 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-04-2009 20:36 | R. Grochala (970 punktów) | Jak wyleczyć konformizm?
8 na 8 | Od pewnego czasu borykam się z chorobą zwaną konformizmem. Zauważyłem, że mózg mój stawia zdanie innych nad zdanie własne. Obserwuję też, czytając komentarze w różnych portalach, że już przed czytaniem plusy bądź minusy warunkują moją reakcję na wiadomość.
Najbardziej uciążliwe jest to, że często nie potrafię wypracować własnego zdania. Szczególnie, gdy czuć zażartą walkę pomiędzy obiema stronami i brak wyraźnej większości po którejś ze stron.
Chcę tytułować się nonkonformistą, a tu bęc - i wychodzi, że więcej ze mnie właśnie z konformisty.
Czy Wy też tak macie bądź mieliście? Czy to samo mija, a może trzeba dopomóc zniknięciu temu? Jeśli tak, to w jaki sposób (jakieś ćwiczenia?) nauczyć się myśleć samodzielnie, mimo opinii i nacisku ze strony innych osób? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Liss (2003 punktów) | >Od pewnego czasu borykam się z chorobą zwaną konformizmem. Zauważyłem, że mózg mój stawia zdanie >innych nad zdanie własne. Obserwuję też, czytając komentarze w różnych portalach, że już przed >Czy Wy też tak macie bądź mieliście? Czy to samo mija, a może trzeba dopomóc zniknięciu temu? Jeśli >tak, to w jaki sposób (jakieś ćwiczenia?) nauczyć się myśleć samodzielnie, mimo opinii i nacisku ze >strony innych osób? Myśleć .
|
|
6 na 6 | jad11 (18783 punktów) | > Od pewnego czasu borykam się z chorobą zwaną konformizmem. Zauważyłem, że mózg mój stawia zdanie> innych nad zdanie własne. Obserwuję też, czytając komentarze w różnych portalach, że już przed> czytaniem plusy bądź minusy warunkują moją reakcję na wiadomość.Pewnie coś w tym jest. Właściwie chyba taki jest sens tych ocen... Czy nie? > Najbardziej uciążliwe jest to, że często nie potrafię wypracować własnego zdania. Szczególnie, gdy> czuć zażartą walkę pomiędzy obiema stronami i brak wyraźnej większości po którejś ze stron. To dobrze o Tobie świadczy (moim zdaniem)- masz otwarty a nie fanatyczny umysł. Sądzę, że każdy ma czasem podobny problem. Jeśli toczy się zażarta dyskusja i obie strony wysuwają sensowne argumenty to nie mam oporów przed "plusowaniem" jednego i drugiego, czasem nawet jeśli się nie zgadzam  Innym razem daję plusa nie za posta a za cytat w stopce, bo akurat mi się spodobał  Pomyśl, że jeden z tych wielu plusów sugerujących Ci, że wypowiedź jest dobra dał jad11 a jemu wierzyć nie można. Proponuję obserwować dyskusję do końca  > Chcę tytułować się nonkonformistą, a tu bęc - i wychodzi, że więcej ze mnie właśnie z konformisty.> Czy Wy też tak macie bądź mieliście? Czy to samo mija, a może trzeba dopomóc zniknięciu temu? Jeśli> tak, to w jaki sposób (jakieś ćwiczenia?) nauczyć się myśleć samodzielnie, mimo opinii i nacisku ze> strony innych osób?To ostatnie z pewnością. Brawo za odwagę albo raczej szczerość. Albo za jedno i drugie.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
10 na 10 | piątek (1035 punktów) | Czy to nie szczyt braku logiki pytać się innych jak być nonkonformistą?
"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
|
|
1 na 1 | Scorp (5381 punktów) |
>>Chcę tytułować się nonkonformistą,...
Po co?
Lepiej chciej być racjonalistą, to jest trudniejsze, ale lepsze.
-
|
|
 | 1 na 1 | Tomek84 (30 punktów) | >Lepiej chciej być racjonalistą, to jest trudniejsze, ale lepsze. Coś w tym jest. A do autora wątku - trudno być racjonalistą słuchając Joli Rutowicz, Britney Spears, czytając Super Express, czy też cały dzień nie myśląc tak jak by się chciało, a dopiero wieczorem próbując... Uczyć się by być jak najbardziej obiektywnym należy od źródeł jak najbardziej wiarygodnych (teoretycznie najlepiej kilku przeciwstawnych, ale to duużo bardziej komplikuje sytuację, dla mnie przyznam zbyt, przynajmniej w dziedzinach oprócz mojej głównej czyli zawodowej) oraz obiektywnie, rzetelnie i z dystansem prezentujących przedmiot. [Nic oczywiście nie jest idealne, ale gdy gdzieś widać polemiki kilku osób to juz coś.] Ciężko, szczególnie na początku, ocenić coś samemu obiektywnie, gdy krzyczy się nam bardzo nacechowaną emocjonalnie opinię. Dlatego cenię spokój i nie narzucanie mi niczego. Osobiście nie oglądam na przykład telewizji i staram się świadomie wybierać informacje do mnie docierające. Oczywiście wszystko wymaga głębokiej konsekwencji, czasu na nabranie nowych nawyków i przede wsystkim zastanowienia się czego tak naprawdę się chce. To moja prywatna opinia.
