 |
Jarosław Kaczyński idzie ostro... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-12-2016 15:46 | klawik (759 punktów) | Jarosław Kaczyński idzie ostro...
4 na 6 | Projekt ustawy o manifestacjach, który ma służyć temu aby nie przeszkadzano w miesięcznicach smoleńskich(100m), to jeszcze mały pikuś. Teraz na topie jest projekt "uporządkowujący" pracę dziennikarzy sejmowych. Umieszczą ich w budynku F bez możliwości bezpośredniego kontaktu z posłami no chyba, że sam poseł pofatyguje się do owego budynku. Co prawda po jednym dziennikarzu z danej redakcji zostanie(nie wiem na jakich zasadach), ale nagrywanie obrazu i dżwięku bez specjalnej zgody bedzie zakazane. A co będą im patrzeć jak Pawłowicz wsuwa kanapki w czasie obrad albo jak pani Kruk mówi, że umie coś tam coś tam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 4 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Czyli brak całodniowej relacji o konsumpcji sałatki w parlamencie to też zamach na demokrację? Dziennikarstwo polskie stoi znacznie niżej niż polska polityka. Ja chcę więcej poważnej dyskusji w mediach o sprawach ważnych a mniej informacji o tym, jaką kto zrobił gafę. By wiedzieć o czym rozmawiamy - grafika poglądowa:
|
|
 | 12 na 14 | romaro (25211 punktów) | >Czyli brak całodniowej relacji o konsumpcji sałatki w parlamencie to też zamach na demokrację? Proszę powiedzieć, której to stacji poświęcił tyle czasu na oglądanie tej żenującej sceny. Myślę, że to może tłumaczyć dlaczego ważniejszych spraw Pan nie dostrzegał w mijającym roku.
|
|
|  | 2 na 2 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Proszę powiedzieć, której to stacji poświęcił tyle czasu na oglądanie tej żenującej sceny. Myślę, że to może tłumaczyć dlaczego ważniejszych spraw Pan nie dostrzegał w mijającym roku.
Nie rozumiem tej wypowiedzi. Chodziło mi o to, że chcę mniej szopki, więcej przemyślanej merytoryki. Od długiego czasu postuluję ograniczenie mediokracji, czyli uregulowanie udziału mediów w polityce. Media to współczesne kazalnice. Ludzie wierzą w to co media podają do wierzenia. Zatem jeśli od kościoła oczekujemy, by nie politykował z ambony, to tego samego trzeba oczekiwać od mediów. Od polityki powinni być politycy, a dziennikarze od dziennikarstwa czyli stanowienia medium przekazu. Dziennikarze powinni mieć nie tylko wolności, ale i obowiązki.
|
|
| |  | 7 na 7 | romaro (25211 punktów) | >Nie rozumiem tej wypowiedzi. Chodziło mi o to, że chcę mniej szopki, więcej przemyślanej merytoryki. Różnie możemy postrzegać szopki. Ważne tylko żeby politycy nie decydowali która zasługuje na wyróżnienie. Trzy lata Wrocław walczył i w końcu wygrał. Gali Europejskich Nagród Filmowych, na której we Wrocławiu zgromadziła się śmietanka kultury europejskiej ze świata filmu nie wszyscy może oglądali , a warto było. Mająca misję publiczną Telewizja Polska powinna promować Europejską Stolicę Kultury ale odmówiła ze względu na prowadzącego. Może dlatego, że nazwisko trochę takie.... no trudne - Stuhr. Może gdyby Doda...a właśnie, a Pan prezydent i reszta jego(?) dworu? Krzesła tylko puste stały. Gdzie ta misja, gdzie ten patriotyzm Mediów Narodowych? Wrocław gościł Pierce'a Brosnana, Wima Wendersa, Pedra Almodovare, Zbigniewa Preisnera, Kena Loacha i wiele innych sław kina. To się w głowie wprost nie mieści. Będzie inne wydarzenie - superprodukcja w Zakopanem. Co pięć minut w TV publicznej traylerem z Zenkiem Martyniukiem w roli głównej i przy rytmach disco polo będą je promować. Nie żebym miał coś przeciwko temu artyście. Doszliśmy do punktu w którym to władza decyduje nie tylko co widz może oglądać ale i kogo.
|
|
| | |  | Grumman Avenger (227 punktów) (zablokowany) | No proszę cię, Media Narodowe nie mogą przecież promować Europejskiej Stolicy Kultury ani imprez tam się dziejących, bo: 1) Europejska czyli wraża, my nie chcemy tej lewackiej ohydy, my chcemy Międzymorza! 2) Wrocław - przecież tamtejszy prezydent Dutkiewicz skompromitował się współpracą z Unią Wolności, KLD i PO, jednym słowem "komunista i złodziej", 3) Wrocław - to takie miasto, któremu bliżej do Berlina niż Żoliborza, a wiadomo, że Niemcy są naszym największym wrogiem, 4) Brosnan, Almodovar itd. - to raczej nie są Polacy, prawda? A serwowanie kawałka tortu Panu Prezydentowi przez Panią Dodę było super. Wreszcie mógł se chłopina pogapić się na cycki słusznej wielkości i prawie gołą dupę. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731253
|
|
 | 9 na 11 | pompa (524 punktów) | W parlamencie ue dziennikarze mają praktycznie nieograniczony dostęp do pracy posłów. i tak powinno być. Ograniczanie dziennikarzom dostępu do sejmu, ograniczenie wolności zgromadzeń i manifestacji. Do tego głupoty opowiadane na temat katastrofy smoleńskiej.
|
|
|  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >W parlamencie ue dziennikarze mają praktycznie nieograniczony dostęp do pracy posłów
I co takiego nam to daje? W przeciwieństwie do Europarlamentu Kongres USA to instytucja poważna.
|
|
| |  | 9 na 11 | pompa (524 punktów) | - Najgorsze jest to, że jest to ograniczenie dostępu do informacji nie tylko dziennikarzom, bo my jesteśmy tylko pośrednikami, ale milionom obywateli. Jeżeli zmiany wejdą w życie, nikt nie zobaczy już, który poseł jest pijany i słania się na nogach w Sejmie, który poseł głosuje na cztery ręce, a który opowiada bzdury. A często jest to istotniejsze niż to, co czyta z kartki na sejmowej mównicy - mówi Tomasz Lis, warszawa.o(*)ennikarzy-przed-sejmem/vb7x8tlTrudno się z tym nie zgodzić. Dyktatorskie zapędy pisu są czytelne.
