĆ I WIARA W NIĄ SĄ DLA MNIE WAŻNIEJSZE WYBACZCIE I ŻEGNAJCIE GREG13
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| dżony | Odp: Żegnajcie???? | Co prawda nie znam cię ale nie mogę pozostawić tego bez komentarza.
Co ma wiara w istnienie jakiegoś boga do miłości? Czy nieistnienie jakiegokolwiek boga powoduje, że jesteśmy jakimiś robotami, czy też nadal jesteśmy tymi samymi ludźmi? Wybacz ale nie rozumiem Cię. Sugerujesz że racjonaliści [jak zwał tak zwał] to ludzie niezdolni do jakichkolwiek odczuć czy jak? Co ma ludzka sfera uczuć do jakichkolwiek bożków? Co ma piernik do wiatraka?
Poza tym zacząłeś się modlić do aniołów i wszystkich świętych? Czy ty chłopie na głowę upadłeś? Rozumiem że można wierzyć w jakiegoś boga, ale dlaczego musi być to od razu judeochrześcijańska bajka? Jestem załamany, że obok tematu boga stawiasz jakichś "aniołów i świętych". To jest po prostu żenujące.
Brzmisz jak dziesięciolatek, który zbuntował się przeciwko rodzicom, a teraz powraca na jedynie słuszne łono świętego kościoła katolickiego. Gdzie tu chociaż odrobina pomyślunku? Wybacz, ale to niepoważne.
|
|
 | | deltec | chyba lekko zabrakło Ci szacunku dla przedmówcy. Zero argumentów, jedynie pretensje, inwektywy... czulem sie zazenowany czytajac Twoje pozbawione tresci,pelne szczeniackich emocji słowa.
|
|
|  | | Zyga (1539 punktów) | >Co prawda nie znam cię ale nie mogę pozostawić tego bez komentarza. >Co ma wiara w istnienie jakiegoś boga do miłości?
Mi w pierwszej chwili przyszło do głowy ze to prowokacja... ale tak po ponad 100 postach ?
>Brzmisz jak dziesięciolatek, który zbuntował się przeciwko rodzicom, a teraz powraca na jedynie słuszne łono świętego kościoła katolickiego.
Greg13 - pomyślałem o 13 latach ale w profilu widnieje 30.
---------
deltac twierdzi, że brak Ci argumentów. Może i tak. Ale moje odczucia były podobne.
Dodatkowo również przeżyłem stratę kogoś bliskiego. Modliłem się wtedy każdego wieczoru. Nic mi to nie dało. Miałem wtedy 14 lat. Myślałem wtedy ze pan wie lepiej czego i potrzeba i dlatego nic nie zrobił. Teraz myślę, że miał to głęboko w d... (zakładając, że jest) i cieszy mnie to bo pozwoliło mi to dojść do pewnych wniosków.
|
|
| IQ955 (2355 punktów) | Odp: Żegnajcie | >MIŁOŚĆ I WIARA W NIĄ SĄ DLA >MNIE WAŻNIEJSZE Racjonalizm nie wyklucza miłości. Nie wyklucza także i współczucia. Zapewne wielu racjonalistów przeżyło ciosy losu podobne do Twoich i wielu z nich (w tym ja) potrafi Cię zrozumieć. Ani myślę Cię do czegokolwiek namawiać. Powiem Ci tylko jedno. Dotkliwe cierpienie potrafi zakłócić ocenę sytuacji - wie to każdy, kto cierpiał; czas zaś - łagodzi (jeśli nie leczy) każde cierpienie. Po prostu - wróć do tej decyzji jeszcze kiedyś.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
 | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > >MIŁOŚĆ I WIARA W NIĄ SĄ DLA> >MNIE WAŻNIEJSZE> Racjonalizm nie wyklucza miłości.O tak, nie wyklucza. Nawet determinista jest wolny i ma prawo wierzyć w rzeczywistość wolnej woli!!
|
|
| keymak (3379 punktów) | >Zarówno jednych jak i drugich serdecznie PRZEPRASZAM Nie rozumiem za co przepraszasz ? Nie ma do tego powodów.
P.S. Pewien ojciec kupił swojej córce kota, bo poprzedni zginął. Aby nie martwić córki kupił jej innego kota i powiedział że to jej znany ukochany kot. Czy okłamując ukochaną osobę postąpił słusznie ? Nie mam zamiaru podawać poprawnej odpowiedzi, bo jej nie znam. Wiem natomiast że w niektórych sytuacjach kłamstwo jest lepszym rozwiązaniem, co nie zmienia faktu że to cały czas kłamstwo.
