Racjonalista - Strona głównaDo treści
Puszyste "sowy" i brzuchate "nocne marki"?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
27-07-2007 00:00Gosia (9452 punktów)Puszyste "sowy" i brzuchate "nocne marki"?
Potrzebna jest odpowiednia ilość snu. Badania wykazały, że ospałość jest ściśle powiązana z przybieraniem na wadze. Otóż mózg, który potrzebuje więcej snu niż otrzymuje może zostać oszukany, ale niestety tylko w jeden sposób: oferując mu więcej jedzenia... dużo, dużo więcej.

I co wy na to, sowy i nocne marki? Macie kłopoty z opychaniem się? Sadełko rośnie?
Jakoś u siebie nie dostrzegam takich tendencji, ale mogę nie być reprezentatywna, bo - jak mawiała moja mama - zawsze wszystko muszę robić na opak i po swojemu.

Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Coś mi to, Gosiu, nie "sztimuje". Wszyscy nadmiarowcy, jakich znam, nie tylko zbyt wiele konsumują, lecz i sypiają przydługo. To wydaje się logiczne, w trakcie snu najlepiej przyswaja się wszelakie zbędne i niezbędne paliwo.

   Mój osobisty przykład, człowieka rzadko idącego na tak zwany spoczynek przed 2.00 lub 3.00 w nocy, śpiącego za to najchętniej do 9.00 i dłużej, następnie ze trzy - cztery godzinki późnym popołudniem - też nie zgadza się z regułą, tak misternie przez ciebie wywiedzioną. W dodatku jadam tak, jak mój psiur imieniem Zbój, czyli raz dziennie. Ze względu na wiek już niewiele, choć gdy byłem młody to ho ho! Mam świadków swojego życiowego rekordu: sześć kilogramów kiełbasy na gorąco. Jednorazowo. I bez żadnej przesady. W ośrodku morskim w Jastarni może do dziś to pamiętają.

   Uprawiając wówczas intensywnie żeglarstwo, osiągałem ponad 90 kg wagi przy wzroście niewiele mniej niżeli 1.80 i nie był to tłuszcz. Dziś - niewiele ponad 70 kg. I najmniejszych kłopotów ze snem. Zasypiam zawsze i na życzenie - żeglarskim snem bez snów.

   Pozdrawiam szczególnie, ze względu na sowiość.

Gosia (9452 punktów)
>Zasypiam zawsze i na życzenie - żeglarskim snem bez snów.

Hej, Żeglarzu, dobrze jest śnić:

Już dawno od morskiej wody burty ściemniały
I żagle niejednym wichrem osmagane.
Staruszek jacht u kresu swoich dni
W przystani cichej o przygodach śni.


Próbowałam znaleźć źródło owych badań, ale wszyscy mądrale od "trzymania linii" wspominają tylko badania lub naukowców, ewentualnie (zapewne w celu wywarcia "piorunującego" wrażenia) amerykańskich naukowców.
Moje amatorskie dociekania ani tej tezy nie obalają, ani nie potwierdzają.
Przyjdzie mi, bidulce, żyć dalej w nieświadomości... co jednak nie pozbawi mnie resztek snu, ani radości życia.

Pozdrawiam.
ps.>sześć kilogramów kiełbasy na gorąco. Jednorazowo.
Powaliło mnie.






Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>ps.>sześć kilogramów kiełbasy na gorąco. Jednorazowo.
>Powaliło mnie.

   Gdybym miał prawdę rzec, to mnie wtedy też. Poza tym, im więcej czasu upływa, tym mniej sam w to wierzę.

   Pozdrawiam także.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>[...] bo - jak mawiała moja mama - zawsze wszystko muszę robić na opak i po swojemu.

Tym razem punkt dla... Mamy.

Pozdrawiam.


fides ex necessitate esse non debet
Gosia (9452 punktów)

>Tym razem punkt dla... Mamy.

Dziękuję.Pewnie by się ucieszyła... gdyby nadal wśród nas była.

