 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-11-2005 18:25 | woytek6 | Bóg i zło | Witam! Jestem tu nowy ale z problemem chyba dość starym. Czytam wiele i jakoś nie moge doszukać się ani jednej racjonalnej odpowiedzi na problem stworzenia zła przez Boga. Po bóg stworzył zło i dał nam go jako alternatywe dobra. Skoro jesteśmy zbudowani na jego obraz i podobieństwo to dlaczego na przykład swoim dzieciom nie zostawiamy na stole lektury i playboya i nie kazujemy wybierać, tylko naganiamy do lektury co wychodzi na dobre. Jak to jest waszym zdaniem? Wiem ze pojawia sie też problem wolnej li człowiek, ale skoro Bóg jest stwórcą wszystkiego to czemu nie stworzył czegoś innego niż zło, czemu pozwolił rodzić sie w konsekwencji hitleryzmowi, stalinizmowi itp...
|
| Mephisto | boga nie ma-proste.oto rozwiazanie Twych watpliwosci
|
|
| Jan Lewandowski | > Witam!> Jestem tu nowy ale z problemem chyba dość starym. Czytam> wiele i jakoś nie moge doszukać się ani jednej racjonalnej> odpowiedzi na problem stworzenia zła przez Boga. Po bóg> stworzył zło i dał nam go jako alternatywe dobra. Skoro> jesteśmy zbudowani na jego obraz i podobieństwo to dlaczego> na przykład swoim dzieciom nie zostawiamy na stole lektury i> playboya i nie kazujemy wybierać, tylko naganiamy do lektury> co wychodzi na dobre.> Jak to jest waszym zdaniem?> Wiem ze pojawia sie też problem wolnej li człowiek, ale> skoro Bóg jest stwórcą wszystkiego to czemu nie stworzył> czegoś innego niż zło, czemu pozwolił rodzić sie w> konsekwencji hitleryzmowi, stalinizmowi itp...Alvin Plantinga napisał specjalny traktat poświęcony nurtującemu cię problemowi apologetyk(*)ews_item.2005-08-01.3383736502To jest co prawda "jedynie" fragment większej całości (książki), ale zarazem sama esencja.
|
|
 | | plodzien (7378 punktów) |
> Alvin Plantinga napisał specjalny traktat poświęcony nurtującemu cię problemowi apologetyk(*)ews_item.2005-08-01.3383736502> To jest co prawda "jedynie" fragment większej całości (książki), ale zarazem sama esencja.>Ciekawy wykład o logice wychodzący od twierdzeń: (1) Bóg jest wszechmocny > (2) Bóg jest w pełni dobry i(3) Zło istnieje. Rzeczywiście to bardzo ciekawe rozważania. Moim zdaniem należałoby jednak rozpocząć od określenia desygnatu słowa Bóg. Bez tego dwa pierwsze zdania dla mnie nic nie znaczą. A zło jest kategorią moralną. Swoją karierę na świecie zaczęło w pewnym momencie rozwoju człowieka. Przedtem komety nie uderzały w ziemię ani dobrze ani źle. Tyranozaur nie był "be" gdy zjadł triceratopsa. Ps. Dlaczego autor "przyczepił" się do bólu i twierdzi jakoby był on złem? Zależy z której strony patrzeć. Ból można postrzegać jako dobro, gdyż np. ostrzega nas, że usiedliśmy na gorącym żelazie. Bez bólu by nam się zwęgliła. Pozdrawiam
|
|
|  | | Jan Lewandowski | >Rzeczywiście to bardzo ciekawe rozważania. >Moim zdaniem należałoby jednak rozpocząć od określenia desygnatu słowa Bóg. Bez tego dwa pierwsze zdania dla mnie nic nie znaczą.
Zgubiłeś się. Pojęcie desygnatu słowa Bóg nie jest meritum poruszonego w tym wątku problemu, tylko kwestia czemu Bóg dopuszcza zło. Autorzy tego zarzutu podnoszą ten problem, a nie inny. Najwidoczniej dla nich ten desygnat jest wystarczająco określony, lub przynajmniej nie podnoszą tu problemu, nawet jeśli istniałby on tu dla nich. Innymi słowy - piszesz nie na temat (proponuję po prostu rozpocząć nowy wątek).
>Ps. Dlaczego autor "przyczepił" się do bólu i twierdzi jakoby był on złem?
Bo tak twierdzą jego oponenci.
>Zależy z której strony patrzeć. Ból można postrzegać jako dobro, gdyż np. ostrzega nas, że usiedliśmy na gorącym żelazie. Bez bólu by nam się zwęgliła.
Myślę dokładnie tak samo.
>Pozdrawiam
Pozdrawiam
|
|
| |  | | plodzien (7378 punktów) | >Zgubiłeś się. Pojęcie desygnatu słowa Bóg nie jest meritum poruszonego w tym wątku problemu, tylko kwestia czemu Bóg dopuszcza zło. Autorzy tego zarzutu podnoszą ten problem, a nie inny. Najwidoczniej dla nich ten desygnat jest wystarczająco określony....>
No właśnie, ale to już jest wstępne założenie, że jest wystarczająco określony. Nie wiem skąd. Dlatego artykuł jakkolwiek ciekawie napisany - jawi mi się jako jałowe rozważania, które niczego nie wyjaśniają. Skoro nie można ustalić czym/kim jest Bóg, to nie można mówić czy jest wszechmocny i w związku ztym w jaki sposób radzi/nie radzi sobie ze złem. Mam wątpliwości, czy przytoczone wypowiedzi o wszechmocy boga są w ogóle zdaniami. Ileż to kłopotów generuje przyjęcie istnienia bóstwa w zestawieniu ze )złą) rzeczywistością: chce więc dopuszcza, albo nie chce ale sobie nie radzi, albo dopuszcza do istnienia zła bo ma w tym ukryty cel itp. Tysiące domysłów, które nie znajdą rozstrzygnięcia. Wszystko wydaje się prostsze przy odrzuceniu koncepcji Boga. Nie będziemy "zachodzić w głowę" dlaczego dopuścił, że tsunami zabiło tysiące, nie będziemy złorzeczyć Mu za tolerowanie pobytu dzieci w obozach koncentracyjnych czy na oddziałach onkologicznych. Będziemy wiedzieli, że za zło, co nam się dzieje odpowiedzialność ponosi przyroda, lub my sami. W obliczu przeciwności ani nie oburzamy się na Niego, ani też nie stosujemy podejrzanych konstrukcji myślowych, że to nic, że niezbadane są wyroki boskie. W takiej postawie dostrzegam szacunek do Boga. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Jan Lewandowski | >>Zgubiłeś się. Pojęcie desygnatu słowa Bóg nie jest meritum poruszonego w tym wątku problemu, tylko kwestia czemu Bóg dopuszcza zło. Autorzy tego zarzutu podnoszą ten problem, a nie inny. Najwidoczniej dla nich ten desygnat jest wystarczająco określony....> >No właśnie, ale to już jest wstępne założenie, że jest wystarczająco określony. Nie wiem skąd.
To wciąż nie ma żadnego znaczenia dla tego problemu i nie jest to istotne, bo po prostu nie o to chodzi. Twój problem to typowy problem dla większości racjonalistów: nie jesteś w stanie podjąć rzeczowej polemiki z kontrargumentacją apologetyczną w temacie meritum (teodycea kwestii Bóg i zło w wykonaniu Plantingi), więc przegrupowujesz szyki na inną pozycję i uporczywie spychasz dyskusję na coś zupełnie innego (desygnat slowa Bóg). Ale to jest zwykły błąd logiczy ignoratio elenchi, nic więcej. Jeśli uważacie, że desygnat słowa Bóg wystarczająco obala teizm (wcale nie zostało to rozsrzygnięte, przynajmniej tutaj), to po cholerę wymyślacie też "argumenty" (zło versus Bóg), które mają dyskredytować teizm przy założeniu określoności desygnatu słowa Bóg. Jest to niekonsekwencja.
>Dlatego artykuł jakkolwiek ciekawie napisany - jawi mi się jako jałowe rozważania, które niczego nie wyjaśniają.
Doskonale wyjaśniają jak płytka intelektualnie i logicznie ułomna jest racjonalistyczna argumentacja w temacie Bóg vs. zło. Plantinga nie wymyśla sobie zarzutów z jakimi polemizuje, to wasze wymysły, więc mówiąc o jałowości rozważań brzmisz co najmniej groteskowo. Zawsze jest z wami podobnie: wywołujecie jakiś problem, a kiedy obali się wasze argumenty, to nadal twierdzicie, że i tak macie rację, choć z zupełnie innych powodów niż wasze wcześniejsze argumenty. To zabawa w kotka i myszkę a nie rzeczowa polemika.
>Skoro nie można ustalić czym/kim jest Bóg, to nie można mówić czy jest wszechmocny i w związku ztym w jaki sposób radzi/nie radzi sobie ze złem.
No to masz jeszcze większy problem, bo to co piszesz jest w tym momencie samoobalalne: skoro nie można ustalić kim i czym jest Bóg, to wasze bredzenie, że zło przeczy istnieniu Boga jest z tego samego powodu czystym bełkotem, ponieważ wyprowadzacie logiczne konsekwencje ze zdań pustych treściowo. Chciałeś zjeść ciastko i mieć je, czy podciąć gałąź, na której siedzisz i siedzieć na niej dalej, ale tak się nie da.
>Mam wątpliwości, czy przytoczone wypowiedzi o wszechmocy boga są w ogóle zdaniami.
Twoje wątpiwości nie są żadnym argumentem (popełniasz błąd logiczny relativist fallacy).
>Ileż to kłopotów generuje przyjęcie istnienia bóstwa w zestawieniu ze )złą) rzeczywistością: chce więc dopuszcza, albo nie chce ale sobie nie radzi, albo dopuszcza do istnienia zła bo ma w tym ukryty cel itp.
Plantinga doskonale wykazał we wspomnianym tekście, że takie pseudodylematy nie są żadnymi realnymi problemami z punktu widzenia logicznego.
>Tysiące domysłów, które nie znajdą rozstrzygnięcia.
j.w.
>Wszystko wydaje się prostsze przy odrzuceniu koncepcji Boga. Nie będziemy "zachodzić w głowę" dlaczego dopuścił, że tsunami zabiło tysiące, nie będziemy złorzeczyć Mu za tolerowanie pobytu dzieci w obozach koncentracyjnych czy na oddziałach onkologicznych. >Będziemy wiedzieli, że za zło, co nam się dzieje odpowiedzialność ponosi przyroda, lub my sami.
Nie ma wcale potrzeby przyjmowaia takiego założenia aby obronić Boga przed kwestią zarzutu o zło na świecie i to też pokazał Plantinga.
>W obliczu przeciwności ani nie oburzamy się na Niego, ani też nie stosujemy podejrzanych konstrukcji myślowych, że to nic, że niezbadane są wyroki boskie. >W takiej postawie dostrzegam szacunek do Boga.
j.w.
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
Jak widać, po dłuższej nieobecności, zawitał w nasze strony Jan Lewandowski. Tym, którzy jeszcze go nie znają, warto przybliżyć jego osobę. Jan Lewandowski to znany moralista, ale przede wszystkim niestrudzony badacz zwyczajów i zachowań ateistów i racjonalistów, chętnie posługujący się w swoich badaniach metodą obserwacji uczestniczącej. Raporty ze swych badań zamieszcza najchętniej na łamach Apologetyki. Ale nie tylko. Warto tu przypomnieć fragment jego twórczości pochodzący z portalu Trynitarianie: "historii o naszym Kościele nie będą nas uczyć ateiści, którzy są notorycznymi kłamcami w sprawach wiary i Kościoła. Poza tym bardzo często to po prostu psychopaci o mentalności kryminogennej i charakteryzującej się dewiacjami seksualnymi" Nie zamierzam polemizować z poglądami Jana Lewandowskiego z powodów, które są mu znane. Nie potrafię się jednak oprzeć pokusie ustosunkowania się do nowej tajnej broni rzeczonego, w postaci tekstu Alvina Plantingi. Plantinga pisze:To, że teista nie wie, dlaczego Bóg dopuszcza zło, jest, być może, interesującym faktem na temat teisty, ale sam w sobie niewiele albo zgoła nic nie mówi na temat racjonalności wiary w Boga. Potrzeba o wiele więcej, by móc choćby rozpocząć argumentację antyteologiczną. Nie wem co Plantinga mógł mieć na myśli pisząc o argumentacji antyteologicznej. Być może jest to tylko twórczy wkład tłumacza, który znalazł uznanie w oczach redaktorów tego dzieła, a być może kolejna tajemnica. Pomijając tę wątpliwość trudno nie zgodzić się z resztą cytowanej wypowiedzi. Nie należy jednak zapominać o tym, co teista wie o Bogu, gdyż ten raczył był mu to właśnie z sobie tylko wiadomych powodów objawić. A wiedza ta jest dość spora. Teista wie bowiem, że Bóg jest wszechmocny, wszechwiedzący, sprawiedliwy, miłosierny, dobry (rzecz jasna nieskończenie), że jest miłością wreszcie. A całą tę wiedzę teista posiadł Z WOLI BOGA, a nie wbrew niej. Niestety Bóg nie zdecydował się objawić powodów dla których dopuszcza zło. Czy z tej boskiej powściągliwości można uczynić zarzut skierowany przeciwko racjonalności wiary? Moim zdaniem zarzut uczyniony na tej podstawie byłby nieuprawniony. Powściągliwość ta, jest jednak (trzymając się stylistyki Plantingi) interesującym faktem na temat Boga. Świadczy o jego racjonalizmie. Bóg nie pozostawił teistów samymi sobie z ich rozterkami, co do istoty powodów dla których dopuścił istnienie zła. Wskazówki są aż nadto czytelne. Wskazać można choćby na ofiarę Abrahama czy los Hioba. I wskazówki te są przez teistów odczytywane. Nie bez powodu przecież zwracają się do Boga słowami modlitwy : "i nie wódź nas na pokuszenie". I nie bez powodów Bóg nieodmiennie ignoruje ich wołania, poddając ich nieustannie próbie zła. Bez zła, nie byłoby grzechu. Bez grzechu boska sprawiedliwość i miłosierdzie byłyby pustym słowem. Dobroć Boga w żaden sposób nie mogłaby się realizować bez zła. Bez zła nie byłoby religii. Chrześcijańskiej na pewno. Nie byłoby jej również, gdyby Bóg nie był tak powściągliwy w tej kwestii. I to świadczy o jego racjonalizmie. W świetle powyższego racjonalizm wiary w takiego Boga, wydaje mi się sprawą pozbawioną większego znaczenia. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | JATO (2644 punktów) | Pozostaje podziękować. Nie znoszę 'izmów i nietolerancji. Tym samy chyba nie bede podejmował polemik z w/w. JATO P.S. Plantigi w Wikipedii nhie znają - być może znaja gdzieś indziej. Plantingi z resztą również nie. JT
Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
>P.S. Plantigi w Wikipedii nhie znają - być może znaja gdzieś indziej. Plantingi z resztą również nie.
Plantigi mają prawo nie znać. Plantiga to moja literówka, którą niezwłocznie poprawiam. A Plantinga może się doczeka? Link do fragmentu książki zawarty jest w poście Jana Lewandowskiego.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | Jan Lewandowski | >>P.S. Plantigi w Wikipedii nhie znają - być może znaja gdzieś indziej. Plantingi z resztą również nie. > Plantigi mają prawo nie znać. Plantiga to moja literówka, którą niezwłocznie poprawiam. A Plantinga może się doczeka? Link do fragmentu książki zawarty jest w poście Jana Lewandowskiego. > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Szkoda i dziwne. Plantinga to bezspornie (także w powszechnej opinii) obecnie największy apologeta na świecie. Choć mi najbardziej do gustu przypadł jako apologeta C.S. Lewis (tak, ten od opowieści od Narni, czarownicy i starej szafie), ale subiektywne gusta nie mają większego znaczenia. Wikipedia to wciąż bardzo niedorobione i ułomne źródło.
|
|
| | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Z Wikipedią nie jest (chyba) tak źle. Alvin Platinga w angielskiej wersji istnieje. Artykuł moim zdaniem całkiem, całkiem. Polscy wikipedyści się lenią, po prostu, wystarczy przetłumaczyć.
Lacho calad, drego morn
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! Jeśli jest pan tym Janem Lewandowskim, proszę o kontakt, mam kilka kwestii, których wolałbym tu nie rzucać. Co do Deschnera i kilku innych autorytetów też wyrobiłem sobie odpowiednią opinię  . Oczywiście jeśli zwracam się do właściwej osoby to wiadomo w czym rzecz. Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| |  | | Oless (982 punktów) | > Nie bez powodu przecież zwracają się do Boga słowami modlitwy : "i nie wódź nas na pokuszenie". I nie bez powodów Bóg nieodmiennie ignoruje ich wołania, poddając ich nieustannie próbie zła.
Eh Placownik w tych twoich rozważaniach nie chce wierzyć że nie kojarzysz że w naszej starej polskiej modlitwie jest pewna niejasność. Bóg w tym wierszu nikogo nie kusi. Obecnie tłumaczy się to : "i nie dopuść abyśmy ulegli pokusie"
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Obecnie tłumaczy się to : "i nie dopuść abyśmy ulegli pokusie"
Podzielmy więc ten włos na czworo. Czy zgodziłbyś się w takim razie ze stwierdzeniem, że Bóg wodził Abrahama i Hioba na pokuszenie, ale jednocześnie nie dopuścił, aby tej pokusie ulegli?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam!
