>Każdy z polityków PiS-u, wypowiadających się w mediach, charakteryzuje się zdolnością do "obracania kota ogonem" (w końcu ich wódz jest kociarzem) albo pomijaniem pytań dziennikarzy dając w zastępstwie słowotok propagandowy.
To ogólnie często spotykane wśród polityków, a tutaj dodatkowo mamy dodatkowo kilka problemów. Głównym jest to że PiS to teatr jednego aktora (tak, PO też takie było/jest). A co z tego wynika:
(1) osoby które był na tyle inteligentne żeby jako tako odpowiedzieć na pytanie (jak np. Dorn, mimo że był również denerwujący), były też zwykle na tyle ambitne że dawno zostały wykopane z partii
(2) pytając o cokolwiek zawsze trafiamy w jedną z dwóch opcji.
Pierwsza - jest to problem z licznego gatunku tych na które PiS ma gotową i jedynie słuszną kanoniczną odpowiedź. Wtedy usłyszymy standardową odpowiedź, klepaną jak najszybciej żeby nie zrobić błędu i nie popaść w herezję, a to że dziennikarz w międzyczasie zwraca uwagę czy próbuje nas sprowadzić z powrotem na temat? Nieważne, po prostu nie zwracać uwagi i kontynuować "nie ma boga poza Jarosławem, a Macierewicz jest jego prorokiem".
Choć w sumie jeszcze gorsza jest druga możliwość, bo jeśli spytamy o coś co nie mieści się w kanonie wiary, to po prostu poseł się spoci ze strachu i będzie się wysilał żeby w ogóle nie zająć stanowiska... które mogłoby się później okazać inne niż jedynej osoby w partii posiadającej stanowisko w każdej sprawie...
|