Pozdrawiam.
|
|
| Vendetta (62 punktów) | Drogi użytkowniku Z zamieszczonego posta wnioskuję, iż po rozstaniu się z wyjątkową dla Ciebie osobą załamałeś się i uważasz, że ukojenie przyniesie Ci modlitwa lub że bóg cofnie czas, albo coś zmieni. Druga moja spekulacja na temat zwrócenia się ku modlitwie to to, iż popełniłeś jakiś błąd i starasz się w ten sposób go jakoś odpokutować z nadzieją na pozytywne przemiany. Dobrze myślę ? Obstawiam raczej wersję pierwszą. Obawiam się tylko, że się zawiedziesz. Minionego czasu żadne modły już nie cofną. Stało się i już. To bardzo boli, ale nie będzie trwało wiecznie. A modlitwa i błagania do boga sytuacji nie poprawią. Raczej spowodują złość i frustrację; że mimo odklepywania regułek nic, kompletnie nic się nie dzieje, nie poprawia... Bóg twierdzi iż cierpienie uszlachetnia; chyba nigdy nie stawiał się w sytuacji cierpiących. Wystandaryzowany i uogólniony scenariusz tego typu sytuacji wygląda najczęściej tak: pierwszy tydzień od rozstania jest koszmarny, wypełniony lamentami, krzykami, błaganiami i bezradnością; wyszukiwaniem jakiegoś opium dla ugłaskania rozchwianego skrajnymi emocjami umysłu; po pierwszych dwóch miesiącach sytuacja się załagodzi, około 4 miesiąca przyjdzie kryzys podobny do tego z pierwszego tygodnia; gdzieś w 5-6 miesiącu od wydarzenia zauważy się znaczną zmianę samopoczucia i ogolnej kondycji, a około 8 miesiąca przyjdą pierwsze rozsądne wnioski z całego wydarzenia. Ramy czasowe mogą oczywiście ulec skróceniu bądź wydłużeniu. Lecz schemat jest zazwyczaj podobny. To trochę tak jak z ciążą - trwa określony okres czasu i nic tego nie przeskoczy; obojętne czy to będą działania racjonale czy też nie. Poprostu tak już jest...
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | Fakt. Czy warto się okłamywać i jeszcze bardziej boleć nad kolejnym rozczarowaniem, że bóstwo, czy w co tam się jeszcze wierzy, nie przynosi upragnionego ukojenia?
|
|
| dajmonion (3663 punktów) | > Dalej, co prawda uważam, że religie są z gruntu złe i> powodują tylko konflikty między ludźmi, ale można nie być> religijnym a uduchowionym! Ja właśnie staram się takim> być!!! No właśnie, duchowość. W dziale "Dotyk rzeczywistości" jest zaledwie 14 artykułów. Zdaje się, ze przypadek Grega jest świetną egzemplifikacją tego, o czym w swoim artykule napisał Piotr Patucha: Autor tekstu: Piotr Patucha; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4206
Współcześnie obserwujemy niepokojące zjawisko, widoczne także na forum "Racjonalisty". Otóż wiele osób straciwszy oparcie w dogmatach religijnych poszukuje dla siebie jakiegoś poglądu na świat, z którego wypływałyby wskazówki natury etycznej. Jednak czysta nauka (pozytywizm) nie może wypełnić ich pustki aksjologicznej, ponieważ zatraciła lub zanegowała pełny sens teorii. To samoograniczenie skutkuje tym, że wiele osób trafia pod drzwi psychoanalityków, w sidła sekt lub ruchów negujących nauki, typu New Age. Osobiście jestem przekonany, że przed twórcami kultury, filozofami i naukowcami stoi ogromne wyzwanie stworzenia projektu, który uwzględniałby wrodzone człowiekowi potrzeby ducha, a jednocześnie chroniłby rozum przed popadnięciem w religijne złudzenia.
dajmonion
|
|
| $kRz@tEi$tK@ (5585 punktów) | Nie masz za co przepraszać, to jest Twoja decyzja i Ty rządzisz swoim losem. 3maj się w swoim nowym świecie!!!
|
|
| smag (464 punktów) | Myślę, że Tobie po prostu się wydawało, że jesteś (a raczej byłeś) niewierzący i że jesteś (byłeś) racjonalistą. Może była to tylko poza. Nie znam Cię, ale przynajmniej jesteś szczery sam ze sobą.
Pozdrawiam.
|
|
| DawidKarolkievitz (984 punktów) | Że-na-da
Jedni żyją według zasad, inni potrafią tylko za nie umierać
|
|
| Archi (547 punktów) |
> Jeszcze raz PRZEPRASZAM, ale MIŁOŚĆ I WIARA W NIĄ SĄ DLA >MNIE WAŻNIEJSZE >WYBACZCIE I ŻEGNAJCIE >GREG13
Lol a ja w Boga nie wierzę, a mimo to nie mam wątpliwości, że miłość istnieje i jest dobra. Prawdziwa miłość, międzyludzka, a nie jakieś nadprzyrodzone iluzje i histerie.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | >Lol a ja w Boga nie wierzę, a mimo to nie mam wątpliwości, że miłość istnieje i jest dobra. Prawdziwa miłość, międzyludzka, a nie jakieś nadprzyrodzone iluzje i histerie.
