Racjonalista - Strona głównaDo treści
moja filozofia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
08-01-2006 12:49Dubelmoja filozofia
Powodem skłaniającym mnie do napisania tego jest moje pragnienie poznania siebie. Mam nadzieje, że gdy napisze szczerze o swych poglądach dotyczących wiary, pomoże mi to w ich generalizacji, w tym, że odszyfruje siebie. Jednak głównym celem rozprawy jest chęć stania się lepszym w czym pomoże mi nowa hierarchia wartości którą będę starał się wdrążyć w życie. Przejdźmy więc do moich poglądów.
Przyjmuję za pewnik istnienie najwyższej siły, która być może ma lub miała wpływ na materię. Siłę tą nazywamy Bogiem. Jedni docierają do niej przez wiarę w Chrystusa inni w Allaha jeszcze inni w Buddę. Tkwi we mnie przekonanie, że to tylko symbole, które mają za zadanie zbliżyć nas do jedynego Stwórcy. Z subiektywną pewnością mogę stwierdzić, że Kościołowi na świecie potrzebna jest reforma. Ktoś może powiedzieć, że głupi Bartuś zabawia się w Lutra. Ale to mnie nie zraża bo mam na względzie także dydaktyczny cel tej rozprawy. Tak więc może wyjaśnię szerzej jak ja widziałbym KOŚCIÓŁ. Należy wyjść od tego, że traktuje religie jako coś osobistego. Tak więc kościół powinien być dla mnie organizacją dobrowolną, kosmopolityczną, ze spowiedzią powszechna (nie widzę potrzeby opowiadania o swych występkach równorzędnemu podmiotowi, który hipotetycznie niejednokrotnie ma na sumieniu więcej niż osoba którą spowiada. Według mnie Bóg to wszechogarniający byt idealny, który stworzył materię, nadając właściwości rozumne tej która tworzy człowieka. Człowiek jak wiemy składa się z samej "chemii". Musi istnieć coś co nakazuję tej materii np. .; łączenie się w związki chemiczne, by później stały się roślinami, rzeczami materialnymi i ludźmi. Tak więc jest ona z jednej strony bierna, nie posiadająca sama w sobie intelektu, z drugiej zaś przepełniona wolą boską, bez której nie ma ona żadnych możliwości. Tak więc to On determinuje jej działanie. Najdoskonalszym bytem materialnym jest człowiek, posiadający cząstkę Boga - rozum, który jest najwyższą cnotą. Bez rozumu nie możliwy jest rozwój człowieka, który bez wątpienia jest wpisany w naszą naturę. Wolna wola zawiera się w rozumie tak więc pochodzi ona od Boga. W moim przekonaniu dla bytu takiego jak Bóg nie jest ważne czy człowiek chodzi do Świątyni, i czy wyznaje swe grzechy przed kapłanem. Ważne jest jedynie przestrzeganie dobrego wewnętrznego prawa. Kościołem Bożym dla mnie jest wszystko co mnie otacza. We wszystkim bowiem możemy dostrzec Boskość. I takie postrzeganie Boga jest dla mnie najodpowiedniejsze. Uważam że nasze czyny mają wpływ na przyszłość. Niejednokrotnie miałem wrażenie, że po zrealizowaniu jakiegoś dobrego uczynku, otrzymałem nagrodę w postaci pomyślności w życiu. To chyba jakiś dowód na istnienie Tego Czegoś. Czasami wydaje mi się, że w człowieku drzemią wielkie możliwości, ograniczone tylko przez nas samych i nasze rozumowanie. Często przyjmujemy jakieś założenia bez pewności na ich autentyczność. W moim zamyśle mądrym człowiekiem jest ten, który jest otwarty na propozycje pojmowania czegoś na sposób innego człowieka, następnie dokonuje krytycznych ocen kierując się własnym rozumem, którego stara się nie ograniczać. Chodzi mi o to, że powinien być on swoiście elastyczny, nastawiony na szersze bardziej abstrakcyjne przemyślenia na temat czegoś co wydaje się nawet pozornie głupie. Jak dotąd ludzie