>>Obecnie tłumaczy się to : "i nie dopuść abyśmy ulegli pokusie" > Podzielmy więc ten włos na czworo. Czy zgodziłbyś się w takim razie ze stwierdzeniem, że Bóg wodził Abrahama i Hioba na pokuszenie, ale jednocześnie nie dopuścił, aby tej pokusie ulegli? Widzę, że masz upodobanie do szukania haka. Jednak zapomniałeś, że w opowiadaniu o Abrahamie jak domyślam się w słynnej kwestii, gdy składał w ofierze swego syna w ostatnej chwili Anioł powstrzymał go. Podobnej próbie został poddany Hiob. Bóg nie jest sprawcą pokus więc nie wodzi na pokuszenie. Może dopuścić do sytuacji stwarzających pokusę i taką sytuację przeżywał Hiob i Abraham, ale sam nie jest sprawcą pokusy. Gdy prosimy o nie dopuszczenie do tego abyśmy ulegli pokusie, to poddajemy naszą wolę Bogu, aby ją wzmocnił w sytuacji pokus. Prosimy więc o większą wolność wewnętrzną wobec naszych słabości skłaniających nas do działań przeciwnych celowi ostatecznemu. Może warto dokładnie rozważyć te fragmenty jest w nich zawarta odpowiedź na wiele pytań i chyba nie tylko dla wierzących. Jednak jak się szuka wyłącznie haka to tego się nie zobaczy...
Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) |
PS. Przyszło mi na myśl, że właściwie niewierzący nie powinni używać takich określeń jak dobro czy zło. Ten dualizm w pojmowaniu takich kategorii ma raczej podłoże teologiczne. Powinniście używać własnych określeń np.: korzystny-niekorzystny, nieprzyjemny-przyjemny, wolny-zniewolony itd. Używając tych samych określeń zniekształcacie chrześcijańskie określenia i sami macie kłopot, aby określić własne kategorie. Później są spory o słowa i definicje pojęć. Inaczej postrzegają zło katolicy i inaczej inni. Może dobrą praktyką byłoby używać jakichś określników? W kwestii samego zła, wynika ono z buntu istot obdarzonych wolną wolą. Tak jak wszyscy przestępcy łamią prawo, tak te wolne istoty postępują wobec Boga. Jeżeli Bóg dopuszcza do zła, to dlatego, ze jest cierpliwy i dalekomyślny. To my jesteśmy wezwani do walki ze złem, jeśli tego nie zrobimy to zło na podobieństwo chwastów bedzie rosło. Gdy panuje lenistwo dobrych zło sie szerzy. Nie powinniśmy czekać na mannę z nieba, ale raczej szukać natchnienia i posłania w konkretne miejsce, gdzie możemy wykonać bezinteresowną misję. Aby nie było biedy powinniśmy się dzielić. Aby nie było smutnych powinniśmy pocieszać. Aby nie było ignorantów i analfabetów powinniśmy nauczać. Aby nie było niezgody powinniśmy wprowadzać pokój. Aby złagodzić cierpienia i choroby powinniśmy szukać lekarstw. Aby...
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Aby nie było biedy powinniśmy się dzielić. >Aby nie było smutnych powinniśmy pocieszać. >Aby nie było ignorantów i analfabetów powinniśmy nauczać. >Aby nie było niezgody powinniśmy wprowadzać pokój. >Aby złagodzić cierpienia i choroby powinniśmy szukać lekarstw. >Aby...
Ciągnie wilka do lasu. Widzę, że znowu zaczynasz głosić. Proponuję, abyś dla wprawy spróbował uzupełnić puste miejsca:
Aby uszanować prawo innych do wiary w to, w co my nie wierzymy, powinniśmy... Aby uszanować godność osobistą inaczej myślących, powinniśmy...
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > >Aby...> Ciągnie wilka do lasu. Widzę, że znowu zaczynasz głosić.Bezbłędna reakcja  To robi się zabawne. Zarzucasz mi i innym wierzącym uprzedzenia, a sam robisz to w sposób tak wyraźny, że chyba komentarz zbyteczny. W tych punktach "aby..." napisałem akurat takie kwestie, które są niezależne od przekonań, więc nie miałeś żadnych podstaw do krytyki. Podobne hasła są w deklaracji celów PSR  Chyba zacznę się bawić w parafrazowanie tych zgodnych z katolickim nauczaniem społecznym haseł. Będę przewrotny i > Proponuję, abyś dla wprawy spróbował uzupełnić puste miejsca: Aby uszanować prawo innych do wiary i w to, w co oni wierzą, powinniśmy... Aby uszanować godność osobistą inaczej myślących, powinniśmy... Przyjrzyj się człowieku co napisałeś pod postem Jana Lewandowskiego jeśli uważasz takie "proboszczowskie" ostrzeżenia za uzasadnione, to nie miej potem zdziwionej miny jak zobaczysz podobne na swój temat w przykościelnej gablotce  Kij ma dwa końce i jeśli atakujesz, to może się okazać, że inny też potrafi  A tak z innej beczki, jaki światopogląd reprezentujesz, bo jeśli krytykujesz, to chciałbym wiedzieć z jakiego stanowiska i to nie hasełkami z celów PSR ale konkretnie. Trudno dyskutować jak nie wiadomo z kim. Pozdrawiam! PS. Chyba mi się udzielił duch kontestowania i robię się złośliwy. Mam jednak pozytywny cel w tej krytyce, bo postrzegam takie postawy jako szkodliwe dla wzajemnych relacji. Lepiej szukać dobrych stron a przy krytyce proponować właściwe rozwiązania, a przynajmniej mocne uzasadnienie w oparciu o argumenty, a nie osobiste autorytarne stwierdzenia, bez żadnych odniesień. Z dobrej krytyki człowiek mądry korzysta nawet jeśli pochodzi ona od przeciwnika.
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | >Z dobrej krytyki człowiek mądry korzysta nawet jeśli pochodzi ona od przeciwnika. Pamiętaj Jezus ma służyć i nie jest przeciwnikiem człowieka ale skromnym nauczycielem PRAWA. Uczestnictwo w mądrości już niebawem.
|
|
| | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> więc nie miałeś żadnych podstaw do krytyki Toteż nie krytykowałem. Zaproponowałem jedynie abyś dokończył dwa zdania. Z propozycji nie skorzystałeś. Co mnie zresztą zbytnio nie zdziwiło. > Będę przewrotny i Z góry się cieszę. > Przyjrzyj się człowieku co napisałeś pod postem Jana Lewandowskiego jeśli uważasz takie "proboszczowskie" ostrzeżenia za uzasadnione, to nie miej potem zdziwionej miny jak zobaczysz podobne na swój temat w przykościelnej gablotce. Jeśli drogi Kontraście znajdziesz jakąś moją wypowiedź na temat wierzących, choć w części przypominającą przytoczoną wypowiedź Jana Lewandowskiego na temat ateistów, to radzę nie marnować na mnie miejsca w przykościelnej gablotce, jeno od razu założyć przeciwko mnie sprawę sądową. Czasy mamy takie, że szanse uzyskania wyroku skazującego byłyby spore. Może jeszcze nie na więzienie, ale na grzywnę z pewnością. Więc szukaj! > A tak z innej beczki, jaki światopogląd reprezentujesz, bo jeśli krytykujesz, to chciałbym wiedzieć z jakiego stanowiska Ano ze stanowiska myślącego ateisty o duszy baranka, otwartego na merytoryczne dyskusje z każdym, niezależnie od reprezentowanego światopoglądu (nie na każdy jednak temat). Baranek przemienia się jednak we mnie w bardziej drapieżne bydlę, kiedy trafiam na np. porównania osób wierzących w Boga z osobami wierzącymi w krasnoludki, rozważania o kwocie jaką biskupi zapłacili Papieżowi za beatyfikację JPII, a także na stwierdzenia, że ateiści to bardzo często po prostu psychopaci. > Z dobrej krytyki człowiek mądry korzysta nawet jeśli pochodzi ona od przeciwnika W tym punkcie jesteśmy zgodni. Mam Cię za mądrego czlowieka.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! Ciągle mi się wiesza komputer jak mam włączone to okienko z odpowiedzią. Trochę bez sensu, jeśli mając okienko, muszę jeszcze dodatkowo uruchamiać edytor. Zwykle myślę, że napiszę kilka zdań, a wychodzi długi post. Pewnie firewall w moim Linuksie wyłącza mi klawiaturę, bo ktoś próbuje się włamać do mojego komputera, albo jakaś inna przyczyna. Jak tylko dowiem się jak to sprawdzić jeśli to włamywacz, biada mu  . > Zaproponowałem jedynie abyś dokończył dwa zdania. Z propozycji nie skorzystałeś. Co mnie zresztą zbytnio nie zdziwiło.Prowokujesz mnie do jakichś krótkich odpowiedzi po to, aby mi potem wykazywać, że nie mam racji, tylko swojej własnej nie przedstawiasz jasno. Kontestacja powinna prowadzić do jakichś wniosków. Co mi po krytyce jeśli jedynym jej owocem jest frustracja, a proponowane rozwiązania są często jeszcze gorsze (to moja opinia). Podejrzewam, że masz gotowce na takie typowe odpowiedzi i tylko czekasz, aby popisać się swoją słowną szermierką. Masz przewagę, bo wykorzystujesz luki w moim przygotowaniu. Trudno się przygotować do "bitwy", gdy przeciwnik jest nieznany i nie wiadomo, z której strony zaatakuje. Skoro nie chcesz przedstawić jasno swoich przekonań mówiąc o "barankach", to albo nie masz żadnych przekonań albo lejesz wodę, mam nadzieję, że nie święconą. Jestem tu trochę złośliwy w słowach, ale nie jest to wrogie nastawienie, tylko wezwanie do jasnego określenia siebie. Ja nie ukrywam moich przekonań i oczekuję podobnej postawy u drugiej strony. Zakładam, że Ty i większość tu obecnych macie przekonania liberalne i na podstawie tych ogólnych haseł w celach PSR można próbować coś wyłapać, ale niewiele mi to daje. Najważniejsze rzeczy jakie głosicie są mętne i nie wiadomo o co wam tak naprawdę chodzi. Mnie nie interesuje tak bardzo jakie macie marzenia, ale jakie macie przekonania i na bazie jakich filozofii, czy szkół filozoficznych się opieracie, a jeśli stworzyliście coś oryginalnego, to również interesuje mnie co. Chyba, że waszą filozofią jest brak filozofii, to też filozofia  . Co do tych punktów, rozwiązanie nie jest takie proste. Najtrudniejsze są te miejsca, gdzie chodzi o życie człowieka. Ateizm jest dlatego niebezpieczny, bo łamie normy moralne i wprowadza jakiś własny amoralny system etyczny, ale to zbyt szeroki temat, aby go tu rozwijać. My traktujemy poważnie moralność i nie jest to dla nas iluzją. Dlatego nie będziemy tolerować tego, co uważamy za złe, zaprzeczalibyśmy temu, w co wierzymy. Zresztą dziwi mnie, że ludzie uważający siebie za oświeconych nie dostrzegają obiektywnej niemoralności niektórych swoich działań. Chyba szwankuje tu to myślenie przyczynowo-skutkowe. > Jeśli drogi Kontraście znajdziesz jakąś moją wypowiedź na temat wierzących, choć w części przypominającą przytoczoną wypowiedź Jana Lewandowskiego na temat ateistów, to (...) uzyskania wyroku skazującego (...) więzienie, ale na grzywnę z pewnością. Więc szukaj!Marzyciel z Ciebie Placowniku, chciałbyś zostać męczennikiem? To nie ta religia... Lepiej uważaj z takimi propozycjami, bo suma kilkudziesięciu złośliwych stwierdzeń i aluzji, mogłaby przeważyć szalę na Twoją niekorzyść. Najlepszą zasadą jest nie mówić źle o nikim, chociaż czasem trzeba powiedzieć, że jakiś czyn uważamy za zły. Człowiek niejednokrotnie robi coś w afekcie, ignorancji, czy też w błędnym przekonaniu, że czyni dobrze. Właściwą postawą jest przekonywanie i uświadamianie, a nie osąd. Gdy człowiek zobaczy co nabroił, jak jest normalny, to już jego własne sumienie go osądzi. Chrześcijańską zasadą jest upominanie i potępianie zła. Sąd nad człowiekiem zostawiamy Bogu. Gdy jacyś ludzie pod naszym szyldem postępowali niezgodnie z tymi zasadami, teraz musimy się wstydzić, za ich uczynki... Co do pana Lewandowskiego, to wyrywanie jego zdań z kontekstu i przypisanie mu własnej opinii nie jest chyba piękną postawą. Według naszych kryteriów moralnych i w odniesieniu do statystycznie sporej grupy autorów publikacji antykatolickich takie zdania nie są bez podstaw. Dla nas rozwiązłość i lansowanie odchyleń od normy w dziedzinie seksualnej jest patologią i tak ją określamy. Kłamstwo, zwłaszcza w literaturze reprezentowanej przez autorów komunistycznych, było oczywiste (to byli ateiści). Deschner też jak wielokrotnie wykazuje pan Lewandowski i inni badacze, prawdę rozumie w specyficzny sposób, coś ala New Age (każdy pogląd jest prawdziwy). Inne przykłady to Motyl, który wymyślił absurdalną wizję Jezusa jeszcze głupszą niż u Browna i nie wstydzi się podpisać pod tym, czy może jeszcze Rodan, prowokujący tłustą gołą babą na krzyżu na okładce książki. To tylko pierwsze z brzegu przykłady. Czy dziwi zatem takie stwierdzenie, kierowane do katolików przez człowieka, któremu chciało się sprawdzić prawdomówność i moralne kwalifikacje oskarżycieli Kościoła? Czyż jawny lubieżnik, który szczyci się swoją rozwiązłością, może być autorytetem w kwestii czystości? ... Niektórym nerwy puszczają i nie dziwię się. > Baranek przemienia się jednak we mnie w bardziej drapieżne bydlę, kiedy trafiam na np. porównania osób wierzących w Boga z osobami wierzącymi w krasnoludki, rozważania o kwocie jaką biskupi zapłacili Papieżowi za beatyfikację JPII, a także na stwierdzenia, że ateiści to bardzo często po prostu psychopaci.Chciałbym zobaczyć jak protestujesz na te krasnoludki... Kultura jest dobrą rzeczą jednak przyjrzyj się temu, co robicie na tym serwerze drażniąc niewybrednymi aluzjami i wywlekając nam jakieś stare brudy i idiotyczne oskarżenia o to, że wierzymy w Boga. To jest jawna prowokacja, a akcja wywołuje reakcję, więc jak zaczynacie walkę to nie dziwcie się, że przeciwnik wyciąga czasem bata i leje po (...). Jezus też ukręcił bata i pogonił przekupniów ze Świątyni. cdn.
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) |
My rozumiemy humanizm jako dążenie do doskonałości, do tego, co wzniosłe, do pokonywania niskich skłonności dla wyższych celów. Neopogańska rozwiązłość i powrót do prymitywnych i dewiacyjnych zachowań w sferze seksualnej, to wyraźny krok wstecz i to o całe tysiąclecia, a nie żaden postęp (raczej regres). W tej Kwestii chrześcijaństwo jest zdecydowanie bardziej nowoczesne. To, że coś jest zaawansowane technicznie nie oznacza automatycznie, że jest nowoczesne. Podobnie w kwestii życia nie uznajemy jakiejś niemal nazistowskiej ideologii weryfikacji ludzi według jakiegoś nowego kryterium "wolności kobiety". Wolność jednostki nie może dawać prawa do zabójstwa, życie jest wyższą wartością. Pozwalanie na taką zbrodnię w majestacie prawa boli tym mocniej, że dotyka bezbronnych dzieci, którym w imię beztroskiej autonomii w sferze seksualnej, czy wygody życia matki, odebrano najcenniejszy dar - życie. I jeszcze są tacy, co uważają to za dobro...  Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
Jeśli chcesz dyskutować ze mną, to dyskutuj ze mną, a nie za jednym zamachem ze wszystkimi, którzy myślą inaczej niż Ty. W moim poście, na który odpowiadasz, nie ma ani słowa na temat postępu, wolności kobiety, autonomii w sferze seksualnej i bezbronnych dzieci. Może pomylili Ci się dyskutanci? Mnie zdarzyło się to parę dni temu i do dzisiaj jest mi głupio.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | kontrast | > Jeśli chcesz dyskutować ze mną, to dyskutuj ze mną, a nie za jednym zamachem ze wszystkimi, którzy myślą inaczej niż Ty.> W moim poście, na który odpowiadasz, nie ma ani słowa na temat postępu, wolności kobiety, autonomii w sferze seksualnej i bezbronnych dzieci. Może pomylili Ci się dyskutanci? Mnie zdarzyło się to parę dni temu i do dzisiaj jest mi głupio.  Racja. Jak się rozkręcę, to czasem piszę do wszystkich, a to dlatego, bo wiem, że inni czytają i od razu odpowiadam na niezadane pytanie. Gdybym poza "barankiem" dostał bardziej konkretne odpowiedzi na temat Twoich przekonań, to nie pomyliłbym Cię z innymi, a akurat ten temat mi często wchodzi na język. Może powinienem zrobić sobie "teczki", w których miałbym charakterystykę każdego dyskutanta
|
|
| | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> >Zaproponowałem jedynie abyś dokończył dwa zdania. Z propozycji nie skorzystałeś. Co mnie zresztą zbytnio nie zdziwiło.> Co do tych punktów, rozwiązanie nie jest takie proste Chcę jednak wierzyć, że nie ponad Twoje siły. Przemyśl to na spokojnie. > Chciałbym zobaczyć jak protestujesz na te krasnoludki... Więc się nieco rozejrzyj. Bóg, krasnoludki i liczby urojone > Lepiej uważaj z takimi propozycjami, bo suma kilkudziesięciu złośliwych stwierdzeń i aluzji, mogłaby przeważyć szalę na Twoją niekorzyść Bardzo oryginalna teza. Na szczęście nie znajdująca odbicia w obowiązującym prawie. Jej praktyczne wdrożenie mogłoby skutkować na przykład skazaniem za pobicie osoby, która ośmieliła się sto razy spojrzeć krzywo na sąsiada (i tym przechylić szalę na swoją niekorzyść). > Co do pana Lewandowskiego, to wyrywanie jego zdań z kontekstu i przypisanie mu własnej opinii nie jest chyba piękną postawą. Moim zdaniem zbyt często, i chyba nie zawsze rozsądnie, używasz pojęcia kontekst. Kontekst wypowiedzi Jana Lewandowskiego jest taki jaki jest. Podałem źródło. Chyba, że przez kontekst rozumiesz wszelkie zbrodnie jakich dopuścili się na przestrzeni wieków ateiści i to stanowi Twoim zdaniem wystarczające uzasadnienie słuszności jego obraźliwej tezy. Żadnej mojej opinii Janowi Lewandowskiemu nie przypisywałem. Posądzanie mnie o to >nie jest chyba piękną postawą. Czuję się trochę nieswojo, kiedy zwracasz się do mnie w formie pluralis maiestatis. Proponuję pozostać przy formie ty. I na koniec. Po raz kolejny napomykasz o Deschnerze. Daj sobie z nim spokój. Ani razu nie powoływałem się na niego. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam!