A czym jest ta prawdziwa miłość? Proszę o krótkie wyjaśnienie.
dajmonion
|
|
|  | | Archi (547 punktów) | >>Lol a ja w Boga nie wierzę, a mimo to nie mam wątpliwości, że miłość istnieje i jest dobra. Prawdziwa miłość, międzyludzka, a nie jakieś nadprzyrodzone iluzje i histerie. > A czym jest ta prawdziwa miłość? Proszę o krótkie wyjaśnienie. > dajmonion Prawdziwa tj. naturalna w przeciwieńswie do nadnaturalnej, nadprzyrodzonej. A czym jest miłość w ogóle, to odsyłam do literatury, poetów etc.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Prawdziwa tj. naturalna w przeciwieńswie do nadnaturalnej, nadprzyrodzonej. A czym jest miłość w ogóle, to odsyłam do literatury, poetów etc.
Których poetów? Poetą jest na przykład Phil Bosmans, rozumiejacy miłość bardzo po chrześcijańsku. Zakładasz, że po przeczytaniu wszystkiego,co napisali poeci da się wyciagnać wspólny mianownik stanowiacy istotę miłości? Takie założenie wymaga uzasadnienia. Poeci mogą bardzo różnie rozumieć miłość, niektórzy mogą wrecz twierdzić, że definicja miłości nie istnieje. Poza tym, gdy ktoś mnie odsyła do literatury, to wciaż nie wiem, czy ta osoba wie co pisze. Może tylko udaje. Miłość chrześcijańska jest nadnaturalna? A co przez to rozumiesz?
dajmonion
|
|
| | |  | | Archi (547 punktów) | > Których poetów? Poetą jest na przykład Phil Bosmans, rozumiejacy miłość bardzo po chrześcijańsku. > Zakładasz, że po przeczytaniu wszystkiego,co napisali poeci da się wyciagnać wspólny mianownik stanowiacy istotę miłości? Takie założenie wymaga uzasadnienia. > Poeci mogą bardzo różnie rozumieć miłość, niektórzy mogą wrecz twierdzić, że definicja miłości nie istnieje. > Poza tym, gdy ktoś mnie odsyła do literatury, to wciaż nie wiem, czy ta osoba wie co pisze. Może tylko udaje. > Miłość chrześcijańska jest nadnaturalna? A co przez to rozumiesz? > dajmonion Nie wiem co chcesz zrobić, indukcyjnie przejrzeć pokolei co który poeta napisał o miłości i wyciągnąć jakiś ogólny wniosek?
Jakbym był poetą, który potrafi opisać uczucie miłości to bym to zrobił, ale nie jestem.
Bóg jest miłością. Skoro więc Bóg jest miłością i jest istotą nadprzyrodzoną, to chrześcijańska miłość jest nadprzyrodzona. Innymi słowy, jeśli nie wierzysz w chrześcijańskiego Boga to nie wierzysz również w chrześcijańską miłość. Nie ma takiej.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| | | |  | | dajmonion | >Nie wiem co chcesz zrobić, indukcyjnie przejrzeć pokolei co który poeta napisał o miłości i wyciągnąć jakiś ogólny wniosek?
Chcę sie dowiedzieć, co masz na myśli pisząc o prawdziwej miłości. Miłość jest pojeciem, a to oznacza, ze posiada jakiś wspólny mianownik. Nie wiem co dla Ciebie jest tym wspólnym mianownikiem. A może uważasz, ze żaden wspólny mianownik nie istnieje?
>Jakbym był poetą, który potrafi opisać uczucie miłości to bym to zrobił, ale nie jestem.
Piszesz o miłości, a nie wyjaśniasz, co pod tym pojeciem rozumiesz. Można się w zwiazku z tym zastanawiać, czy wiesz o czym piszesz.
>Bóg jest miłością. Skoro więc Bóg jest miłością i jest istotą nadprzyrodzoną, to chrześcijańska miłość jest nadprzyrodzona. Innymi słowy, jeśli nie wierzysz w chrześcijańskiego Boga to nie wierzysz również w chrześcijańską miłość. Nie ma takiej.
Miłość chrześcijańska jak najbardziej istnieje. Wiecej nawet. Można ją zfilmować. Trafnie ujmuje istotę miłości chrześcijańskiej ks. Dziewiecki. Zwraca mianowicie uwagę na ten moment ostatniej wieczerzy, w którym Jezus rozdaje swoje ciało i krew. Ten fragment Pisma Świętego można odczytywać jako zachetę do stawania się bezinteresownym darem dla innych. Miłość jest zatem postawą wyrażającą się w konkretnych czynach i słowach.