Pozdrawiam.
IQ955 (2355 punktów)
>I co wy na to, sowy i nocne marki?
Jestem typowym nocnym Markiem (urodziłem się zresztą też pół godziny po północy - może mi stąd zostało). Natomiast, kiedy nie dostanę swojej porcji snu - mam raczej wstręt do jedzenia, za to dużo piję (napojów bezalkoholowych i proszę bez głupich żartów ).

P.S. Nie wiem, czy wiesz, że "nocny Marek" po niemiecku nazywa się też bardzo ładnie - das Nachtlicht (nocne światło).

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Gosia (9452 punktów)

> Natomiast, kiedy nie dostanę swojej porcji snu - mam raczej wstręt do jedzenia, za to dużo piję

Identycznie,jak moja znajoma, tyle tylko, że ona wchłania nieprawdopodobne ilości wysokosłodzonych i gazowanych napojów, co niestety (jej zdaniem) ma niebagatelny wpływ na rozmiar "oponki".

>das Nachtlicht
Ładne i ile w tym metaforycznych możliwości.

Pozdrawiam.
IQ955 (2355 punktów)
>Identycznie,jak moja znajoma, tyle tylko, że ona wchłania nieprawdopodobne ilości wysokosłodzonych i gazowanych napojów, co niestety (jej zdaniem) ma niebagatelny wpływ na rozmiar "oponki".
Mnie wystarcza zwykła herbata (niesłodzona) lub woda; właściwie - cokolwiek, byle mokre. Może się mylę, ale dotychczas żyłem w przeświadczeniu, że jest to typowa reakcja fizjologiczna - taka, jak na przykład pragnienie po wysiłku fizycznym, czy podczas upału,
>das Nachtlicht
>Ładne
Nooooo... Nam długo wmawiano, że oni tylko potrafią szczekać, jak żołdacy na filmach wojennych (trochę zresztą tę polską alergię na niemczyznę można i zrozumieć). Ale mają też dużo ładnych rzeczy w języku. Czy wiesz na przykład, że nasza (neutralna) "martwa natura" nazywa sie u nich das Stilleben, co można przetłumaczyć jako "ciche życie" (także - życie spokojne).

>i ile w tym metaforycznych możliwości.
Te możliwości to chyba raczej w nas nie "w tym"... Albo nie rozumiem, o co Ci chodzi...

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Dudek (190 punktów)
Ja przed maturą (i w jej trakcie) dorobilem sie niezlego brzuszka. Jestem potwierdzeniem tej teorii.
Chociaz piwo tez mialo w tym swój udzial.


XXI wiek a ludzie nadal wierzą w bogów.
Gosia (9452 punktów)
> Jestem potwierdzeniem tej teorii.

A ja jej zaprzeczeniem.Statystycznie rzecz biorąc uzyskałam tyleż potwierdzeń, co przeczeń.Coś chyba teoria kuleje...

Pozdrawiam.
J.Szulc (5723 punktów)

Jestem typowym "nocnym Markiem", ale jakoś jedzeniem nie zastępuję snu. Raczej jak pan Marek, dużo piję. Uwielbiam gorzką herbatę z dużą ilością cytryny.
Wiesz, kiedy przybieram na wadze?
W momencie wystąpienia problemów. Wtedy nie potrafię kontrolować ilości przyjmowanego jedzenia.
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że potrzebę snu można zastąpić jedzeniem. Ciekawe te badania. Czyżby chodziło o dostarczenie dodatkowych ilości węglowodanów dla prawidłowego funkcjonowania mózgu?

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
Gosia (9452 punktów)
>Jestem typowym "nocnym Markiem", ale jakoś jedzeniem nie zastępuję snu. Raczej jak pan Marek, dużo piję. Uwielbiam gorzką herbatę z dużą ilością cytryny.

Tu wyłania się ciekawa zależność, bo także wchłaniam spore ilości płynów.Nie chcę się wdawać w fizjologiczne szczegóły, ale może ma to związek z gospodarką elektrolitową organizmu.