Nie mam za dużo czasu, odniosę się tylko do tych punktów: Aby uszanować godność osobistą inaczej myślących, powinniśmy... Sprawa jest trudna, bo różne są pojęcia godności osobistej. Niektórzy określają godność osobistą jako pełną aprobatę (tolerancja to przyzwolenie albo aprobata), a to jest nie do przyjęcia i stanowi logiczne zaprzeczenie. Gdyby bowiem była aprobata, nie byłoby różnicy w myśleniu. Mowa jest więc o sytuacji konfliktowej, gdzie spierają się przeciwne opcje, a przynajmniej daleko różniące się, co uniemożliwia pogodzenie stanowisk. Tutaj zachodzi sytuacja, gdy demokracja nie wie co począć, bo ognia z wodą nie da się pogodzić. Umowa jest możliwa w kwestiach alternatywnych i wtedy bez wiekszych trudności można osiągnąć pluralizm kulturowy. Problemem są skrajności i radykalizmy wykluczające się wzajemnie. Wtedy konflikt jest oczywisty, a poglądy strony przeciwnej jeżeli są rzeczywiście całkowicie różne we wszystkich elementach nie mogą być zaakceptowane. Tutaj wchodzi w grę kwestia tożsamości do której mają prawo przedstawiciele jakiejś konkretnej kultury. Chrześcijaństwo zaproponowało pewne rozwiązanie polegające na oddzieleniu osoby ludzkiej od jej sposobu myślenia i działania. To trudne zadanie dla samych chrześcijan, ale taka zasada nas obowiązuje jako nakaz samego Chrystusa, a wyraża się w miłości nieprzyjaciół. Nienawidzimy grzechu, zła itp., ale mamy obowiązek uszanowania godności osobistej i podstawowych ludzkich praw, wobec człowieka, który z racji poglądów, czy uczynków jest naszym wrogiem. Stąd godność osobista pozostaje prawem należnym każdemu, ze względu na godność człowieka, która jest wartością samą w sobie. Myślenie, przekonania i działania ludzkie to inna płaszczyzna. Można powiedzieć, że istotą jest tu człowieczeństwo, a przypadłościami myśli i działania. Kierując się tymi zasadami głośno i ostro krytykujemy złe postępowanie i szkodliwe poglądy, których skutków łatwo się domyślić. Oczywiście od razu czuję, że włącza się przypominajka o renesansowej inkwizycji, a raczej przedstawicielach władzy świeckiej, którzy zapominali o tych zasadach i zbyt łatwo utożsamiali człowieka z jego przekonaniami i działaniem, przez co czasami traktowano go tak jakby stracił prawo do godności osobistej. Problem jednak tkwi nie tyle w błędach tamtych ludzi, co raczej w powszechnej mentalności, która i dzisiaj odbiera niektórym ludziom prawa ludzkie. Ale to temat na inną okazję. W każdym razie należy usilnie przypominać o bezwarunkowym prawie do godności osobistej każdego człowieka. Dla wierzących ustawodawcą takiego prawa jest sam Bóg, a dla niewierzących powinien to weryfikować głos zdrowego sumienia. Aby uszanować prawo innych do wiary w to, w co my nie wierzymy, powinniśmy... W tej kwestii sytuacja jest podobna jak wyżej. Skoro jesteśmy przekonani o tym, że nasze Objawienie jest najpełniejsze, uznając inne drogi jako równe zaprzeczalibyśmy własnej wierze. Takie żądania są absurdalne, nielogiczne i nie do przyjęcia. Żądający równości religii, być może w dobrej wierze pragną pogodzić wszystkich, ale to niemożliwe. Tu sytuacja jest podobna jak wyżej opisałem. Celem chrześcijaństwa i nakazem Chrystusowym jest głoszenie Dobrej Nowiny na całym świecie wszystkim ludziom. Wychodzimy z założenia, że każdy ma prawo usłyszeć orędzie Ewangelii i podjąć osobistą decyzję. Jeżeli słuchacz podejmie pozytywną odpowiedź i pragnie stać się chrześcijaninem zostaje włączony do społeczności Kościoła. Ci, którzy nie przyjęli mają do tego prawo, mają też prawo do kultywowania własnej religii i sprawowania kultu, pod warunkiem, że to nie narusza praw większości wyznaniowej na danym terenie. Przykładowo jest duży problem z osobami uprawiającymi tzw. czarną magię, którzy rzucają przekleństwa, działające szkodliwie na otoczenie (nazwijmy to szkodliwymi memami). Zbyt sugestywni ludzie, a nawet całe ich rodziny doświadczają pod wpływem takich działań problemów osobistych (być może to sprawa psychologii). Czyż więc próby zakazów takich praktyk, są naruszeniem praw do wyznawania własnej religii, jeśli te praktyki służą szkodzeniu innym ludziom? W historii zdarzały się fanatyzmy religijne, gdzie przedstawiciele jednej religii narzucali ją siłą lub brutalną perswazją. W świecie islamu takie praktyki trwają do dziś. Kościół katolicki i zdecydowana większość wyznań chrześcijańskich odrzuca fanatyzm religijny i potępia takie praktyki. Dlatego w kwestii stosunku do przedstawicieli religii zwłaszcza panteistycznych zajmujemy stanowisko umiarkowanej tolerancji. Uznajemy prawo do własnych praktyk ludzi wychowanych w danej kulturze, ale krytykujemy i nawet ostro sprzeciwiamy się próbom synkretyzmu na naszym terenie. Nie zgadzamy się z panteistycznymi przekonaniami, ale szanujemy godność osobistą ludzi, którzy tak wierzą. Podsumowując muszę powiedzieć, że nie jest to prosta sprawa i chyba idealnego kompromisu nie uda się osiągnąć. Należy się jednak cieszyć z pokojowego współistnienia. Dobrze jest rozmawiać ze sobą i szukać tego co jest wspólne, a nawet zapożyczać, rzeczy, które nie rozbijają tradycji danej religii, jednak należy wystrzegać się synkretyzmu, choć pewnie znajdą sie tacy, którzy będą chcieli stworzyć jakąś hybrydę religijną. Byłaby to jednak sztuka dla sztuki i taka religia, stałaby się co najwyżej produktem podobnym do chipsów.
Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | ...  ale ja chętnie: > Aby uszanować prawo innych do wiary w to, w co my nie wierzymy, powinniśmy...Nic o tym nie wiedzieć. > Aby uszanować godność osobistą inaczej myślących, powinniśmy...Zakładać, że myślą poprawnie.
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Bóg nie jest sprawcą pokus więc nie wodzi na pokuszenie> Jednak zapomniałeś, że w opowiadaniu o Abrahamie jak domyślam się w słynnej kwestii, gdy składał w ofierze swego syna w ostatnej chwili Anioł powstrzymał go Jeżeli czytam pierwsze zdanie historii ofiary Abrahama: "A po tych wydarzeniach Bóg wystawił Abrahama na próbę"(Rdz 22, 1), to czy Twoim zdaniem nie mogę uznać, że Bóg wystawił Abrahama na próbę? Że wodził go na pokuszenie? Że prowokował Abrahama do odmowy poddania się jego boskiemu nakazowi? I w niczym nie zmienia tej oceny fakt wysłania Anioła. Szczęście, że zdążył na czas.  > Podobnej próbie został poddany Hiob. Bóg nie jest sprawcą pokus więc nie wodzi na pokuszenie. Może dopuścić do sytuacji stwarzających pokusę i taką sytuację przeżywał Hiob i Abraham, ale sam nie jest sprawcą pokusy Jeżeli czytam zdania kończące opis konwersacji Boga z szatanem, zdania które dają początek tragedii Hioba: "Rzekł Pan do szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki». I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego"(Hi 1,12) to czy Twoim zdaniem nie mogę uznać, że Bóg wystawił (tym razem rękoma Szatana) Hioba na próbę?. Że wodził go na pokuszenie? Że prowokował Hioba do przypisania Bogu nieprawości? Czy ktokolwiek kto posiadł sztukę czytania ze zrozumieniem może po lekturze tych fragmentów Biblii twierdzić, że Bóg nie był sprawcą tych pokus, że jedynie dopuszczał do sytuacji stwarzających pokusę? Jeszcze sobór w Tuluzie (1229) mógł poważnie liczyć na skuteczność wprowadzonego zakazu nie tylko czytania, ale nawet samego posiadania Biblii przez osoby świeckie. Później jednak dzięki diabelskiemu wynalazkowi niejakiego Guttenberga Biblia trafiła pod strzechy. I mleko się rozlało. Papież Pius VII mógł już tylko ganić tych świeckich, którzy samodzielnie oddają się tej trudnej lekturze A dziś czytają ją nawet ateiści. I niektórzy starają się ją zrozumieć. Ty nazywasz to szukaniem haka. Niech i tak będzie. Tylko proszę abyś próbował te haki prostować używając środków nieco bardziej finezyjnych niż proste zaprzeczanie temu, co każdy w Biblii może przeczytać. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! Znowu fundamentalizm biblijny... > Bóg wystawił Abrahama na próbę - Bóg wodził go na pokuszenie.Tak wygląda Twoje wnioskowanie, ale jest ono pochopne. Poddawanie testom, czy wypróbowanie nie jest tym samym, co wodzenie na pokuszenie. Jest podobieństwo, ale nie jest to ta sama rzecz. Poddawać próbie oznacza sprawdzać, aby potwierdzić kwalifikacje, czy tu deklarowaną wierność. Wodzenie na pokuszenie ma inny kontekst, negatywny. Wodzenie na pokuszenie jest raczej po to, aby udowodnić niewierność, zwodzić itp. > >Podobnej próbie został poddany Hiob. Bóg nie jest sprawcą pokus więc nie wodzi na pokuszenie. Może dopuścić do sytuacji stwarzających pokusę i taką sytuację przeżywał Hiob i Abraham, ale sam nie jest sprawcą pokusy> Bóg wystawił (tym razem rękoma Szatana) Hioba na próbę?. Że wodził go na pokuszenie? Że prowokował Hioba do przypisania Bogu nieprawości?Jak wyżej, była to próba dopuszczona przez Boga. Właśnie na przykładzie Hioba ukazany jest Szatan jako inspirator pokus i zła. Bóg jedynie dopuszcza z pewnymi ograniczeniami jego działanie. A tak na marginesie, to rozważ sobie argumentację Szatana, to jest kwintesencja wszystkich tych oskarżeń wobec chrześcijan. Księga Hioba to właśnie takie filozoficzne rozważanie w tym temacie. Sam muszę sobie odświeżyć, bo kilka lat nie czytałem w całości. > Czy ktokolwiek kto posiadł sztukę czytania ze zrozumieniem może po lekturze tych fragmentów Biblii twierdzić, że Bóg nie był sprawcą tych pokus, że jedynie dopuszczał do sytuacji stwarzających pokusę?Jeśli czytał ze zrozumieniem i znając cały kontekst to jest to oczywiste, że Bóg nie wodzi na pokuszenie w znaczeniu wyżej podanym. Czytanie poza kontekstem, najwyraźniej przynosi interpretacje takie jak podałeś. To tylko potwierdza, że trzeba czytać we właściwym kontekście. W końcu chodzi o prawdę, a nie subiektywną interpretację czytelnika. > Jeszcze sobór w Tuluzie (1229) mógł poważnie liczyć na skuteczność wprowadzonego zakazu nie tylko czytania, ale nawet samego posiadania Biblii przez osoby świeckie. Później jednak dzięki diabelskiemu wynalazkowi niejakiego Guttenberga Biblia trafiła pod strzechy. I mleko się rozlało. Papież Pius VII mógł już tylko ganić tych świeckich, którzy samodzielnie oddają się tej trudnej lekturzeTutaj to już dałeś popis. Powinieneś zrobić cytat i przytoczyć autora tych wywodów, bo lepiej się powołać na kogoś innego niż samemu ośmieszać. Takiego soboru w Tuluzie nie było, a z całą pewnością nie był to Sobór powszechny. Najbliższy czasowo był IV Sobór Laterański (XII Powszechny) w 1215 r. Synod w Trewirze w 1227 r. W XIII w. były aż 3 Sobory powszechne. Takiego synodu, bo nie był to sobór nie ma nawet w grubych podręcznikach, ciekaw jestem skąd to wyciągnąłeś, domyślam się, że od dziadka Deschnera  Biblia była Ksiągą kościelną i prywatne czytanie, odbierano jako nadużycie. Dopóki nie wprowadzono papieru i druku książki były strasznie drogie. Prywatne odpisy sekciarskie powodowały szerzenie się herezji, stąd wzięły się zakazy. Do dzisiaj jest z tego powodu wiele problemów, bo samozwańczy interpretatorzy tworzą własne grupy, które przeradzają się w sekty, czasami niebezpieczne. Kościół zawsze chciał propagować treści biblijne, ale we właściwym kontekście. Czepianie się o to dzisiaj, gdy Biblia jest powszechnie dostępna jest trochę bezsensowne. > A dziś czytają ją nawet ateiści. I niektórzy starają się ją zrozumieć. Ty nazywasz to szukaniem haka. Niech i tak będzie. Tylko proszę, abyś próbował te haki prostować używając środków nieco bardziej finezyjnych niż proste zaprzeczanie temu, co każdy w Biblii może przeczytać.Zaprzeczam, bo znam właściwy kontekst, może nie wszystko, ale trochę się uczyłem. Jeśli ktoś na siłę wciska w usta Kościoła tendencyjną i złośliwą interpretację Biblii na podstawie dosłownie odczytywanych perykop, to trzeba prostować. Kościół ma do tego prawo, bo został upoważniony przez samego Chrystusa. Wykładnia Kościelna jest normatywna. Jak ktoś skopiował sobie te księgi i interpretuje na własną rękę jak leci, to jego wybór, niech jednak robi to pod własnym szyldem. Mamy problem przez braci odłączonych, którzy wzięli sobie Biblię i czytają w podobny sposób, chociaż i oni zaczynają się reflektować, ale to już temat na inną okazję. Jeśli jesteś ateistą czytaj Biblię jak arcydzieło literatury, a nie jak sekciarz. Może nie uwierzysz, że jest natchniona przez Boga, ale wzbogacisz swoje doświadczenie. Zawiera ona bowiem wiele głębokich refleksji i trzeba wiedzieć, kiedy jest poezja, kiedy proza, kiedy parabola, hiperbola i inne gatunki literackie, wtedy interpretacja będzie bliska prawdzie jaka jest w niej zawarta. Trzeba też poczytać o zwyczajach ludów starożytnych i kilka innych rzeczy pomagających zrozumieć konteksty. Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | |  | | plodzien (7378 punktów) |
>Jak wyżej, była to próba dopuszczona przez Boga. Właśnie na przykładzie Hioba ukazany jest Szatan jako inspirator pokus i zła. Bóg jedynie dopuszcza z pewnymi ograniczeniami jego działanie.>
Placownik już Ci to zacytował, ale pozwolę sobie powtórzyć: >Rzekł Pan do szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki». I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego"(Hi 1,12)> Przekaz jednoznaczny. W tej opowieści jest trzech bohaterów. 1. Bóg jako sprawca kierowniczy następujących potem zbrodni, 2. szatan wykonawca 3. Hiob poddawany próbie.
Nie trzeba studiować prawa, aby wiedzieć czyja wina jest większa. Mnie jednak uderzyło co innego. A czemuż to Kontraście nie zająkniesz się nawet na temat synów i córek Hioba? Może te biedne istoty także były bogobojne? Miały plany na przyszłość, które nigdy się nie spełniły, bo komuś przyszedł do głowy jakiś odrażający zakład? Może ten problem nie przyszedł Ci do głowy, bo sam rozpatrujesz takie kwestie w kategoriach korzystny/niekorzystny? Czyli w sposób, o jaki post wcześniej oskarżałeś ateistów?