Takie rozumienie miłości jakoś się nie upowszechniło. Taka miłość nie zasługuje na to by nazywać ją miłością. Jest przecież zbyt przyziemna, zbyt prozaiczna, a ceną za taką miłość jest często cierpienie.
|
|
| | | | |  | | Archi (547 punktów) | > Chcę sie dowiedzieć, co masz na myśli pisząc o prawdziwej miłości. Miłość jest pojeciem, a to oznacza, ze posiada jakiś wspólny mianownik. Nie wiem co dla Ciebie jest tym wspólnym mianownikiem. A może uważasz, ze żaden wspólny mianownik nie istnieje? Tutaj się nie zrozumiemy. Miłość to nie pojęcie, które może podlegać jakieś analizie. Da się opisać w sposób poetycki, przenośny, ale nie pojęciowy. W pewnym sensie jej pojęcie nie istnieje, tym samym nie ma wspólnego mianownika.
> Miłość chrześcijańska jak najbardziej istnieje. Wiecej nawet. Można ją zfilmować. Trafnie ujmuje istotę miłości chrześcijańskiej ks. Dziewiecki. Zwraca mianowicie uwagę na ten moment ostatniej wieczerzy, w którym Jezus rozdaje swoje ciało i krew. Ten fragment Pisma Świętego można odczytywać jako zachetę do stawania się bezinteresownym darem dla innych. Miłość jest zatem postawą wyrażającą się w konkretnych czynach i słowach. Ostatnio widziałem film "Pachnidło" w którym taki sztukmistrz miłości sprawił, że go nędzarze... zjedli. Dla mnie miłość to uczucie, a nie takie czyny. Absolutna bezinteresowność nie istnieje tak jak nie istnieje kwadratowe koło. A dążenie do fikcji to cecha szaleńców.
> Takie rozumienie miłości jakoś się nie upowszechniło. Taka miłość nie zasługuje na to by nazywać ją miłością. Jest przecież zbyt przyziemna, zbyt prozaiczna, a ceną za taką miłość jest często cierpienie. Bo to nie jest miłość tylko fantastyczny wymysł. Poza tym "po owocach poznacie", jeśli efektem takiej "miłości" jest cierpienie to po co to komu? Już prościej tłuc sobie rękę młotkiem, a efekt będzie podobny. Tym się różni wyimaginowana miłość chrześcijańska, że prowadzi do cierpienia i nieszczęścia, czy sama jest nieszczęśliwa, gdy normalnie jest przeciwnie miłość daje radość, przyjemność, szczęście.
Tak więc kto chce być szczęśliwy w tym życiu powinien sobie dać spokój z religijnymi fantazmatami.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Chcę sie dowiedzieć, co masz na myśli pisząc o prawdziwej miłości. Miłość jest pojeciem, a to oznacza, ze posiada jakiś wspólny mianownik. Nie wiem co dla Ciebie jest tym wspólnym mianownikiem. A może uważasz, ze żaden wspólny mianownik nie istnieje? >Tutaj się nie zrozumiemy. Miłość to nie pojęcie, które może podlegać jakieś analizie. Da się opisać w sposób poetycki, przenośny, ale nie pojęciowy. W pewnym sensie jej pojęcie nie istnieje, tym samym nie ma wspólnego mianownika.
Uważam, że zaprzeczasz samemu sobie, ponieważ poniżej piszesz, że miłość jest uczuciem, a uczucie to pojecie. Poza tym jeśli miłość nie jest pojeciem, to nie posiada cech istotnych, a wówczas staje sie workiem, do którego można wszystko wrzucić. Wtedy miłością można nazwać dosłownie wszystko.
>> Miłość chrześcijańska jak najbardziej istnieje. Wiecej nawet. Można ją zfilmować. Trafnie ujmuje istotę miłości chrześcijańskiej ks. Dziewiecki. Zwraca mianowicie uwagę na ten moment ostatniej wieczerzy, w którym Jezus rozdaje swoje ciało i krew. Ten fragment Pisma Świętego można odczytywać jako zachetę do stawania się bezinteresownym darem dla innych. Miłość jest zatem postawą wyrażającą się w konkretnych czynach i słowach. >Ostatnio widziałem film "Pachnidło" w którym taki sztukmistrz miłości sprawił, że go nędzarze... zjedli. Dla mnie miłość to uczucie, a nie takie czyny. Absolutna bezinteresowność nie istnieje tak jak nie istnieje kwadratowe koło. A dążenie do fikcji to cecha szaleńców.
Nasza cywilizacja istnieje dzięki takim szaleńcom. Taką wariatką była np. Matka Teresa z Kalkuty, bo podjeła się tego, co dla wielu wydawało sie być nierealne. Filmu "Pachnidło" nie oglądałem, wiec nie wiem, czy jest to argument przeciwko chrześcijańskiemu rozumieniu miłości. Czytałem natomiast powieść "Jan Krzysztof" Rollanda. Jest w niej pokazane, jak pewni ludzie zohydzają innym cnotę (chodzi o rodzinę, u której pomieszkiwał Jan Krzysztof z matką tuż po opuszczeniu swojego miejsca urodzenia). Zła metoda propagowania dobra nie oznacza jeszcze, ze owo dobro jest dobrem tylko pozornym.
dajmonion
|
|
| | | | | | |  | | Archi (547 punktów) | > Uważam, że zaprzeczasz samemu sobie, ponieważ poniżej piszesz, że miłość jest uczuciem, a uczucie to pojecie. Poza tym jeśli miłość nie jest pojeciem, to nie posiada cech istotnych, a wówczas staje sie workiem, do którego można wszystko wrzucić. Wtedy miłością można nazwać dosłownie wszystko. Bo uczucia są tylko konkretne. Doznajesz czegoś albo nie. A termin "uczucie" to tylko taka plakietka, szufladka pod jaką gromadzą się pewne wspomnienia. Uczucie nie jest pojęciem, jest doznaniem, może być co najwyżej nazywane i pamiętane.
