Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mariawici

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
26-11-2005 20:26Piątkowska (7 punktów)Mariawici
Wierzę w Boga, szukam religii dla siebie. Doktryny kościoła katolickiego zdecydowanie mi nie pasują, wśród znajomych uchodzę za antyklerykała:-p
Mniejsza z tym, co inni widzą, chodzi o to, co ja myślę.
Próbuję zanaleźć wyznanie dla siebie, bo czasami brakuje mi jednak oparcia w postaci religii. Czasem "szkiełko i oko" nie wystraczają, by rozumieć świat...
Zaintrygował mnie odałam kościoła katolickiego- Mariawici.
Czy ktoś może mi udzielić bliższych informacji nt. tego kościoła? Będę wdzięczna.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kott (140 punktów)
>Wierzę w Boga, szukam religii dla siebie. Doktryny
>kościoła katolickiego zdecydowanie mi nie pasują, wśród
>znajomych uchodzę za antyklerykała:-p
>Mniejsza z tym, co inni widzą, chodzi o to, co ja myślę.
>Próbuję zanaleźć wyznanie dla siebie, bo czasami brakuje mi
>jednak oparcia w postaci religii. Czasem "szkiełko i oko"
>nie wystraczają, by rozumieć świat...
>Zaintrygował mnie odałam kościoła katolickiego- Mariawici.
>Czy ktoś może mi udzielić bliższych informacji nt. tego
>kościoła? Będę wdzięczna.
Ech...
www.mariawita.pl/
Piątkowska (7 punktów)
Dlaczego "ech"?...
Kott (140 punktów)
>Dlaczego "ech"?...
>
Po pierwsze z racji nieumiejętności korzystania z wyszukiwarki internetowej, po drugie z powodu Twojej wiary że Mariawici tak strasznie się różnią od katolików rzymskich.
placownik (17853 punktów)
   Garnitury szyte na miarę, to luksus na który stać nie każdego. Z wiarą, jak widać, jest inaczej. A przecież czasami, jak uczy historia (np. Filioque), decydują niuanse. To niezwykle krzepiące!

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Piątkowska
Kott! Ja tę strone to dawno sama znalazłam i z wyszukiwarek internetowych umiem korzystać, inaczej nie trafiłabym tu. Ale mnie nie interesują tylko suche fakty, ale też informacje "z pierwszej ręki", doświadczenia osób, które do Mariawitów należą lub należały...
Po prostu nieprecyzyjnie sie wyraziłam.
Kott (140 punktów)
>Kott! Ja tę strone to dawno sama znalazłam i z wyszukiwarek internetowych umiem korzystać, inaczej nie trafiłabym tu. Ale mnie nie interesują tylko suche fakty, ale też informacje "z pierwszej ręki", doświadczenia osób, które do Mariawitów należą lub należały...
>Po prostu nieprecyzyjnie sie wyraziłam.
OK, zwracam honor Sorry.

Inna sprawa że rzeczywiście wyglądało to tak jakbyś szukała strony...
Piątkowska
Kott Pozdrawiam.
Namota
Cześć, wiesz ja też ma podobny problem. Mimo, że jestem katoliczką to ciągle pojawia się coś z czym się nie zgadzam. W tym roku pod koniec wakacji poznałam dwóch chłopaków, którzy są .... no właśnie ich wiara się nie nazywa. Po prostu czytają pismo w kilkanaście, kilkadziesiąt osób i je analizują. Nie mają żadnych obrzędów nakazów ani nic podobnego. Starają się na wszystko znaleźć odpowiedź w piśmie. Co mnie najbardziej zdziwiło, to to że od samego początku chętnie ich słucham. Ja, wielka przeciwniczka rozmów na temat wiary z innowiercami, rozmawiam z nimi i to na własne życzenie. Ale może pojawili się na mojej drodze po to by odpowiedzieć mi na wiele nurtujących pytań. Piszę do Ciebie byś wiedziała, że jest więcej osób, które ciągle szukają. Mam nadzieję, że znajdziemy to czego szukamy.
Teresa
>Cześć, wiesz ja też ma podobny problem. Mimo, że jestem katoliczką to ciągle pojawia się coś z czym się nie zgadzam.