|
|
 | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Chcę tytułować się nonkonformistą,...> Po co?> Lepiej chciej być racjonalistą, to jest trudniejsze, ale lepsze. Myślę, że najtrudniej być sobą - jak człek pozna i polubi sam siebie, to może startować dalej. Świat zmienia się codziennie, a świat to ja.
|
|
|  | | Tomek84 (30 punktów) | >Myślę, że najtrudniej być sobą - jak człek pozna i polubi sam siebie, to może startować dalej. Ładnie brzmi, nic więcej. Mówimy tutaj o kształtowaniu siebie.
|
|
| |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >Myślę, że najtrudniej być sobą - jak człek pozna i polubi sam siebie, to może startować dalej.> Ładnie brzmi, nic więcej. Dziękuję, tak również miało zabrzmieć.  > Mówimy tutaj o kształtowaniu siebie. Uważam , że nie całkiem. Tez czytałem co napisałeś wyżej, ale się z tym nie zgadzam, nie ze wszystkim. Odnosisz się w nim do postu Scorpa, który pisze tylko o chceniu , a nie sposobie, jak kimś zostać. Od chcenia owszem, wiele zależy, ale nie zmienisz chceniem temperamentu i nie zmienisz się w racjonalistę. W takim przypadku mogę mówić tylko o chciejstwie. Wątek jest o tym, "jak wyleczyć konformizm", czyli jak się "nauczyć" nonkonformizmu. Otóż jestem zdania, że nonkonformistyczny sposób myślenia i, w efekcie, reagowania jest uwarunkowany w dużym stopniu genetycznie - tego się nie da nauczyć.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Tomek84 (30 punktów) | >Otóż jestem zdania, że nonkonformistyczny sposób myślenia i, w efekcie, reagowania jest uwarunkowany w dużym stopniu genetycznie - tego się nie da nauczyć. Całkowicie się nie zgadzam.
|
|
| | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >>Otóż jestem zdania, że nonkonformistyczny sposób myślenia i, w efekcie, reagowania jest uwarunkowany w dużym stopniu genetycznie - tego się nie da nauczyć. >Całkowicie się nie zgadzam.
Nie ma dogmatu o mojej nieomylności, ale tymi czterema słowami mnie nie przekonałeś, że nie mam racji.
|
|
| | | | |  | | Tomek84 (30 punktów) | >Nie ma dogmatu o mojej nieomylności, ale tymi czterema słowami mnie nie przekonałeś, że nie mam racji. Moja argumentacja jest praktycznie tak samo głęboka jak Twoja. Napisałeś, iż uważasz, że omawiany sposób myślenia jest w dużej mierze uwarunkowany genetycznie, wg mnie raczej wychowaniem, a wg mnie mamy znacznie większy wpływ na postawy ukształtowane w ten sposób. Ale szczerze mówiąc zupełnie nie chcę w tej chwili wchodzić w długą dyskusję.
|
|
3 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Chcę tytułować się nonkonformistą... Ja mam podobnie - zawsze chciałem być wysokim blondynem ze stalowoszarymi oczętami. > Czy to samo mija, a może trzeba dopomóc zniknięciu temu? U mnie minęło samo - kilkadziesiąt lat temu zauważyłem, że jestem relatywnie wysokim blondynem z szaroburymi oczkami. Aha, mój nonkonformizm polega na tym, że bardzo polubiłem tego ciemnego blondyna.  Miłego dnia.
|
|
 | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | > Aha, mój nonkonformizm polega na tym, że bardzo polubiłem tego ciemnego blondyna. To się nazywa narcyzm, nie nonkonformizm.  Ale i tak plus za autoreklamę...
|
|
|  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >Aha, mój nonkonformizm polega na tym, że bardzo polubiłem tego ciemnego blondyna. > To się nazywa narcyzm, nie nonkonformizm. No cóż, pewnie się zdziwisz, ale się nie zgadzam.  Jest to autoakceptacja z daleko idącymi konsekwencjami, które ogólnie mogę nazwać dużym poczuciem własnej, unikalnej wartości bez tendencji do przeszacowywania, co stanowi o stabilności emocjonalnej będącej elementem wysokiego poczucia koherencji, zwieńczeniem którego jest to, o co mi chodzi: w lustrze widzę zwyczajnego, w porzo gościa.  > Ale i tak plus za autoreklamę... Dziękuję, wiem za co - takich blondynów miliony, ale ja jestem jedyny w szarookim, urokliwym wdzięku swym...  Życzę miłego dnia.  P.S. Aha, plusik za tak śliczną, jak znamiennie błędną nadinterpretację.
|
|
| |  | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | Kiedyś jeden mój znajomy, w końcowej fazie imprezy, obrzucił stół uważnym spojrzeniem i wygłosił mniej więcej taką mowę: -Czy wiecie, po czym poznaje się człowieka odważnego, bezkompromisowego, nonkonformistycznego, który dzięki wrodzonej, a zahartowanej w ciągu swego bogatego i spełnionego życia sile charakteru, osiągnął wybitną odporność na presję ze strony środowiska i ewentualną jego krytyczną ocenę, co zawdzięcza wysokiemu poczuciu własnej wartości i jasności myślenia pozwalającej widzieć daną sytuację bardzie obiektywnie i w sposób wolny od kulturowo wyznaczonych acz nieracjonalnych modeli zachowania,[...]? Czy wiecie po czym poznaje się takiego człowieka? Otóż, po tym, że nie obawia się zjeść ostatniej czekoladki! Po czym wziął i zjadł ostatnią czekoladkę, co w połączeniu z przemową wzbudziło zachwyt i wesołość. Ale powiedzmy sobie szczerze- za tym wszystkim i tak stało zwykłe łakomstwo...
