Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polska bardziej równoprawna

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-10-2016 23:15Mariusz Agnosiewicz (moderator)Polska bardziej równoprawna
Ocena 2 na 2
Eurostat opublikował zaskakujące dane na temat równouprawnienia kobiet i mężczyzn w zakresie osiąganych zarobków. Okazuje się, że w zdecydowanej większości państw Europy różnice pomiędzy zarobkami są znacznie większe niż w naszym kraju. W Niemczech zarobki mężczyzn są średnio o 22,4% wyższe od wynagrodzeń kobiet. We Wlk. Brytanii ta różnica wynosi 19,1%. We Francji - 14,8%. Tymczasem w Polsce to jedynie 6,4%, co czyni nas trzecim państwem UE z najmniejszymi nierównościami.

ec.europa.(*).php/Gender_pay_gap_statistics

Komentarze z fejsa:

Michał Jan Glajcar:
Po pierwsze dane te powstały z sumowania wszystkich zarobków mężczyzn i kobiet, nie ma tu mowy o porównaniu wysokości wynagrodzeń otrzymywanych za TĘ SAMĄ PRACĘ!

"(Gender pay gap) is defined as the difference between the average gross hourly earnings of men and women expressed as a percentage of the average gross hourly earnings of men."

Po drugie i najlepsze. Dane nie uwzględniają legalnych czynników warunkujących powstawanie tych różnic podczas obliczania różnicy w zarobkach:

"There are various reasons for the existence and size of a gender pay gap and they may differ strongly between Member States, e.g. kind of jobs held by women, consequences of breaks in career or part-time work due to childbearing, decisions in favour of family life, etc."

dodatkowo w podsumowaniu to właśnie te czynniki podane są jako przyczyna, nie zaś jakiś wyimaginowany seksizm:

"Consequently, the pay gap is linked to a number of legal, social and economic factors which go far beyond the single issue of equal pay for equal work."

Także drogi racjonaliści, pragnę aby nikt pod tym postem nie siał głupot o braku równouprawnienia kobiet w zakresie osiąganych zarobków za wykonywanie tej samej pracy.
Różnica ta zniknie dopiero gdy mężczyźni przestaną wykonywać wyżej płatne zawody (a u kobiet rozwinie się zainteresowanie zawodami podwyższonego ryzyka), zaczną zachodzić w ciążę i rozwiną instynkt macierzyński.


Marcin Langer:
Ten feministyczny mit powinien już umrzeć wieki temu.

Wynagrodzenie na tym samym stanowisku za tą samą pracę jest dokładnie takie samo i chronione prawem.

Różnica w zarobkach pokazana powyżej wynika z liczenia średniej zarobków w zawodach z większą ilością kobiet i porównywania z zawodami z większą ilością mężczyzn, de facto porównując różne płace za różne prace.

Ewentualnie liczy się średnią z całego okresu zatrudnienia, gdzie kobiety przeciętnie pracują mniej godzin w związku z urlopem macierzyńskim, mniejszą chęcią zostawania na nadgodziny i częstszym braniem wolnego. Wtedy przy tej samej stawce godzinowej w perspektywie 30 lat pracy zarabiają mniej. Podstawowa ekonomia.

Polecam "The Myth of Male Power" Warrena Farrela, gdzie wylicza na społeczeństwie amerykańskim dokładnie to o czym piszę powyżej a następnie zwraca uwagę na coś o wiele ciekawszego - Spending Gap. Jak wynika z wielu statystyk, kobiety w gospodarstwach domowych wydają średnio ok 70-75% budżetu (nieważne ile do niego wnosząc, nawet w sytuacjach kiedy nie pracują). Jeśli Wage Gap byłby prawdziwy (a nie jest, jak pokazałem powyżej) to czyni to Spending Gap jeszcze bardziej oburzającym.

Inna sprawa, kobiety spędzają przeciętnie ok 3h dziennie więcej oglądając telewizję niż mężczyźni (znowu dane z USA), więc i większość reklam jest do nich skierowana.

Idąc dalej, w związku z tym że to kobiety decydują na co przeznaczą zarobione przez partnera pieniądze, wyliczenia miejsca poświęconego w sklepach na produkty typowo kobiece vs typowo męskie oraz powierzchnie reklamowe tychże wykazuje że produkty/reklamy skierowane do kobiet zajmują 7 krotnie więcej miejsca w przeciętnym centrum handlowym niż te skierowane do mężczyzn.