Uważam, że zanim podejmie się decyzję opuszczenia KrK warto spojrzeć na KrK z dystansu. Propozycją takiego spojrzenia na katolicyzm jest też "Wiekuisty człowiek", znanego chrz. autora G. K. Chestertona. Bardzo polecam.

Ja z kolei czytając swego czasu namiętnie książki rozmaitych pastorów natrafiłam tam na przeciwstawne tezy wysnute z Biblii, przy czym każdy z pastorów, twierdził, że to on ma monopol "prawdę". To mnie zniechęciło. W takiej sytuacji zawsze istnieje zagrożenie, że ktoś, kto np. rozwiódł się zacznie głosić, że Ewangelia dopuszcza rozwód, itd. Z tego wynika, że potrzebna jest instytucja (tzw. Urząd nauczycielski), żeby była zachowana jedna wykładnia.
To bardzo dobrze, że ludzie czytają Pismo św., ponieważ ma ono decydującą wagę. Ale warto zauważyć, że niewątpliwie uczniowie apostołów lepiej niż my wiedzieli jak interpretować Pismo św., czego nie są w stanie zrozumieć protestanci i inni ludzie, którzy odrzucają całą Tradycję (np. w kwestii Eucharystii i interpretacji słów "bierzcie i jedzcie ...").

Dochodzi nawet do takich sytuacji, jak sytuacja, w której się znalazł brat jednego mojego znajomego protestanta. Zmieniał on wielokrotnie kościoły (ponieważ w każdym było coś, co mu się nie podobało) aż zawisł w "kościelnej" próżni , gdyż wyczerpał już wszystkie możliwości zmiany. To tak ku przestrodze.

Jako ciekawostkę może dodam, że czytałam taka książką "Made in USA" Guya Sormana.
Pisze on w niej o tym, że w USA istnieją setki "kościołów" ostro rywalizujących ze sobą tak, jakby wzrost dochodów i liczby wiernych dowodził, że się jest wybrańcem Boga.

Ale czy to jest jeszcze autentyczna religia? Oto opis nabożeństwa we "wspólnocie religijnej" Agape, które jest jednym z najbardziej cenionych w świecie show-bisnessu i mody - fragment z rozdziału "Bóg to ja":

"Na ambonę wchodzi pastor. Publiczność wstaje i głośno klaszcze. Michael Beckwith, założyciel Agape, dba o swój wygląd: szary, nienaganny garnitur, biała koszula i niebieski krawat z rozmysłem kontrastują z dredami. Publiczność tego czarnego pastora to głównie biali i azjaci (....). Jesteśmy proszeni o wstanie z miejsc i wspólnie odmawiamy modlitwę początkową "Z radością wielbię moją boskość. Świątynia mego ciała to instrument szczęścia" Amen. Kończy Beckwith.
Czy jest to nabożeństwo chrześcijańskie? Nie widzę żadnego krzyża. Choć prawda jest, że krucyfiks zniknął z większości kościołów chrześcijańskich w Stanach Zjednoczonych. Dla wiernych poszukujących raczej natychmiastowego szczęścia niż odkupienia grzechów był zbyt tragicznym znakiem."


Jak pisze Sorman wspólnota "Agape" nie jest niezwykłą wspólnotą, ale wyróżnia się uwielbieniem własnego Ja i teatralnym charakterem nabożeństwa. Jest w tej książce analiza tzw. amerykańskiej religii, a także wzmianka o cieszących się mniejszą popularnością charyzmatycznych grupach katolickich wiernopoddańczych Watykanowi. Również polecam.
Krzysztof Suplicki (6 punktów)
>Uważam, że zanim podejmie się decyzję opuszczenia KrK warto spojrzeć na KrK z dystansu. Propozycją takiego spojrzenia na katolicyzm jest też "Wiekuisty człowiek", znanego chrz. autora G. K. Chestertona. Bardzo polecam.

spojrzeć z dystansem na KrK czytając ....... chrześcijańskiego autora?
Wiem że chrz. autor to niekoniecznie katolicki ale, Pani Tereso proszę wybaczyć, po przeczytaniu iluś tam Pani postów nie wierzę w ten dystans. "Wiekuisty Człowiek" musi odpowiadać Pani katolickiej duszy.
Nieczytałem i nie będę czytał tej książki, wystaczą mi posty Pani i Kontrasta.