|
|
| | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > - Najgorsze jest to, że jest to ograniczenie dostępu do informacji nie tylko dziennikarzom, bo my jesteśmy tylko pośrednikami, ale milionom obywateli. Jeżeli zmiany wejdą w życie, nikt nie zobaczy już, który poseł jest pijany i słania się na nogach w Sejmie, który poseł głosuje na cztery ręce, a który opowiada bzdury. A często jest to istotniejsze niż to, co czyta z kartki na sejmowej mównicy - mówi Tomasz Lis,Do tego nie potrzeba dziennikarzy  To widać po efektach pracy sejmu. Nie tylko tego aktualnego, ale i wszystkich poprzednich. Co najwyżej można nie dowierzać takiemu stwierdzeniu... ale to nagie fakty. Nie dadzą się ukryć.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Jeśli proponowane zmiany w dostępie mediów do sejmu są totalitarne, to znaczy, że zachód jest totalitarny. Krótkie porównanie:  Uzupełnienie ( tekst z 2007): Cytat:W Riksdagu, szwedzkim parlamencie, nie obowiązują specjalne akredytacje dziennikarskie, wystarczy legitymacja prasowa. Wstęp do budynku mają też korespondenci mediów zagranicznych akredytowani przy szwedzkim MSZ. Zagraniczni dziennikarze, przebywający w Szwecji okresowo, również mogą wejść do Riksdagu na podstawie legitymacji prasowej, jeśli ich związki zawodowe są członkami IFJ - International Federation of Journalists. Obrady na sali plenarnej reporterzy mogą obserwować z ław dla publiczności. Jedynie podczas krótkiej uroczystej sesji z udziałem pary królewskiej inaugurującej rok pracy Riksdagu, lub podobnej sesji po wyborach parlamentarnych, wstęp ten jest ograniczony liczbą wolnych miejsc. Posiedzenia plenarne są transmitowane przez wewnątrz telewizję sejmową, a ważniejsze sesje przez telewizję publiczną. Dziennikarze mogą też przysłuchiwać się posiedzeniom stałych komisji parlamentarnych, po uzyskaniu zgody np. od ich przewodniczących. Mogą odwiedzać kancelarie, siedziby klubów, pokoje posłów, jeśli są umówieni. Numery telefonów komórkowych posłów i ich adresy e-mailowe są jawne, a sami parlamentarzyści, których nie chroni immunitet poselski, zazwyczaj chętnie współpracują z mediami.
W niemieckim Bundestagu wszyscy dziennikarze mają te same prawa i ograniczenia. Reporterzy nie mają wstępu na salę obrad; korzystają z loży prasowej lub transmisji telewizyjnej albo internetowej w pokoju prasowym. Nie mogą również uczestniczyć w zamkniętych posiedzeniach komisji parlamentarnych. Niedostępne dla dziennikarzy jest piętro, gdzie znajdują się biura przewodniczącego parlamentu. Mogą tam przebywać, jeżeli są umówieni z przewodniczącym, jego zastępcami lub innymi osobami z administracji. Osobne piętro przeznaczone jest dla klubów parlamentarnych. Każdy klub ma swoje stanowisko dla mediów opatrzone logo partii. Tam organizowane są konferencje prasowe. Stałą akredytację parlamentarną ma obecnie ponad 3 tys. dziennikarzy. Jednorazową wejściówkę można otrzymać od ręki w biurze prasowym, po przedłożeniu legitymacji prasowej. Parlamentarne służby porządkowe nie tylko kontrolują legitymacje dziennikarzy, lecz zwracają także uwagę na ich zachowanie. Korespondenta PAP upomniano kiedyś w grzeczny, lecz stanowczy sposób, że w czasie dyskusji plenarnej, siedząc w loży prasowej, nie powinien czytać gazety.
W brytyjskim parlamencie, Westminsterze, obowiązują różne zasady udzielania przepustek dla dziennikarzy krajowych i zagranicznych. Oddzielne akredytacje obowiązują dla Izby Gmin i dla Izby Lordów. Osobną przepustkę uzyskują dziennikarze, którzy w parlamencie zajmują się obsługą rządu lub pisaniem politycznych komentarzy. Potrzebują specjalnej przepustki tzw. lobby pass dającej wstęp na briefingi z przedstawicielami rządu na terenie parlamentu. Jest to jedno z najważniejszych źródeł sterowanych przecieków i zakulisowych informacji. Jeśli dziennikarz jest umówiony z posłem, to zwykle za pośrednictwem pracownika recepcji kontaktuje się z biurem posła i czeka na jego zejście. Reporter spacerujący bez celu po budynku parlamentu może się spodziewać, że zostanie odprowadzony do recepcji przez ochroniarzy. Jeszcze nie tak dawno temu telewizja w ogóle nie miała wstępu do parlamentu i nie mogła filmować przebiegu debat. Obecnie jest to możliwe, choć wcale nie proste: przepustka dla ekipy telewizyjnej określa wyraźnie, gdzie można filmować.
Stałą kartę wstępu do hiszpańskiego parlamentu mają tylko wyspecjalizowani dziennikarze dużych redakcji: agencji informacyjnych, telewizji publicznej itp., którzy na bieżąco informują o pracach parlamentu. Inni reporterzy muszą wcześniej ubiegać o akredytację na jedną, interesującą ich sesję lub na przeprowadzenie wywiadu. Zdarza się, że ze względu na ograniczoną liczbę miejsc dziennikarze mniej liczących się mediów nie uzyskują przepustki. Jeśli dziennikarz umawia się na wywiad, otrzymuje akredytację upoważniającą do przebywania tylko w konkretnym miejscu w parlamencie np. w gabinecie deputowanego. Reporterzy nie mogą spacerować po całym budynku.
Parlament bułgarski ma dwa budynki: w jednym znajduje się sala posiedzeń plenarnych, w drugim obradują komisje. Do każdego z nich obowiązują oddzielne akredytacje i na dodatek dla określonej liczby dziennikarzy. Publiczne radio i telewizja mogą akredytować po 8 dziennikarzy na obrady plenarne, po 6 - w budynku, gdzie zbierają się komisje i po 10 członków ekip technicznych. Media elektroniczne o zasięgu o ogólnokrajowym mogą akredytować odpowiednio po 6 i 4 dziennikarzy oraz 4-osobowe ekipy techniczne. Oficjalna agencja BTA ma prawo do 8 akredytacji w budynku obrad plenarnych, 4 - w budynku komisji i 2 dla fotoreporterów. Tak samo jest w przypadku ogólnokrajowych dzienników. Inne media np. telewizje kablowe, media prywatne, dzienniki regionalne i tygodniki mogą akredytować najwyżej po 3 dziennikarzy. Po otrzymaniu akredytacji wszyscy dziennikarze mają jednakowy dostęp do dozwolonych dla prasy miejsc - korytarzy i balkonu w sali posiedzeń. Media mogą obserwować otwarte posiedzenia z balkonu, lecz nie wolno ich stamtąd filmować, po tym jak kilka lat temu pokazano, że wobec braku kworum posłowie głosują cudzymi kartami. Obecnie akredytacje są bezpłatne, ale jeszcze przed dwoma laty przepustka dla jednej osoby kosztowała 100 lewów (50 euro). Opłaty zniesiono po ostatnich wyborach parlamentarnych w czerwcu 2005 r. Dziennikarze mogą też z jednodniowym wyprzedzeniem ubiegać się o jednorazową przepustkę do obu budynków.