>Pozdrawiam! > Bóg jest miłością>
No tak. Jest.
|
|
| | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! Wiesza mi się komputer jak próbuję pisać w tym okienku z odpowiedzią. Rozpisałem się i mi wcięło wszystko, a drugi raz mi się nie chce pisać od początku. Jeśli odczytujesz dosłownie teksty biblijne jak lecą, bez żadnego kontekstu, to może takie wnioski się nasuwają. Szczerze mówiąc taka interpretacja nie ma żadnej wartości jakiś sens dosłowny z tego wynika, ale to nie jest sens zamierzony przez autorów. Chociaż może był zamierzony jako pewien specyficzny gatunek literacki, który powierzchownie czytany daje odwrotny sens. Pismo święte często używa takiego ambiwalentnego języka. Języka alegorii, kodów i symboli nie chce mi się tłumaczyć. Mało miejsca i chyba niezbyt szczere zainteresowanie pogłębieniem tematu. Myślę, że trzeba być wierzącym i chcieć to zgłębiać, tu potrzebna jest intuicja wiary, "cyfrowy" umysł jest zbyt sztywny, powolny i szybko się zniechęca. > Mnie jednak uderzyło co innego.To musiało boleć...  > A czemuż to Kontraście nie zająkniesz się nawet na temat synów i córek Hioba?No cóż mieli pecha. Zwróciłeś uwagę na głębszą kwestię, bo tu nie chodzi tylko o dzieci Hioba. Te Biblijne opowiadania mają często wiele warstw znaczeniowych i każda warstwa jest jak klucz do kolejnego poziomu. Osoby w Biblii, często oznaczają nie tyle konkretnych ludzi, co raczej są figurami i symbolami dla przedstawienia jakiejś głębszej prawdy. Stary Testament ma wiele takich symbolicznych opisów. Te okrutne sceny kryją w sobie mądrość o rzeczywistościach duchowych i psychologicznych. Zwierzęta, bogactwa i nawet dzieci mogą tu oznaczać wartości, do których człowiek jest przywiązany. Księgę Hioba należy rozważać alegorycznie i wtedy dostrzega się jej głębię i piękno. Jeżeli litujesz się nad nieszczęściem i tragedią tych ludzi z dosłownego znaczenia, to reakcja jest prawidłowa, bo być może takie było założenie autora, aby poprzez dramat pobudzić czytelnika do refleksji. To taki haczyk, który łyknęli ateiści  . Taka kontrowersja w dosłownym znaczeniu wywołuje wątpliwości i pytanie: "Jak to możliwe, że Bóg wodzi na pokuszenie sprawiedliwego?"... Rabini znający Biblię i tradycję wiedzą jak wyjaśniać dalej  . > Może te biedne istoty także były bogobojne? Miały plany na przyszłość, które nigdy się nie spełniły, bo komuś przyszedł do głowy jakiś odrażający zakład?Właśnie łyknąłeś haczyk i być może taka refleksja jaka rodzi się spontanicznie jest dobrym punktem wyjścia do dalszych rozważań. O tym, że opowiadanie jest symboliczne świadczy zakończenie. Hiob odzyskał wszystko i miał znowu siedmiu synów i trzy córki, takie rzeczy są statystycznie niemożliwe. W tej księdze jest mnóstwo symboli, których znajomość pozwala odkryć kilka warstw znaczeń. Egzegeci całymi latami rozważają tę księgę, a Ty i Placownik po dosłownym przeczytaniu używasz stwierdzeń i oskarżasz Boga? > Może ten problem nie przyszedł Ci do głowy, bo sam rozpatrujesz takie kwestie w kategoriach korzystny/niekorzystny? Czyli w sposób, o jaki post wcześniej oskarżałeś ateistów?Nie oskarżałem tylko raczej skłaniałem do konsekwencji. Jeżeli odrzucacie wiarę i absolutyzm takich wartości jak dobro i zło, to nie używajcie tych terminów, bo to jest dziedzictwo teologiczne. Dlatego zaproponowałem, aby używać konkretnych odniesień, które lepiej i bardziej jednoznacznie określają poruszane pojęcia. Gdybym chciał oskarżać opierałbym się na innych argumentach. Tu jest w ogóle problem, bo ateiści nieustannie oskarżają wierzących o to, że wierzą, a wierzący mają pretensje o to, że niewierzący łamią normy i zachowują się w sposób gorszący. To trudna kwestia, bo wy uważacie za normalne, a nawet dobre to, co dla nas jest zgorszeniem a nawet zbrodnią (rozwiązłość, aborcja, eutanazja, manipulacje genetyczne na ludzkich zarodkach, akceptacja homoseksualizmu i innych). Ta cała batalia nie toczy się o wiarę, ale o życie ludzkie. Walczymy o to, co powinno być waszym ideałem, godność człowieka od początku do końca. Prawo do nietykalności cielesnej, prawo do życia dla każdego człowieka, bezwarunkowe (szczególnie dla niewinnego dziecka). Czyż pozbawianie dziecka szansy na życie nie jest naruszeniem jego wolności i jakąś formą niewolnictwa? Niewątpliwie humanizm zaakcentował sprawy, które należy rozwiązać, tego nie podważamy. Dla nas jednak humanizm to coś więcej niż autonomia fizyczna, psychologiczna, seksualna, umysłowa i duchowa. Autonomia domaga się odpowiedzialności, bo bez miarkowania jej przez inne cnoty kardynalne przeradza się w patologię i w konsekwencji staje się niewolą samej siebie. Człowiek nie powinien być Narcyzem zapatrzonym we własne piękno, ale raczej powinien pokonywać swoje ograniczenia wznosząc swój wzrok ku niebu. Wierzący szczyt Ideału upatrują w Bogu i do Niego kierują swoje nadzieje, na Nim się wzorują. Człowiek, który nie dostrzega zależności ideału od Boga niech dąży do wartości jakich każdy intuicyjnie pragnie. Wtedy niewierzący, będą dążyć w tym samym kierunku, chociaż innymi drogami. Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | | | |  | | plodzien (7378 punktów) | Bardzo dużo tematów poruszasz Kontraście. Odpowiadanie na wszystko pogorszyłoby czytelność postu. Dlatego odniosę się do zasadniczego moim zdaniem problemu tj. języka alegorii, kodów i symboli. Tak się już utarło, że niektóre części Pisma Świętego skłonni jesteśmy traktować dosłownie, inne metaforycznie. Osobiście nie dziwi mnie, że w księdze Hioba upatrujesz alegorie. Dosłowne jej rozumienie ukazało by Boga w nienajlepszym świetle. Mój kłopot związany jest jednak z tym, że nie mogę znaleźć zadowalającej odpowiedzi na pytanie, które części Biblii traktować dosłownie a które alegorycznie. Kto o tym decyduje? I według jakich zasad odczytywać metaforyczny sens? Są gdzieś jakieś wskazówki? Czy do tego potrzebne jest objawienie? Chcę skomentować jeszcze dwie Twoje wypowiedzi. 1.
>>A czemuż to Kontraście nie zająkniesz się nawet na temat synów i córek Hioba >No cóż mieli pecha.>
Kontraście, wydaje mi się, że pecha mogą mieć wyłącznie konkretne osoby. Jeśli więc piszesz że mieli pecha, to wypowiedź ta kłóci się z tym, co piszesz kilka linijek niżej:
>Osoby w Biblii, często oznaczają nie tyle konkretnych ludzi, co raczej są figurami i symbolami dla przedstawienia jakiejś głębszej prawdy. > > Księgę Hioba należy rozważać alegorycznie i wtedy dostrzega się jej głębię i piękno.> 2. >>Może ten problem nie przyszedł Ci do głowy, bo sam rozpatrujesz takie kwestie w kategoriach korzystny/niekorzystny? Czyli w sposób, o jaki post wcześniej oskarżałeś ateistów >Nie oskarżałem tylko raczej skłaniałem do konsekwencji. Jeżeli odrzucacie wiarę i absolutyzm takich wartości jak dobro i zło, to nie używajcie tych terminów, bo to jest dziedzictwo teologiczne.> Za pierwszym razem myślałem, że to żart. Dlaczegóż to pojęcie zła miałoby być zarezerwowane dla wierzących? Wydaje mi się, że zło mylisz z pojęciem grzechu.
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Znowu fundamentalizm biblijny... Nie ma to jak przylepić etykietkę. Od razu raźniej się człowiekowi robi na duszy. Przyznam, że nie wyczuwam niuansów różniących wystawianie na próbę od wodzenia na pokuszenie. Czasami najlepszym argumentem w dyskusjach prowadzonych na poziomie wysokiej abstrakcji, jest konkretny praktyczny przykład. W przypadku naszej dyskusji, znacznie łatwiej byłoby mi pojąć ową subtelną różnicę gdybyś podał, co jeszcze Bóg miałby zrobić, abyś z czystym sumieniem mógł uznać, że wodził Hioba na pokuszenie. > Właśnie na przykładzie Hioba ukazany jest Szatan jako inspirator pokus i złaSzatan na to do Pana: «Czyż za darmo Hiob czci Boga? Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży. Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył» (Hi 1, 9-11) I kogóż to szatan (wg Biblii Tysiąclecia pisany małą literą) inspirował Twoim zdaniem? > Czytanie poza kontekstem, najwyraźniej przynosi interpretacje takie jak podałeś. To tylko potwierdza, że trzeba czytać we właściwym kontekście. W końcu chodzi o prawdę, a nie subiektywną interpretację czytelnika We właściwym kontekście, powiadasz? No, to chyba jesteśmy w domu. > Takiego soboru w Tuluzie nie było, a z całą pewnością nie był to Sobór powszechny I tu, przyznaję, masz rację. Nie było soboru, był synod. Na marginesie zauważę, że według Słownika Opoki oba wyrażenia - "sobór" i "synod" mogą być używane zamiennie. Synod w Tuluzie nie był pierwszym lepszym, lecz tym którego ustalenia dały początek instytucji specjalnych sędziów śledczych - inkwizytorów. > Takiego synodu, bo nie był to sobór nie ma nawet w grubych podręcznikach ??? - bo cóż więcej mogę odpowiedzieć na takie dictum> Biblia była Ksiągą kościelną i prywatne czytanie, odbierano jako nadużycie. Dopóki nie wprowadzono papieru i druku książki były strasznie drogie. Prywatne odpisy sekciarskie powodowały szerzenie się herezji, stąd wzięły się zakazy. Do dzisiaj jest z tego powodu wiele problemów, bo samozwańczy interpretatorzy tworzą własne grupy, które przeradzają się w sekty, czasami niebezpieczne. Kościół zawsze chciał propagować treści biblijne, ale we właściwym kontekście. Czepianie się o to dzisiaj, gdy Biblia jest powszechnie dostępna jest trochę bezsensowne Przyjmuję tę argumentację. Jest jednak małe ale. Nie wiem dlaczego używasz czasu przeszłego. Z Twojej argumentacji wynika, że właściwszym byłby tu czas teraźniejszy. > Jeśli ktoś na siłę wciska w usta Kościoła tendencyjną i złośliwą interpretację Biblii na podstawie dosłownie odczytywanych perykop, to trzeba prostować Zapomniałeś chyba dodać, wyrywanych z kontekstu perykop. Wszak kontekst, zwłaszcza ten właściwy bardzo sobie cenisz. Zauważ jednak co dzieje się każdego tygodnia w dziesiątkach tysięcy kościołów na całym świecie. Utalentowani, mniej utalentowani i całkiem kiepscy kaznodzieje czynią tematem swoich homilii (od niedawna mają to być krótkie homilie) wyrywane z wszelakich kontekstów perykopy. Bo nie przekonasz mnie, że w ciągu 10 minut można w sposób sensowny przedstawić jakikolwiek kontekst cytatu z Biblii. Na bazie tych perykop kaznodzieje wznoszą często rozbudowane konstrukcje myślowe mające na celu odnoszenie słowa Bożego do życia wierzących. Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym jak często konstrukcje te zagrożone są zawaleniem na skutek bardzo prostego zabiegu. Zamiany jednego tłumaczenia Biblii - innym. Przyjrzyj się temu przy najbliższej niedzielnej okazji. Warto. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > >Takiego soboru w Tuluzie nie było, a z całą pewnością nie był to Sobór powszechny> I tu, przyznaję, masz rację. Nie było soboru, był synod.Mam wątpliwości, czy był to w ogóle synod. Nie ma o tym wzmianki nawet w 5 tomowym wydaniu. Podaj źródła. Muszę sobie opracować temat inkwizycji, bo nie mam zbyt dużo na ten temat, a do Deschnera i tych waszych paparazzi nie mam zaufania, tylko daty i wydarzenia zbieram, aby poszukać w źródłach najlepiej pewnych dokumentach, a nie u historyków, którym nie ufam. Pomylenie Soboru z synodem, dyskwalifikuje takiego gościa na starcie, a jeżeli jakieś zebranie biskupów, które nie widnieje jako synod nawet w szczegółowych opracowaniach ktoś tak nazywa, to już porażka. Do Soborów i ważnych synodów Kościół przykłada wagę, więc dziwne byłoby, gdyby nie było wzmianki. > Na marginesie zauważę, że według Słownika Opoki oba wyrażenia - "sobór" i "synod" mogą być używane zamiennie.To zupełnie inne rzeczy, bzdury gadasz. Wyrwałeś z kontekstu definicję. Nie znasz tematu, bo nie jesteś teologiem i nie widzisz różnicy, a jest duża. > Synod w Tuluzie nie był pierwszym lepszym, lecz tym którego ustalenia dały początek instytucji specjalnych sędziów śledczych - inkwizytorów.Mam wątpliwości, czy był to synod, nie chce ni się jechać do Łodzi do biblioteki, być może w Tuluzie były jakieś spotkania przygotowujące do włączenia przez Grzegorza IX prawodawstwa cesarskiego do prawa kanonicznego w 1231 r, ale dziwi mnie, że nie napisali o tym w podręczniku. Takie wydarzenie jak synod nie mogłoby umknąć uwadze historyków, tym bardziej, gdyby działo się tam coś ważnego. > Bo nie przekonasz mnie, że w ciągu 10 minut można w sposób sensowny przedstawić jakikolwiek kontekst cytatu z Biblii. Na bazie tych perykop kaznodzieje wznoszą często rozbudowane konstrukcje myślowe mające na celu odnoszenie słowa Bożego do życia wierzących. Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym jak często konstrukcje te zagrożone są zawaleniem na skutek bardzo prostego zabiegu. Zamiany jednego tłumaczenia Biblii - innym. Przyjrzyj się temu przy najbliższej niedzielnej okazji. Warto.To są tzw. akomodacje Biblijne. Może czasami jest to naciągane, ale nie jest używane do głoszenia herezjii, więc mieści się w normie. Raczej jest to używanie cytatów, nie jest to egzegeza, która wymaga odpowiednich narzędzi i przygotowania. Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> >>Takiego soboru w Tuluzie nie było, a z całą pewnością nie był to Sobór powszechny> >I tu, przyznaję, masz rację. Nie było soboru, był synod.> Mam wątpliwości, czy był to w ogóle synod. Nie ma o tym wzmianki nawet w 5 tomowym wydaniu. Podaj źródła Historia Kościoła nie jest tematem, którym się specjalnie emocjonuję. Dlatego nie mam pod ręką literatury na ten temat. Ale mogę Ci podać jedną pozycję. Leszek Biały "Dzieje inkwizycji hiszpańskiej" KiW, Warszawa 1989. Na dwóch stronach znajdziesz tam opis dokonań synodu odbytego w Tuluzie w Roku Pańskim 1229. Jeśli Cię to nie satysfakcjonuje, to wpisz w Google tekst "Council of Toulouse" i wybierz sobie to, co będzie Ci pasowało. Szczególnie może Cię zainteresować lista soborów i synodów (nie mnie oceniać na ile kompletna), a także Rozdział X Historii Protestantyzmu J.A.Wylie'go. Są to oczywiście źródła protestanckie. Nie wiem czy swój krytycyzm posuwasz aż tak daleko, że nie będziesz miał do nich z tego tytułu zaufania, nawet w kwestii gołych faktów. > >Na marginesie zauważę, że według Słownika Opoki oba wyrażenia - "sobór" i "synod" mogą być używane zamiennie.> To zupełnie inne rzeczy, bzdury gadasz. Wyrwałeś z kontekstu definicję. Nie znasz tematu, bo nie jesteś teologiem i nie widzisz różnicy, a jest duża I znowu kontekst! Podaję Ci źródło. Tam znajdziesz swój ulubiony kontekst. Jeśli przytoczone przez mnie stwierdzenie ( nie definicję!) uważasz za bzdurę, to złóż reklamację w Opoce. Samo stwierdzenie wydało mi się dziwne i dlatego je przywołałem. Nie trzeba być teologiem, aby dostrzec różnicę pomiędzy synodem i soborem, chociaż nie jestem pewny czy w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w istocie różnicy nie było. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | |  | | kontrast | Znalazłem tę linkę i napisali, że był jakiś synod ale napisali w nawiasie, że lokalny, więc prawdopodobnie było to tak jak sądziłem jakieś spotkanie kilku biskupów i nie miało rangi synodu, choć to, co tam ustalono mogło posłużyć przy innej okazji. Z całą pewnością to zebranie nie miało rangi dogmatycznej i obowiązującej w całym Kościele. Może należaloby wysłać maila do Opoki, aby napisali sprostowanie, że synod nie jest soborem, a nawet nie każdy sobór ma rangę soboru powszechnego. Niektóre synody z racji wagi poruszanych kwestii są dosyć ważne, ale nie tak jak Sobory i ogłaszane na nich oficjalnie definicje dogmatyczne. Dzięki za linki, czekam na źródło o tym "synodzie". Właściwie masz rację szkoda czasu na Deschnera... Co do Białego, dowiem sie więcej kim jest ten człowiek, taką mam metodę biznesową, że sprawdzam referencje klienta, zanim kupię od niego towar
|
|
| JATO (2644 punktów) | Wszystko polega na potrzebie istnienia gerzsznika. Bez osoby grzesznika kościół nie ma racji bytu. Odsyłam do "Opus Diaboli" KarlHainz Deschner. A tak poza tym. W końcu jakos trzeba uzasadnić to, że Istota Doskonała jaka jest Bóg (Bogowie) dopuszcza istnienia zła w każdej możliwej postaci. Pozdrawiam. JATO
Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
|
|
 | | Pyznarski (1 punktów) | Czasami Bóg pozwala na zło, aby wyprowadzić z niego dobro. Tak samo było ze śmiercią Chrystusa. Bóg dopuścił na swoje poniżenie i dobrowolnie się mu poddał, aby otworzyć ludziom szansę zbawienia.
|
|
|  | | Zdzisław Grabaowski | >Czasami Bóg pozwala na zło, aby wyprowadzić z niego dobro. Tak samo było ze śmiercią Chrystusa. Bóg dopuścił na swoje poniżenie i dobrowolnie się mu poddał, aby otworzyć ludziom szansę zbawienia.