> Nasza cywilizacja istnieje dzięki takim szaleńcom. Taką wariatką była np. Matka Teresa z Kalkuty, bo podjeła się tego, co dla wielu wydawało sie być nierealne. Nie wiem co nasza cywilizacja zawdzięcza Matce Teresie z Kalkuty. Sądzę, że kompletnie nic. Chciała zostać świętą, może jej się to uda może nie, ale jest to kwestia wewnątrz-religijna i kościelna, a nie cywilizacyjna.
> Filmu "Pachnidło" nie oglądałem, wiec nie wiem, czy jest to argument przeciwko chrześcijańskiemu rozumieniu miłości. Czytałem natomiast powieść "Jan Krzysztof" Rollanda. Jest w niej pokazane, jak pewni ludzie zohydzają innym cnotę (chodzi o rodzinę, u której pomieszkiwał Jan Krzysztof z matką tuż po opuszczeniu swojego miejsca urodzenia). Zła metoda propagowania dobra nie oznacza jeszcze, ze owo dobro jest dobrem tylko pozornym. Nie czytałem. Z tego co piszesz jednak zgodzić się nie mogę, bo miłość to nie jest cnota. Gdyby miłość była trwałym nawykiem, dyspozycją dokładnie, to można by wytresować kogoś, aby kogoś kochał.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Uważam, że zaprzeczasz samemu sobie, ponieważ poniżej piszesz, że miłość jest uczuciem, a uczucie to pojecie. Poza tym jeśli miłość nie jest pojeciem, to nie posiada cech istotnych, a wówczas staje sie workiem, do którego można wszystko wrzucić. Wtedy miłością można nazwać dosłownie wszystko. >Bo uczucia są tylko konkretne. Doznajesz czegoś albo nie. A termin "uczucie" to tylko taka plakietka, szufladka pod jaką gromadzą się pewne wspomnienia. Uczucie nie jest pojęciem, jest doznaniem, może być co najwyżej nazywane i pamiętane.
Pojęcia są właśnie takimi szufladkami, dobrze to ująłeś. Koty też są tylko konkretne, co nie zmienia faktu, że słowo "kot" jest pojęciem.
>> Nasza cywilizacja istnieje dzięki takim szaleńcom. Taką wariatką była np. Matka Teresa z Kalkuty, bo podjeła się tego, co dla wielu wydawało sie być nierealne. >Nie wiem co nasza cywilizacja zawdzięcza Matce Teresie z Kalkuty. Sądzę, że kompletnie nic.
Żywotność ideałów ewangelicznych, przy czym jej argumentami były nie słowa, a czyny.
>> Filmu "Pachnidło" nie oglądałem, wiec nie wiem, czy jest to argument przeciwko chrześcijańskiemu rozumieniu miłości. Czytałem natomiast powieść "Jan Krzysztof" Rollanda. Jest w niej pokazane, jak pewni ludzie zohydzają innym cnotę (chodzi o rodzinę, u której pomieszkiwał Jan Krzysztof z matką tuż po opuszczeniu swojego miejsca urodzenia). Zła metoda propagowania dobra nie oznacza jeszcze, ze owo dobro jest dobrem tylko pozornym. >Nie czytałem. Z tego co piszesz jednak zgodzić się nie mogę, bo miłość to nie jest cnota. Napisałeś wyżej, że ktoś w filmie "Pachnidło" został zjedzony wskutek praktykowania miłości chrześcijańskiej. Nie wiem, co ten ktoś takiego robił, że został zjedzony. Być może to co robił wcale na miano miłości nie zasługuje.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | |  | | Archi (547 punktów) | > Pojęcia są właśnie takimi szufladkami, dobrze to ująłeś. Koty też są tylko konkretne, co nie zmienia faktu, że słowo "kot" jest pojęciem. Kot, krzesło, komputer to przedmioty. Uczucie to jakieś doznanie, wrażenie, inna kategoria. > Żywotność ideałów ewangelicznych, przy czym jej argumentami były nie słowa, a czyny. Tylko, że te ewangeliczne ideały są bezwartościowe. Ludzie którzy zgodnie z nimi działali postępowali i dobrze, i źle. Inkwizytor też kierował się miłosierdziem dla potępieńca którego ratował przed piekłem. > Napisałeś wyżej, że ktoś w filmie "Pachnidło" został zjedzony wskutek praktykowania miłości chrześcijańskiej. Nie wiem, co ten ktoś takiego robił, że został zjedzony. Być może to co robił wcale na miano miłości nie zasługuje. W pewnym sensie tak właśnie było. To była tylko sztuczka, dzięki której sprawiał, że wszyscy go kochali. Dlatego porównałem to do chrześcijańskiej miłości.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > > Pojęcia są właśnie takimi szufladkami, dobrze to ująłeś. Koty też są tylko konkretne, co nie zmienia faktu, że słowo "kot" jest pojęciem.> Kot, krzesło, komputer to przedmioty. Uczucie to jakieś doznanie, wrażenie, inna kategoria. Słowo 'uczucie' jest pojęciem, bo cechuje je ogólność, jest to zbiorcza nazwa dla różnych afektów. Ludzie pomożcie  . Kto jeszcze uważa, że, takie terminy jak 'uczucie', 'miłość' to nie są pojecia?