W Kongresie USA akredytowanych jest około 1800 dziennikarzy prasy i mniej więcej drugie tyle korespondentów mediów audiowizualnych. Mają oni względnie sporą swobodę działania. Rozpatrując wnioski o akredytację, odpowiednie biura Kongresu sprawdzają przede wszystkim czy podana przez wnioskującego gazeta, periodyk, stacja radiowa lub telewizyjna rzeczywiście istnieje i jak długo działa na rynku - w wypadku np. dziennika warunkiem akredytacji jest ukazywanie się go przez co najmniej 18 miesięcy. Akredytacja może być też nie przyznana (lub cofnięta), jeśli dane medium lub jego korespondent uprawia działalność lobbystyczną. Korespondent musi być poza tym stałym mieszkańcem Waszyngtonu. Nie stosuje się natomiast żadnych kryteriów "profesjonalizmu" dziennikarzy, ich przygotowania do obsługi parlamentu, ani gradacji - wszystkie akredytacje dają równe prawa. Nie ma w związku z tym żadnego "zróżnicowanego dostępu" na terenie Kongresu. Na Kapitolu, czyli w głównym budynku Kongresu, dziennikarze mogą poruszać się wszędzie poza salami Izby Reprezentantów i Senatu - mogą tam obserwować obrady z galerii prasowych - oraz poza salami, gdzie trwają posiedzenia i spotkania przy drzwiach zamkniętych. Strefą specjalnie przeznaczoną do spotkań i rozmów polityków z dziennikarzami jest tzw. Speakers Lobby, czyli fragment korytarza, gdzie korespondenci muszą być nawet odpowiednio ubrani - obowiązuje marynarka i krawat. Dziennikarze mogą jednak zaczepiać i wypytywać członków Kongresu także w innych miejscach, gdzie ci akurat przechodzą. Czynią to zwłaszcza w budynkach biur poszczególnych kongresmanów i senatorów położonych w pobliżu Kapitolu. Z drugiej strony, jeżeli politycy nie mają ochoty odpowiadać na pytania prasy, poruszają się zwykle w eskorcie swych współpracowników, lub nawet ochroniarzy, którzy blokują do nich dostęp.
|
|
| |  | 9 na 11 Grumman Avenger (227 punktów) (zablokowany) | >>W parlamencie ue dziennikarze mają praktycznie nieograniczony dostęp do pracy posłów >I co takiego nam to daje? Odwrócę pytanie: co takiego daje PiS-owi ukrywanie przed opinią publiczną co się wyrabia w sejmie?
|
|
| |  | 3 na 5 | Tohver (1287 punktów) | >W przeciwieństwie do Europarlamentu Kongres USA to instytucja poważna.
Łoboże, czy Ty już w ogóle wstydu nie masz?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > >W przeciwieństwie do Europarlamentu Kongres USA to instytucja poważna.> Łoboże, czy Ty już w ogóle wstydu nie masz?
|
|
| |  | 8 na 10 | ZaKotem (8733 punktów) | >>W parlamencie ue dziennikarze mają praktycznie nieograniczony dostęp do pracy posłów >I co takiego nam to daje? >W przeciwieństwie do Europarlamentu Kongres USA to instytucja poważna. A jeszcze poważniejszy był parlament Związku Radzieckiego. Masoni też są niezwykle poważni, ponieważ właśnie wszystko, co niejawne, wydaje się poważne, a wystarczy trochę jawności, aby to złudzenie rozwiać. Czy celowe dążenie do zrobienia poważnego wrażenia, za cenę ograniczenia wolności prasy, jest poważne?
|
|
 | 11 na 13 | klawik (759 punktów) | >Czyli brak całodniowej relacji o konsumpcji sałatki w parlamencie to też zamach na demokrację? >W USA nie udostępnia się kuluarów Kongresu dziennikarzynom czujnym na marginalne newsy które mogą pomóc im w zarobieniu ekstra kasy. We wszystkich cywilizowanych instytucjach stacjonarnych, lokalnych czy mniej regularnych (np kongresy naukowe) istnieją zawsze wydzielone dla dziennikarzy miejsca Press Room, i tylko w Polsce czwarta władza mediów walczy o swój status nieograniczonego dostępu. >Dziennikarstwo polskie stoi znacznie niżej niż polska polityka. Ja chcę więcej poważnej dyskusji w mediach o sprawach ważnych a mniej informacji o tym, jaką kto zrobił gafę.
To się nazywa kulą w płot. Te drobne przykłady, które podałem to tylko szybkie przykłady. Chodzi o to, że tylko dzięki mediom możemy zobaczyć kogo wybrał ten przysłowiowy suweren. Mamy prawo patrzeć władzy na ręce bo jej płacimy. Mamy prawo widzieć i słyszeć co mówią i robią w pracy. Jak kogoś kręci cyrk to ma prawo widzieć i słyszeć cyrkowców, jak kogoś kręcą rzeczy ważne(a o takich też dyskutuje się w sejmie) to też ma prawo na to patrzeć. Sejm to nie prywatna firma. Po raz kolejny piszę na tym forum, że porównywanie się do USA to gruba pomyłka. Tutaj mamy zupełnie inny system prawny, a dziennkiarzy wcale nie gorszych. Poseł ma taką robotę, że MUSI się tłumaczyć z tego co robi wtedy kiedy się go o to pyta a nie wtedy kiedy mu pasuje.
|
|
|  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Chodzi o to, że tylko dzięki mediom możemy zobaczyć kogo wybrał ten przysłowiowy suweren.I to jest ważne zdanie bo mi tego bardzo brakuje w mediach. Czy jednak dowiesz się jak myśli i rozumuje poseł poprzez łapanie go na schodach czy w palarni? Absolutnie nie, w ten sposób tylko deformacja. To świetny przykład pokazujący jak gówniane są media. Do tej pory mieliśmy nieograniczony dostęp parlamentarny i czy pozwoliło nam to poznawać naszych posłów? Otóż nie, nie więcej jak 10%. A to dlatego, że dziennikarze latają za tymi samymi, którzy znani są z tego, że są emocjonalni, że się wygłupią itp. Dlatego powinien być obowiązek cyklicznego zapraszania do mediów na rozmowy problemowe po kolei wszystkich posłów, by poznać ich sposób myślenia. Wprowadziłbym prawnie nakaz pełniejszej prezentacji całego parlamentu w mediach. Choć przyznam, że ma to główny sens wobec różnie myślących posłów od Kukiza, bo w partiach to raczej tendencja do jednomyślności (choć nawet w ramach jednej myśli bywają bardzo różne jej odcienie). > porównywanie się do USA to gruba pomyłka. Tutaj mamy zupełnie inny system prawnySystem prawny jest mocno oparty na niemieckim, lecz za to kulturowo jesteśmy najbardziej podobnym do USA krajem obok UK. Kultura dominuje nad prawem. Przykład systemu karania. Prawo karne mamy takie jak Niemcy, a praktykę jego stosowania taką jak Amerykanie (olbrzymia, zupełnie nieeuropejska skala prizonizacji). Pod tym względem jesteśmy nawet bardziej amerykańscy niż Anglicy. Porôwnywanie się do Usa ma więc sens. > a dziennkiarzy wcale nie gorszychMasz rację, nasi dziennikarze nie są gorsi od amerykańskich - są równie źli. Głośna jest teraz lekcja dziennikarstwa jakiej udzielił aktor Denzel Washington dziennikarce Washington Post. Dziennikarka mainstreamowej prasy zagadnęła go na temat szeroko przeżywanego problemu "fake news", jakie wiążą się głównie z internetem. Mówi się o tym dużo, by chwycić za pysk uciążliwą dla establishmentu względną wolność internetu. W istocie jednak tradycyjne media manipulują równie bezwzględnie, tyle że bardziej dyskretnie, co jest groźniejsze, bo trudniej zauważalne. Denzel dał dziennikarce wykład z etyki zawodowej: Cytat:If you don't read the newspaper, you're uinformed. If you do read it, you're misinformed. What is the long-term effect of too much information? One of the effects is the need to be first, not even to be true anymore. So what a responsibility you all have - to tell the truth, not just to be first.