Dziwne rozumowanie. Stąd prosty wniosek, że im więcej zła - tym się może narodzić więcej dobra.Nawet że zło jest źródłem dobra. Twórzymy zatem zło. Będzie więcej dobra. Przecież to absurd. Jak można tak stawiać sprawe. Może najpierw należałoby zastanowić się, co to faktycznie jest to zło. Zbadać jego istotę, relatywizm, przyczyny, skutki,dopiero potem , zastanowić się co to znaczy : ... "pozwalać na zło". Patrzeć jak się komuś dzieje krzywda? I nie reagować? Jak to rozumieć? Powoływanie się na jednostkowy w całych dziejach przykład Chrystusa nie jest chyba uprawniony. Takich przykładów winny być tysiące. Czy faktycznie skazanie niewinnego syna na tak okrutne cierpienia, poniżenie i śmierć jest godne dobrego ojca. Czy nie było innego sposobu, aby okazać swą nieskończoną miłość światu i ludziom? Na dodatek stworzonych przez siebie. Otworzyć ludziom szansę zbawienia? Zbyt wiele absurdów, aby je bezkrytycznie przyjmować choćby na wiarę. Pozdrowienia. Zdzisław
|
|
| |  | | Totus (1201 punktów) | >Czy faktycznie skazanie niewinnego syna na tak okrutne cierpienia, poniżenie i śmierć jest godne dobrego ojca. Czy nie było innego sposobu, aby okazać swą nieskończoną miłość światu i ludziom? Złem w człowieku jest zaślepienie religijno-kulturowe. Jak wielkim złem pokazał to na Chrystusie. Jesteś mu wdzięczny za tę brutalną lekcję i dobitne wskazanie czym jest zło ludzi ukształtowanych w głupocie i jak to trafnie ujmujesz dalej: >Na dodatek stworzonych przez siebie. >Otworzyć ludziom szansę zbawienia? Pora na refleksję?
|
|
| |  | | Kontrast (1042 punktów) | Bóg nie ma prostych rozwiązań. Proste rozwiązania kończą się zwykle źle. Zło jest buntem przeciwko Dobru, trzeba o tym pamiętać. Chrześcijaństwo nie jest rewolucją, która stawia gilotynę dla wrogów. Przez kilka takich ekscesów w historii teraz Deschner i inni mają chleb i zacierają ręce, aby znaleźć takie wydarzenia. Bóg nie przyszedł zbawić nas od śmierci wiecznej armią Aniołów z mieczami w ręku. Gdyby był konsekwentny to według Prawa wszyscy musieliby zginąć, bo wszyscy zgrzeszyli, a zapłatą za grzech jest śmierć. Sprawiedliwość żąda kary śmierci za grzech buntu przeciwko Bogu który jest Życiem. To jest naturalna konsekwencja odłączenia od żródła życia. Bóg jednak stał się Człowiekiem dla naszego zbawienia, bo nie chciał naszej śmierci. W Chrystusie przyszedł nauczyć nas jak wrócić do Boga. Poprzez łączność z Chrystusem odzyskujemy łączność z Bogiem, którą tracimy poprzez grzech. Wracając do grzechu, bez pomocy Boga człowiek sam nie jest w stanie wrócić do Boga. Na skutek grzechu wszyscy ludzie zaciągnęli winę i aby z tej winy nas wykupić potrzebny jest ktoś, kogo na to stać i musi to być ktoś wolny od winy. Nikt poza samym Bogiem nie mógłby nas uwolnić. Chrystus przyjąwszy nasze ludzkie ciało złączył się duchowo z każdym człowiekiem jaki kiedykolwiek żył i będzie żył na ziemi. Na krzyżu przyjął karę za nasze grzechy. Każda rana Chrystusa ukazuje ranę zadaną Miłości Bożej grzechami ludzkimi. W tych ranach utożsamiał się też z wszystkimi cierpiącymi ofiarami przemocy grzeszników. Podczas męki Kalwarii oprawcy Chrystusa symbolizują nas grzeszników, którzy zadajemy ranę Bogu każdym grzechem (myślą, mową, uczynkiem, zaniedbaniem). Jeżeli więc dzieje się zło i Bóg nie interweniuje, to dlatego, że jest obecny w ofiarach przemocy i podobnie jak wtedy, odważny w deklaracjach Piotr, który nie bał się obciąć mieczem ucha żołnierzowi, zaparł się Chrystusa, przed służącą, a inni Apostołowie uciekli w popłochu. Tylko pobożne kobiety i jeden młodzieniec poszli za Chrystusem na górę Kalwarii, ale i oni mogli tylko płakać. Na Krzyżu dokonało się odkupienie wszystkich ludzi. Na Krzyżu została zasypana przepaść jaka powstała przez grzech. Gdy Jezus wypowiedział słowa o przebaczeniu tym, którzy nie wiedzą, co czynią, mówił o każdym grzeszniku. Kto uwierzy, że tam dokonało się odkupienie, uwierzy Chrystusowi i w Chrystusa i przyjmie Jego Panowanie umierając dla grzechu, przez żal i pokutę Odkupienie przemieni się w osobiste Zbawienie od śmierci wiecznej i w Zmartwychwstanie do nowego życia w Duchu Świętym i we Wspólnocie wierzących w Chrystusa. Dla wielu miliardów ludzi w historii przeszłej, teraźniejszej i przyszłej, w Krzyżu jest nadzieja Zbawienia. Kto tym świadomie wzgardził ten na własne życzenie stracił swoją szansę powrotu do Boga. Ludzie wierzący widzą i czują tę rzeczywistość i jest ona logiczna, przyczynowo-skutkowa. Ci którzy uwierzyli nie są zdani jedynie na samą wiarę, ale co jakiś czas w gronie głęboko wierzących zdarzają się osoby obdarzone charyzmatami, które otrzymują takie dary bez osobistych starań. Jednak, gdy ktoś nie chce uwierzyć, to nawet jak zobaczy cuda na własne oczy będzie szukał innego wytłumaczenia.
Bóg jest miłością
|
|
| | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć >Na Krzyżu dokonało się odkupienie wszystkich ludzi. Na Krzyżu została zasypana przepaść >jaka powstała przez grzech. Gdy Jezus wypowiedział słowa o przebaczeniu tym, którzy >nie wiedzą, co czynią, mówił o każdym grzeszniku. Po zjedzeniu jabłka, ciągle jesteśmy zbawiani. Najpierw był potop. Numer się widocznie nie udał. Potem chrzest. Obmycie z grzechów też nie działa. Potem Jezus zginął na krzyżu, za nas podobno. Jednak ciągle jest zło na świecie. Okazuje się, że dalej każdy musi nieść krzyż. Coś mi śmierdzi. Widzisz korzystam z wniosków przyczynowo-skutkowych, oczywiście w dość uproszczony sposób. >Dla wielu miliardów ludzi w historii przeszłej, teraźniejszej i przyszłej, w Krzyżu jest >nadzieja Zbawienia. Kto tym świadomie wzgardził ten na własne życzenie stracił swoją >szansę powrotu do Boga. Po co chrzest? >Ludzie wierzący widzą i czują tę rzeczywistość i jest ona logiczna, przyczynowo-skutkowa. To myślenie magiczne. Ustalanie związków przyczynowo-skutkowych zmian w świecie zewnętrznym, lub zdarzeń, na podstawie własnych działań. Mylisz logikę i rozum, ze zdrowym rozsądkiem i pragmatyzmem opartymi na myśleniu magicznym. >Jednak, gdy ktoś nie chce uwierzyć, to nawet jak zobaczy cuda na własne oczy będzie >szukał innego wytłumaczenia. CUDA?
Lacho calad, drego morn
|
|
| | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! >Po zjedzeniu jabłka, ciągle jesteśmy zbawiani. Oczywiście nie chodziło o jabłko tylko symbol. Być może chodzi właśnie bunt samodecydowania o tym co jest dobre, a co złe, pragnienie niezależności od Boga, które prowadzi do racjonalizacji odrzucającej autorytet Boga. Ten zakazany owoc jest nieustannie zrywany przez ludzkość. Autorzy biblijni nie znali historii powstania człowieka, opierali się na znanych legendach, aby przekazać myśl teologiczną z Bożego natchnienia, bo o to chodzi w tych opisach.
>Najpierw był potop. Numer się widocznie nie udał. To również symbol opisujący rzeczywistość teologiczną. Była ponoć wielka powódź, która stała się podstawą do mitu o Gilgameszu. Opis potopu jest akomodacją tego mitu. Wykorzystano to opowiadanie, aby przekazać myśl teologiczną. Dawniej ludzie mieli trudność w odróżnianiu mitu, czy legendy od rzeczywistych faktów. Sposób myślenia też był nieco inny nie odróżniano tak wyraźnie jak dzisiaj wyobraźni od rzeczywistości. Myślenie magiczne mimo usilnych starań racjonalistów jest naturalne i nawet racjonaliści nie są od niego wolni. To jest jednak temat na inną okazję i od jakiegoś czasu rozmyślam jak to uporządkować, aby potem wyłożyć w sposób konkretny. W zasadzie zajmuje się tym psychologia, ale ona nie jest do końca obiektywna. Zbyt zależna jest od filozofii psychologa i czasami mam wrażenie, że każdy system filozoficzny i religijny ma własną psychologię. To jak rozmowa z przedstawicielami innej kultury.
>Potem Jezus zginął na krzyżu, za nas podobno. Jednak ciągle jest zło na świecie. Nie zrozumiałeś lekcji, ale trudno to wytłumaczyć w kilku zdaniach w poście. Zobacz inne moje posty w tym wątku. Próbowałem tłumaczyć te kwestie, dlaczego jest zło pomimo Odkupienia. Dostaliśmy wskazówki co robić, aby pokonać zło w świecie: dążyć do własnej świętości łącząc się z Chrystusem i budować cywilizację miłości (Królestwo Boże). To nie może być walka ze złem na zasadzie przemocy wobec złych, ale wdrażanie zasady miłości przebaczenia i formacji. Niestety przez maruderów, obłudników, cwaniaczków i innych przeciwników, dzieło to jest mocno opóźnione. Wielu jest takich, którzy wolą stare nihilistyczne i klasowe systemy. Zawsze znajdą się jacyś badacze błędów i niedoróbek. Pakamery i plac budowy brany jest za końcową budowlę i nierzadko wcina się nam jakiś pomysłowy Dobromir z pomocnikami, który stawia nowe mury niezgodnie z projektem. > Potem chrzest. Obmycie z grzechów też nie działa. Chrzest jest sakramentem, czyli znakiem nadającym i uobecniającym rzeczywistość zanurzenia w Chrystusie. Trudno to dosłownie przetłumaczyć na nasz współczesny język. Już te określenia są symbolami, a tłumaczenie tego to jest ignotum per ignotum. Upraszczając, oprzez chrzest używając porównań informatycznych zostajemy przypisani i włączeni w Chrystusa. Status chrześcijanina musi być nadany. Wobec dzieci decyzję podejmują dorośli, ale przy każdym wyznaniu wiary, czy odnowieniu przyrzeczeń chrzcielnych wracamy mentalnie do tej chwili, gdy byliśmy chrzczeni i osobiście za siebie podejmujemy już decyzję potwierdzającą nasz chrzest. >Okazuje się, że dalej każdy musi nieść krzyż. Coś mi śmierdzi. To co śmierdzi to grzech. Chrystus powiedział wyraźnie, że trzeba nieść swój własny krzyż. Krzyż jest niezawinionym cierpieniem jakie ponosimy naśladując Chrystusa. To prześladowania dla sprawiedliwości, krzywdy przykrości i obelgi jakie musimy wybaczać. Krzyżem są wszystkie nasze cierpienia i zło jakiego doświadczamy, a na które nie zasłużyliśmy. W Chrystusie te cierpienia nie są bezsensowne, ale poprzez nie walczymy ze złem łącząc się z Jezusem, przerywamy błędne koło przemocy. Kto nie bierze swojego krzyża nie jest godzien Chrystusa.
>Widzisz korzystam z wniosków przyczynowo-skutkowych, oczywiście w dość uproszczony sposób. W zbyt uproszczony sposób. Chrześcijanie zawsze głosili w swoim języku, a taki sposób myślenia jaki mają racjonaliści nigdy nie był powszechny. Raczej nieracjonalne i wręcz bezsensowne byłoby oczekiwanie od Kościoła, że będzie z dnia na dzień mówił do wszystkich językiem jakiejś elitarnej grupki filozofów. Można próbować stworzyć takie tłumaczenie z jezyka symboli na język logiki, tylko kto ma ochotę poświęcać czas dla takiej zabawy, gdy racjonaliści z góry zakładają, że Boga nie ma i to jest ich podstawowym dogmatem. Śmiechu warte są wasze dosłowne interpretacje i prymitywne uproszczenia. Potem tworzą się na tym całe traktaty "demaskujące" nielogiczność naszego nauczania. Jeszcze inni jak paparazzi szukają jakiejś sensacji i haka, czytają dokumenty i analizują nasze wypowiedzi i jak coś znajda ogłaszaja całemu światu swoje odkrycia. cdn.
Bóg jest miłością
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Dokończenie. >>Dla wielu miliardów ludzi w historii przeszłej, teraźniejszej i przyszłej, w Krzyżu jest >nadzieja Zbawienia. Kto tym świadomie wzgardził ten na własne życzenie stracił swoją >szansę powrotu do Boga. >Po co chrzest? Napisałem wyżej. Więcej w katechizmach i innych podręcznikach teologicznych. >>Ludzie wierzący widzą i czują tę rzeczywistość i jest ona logiczna, przyczynowo-skutkowa. >To myślenie magiczne. Ustalanie związków przyczynowo-skutkowych zmian w świecie zewnętrznym, lub zdarzeń, na podstawie własnych działań. Mylisz logikę i rozum, ze zdrowym rozsądkiem i pragmatyzmem opartymi na myśleniu magicznym. Jeżeli odrzucasz wiarę, to nie wcinaj się w tematy z nią związane, nie masz kompetencji. Ateizm to też interpreacja świata i kto wie, czy nie jest bardziej magiczna niż wiara w Boga. Potrzeba niemałej fantazji, aby wierzyć, że powstało coś samo z niczego, czy istniało zawsze. Jeśli myślimy przyczynowo-skutkowo, to trzeba być konsekwentnym. Nie można skutku nazywać przyczyną. Czy z chaosu może powstać porządek? Takich pytań jest cała masa. Jeśli chaotyczna i bezrozumna przyroda stworzyła istotę tak bardzo złożoną posiadającą uzdolnienia przekraczające na wyrost potrzeby biologiczne, to czy nie jest magicznym myśleniem, że przez kilka milionów lat z jakiegoś zwierzaka ukształtowała się przypadkowo tak złożona istota i ta istota zamieszkuje całą ziemię, bez pośrednich form, a różnice rasowe są niewielkie? Gdzie się podziały wszystkie małpoludy, dlaczego nie znaleziono żadnego żyjącego przedstawiciela? Co do samej ewolucji, zagadką jest, dlaczego istnieją nadal pewne gatunki i nie podlegają innym przemianom niż przystosowanie do otoczenia, a inne dokonały ewolucji? W kwestii wiary, współczesne chrześcijaństwo nie opiera się na magicznym myśleniu. Magia jest takim życzeniowym i infantylnym myśleniem. Chrześcijaństwo oparte jest na realizmie, a wszelki nadprzyrodzony czynnik ma charakter zewnętrzny. Wierzymy w Boga i to ma swoje konsekwencje.
>>Jednak, gdy ktoś nie chce uwierzyć, to nawet jak zobaczy cuda na własne oczy będzie >szukał innego wytłumaczenia. >CUDA? Po co mówić o cudach jak nie wierzysz w Boga. Cuda można wytłumaczyć, choć wiele jest niewytłumaczalnych. Może metoda statystyczna jest najbardziej przekonująca. Jeśli jakieś wydarzenie niecodzienne bardzo rzadko spotykane zdarza się regularnie w jednym miejscu, to nawet jeśli poszczególne wydarzenia są naturalne, ich częstotliwość wykracza ponad prawdopodobieństwo.
Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Rozmawiamy już z sobą jakiś czas. Ja mam pewne wyrobione (aczkolwiek ciągle zapewne się ugruntowuje) zdanie o Tobie, a Ty o mnie. Ja nie mam o Tobie złego zdania. Coż posty miałeś lepsze i gorsze, tak jak ja, jak każdy. Chcę wyjaśnić jednak parę spraw. Po pierwsze: Nie uważam się za ateistę. W Boga nie wierzę, sądzę, że jestem agnostykiem religijnym. Dla uproszczenia mogę być ateistą, ponieważ większość ludzi i tak nie wnika w głębszy sens ZNACZEŃ. Ateiści, podobnie jak Wy, decydują się na wyrażanie "zdań ostatecznych", co ja nie uważam za "racjonalne"  Wiem natomiast, że systemy religijne wzajemnie się wykluczają, a status poznawczy mają ten sam. Jednym słowem nie ma takiej religii na świecie, która z całą pewnością może być uznana za prawdziwą, wszystkie są równe. O wyznawaniu danej religii decyduje głównie miejsce urodzenia. Jeżeli natomiast każdą religię "zmierzymy humanizmem", blednie. Nie ważne, czy chrześcijaństwo, czy hinduizm, czy nawet buddyzm, każda (moim zdaniem) ma na sumieniu przestępstwa względem ludzkości. Największą zbrodnią jest, według mnie, TRACENIE CZASU, hamowanie postępu, filozoficznego, społecznego, naukowego i technicznego. Drogi Kontraście żadna religia, nie przyczyniła się (uwaga: rozumiem, aktywnie) do rozwoju ludzkości (z jednym małym wyjątkiem, protestantów). Praktycznie resztę zawdzięczamy GREKOM, czyż nie? Nie jestem nastawiony negatywnie przeciw wierze. Wręcz przeciwnie, byłem wierzący, doceniam ją, ale wiara to jednak, co innego niż religia. (System religijny mogę sobie pokrytykować, a najlepiej znam katolicyzm i jego negatywny wpływ na historię mojego kraju.) Naprawdę doceniam ludzi wierzących, i nie uważam ich za "mniej mądrych". Z góry zakładam jednak, że możemy się wymienić jedynie poglądami, ponieważ nie przekonamy się wzajemnie. Wiarę, bowiem się ma, albo nie. Jest także inny typ myślenia, właśnie myślenie magiczne. Istnieje ono od zarania naszych dziejów, mamy je w genach (kurcze może dosłownie  Przyjmując takie stanowisko, rzucają mi się w oczy wszelkie próby "racjonalizacji", czy wręcz "ateizacji" wiary, ale to wynika już z religii. Religie bowiem, chcą zawładnąć całym myśleniem człowieka, nawet racjonalnym. Z Tobą na przykład dyskutuję dlatego, że masz trochę scholastyczne ciągoty. Racjonalne próby tłumaczenia wiary. Musisz zrozumieć, że mam "racjonalny" pogląd na Twoją religię. (wkraczamy w naszą dyskusję) Sądzę, że kiedyś ludzie tłumaczyli sobie cierpienie (ból rodzenia, śmierć) jakimś występkiem przeciw Bogu. Wymyślili "Wielkie Przestępstwo". Takie atrybuty ma przecież grzech pierworodny, prawda? Wierzyli, że kiedyś nie będą musieli cierpieć. Chrzest, zmywa grzech pierworodny, a potem Chrystus nadal z nim walczy. Pokonuje go. (Ostatecznie?) Lecz cóż to? My musimy nieść teraz z Nim krzyż. Aha. CwaneJ Z grzechem pierworodnym walczą zarówno chrzest i Jezus, a jego "atrybuty" ciągle istnieją. Dla mnie to jak sprzedawanie szczebli z drabiny, która przyśniła się św. Józefowi. To jak z flirtem, obiecanki podniecanki, a głupiemu radość. Status, jaki przypisujecie temu obrządkowi, zmycie grzechów, jest dla mnie trochę bez sensu. W swym "racjonalizmie" potrafię jednak sobie to wytłumaczyć. Widzę go jako, ofiarowanie dziecka Kościołowi, prawie na siłę, bo przecież dziecko bez chrztu nosi grzech śmiertelny. Powiedzmy sobie szczerze, widzę, że jest to rodzaj usidlenia. Dostrzegam nitki sterujące. Jak te lalki się nazywają? Marionetki? Na koniec. Im więcej czytam teologów, tym bardziej rozumiem, co jest nie w porządku. WY sobie, a ludzie sobie. Wiesz, Ty mi piszesz, że jabłka, potop, to tak naprawdę "rzeczywistość teologiczna". To może teologowie ogłoszą wreszcie oficjalnie swoją prawdę i stado idiotów przestanie szukać Arki, co? > W kwestii wiary, współczesne chrześcijaństwo nie opiera się na magicznym myśleniu.Opiera się. > Magia jest takim życzeniowym i infantylnym myśleniem. Chrześcijaństwo oparte jest na >realizmie, a wszelki nadprzyrodzony czynnik ma charakter zewnętrzny. Wierzymy w Boga i >to ma swoje konsekwencje.Oczywiście lejesz wodę Kontraście, po chrześcijańsku  Księża wodą święconą leją teraz wszystko: nowe drogi, kombajny, psy i koty, kiełbasę, tablice pamiątkowe i pomniki. Czyż nie jest to śmieszne? Czyż to nie myślenie magiczne? Jak to śmieszne się wydaje, kiedy się to porówna z wrzechmogącym, wrzechwiedzącym Bogiem. Jakie zabawne dla niego to musi być, to kropienie wodą. A reklamacji ksiądz nie przyjmie 
Lacho calad, drego morn
|
|
| | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! Nie wiem co się dzieje, ale już któryś raz z rzędu wiesza mi się komputer, gdy odpisuję na Twój post i to na sam koniec. Kiedyś odpiszę, ale zniechęciłem się. Za dużo kwestii poruszyłeś i nie sposób odpowiedzieć w jednym poście, a nie pali mi się odpowiadać na wiele pytań na raz, bo zaraz rzucą się na moje słowa inni i tak w kółko Macieju. Już chyba wszystkie tematy się wyczerpały. Dużo tego nie ma. Jak znajdę więcej czasu to napiszę odpowiedzi na swojej stronie, ale nie spieszę się, wolę zebrać wszystkie pytania i zrobić porządne, wyczerpujące opracowanie. Napisz mi dokładniej jaki światopogląd reprezentujesz, proste odpowiedzi mnie nie zadowalają. Trudno dyskutować jak nie wiadomo jakie przekonania ma dyskutant. Może jeszcze coś dopiszę. Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Kontrast >Za dużo kwestii poruszyłeś i nie sposób odpowiedzieć w jednym >poście, a nie pali mi się odpowiadać na wiele pytań na raz, bo >zaraz rzucą się na moje słowa inni i tak w kółko Macieju. Sam tak robisz, zauważyłeś?. Dlatego moja próba podsumowania i zaprezentowania Ci mojego punktu widzenia. >Już chyba wszystkie tematy się wyczerpały. Coś Ty! >Jak znajdę więcej czasu to napiszę odpowiedzi na swojej >stronie, >ale nie spieszę się, wolę zebrać wszystkie pytania >i zrobić porządne, wyczerpujące opracowanie. Będzie długie. >Napisz mi dokładniej jaki światopogląd reprezentujesz, proste >odpowiedzi mnie nie zadowalają. Trudno dyskutować jak nie >wiadomo jakie przekonania ma dyskutant. Starałem się Ci napisać w miarę czysto. >Może jeszcze coś dopiszę. Odpisz proszę. Jeżeli jestem wyjątkowo dla Ciebie pechowy, pisz odpowiedzi w jakimś edytorze tekstu i kopiuj na koniec. Po pierwsze będziesz mógł dobrze to opracować, a po drugie zawsze będziesz miał kopię. Pozdrawiam. P.S. Drabina się przyśniła św. Jakubowi chyba....
Lacho calad, drego morn
|
|
| | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! Uczę się wstrzemięźliwości w osądzaniu. Lepiej nie wyrabiać sobie opinii o innych, poza jakimś ogólnym określeniem na podstawie tego, co potwierdziliśmy. Ludzie się tak często zmieniają, a czasami nawet sami nie wiedzą jacy naprawdę są, więc zabawa w jasnowidza jest bezsensowna. Szufladkowanie zamyka na niespodziankę i blokuje dialog. Trzeba mieć odwagę myśleć, prawda jeśli jest szczerze i w pokorze szukana pozwoli się odnaleźć, oczywiście na tyle na ile jesteśmy w stanie ją rozpoznać. Można dojść do prawdy rozumowo, ale jak wykazał Kant i inni rozumowo można udowodnić i zaprzeczyć wiele rzeczy, ale to co logiczne nie zawsze jest prawdziwe, albo to co prawdziwe może być też nielogiczne. Podobnie jest z percepcją zmysłową i samym doświadczeniem. Badasz coś 100 razy i już jesteś czegoś pewny, a tu za 101 razem okazuje się, że jest jeszcze coś. Ja jestem wielkim sceptykiem jeśli chodzi o racjonalizm. Racjonaliści ateistyczni jeżeli jeszcze opierają swoje myślenie na doświadczeniu i trzeźwej ocenie rzeczywistości, to powinni dochodzić do podobnych wniosków, co wierzący, ale nie dochodzą, bo zakładają, że coś wiedzą. Właśnie w tej gnozie tkwi cały problem. Dopóki nie mamy pokory i zdrowego sceptycyzmu przyjmujemy prostą gnozę jako pewnik. Słusznie zauważyłeś, że ateiści są jak wyznawcy religii objawionej zwanej ateizmem. Zwykle obiektem kultu jest sam ateista i szybko we własnych oczach mniej lub bardziej świadomie uznaje siebie samego za boga. Dopóki szukasz prawdy jesteś na dobrej drodze do jej znalezienia, gdy jednak za prawdę wziąłeś pierwszą z brzegu filozofię, stałeś się jej niewolnikiem. Chrześcijaństwo też może stać się niewolą, dla ludzi, którzy nie szukają nieskończonego i nieogarnionego Boga, a swoim bożkiem uczynili doktrynę, zapominając o poszukiwaniu Boga. Objawienie mówi to, co Bóg zechciał nam objawić, a co służy naszemu zbawieniu. Są to rzeczy najważniejsze, reszty się domyślamy, a pełnię poznamy dopiero wtedy, gdy zobaczymy Go twarzą w twarz. Oczywiście warunkiem jest wiara, ze Bóg jest. Można do tego dojść rozumowo jest wiele przesłanek, które sugeruję istnienie Boga, ale ponieważ jest niewidzialny, pozostaje zaufanie, że te znaki są prawdziwe. Agnostyk dopóki jest pokorny i nie przyjął jakiejś gnozy ma szansę uwierzyć i zaufać, że Objawienie potwierdza naturalną refleksję i wnioski. Gdy uwierzy naprawdę doktryna nie będzie sztywnym zbiorem praw, ale czymś oczywistym, co człowiek świadomie wierzący rozumie intuicyjnie. Zbrodnie w imię religii, czy światopoglądów, popełniali i popełniają właśnie gnostycy, którzy jeszcze się nie nawrócili w pełni i wiedzę (dogmaty, paradygmaty, filozofię itp.) uznali za obiekt swojego kultu. Człowiek wierzący wierzy w Boga, a z gnozy korzysta jako z narzędzia pomagającego pogłębić i sprecyzować wiarę. >Największą zbrodnią jest, według mnie, TRACENIE CZASU, hamowanie postępu, filozoficznego, społecznego, naukowego i technicznego. Jeżeli ten postęp jest narzędziem i tylko narzędziem pomagającym człowiekowi lepiej żyć, to należy go wspierać, ale nie za wszelką cenę. Gorzej, gdy za postęp biorą się gnostycy, którzy wyznają zasadę, że cel uświęca środki i wiedzę traktują jak obiekt kultu. Przerabialiśmy już taki system lansujący naukowy światopogląd. Big brother tylko czeka, aż będzie mógł każdego wziąć pod swoją opiekę. W kwestii kultury, to chyba zapomniałeś o cierpliwych Benedyktynach, którzy przepisywali starożytne księgi i to dzięki ich ciężkiej pracy mądrych Greków nie zjadły myszy. Trochę też przetrwało dzięki muzułmanom. Można by uratować więcej, ale cieszmy się, że nie spalono tych pogańskich dzieł, które gorszyły chrześcijan. Byli jednak mądrzy ludzie, którzy wpadli na pomysł, aby zachować na pamiątkę, rzeźby, księgi i inne dzieła. Większość wynalazców i naukowców to ludzie wierzący i statystycznie ludzie wierzący przyczynili się do rozwoju bardziej niż ateiści i agnostycy. Ten argument jest cienki. To, że spłonęła jakaś starożytna biblioteka i Kościół ograniczał dostęp do niektórych książek nie daje prawa do takich stwierdzeń. Ludzie wtedy nie czytali wiele, bo książki miały wartość kilku wsi, a dostępne książki miały wielki wpływ na niezbyt dojrzałych ludzi. Gdy wiedza się upowszechniła dzięki drukarniom i obniżeniu wartości książek, ludzie którzy przeczytali wiele książek nie popadali w herezję po przeczytaniu jakiegoś dzieła, byli bardziej krytyczni. Dzisiaj można tylko sugerować, że lektura niektórych książek dla niedojrzałych i bezkrytycznych ludzi jest szkodliwa, ale już nie można zakazać. Chociaż książka "Mein Kampf", Hitlera, prawie jest na indeksie i to w demokratycznych państwach.
Dalsze tematy wymagają jednego albo kilku postów...
Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | >Można by uratować więcej, ale cieszmy się, że nie spalono tych pogańskich dzieł, które gorszyły chrześcijan. Byli jednak mądrzy ludzie, którzy wpadli na pomysł, aby zachować na pamiątkę, rzeźby, księgi i inne dzieła. To w końcu z kim się bardziej identyfikujesz, z mądrymi czy z chrześcijanami? Czym się różnią tamci chrześcijanie, których gorszyła mądrość i wiedza od współczesnych? Jak uzasadnisz, że Ci benedyktyni to nie byli zdrajcy uwikłani w bratobójczą doktrynę piotrusiową, która nieświadomie była jedynym sponsorem ratowania dziedzictwa przodków? Warunek być może był jeden - schować tę wiedzę przed ludźmi bo nam kapelanom diabła będzie niezbędna do współbiesiadowania z nim i w podziale zysków... Przypomina mi się Kukliński, zdrajca czy wybawca? Rozwiązano już ten problem? >Większość wynalazców i naukowców to ludzie wierzący i statystycznie ludzie wierzący przyczynili się do rozwoju bardziej niż ateiści i agnostycy. Tak, wierzący, że są katolikami, zabawne. Zresztą gdyby nie komunia i mikołaj to kiedy dostałbym zegarek od Ojca? Cóż inego zmusiło by go do dania mi zegarka jeśli nie pogański katolicki rytuał...? Czyli, dlaczego kościół nie apeluje o skromność w ubraniu i nie apeluje o czysto symboliczny wymiar prezentów przy Pierwszej Komunii Świętej? Ja wiem, a Ty? >Gdy wiedza się upowszechniła dzięki drukarniom i obniżeniu wartości książek, ludzie którzy przeczytali wiele książek nie popadali w herezję po przeczytaniu jakiegoś dzieła, byli bardziej krytyczni. Którego kościoła świętym jest wynalazca druku Gutenberg ? Którego kościoła świętymi są wynalzcy oświeceniowi, którzy nadstawiali łba wprowadzając innowacje dzięki którym dotarłem do Jezusa Zbawiciela?
>Dzisiaj można tylko sugerować, że lektura niektórych książek dla niedojrzałych i bezkrytycznych ludzi jest szkodliwa, ale już nie można zakazać. Chociaż książka "Mein Kampf", Hitlera, prawie jest na indeksie i to w demokratycznych państwach. Państwo, które nie potrafi wykazać obiektywnie obywatelom, że Hitler był złoczyńcą jest państwem wyznaniowym wobec pojęcia państwowości ? Ciekawe, czyż nie?
|
|
|  | | JATO (2644 punktów) | No to jak z tą Trójcą? Wspólistotność czy współistnienie? JATO
Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Skąd założenie, że zostało stworzone jakieś zło i dobro? Gdzie niby są te stworzone rzeczy? Istnieją pewne prawa, nie są ani dobre, ani złe, po prostu są i trzeba się z nimi liczyć. Możesz lekceważyć fakt wypijanej trucizny lub fakt przygotowywania umysłu do wojny, lecz jest to kwestią dostrzegania czegoś, bądź nie dostrzegania. Jeżeli nie zdajesz sobie sprawy z właściwości kwasu siarkowego, to nie znaczy, że kwas siarkowy jest zły. Jeśli już, to trzeba pytać dlaczego jedni ludzie widzą i mają zdolność dostrzegania pewnych rzeczy i zjawisk, a inni nie mają tej zdolności. Zło o którym mowa pojawia się zawsze na samym końcu i wynika bądź z nieuwagi, zaskoczenia nową okolicznością, bądź niezdolnością by dostrzegać. Zanim wybucha jakiś konflikt jest czas, aby się zreflektować nad podejmowanymi działaniami i sposobem życia, aby sobie uświadomić konsekwencje pewnych postaw. Jeżeli tak się stanie, nie pojawią się konsekwencje. A może Bóg powinien wymyślić taki świat, aby Janowi usunąć z drogi bagna i przepaście, bo biedaka spotka coś złego? Tyle, że z bagna żyją inne stworzenia, czasem także ludzie. Ta ziemia potrzebuje erupcji wulkanów, powodzi, tornad, trzęsień ziemi, bo dzięki temu życie może trwać - dlaczego cżłowiek nazywa to złem? Dlaczego nie uczy się być uważnym, być samodzielnym, brać odpowiedzialności za własne czyny, własne pomyłki? Kiedy się nauczy zniknie zło. Umiem się poruszać po życiu, kiedy się pomylę umiem zrozumieć, że to ja się pomyliłem, kiedy jest zło rozumiem, że ktoś poruszył pewne zasady, które nie będąc dobre czy złe, wywołały efekt jaki miały wywołać. Uderzyłem kogoś i straciłem za jednym zamachem pięciu przyjaciół, plotkowałem, próbowałem kogoś wykorzystać, wyśmiałem kogoś, a potem nie przyjmuję do wiadomości, że zostałem sam na własne życzenie i nazywam to złem. Stworzenie już bardzo prostego środowiska zrodzi konflikty kiedy tylko pojawi się w nim człowiek niezdolny do samodzielnego badania go i brania odpowiedzialności za własne czyny. Dobro i zło jako jakieś niezależne formy bytu to fikcja, pojawiają się zawsze w związku z czymś, a to coś wymaga bycia dostrzeżonym i zrozumianym. Inaczej mówiąc - trzeba podchodzić do życia aktywnie, bo próby zapuszczania korzeni czynią nas ślepcami, a wtedy pojawia się to tzw. zło, którego nawet w tej sytuacji tak bym nie nazwał. Ono musi się pojawić, gdyż zostałby zakłócony pewien porządek świata. Wtedy dopiero pojawiłoby się prawdziwe zło - na szczęście świat i jego prawa mają się dobrze
|
|
 | | woytek6 | > Skąd założenie, że zostało stworzone jakieś zło i dobro? Gdzie niby są te stworzone rzeczy? Istnieją pewne prawa, nie są ani dobre, ani złe, po prostu są i trzeba się z nimi liczyć. Możesz lekceważyć fakt wypijanej trucizny lub fakt przygotowywania umysłu do wojny, lecz jest to kwestią dostrzegania czegoś, bądź nie dostrzegania. Jeżeli nie zdajesz sobie sprawy z właściwości kwasu siarkowego, to nie znaczy, że kwas siarkowy jest zły.> Jeśli już, to trzeba pytać dlaczego jedni ludzie widzą i mają zdolność dostrzegania pewnych rzeczy i zjawisk, a inni nie mają tej zdolności.> Zło o którym mowa pojawia się zawsze na samym końcu i wynika bądź z nieuwagi, zaskoczenia nową okolicznością, bądź niezdolnością by dostrzegać. Zanim wybucha jakiś konflikt jest czas, aby się zreflektować nad podejmowanymi działaniami i sposobem życia, aby sobie uświadomić konsekwencje pewnych postaw. Jeżeli tak się stanie, nie pojawią się konsekwencje.> A może Bóg powinien wymyślić taki świat, aby Janowi usunąć z drogi bagna i przepaście, bo biedaka spotka coś złego? Tyle, że z bagna żyją inne stworzenia, czasem także ludzie. Ta ziemia potrzebuje erupcji wulkanów, powodzi, tornad, trzęsień ziemi, bo dzięki temu życie może trwać - dlaczego cżłowiek nazywa to złem? Dlaczego nie uczy się być uważnym, być samodzielnym, brać odpowiedzialności za własne czyny, własne pomyłki? Kiedy się nauczy zniknie zło.> Umiem się poruszać po życiu, kiedy się pomylę umiem zrozumieć, że to ja się pomyliłem, kiedy jest zło rozumiem, że ktoś poruszył pewne zasady, które nie będąc dobre czy złe, wywołały efekt jaki miały wywołać. Uderzyłem kogoś i straciłem za jednym zamachem pięciu przyjaciół, plotkowałem, próbowałem kogoś wykorzystać, wyśmiałem kogoś, a potem nie przyjmuję do wiadomości, że zostałem sam na własne życzenie i nazywam to złem.> Stworzenie już bardzo prostego środowiska zrodzi konflikty kiedy tylko pojawi się w nim człowiek niezdolny do samodzielnego badania go i brania odpowiedzialności za własne czyny.> Dobro i zło jako jakieś niezależne formy bytu to fikcja, pojawiają się zawsze w związku z czymś, a to coś wymaga bycia dostrzeżonym i zrozumianym. Inaczej mówiąc - trzeba podchodzić do życia aktywnie, bo próby zapuszczania korzeni czynią nas ślepcami, a wtedy pojawia się to tzw. zło, którego nawet w tej sytuacji tak bym nie nazwał. Ono musi się pojawić, gdyż zostałby zakłócony pewien porządek świata. Wtedy dopiero pojawiłoby się prawdziwe zło - na szczęście świat i jego prawa mają się dobrze > Tylko czy winą Żydów było ich urodzenie Żydami? Czy Ci, których zamordowano w czasie stalinizmu po prostu nie uważali na siebie? W którym miejscu widzisz niedopatrzenie matki która znalazła sie w centrum konfliktu zbrojnego i zobaczyła jak zabijają jej dziecko. Czy pomyłka bylo nie wykupienie biletu na wyprawe w czasie wybuchu bomby w Hiroszimie - tylko skąd oni wszyscy mogli o tym wiedzieć? o takie zło mi chodzi, dlaczego jest i dlaczego miłosierny Bóg, który kocha nas od urodzenia skazuje nas albo na przeżywanie tego albo na bezsilne patrzenie?