|
|
| | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Kiedyś jeden mój znajomy, w końcowej fazie imprezy, obrzucił stół uważnym spojrzeniem i wygłosił mniej więcej taką mowę:> -Czy wiecie, po czym poznaje się człowieka odważnego, bezkompromisowego, nonkonformistycznego, który dzięki wrodzonej, a zahartowanej w ciągu swego bogatego i spełnionego życia sile charakteru, osiągnął wybitną odporność na presję ze strony środowiska i ewentualną jego krytyczną ocenę, co zawdzięcza wysokiemu poczuciu własnej wartości i jasności myślenia pozwalającej widzieć daną sytuację bardzie obiektywnie i w sposób wolny od kulturowo wyznaczonych acz nieracjonalnych modeli zachowania,[...]?> Czy wiecie po czym poznaje się takiego człowieka?> Otóż, po tym, że nie obawia się zjeść ostatniej czekoladki!> Po czym wziął i zjadł ostatnią czekoladkę, co w połączeniu z przemową wzbudziło zachwyt i wesołość.> Ale powiedzmy sobie szczerze- za tym wszystkim i tak stało zwykłe łakomstwo...>  A wystarczyło zgasić światło.
|
|
3 na 3 | Kasia (424 punktów) | Podpisuję się pod wypowiedziami: Myśleć i polubić siebie.....Co prawda społeczeństwo może oceniać nonkonformistę jako egoistę to nie to samo..... Mi przyszło z wiekiem....kiedy okazało się że ci którzy posiadają swoje autorytatywne zdanie nie mają....argumentów.... Plusy i minusy...cóż to ocena wypowiedzi a nie osoby...każdy może palnąć głupotę i nikt nie skreśla Cię jako człowieka....(chociaż pamiętam,że jedyny minus dostałam od Jada- dobrze że choć mętnie się wytłumaczył, hihihi  ) A zażarte dyskusje....warto obserwować na ich podstawie dużo się uczę  , po przeczytaniu do końca i PRZEMYŚLENIU nie powinno byc problemów z własnym zdaniem, pozdrawiam
|
|
| Bardzozły (3161 punktów) | Cytat:Chcę tytułować się nonkonformistą, Po co? Albo: dlaczego?
A kiedy przyjdzie Jezus pokażemy mu tabliczkę z kierunkiem na Wieliczkę!
|
|
 | | R. Grochala (970 punktów) | > Cytat:Chcę tytułować się nonkonformistą, > Po co? Albo: dlaczego?Ponieważ dla twórcy konformizm jest najgorszą chorobą.
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
|  | 1 na 1 | Bardzozły (3161 punktów) | Cytat:Ponieważ dla twórcy konformizm jest najgorszą chorobą. Dla jakiego twórcy? Bo na przykład pisarz nonkonformista nie powinien broń Dzeusie PISAĆ, bo to takie oklepane... Powinien może rzeźbić, albo malować książki. To, że wszyscy twierdzą, że pisarz powinien pisać nie znaczy, że powinien pisać.
A kiedy przyjdzie Jezus pokażemy mu tabliczkę z kierunkiem na Wieliczkę!
|
|
| |  | 1 na 1 | R. Grochala (970 punktów) | > Cytat:Ponieważ dla twórcy konformizm jest najgorszą chorobą. > Dla jakiego twórcy?> Bo na przykład pisarz nonkonformista nie powinien broń Dzeusie PISAĆ, bo to takie oklepane... Powinien może rzeźbić, albo malować książki. To, że wszyscy twierdzą, że pisarz powinien pisać nie znaczy, że powinien pisać.Dla mnie - sam jestem twórcą. Mi się zdaję, że nonkonformizm nie polega na tym co Ty opisałeś, lecz na tym, że mało mnie obchodzi co jest modne, co jest powszechne - robię to co JA chcę zrobić, niezależnie od mody i powszechności. Jeśli chcę pisać to będę pisać choćby i miliony pisały.
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
| | |  | | Bardzozły (3161 punktów) | Cytat:Mi się zdaję, że nonkonformizm nie polega na tym co Ty opisałeś, lecz na tym, że mało mnie obchodzi co jest modne, co jest powszechne - robię to co JA chcę zrobić, niezależnie od mody i powszechności. Jeśli chcę pisać to będę pisać choćby i miliony pisały. Daukszewicz powiedział kiedyś: "jak artysta nie robi pod publiczkę, to robi pod siebie". Skoro chcesz robić to co Ty chcesz robić, bez oglądania się na innych, to co Cię powstrzymuje? Może to, że mamy obecnie modę na twórców niezależnych i nonkonformistów? To tylko moda.