|
|
| |  | 2 na 2 | klawik (759 punktów) | > >Chodzi o to, że tylko dzięki mediom możemy zobaczyć kogo wybrał ten przysłowiowy suweren.> I to jest ważne zdanie bo mi tego bardzo brakuje w mediach. Czy jednak dowiesz się jak myśli i rozumuje poseł poprzez łapanie go na schodach czy w palarni? Absolutnie nie, w ten sposób tylko deformacja. To świetny przykład pokazujący jak gówniane są media. Do tej pory mieliśmy nieograniczony dostęp parlamentarny i czy pozwoliło nam to poznawać naszych posłów? Otóż nie, nie więcej jak 10%. A to dlatego, że dziennikarze latają za tymi samymi, którzy znani są z tego, że są emocjonalni, że się wygłupią itp. Dlatego powinien być obowiązek cyklicznego zapraszania do mediów na rozmowy problemowe po kolei wszystkich posłów, by poznać ich sposób myślenia. Wprowadziłbym prawnie nakaz pełniejszej prezentacji całego parlamentu w mediach. Choć przyznam, że ma to główny sens wobec różnie myślących posłów od Kukiza, bo w partiach to raczej tendencja do jednomyślności. Kiedyś pisałem, że nie znamy zdania poszczególnych posłów bo do mediów zaprasza się tylko tych "medialnych". Ta reszta słabo potrafi się wypowiedzieć jak sądzę. Bardziej martwi mnie, że obrady sejmu będzie mogła transmitować tylko jedna słuszna telewizja. Tu zaczyna się dramat bo nie mamy możliwości sprawdzenia manipulacji. > >porównywanie się do USA to gruba pomyłka. Tutaj mamy zupełnie inny system prawny> System prawny jest mocno oparty na niemieckim, lecz za to kulturowo jesteśmy najbardziej podobnym do USA krajem obok UK. Kultura dominuje nad prawem. Przykład systemu karania. Prawo karne mamy takie jak Niemcy, a praktykę jego stosowania taką jak Amerykanie (olbrzymia, zupełnie nieeuropejska skala prizonizacji). Pod tym względem jesteśmy nawet bardziej amerykańscy niż Anglicy. Porôwnywanie się do Usa ma więc sens. Kultura prawo kreuje dostosowując jakis system do swoich potrzeb. Stąd w stanach prawo anglosaskie. Różnic jest zdecydowanie więcej niż podobieństw, przykład więziennictwa (też adekwatny nie jest bo tam więzienia sa prywatne stąd lobby wsadzania do ciupy) nie nadaje mu sensu porównawczego. > >a dziennkiarzy wcale nie gorszych> Masz rację, nasi dziennikarze nie są gorsi od amerykańskich - są równie źli.> Głośna jest teraz lekcja dziennikarstwa jakiej udzielił aktor Denzel Washington dziennikarce Washington Post. Dziennikarka mainstreamowej prasy zagadnęła go na temat szeroko przeżywanego problemu "fake news", jakie wiążą się głównie z internetem. Mówi się o tym dużo, by chwycić za pysk uciążliwą dla establishmentu względną wolność internetu. W istocie jednak tradycyjne media manipulują równie bezwzględnie, tyle że bardziej dyskretnie, co jest groźniejsze, bo trudniej zauważalne. Denzel dał dziennikarce wykład z etyki zawodowej:> Cytat:If you don't read the newspaper, you're uinformed. If you do read it, you're misinformed. What is the long-term effect of too much information? One of the effects is the need to be first, not even to be true anymore. So what a responsibility you all have - to tell the truth, not just to be first. Tu nie chodzi o jakość dziennikarstwa, tu chodzi brak dostępu do ludzi, którzy nami rządzą. Każdy kto ma olej w głowie potrafi odzielić plewy od ziarna informacji, ale musi ona być.
|
|
 | 4 na 4 | Grzegorz (5685 punktów) | >Dziennikarstwo polskie stoi znacznie niżej niż polska polityka. Może właśnie z jedną z przyczyny jest w dużej mierze upolitycznione? Ja osobiście wspomnianej relacji o żarciu sałatki przez Pawłowicz nie potrzebuję.
Tyle że to nie jedyna a tym bardziej nie najważniejsza zmiana - chodzi o ograniczenie dostępu (dziennikarzy, czyli tak naprawdę NAS) do informacji o tym co się dzieje. Choćby brak możliwości rejestrowania posiedzeń komisji.
Na marginesie akurat o posłankę Pawłowicz bym się nie martwił. Lubi brylować, a samokrytyki najwyraźniej nie posiada - więc na pewno sama poszuka okazji żeby zaskoczyć nas jeszcze niejednym. A że dziennikarz będzie się bał (np. stracić ostatnią akredytację dla swojej redakcji) to na pewno nie zwróci jej uwagi. Dobra zmiana nie traci tempa.
|
|
|  | 4 na 4 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Tyle że to nie jedyna a tym bardziej nie najważniejsza zmiana - chodzi o ograniczenie dostępu (dziennikarzy, czyli tak naprawdę NAS) do informacji o tym co się dzieje. Choćby brak możliwości rejestrowania posiedzeń komisji.
Widzę, że wiara w dziennikarstwo polityczne w mediokracji trzyma się mocno. Przyjmujecie złą optykę utożsamiając dziennikarzy sejmowych z orientacją co w polityce piszczy. Co jakiś czas zdarza mi się przy opracowywaniu różnych tematów trafiać na cenne merytorycznie posiedzenia komisji czy interpelacje. Nigdy jednak nie są to materiały odnotowane przez dziennikarzy sejmowych czy zarejestrowane przez kamery - dlatego że dziennikarzy nie interesują rzeczy ważne, lecz szoł, kłótnia, awantura, szopka, skandal. Do posiedzeń komisji dostępu nam nie ubędzie, bo są one w postaci tekstowej na stronie Sejmu. Każdy cios w mediokrację to postęp. W Sejmie dzieje się wiele ważnych rzeczy, które spotykają się z obojętnością dziennikarską. Bo dla dziennikarza sejmowego dobry materiał to jest złapać przemęczonego ministra kimającego w palarni i zrobić z tego hit dnia pt. "Kolejny co się opierdala zamiast pracować".
Będzie u nas tak jak w parlamencie brytyjskim.
|
|
| |  | 1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | >Każdy cios w mediokrację to postęp.
Krok w kierunku rządów autorytarnych też zaklasyfikujesz jako postęp? Jak dla mnie kolejny raczej krok typu "wylewanie dziecka z kąpielą".
Przykładowo - były nieprawidłowości w konkursach na stanowiska za PO/PSL, więc zniesiono konkursy.