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Archi (547 punktów) | > >> Pojęcia są właśnie takimi szufladkami, dobrze to ująłeś. Koty też są tylko konkretne, co nie zmienia faktu, że słowo "kot" jest pojęciem.> >Kot, krzesło, komputer to przedmioty. Uczucie to jakieś doznanie, wrażenie, inna kategoria.> Słowo 'uczucie' jest pojęciem, bo cechuje je ogólność, jest to zbiorcza nazwa dla różnych afektów. Ludzie pomożcie . Kto jeszcze uważa, że, takie terminy jak 'uczucie', 'miłość' to nie są pojecia?"zbiorcza nazwa" to nie to samo co pojęcie. a różnica jest rzędu różnych teorii filozoficznych.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >"zbiorcza nazwa" to nie to samo co pojęcie. Tak? A dlaczego? W słowniku filozoficznym wyczytałem, ze 'pojecie' jest ogólnym wyobrażeniem o tym, co jest wspólne kilku obiektom. Słowo 'uczucie' idealnie pasuje do tej definicji, bo określamy nim kilka obiektów: nienawiść, sympatia, miłość (Twoim zdaniem).
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Archi (547 punktów) | >>"zbiorcza nazwa" to nie to samo co pojęcie. > Tak? A dlaczego? W słowniku filozoficznym wyczytałem, ze 'pojecie' jest ogólnym wyobrażeniem o tym, co jest wspólne kilku obiektom. Słowo 'uczucie' idealnie pasuje do tej definicji, bo określamy nim kilka obiektów: nienawiść, sympatia, miłość (Twoim zdaniem). Zależy jakim słowniku. Pośród filozofów nie ma konsensusu, a dzieła typu historie filozofii, idei, słowniki, encyklopedie są wyrazem bądź własnego stanowiska, jakiejś szkoły filozoficznej (Tatarkiewicza Historia... to dzieło neokantysty), czy też związane jest z filozofią danego kraju, czy ośrodka akademickiego. Przykładowo nominalizm nie uznaje istnienia żadnych pojęć, masz słowa, znaczki które odoszą się do jakichś rzeczy, to wszystko.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>"zbiorcza nazwa" to nie to samo co pojęcie. >> Tak? A dlaczego? W słowniku filozoficznym wyczytałem, ze 'pojecie' jest ogólnym wyobrażeniem o tym, co jest wspólne kilku obiektom. Słowo 'uczucie' idealnie pasuje do tej definicji, bo określamy nim kilka obiektów: nienawiść, sympatia, miłość (Twoim zdaniem). >Zależy jakim słowniku. Pośród filozofów nie ma konsensusu, a dzieła typu historie filozofii, idei, słowniki, encyklopedie są wyrazem bądź własnego stanowiska, jakiejś szkoły filozoficznej (Tatarkiewicza Historia... to dzieło neokantysty), czy też związane jest z filozofią danego kraju, czy ośrodka akademickiego.
Tak? A jak niby inaczej jeszcze można definiować pojecie?
>Przykładowo nominalizm nie uznaje istnienia żadnych pojęć, masz słowa, znaczki które odoszą się do jakichś rzeczy, to wszystko.
Z tego, co pamiętam nominalizm nie neguje istnienia pojęć ogólnych, stwierdza tylko, że ich przedmioty nie istnieją samoistnie.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Archi (547 punktów) | > Z tego, co pamiętam nominalizm nie neguje istnienia pojęć ogólnych, stwierdza tylko, że ich przedmioty nie istnieją samoistnie.To sprawdź jeszcze raz w tym swoim słowniku albo porządnym źródle. Wiem bo się tym zajmuję. Konceptualizm uznaje istnienie czegoś takiego jak pojęcia w ludzkich umysłach, nominalizm już nie. I nie ma to nic wspólnego z samoistnym bądź nie samoistnym istnieniem przedmiotów 
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > Dla mnie miłość to uczucie, a nie takie czyny. Absolutna bezinteresowność nie istnieje tak jak nie istnieje kwadratowe koło. A dążenie do fikcji to cecha szaleńców.