A kiedy przyjdzie Jezus pokażemy mu tabliczkę z kierunkiem na Wieliczkę!
|
|
6 na 6 | Kowalski (1042 punktów) | Przypomina mi się taki dowcip rysunkowy -- malarz stara się stworzyć awangardowy obraz. Jego żona komentuje: "Stara się być nonkonformistą, jak wszyscy." Bardzo wiele osób podkreśla swoją samodzielność i nonkonformizm. Tymczasem często dostrzegam u nich łatwość, z jaką ulegają manipulacjom, czy podporządkowują się zasadom swojej grupy (ratują się w swoich oczach przekonaniem, że za to mają inne wartości i przekonania od innych grup). Dlatego cieszy mnie Twoja deklaracja. Może lepiej zdawać sobie sprawę z własnej słabości? To tak jak diagnoza -- sama nie leczy, ale umożliwia podjęcie leczenia. Co do własnego zdania -- piękna rzecz, ale może warto zdać sobie sprawę, że nie zawsze nas na nie stać. Własne zdanie wymaga wysiłku, choćby poświęcenia czasu i zgłębienia tematu. Jeśli chodzi o własny konformizm -- myślę, że cechuje on bardzo wielu ludzi, a może nawet wszystkich -- różnice tkwią w stopniu i formie, a nie samym fakcie. Co do mnie osobiście, to o wiele częściej mam swoje zdanie niż je wyrażam
|
|
1 na 3 | jkl; (5859 punktów) | >Od pewnego czasu borykam się z chorobą zwaną konformizmem. Zauważyłem, że mózg mój stawia zdanie innych nad zdanie własne. Obserwuję też, czytając komentarze w różnych portalach, że już przed czytaniem plusy bądź minusy warunkują moją reakcję na wiadomość. Objawy wskazują na dobre przystosowanie społeczne. Wróżę wielu przyjaciół i prawidłowe relacje z innymi ludźmi.
>Czy to samo mija, a może trzeba dopomóc zniknięciu temu? Jeśli tak, to w jaki sposób (jakieś ćwiczenia?) nauczyć się myśleć samodzielnie, mimo opinii i nacisku ze strony innych osób?
Cały dowcip polega na tym, że nonkonformista ignoruje naciski i nie liczy się z żadna opinią. I niekoniecznie ma to związek z myśleniem.
|
|
 | | Adamiak (36436 punktów) | > >Od pewnego czasu borykam się z chorobą zwaną konformizmem. Zauważyłem, że mózg mój stawia zdanie innych nad zdanie własne. Obserwuję też, czytając komentarze w różnych portalach, że już przed czytaniem plusy bądź minusy warunkują moją reakcję na wiadomość.> Objawy wskazują na dobre przystosowanie społeczne.> Wróżę wielu przyjaciół i prawidłowe relacje z innymi ludźmi. Trafne, choć niespecjalnie trudne do wywróżenia.  Jedyne, co mi lekko zgrzyta w tym zdaniu, to brak cudzysłowu w "prawidłowych" - dla mnie prawidłowe wyglądają inaczej.
|
|
 | | R. Grochala (970 punktów) | >Objawy wskazują na dobre przystosowanie społeczne. >Wróżę wielu przyjaciół i prawidłowe relacje z innymi ludźmi.
To kiepską wróżką jesteś, bo jam takie społeczne zwierzęcie jak, dajmy na to, kot. Mówiąc inaczej, jestem człowiekiem samotnym i introwertycznym.
>Cały dowcip polega na tym, że nonkonformista ignoruje naciski i nie liczy się z żadna opinią. I niekoniecznie ma to związek z myśleniem.
Wolę być nawet tym człowiekiem, a nie chorągiewką, na którą dmuchają inni.
Abstrahując jednak od tego, mylisz pojęcia. To antykonformista nie liczy się z opiniami, ignoruje innych, taki typowy buntownik - i taki człowiek faktycznie niewiele ma wspólnego z myśleniem.
Natomiast nonkonformista jest pomiędzy konformistą i antykonformistą.
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
1 na 3 | lotrek (14275 punktów) | > Od pewnego czasu borykam się z chorobą zwaną konformizmem.Wyluzuj....zamiast się martwić, lepiej powtarzaj "Homo sun et nihil humani a me alienium ese putto" (Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce). Zaakceptuj siebie, takiego jaki jesteś, razem ze swoimi przywarami. Nawet konformizm....bo nikt do końca nie jest doskonały. Ważne, byś zdawał sobie z tego sprawę....i jak to mówił Luter: grzeszył odważnie a ja bym dodał - świadomie. Byle innym nie szkodzić.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| Drobner | >Od pewnego czasu borykam się z chorobą zwaną konformizmem. Zauważyłem, że mózg mój stawia zdanie >innych nad zdanie własne. Obserwuję też, czytając komentarze w różnych portalach, że już przed >czytaniem plusy bądź minusy warunkują moją reakcję na wiadomość. >Najbardziej uciążliwe jest to, że często nie potrafię wypracować własnego zdania. Szczególnie, gdy >czuć zażartą walkę pomiędzy obiema stronami i brak wyraźnej większości po którejś ze stron. >Chcę tytułować się nonkonformistą, a tu bęc - i wychodzi, że więcej ze mnie właśnie z konformisty. >Czy Wy też tak macie bądź mieliście? Czy to samo mija, a może trzeba dopomóc zniknięciu temu? Jeśli >tak, to w jaki sposób (jakieś ćwiczenia?) nauczyć się myśleć samodzielnie, mimo opinii i nacisku ze >strony innych osób?