Efekt? Można teraz - legalnie i zgodnie z prawem - mianować na jakiekolwiek stanowisko pseudostudenta Misiewicza... który nie wie nawet co studiował u ojca dyrektora. Ale fakt, formalnie nieprawidłowości nie ma. Nadanie mu odznaczenia "na zachętę" też nie podpada pod żaden paragraf, więc wyjdzie że się czepiam...
I tutaj to samo. Dziennikarze lubią (jak na całym świecie) relacjonować to co przyciąga wzrok, niekoniecznie koncentrując się na sprawach istotnych? No to zabrońmy im wstępu, a "suweren" będzie dostawał przemieloną przez nas i tak samo przez nas kontrolowaną papkę.
|
|
| | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >>Każdy cios w mediokrację to postęp. >Krok w kierunku rządów autorytarnych też zaklasyfikujesz jako postęp?
Jak nie popieram małpowania Europy tak przecież nie sposób nie zauważyć, że ta zmiana, którą tutaj ocenia się tak histerycznie akurat przybliża nas do zachodu, bo nigdzie nie było takiej wolnej amerykanki jak u nas i w europarlamencie. U nas każdy krok umacniający państwo jest opisywany jako autorytarny. Podczas kiedy jest to zaledwie przechodzenie od państwa teoretycznego, które nie działało do państwa, które działa. Silne państwo może być epizodem, ale jest ono potrzebne choćby tylko po to, by rozwalić wszechwładzę korporacji i świata przestępczego, które wespół zespół dławią Polskę. PO też miała swoich Misiewiczów, tylko media łaskawie nie robiły z tego problemu. Być może bardziej skuteczne byłyby liberalne postulaty Kukiza, ale póki co ludzie tego nie wybrali. Zapominamy, że pierwsza Solidarność walczyła o więcej socjalizmu i obecny rząd trochę idzie w tym kierunku. Z ograniczeniem mediów w parlamencie zbliżamy się do zachodu. Może zresztą PiS wziął na poważnie radę Miltona Friedmana, że Polska powinna naśladować dzisiejsze bogate kraje w okresie kiedy były tak biedne jak Polska. Początkiem siły dzisiejszych Niemiec był Bismarck, który mawiał, że ludzie nie powinni oglądać jak się przyrządza kiełbasę i politykę.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) | >Początkiem siły dzisiejszych Niemiec był Bismark, który mawiał, że ludzie nie powinni oglądać jak się przyrządza kiełbasę i politykę.
A Niemcy po Bismarcku przeszli przez dwie wywołane przez nich wojny światowe i ludobójstwo. Może gdyby widzieli, jak się przyrządza politykę, nie doszłoby do tego?
|
|
| | |  | | Doktor Stefan (5 punktów) | >>Każdy cios w mediokrację to postęp. >Krok w kierunku rządów autorytarnych też zaklasyfikujesz jako postęp? Jak dla mnie kolejny raczej krok typu "wylewanie dziecka z kąpielą". >Przykładowo - były nieprawidłowości w konkursach na stanowiska za PO/PSL, więc zniesiono konkursy. >Efekt? Można teraz - legalnie i zgodnie z prawem - mianować na jakiekolwiek stanowisko pseudostudenta Misiewicza... który nie wie nawet co studiował u ojca dyrektora. Ale fakt, formalnie nieprawidłowości nie ma. Nadanie mu odznaczenia "na zachętę" też nie podpada pod żaden paragraf, więc wyjdzie że się czepiam... >I tutaj to samo. Dziennikarze lubią (jak na całym świecie) relacjonować to co przyciąga wzrok, niekoniecznie koncentrując się na sprawach istotnych? No to zabrońmy im wstępu, a "suweren" będzie dostawał przemieloną przez nas i tak samo przez nas kontrolowaną papkę.
Dobrze, że teraz dostajesz wspaniały, pełnowartościowy materiał pozbawiony emocji i komentarzy. Po prostu TVN24 - cała prawda, całą dobę. Obecny brak regulacji sprawdzałby się, gdyby dziennikarze przestrzegali zasad etyki zawodowej, a ta część społeczeństwa, która czyta/ogląda media mające dostęp do sejmu wykazywałaby zainteresowanie sprawami ważnymi dla kraju a nie polityczną młócką najgorszego sortu. W obecnej sytuacji jestem za reformą, bo przecież relacje z sejmu dalej będą, choć, nie wierzę, że to znacząco podniesie ich poziom, bo ciężko spodziewać się po kłamcach, że przestaną kłamać. Natomiast może nie będzie tych żenujących scen, jak jeden z drugim gonią posłów po korytarzu "bo może uda się go sprowokować i palnie coś głupiego". Szkoda, że takie ustawy w ogóle muszą być rozpatrywane, ale skoro coś się nie sprawdza, to trzeba to zmienić. I znowu większość inteligentnych inaczej szuka problemu od dupy strony. Bo przecież nie wyjdzie żaden pajac z TVN na scenę i nie powie do gawiedzi "dobra, to nasza wina, bo jesteśmy zwykłymi hienami, które szukają tanich sensacji, robiąc z sejmu burdel". Nie twierdzę, że pracownicy sejmu są bez winy, bo wiadomo, że świetnie się przystosowali do tego gówna. Natomiast jak chce się zrobić porządek, to trzeba zacząć od stojaków na mikrofony i pogonić to towarzystwo. Gdyby jakość materiałów przekazywanych społeczeństwu była odpowiednia, to i można by pogonić tę całą komunistyczną bandę PO PiS PSL i innych. W obecnej sytuacji to jest ekipa, która świetnie odgrywa swoje role i trzyma kraj w swoich brudnych rękach.
|
|
 | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >W USA nie udostępnia się kuluarów Kongresu dziennikarzynom czujnym na marginalne newsy które >mogą >pomóc im w zarobieniu ekstra kasy. We wszystkich cywilizowanych instytucjach stacjonarnych, >lokalnych czy mniej regularnych (np kongresy naukowe) istnieją zawsze wydzielone dla dziennikarzy >miejsca Press Room, i tylko w Polsce czwarta władza mediów walczy o swój status nieograniczonego >dostępu. >Dziennikarstwo polskie stoi znacznie niżej niż polska polityka. Ja chcę więcej poważnej dyskusji >w mediach o sprawach ważnych a mniej informacji o tym, jaką kto zrobił gafę. Można by próbować jakoś uznać te argumenty, gdyby nie fakt, że ta decyzja wpisuje się w pewien kontekst.
dajmonion
|
|
 | 4 na 4 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Dziennikarstwo polskie stoi znacznie niżej niż polska polityka.Polemizowałbym... Ps. aszdzienni(*)omocy-poslom-odcietym-od-kamerDuch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
1 na 5 | Burnham (1149 punktów) | >A co będą im patrzeć jak Pawłowicz wsuwa kanapki w czasie obrad albo jak pani Kruk >mówi, że umie coś tam coś tam.
