 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-03-2007 16:24 | $kRz@tEi$tK@ (5585 punktów) | Elektrony i protony | Od jakiegoś czasu męczy mnie pytanie: W jaki sposó oddziaływują na siebie protony i elektrony? Skąd to oddziaływanie się bierze? Właściwie wszystko opiera się na wspólnym przyciąganiu(pole magnetyczne, magnesy, krążenie Ziemi...), ale jak to przyciąganie działa? Nie chcę po prostu zakładać, że jest i już. Niczego nie lubię zakładać, dlatego pytam o jawną tego zjawiska przyczynę. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Patty Matheson (2087 punktów) | Wydaje mi się, że nie jesteśmy w stanie podać przyczyny, o ile taka istnieje. Źródła oddziaływań znajdują się poza granicami naszego pojęcia. Możliwe, że matematycznie da się to jakoś wyjaśnić [zapewne podano kilka modeli], ale to niekoniecznie musiałyby być przyczyny, tylko po prostu prawdziwa natura [?] zjawisk, które tak postrzegamy; coś jak "zakrzywienie czasoprzestrzeni objawia się jako siła grawitacji" - czyli zakrzywienie jest przyczyną grwitacji czy po prostu jest grawitacją?. W sumie słowo "przyczyna" jest dość nieścisłe. A co stoi za tymi siłami, za Wszechświatem? I jesteśmy w domu  Nie musi nic stać, ale niektórzy wciąż będą tam się doszukiwać boga ucinającego ogonek jabłka, czy też zbliżającego do siebie proton i tzw. chmurę elektronową. O, jeszcze chciałam zwrócić uwagę, bo użyłaś słowa "elektron", a jako [niedoszły] chemik jestem uczulona  Owszem, elektron to potoczna nazwa czegoś, co nie wiemy jak wygląda, jaki ma kształt [ czy jakiś ma!], choć da się opisać funkcją matematyczną, no i różni się pewną niebagatelną cechą od protonu, którą nazywamy ładunkiem. Jeśli tak naprawdę nie wiemy, co stoi za pojęciem ładunek, to jak możemy uzasadnić główne siły działające na cząstki będące tzw. nośnikami owych ładunków?
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >elektron to potoczna nazwa czegoś, co nie wiemy jak wygląda, jaki ma kształt [czy jakiś ma!], choć da się opisać funkcją matematyczną, no i różni się pewną niebagatelną cechą od protonu, którą nazywamy ładunkiem. Jeśli tak naprawdę nie wiemy, co stoi za pojęciem ładunek, to jak możemy uzasadnić główne siły działające na cząstki będące tzw. nośnikami owych ładunków? Dodam do tego, że powyższe uwagi dotyczą nie tylko elektronu, lecz również protonu i każdej innej tzw. "cząstki elementarnej". Wątpliwości budzi zdanie o funkcji matematycznej, które jest tak sformułowane, iż ktoś mógłby zrozumieć, że funkcja ta opisuje kształt cząstki, co byłoby herezją. Zarazem, nawiązując do pierwszego postu, należy wyjaśnić, że wg obecnie obowiązujących sformułowań, cząstki naładowane nie oddziaływują na siebie (przyciągania czy odpychania nie ma), lecz działa na nie pole, co zresztą niczego w poruszonej kwestii nie wyjaśnia, gdyż z kolei powstanie pytanie, czy zastanawianie się nad naturą pola ma jakikolwiek sens. Fizycy swoimi odkryciami narobili takiego zamieszania, że raczej unikają pytań zasadniczych, a zadawalają się określaniem, co i w jaki sposób można obliczyć. I np. pole traktowane jest w zależności od potrzeby dwojako: w jednym modelowaniu ładunek nazywany jest "źródłem" pola, w innych zaś "punktem osobliwym" pola. W obliczeniach różnicy to nie powoduje, natomiast filozofowi pragnącemu poznać kantowską "rzecz samą w sobie", w pierwszym ujęciu ładunek prezentuje się jako "byt pierwotny", drugi raz zaś jako "wtórny" w stosunku do pola.