Nie wystarczy TYLKO MYŚLEĆ! Nie wiem jakich tematów dotyczyły wątki, które czytałeś. W wielu wątkach JESTEM KONFORMISTĄ, bo NIE ZNAM SIĘ FACHOWO NA TEMACIE WĄTKU. W innych wątkach MAM SWOJE ZDANIE (JESTEM NONKONFORMISTĄ), BO MAM WIEDZĘ W TEMACIE WĄTKU. To chyba tyle, gwoli wyjaśnienia.
Problem w tym, że przyswojenie takiej wiedzy wymaga dużego wysiłku, pracy i czasu. Jeśli BĘDZIESZ SIĘ UCZYŁ, ZGŁĘBISZ TEMAT, POZNASZ RÓZNE OPINIE, to wtedy wyrobisz sobie swój pogląd w temacie (lub wybierzesz najbardziej Ci pasujący). Wtedy NIE BĘDZIESZ KONFORMISTĄ. Tylko wtedy.......
|
|
 | | Adamiak (36436 punktów) | > W wielu wątkach JESTEM KONFORMISTĄ, bo NIE ZNAM SIĘ FACHOWO NA TEMACIE WĄTKU.> W innych wątkach MAM SWOJE ZDANIE (JESTEM NONKONFORMISTĄ), BO MAM WIEDZĘ W TEMACIE WĄTKU. Nonkonformizm/konformizm to nie są kwestie wiedzy lub jej braku, lecz sposobu myślenia i percepcji rzeczywistości implikujących określony rodzaj życia, postępowania. P.S. Pisanie dużymi literami w necie jest synonimem krzyku - można to samo napisać "ciszej".
|
|
|  | | Drobner | OK. Założyciel wątku pisał o jego rozterkach właśnie w kwestii rozmów internetowych gdzie dyskutuje się na ogół o ważnych kwestiach. Pisze, że nie ma własnej opinii w tematach dyskusjii. Oczywiście moja odpowiedź dotyczyła TYLKO TEGO TEMATU. W zakresie dyskusji NAJISTOTNIEJSZĄ sprawą jest znajomość zagadnienia. Ani Autor, ani ja nie wypowiadaliśmy się w kwestiach ABSOLUTNYCH, psychologicznych związanych z non- i/lub -konformizmem. Świadomie jednak ograniczyłem się do kwestii poruszonej przez Autora. Nie wypowiadałem się w sferach 'osobowościowych', ogólnych. Z tego punktu widzenia nie sądzę, żeby moja odpowiedź mijała się z prawdą. Pozdrawiam, Drobner. PS. Nie przejmuję się zwyczajami netowymi. WAŻNE kwestie ZAWSZE wyróżniam bądż pogrubieniem, bądź - CO ŁATWIEJ - kapitalikami. Bądź pewien, że NIE NADUŻYWAM tej formy ekspresji.
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Ani Autor, ani ja nie wypowiadaliśmy się w kwestiach ABSOLUTNYCH, psychologicznych związanych z non- i/lub -konformizmem.> Świadomie jednak ograniczyłem się do kwestii poruszonej przez Autora.> Nie wypowiadałem się w sferach 'osobowościowych', ogólnych.> Z tego punktu widzenia nie sądzę, żeby moja odpowiedź mijała się z prawdą. Nie wydaje mi się, że można dzielić poszczególne czynności na mniej lub bardziej konformistyczne. Absurdem jest pisać (myśleć), że rano wstałem z łóżka konformistycznie bo jak każdy, ale już garnitur założyłem na lewą stronę, bom taki "inny"; do kina chodzę ubrany w dżinsy, jak każdy konformista a do teatru zakładam nonkonformistyczne gumofilce by konformistą spektakularnie nie być; śniadanie konformistycznym się zdało, bo jajówa na bekonie, ale już surową słoniną z dżemem malinowym na obiad podkreśliłem egzotyczny nonkonformizm swój... Nonkonformista je, oddycha i zachowuje się zupełnie "normalnie" z wyjątkiem niektórych, często bardzo ważnych elementów życia w których kieruje się bez zastanowienia, niejako instynktownie, tylko swoją wygodą, poglądami czy przyzwyczajeniami z gruntu uważanymi co najmniej za oryginalne i niestandardowe; nie kierując się modą, tendencjami tłumu czy interesem stada, tylko swoim systemem wartości. To, że nonkonformista kieruje się w życiu własnymi przekonaniami wcale nie znaczy, że część z nich nie jest wartościami ogólnie przez społeczeństwo praktykowanymi, vide przestrzeganie prawa. Ktoś łamiący prawo jest na pewno przestępcą, lecz nonkonformistą niekoniecznie. Nonkonformizm więc, to bilans poglądów, zasad i zachowań jakiegoś osobnika,wynikający z oryginalnej percepcji rzeczywistości, a nie poszczególne składowe jego zachowania. > PS. Nie przejmuję się zwyczajami netowymi. WAŻNE kwestie ZAWSZE wyróżniam bądż pogrubieniem, bądź - CO ŁATWIEJ - kapitalikami. Bądź pewien, że NIE NADUŻYWAM tej formy ekspresji.>  Widocznie jestem paskudnym konformistą, bo szanuję zwyczaje forum, którego regulamin właściciel sobie pracowicie ustalił. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Olszanski (2 punktów) | > Widocznie jestem paskudnym konformistą, bo szanuję zwyczaje forum, którego regulamin właściciel sobie pracowicie ustalił.> Pozdrawiam.Nie posądzał bym Cię o bycie konformistą tylko dlatego, że szanujesz zwyczaje forum ustalone przez inną osobę  . Jest zasadnicza różnica między byciem nonkonformistą (powstrzymującym się od sądu, zanim sprawy nie przeanalizuje), a anty konformistą (nie zgadzać się w danej sprawie, a później zastanawiać) przyjmującym krytyczną postawę do ogólnie przyjętych norm. Osobiście uważam się za nonkonformistę aczkolwiek cenię konformizm wyżej niż antykonformizm ;p
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Widocznie jestem paskudnym konformistą, bo szanuję zwyczaje forum, którego regulamin właściciel sobie pracowicie ustalił.> Nie posądzał bym Cię o bycie konformistą tylko dlatego, że szanujesz zwyczaje forum ustalone przez inną osobę . To była bardzo wyraźna ironia - nonkonformizm nie musi oznaczać niestosownego zachowania będąc w "gościach" na czyimś forum, przypomina mi to raczej szczeniacką demonstrację. > Jest zasadnicza różnica między byciem nonkonformistą (powstrzymującym się od sądu, zanim sprawy nie przeanalizuje)... Jestem dość impulsywny i często reaguję bardzo szybko na podstawie intuicji, która jest swego rodzaju procesem analizy-syntezy. > ...a anty konformistą (nie zgadzać się w danej sprawie, a później zastanawiać) przyjmującym krytyczną postawę do ogólnie przyjętych norm. Jestem starszym facetem i kiedyś prezentowałem taką, antykonformistyczną postawę, ale to były inne czasy i inne miałem nastawienie do lansowanych "norm" - powiedzieć, że nie lubiłem władzy komuchów, i ich "pomysłów" na rzeczywistość, to eufemizm.  > Osobiście uważam się za nonkonformistę aczkolwiek cenię konformizm wyżej niż antykonformizm ;p Nie przepadam za jednym i drugim.
|
|
 | | Cystic Fibrosis (178 punktów) |
> Problem w tym, że przyswojenie takiej wiedzy wymaga dużego wysiłku, pracy i czasu.> Jeśli BĘDZIESZ SIĘ UCZYŁ, ZGŁĘBISZ TEMAT, POZNASZ RÓZNE OPINIE, to wtedy wyrobisz sobie swój pogląd w temacie (lub wybierzesz najbardziej Ci pasujący). Wtedy NIE BĘDZIESZ KONFORMISTĄ.> Tylko wtedy.......Na jednych z drzwi takiej jednej uczelni w Bostonie, napisane jest: "Wiedz wszytsko o czymś i coś wszystkim" ...to tak, dla nonkonfirmistycznych konformistów
|
|
| Moonrow (10 punktów) | Wiesz.. jesteśmy istotami społecznymi. Chęć bycia akceptowanym przez resztę jest jedną z podstawowych potrzeb. To, że chce się przynależeć do grupy jest naturalnym bodźcem, który skłania nas do konformistycznego sposobu myślenia. Proponuję zaakceptować taki stan rzeczy. Za to, jeśli jesteś czegoś pewien, myślę, że zajęcie nawet opozycyjnej postawy może nie być aż tak trudne. Zawsze można zacząć od szukania krok po kroku sojuszników danej myśli ^^ Jeśli zaś nie wie się po której stronie lepiej stanąć, najlepiej chyba pozostać obojętnym, do czasu pełnego opowiedzenia się za jedną ze stron.
|
|
2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > w jaki sposób (jakieś ćwiczenia?) nauczyć się myśleć samodzielnie
Zacznij od uważnego przeczytania "Ludzkie, arcyludzkie" Nietzschego
doku
|
|
 | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> > w jaki sposób (jakieś ćwiczenia?) nauczyć się myśleć samodzielnie> Zacznij od uważnego przeczytania "Ludzkie, arcyludzkie" NietzschegoMoże piszę pod wpływem emocji(i nie tylko  ), lecz uważam Nietzschego za proroka, za odpowiednika Jezusa. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > uważam Nietzschego za proroka, za odpowiednika Jezusa.
Ale wyznawców ma niewielu
Pozdrawiam
doku
|
|
| |  | 1 na 1 | R. Grochala (970 punktów) | >> uważam Nietzschego za proroka, za odpowiednika Jezusa. >Ale wyznawców ma niewielu >Pozdrawiam > doku
Bo w Nietzschego się nie wierzy, Nietzschego się rozumie i w miarę potrzeb - modyfikuje jego stanowisko.
