Racjonalista - Strona głównaDo treści
Brak indoktrynacji indoktrynacją?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
08-05-2009 15:05Tomek Bogusiak (170 punktów)Brak indoktrynacji indoktrynacją?
Ocena 2 na 2
Odnoszę wrażenie, iż dość powszechnym jest pogląd, że brak jakiegoś rodzaju indoktrynacji jest automatycznie indoktrynacją w przeciwnym kierunku. Podobne sformułowanie udało mi się zauważyć w jednym z tutejszych wątków, co spowodowało, że przypomniałem sobie moją dyskusję na temat.
Indoktrynacja religijna, indoktrynacja ateistyczna - przeciwieństwa. (I znowu przykład związany z religią...) Czy to oznacza, że ktoś, kto nie podlegał tej pierwszej, musiał podlegać tej drugiej? Wszak gdy rodzi się dziecko, nie ma ono swojego zdania na temat istnienia boga, czy na temat czegokolwiek innego. Myślę, że gdyby nie podlegało wpływom żadnej ze stron, to guzik by je potem, gdy dorośnie, obchodziło, czy istnieje jakiś bóg, czy nie. Oczywiście, jakaś refleksja na ten temat mogłaby zakiełkować w jego głowie "samoistnie", tj. z samego postrzegania świata. Rozważajmy jednak sytuację całkowicie hipotetyczną, w oderwaniu od naszej rzeczywistości. Brak obecności indoktrynacji religijnej nie inklinuje obecności indoktrynacji ateistycznej. Dochodzę wniosku, że pierwotnym stanem umysłu jest stan, w którym nie ma miejsca na myślenie o istnieniu boga.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Tronicki (280 punktów)
Wszystkie pierwotne kultury nie rozwineły by się gdyby nie wiara w jakiś bożków, uważam więc że człowiek z natury jest istotą wierzącą, natomiast czy Bóg istnieje czy nie to inna kwestia. Oczywiście coś takiego jak indoktrynacja ateistyczna istnieje gdyż własnie polega ona na wybijaniu z głowy człowieka potrzeby wiary w bogów.
08-05-2009 21:22 
 Ocena 5 na 5
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Wszystkie pierwotne kultury nie rozwineły by się gdyby nie wiara w jakiś bożków,
Skąd ta pewność?

>uważam więc że człowiek z natury jest istotą wierzącą,
Nie wynika to z natury, ale z potrzeby wytłumaczenia sobie jakoś niewytłumaczalnego.
Dzieciom tłumaczą rodzice zgodnie z własnym światopoglądem. Dzieci ten światopogląd bezwiednie przyjmują/ traktują jako prawdę objawioną. Tak było z Tobą, tak również było ze mną...
Gdybyś urodził się z wiedzą o zasadach funkcjonowania Wszechświata, żaden Bóg nie byłby Ci potrzebny. Po prostu stwierdziłbyś, że ludzkość nie odpowiedziała jeszcze na wszystkie pytania.

>natomiast czy Bóg istnieje czy nie to inna kwestia.
Bóg - czyli kto/co?

>Oczywiście coś takiego jak indoktrynacja ateistyczna istnieje gdyż właśnie polega ona na wybijaniu z głowy człowieka potrzeby wiary w bogów.
Jeżeli tak rozumieć indoktrynację, to oczywiście masz rację.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
Humanożerca (481 punktów)
Podobnie nie ma miejsca na myślenie o czymkolwiek innym, milczenie nie jest stanem poza językowym i nic z niego nie wynika w kwestiach językowych.

minds.pl/content/view/222/70/
jkl; (5859 punktów)
> Odnoszę wrażenie, iż dość powszechnym jest pogląd, że brak jakiegoś rodzaju indoktrynacji jest automatycznie indoktrynacją w przeciwnym kierunku.
Niekoniecznie przeciwnym, ale to też jakieś kształtowanie.
Nie da się wychować dziecka kompletnie na niego nie wpływając.