|
|
|  | | lipschitz (1674 punktów) | Dwóch się bije, trzeci obrywa. Nie podoba Ci się, że konsekwencje ponoszą wszyscy? Ale tak właśnie jest, ponoszą wszyscy, ale zanim dojdzie do najgorszego nie ma reakcji, przywykliśmy, że przez życie przechodzi się walcząc, z konkurencją, inną ideą, o pracę, z samym sobą, wtedy jest czas na mądrość a nie gdy walka zacznie się już zaostrzać na tyle, że dzieją się takie okropne rzeczy. Dlaczego nie reaguje się gdy trwa względny spokój? Dlaczego dalej istnieje zachęta do ekspansji? Wojna nie jest nagłą eksplozją, to proces, który trwa jakiś czas i uczestniczy w nim wielu ludzi, zwyczajnych ludzi. Pewien Anglik wywoził żydowskie dzieci do Angli na kilka lat przed decyzją Hitlera o eksterminacji, reszta ludzi spała, nie wierzyli w wojnę, a on nie tylko wiedział, że wybuchnie, ale zdawał sobie sprawę kogo dosięgnię przede wszystkim. Jak na to wpadł? Jak do tego doszedł, że trzeba działać? Co się zdarzyło, że jeden człowiek nie dał się zahipnotyzować?
W jakim świecie żyjemy dzisiaj? Lepszym od tamtego? Nie jest lepszy, ale pewne rzeczy są jeszcze małe i w zasięgu zwykłych ludzi, którzy prawdopodobnie nie zrobią nic i będą potem narzekać na Boga, Szatana lub inną przyczynę. Małe sprawy rozwiązują problemy, bo wielkich już nie można powstrzymać, więc czy gdy idziemy do pracy to nie pozwalamy sobie na wzajemne zwalczanie się, wykorzystywanie, żyjemy pokojowo w naszych małych sprawach? Tu rodzi się wojna, tu rodzą się wybory, np. polityków nam podobnych, tyle, że ci mogą działać już na dużo większą skalę. Na tym polega odpowiedzialność, na dostrzeganiu własnego udziału w tym, na zrozumieniu do czego to musi wcześniej czy później zaprowadzić. Co ma tu Bóg do roboty? Małe sprawy są proste, czasem nawet dla dzieci, można je jeszcze rozwiązać. Proponuję więc zając się tym, ja się zajmę, Ty się zajmiesz, zajmą się inni ludzie i nie będzie potrzeby już narzekać na Boga, bo według mnie trend przeciw wojnie jest słabiutki, walczy się nawet o pokój.
|
|
| |  | | Totus (1201 punktów) | Pozwolę sobie oprócz plusika dodać grosik do walki o pokój: nie wierzyli w wojnę = wierzyli w pokój = popełniali ciężki grzech wiary = grzech zaniechania a ciężki ponieważ w sprawie wysokiej rangi. I co? Sprawiedliwość Boża jest obiektywna i kara za stosunek "wierzący" do Boga. Wszyscy wierzący dołożyli nieświadomie węgla do komór i kul do karabinów. Bezkrytyczni fani 'Adolfa Zbawiciela' i swojej neoaryjskiej, postrzymskiej subkultury z zapałem szlifowali koła do czołgów, które rozjeżdżały wybiegające z płonących kościołów innego bożka rodziny rozerwanych pociskami ułanów. Dziś sekciarze dysponują bronią większego kalibru. Co jest przyczyną sekciarstwa - wiemy, a może... nie wiemy? Pozdrawiam.
|
|
|  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! >>Tylko czy winą Żydów było ich urodzenie Żydami? Czy Ci, których zamordowano w czasie stalinizmu po prostu nie uważali na siebie? W którym miejscu widzisz niedopatrzenie matki która znalazła sie w centrum konfliktu zbrojnego i zobaczyła jak zabijają jej dziecko. Czy pomyłka bylo nie wykupienie biletu na wyprawe w czasie wybuchu bomby w Hiroszimie - tylko skąd oni wszyscy mogli o tym wiedzieć? o takie zło mi chodzi, dlaczego jest i dlaczego miłosierny Bóg, który kocha nas od urodzenia skazuje nas albo na przeżywanie tego albo na bezsilne patrzenie?
Bóg nikogo nie skazuje na zło. Zło przeważnie jest wynikiem działania innych ludzi. Jeżeli przyczyną jest człowiek, to ów człowiek ponosi odpowiedzialność za krzywdę drugiego człowieka. Bóg pozostawia wolność ludziom i nie ingeruje w nasz świat, bez naszej zgody i prośby. Słyszałem wiele świadectw ludzi, którzy uniknęli w sposób cudowny nieszczęść ponieważ ufali Bogu. Niewinne ofiary przemocy, stają się męczennikami jeżeli mają świadomość, że dają świadectwo. Bóg utożsamia się z ofiarami a potępia zło. W kwestii tragedii naturalnych trudno tu mówić o winie. Raczej te tragedie uświadamiają jak kruche i niepewne jest to życie i trzeba mieć świadomość, że nigdy nie wiadomo kiedy staniemy przed Bogiem, aby zdać rachunek z własnego postępowania. Mamy tu wystarczająco dużo wolności i jesteśmy wezwani, aby czynić dobro i przeciwstawiać się złu miłością i wybaczeniem. To jest naszą powinnością. W tak niepewnym świecie trzeba cieszyć się każdą chwilą, bo nigdy się już nie powtórzy. Trzeba spieszyć się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą. Nawet nie wiemy czy jutro tu jeszcze będziemy. I nie ma co się zatrzymywać nad chwilą minioną, bo to co dzisiejsze może nam umknąć. Życie jest jak wojna, na której zbłąkana kula śmierci może nam zabrać najbliższą osobę. Życie wieczne musi być tak wspaniałe, że nasze troski i żale doczesne, choćby najboleśniejsze, znikną natychmiast niczym koszmarny sen w wiosenny poranek. Jeżeli miłosierny Bóg dopuścił, aby działa nam się krzywda, gdyż byliśmy ofiarami złego, to z całą pewnością te krzywdy zostaną nam wielokrotnie wynagrodzone i zobaczymy prawdziwą sprawiedliwość wobec czynionego nam zła. Biada niesprawiedliwym, którzy nie błagają miłosierdzia Bożego i nie żałują za swoje winy. W dniu sądu staną wszyscy pokrzywdzeni... Takie pragnienie sprawiedliwości mają wypisane w swoim sercu wszyscy ludzie, to jest jeden z ukrytych argumentów na to, że tutaj nie kończy się wszystko. Podobnie jest z rozwojem, którego pełnię osiągamy dopiero pod koniec życia i już niewiele z niego skorzystamy na tym świecie. Wiele jest takich niedokończonych zdań, które oczywiście pojedynczo można podważyć jako trudne paradoksy, ale gdy jest tak dużo przesłanek, to słabnie moc takich kontestacji. Nawet ateiści mają poczucie wzajemnej więzi z innymi ludźmi, co jest raczej przypadłością ludzi wierzących odczuwających duchową jedność rodzaju ludzkiego. Jesteśmy zarówno cieleśni jak i duchowi, choć nasza cielesność i śmiertelność budzi przerażenie, bo nie ma pewnego kontaktu z osobami, które odeszły. Chociaż wielu ludzi może powiedzieć, że widziało ducha, czy doświadczyło jakiegoś stanu śmierci klinicznej, ale dopóki nie staniemy sami przed tym faktem, nic nie jest pewne. Pozostaje tylko wiara z typową dla niej niepewnością, ale jednak zaufaniem, że Bóg spełni swoje obietnice.
Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| |  | | Totus (1201 punktów) | > Jeżeli miłosierny Bóg dopuścił, aby działa nam się krzywda, gdyż byliśmy ofiarami złego, to z całą pewnością te krzywdy zostaną nam wielokrotnie wynagrodzone i zobaczymy prawdziwą sprawiedliwość wobec czynionego nam zła.No to jak Bóg miłosierny dopuścił się zła czy człowiek? A jeśli człowiek to dlaczego? > Biada niesprawiedliwym, którzy nie błagają miłosierdzia Bożego i nie żałują za swoje winy. W dniu sądu staną wszyscy pokrzywdzeni...Bo jeżeli człowiek to biada mu, oj biada, a jeżeli Bóg to jemu biada? > Takie pragnienie sprawiedliwości mają wypisane w swoim sercu wszyscy ludzie, to jest jeden z ukrytych argumentów na to, że tutaj nie kończy się wszystko.Jutro też zaiste jest dzień. > Podobnie jest z rozwojem, którego pełnię osiągamy dopiero pod koniec życia i już niewiele z niego skorzystamy na tym świecie.A czy jest ktoś kto mógłby skorzystać po nas? Jakie jest Twoje zdanie na temat blokowania dostępu do tej wiedzy? Po drugie, jakie jest Twoje zdanie do pogańskich zwyczajów pytania o zgodę rodziny o decyzję wykorzystania narządów zmarłego? Ewentualnie pogańskie zwyczaje zakazu transfuzji krwi? (to żebyś znowu nie myślał, że jestem jakimś kociarskim sekciarzem). > Wiele jest takich niedokończonych zdań, które oczywiście pojedynczo można podważyć jako trudne paradoksy, ale gdy jest tak dużo przesłanek, to słabnie moc takich kontestacji.Czy słaby człowiek wyciągnie pozytywne wnioski ze swoich słabości? > Nawet ateiści mają poczucie wzajemnej więzi z innymi ludźmi, co jest raczej przypadłością ludzi wierzących odczuwających duchową jedność rodzaju ludzkiego.Znowu się wywyższasz? Czujesz się bogaty czy jesteś? A jeśli to drugie to w co? > Jesteśmy zarówno cieleśni jak i duchowi, choć nasza cielesność i śmiertelność budzi przerażenie, bo nie ma pewnego kontaktu z osobami, które odeszły.Podobnie jak z tymi, które jeszcze żyją.  Spójrzmy na te pytania i odpowiedzmy dlaczego. Dorzucę jeszcze jedno: By po spowiedzi postanowić poprawę nie powinno zapytać się o przyczynę ZŁA, które spowodowało, że człowiek zgrzeszył?
|
|
| | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! Znowu się spotykamy Jak zwykle zadajesz dziwne pytania, że trzeba jasnowidza, aby domyślił się o co chodzi. Próbuję się domyślić, więc jeśli nie trafiłem to nie moja wina, co oznacza, że takich zdolności nie posiadam  . Będę wdzięczny jak napiszesz mi w końcu z jakiego stanowiska światopoglądowego piszesz, wtedy łatwiej będzie mi zrozumieć o co pytasz. > No to jak Bóg miłosierny dopuścił się zła czy człowiek?> A jeśli człowiek to dlaczego?Napisałem wyraźnie, jeśli nie tu to wielokrotnie w innych postach, że to ludzka wolność stoi u podstaw buntu, który prowadzi do tak dalece posuniętej autonomii, że człowiek świadomie czyni zło wobec innego człowieka, albo niszczy otaczający go świat. Wierzący pierwszą przyczynę i inspirację tego buntu upatrują w zbuntowanym aniele (szatanie), który namówił pierwszych ludzi do buntu przeciwko Bogu, co w konsekwencji przyniosło zło. To tak w skrócie. Niewierzący widzą fakty, a nie kojarzą przyczyny w działaniu czynnika nadprzyrodzonego. Trudno im mieć za złe takie postrzeganie, bo to wymaga wiary, a ciężko wytłumaczyć niewidzialne widzialnym, bo zawsze będzie to abstrakcja i symbol, a nie namacalny konkret. Jednak pozostaje tylko stwierdzenie faktu, że zło wynika z wolnej woli człowieka, a także ignorancji, nawyków kulturowych i błędów genetycznych i szkodliwych "memów" jakie weszły w strukturę ludzkiego bytu za sprawą tego pierwotnego buntu i innych czynników. Może kiedyś da się to bezspornie udowodnić naukowo, bo to akurat dotyczy sfery doczesnej, póki co pozostają domysły i przyjmowanie na wiarę Objawienia. Wina za zło dotyczy tylko tego, co jest na tyle wolne, że człowiek może to świadomie kontrolować. Wbrew niektórym teoriom deterministycznym, człowiek w najważniejszych kwestiach dotyczących ludzkiego działania, myślenia i woli jest wolny i może kształtować swoje życie zgodnie ze świadomym wyborem, co wymaga często wewnętrznej walki z nawykami przeciwnymi zamierzonym celom. Oczywiście mowa tu o zdecydowanej większości zdrowych ludzi. Upośledzeni umysłowo, psychicznie i z uszkodzonym mózgiem są inwalidami i trzeba te przypadki rozpatrywać oddzielnie, ale to temat na inną okazję. > >Biada niesprawiedliwym, którzy nie błagają miłosierdzia Bożego i nie żałują za swoje winy. W dniu sądu staną wszyscy pokrzywdzeni...> Bo jeżeli człowiek to biada mu, oj biada, a jeżeli Bóg to jemu biada?Bzdura totalna, gdy mówisz o Bogu. Jeśli Bóg dopuszcza do zła to może dlatego, że aby je zniszczyć, musiałby zaprzeczyć sobie i sam stać się tym złym, który decyduje za innych. Cnotą Boga jest cierpliwość, wyrozumiałość i miłosierdzie. Jesteśmy wezwani do wdrażania Bożej recepty uzdrowienia świata, a ta polega na inkulturacji cywilizacji miłości i życia. Chrześcijanie nie są rewolucjonistami, ale pozytywistami o romantycznych duszach, pracującymi u podstaw. Naszą dewizą jest miłość miłosierna do wszystkich, łącznie z nieprzyjaciółmi i wybaczenie, które przerywają niewolące ludzkość łańcuchy nienawiści i błędne koło zemsty. Jeżeli kiedykolwiek w historii chrześcijanie łamali tę zasadę, to działali przeciwko nauce Chrystusa, nawet, gdy byli przekonani o swoich dobrych intencjach i szybko ukazywało jak przewrotne było radykalne żądanie rozprawienia się ze złem. Podobny problem jest współcześnie z karą śmierci dla zbrodniarzy w USA. Za 300 lat współcześni nam sędziowie być może będą surowo potępiani za takie wyroki, a okrucieństwo krzesła elektrycznego, czy szubienicy, będzie ukazane na równi z dawnymi stosami. cdn...
