>Wita wszystkkich, dawno tu nie byłem. W międzyczasie >urodziło mi się kolejne dziecko. Które? I jesze jedno, >przez przypadek stwierdzono mi dysortografię, zatem proszę >w razie czego o zrozumienie. >Mam pytanie. Czy ktoś wie w miarę na pewno, czy za >"wyklnięcie" czyli stwierdzenie nieewangelicznosci pism >mojego ulubionego buddyjskiego jezuity Antonego de Mello >był odpowiedzialny ówczesny przewodniczący coś tam do spraw >wiary w Watykanie Josef Ratzinger? Jest mi to potrzebne do >moich puzzli. > Witam.
Jestem pierwszy raz na tym portalu i z ciekawością przeglądałem zamieszczone tu tematy do dyskusji. Gdy dostrzegłem pana tekst poczułem się wezwany do odpowiedzi gdyż, także cenię sobie Tony'go De Mello. Jestem podobnie jak on jezuitą i wiem, że De Mello wyklęty na pewno nie został. Wątpliwości Kongregacji d.s.Doktryny K.K. dotyczyły tylko jednej jego książki tzn "Przebudzenia". To, że Kongrecacja załęła się Tonym nie oznacza, że został wyłączony ze wsplnoty Kościoła. Wbrew utartym opiniom nikt w Kościele nie ma takiej władzy aby skazać kogoś na wieczne potępienie, nawt papież. Kongregacja może jedynie np. zakazać nauczania w imieniu Kościoła a to przecież nie oznacza potępienia. Po drugie wątpliwości pojawiły się dopiero po śmierci De Mello a książka o którą chodziło nie była do końca jego autorstwa, gdyż był to zbiór konferencji wygłoszonych przez Toniego, ale spisanych przez jednego z jego przyjaciół-także już po jego śmierci. Sprawa została wyjaśniona i bez przeszkód można kupić książki tego charyzmatycznego człowieka w każdej księgarni. Jezuici cały czas stali po jego stronie a dziś zachęcamy do jego lektury. A dlaczego pojawiły się wątpliwości ze strony Kongregacji? Jak pan zapewne wie De Mello był Hindusem wychowanym i związanym z tamtejszą kulturą. W swoich książkach często nawiązywał do buddyzmu i hinduizmu, używał języka tamtej kultury do opisu dogmatyki katolickiej, która czerpie swój aparat pojęciowy z filozofii scholastycznej. De Mello użyawał bogatego, metaforycznego języka, podatnego na wielość interpretacji. To właśnie pewne stwierdzenia w "Przebudzeniu" wzbudziły wątpliwości Kongregacji i musiały one być poddane dokładniejszej interpretacji. Będę tu bronił Kongregacji co do logiki jej działania gdyż rozwiewanie wątpliwości doktrynalnych jest jej zadaniem. To oczywiście nie znaczy, że w Kościele nie dyskutuje się na wiele kwestii, także doktrynalnych. Ale pisma księdza, jakim był De Mello nie mogą w podstawowych kwestiach dogmatycznych kłócić się z nauczaniem Kościoła. W całej sprawie chodziło o wykluczenie takiej możliwości, co też się stało. Pozdrawiam. Romek
|