>Dochodzę wniosku, że pierwotnym stanem umysłu jest stan, w którym nie ma miejsca na myślenie o istnieniu boga.
Niestety, jest odwrotnie. Człowiek ma naturalną skłonność do wymyślania sobie bogów.
Od zobaczenia twarzy w stercie ubrań, jest mały krok do wymyślenia co to jest i nadania nazwy. A od tego mały krok do przypisania właściwości, miejsca w przestrzeni i, a jakże, powiązania z własną osobą (znaczy się- chce nas skrzywdzić, zaopiekować się, wyróżnić...)

Taka "bezwładność wyobraźni" zawsze będzie ciążyć w stronę nadprzyrodzonych zjawisk i rzeczywiście odrobina ateistycznej indoktrynacji może być pomocna w kontroli tego zjawiska.
09-05-2009 11:43 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>Od zobaczenia twarzy w stercie ubrań, jest mały krok do wymyślenia co to jest i nadania nazwy.
A to nie jest raczej tak, że najpierw wymyślamy i nazywamy "jakieś coś" i dopiero potem to widzimy na szybie albo a stercie ubrań? Nasz umysł często widzi to, co chce widzieć, jak z plamami atramentu w psychoanalizie.
Ciekawe, że jakoś nigdy jeszcze nie objawiła się Maryja komuś, kto nigdy o niej nie słyszał...
11-05-2009 15:36 
 Ocena 3 na 3
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Ciekawe, że jakoś nigdy jeszcze nie objawiła się Maryja komuś, kto nigdy o niej nie słyszał...
>
Bo takim osobom objawiała się wtedy Izyda, Isztar, Afrodyta albo Marian z trzeciego piętra mieszkający w klatce obok

Wyznawcy cargo przecież pierw widzieli samoloty i różne rzeczy ludzi białych, a dopiero potem dorobili sobie do tego całą religijną otoczkę, no chyba, że o czymś nie wiem i było inaczej

Tak samo człowiek słyszący szelest w krzakach za każdym razem, gdy ma się dziać coś niedobrego (np atak lamparta czy innego zwierza) może sobie wymyślić, że to duchy poprzez szelest ostrzegają go przed niebezpieczeństwem... (bo np. nie weźmie pod uwagę faktu, że to uciekające przed drapieżnikiem zwierzęta wywołują hałas)
12-05-2009 12:04 
 Ocena 1 na 1
Patty Matheson (2087 punktów)
Nieprawda, że zobaczyć, znaczy uwierzyć, ale uwierzyć, znaczy zobaczyć.


Pozdrawiam
jkl; (5859 punktów)
>A to nie jest raczej tak, że najpierw wymyślamy i nazywamy "jakieś coś" i dopiero potem to widzimy na szybie albo a stercie ubrań? Nasz umysł często widzi to, co chce widzieć, jak z plamami atramentu w psychoanalizie.
Widocznie najłatwiej i najbardziej opłacalnie korzystać z gotowców...
Ale sam mechanizm ich nie wymaga, no i kiedyś -bardzo dawno- ich nie było.
Liss (2003 punktów)
> Odnoszę wrażenie, iż dość powszechnym jest pogląd,
Tego nie wiem .
> że brak jakiegoś rodzaju indoktrynacji jest
>automatycznie indoktrynacją w przeciwnym kierunku.
Z cała pewnością nie .
> Podobne sformułowanie udało mi się zauważyć w
>jednym z tutejszych wątków, co spowodowało, że przypomniałem sobie moją dyskusję na temat.
> Indoktrynacja religijna, indoktrynacja ateistyczna - przeciwieństwa.
Boga nie ma ,więc indoktrynacja ateistyczna ,jest pozytywna .