Napisać, ze miłość to uczucie, to napisać za mało, bo czasami do osoby, którą kochasz żywisz negatywne uczucia.
dajmonion
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > Tym się różni wyimaginowana miłość chrześcijańska, że prowadzi do cierpienia i nieszczęścia, czy sama jest nieszczęśliwa, gdy normalnie jest przeciwnie miłość daje radość, przyjemność, szczęście.
No nie wiem, czy młody Werter by sie z Tobą zgodził.
dajmonion
|
|
| | | | | | |  | | Archi (547 punktów) | >> Tym się różni wyimaginowana miłość chrześcijańska, że prowadzi do cierpienia i nieszczęścia, czy sama jest nieszczęśliwa, gdy normalnie jest przeciwnie miłość daje radość, przyjemność, szczęście. > No nie wiem, czy młody Werter by sie z Tobą zgodził. Świat nie jest doskonały, człowiek też nie. Poza tym to było sentymentalne nie wiadomo co. Zamiast zabić w pojedynku narzeczonego ukochanej (albo zginąć), czy jak to się wtedy robiło, Werter wybrał ucieczkę od miłości. Jego błąd.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>> Tym się różni wyimaginowana miłość chrześcijańska, że prowadzi do cierpienia i nieszczęścia, czy sama jest nieszczęśliwa, gdy normalnie jest przeciwnie miłość daje radość, przyjemność, szczęście. >> No nie wiem, czy młody Werter by sie z Tobą zgodził. >Świat nie jest doskonały, człowiek też nie. Poza tym to było sentymentalne nie wiadomo co. Zamiast zabić w pojedynku narzeczonego ukochanej (albo zginąć), czy jak to się wtedy robiło, Werter wybrał ucieczkę od miłości. Jego błąd.
Napisałem wyżej, że Napisać, ze miłość to uczucie, to napisać za mało, bo czasami do osoby, którą kochasz żywisz negatywne uczucia. Ciekawe dlaczego się do tego nie odniosłeś.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | |  | | Archi (547 punktów) | > Napisałem wyżej, że Napisać, ze miłość to uczucie, to napisać za mało, bo czasami do osoby, którą kochasz żywisz negatywne uczucia. Ciekawe dlaczego się do tego nie odniosłeś. Nie przeczytałem uważnie. Miłość do kogoś odnosi się niejako do samej tej osoby jako całości. Złościć cię może coś co ta osoba uczyniła, powiedziała etc. Poza tym te negatywne uczucia są krótkotrwałe, przemijające i jak napisałem ograniczone do pewnego kontekstu. Miłość jest trwała w czasie i się nie przemija tak jak różne złości itp.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Napisałem wyżej, że Napisać, ze miłość to uczucie, to napisać za mało, bo czasami do osoby, którą kochasz żywisz negatywne uczucia. Ciekawe dlaczego się do tego nie odniosłeś. >Nie przeczytałem uważnie. Miłość do kogoś odnosi się niejako do samej tej osoby jako całości. Złościć cię może coś co ta osoba uczyniła, powiedziała etc. Poza tym te negatywne uczucia są krótkotrwałe, przemijające i jak napisałem ograniczone do pewnego kontekstu. Miłość jest trwała w czasie i się nie przemija tak jak różne złości itp.
A wiec miłość nie jest uczuciem, skoro jest trwała w czasie. Uczucia wszak są zmienne. Uczucie w takim razie tylko towarzyszy miłości.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Archi (547 punktów) | > A wiec miłość nie jest uczuciem, skoro jest trwała w czasie. Uczucia wszak są zmienne. Uczucie w takim razie tylko towarzyszy miłości. > Odpowiedziałem tylko na konkretny przypadek: kogoś kochasz, ale jednocześnie czujesz coś negatywnego. Chodziło mi o względną trwałość. Miłość jest trwała dopóki do kogoś to coś czujesz mimo, że tak powiem zmiennych kolei losu i trudności. Kiedy przestajesz to coś czuć, miłość się kończy.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> A wiec miłość nie jest uczuciem, skoro jest trwała w czasie. Uczucia wszak są zmienne. Uczucie w takim razie tylko towarzyszy miłości. >>Odpowiedziałem tylko na konkretny przypadek: kogoś kochasz, ale jednocześnie czujesz coś negatywnego. Chodziło mi o względną trwałość. Miłość jest trwała dopóki do kogoś to coś czujesz mimo, że tak powiem zmiennych kolei losu i trudności. Kiedy przestajesz to coś czuć, miłość się kończy.