No i to jest właśnie to czego ty się dowiedziałeś o Polsce z mediów mainstreamowych, ale bronisz tej swojej "wiedzy" jak niepodległości. 95% wypowiedzi w tym wątku jest dokładnie taka jak twoje - czyli z reguły są to ludzie pozbawieni fundamentalnej wiedzy o świecie bo im wystarczy show. W jakim celu przykładowo tłumaczyć Polakom uzależnienie energetyczne Polski od Rosji i jakie to ma przełożenie na unijną politykę klimatyczną i obecność polskiego biznesu w Iranie skoro tłuszcza domaga się kabaretu ? Po co komplikować sobie obraz świata nudnymi opowieściami o styku gospodarki z energetyką skoro można się pośmiać z Pawłowicz ? Tak jest prościej przecież ... Ja akurat rozumiem decyzję PiSu (jak i każdego innego rządu polskiego) o tyle, że ludzie w Polsce są bardzo podatni na propagandę co widać doskonale po większości wypowiedzi w tym wątku, a fakt, że polskojęzyczne media są kupione przez zagraniczny kapitał powoduje, że to co należy myśleć o Polsce dowiadujecie się od ludzi kupionych przez Gazprom albo jakiś koncern niemiecki lub amerykański. Wy po prostu mózgu nie macie i z punktu widzenia władzy kierowanie wami jak kukiełkami przez zagraniczne grupy interesów jest dla Polski niebezpieczne, po prostu. Wolność myślenia to nie taka łatwa i lekka sprawa jak wam się tutaj na portalu wydaje. Przykładowo fakt, że w Polsce jest gaz łupkowy dla niejednego na tym portalu (a sądzę że i zjawisko to w skali kraju jest znacznie szersze) jest wiedzą tajemną, a niektórzy twierdzą, że gaz łupkowy w Polsce jedynie wymyślono - że to fałsz !
Dla mnie po tej zmianie wszystko zostanie po staremu bo i tak obrad sejmu nie śledzę, a o polskich dziennikarzach (no powiedzmy, że Piotr Maciążek jeszcze trzyma poziom) mam zdanie jak najgorsze. Zawsze ważniejsze dla mnie będzie to co aktualnie robi ExxonMobil, fakt że Rosja nadal opiera swoją gospodarkę na energii, co się dzieje na morzach i jak szybko Chiny rozbudowują szlak jedwabny (a transport tym szlakiem z Chin przez Polskę już jeździ od jakiegoś czasu czego tutejsi obrońcy "wolności słowa" również nie wiedzą bo i niby skąd skoro w branży nie pracują, a "dziennikarzy" w Polsce mamy jakich mamy) i czy US Navy nadal zapewnia bezpieczeństwo na kluczowych szlakach handlowych lub w jakim kierunku potoczy się obecna polityka handlowa Niemiec i Francji idąca obecnie w stronę oderwania się od Europy wschodniej. Od Tomaszów Lisów, Łukaszów Warzechów czy innych zawodowych wodzirejów i poszukiwaczy poczwar w cyrku by zszokować publikę się tego nie dowiem wobec tego szukam u zagranicznych, nieznanych dziennikarzy.
Większość ludzi na tym portalu kojarzy mi się z gawiedzią u Nietzschego w "Tako rzecze Zaratustra", która obserwuje linoskoka w napięciu czy spadnie i roztrzaska sobie mózg o ziemię bryzgając krwią we wszystkich kierunkach czy może tym razem przeżyje. Ta chęć obejrzenia w napięciu show czy ktoś przekroczy kolejną granicę i nie zrelacjonuje tym razem posiłku posła, ale nagra proces jak ów poseł wydala pokarm jest silniejsza od niektórych. Przestańcie się zasłaniać troską o wolność słowa i wolność relacjonowania skoro nie potraficie z tego korzystać w innym sposób aniżeli najbardziej wulgarny.
|
|
 | 2 na 2 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Dla mnie po tej zmianie wszystko zostanie po staremu bo i tak obrad sejmu nie śledzę, a o polskich dziennikarzach (no powiedzmy, że Piotr Maciążek jeszcze trzyma poziom) mam zdanie jak najgorsze. Zawsze ważniejsze dla mnie będzie to co aktualnie robi ExxonMobil, fakt że Rosja nadal opiera swoją gospodarkę na energii, co się dzieje na morzach i jak szybko Chiny rozbudowują szlak jedwabny (a transport tym szlakiem z Chin przez Polskę już jeździ od jakiegoś czasu czego tutejsi obrońcy "wolności słowa" również nie wiedzą bo i niby skąd skoro w branży nie pracują, a "dziennikarzy" w Polsce mamy jakich mamy) i czy US Navy nadal zapewnia bezpieczeństwo na kluczowych szlakach handlowych lub w jakim kierunku potoczy się obecna polityka handlowa Niemiec i Francji idąca obecnie w stronę oderwania się od Europy wschodniej.
Wierze, że młode pokolenie polskie będzie tym właśnie żyło. Zapytana niedawno na spotkaniu z młodzieżą posłanka Scheuring z "Nowoczesnej" o to, jakie ma zdanie na temat Nowego Jedwabnego Szlaku nie wiedziała w ogóle co to jest. Jeśli zatem elita tej pseudonowoczesnej części społeczeństwa zupełnie nie ma pojęcia co się dzieje ważnego na świecie, to czego można oczekiwać od przeciętnego "obrońcy demokracji"? I jest to oczywiście zasługa tych dziennikarzy, którzy zamiast poświęcać dyskusje geopolityce wolą owego linoskoczka czy innego króliczka.
