Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jakie sekundy?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
31-03-2007 13:49Ocykan (3528 punktów)Jakie sekundy?
Publikacje na temat początków Wszechświata (zwłaszcza te popularnonaukowe) opisują, co działo się w jakimś ułamku sekundy po "Wielkim Wybuchu", w pierwszej, drugiej sekundzie po, itd. Tylko o jakie "sekundy" chodzi? Jak wiadomo, na początku koncentracja masy była ogromna, a przecież tempo upływu czasu zależy od masy. Zatem czy ww. publikacje mówią o naszych obecnych sekundach, czy o sekundach z tamtego okresu, trwających miliony naszych lat?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Tofik (5585 punktów)
Właściwie to nie możemy tego chyba poprawnie określić, ale może chodzi tu o sekundy świetlne, bo raczej wszystko co dzije się w kosmosie podają w tym czasie (a sekundy chyba Ziemskie, skoro liczą to na nasz czas naukowcy mieszkający na Ziemi, ale głowy nie dam uciąć.


"Fanatyzm: mieszanka wybuchowa tępoty i energii." Herbert von Karajan
zenek
>Właściwie to nie możemy tego chyba poprawnie określić, ale może chodzi tu o sekundy świetlne, bo raczej wszystko co dzije się w kosmosie podają w tym czasie

Nie słyszałem nigdy o takiej miarze czasu jak sekunda świetlna. Odległości - owszem.
Tofik (5585 punktów)
Kurcze mój błąd, coś mi się ostatnio mózg lasuje

"Fanatyzm: mieszanka wybuchowa tępoty i energii." Herbert von Karajan
google
>a przecież tempo upływu czasu zależy od masy.
Zdaje się, że obecnie przyjmowana definicja sekundy obowiązuje niezależnie od układu odniesienia, masy i prędkości. Z zewnątrz ta sekunda może oczywiście trwać dowolnie krótko lub długo, tak jak sekunda przy czarnej dziurze może trwać całe wieki u nas.
Ocykan (3528 punktów)
>>a przecież tempo upływu czasu zależy od masy.
>Zdaje się, że obecnie przyjmowana definicja sekundy obowiązuje niezależnie od układu odniesienia, masy i prędkości. Z zewnątrz ta sekunda może oczywiście trwać dowolnie krótko lub długo, tak jak sekunda przy czarnej dziurze może trwać całe wieki u nas.

No właśnie o to pytałem. Czy kiedy mówimy o pierwszej sekundzie po Big Bang'u mamy na myśli "naszą" sekundę, czy też sekundę w tamtym układzie odniesienia, która "u nas" trwałaby baaaardzo długo?
google
>Czy kiedy mówimy o pierwszej sekundzie po Big Bang'u mamy na myśli "naszą" sekundę, czy też sekundę w tamtym układzie odniesienia, która "u nas" trwałaby baaaardzo długo?
To jest ta sama sekunda Nie było wtedy żadnego 'u nas', było tylko 'to coś', co było wszystkim. Inaczej: gdyby istniało coś w czym istnieje nasz wszechświat i miało ten sam wymiar czasu, to w nim nasze miliardy lat mogłyby trwać dowolnie długo.
Ocykan (3528 punktów)
Chyba zła odpowiedź. No bo co to jest sekunda?

Jest to jednostka czasu, podstawowa w układzie SI; jest to czas równy 9 192 631 770 okresom promieniowania odpowiadającego przejściu między 2 poziomami struktury nadsubtelnej stanu podstawowego atomu izotopu cezu 133Cs.

A wtedy, bezpośrednio po Big Bang'u, taka definicja sekundy nie mogła mieć żadnego sensu. Bo przede wszystkim nie istniał jeszcze nie tylko izotop 133Cs, ale w ogóle atomy. Nie mogło być zatem mowy o jakichkolwiek przejściach pomiędzy jakimikolwiek poziomami jakiejkolwiek struktury. Czyżby wtedy sekunda była czasem równym 9 192 631 770 okresom promieniowania odpowiadającego przejściu między 2 poziomami struktury nadsubtelnej stanu podstawowego atomu izotopu cezu 133Cs, gdyby taki atom mógł istnieć? Chyba nie. Jak zatem należy zdefiniować podstawową jednostkę czasu, przy pomocy której można określać upływ czasu w tamtym okresie?
google
Wydaje mi się, że "gdyby taki atom mógł istnieć" ma jednak sens. Lepiej jednak będzie, jak spytasz na grupie newsowej fizyków. Sam jestem ciekaw, czy to pytanie jest takie trudne, czy tylko podchodzimy do problemu ze złej strony. Wiadomo jednak, że w pewnym momencie znane prawa fizyki się załamują i trudno będzie operować tymi samymi definicjami, może więc istnieje jakaś 'lepsza' (albo i jeszcze nie).
Ocykan (3528 punktów)
>Wydaje mi się, że "gdyby taki atom mógł istnieć" ma jednak sens.

Stanisław Lem napisał kiedyś żartobliwą nowelkę, w której występowało urządzenie informujace absolutnie o wszystkim. I urządzenie to podało między innymi, ile elektronów miałby na trzeciej orbicie od jądra atom intyru, gdyby taki pierwiastek mógł istnieć.
frank
>Publikacje na temat początków Wszechświata (zwłaszcza te
>popularnonaukowe) opisują, co działo się w jakimś ułamku
>sekundy po "Wielkim Wybuchu", w pierwszej, drugiej
>sekundzie po, itd. Tylko o jakie "sekundy" chodzi? Jak
>wiadomo, na początku koncentracja masy była ogromna, a
>przecież tempo upływu czasu zależy od masy. Zatem czy ww.
>publikacje mówią o naszych obecnych sekundach, czy o
>sekundach z tamtego okresu, trwających miliony naszych lat?

Proste - sekunda to kreska na kartce papieru,
bo tam był ten wielki wybuch.

Możesz jeszcze zapytać o długość tych 6-ciu dni,
w których Bóg tworzył świat (podobno siódmy jest teraz).

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365