Miłość, której istotą jest tajemnicze coś. Czyli nie wiesz czym jest, a twierdzisz, że jest prawdziwsza od chrześcijańskiej.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Archi (547 punktów) | > Miłość, której istotą jest tajemnicze coś. Czyli nie wiesz czym jest, a twierdzisz, że jest prawdziwsza od chrześcijańskiej. Miłość to tylko wrażenie, doznanie, nie jest przedmiotem i nie ma swojej istoty. Pewność się bierze z tego, że ją doznajesz. Miłość chrześcijańska to tylko teoretyczny konstrukt teologów.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | > Piszesz o miłości, a nie wyjaśniasz, co pod tym pojeciem rozumiesz. Można się w zwiazku z tym zastanawiać, czy wiesz o czym piszesz.
Pozwolę sobie na małe wtrącenie (cytat).
Edward Stachura "Fabula rasa"
Czym nie jest miłość: Miłość nie jest idealna, platoniczna, tragiczna, ślepa, szalona, braterska, przyjacielska, rodzicielska, małżeńska Miłość nie jest afektem, emocją, sentymentem Miłość nie jest brutalnym ani subtelnym, ani jakimkolwiek posiadaniem Miłości nie można sobie zaskarbić ani jej tanio lub drogo, za bajońską sumę kupić, nabyć na własność i zamknąć pod kluczem Miłość nie jest czyjaś Miłość nie nakłada obrączki i nie ściaga obrączki Miłość nie poślubia ani się nie rozwodzi Miłość nie włóczy się po sądach Miłość się nie procesuje Miłość nie przysięga i nie krzywoprzysięga Miłość nie potrzebuje zapewnień o lojalności, wierności, wzajemności Miłość nie potrzebuje wdzięczności Miłość nie dzieli się na osobową i bezosobową Miłość nie jest rozdarciem pomiędzy jednym a drugim ani pomiędzy jednym a wszystkim Miłość nie jest wyborem Miłość nie jest powtarzaniem Miłość nie jest nawykiem Miłość nie jest pamięcią, wspomnieniem, marzeniem Miłość nie jest fotografią, wizerunkiem, obrazem, żadnym przedstawieniem plastycznym Miłość nie jest myślą Miłość nie jst wyznaniem miłości Miłość nie jest opisem miłości Miłość nie jest zaprzeczeniem seksu Miłość nie jest pożądliwością, lubieżnością Miłość nie jest wstrzemięźliwością, umartwieniem się, ascezą Miłość nie jest nakazem, rozkazem, zakazem Miłość nie jest skutkiem przyczyny ani przyczyną skutku Miłość nie jest zawiścią, zazdrością, mściwością Miłość nie jest cierpieniem Miłość nie jest przede wszystkim słowem. żadnym słowem. ani tym co na pseudopoczątku, ani tym co tutaj. tak właśnie zduszone, zdławione, zmiażdżone jest słowo Miłość. w świecie słów słowo Miłość nie znaczy nic.
|
|
| | | | | |  | | movax (630 punktów) | Gorąco polecam przeczytanie tej książki (a przynajmniej jej pierwszą połowę). Jeden z genialniejszych utworów jakie czytałem, skłania do myślenia i rozważań o wielu problemach (co najważniejsze bez oceniania i ich rozwiązywania, a wręcz zabraniająca ich oceniania na wstępie - bardzo efektywny sposób zgłebiania własnej osoby).
|
|
| | | | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | >Gorąco polecam przeczytanie tej książki (a przynajmniej jej pierwszą połowę).
Skoro jesteśmy przy polecaniu to warto dodać jeszcze Da Mello - Przebudzenie Jest co prawda czymś zupełnie innym ale myślę, że pasuje do tematu.
----------- Zerknąłem na host z jakiego piszesz i zacząłem się zastanawiać czy ktoś zrobił to celowo, czy to nieuwaga.
chemia uniwersytet jagielloński? *.ch.uj.edu.pl :D
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Gorąco polecam przeczytanie tej książki (a przynajmniej jej pierwszą połowę). >Skoro jesteśmy przy polecaniu to warto dodać jeszcze >Da Mello - Przebudzenie >Jest co prawda czymś zupełnie innym ale myślę, że pasuje do tematu.
de Mello podobnie jak Stachura stoi na stanowisku, że o miłości można powiedzieć tylko to, czym nie jest. Dla de Mello miłość podobnie jak Bóg to czysta pustka i właśnie dzięki temu może sobie żonglować pojeciami i pisać, ze Bóg to wolność, wolność to miłość itd.
dajmonion
|
|
| | | | | | | |  | | movax (630 punktów) |
> Zerknąłem na host z jakiego piszesz i zacząłem się zastanawiać czy ktoś zrobił to celowo, czy to nieuwaga.> chemia uniwersytet jagielloński?> *.ch.uj.edu.pl> :Dtak  na szczescie w meilach ludzie maja chemia.uj.edu.pl
|
|
| Thorvoy (6588 punktów) | Ja uważam, że powinieneś się odzywać, więc jeszcze się tak nie żegnaj. Mógłbyś chociaż podzielić się z nami tymi "wiadomościami przeciw". Może rozwialibyśmy Twoje wątpliwości, czy złudzenia.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|