|
|
|  | |
| |  | 2 na 2 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Oczekuje komentarza.Ależ odkrycie  Oglądałem całą tę rozmowę ponad rok temu, ona pochodzi sprzed wyborów. Z tym co Macierewicz mówi o NJS w całości się zgadzam: jest to projekt euroazjatycki, który może nie tyle ma na celu wyeliminowanie z Europy USA, co może mieć taki skutek. Jego celem jest przełamanie amerykańskiej kontroli handlu światowego. Zgadzam się też z obawą, że potencjalnie może on być groźny dla Polski, bo Polska jest naturalną bramą między wschodem a zachodem. Projekt może tę bramę wyłamać, jeśli będziemy dzaiałać nieostrożnie. Z drugiej strony jestem też entuzjastą jedwabnego szlaku, bo to nie tylko wielkie zagrożenie, ale i jeszcze wieksza szansa. Od nas zależy powodzenie tego projektu, więc możemy/powinniśmy wynegocjować bardzo dużo. Macierewicz myśli to samo: - Oczywiście gdyby były korzyści gospodarcze, zawsze jesteśmy gotowi w nich wziąć udział i je promować, ale z perspektywy i punktu widzenia naszej siły, a nie budowy jakiegoś nowego socjalistycznego imperium łączącego Niemcy, Rosję i Chiny. Dokładnie o to chodzi: podchodzimy do jedwabnego szlaku z perspektywy naszej siły. Polska nie może sie wpisać do tego projektu jak naiwny entuzjasta wdzieczny, że Chiny zwróciły na nas swoją uwage. Musimy mieć pozycję głównego europejskiego huba logistycznego. Tymczasem już słychać o tym, że firmy niemieckie mają kontrolować część logistyki jedwabnego szlaku na terenie Polski. Jest to zupełnie nieakceptowalne. Polska stoi przed trzema drogami: USA, Chiny, próba współpracy obustronnej. Jestem za tą ostatnią opcją, chyba żeby któreś mocarstwo zaoferowało Polsce coś naprawdę ekstra, wówczas moglibyśmy stawiać tylko na jedną opcję, by szybko wybudować własną siłę. Clue sprawy jest jednak takie, że tzw. nowocześni kompletnie nie kumają spraw globalnych i potencjalnej roli Polski w układance, zaś taki Macierewicz nie tylko już przed wyborami o tym mówi, to jeszcze stawia sprawę sensownie, dostrzega zagrożenia i szanse. I praktyka rządów jest taka sama. Obecny rząd jest proamerykański, ale i bardziej prochiński niż jakikolwiek poprzedni. Poprzednia ekipa bojkotowała szczyt Europy Środkowej z Chinami, obecna ekipa wpisała nas do projektu Jedwabnego Szlaku. Ciekawe co dziennikarze sejmowi o tym wiedzą
|
|
| | |  | 5 na 5 | Celecrin (6386 punktów) | Nieladnie | > nowocześni kompletnie nie kumają spraw globalnych i potencjalnej roli Polski w układance, zaś taki Macierewicz nie tylko już przed wyborami o tym mówi, to jeszcze stawia sprawę sensownie, dostrzega zagrożenia i szanse.Nonsens. Macierewicz wyraznie powiedzial ze NJS jest spiskiem Europy Rosji i Chin w celu zrobienia z Polski niewolnika. Tak moze mowic jedynie amerykanski agent. > Poprzednia ekipa bojkotowała szczyt Europy Środkowej z Chinami, obecna ekipa wpisała nas do projektu Jedwabnego Szlaku.Dezinformacja i klamstwo. Szczytow bylo juz wiele a pierwszy odbyl sie w Warszawie w kwietniu 2012 roku.www.polrad(*)698,Szczyt-na-Zamku-Krolewskimwww.finans(*)lisher/M1vU/content/id/4846390Chiny ożywiły współpracę z tą grupą państw jako całością w 2011 roku, kiedy z ich inicjatywy zorganizowano forum gospodarcze w Budapeszcie. Rok później w Warszawie doszło do pierwszego spotkania na szczeblu szefów rządów, które dało oficjalny początek formule "16+1". Kolejne rozmowy premierów odbyły się w Bukareszcie (2013) i Belgradzie (2014). Uzupełnieniem spotkań na szczycie jest szereg pomniejszych wydarzeń wielostronnych z udziałem państw EŚW i Chin. W ocenie szefa polskiego rządu wizja współpracy z Chinami wymaga przede wszystkim konkretów. Jak mówił, chodzi m.in. o realizację zapowiadanych w Warszawie w 2012 r. przez ówczesnego premiera Chin Wen Jiabao tzw. 12 kroków, które mają na celu zdynamizowanie współpracy Chin z Europą Środkowo-Wschodnią na wielu polach. W rozmowie z polskimi dziennikarzami Tusk ocenił, że szczyt w Bukareszcie jest kontynuacją w jakimś sensie polskiej inicjatywy sprzed roku. - W kwietniu 2012 roku doszło do pierwszego takiego spotkania na szczeblu szefów rządów między Chinami i całą Europą Środkowo-Wschodnią. Fakt, że Polska jest tutaj stroną inicjującą ma swoje znaczenie w relacjach polsko-chińskich i całego regionu z Chinami - zaznaczył. Zarowno rozmowy o NJS jak i o przystapieniu Polski do miedzynarodowego banku (na wzor MFW) podjal rzad Tuska. Przyko mi.
|
|
| | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Odp: Nieladnie | > Nonsens. Macierewicz wyraznie powiedzial ze NJS jest spiskiem Europy Rosji i Chin w celu zrobienia z Polski niewolnika. Tak moze mowic jedynie amerykanski agent.Z Macierewiczem jest taka sprawa, że krytycy nie mogą się zdecydować czy jest agentem amerykańskim czy rosyjskim. Ostatnio zdaje się w GW dominuje narracja, że jest raczej agentem rosyjskim. Wydaje mi się, że ktoś kto uchodzi jednocześnie za agenta amerykańskiego i rosyjskiego, na zasadzie wzajemnego się znoszenia przeciwieństw, raczej nie może być żadnym z nich, ale zawsze mogę się mylić  W tej wypowiedzi Macierewicz wyraźnie podkreślił, że nie mówi tego w imieniu partii, jakby zdawał sobie sprawę, że stosunek ludzi PiSu do tej koncepcji jest mniej sceptyczny. Powiedział jasno, że jest przeciwny koncepcji jedwabnego szlaku rozumianego jako budowa socjalistycznego supermocarstwa euroazjatyckiego, wobec którego Polska może budować alternatywę, ale nie jest przeciwny współpracy na zasadzie korzyści gospodarczych. W rządzie inne osoby nadają ton polityce wobec Chin. Ośrodek prezydencki oraz gospodarczy jest pro. MSZ przypuszczam, że dość zdystansowany. > >Poprzednia ekipa bojkotowała szczyt Europy Środkowej z Chinami, obecna ekipa wpisała nas do projektu Jedwabnego Szlaku.> Dezinformacja i klamstwo.Mylisz się. W istocie za poprzedniego rządu rozpoczęły się odmrażać relacje polityczne Polska-Chiny. Chiny widziały w Polsce lidera regionu, dlatego pierwsze spotkanie 16+1, czyli szczyt premierów Chin i Europy Środkowej, odbył się w Warszawie. Na drugi też jeszcze pojechał polski premier, lecz później Polska, która miała być wszak liderem tej współpracy, niespodziewanie obniżyła rangę zaangażowania i na spotkanie z premierem Chin w Belgradzie wysłała wicepremiera, co przez serwis ambasady chińskiej w Polsce zostało odnotowane z wyraźnym niezadowoleniem. Zwlekano także z przystąpieniem do AIIB, co parafowano dopiero tuż przed wyborami, kiedy wiadomo było, że wygra PiS, który popiera włączenie do tego projektu. Ratyfikacja odbyła się już w 2016. W nowym rządzie nie tylko nie obniżono rangi zaangażowania w projekt chiński, lecz został on podniesiony o jeden poziom, bo na szczyt 16+1 Polska tym razem wysłała prezydenta, który oficjalnie ogłosił, że Polska chce być częścią Nowego Jedwabnego Szlaku. Co później zaowocowało także historyczną wizytą głowy państwa chińskiego w Polsce. Nie negując tego, że relacje polityczne z Chinami zaczęły ożywać w poprzednim okresie, z inicjatywy rozpędu chińskiej strony, która po stronie polskiej została z czasem wyhamowana, faktem jest, że pod względem rangi politycznego zaangażowania obecnie mamy najbardziej prochińskie władze w Polsce.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (6386 punktów) | Mnie nie interesuje co sadzi GW, napisalem tylko, co mysle na podstawie tego co powiedzial. Chyba ze sie przeslyszalem.
>Na drugi też jeszcze pojechał polski premier, lecz później Polska, która miała być wszak liderem tej współpracy, niespodziewanie obniżyła rangę zaangażowania i na spotkanie z premierem Chin w Belgradzie wysłała wicepremiera Manipulujesz Mariusz. Za rzadow PO-PSL odbyly sie jedynie 3 szczyty. Na pierwszych dwoch Polske reprezentowal premier na ostatnim Siemoniak, wicepremier. Po tym rzady PO-PSL sie zakonczyly. Kopacz nie pojechala na spotkanie bo podobno nie mogla.