>religią...) Czy to oznacza, że ktoś, kto nie podlegał tej pierwszej, musiał podlegać tej drugiej?
>Wszak gdy rodzi się dziecko, nie ma ono swojego zdania na temat istnienia boga, czy na temat
>czegokolwiek innego.
Może jednak nie mając zdania nt "Istnienie Zeusa a sens życia" ,jednak ma wiedzę że nic o żadnym bogu nie wie i nie słyszało i nie widziało i dla niego zatem żaden bóg nie istnieje -nawet jako pojęcie .
> Myślę, że gdyby nie podlegało wpływom żadnej ze stron, to guzik by je potem,
>gdy dorośnie, obchodziło, czy istnieje jakiś bóg, czy nie.
Nie jestem do tego przekonany,na całej planecie ,w niemal każdej grupie etnicznej istnieje pojęcie boga i tym podobnych .
> Oczywiście, jakaś refleksja na ten temat
>mogłaby zakiełkować w jego głowie "samoistnie", tj. z samego postrzegania świata.
I rozum stworzył boga i rozum go unicestwi - to jest paradoks !
> Rozważajmy jednak
>sytuację całkowicie hipotetyczną, w oderwaniu od naszej rzeczywistości. Brak obecności indoktrynacji
>religijnej nie inklinuje obecności indoktrynacji ateistycznej. Dochodzę wniosku, że pierwotnym
>stanem umysłu jest stan, w którym nie ma miejsca na myślenie o istnieniu boga.
Tak ,dziecko ,powiedzmy 5 miesięczne o bogu pewnie nie myśli ,ale człowiek 50 letni może zastanawiać sie nad sensem istnienia ,śmierci itp. , i z tych rozterek moze powstać protoabsolut a dalej to już wiadomo jak to było .
Elpremiero (247 punktów)

>Myślę, że gdyby nie podlegało wpływom żadnej ze stron, to guzik by je potem,
>gdy dorośnie, obchodziło, czy istnieje jakiś bóg, czy nie.

Wydaje mi się, że KK doszedł do tego samego wniosku co Ty i wciska biednym dzieciom tę swoją chorą propagandę już od żłobków.

>Dochodzę wniosku, że pierwotnym
>stanem umysłu jest stan, w którym nie ma miejsca na myślenie o istnieniu boga.

No i właśnie, dlatego w polskich szkołach dzieci uczy się religii od najmłodszych lat, żeby właśnie ten naturalny, pierwotny stan umysłu zakłócić i stworzyć wtórny stan wiary.
Madman (7811 punktów)
> Odnoszę wrażenie, iż dość powszechnym jest pogląd, że brak jakiegoś rodzaju indoktrynacji jest automatycznie indoktrynacją w przeciwnym kierunku.
Podobnie powszechne jest przekonanie, że ateizm jest wiarą w nieistnienie Boga. Jakoś tak wyszło, że sofizmaty rzucane z ambony łatwo ludziom wpadają w ucho...
Co do indoktrynacji ateistycznej, to przekonanie to wynika to po części z linii obrony przyjętej przez Kościół. Dla nich każda krytyka jest atakiem, opracowania naukowe o ewolucji są ateistyczną propagandą, brak zainteresowania katechezą w szkole to efekt ateistycznej indoktrynacji... W pewnej toruńskiej rozgłośni można usłyszeć, że bezbożnictwo jest gorsze niż AIDS, nowotwór i bomba atomowa. Wniosek? Coś tak obrzydliwego i przerażającego nie może powstawać samo z siebie, to musi być robota szatana i wrogów Kościoła, którzy podstępną indoktrynacją podkopują szlachetne Dzieło Zbawienia. Kościół nie lubi neutralności. Są tylko zwolennicy i wrogowie, "kto nie jest z nami, jest przeciwko nam".
Co prawda zdarzały się przypadki nachalnej ateistycznej propagandy, np w państwach komunistycznych, ale tak jak napisałeś, brak jednej indoktrynacji nie implikuje automatycznie obecności innej indoktrynacji.
Tronicki (280 punktów)
Szkoła w której nie mogą wisieć symbole religijne np jest włąsnie przykładem ateisticznej propagandy, ale tylko wtedy gdy szkoła jest przymusowa i państwowa, gdy szkoła jest prywatna i rodzice dobrowolnie posyłaja tam swoje dziecko to już propagandy nie ma tak myśle. Taka Francja porewolucyjne gdy jakobini wychodzili z założenia "wszystkie dzieci nasze sa" z pewnościa nie była "neutralna " swiatopogladowo
12-05-2009 11:59 
 Ocena 2 na 2
Patty Matheson (2087 punktów)
>Szkoła w której nie mogą wisieć symbole religijne np jest włąsnie przykładem ateisticznej propagandy,