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
1 na 1 | Cystic Fibrosis (178 punktów) | Przed ustosunkowaniem się, do zawarcia udziału w dyskusji (bo ciekawa, bo bliska mi), przeczytałem wszystkie opinie tego wątku. Wrażenia? Czuje się intelektualnie usatysfakcjonowany  A może zauważam tylko wykładniczy wzrost nonkonformizmu konformistycznego u siebie? hmmm... Byłem, a i nawet jestem konformistą, tak jak twórca wątku (pozdrawiam). Wiecie co myślę na temat, konformizmu w pojęciu bronienia swojego zdania, swojej racji? No cóż.... Wedle mojej obserwacji ludzie, tak dość stabilnie dzielą się na nonkonformistów A i nonkonformistów B. Boję się zajmować konformistami, boje się że rozgrzeszę moją młodość i dzieciństwo. Nonkonformista A, to człowiek, który zawiera głos w sprawie, o której częstokroć ma pojęcie a także, kiedy potrafi obronić swoich racji na poziomie, którym byłby w stanie zadowolić swego nauczyciela przy odpowiedzi przy tablicy. Inaczej sprawa ma się z Nonkonformistami typu B. Są ludzie, którzy częstokroć mają zdanie. A dlaczego takie? bo tak! powiedziane ze śmiertelną powagą, lub tak, gdyż sami doświadczyli racji, której bronią. Mimo, ze to był pojedynczy (podwójny nawet) przypadek, zjawisko nie obejmowało większej skali. Z którym z tych dwóch typów ludzi, chcielibyście rozmawiać? Ja z B  bo sam chce być A  obliczyłem termometrem, ze na emeryturze z moja osobowością, może mi się udać
|
|
1 na 1 | WildOrchid (59 punktów) | > Najbardziej uciążliwe jest to, że często nie potrafię wypracować własnego zdania. Szczególnie, gdy> czuć zażartą walkę pomiędzy obiema stronami i brak wyraźnej większości po którejś ze stron.To znaczy, że nie masz tendencji do wybierania jednej opcji i trzymania się jej jak rzep psiego ogona. A przecież o sprawach, które dla wszystkich są białe lub dla wszystkich są czarne nie prowadzi się zażartych dyskusji. Zawsze jest ktoś, który ma słuszny interes w popieraniu innej opcji. Oglądając debatę możemy jedynie weryfikować argumenty wedle naszej wiedzy (a przecież nie wszystko jest upubliczniane) lub autorytetu osoby mówiącej. On zaś opiera się o naszą wiedzę i autorytet osób, które ją popierają. I tak w koło macieju. Opowiadanie się za większością jest cechą powszechną i chyba dziedziczną. Naszym przodkom pomagało w podejmowaniu szybkich decyzji. My możemy rozważać czy pochwalić film, który obejrzeliśmy czy go zganić, ale wyobraźmy sobie naszego dalekiego przodka dumającego czy uciekać na drzewo przed niedźwiedziem, czy może biec w dół. On patrzył co robi reszta grupy. Jeśli podjęli właściwą decyzję i zbiegli w dół, przeżyli. Jeśli się pomylili, to zginął jeden, może dwóch z nich. A w sytuacji pomyłki lepiej być w grupie pięciu osób niż dwóch. Ta wiara w "zbiorową inteligencję" prowadzi do kuriozalnych sytuacji. Np ta z artykułu na ten temat z "Polityki" (przepraszam, że nie pamiętam numeru): są 3 stoiska z truskawkami pod Głównym w Wa-wie. Wszystkie owoce tak samo świeże, po 4zł/kg, sprzedawcy uprzejmi. W momencie, kiedy pierwsza osoba wybierze (niekoniecznie wcześniej sprawdzając inne) jedno ze stoisk, ustawia się przy nim kolejka. Pozostałe zaś świecą pustkami. Wszyscy uważają, że stoją po najlepszy towar, a ich przekonanie rośnie wraz z numerkiem, który zajmują w kolejce. Tak więc możemy weryfikować dane, zastanawiać się a nade wszystko wierzyć we własny osąd i własne umiejętności. Byle nie ślepo, bo wtedy stracimy sens przebywania na tym portalu Nie należy wstydzić się własnej opinii (z tym akurat nie zgłaszałeś problemu, ale ja robię sobie autoterapię) choćby była inna od opinii przytłaczającej większości.> Czy Wy też tak macie bądź mieliście? Czy to samo mija, a może trzeba dopomóc zniknięciu temu?Sama mam spore kłopoty z walką o swoje zdanie. Napracuję się, przeczytam tonę mądrych książek, stworzę dość dobrą stronę (ach ta skromność!) i nawet porządnie jej nie wypromuję. Przecież pisanie na jednym forum daje mi przez kilka dni podwojenie odwiedzin. Moja strona jest (według mojej wiedzy) jedyną tego typu stroną w temacie w naszym krajowym necie. A jak chodzi o główne hasło, to ląduje na 50 pozycji. Bo nie ma linków zwrotnych a to dlatego, że mało osób o niej wie. Każdy skoczek w odwiedzinach mogę przypisać konkretnemu podaniu przeze mnie linku. Boję się krytyki? Nie chcę być przypisana do "niepopularnych" poglądów? Moja walka o to bym wreszcie zaczęła promować swoje osiągnięcie przypomina wychodzenie z szafy. Wychodzi się, kiedy nie można już znieść tej stęchlizny w środku. Na zewnątrz zaś deszcz pada w oczy.
|
|
 | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Wszyscy uważają, że stoją po najlepszy towar, a ich przekonanie rośnie wraz z numerkiem, który zajmują w kolejce.