Jak dla mnie blado wyglada to Twoje bojkotowanie szczytu tymbardziej ze kiepsko wyglada podniesienie rangi wydarzenia przez wysylanie prezydenta, ktory nie ma narzedzi do dyskusji ktore sie mialy odbyc. Nie zajmuje sie gospodarka. Nie w naszym ustroju. I pamietam, ze wyslanie Dudy bylo krytykowane.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Mnie nie interesuje co sadzi GW, napisalem tylko, co mysle na podstawie tego co powiedzial. Chyba ze sie przeslyszalem. >>Na drugi też jeszcze pojechał polski premier, lecz później Polska, która miała być wszak liderem tej współpracy, niespodziewanie obniżyła rangę zaangażowania i na spotkanie z premierem Chin w Belgradzie wysłała wicepremiera >Manipulujesz Mariusz.
Już po raz kolejny imputujesz mi manipulacje. To nie jest kwestia sporna: PO na ostatni szczyt chiński za swojej kadencji obniżyło rangę zaangażowania i na spotkanie z premierem największej potęgi gospodarczej wysłała zaledwie wicepremiera. Ale ważne też jest jaki to wicepremier. Gdyby to był ten od gospodarki, Piechociński, który w poprzednim rządzie był głównym orędownikiem otwarcia na Chiny, to można by to jakoś usprawiedliwiać, ale wysłała wice od obrony narodowej (sic!), co zostało po drugiej stronie odczytane klarownie, jako kontynuacja Polski, która jest zupełnie nieprzewidywalnym partnerem. Która najpierw wpuszcza Chińczyków, mistrzów od budowy autostrad a następnie uwala ich wałkami, jakby chciała totalnie zniechęcić. Dlatego pewnie kolejna ekipa, by naprawić to wrażenie i odbudować zaufanie wysłała na spotkanie aż prezydenta. W kontaktach z Chinami liczy się w bardzo dużym stopniu okazywanie woli politycznej i ten gest został odnotowany, bo media chińskie lepiej nagłośniły spotkanie z prezydentem Polski niż media polskie, choć przecież Chiny to jak cała Europa. Zdjęcia prezydenta Polski i Chin znalazły się na okładce chińskiej prasy. PO stale w różnych sferach tak działała. Niby nie zrywała współpracy wyszehradzkiej, ale tak ją realizowała, by władze czeskie pisały, że Polska jest zupełnie niewiarygodna i zdradziecka.
|
|
| |  | | Burnham (1149 punktów) | Odp: Jarosław Kaczyński idzie ostro... | >Oczekuje komentarza.
A to ja odsyłam do lektury Jacka Bartosiaka i do wypowiedzi Radosława Pyffla. Ten szlak to okazja, którą można wykorzystać, ale i też można totalnie to zepsuć. Chiny nie interesują się tym jak będzie wyglądała Polska bo im zależy na tym by ten szlak był bezpieczny. Fakt czy nad tym bezpieczeństwem będzie czuwać państwo niemieckie, polskie czy rosyjskiej jest z ich punktu widzenia zupełnie bez znaczenia. To w naszym interesie jest by uczynić z tego istotną rzecz.
|
|
 | | klawik (759 punktów) | >>A co będą im patrzeć jak Pawłowicz wsuwa kanapki w czasie obrad albo jak pani Kruk >>mówi, że umie coś tam coś tam. >No i to jest właśnie to czego ty się dowiedziałeś o Polsce z mediów mainstreamowych, ale bronisz tej swojej "wiedzy" jak niepodległości. 95% wypowiedzi w tym wątku jest dokładnie taka jak twoje - czyli z reguły są to ludzie pozbawieni fundamentalnej wiedzy o świecie bo im wystarczy show. W jakim celu przykładowo tłumaczyć Polakom uzależnienie energetyczne Polski od Rosji i jakie to ma przełożenie na unijną politykę klimatyczną i obecność polskiego biznesu w Iranie skoro tłuszcza domaga się kabaretu ? Po co komplikować sobie obraz świata nudnymi opowieściami o styku gospodarki z energetyką skoro można się pośmiać z Pawłowicz ? Tak jest prościej przecież ... Ja akurat rozumiem decyzję PiSu (jak i każdego innego rządu polskiego) o tyle, że ludzie w Polsce są >Większość ludzi na tym portalu kojarzy mi się z gawiedzią u Nietzschego w "Tako rzecze Zaratustra", która obserwuje linoskoka w napięciu czy spadnie i roztrzaska sobie mózg o ziemię bryzgając krwią we wszystkich kierunkach czy może tym razem przeżyje. Ta chęć obejrzenia w napięciu show czy ktoś przekroczy kolejną granicę i nie zrelacjonuje tym razem posiłku posła, ale nagra proces jak ów poseł wydala pokarm jest silniejsza od niektórych. Przestańcie się zasłaniać troską o wolność słowa i wolność relacjonowania skoro nie potraficie z tego korzystać w innym sposób aniżeli najbardziej wulgarny.
Co drugie Twoje słowo to inwektywa a masz jeszcze czelność oskarżać kogoś o wulgaryzm. Tfu ! >
|
|
1 na 1 Grumman Avenger (227 punktów) (zablokowany) | Kaczyński znowu się przestraszył | Komunikat Biura Prasowego ws. wstępu dziennikarzy do budynków Sejmu:Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, z dniem dzisiejszym przestają obowiązywać ogłoszone ostatnio zmiany w dostępie dziennikarzy do budynków Sejmu RP. Nie zmieniają się także zasady dotyczące organizacji pracy i poruszania się dziennikarzy w budynkach Sejmu i Senatu. (źródło)Autorowi komunikatu gratuluję znajomości polszczyzny, ale ważne jest to, że już drugi raz Kaczyński ustępuje przed wolą tej części suwerena, którą pogardza. Wcześniej wymiękł na skutek protestów kobiet i w sejmie nie głosowano projektu ustawy całkowicie zakazującej aborcji. Dziś wymiękł na skutek protestów zorganizowanych przez KOD pod budynkiem sejmu. Przestraszył się do tego stopnia, że teren sejmu został ogrodzony metalowymi barierkami, za którymi co kilka metrów rozmieszczeni są policjanci.
|
|
 | | Jużnieborek (579 punktów) | Odp: Kaczyński znowu się przestraszył | A moim zdaniem Kaczyński nie przestraszył się ani teraz ani wcześniej. To jest po prostu faza testów - sprawdza, na ile może sobie pozwolić i przy okazji przyzwyczaja społeczeństwo do coraz śmielszych posunięć. Stara, sprawdzona metoda.
|
|
|  | Grumman Avenger (227 punktów) (zablokowany) | Dwukrotnie się wycofał pod wpływem "ulicy". Obojętnie czy to nazwiemy przestraszeniem się czy wyciągnięciem wniosku z testu najwyraźniej widać, że można go powstrzymać/cofnąć. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731253
|
|
| |  | | Jużnieborek (579 punktów) | >widać, że można go powstrzymać/cofnąć.
Być może. Ale robienie dwóch kroków w przód i jednego w tył to nadal posuwanie się do przodu, tyle że ze stwarzaniem pozorów.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|