A może raczej świeckiej? Najwyraźniej popełniasz ten błąd, o którym pisze autor wątku. Brak religijnych przejawów traktowałbyś jako przejawy antyreligijności, czy wręcz - nie daj Boże - propagandy.

Pozdrawiam
13-05-2009 13:20 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Szkoła w której nie mogą wisieć symbole religijne np jest włąsnie przykładem ateisticznej propagandy
Albo równouprawnienia wszystkich religii i niewierzących
Kelly (2051 punktów)
>Wszak gdy rodzi się dziecko, nie ma ono swojego zdania na temat istnienia boga, czy na temat
>czegokolwiek innego. Myślę, że gdyby nie podlegało wpływom żadnej ze stron, to guzik by je potem,
>gdy dorośnie, obchodziło, czy istnieje jakiś bóg, czy nie.
Na tyle, na ile się orientuję w podstawach psychologii i socjobiologii, znaczna większość ludzi stworzyłaby własną religię opartą na wierzeniu w jakieś siły wyższe. Przecież założyciele każdej nowej religii (a są ich co najmniej tysiące) często nie podlegali wpływom ani KK, ani ateistów.
12-05-2009 11:55 
 Ocena 1 na 1
Patty Matheson (2087 punktów)
>Przecież założyciele każdej nowej religii (a są ich co najmniej tysiące) często nie podlegali wpływom ani KK, ani ateistów.

Skądże znowu, jednak często podlegali wpływowi nieprzemożnego pragnienia pieniądza


Pozdrawiam
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
> Odnoszę wrażenie, iż dość powszechnym jest pogląd, że brak jakiegoś rodzaju indoktrynacji jest
>automatycznie indoktrynacją w przeciwnym kierunku.
Kiedyś pisałam o czymś podobnym: brak kibicowania drużynie piłkarskiej też jest kibicowaniem - kibicuje się "nienaszych" grających w "niepiłkę"... Tak samo mądre jak z tymi indoktrynacjami

O, albo inaczej: Małe Polskie dzieci są indoktrynowane na niewiarę w Allacha, tak samo poddawane są indoktrynacji antykomunistycznej i tak dalej

I raczej nie ma czegoś takiego jak "Indoktrynacja ateistyczna", bo jak można komuś wpajać ideologię, która jest naturalna dla każdego człowieka? To tak jakby indoktrynować ludzi by oddychali... Albo by im serce biło...

> Indoktrynacja religijna, indoktrynacja ateistyczna - przeciwieństwa. (I znowu przykład związany z
>religią...) Czy to oznacza, że ktoś, kto nie podlegał tej pierwszej, musiał podlegać tej drugiej?
Jak już mówiłam, raczej nie No chyba, że mówimy o indoktrynacji "antyklerykalnej" lub czymś podobnym, z tym bym się zgodziła
Patty Matheson (2087 punktów)
Brak indoktrynacji nie jest automatycznie indoktrynacją. Jeśli ktoś nie ma poglądów i nie wklepuje mu się żadnych, to nie jest indoktrynowany. Co innego, jeśli ktoś ma już wklepane poglądy, i próbuje mu się wklepać przeciwne. To już jest indoktrynacja. Ale wystarczy sobie porównać takie na przykład "doktryny": bóg czy bogi + cała otoczka w różnych wersjach oraz brak bogów, żeby stwierdzić, że nie są równocenne.


Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365