Stach M. G.
|
|
|  | | Marian (5438 punktów) | >Fizycy swoimi odkryciami narobili takiego zamieszania, że raczej unikają pytań zasadniczych, a zadawalają się określaniem, co i w jaki sposób można obliczyć. Niejako to jest właśnie zadaniem fizyki. Buduje się model, który ma poprawnie opisywać rzeczywistość. To bardzo jaskrawo widać na przykładzie mechaniki kwantowej. Zachowanie układu kwantowego opisuje się funkcją falową, która jako funkcja zmiennej zespolonej nie ma w ogóle znaczenia fizycznego. Niemniej taki twór matematyczny świetnie opisuje rzeczywistość. Jedyne co możemy tak naprawdę zrobić to opisywać nasze obserwacje. Być może jeśli znajdziemy teorię wszystkiego, to wtedy można będzie się zastanawiać nad jej sensem filozoficznym, choć i tak wydaje mi się, że byłoby to trochę sztuczne. Czy jeśli formalizm matematyczny takiej teorii operowałby na 11 wymiarach, to oznaczałoby, że naprawdę istnieje 11 wymiarów? Czy może to tylko formalizm, w którym po prostu łatwiej prowadzi się rachunki?
|
|
|  | | Patty Matheson (2087 punktów) | > Dodam do tego, że powyższe uwagi dotyczą nie tylko elektronu, lecz również protonu i każdej innej tzw. "cząstki elementarnej".Oczywiście, ale wydaje mi się, że dla elektronu jest to najbardziej znaczące. Wyobrażenie protonu jako kształtnej cząstki nie narobi zamieszania, a w przypadku elektronu i owszem. > Wątpliwości budzi zdanie o funkcji matematycznej, które jest tak sformułowane, iż ktoś mógłby zrozumieć, że funkcja ta opisuje kształt cząstki, co byłoby herezją.Przyznaję, że ryzykownie sformułowane  > Fizycy swoimi odkryciami narobili takiego zamieszania, że raczej unikają pytań zasadniczych, a zadawalają się określaniem, co i w jaki sposób można obliczyć.Niegłupia postawa. Tym bardziej, że jeśli prawdziwa natura pól i cząstek jest dla nas nie do pojęcia, to marnowaliby czas na szukanie wiatru w polu. > I np. pole traktowane jest w zależności od potrzeby dwojako: w jednym modelowaniu ładunek nazywany jest "źródłem" pola, w innych zaś "punktem osobliwym" pola. W obliczeniach różnicy to nie powoduje, natomiast filozofowi pragnącemu poznać kantowską "rzecz samą w sobie", w pierwszym ujęciu ładunek prezentuje się jako "byt pierwotny", drugi raz zaś jako "wtórny" w stosunku do pola.A może po prostu oba byty istnieją jednocześnie i tak naprawdę są jednym i tym samym, tylko rozpatrywanym z dwóch stron, do czego niewątpliwie zmusza nas nasz naturany sposób postrzegania?  Jakkolwiek, tu jest pole do popisu dla filozofów właśnie, a nie fizyków. Pozdrawiam.
|
|
| Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >ale jak to przyciąganie działa? Nie chcę po prostu zakładać, że jest i już. Niczego nie lubię zakładać, dlatego pytam o jawną tego zjawiska przyczynę. A co to niby znaczy "jawna przyczyna"? Hę...? Podejrzewam, że podświadomie szukasz wyjaśnienia dostępnego naszym zmysłom. W kategoriach podobnych do: ciepłe-zimne, małe-wielkie, wolne-szybkie, bliskie-dalekie, lekkie-ciężkie, czarne-białe, miękkie-twarde, itp. itd. Niestety, rzeczywistość wszechświata wykracza i to bardzo daleko w obie strony poza zakresy owych wielkości obejmowanych przez nasze zmysły. Na dokładkę, nie tylko że możemy odczuwać w bardzo wąskim zakresie parametrów dostępnych naszym zmysłom, ale co gorsza, mamy tych zmysłów wyjątkowo mało i całkiem sporo doznań jest nam w ogóle niedospępnych w jakimkolwiek zakresie. Jedynym wyjściem dla "zrozumienia" wielu pojęć i zjawisk fizycznych jest przyjęcie ich modelu matematycznego i zrozumienie zależności (też matematycznych).