Nareszcie wiem, dlaczego nie znoszę kolejek.
|
|
| Ja (źń) | Stary, leżymy na tym samym oddziale, oto kuracja jaką ja stosuję na sobie. Stań się sobą. Wtedy konformizm wyzdrowieje, polubisz go. Przecież to, że zachowujesz się konformistycznie jest twoim wyborem(czy może nie jest?) Nie konformizm jest chorobą, lecz wewnętrzna dezintegracja. Coś tam robisz, a w środeczku słyszysz głos- nie. Nad to nadbudowuje się interpretacja w dialekcie konformormizm- nonkonformizm. {Ale ja* jestem mądry, hehe.} A w środeczku swym słyszysz głos "nie", gdyż wydaje ci się, że kierujesz się motywacją konformistyczną, że robisz coś, dlatego że inni tak robią. Jednakże, prawda jest taka, że robisz coś dlatego że tego chcesz, a chcesz tego dlatego że innitakrobią. Czemu chcesz robić to co inni- bo jesteś konformistą ;p Przykro mi bracie, twój przypadek jest nieuleczalny ;p Wolałbym jednak, byś był nonkonformistą. Konformiści to faszyści, a ja dążę do eksterminacji faszyzmu z kuli ziemskiej, tak samo jak myję się kiedy jestem brudny. Dlatego podam ci wirusa nonkonformizmu, ktory doszczetnie zmodyfikuje twoje DNA, tak,że staniesz sie antyfaszysta jak Ja. Eh, moje neurony zrobiły bibę w laboratorium i mówią, że nie, że nie skonstruują wirusa antykonformizmu, bo akurat nie mają ochoty, że wszystkie wpadły na pomysł( w tym samym momencie- dokładnie w tym samym momencie!), żeby się jakoś zabawić no i grają w chowanego[ hop hop gdzie jesteście?(a te chuje milczą, wszsytkie w swej milczącej zmowie ], no więc nie mam szczepionki dla ciebie. Musisz sobie sam radzić. Musisz sobie radzić sam. Sam siebie radą obdarzyć musisz. A ja ci powiem jedną radę, radę a nie przymus: nie musisz mieć własnego zdania na każdy temat, po co ci w ogóle poglądy? POCO TY W OGÓLE ŻYJESZ? Ja na przykład żyję tak dla jaj, a jakby były lepsze jaja to bym nie żył.
OK, odbiegłem nieco od tematu, zdradziłem kilka faktów, z mojego obiektywnie istniejącego wnętrza, możecie mnie za to torturować, ale ja i tak nie pisnę ani słówka więcej. Będę milczał jak zawzięty w konformistycznej izbie tortur tramwaju numer 27. *ja, ale nie Ja.
|
|
| Beatus (2528 punktów) | Trochę ci zazdroszczę. Ja prowadzę walkę w przeciwnym kierunku, tj. z egoizmem.
|
|
 | 1 na 1 | Canon (433 punktów) | > Trochę ci zazdroszczę. Ja prowadzę walkę w przeciwnym kierunku, tj. z egoizmem.A czy egoizm jest taki zły?
|
|
|  | | Adamiak (36436 punktów) | > >Trochę ci zazdroszczę. Ja prowadzę walkę w przeciwnym kierunku, tj. z egoizmem.> A czy egoizm jest taki zły?  Brzydko się nazywa.
|
|
|  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > A czy egoizm jest taki zły?  Egoizm, egoizmowi nie równy. Sam w sobie nie jest zły, ale jako egoistka i egocentryczka, zdecydowałam, że ma być u mnie niższy. I tak będzie, bo ja tak chcę
|
|
| Canon (433 punktów) | Wszyscy, których celem jest mianowanie siebie nonkonformistą w gruncie rzeczy są konformistami. Nie dąż do tego by być nonkonformistą, w ogóle wyrzuć taki cel ze swojego planu działania. Nikt nie ma obowiązku mieć własnego zdania na każdy temat jaki tylko istnieje- brakło by Ci czasu aby podrapać się w nosie, gdybyś do wszystkiego dorabiał własną ideologię  Chodzi o to, by mieć twardy system wartości, od którego będziesz uzależniał własny osąd i na którym go opierał, lecz sztuka w tym taka, by był na tyle elastyczny, abyś mógł go zmienić/przewartościować, jeśli w procesie myślenia/kojarzenia/porównywania informacji doszedłbyś (sam) do wniosku, że nie wszystko działa w nim tak jak powinno. I wracając do tego co na początku, tytuł nonkonformisty nie może być celem, tylko nagrodą. Nagrodą za umiejętność myślenia.
|
|
| Kostanakis (14 punktów) | >Obserwuję też, czytając komentarze w różnych portalach, że już przed >czytaniem plusy bądź minusy warunkują moją reakcję na wiadomość.
sugeruję przede wszystkim porzucenie czytania komentarzy pod newsami w różnych portalach. to niestety w większości rynsztok, a długie przebywanie w nim może doprowadzić wręcz do skutków trwałych, jak prymitywizacja języka, porywy emocjonalności, czy wręcz frustracji... serio.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|