>Wiesz, kiedy przybieram na wadze?
>W momencie wystąpienia problemów. Wtedy nie potrafię kontrolować ilości przyjmowanego jedzenia.

Ja w takich sytuacjach w ogóle nie jem.Żyję kawą i marchewkami.Głośne chrupanie mnie uspokaja,czego nie mogę powiedzieć o otoczeniu, więc kiedy zżera mnie stres to "odcinam się" i włażę do skorupy.

>Jakoś nie chce mi się wierzyć, że potrzebę snu można zastąpić jedzeniem.

Mnie też.

Pozdrawiam.
J.Szulc (5723 punktów)

Wiesz, przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl......
To też zależy od tego, dlaczego się nie śpi.
Trochę przewrotnie - no bo jeśli zżera Cię jakiś problem natury powiedzmy intelektualnej, to siedzisz, myślisz, kombinujesz, zastanawiasz się....
Co innego, jeśli ten czas spędzasz na wysiłku fizycznym... .
Wtedy, to co innego!
Trzeba jakoś uzupełnić straty kaloryczne....

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
Gosia (9452 punktów)

>Co innego, jeśli ten czas spędzasz na wysiłku fizycznym... .
>Wtedy, to co innego!
>Trzeba jakoś uzupełnić straty kaloryczne....

Wtedy ( ) też nie "zakąszam", ale piję mineralną.

Pozdrawiam.
IQ955 (2355 punktów)
Mam dwa pytania:

>Coś chyba teoria kuleje...
1. A co na to po prostu medycyna? Przecież to chyba jakiś mądry fizjolog powinien wiedzieć. Podobnie jak to, że człowiek po utracie krwi dużo pije, a przy pewnych chorobach nerek je dużo soli etc.

2. Czy ktoś wie skąd właściwie wziął się nocny "Marek" (a nie na przykład - Onufry)? Ja - nie wiem.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
J.Szulc (5723 punktów)

Nie jestem mądrym fizjologiem, ale jeśli pan pozwoli wtrącić się osobie nie pytanej...

- co do pierwszego pytania, to po części odpowiedziałam. Chodzi prawdopodobnie o zwiększone zapotrzebowanie na węglowodany, których potrzebuje mózg. Jeśli "zabierze" się czas na względny odpoczynek mózgu (względny, ponieważ mózg tak na prawdę nigdy nie śpi - wbrew opiniom co niektórych ), trzeba w jakiś sposób spowodować "naładowanie baterii".
W przypadku dużej utraty krwi, powiedzmy w wyniku krwotoku, organizm "zgłasza" zwiększone zapotrzebowanie na płyny w związku z zaburzeniami gospodarki wodno - elektrolitowej. Ciało człowieka składa się przede wszystkim z wody, która jest nośnikiem produktów potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania jak i pomaga w wydalaniu produktów przemiany materii. Odwodnienie organizmu może doprowadzać do zaburzeń w skurczach mięśni, czasem wręcz do obumierania komórek.
Co do chlorku sodu, to wiadomo, że powoduje zatrzymywanie wody w organizmie. Przy chorobach nerek mamy najczęściej do czynienia z zaleceniem diety nisko lub wręcz bezsolnej.

O pochodzeniu określenia "nocny Marek" nic mi nie wiadomo.

Przepraszam za "wtręt". Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
J.Szulc (5723 punktów)

Coś o tych, którzy "zarywają" noce... raczej z obowiązku, niż na własne życzenie, jak te sowy i inne marki.

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.

Niestety, mam problem z zamieszczeniem linku do wiadomości, którą chciałam państwu zaprezentować.
Wiadomości Onetu zamieściły artykuł pod tytułem "Pracownicy zmianowi mogą mieć problemy ze snem".
Za utrudnienie przepraszam.