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [.] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstein
|
|
 | | Tofik ($kRz@tEi$tK@) (5585 punktów) | Mówiąc 'jawną przyczynę' miałam na myśli przyczynę fizyczną. Chodzi o to, żeby nie był to skutek jak np. przyciąganie się magnesów, tylko przyczyna.
"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
|
|
|  | | exeqtor (359 punktów) | ja również zastanawiałem sie nad tym troszke i robi to mała burzę w mózgu. Moim zdaniem : widzimy efekty działania sił miedzy ciałami, w jaki sposób ciało ma przypisaną informację o swoich właściwościach, i jaką postac ma ta informacja tego raczej sie chyba nie dowiemy bedąc częscia tego systemu.
|
|
|  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >Mówiąc 'jawną przyczynę' miałam na myśli przyczynę fizyczną. Chodzi o to, żeby nie był to skutek jak np. przyciąganie się magnesów, tylko przyczyna. Nie istnieje jakakolwiek "przyczyna" odziaływań elektromagnetycznych. One po prostu ISTNIEJĄ, są nierozłączną właściwością naszej czasoprzestrzeni. No i dają się bardzo elegancko opisać matematycznie.
Przyciąganie i odpychanie się magnesów to skutek oddziaływań elektromagnetycznych. Właśnie one są jego "przyczyną".
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [.] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstein
|
|
| |  | | Skrzateistka (Tofik) (5585 punktów) | To znaczy, że coś co towarzyszy nam od zawsze nie jest wyjaśnione??? Czy naukowcy poobserwowali i wszystkie ich wnioski opierają się na tym, że elektrony zawsze przyciągają protony? Czy nikt nawet nie próbował znaleźć tego przyczyny? Chociaż z drugiej strony doszłoby chyba do odkrycia kolejnych sił działających na elektron i proton z osobna i każda kolejna siła byłaby wyjaśniana inną (i tu znów nieskończoność).
"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
|
|
| | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | Właśnie. Einstein powiedział, że czas jest tym co pokazują zegary (przyrządy pomiarowe) i niczym więcej, czyli nie ma potrzeby dalszego dociekania. Podobnie jest z oddziaływaniami elektromagnetycznymi (i nie tylko).
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [.] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstein
|
|
|  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Wyobraź sobie, że stoisz na bardzo gładkim lodzie i odrzucasz do kogoś piłkę (lekarską). Będziecie się "ODPYCHAĆ". Jeżeli Ty masz piłkę, jesteś minusem, ta druga osoba plusem. Mniej więcej tak to działa. Wszystkie oddziaływania w fizyce mają cząsteczki przenoszące te oddziaływania. W oddziaływaniach elektromagnetycznych są to fotony. Nasze piłeczki  To nie jest tajemnica, uczono Cię tego na fizyce....prawda?
|
|
| |  | | Skrzateistka (Tofik) (5585 punktów) | Nie uczono mnie tego na fizyce (jestem w drugiej gimnazjum). Ty podałeś mi jako przykład skutek działania tej siły, ale ona skądś musi się brać. Spytałam o to nawet studentkę fizyki i ona wciąż się zastanawia.
"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
|
|
| | |  | | Mesetchina (119 punktów) | Polecam lekturę "krótkiej historii czasu" S. Hawkinga. Jest tam cały rozdział o rodzajach oddziaływań między cząsteczkami. Niestety, nie potrafimy jeszcze odpowiedzieć na pytanie: skąd wzięły się te oddziaływania i jaka jest ich przyczyna. W tej kwestii pozostajemy na etapie opisu
|
|
| | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | No cóż, będę powtarzał się: Einstein powiedział, że czas jest tym co pokazują zegary (przyrządy pomiarowe) i niczym więcej, czyli nie ma potrzeby dalszego dociekania czym jest. Podobnie jest z oddziaływaniami elektromagnetycznymi (i nie tylko).
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [.] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstein
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|