>Jako ciekawostkę może dodam, że czytałam taka książką "Made in USA" Guya Sormana.
>Pisze on w niej o tym, że w USA istnieją setki "kościołów" ostro rywalizujących ze sobą tak, jakby wzrost dochodów i liczby wiernych dowodził, że się jest wybrańcem Boga.

KrK to oczywiście nie dotyczy.

Pani Tereso może wystąpimy razem do moderatorów(?) o założenie w FORUM działu HUMOR.

Ps. zwróćcie uwagę, że możecie mi zarzucić wypowiadanie się na temat książki, której nie czytałem co jest bardzo i bardzo i bardzo nieracjonalne.
Ps. do ps. nie musicie dziękować.

ks
default
> Czy jest to nabożeństwo chrześcijańskie? Nie widzę żadnego krzyża. Choć prawda jest, że krucyfiks zniknął z większości kościołów chrześcijańskich w Stanach Zjednoczonych. Dla wiernych poszukujących raczej natychmiastowego szczęścia niż odkupienia grzechów był zbyt tragicznym znakiem."

Nie znam szczegółów przebiegu tego 'nabożeństwa,' ale jedno jest oczywiste: zarówno eucharystia jak i wszelkie inne rytuały sa elementem misterium. Jak nazwa wskazuje, ma ono związek z tajemniczością. I właściwie temu, t.j. wywołaniu religijnego uniesienia mają służyć śpiewy, kadzidła, wielkie gmachy, witraże, freski et caetera, et caetera. Występy złotoustych pastorów, wykrzykujących w uniesieniu do Boga lub wiernych również.
Przedwojenny (2 punktów)
>Wierzę w Boga, szukam religii dla siebie. Doktryny
>kościoła katolickiego zdecydowanie mi nie pasują, wśród
>znajomych uchodzę za antyklerykała:-p
>Mniejsza z tym, co inni widzą, chodzi o to, co ja myślę.
>Próbuję zanaleźć wyznanie dla siebie, bo czasami brakuje mi
>jednak oparcia w postaci religii. Czasem "szkiełko i oko"
>nie wystraczają, by rozumieć świat...
>Zaintrygował mnie odałam kościoła katolickiego- Mariawici.
>Czy ktoś może mi udzielić bliższych informacji nt. tego
>kościoła? Będę wdzięczna.
Szczerze mówiąc, pierwszy raz spotykam się, by ktoś chciał przejśc na wyznanie starokatolickie.
Z reguły ludzie teraz przechodzą do Kościołów ewangelikalnych, czy ogólnie protestanckich z rzymskiego-katolicyzmu.
Bo jaki jest sens przejścia z Krk do kościoła marawicikiego czy polsko-katolickiego? Przecież to jest dokładnie to samo, tyle , że u Mariawitów, dochodzi bałwochwalczy kult MArii Franciszki Kozłowskiej i nie akceptowanie zwierchności i nieomylności Papieża. Reszta to dokładnie to samo co w Krk.

Pomijam juz fakt, że kościoły starokatolickie w Prlu , były jedynymi służalczymi względem władz i jedynymi, które nie były prześladowane. Prześladowano Krk, Zjednoczony Kościół Ewangeliczny(czyli de facto cały protestantyzm Prl, poza luteranami)-a polsko-katolicy mieli u władzy szczególne względy i liczone, że polsko-katolicym , wyprze rzymski-katolicyzm.
Stąd potem moralny kac i topniejące szeregi wiernych w obu starokatolickich kościołach.
JATO (2644 punktów)
A na co Pani jakś formalna forma wiary. Czy wiara wymaga przynależności do jakiegoś kościoła, sektyy czy innej instytucji. Czy nie mozna wierzyć w Boga dla smaego Boga i dal samej w Niego wiary? Taka zmiana "barw klubowych" to tylko samouspokojenie i nic więcej. Trudno się wyrwać z tego w co nas wtłoczono od dziecka - mnie jednak sie udało.
Pozdrawiam.
JATO - niepoprawny agnostyk.


Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
Piątkowska
JATO Dziękuję za słowa, które dały mi do myślenia... Bardzo długo uważałam, ze wystarczy mi sama wiara. Ale czasem jakoś brakuje mi religii, zasad, z którymi bym się zgadzała... Sama już nie wiem... Muszę to jeszcze mocno przemyśleć. Pozdrawiam ciepło.
JATO (2644 punktów)
Do posiadania zasad nie jest potrzebna liturgia. Niezależnie z czego te zasady wynikają (nauczanie kościelne, indoktrynacja, wychowanie rodzinne, szkoła, kisążki etc...) zawsze je w sobie mamy. Najprostszym wykładnikiem etyki jest hyba hipokratesowe "Primum non nocere". Tak z resztą moralność (w uproszczeniu) ujmuje Moore.
Pozdrawiam. JATO.


Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
Przedwojenny (2 punktów)
>A na co Pani jakś formalna forma wiary. Czy wiara wymaga przynależności do jakiegoś kościoła, sektyy czy innej instytucji. Czy nie mozna wierzyć w Boga dla smaego Boga i dal samej w Niego wiary? Taka zmiana "barw klubowych" to tylko samouspokojenie i nic więcej. Trudno się wyrwać z tego w co nas wtłoczono od dziecka - mnie jednak sie udało.
>Pozdrawiam.
>JATO - niepoprawny agnostyk.
>

> Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
Trudno być chrześcijanininem samemu-jak to kiedyś powiedział Luter.
Zresztą w każdej dziedzinie życia , nie da się kroczyć samotnie-nie ma jednoosobowych partii politycznych, jednoosobowych stowarzyszeń, jednoosobowych ruchów społecznych.
Ludzie mają naturalną skłonność , by gromadzić się, wraz z ludźmi podobnie patrzącymi na świat, podobnie myślącymi.
To jest zupełnie naturalne i pozytywne.
Pomijam już fakt , że będąc jednoosobową ,,chrześcijańską wyspą" , rodzą się podstawowe problemy-zaczynająć od chrztu(jak samemu się ochrzcić?) , a kończąc na komunii( nie wyobrażam sobie by ktoś sam sobie udzialał komunii)-a obie te rezczy to warunek konieczny, by by być chrześcijaninem(mówi o tym Biblia , i my, jako luteranie również, uznajemy tylko te dwa sakramenty, konieczne w życiu chrześcijańskim).
>
>
>1.Wszystkie kościoły chrześcijańskie (lub prawie wszystkie) wywodzą się z tego samego pnia, są przesiąknięte podobną duchowością i wyznają podobne prawdy wiary
>
To jest absurd.
Kościoły chrześcijańskie, sa skarjnie rózne.
Akurat MAriawici i Krk, są bliźniaczo podobne,ale większośc Kościołów, róźni się od siebie ogromnie.
Poczynając od penatakostalnych , charyzmatycznych, Zielonoświątkowców, jako skarjny nurt charyzmatyczny(do tego nurtu zaliczyłbym jescze kwakrów, a w Polsce Chrześcijan Wyznania Ewangelicznego), poprzez trzymające się augustiańskiej zasady predestynacji, surowe kościoły kalwińskie, po kładzącze główny nacisk na nowe narodzenie, wspólnoty baptystyczne, a skończywszy na luteranach.
>
>2.Mają na zbiorowym kościelnym sumieniu danej wspólnoty podobne przewinienia a czasem zbrodnie (zarówno katolicy jak i protestanci z podobnym zaangażowaniem palili na stosach, prowadzili wojny w między sobą w imię miłosiernego Chrystusa, który nakazuje przecież MIŁOŚĆ i NADSTAWIANIE POLICZKA
>To, że ktoś nie rozumie Ewangelii i morduje w imię Boga, świadczy tylko o tym, że jest to człowiek głupi, lub złej woli.
Ja mogę zabijać w imię Kubusia Puchatka-uzasadniająć to tym, ze wyczytałem to w Kubusu Puchatku, że muszę zabijać innych. W Ewangelii, nie ma ani słowa, o tym , by zabijać kogokolwiek, więc osoby zabijające w imię Boga , robią to w imię Boga, tylko w swoim chorym mniemaniu-Bóg tego nie chcę, a człowiek o spaczonym umyśle , może zabijać w dowolne imię.
>
>3.Niektóre z nich są splamione współpracą z totalitaryzmami faszystowskimi lub komunistycznym
>
Oczywiście, że tak. Kościoły tworzą grzeszni ludzie i w każdej denominacji kościelnej, mogą sie trafić zbrodniarze, konfidenci, czy po prostu ludzie nie rozumiejacy Eangelii, a będacy w danej wspólnocie tylko dla zysku.
>4.Kościoły chrześcijańskie z upodobaniem zmieniają swoje barwy - poglądy, dzielą się, pączkują - nie mają nic wspólnego z Bogiem przez siebie głoszonym, który jest przecież niezmienny.
>
Nie widzę nic złego , w tym , że istnieją tysiące róznych Kościołów.
Gdzie kilka osób tam zawsze są róznice zdań w patzreniu na pewne sprawy wiary.
Jest to bogactwo chrześcijaństwa-każdy może wybrać swoją drogę w ramach bycia uczniem Chrysrtusa.
Tyle, że cięzko iśc samemu. Zawsze wskazana jest wpsólnota.
>
JATO (2644 punktów)
>Trudno być chrześcijanininem samemu-jak to kiedyś powiedział Luter.
>Tyle, że cięzko iśc samemu. Zawsze wskazana jest wpsólnota.
Odnoszę się tylko do mojego "kawałka". A zatem.
1. Kto powiedział, że chrześcianinem? Dlaczego nie buddystą, machometaninem, lamaistą, animistą, wyznawcą new-age, etc... Tyle tych różnych jedynie słusznych religii, że można sie pogubić. Polecam Wikipedia - hasło "religia".