Ekonomia jest bezlitosna, a za powtarzanie "Politycznie Poprawnych" mitów bez wyjaśnienia Racjonalista.pl powinien się wstydzić, wszak to na jego stronach w 2002 roku można było czytać felietony pana Agnosiewicza na temat anty-naukowości feminizmu i ruchu gender.


Warto pamiętać, że to niejedyne dane pokazujące Polskę pozytywnie na tle Europy w stosunku do kobiet. Mamy także najniższą skalę przemocy: www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,40075
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

28-10-2016 23:27Nie na temat
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
Jeżeli porównamy zarobki krajów europejskich, to już tak różowo u nas kobiety nie mają i nie bardzo jest się czym zachwycać. O ile dobrze pamiętam, to w Rumuni kobiety jeszcze bardziej są "doceniane".
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Ten post nie dotyczy przecież wysokości wynagrodzeń, które wiemy jakie są i które są realnym problemem, tak polskich mężczyzn, jak i kobiet. Ten post dotyczy pojawiającego się w polskiej przestrzeni publicznej argumentu o rzekomej dyskryminacji płacowej Polek w stosunku do Polaków. Dane Eurostatu pokazują na liczbach jak jest w rzeczywistości.
romaro (25211 punktów)
>Ten post nie dotyczy przecież wysokości wynagrodzeń, które wiemy jakie są i które są realnym problemem, tak polskich mężczyzn, jak i kobiet. Ten post dotyczy pojawiającego się w polskiej przestrzeni publicznej argumentu o rzekomej dyskryminacji płacowej Polek w stosunku do Polaków. Dane Eurostatu pokazują na liczbach jak jest w rzeczywistości.
Uważa Pan, że nie ma znaczenia wysokość zarobków? Przy jakiej kwocie x zł będzie po równo? Logiczne jest, że przy coraz niższych zarobkach, to i różnice będą malały.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Ten materiał pokazuje, że problem ten u nas nie istnieje społecznie, choć jest podnoszony jako realny. Nie jest realny.
Gdyby poziom dyskryminacji związany był z wysokością zarobków, to Wielka Brytania miałaby większą różnicę płac kobiet i mężczyzn aniżeli Niemcy, a nie mniejszą, jak pokazuje Eurostat.
Poziom płac jest oczywiście problemem, który związany jest z popieraniem przez kolejne ekipy rządzące neokolonialnego modelu gospodarczego i może zostać rozwiązany poprzez rozwój suwerenności gospodarczej.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Ponieważ piszesz o tym komentarze bez zajrzenia do materiału źródłowego, oto pełniejszy obraz, który można sobie porównać z twoim słupkiem wynagrodzeń, by zobaczyć, że nie ma to żadnego związku z poziomem wynagrodzeń: są kraje z o wiele wyższym poziomem wynagrodzeń, które mają różnicę K/M niższą niż my, a najwyższą nie mają wcale najlepiej płacące (np. Luksemburg, który wypada tutaj lepiej niż Polska), ale mniej płacące (Estonia, Czechy, Słowacja):



Ergo: Polska jest antydyskryminacyjna realnie i nie jest to oparte na niższej niż na zachodzie płacy.
romaro (25211 punktów)
Ja nie napisałem, że Polki są pod względem zarobków dyskryminowane, choć można dyskutować, ale powtarzam - nie mam tu zdania. Nie uważam też aby to, że Polki są na trzecim miejscu (przy ogólnie niskich zarobkach), było akurat znaczącym wykładnikiem tego. Natomiast nie ulega wątpliwości, że jeżeli jest tu ta niewielka nierówność, to nie jest to zasługa rządzących. Jest tak, bo ogólnie zarobki są niskie.
Zresztą tu kobiety niech się wypowiadzą. Natomiast czy ogólnie czują się dyskryminowane? Wyszły na ulice, więc chyba tak się czują. Jeżeli kogoś coś boli nie powiem, że nie wie co to ból.
29-10-2016 00:29 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Jest tak, bo ogólnie zarobki są niskie.