nie pojęli swojej natury ponieważ nasza cywilizacja skupiła się na rozwoju technicznym, zapominając o ważniejszej rzeczy - duchowości. Może starożytni z racji tego, że nie byli skażeni jeszcze tak bardzo cywilizacją, znacznie bardziej popisali się na tym polu. Byli znacznie bardziej rozwinięci duchowo. Jako przykład można podać greckie szkoły filozoficzne. Jeśli chodzi o moje motywy działania to sprawa ma się jasno. Kieruję się wewnętrznym EGO, które jest swoistym rodzajem rozumu, z którego robie użytek jeśli tylko się zamyśle. Tak więc jeśli nie poświęcimy odpowiedniej ilości czasu na zamysł, ograniczamy możliwości wolnej woli, która nie jest tak do końca wolna ponieważ czasami jednak dokonujemy czynów których z pewnością nie możemy uznać za pożądane. Można by twierdzić, że na naszą decyzję zawsze ma wpływ nasza wola. Tak więc zastanawiam się nad przypadkiem działania w afekcie. Wolna wola w tym przypadku nie miała miejsca. Zadecydował o tym brak rozsądku, składnika rozumu. Tak więc na najważniejszą cnotę - rozum składają się na pewno EGO i powiązany z nim rozsądek który ma na względzie pojęcie skonstruowane przez mądrych naszych potomków - mianowicie dobro wspólne. Realizacja dobra wspólnego jest wpisana w społeczną naturę człowieka. Jest to dobro najwyższe, przykazanie większości Bogów wykreowanych przez ludzi. Jest ono logicznie dobre i pożyteczne. Wierzącym człowiekiem nazwał bym kogoś kto poprzez realizację dobra, znajdując się w tarapatach liczy na pomoc Wyższej siły ufając, że ona nadejdzie. Następnie nieogarnięty umysł zrobi resztę. Tym samym wywołamy swoisty efekt placebo, który jednak jest zależny od naszego postępowania, wiary w siebie i woli Bożej. Pozytywne myślenie pomaga kolosalnie w życiu co jest udowodnione naukowo. I to kolejna właściwość naszego nieogarniętego umysłu, którego odszyfrowanie mamy w zasięgu ręki, wystarczy tylko chcieć. Tak więc by go odszyfrować należy go do tego celu używać. Nasuwa się wniosek, że nasz umysł jest podmiotem naszych działań i decyzji zarazem przedmiotem tych działań jeśli pragniemy poznać samych siebie przez wgląd w swoje wnętrze i nareszcie czymś co może zbliżyć nas "małych bogów" do Bytu Doskonałego poprzez wyzbycie się ograniczeń myślowych. Potrzebujemy tylko na to wzoru. Myślenie zgodnie z naturą człowieka równa się osiąganiu coraz to nowych szczytów swych możliwości w ogóle oraz osiąganiu szczytu doskonałego myślenia połączonego logicznie z dobrem, natomiast jego brak, lub powierzchowność umysłowa (głupota)prowadzi do zła. Objawem zła we współczesnym świecie są niewątpliwie wojny, prowadzące do utraty przez ludzi czegoś najcenniejszego docześnie - życia. Czegoś co nie jest pierwotnie naszym dziełem. Co do przyszłości po

motyl
Naiwne i pełne luk.
Pozdrawiam
plodzien (7378 punktów)
>Przyjmuję za pewnik istnienie najwyższej siły, która być może ma lub miała wpływ na materię. Siłę tą nazywamy Bogiem. Jedni docierają do niej przez wiarę w Chrystusa inni w Allaha jeszcze inni w Buddę. >
Buddę? No i już tutaj mleko Ci się rozlało.
Pozdrawiam
Andrzej Bonifacy
> Naiwne i pełne luk.
Pełne sprzeczności, błędów logicznych i merytorycznych, bezmyślnie powtarzanych bałamutnych "prawd obiegowych", przesycone pobożnym "chłopskim rozumowaniem". Całość świadczy o dogłębnej nieznajomości używanych pojęć i poruszanych tematów.

im więcej poznaję tym więcej widzę niepoznanego

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365