W wypadku wyrażenia nocny marek skojarzenie z imieniem Marek okaże się jednak na pewno mylące. Otóż nocnym markiem nazywa się kogoś, 'kto późno kładzie się spać, kto pracuje w nocy, a nierzadko przeszkadza w odpoczynku innym domownikom'. Pisownia Marek (przez wielkie "M") jest nieuzasadniona, gdyż nie chodzi o jakiegoś jegomościa o imieniu Marek, lecz marka, czyli dawniej 'duszę pokutującą, potępieńca'. Znane jest również inne powiedzenie Tłuc się jak marek po piekle, co znaczy 'chodzić i hałasować w nocy, kiedy inni śpią'. To, że marek występuje tu jako rzeczownik pospolity, znajduje odbicie także w liczbie mnogiej: mówimy i piszemy nocne marki, a nie: nocni Markowie.

- a to do "nocnego marka" - cytuję za Maciejem Malinowskim, mistrzem polskiej ortografii i witryną "Obcy język polski".
Gosia (9452 punktów)

>1. A co na to po prostu medycyna?
Sen to cena jaką ponosimy za skomplikowany układ nerwowy.Jego niedobór prowadzi do zaburzeń, ale nie o tym mówimy.Pytanie brzmi, czy osoby aktywne nocą, bardziej się opychają, od tych "dziennych".
Jestem sową, ale nie odczuwam braku snu,śpię tyle ile wymaga mój organizm (około 6 godzin), po prostu wraz z upływem dnia staję się bardziej aktywna, a najlepiej pracuje mi się nocą.
Nie muszę podjadać, aby lepiej się poczuć,a jeśli nachodzi mnie senność (a drzemka wykluczona), to pomaga mi ...gadulstwo, nawet monolog ( np. "rozmawiam" z nieprzytomnymi pacjentami).

>2. Czy ktoś wie skąd właściwie wziął się nocny "Marek" (a nie na przykład - Onufry)? Ja - nie wiem.

Na to pytanie już odpowiedziała J.Szulc - to nie imię własne, tylko rzeczownik pospolity.

Pozdrawiam.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Można wtrącić trzy grosze? Wtrącę historyjkę quasi-medyczną.

   Otóż kiedyś odesłano mnie z kwitkiem z badań lekarskich dla kierowców, informując, że mam zaawansowaną cukrzycę i absolutnie prawa jazdy nie powinienem używać. Wskaźnik cukru przekroczył bowiem grubo liczbę 200 (cokolwiek to znaczy), gdy "normalny" nie śmie być wyższy od 100. Oczywiście, byłem załamany.

   Po wielokrotnych próbach z tym samym albo podobnym wynikiem udałem się wreszcie do Kliniki AM dla diabetyków i tam trafiłem przypadkiem na lekarza z tytułem docenta. Gdy przedstawiłem mu sprawę twierdząc, że nigdy nie miałem cukrzycy, nasypał mi do szklanki czystej glukozy, rozcieńczył mierną ilością wody, po czym kazał wypić. Mimo mego przerażenia. "Umrę, panie doktorze!" - "To kupię panu śliczny wieniec". Wskaźnik cukru w tym momencie wynosił 170. Jednak po spożyciu glukozy i upływie 2 godzin - spadł do 80!

   Morał? Pan docent orzekł, iż wypijane przeze mnie morze słodkiej kawy lub herbaty (3 łyżeczki na szklankę, a szklanek na przykład siedem, nawet więcej w ciągu nocy) jest mi niezbędnie potrzebne dla sprawnej pracy mózgu. Mózg ponoć karmi się cukrem i winien to wiedzieć każdy lekarz.

   Ku mej uldze wpisał: "Cukrzyca wykluczona".

   Jeszcze a propos nocnych marków. Mniej więcej słusznie wyjaśniła to J.Szulc. Dodatkowo odsyłam do "Słownika staropolskiego", gdzie jest bardziej szczegółowo.

   Pozdrawiam z uśmiechem wszystkich nocnych.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365