Wygląda na to, że jakakolwiek dyskusja z tobą mija się z celem, gdyż jesteś całkowicie nieprzemakalny dla argumentów. Nie, nie ma to NICZEGO wspólnego z wysokością zarobków. Przytoczone wyżej dane mówią o tym bez jakiejkolwiek wątpliwości (Estonia, Czechy i Słowacja wynagrodzenia mają na poziomie Polski, zaś nierówność między K/M na poziomie Niemiec; i z drugiej strony: Belgia, Luksemburg czy Włochy wynagrodzenia mają na poziomie Niemiec, zaś nierówność K/M na poziomie Polski, ergo: różnice wynagrodzeń K/M nie mają żadnego związku z przytoczoną przez ciebie wyżej tabelą wynagrodzeń).
29-10-2016 01:02 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
Żeby rozwiać wątpliwości. Dane z tamtego roku stąd niewielka różnica. Odnoszą się do wytycznych Eurostatu i jego ujednoliconej dla całej UE metodologii.
Cytat:

Według GUS przeciętne miesięczne wynagrodzenie ogółem brutto to ok. 4108 zł, przy czym mężczyźni zarabiają 374 zł powyżej średniej, a kobiety o 390 zł mniej. Różnica między zarobkami wynosi więc aż 20,6 proc., czyli 764 zł.

Skąd więc to 7,7 proc.? GUS zastosował się do wytycznych Eurostatu i jego ujednoliconej dla całej UE metodologii. Eurostat w przeciwieństwie do GUS bazuje na stawce godzinowej brutto. W Polsce wynosiła ona 22,91 zł. Przy czym w przypadku mężczyzn było to 24,32 zł, a w przypadku kobiet - 21,35 zł. Różnica wynosi więc prawie 14 proc. Nadal nie 7,7 proc.

m.wyborcza(*)obiet-i-mezczyzn-w-polsce.html

Bez komentarza.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Bez komentarza.

I słusznie. Wyborczej nigdy nie zgadza się, gdy Polska wypada w czymś dobrze. Podobnie "dowodzili", że Unia się myli wskazując Polskę jako kraj z najniższą skalą przemocy wobec kobiet. W Wyborczej Polska zawsze wypada najgorzej, nawet jeśli co innego twierdzą agendy unijne - zazwyczaj mało dla Polski przyjazne.
29-10-2016 01:57 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>>Bez komentarza.
>I słusznie. Wyborczej nigdy nie zgadza się, gdy Polska wypada w czymś dobrze. Podobnie "dowodzili", że Unia się myli wskazując Polskę jako kraj z najniższą skalą przemocy wobec kobiet. W Wyborczej Polska zawsze wypada najgorzej, nawet jeśli co innego twierdzą agendy unijne - zazwyczaj mało dla Polski przyjazne.

Więc pozwoliłem sobie wstawić zrzut z stat.gov.pl

stat.gov.p(*)sce-stan-w-2014-roku,12,1.html


Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Więc pozwoliłem sobie wstawić zrzut z stat.gov.pl

Który jak widać potwierdził, że wskaźnik różnicy płacowej płci w Polsce wynosi 7,7, co lokuje Polskę na 4. w miejscu w Europie - po Słowenii, Malcie i Włoszech. Być może powinniśmy się oburzać, że nie jesteśmy na pierwszym miejscu, ale wszystko przed nami.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>Także drogi racjonaliści, pragnę aby nikt pod tym postem nie siał głupot o braku równouprawnienia kobiet w zakresie osiąganych zarobków za wykonywanie tej samej pracy.

Mamy tu słowa:

"RÓWNO" i

"UPRAWNIENIE" - prawo do czegoś, możność działania w zakresie objętym prawnymi przepisami.

Jeśli czegoś nie potrafimy nazwać, to tego nie nazywajmy. Kobiety są równe wobec prawa w stosunku do mężczyzn. Więc nie mogę "siać głupot o braku równouprawnienia kobiet", a tym bardziej o "braku równouprawnienia kobiet w zakresie osiąganych zarobków za wykonywanie tej samej pracy"... To jakaś nowomowa. Jeżeli chcemy równości płac, to wprowadźmy takie prawo. Jak można nakazać przedsiębiorcy - która działa na wolnym rynku, ma możność zatrudniania kogo chce, działa w granicach prawa - ile ma komu płacić ? Wiecie co to by spowodowało ? Byłoby większe bezrobocie wśród kobiet.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365