Religia jest pochodną naszego światopoglądu i naszej wiedzy o świecie. Bodaj Voltaire powiedział, że "gdyby Boga nie było to należało by go wymyslić" (koleżeństwo proszę o ewentualne sprostowanie).
Religie epifaniczne (obiawione) celują wprost w tworzeniu dogmatów. Do powstania takiej religii potrzebny jest prorok, obiawiona (zazwyczaj) ksiega, grono "fanów" i odpowiednio długi czas. Dobrym przykładem narodzin religii obiawionej był przypadek ZSRR wraz z marksizmem/leninizmem. Był prorok (a nawet kilku), była księga (a nawet wiele) grono fanów etc... Po kilku stuleciach mieli bysmy religie marksistowska "jak drut". Szczęściem tak sie nie stało.
Religia, podobnie jak teorie matematyczne potrzebuje aksjomatów.
W geometrii euklidesowej jednym z nich jest założenie, że przez punkt poza prostą można przeprowadzic tylko jedną prosta do niej równoległą. Jeżeli tego zaniechamy, czyli zaprzeczymy temu założeniu to otrzymamy geometrię krzywoliniową Minkowskiego (jak same nazwisko wskazuje był Niemcem).
Z religią bedzie to samo. Załóżmy, że usuniemy z chrześciaństwa dogmat o jedności Trójcy Swiętej. Coś takiego już było choć skończyło się podle dla wyznawców. Albo wyrzucmy dogmat o niepokalanym poczęciu. Co wtedy otrzymamy. Albo politeizm albo uczłowieczymy Chrystusa. => Całe chrześciaństwo stanie na głowie. Aż trudno przewidzieć skutki.
2. Wiadomo, że człowiek jest istota stadną i trudno mu być jednostka wyalienowaną ze społeczeństwa. Czy oznacza to jednak, że przynależność do wspólnoty musi kończyć się przyjęciem jedynie słusznego ideolo. Weź dla przykładu niniejsze forum. CZy wszyscy tu są ateistami i wierzą, że Boga nie ma. Nie. Piszecz Ty, jak sie określiłeś Luteranin, piszę ja niepoprawny agnostyk o korzeniach rzymsko-katolickich, Pisze Teresa, zatwardziała katoliczka (przynajmniej tak wynika z Jej wypowiedzi) i wielu innch. łączy ich tylko jedna wspólna cecha. Usiłują zrozumieć świat. Czy to za pomocą gnozy czy czystego rozumu. Ich sprawa. Poglądy się ścieraja ludzie nie. Można zatem żyć w gromadzie bez nazrucania innym wypracowanych przez siebie dogmatów. Trzeba tylko chcieć uznać inność w miejsce naszości. To się nazywa po prostu tolerancja.
Alternatywą jest faszyzm, bolszewizm (nie mylćc z komunizmem - komunizm to ustrój społeczny a nie ideologia panujaca w ZSRR), terroryz islamski, szariat, zwyczaj sati w hinduiźmie, wyprawy krzyżowe, wojny religijne (tak w Europie zachodniej jak i ostanimi laty w byłej Jugosłwii) etc...
Pozdrawiam.
JATO


Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
Andro (1185 punktów)Mariawici - NIE TĘDY DROGA
Nie radzę występowania z kk i wstępowania do innego kościoła chrześcijańskiego.
Z następujących względów:
1.Wszystkie kościoły chrześcijańskie (lub prawie wszystkie) wywodzą się z tego samego pnia, są przesiąknięte podobną duchowością i wyznają podobne prawdy wiary.
2.Mają na zbiorowym kościelnym sumieniu danej wspólnoty podobne przewinienia a czasem zbrodnie (zarówno katolicy jak i protestanci z podobnym zaangażowaniem palili na stosach, prowadzili wojny w między sobą w imię miłosiernego Chrystusa, który nakazuje przecież MIŁOŚĆ i NADSTAWIANIE POLICZKA).
3.Niektóre z nich są splamione współpracą z totalitaryzmami faszystowskimi lub komunistycznym
4.Kościoły chrześcijańskie z upodobaniem zmieniają swoje barwy - poglądy, dzielą się, pączkują - nie mają nic wspólnego z Bogiem przez siebie głoszonym, który jest przecież niezmienny. Podobnie zresztą Mariawici - podzielili się już tyle razy i tyle razy zmienili odcienie i barwy... (patrz np www.racjonalista.pl/kk.php/s,1999)
-----------------------------------------------------------------------

--
Całkiem niedawno miałem podobny problem i chciałem wstąpić do innego niż kk kościoła - miałem na myśli któryś z kościołów ewangelickich, ale po przestudiowaniu ich historii (po owocach ich poznacie) odechciało mi się nadal tkwię w kk i powoli, mentalnie gotuję się do opuszczenia kk i nie wstępowania do żadnego innego kościoła ani związku wyznaniowego ponieważ doszedłem do wniosku, że tak naprawdę być prawym mogę bez kościołów.
A studiując historię chrześcijaństwa dochodzę do wniosku, że przeczy ono swoją postawą prawdą które głosi... Niestety niezależnie od pierwotnych chęci chrześcijaństwo zdradziło samo siebie i stało się "opium dla ludu", które jest wykorzystywane do manipulowania masami.

Pozdrawiam i życzę odnalezienia swojego miejsca na ziemi zarówno tobie jak i sobie...
PiątkowskaOdp: Mariawici - NIE TĘDY DROGA
Dziękuję Ja właściwie w kk dawno juz nie jestem. Nie wystąpiłam oficjalnie, ale moja noga dawno tam nie postanęła... Może masz rację?... Długo tak właśnie myślałam (że można być prawym bez religii) i może warto przy tym pozostać... Pozdrawiam.
Andro (1185 punktów)
>Dziękuję Ja właściwie w kk dawno juz nie jestem. Nie wystąpiłam oficjalnie, ale moja noga dawno tam nie postanęła... Może masz rację?... Długo tak właśnie myślałam (że można być prawym bez religii) i może warto przy tym pozostać... Pozdrawiam.

Dzięki za natychmiastową reakcję...
A już na pewno odradzam sekt chrześcijańskich lub innych - tam dopiero jest jazda i wysysanie z człowieka wszystkiego co wartościowe zarówno w sferze materialnej jak duchowej...
Myślę, że niepotrzebnie można się powtórnie zniechęcić.
Niestety organizacje tworzone przez ludzi idealne nie były i nie są.
Mam cały czas zgryz z kościołem ponieważ mam głęboką chęć przebywania z ludźmi, którzy myślą podobnie - kościół niby to zapewnia, ale tylko teoretycznie. W praktyce wspólnotą nie jest.
Z miłą chęcią przyłączyłbym się do wspólnoty ludzi, która chce żyć godnie, ale bez terroryzowania swych członków i bez dorabiania teorii o Jahwe, Chrystusie, Buddzie, Mahomecie, Manitou, El, Zeusie itp.itd....

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365