Bóg jest miłością
|
|
| | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Dokończenie. > A czy jest ktoś kto mógłby skorzystać po nas?Jak będziesz Rockefelerem, to spadkobiercy będą zadowoleni. Książki są również cennym spadkiem, ale nie każdy potrafi pisać. Zresztą chyba nie jest celem życia człowieka napisać jakąś książkę, która będzie leżeć w bibliotece. > Jakie jest Twoje zdanie na temat blokowania dostępu do tej wiedzy?Wolność jak każda inna cnota wymaga umiaru. Jeśli wiem, że jakaś lektura jest szkodliwa, to będę jej unikać, a i osobom podopiecznym będę odradzał. To trudny problem, bo raczej należałoby wprowadzać ostrzeżenia i komentarze wyjaśniające niż palić jakieś złe książki. Może przede wszystkim należałoby nauczyć ludzi krytycyzmu, wtedy, żadna książka nie zniszczyłaby struktury osobowości człowieka. Niektóre książki, filmy, widowiska i programy powinny być jednak bezwzględnie niedostępne dla dzieci, bo niszczą ich psychikę i czasami doprowadzają do patologii. Wolność powinna iść w parze z odpowiedzialnością, która powściąga szalone zapędy łamania wszystkich zasad w imię źle pojętej autonomii człowieka. > Po drugie, jakie jest Twoje zdanie do pogańskich zwyczajów pytania o zgodę rodziny o decyzję wykorzystania narządów zmarłego?Czy jest to pogańska zasada? Zmarły jeśli nie wyraził osobiście innego testamentu ma prawo do godnego pochówku z wszystkimi narządami, gdyż są one jego własnością. Rodzina jako spadkobierca ma moralny obowiązek do pochowania zmarłego wedle jego domniemanego testamentu. Rodzina ma również prawo do pochowania swojego zmarłego w całości dlatego zgoda jest ważna i konieczna. Należałoby jednak spisać testament, aby było jasne, że zgadzamy się na transplantację naszych wybranych narządów, a na inne nie wyrażamy zgody. Wszystkie normalne komisje etyczne wykluczają z transplantacji tkanki mózgu i narządy płciowe, ale obserwując szaleństwo niektórych liberalnych naukowców można się spodziewać, że posuną się nawet do żądania transplantacji tychże narządów. > Ewentualnie pogańskie zwyczaje zakazu transfuzji krwi?To jest jakaś bzdura ŚJ, którzy wycofują się ponoć z tego poglądu, albo gadają jakieś bzdury na temat plazmy zamiast krwi. Jeśli nawet ortodoksyjni Żydzi, którzy utrzymują starotestamentalne przepisy nie podważają transfuzji krwi, to utrzymywanie takiego zwyczaju jest dziwactwem, bez żadnych podstaw biblijnych. Argumenty o szkodliwości dla zdrowia transfuzji w sytuacji, gdy transfuzja ratuje życie nie mają, żadnej mocy przekonującej dla zdrowo myślącego człowieka. > (to żebyś znowu nie myślał, że jestem jakimś kociarskim sekciarzem).Kociarskim?... Panie coś pan? > Czy słaby człowiek wyciągnie pozytywne wnioski ze swoich słabości?Z pomocą łaski zrozumie, że jest słaby, jest grzesznikiem i sam się nie zbawi, bo jest słaby. > Znowu się wywyższasz? Czujesz się bogaty czy jesteś? A jeśli to drugie to w co?? > >Jesteśmy zarówno cieleśni jak i duchowi, choć nasza cielesność i śmiertelność budzi przerażenie, bo nie ma pewnego kontaktu z osobami, które odeszły.> Podobnie jak z tymi, które jeszcze żyją.  To jakaś dziwna filozofia typu NA wątpiąca w istnienie drugiego. No bo jeśli drugi jest, to ja nie jestem bogiem i trzeba zmienić myślenie. Jeżeli ja nie jestem bogiem, to i drugi nie jest bogiem, wiec trzeba szukać innego boga albo znaleźć Boga prawdziwego. > By po spowiedzi postanowić poprawę nie powinno zapytać się o przyczynę ZŁA, które spowodowało, że człowiek zgrzeszył?To jest podstawą rachunku sumienia i samej spowiedzi, znaleźć przyczynę, postawę. Rozpoznanie, przyznanie się żal, wyrzeczenie się zła i złych postaw i zadośćuczynienie jest warunkiem ważności spowiedzi. Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | |  | | Totus (1201 punktów) | >Będę wdzięczny jak napiszesz mi w końcu z jakiego stanowiska światopoglądowego piszesz, wtedy łatwiej będzie mi zrozumieć o co pytasz. Z własnego. Niestety nie potrafię się jeszcze przypisać do jakiejś grupy. Szukam ludzi, którzy podzielają moje poglądy ze szczególnym uwzględnieniem nauk mistrza, Jezusa. >>No to jak Bóg miłosierny dopuścił się zła czy człowiek? >>A jeśli człowiek to dlaczego? >Napisałem wyraźnie, jeśli nie tu to wielokrotnie w innych postach, że to ludzka wolność stoi u podstaw buntu, który prowadzi do tak dalece posuniętej autonomii, że człowiek świadomie czyni zło wobec innego człowieka, albo niszczy otaczający go świat. Zgadzam się ślepy bunt do tego prowadzi. Mistrz otwiera "oczy" ludziom w swoich naukach i przekazuje im boską ideę współżycia osób wyzwolonych z jarzma przynależności emocjonalnej do jakiejkolwiek grupy nie-oświeconych barbarzyńców. (kimkolwiek by nie byli). Dziś jego nauki, choć prawie niezrozumiałe współczesnym, wymagają gruntownego odświeżenia i odchwaszczenia, by człowiek zrozumiał czując się rzeczywiście wyzwolonym czym jest boskość nauczyciela, który zmartwychwstanie by zasiąść po prawicy wolnej woli. >Wierzący pierwszą przyczynę i inspirację tego buntu upatrują w zbuntowanym aniele (szatanie), który namówił pierwszych ludzi do buntu przeciwko Bogu, co w konsekwencji przyniosło zło. Dojrzałość poprzedza pewien swoisty egzamin rozpoznawania kto jest Bogiem, a kto nie. Posiadłszy tę umiejętność człowiek odrzuca zmysłową iluzję na rzecz "racjonalizmu". Wyjście człowieka ze zwierzęcości i rajskiej nieświadomości ku boskiej świadomości i dostępowi do wolnej woli skończywszy ewolucję zaprzecza kłamstwu wyznaniowemu. Oto człowiek rozpoznaje rzeczy przeszedłszy przez "ciasną bramę" te widzialne jak i niewidzialne. >To tak w skrócie. (i to wielkim) >Niewierzący widzą fakty, a nie kojarzą przyczyny w działaniu czynnika nadprzyrodzonego. Ani Ci ani wierzący niczego nie widzą. >Trudno im mieć za złe takie postrzeganie, bo to wymaga wiary, a ciężko wytłumaczyć niewidzialne widzialnym, bo zawsze będzie to abstrakcja i symbol, a nie namacalny konkret. Wiara niczego jednostce nie tłumaczy w kwestiach istotnych dla niej samej, nie oszukujmy się. >Jednak pozostaje tylko stwierdzenie faktu, że zło wynika z wolnej woli człowieka, a także ignorancji, nawyków kulturowych i błędów genetycznych i szkodliwych "memów" jakie weszły w strukturę ludzkiego bytu za sprawą tego pierwotnego buntu i innych czynników. 1. Możliwe jest dzięki możliwości wyboru. 2. Ślepy wybór zła potęguje to co napisałeś za wyjątkiem pierwotnego buntu. Pierwszy wolny wybór ludzki był aktem tryumfu kreatora. Jego osobistym sukcesem. Jego samopotwierdzeniem. Stał się biologicznym Ojcem ogniwa świadomości czystej. Gdy dojrzała do zbawienia - posłał Syna Człowieczego. >Może kiedyś da się to bezspornie udowodnić naukowo, bo to akurat dotyczy sfery doczesnej, póki co pozostają domysły i przyjmowanie na wiarę Objawienia. Ja przyjąłem Objawienie o sobie, w którym sam się sobie objawiłem, dzięki nauczycielowi i Ewangelii - zmartwychwstałem i wiem, że Ty też możesz to osiągnąć i każdy, który wejdzie na drogę, którą przecieram na nowo wszystkim zainteresowanym. Błogosławię Cię choć być może jeszcze nie rozumiesz, więc jak myślisz do czego się zwrócę - do Twojej wiary czy rozumu? >Wina za zło dotyczy tylko tego, co jest na tyle wolne, że człowiek może to świadomie kontrolować. Zgadza się. Ponadto człowiek ma moralny obowiązek sam siebie kontrolować, na tyle na ile chce i potrafi. Zgodzisz się? Kto jest autorytetem w kwesti samokontroli? Domyślasz się chyba... >Wbrew niektórym teoriom deterministycznym, człowiek w najważniejszych kwestiach dotyczących ludzkiego działania, myślenia i woli jest wolny i może kształtować swoje życie zgodnie ze świadomym wyborem, co wymaga często wewnętrznej walki z nawykami przeciwnymi zamierzonym celom. Cele u podstaw muszą być moralnie poprawne i realizowane drogą racjonalnych ograniczeń wszystkiego co fizyczne. Nie fanatycznych ograniczeń - ale racjonalnych czyli zgodnych z wolą jednostki samoograniczającej się w myśl akceptacji społecznej ideologii racjonalnie dążącej do sprawiedliwości. >Oczywiście mowa tu o zdecydowanej większości zdrowych ludzi. Upośledzeni umysłowo, psychicznie i z uszkodzonym mózgiem są inwalidami i trzeba te przypadki rozpatrywać oddzielnie, ale to temat na inną okazję. Zgadza się. Chorym trzeba pomóc by stali się zdrowi - to również nazywa się UZDRAWIANIE. Poprzedza je duchowa wola uzdrowienia i chęci niesienia pomocy. Mówimy wtedy o łasce Ducha Świętego, który zstąpi na nas dzięki Jezusowi. (Przez-z-w) >Bzdura totalna, gdy mówisz o Bogu. Historia rodzaju ludzkiego targa Ci rozum. To historia małp obdarzonych rozumem i tworzących kulty cargo na swój widok a JA mówię Ci - stań się CZŁOWIEKIEM - na moje podobieństwo. >Jeśli Bóg dopuszcza do zła to może dlatego, że aby je zniszczyć, musiałby zaprzeczyć sobie i sam stać się tym złym, który decyduje za innych. Zakładasz w nim brak miłości? Myślisz, że jest i tym na czym określa się jego boskość? Myślisz, że jest wszędzie i nigdzie? >Cnotą Boga jest cierpliwość, wyrozumiałość i miłosierdzie. Jak i moją. Jenakże wołacie i prosicie o pomoc!!!! Czyż nie??? >Jesteśmy wezwani do wdrażania Bożej recepty uzdrowienia świata, a ta polega na inkulturacji cywilizacji miłości i życia. Globalna Cywilizacja Miłości I Życia zwana Królestwem Niebieskim jest wyzwaniem, któremu niemal każdy i Ty musisz sprostać. Masz w sobie tę spopielaną kadzidłem możliwość. Zasypany błotem ogień jeszcze się tli a ja go podsycę. c.d.n.
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! >>Będę wdzięczny jak napiszesz mi w końcu z jakiego stanowiska światopoglądowego piszesz, wtedy łatwiej będzie mi zrozumieć o co pytasz. >Z własnego. Niestety nie potrafię się jeszcze przypisać do jakiejś grupy. Szukam ludzi, którzy podzielają moje poglądy ze szczególnym uwzględnieniem nauk mistrza, Jezusa. Dobrze byłoby, abyś się jednak określił. Przeczytałem całość i widzę tu chaos światopoglądowy. Jest to jakaś mieszanka racjonalizmu humanistycznego, trochę NA i Bóg jeden wie czego jeszcze. Grasz oświeconego mesjasza przypisując sobie jakieś przymioty i dary niemalże boskie. Piszesz w sekciarski sposób z tajemną wiedzą w tle. Znam ten typ myślenia, ale podchodzę do tego z rezerwą, bo myśląc w taki sposób można się zapuścić zbyt głęboko w las niepozbieranych myśli i zbyt abstrakcyjny sposobu postrzegania rzeczywistości. Pan Bóg chyba dobrze uczynił, że dał nam ograniczoną inteligencję i percepcję, bo ci którzy mają ją dalece ponad przeciętną i zbyt dużo czasu na puste rozmyślania, wpadają czasami w kanał poszukiwania kamienia filozoficznego. Takie poszukiwania kończą się nierzadko błądzeniem w świecie własnych intelektualnych koncepcji rzeczywistości i niezdolnością powrotu do realnego świata. Zdrowe myślenie domaga się dystansu wobec świata własnych wyobrażeń i rozumowych implikacji. Jako wierzący katolik otrzymałem w spadku po milionach innych katolików doświadczenie i rozeznanie, że trzeba uważać na takie pułapki. Przyjmuję w zaufaniu Objawienie, ponieważ jest spójne logicznie, potwierdzone doświadczeniem (zarówno dobrym jak i nauczką, że można przeholować w każdym kierunku), a proroctwa potwierdziły się. Biblia pisana przez setki lat na przestrzeni wielu epok starożytnych sprawia wrażenie jakby była pisana od końca i to w sposób dobrze przemyślany. Nie pisali jej ślepcy, a nauka jest jasna, choć niestety przez część fanatyków, dewotów i zakamuflowanych psychopatów jacy przewinęli się w historii, wielu wrażliwych ludzi rozczarowanych tymi rysami, zwątpiło w prawdy objawione. Wzgardzili przez to nadzieją i wybrali setki innych dróg. W świecie, gdzie nie ma jasnych kryteriów i każdy miałby żyć sobie według własnej wizji rzeczywistości, byleby nie ograniczał wolności innych nastałby szybko bełkot wieży Babel. Normalny człowiek, a nie jakiś bezrozumny konsument, potrzebuje jasnych i konkretnych kryteriów moralności i wartości absolutnych, według których mógłby kształtować własne życie. Bez takich odniesień jego życie szybko ulegnie negatywnej dezintegracji i w perspektywie życie na poziomie niskich, wyłącznie pragmatycznych i niezbyt humanitarnych dążeń. Jaką motywację życiową i zapał do poszanowania praw drugich oraz realizacji dzieł miłosierdzia może mieć człowiek widzący iluzję w jakichkolwiek innych wartościach niż własna autonomia i samozaspokojenie? Po cóż miałby ograniczać własne nieuporządkowanie itd.? Czy miałby to robić jedynie ze względu na kryteria zdrowotne, czy z lęku przed odrzuceniem przez innych (wykorzystujących)? Taki świat natychmiast przeradza się w chore struktury utylitarnie myślących ludzi, którzy wartość człowieka, całej przyrody i nawet wartości wyższych, postrzegają jedynie poprzez przydatność do czegoś. To tu rodzą się nieszczęsne anorektyczki, zestresowani pracownicy wielkich korporacji, samotni starcy i wielu innych, którzy zamiast miłości dostają ofertę sexshop' u, albo książkę z treścią jak stać się doskonałym, czy inne sposoby na podniesienie swojej atrakcyjności. Nachalna reklama takiego świata, choć bardzo kolorowa i doskonale zrobiona, nie przekonuje mnie. Wolę już szare opakowanie świata Miłości ukrzyżowanej, która w sposób prawdziwie wolny i bezwarunowy ocenia rzeczywistość i miłuje każdego człowieka jak brata nie czyniąc wyjątków nawet wobec nieprzyjaciół. cdn.
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Odbiegnę od tematu, ale czuję od razu zarzuty innych forumowiczów, przypominające o nieszczęsnych Żydach, heretykach, czarownicach i stosach jakie spotkały tych ludzi, przez nadużycia władzy nadgorliwych i fundamentalistycznie myślących chrześcijan, nieświadomych obiektywnej nikczemności takiego postępowania. Choć wielokrotnie potępiano takie procesy (wciąż się to ponawia) i ten sposób traktowania ludzi typowy niestety dla tamtych okrutnych czasów, zarzuty ciągle wracają. Nie dostrzega się, że ugruntowani ludzie Kościoła potępiają wszelką przemoc i wspierają dążenia do jej likwidacji. Cierpienia nieszczęsnych ofiar ludzkiej ignorancji oraz głupich oskarżeń nie poszły na marne i dziś są ostrzeżeniem nie tylko dla chrześcijan, ale też dla wszystkich innych nadużywających władzy oraz mających spiskową wizję świata. To ostrzeżenie powinno być rozszerzone na wszelką przemoc i przesadę w jakiejkolwiek formie. Wołanie o poszanowanie drugiego człowieka takiego jakim jest i miłość wobec niego powinna być powszechnym wezwaniem wszystkich ludzi. Przemoc i nienawiść z powodu religii, rasy, narodowości, fazy rozwojowej, wyglądu, sprawności, czy światopoglądu nie powinna mieć miejsca nigdzie. To są chrześcijańskie przekonania i każdy, kto postępuje według tych zasad bliski jest prawdziwym chrześcijanom. Dyskusje i jasne przedstawienie swojego stanowiska, a nawet zdecydowana obrona własnej tożsamości narodowej jest jednak czymś, co nie powinno być przedmiotem zewnętrznej ingerencji. Większość wyznawców jakiejś religii na danym terenie ma prawo do jawnego praktykowania swojej wiary i do poszanowania jej przez przebywającą tam mniejszość. Mniejszość powinna również mieć prawo do jawnego sprawowania swojego obrządku jednak na zasadach wzajemnych porozumień, aby nie stwarzać jakichś prowokacji i konfliktów. Takie porozumienia są w krajach europejskich, jednak niestety są jeszcze miejsca, gdzie z powodów psychologicznych są niezwykle trudne do realizacji. Popieram współczesne zdobycze psychologii w dziedzinie komunikacji międzyludzkiej. Odkrycie mechanizmów jakie blokują wzajemną wymianę myśli i nauczenie się skutecznych metod dialogu rozwiązałoby wiele konfliktów. Niezależnie od przekonań psychologów odkrycia te potwierdzają zalecenia Ewangelii, aby nie sądzić bliźniego, traktować go z bezwarunkową miłością jako dar, przebaczać prosić o wybaczenie i pragnąć rozwoju i dobra bliźniego itd. Nie chce mi się wdawać w jakieś dyskusje, bo nie przekonuje mnie obrona amoralnej autonomii bez odpowiedzialności i miłości bezwarunkowej. Taka autonomia staje się niewolą samej siebie. Choć owi niewolnicy wydają się być szczęśliwymi i próbują narzucić swój styl życia innym. Trochę odbiegłem od tematu, ale wyraziłem tu moją opinię na tematy jakie często są poruszane na tym forum, albo przez tych samych ludzi w innych miejscach. Być może nie wszyscy tu mają takie przekonania jakie poddałem krytyce, ale opieram się na wnioskach wyciągniętych z lektury wielu postów. Ty Totusie też sprawiasz podobne wrażenie, ponieważ nie określiłeś się konkretnie pozwalam sobie na takie interpretacje.
Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | > Dobrze byłoby, abyś się jednak określił.Jestem, który jestem. > Przeczytałem całość i widzę tu chaos światopoglądowy. Jest to jakaś mieszanka racjonalizmu humanistycznego, trochę NA i Bóg jeden wie czego jeszcze.To światopoglądy będą określać się na mnie. Ja jestem drogą, prawdą i życiem. No chyba, że mówimy o światopoglądach wykluczających istnienie człowieka lub go nie dotyczących. > Grasz oświeconego mesjasza przypisując sobie jakieś przymioty i dary niemalże boskie.Za to będę sądzony. > Piszesz w sekciarski sposób z tajemną wiedzą w tle.Zstąpiłem do piekieł. Niczego nie ukrywam. Jestem odpowiedzią. Nazwij moje poglądy świętym graalem i sobie je weź, gratis, beze mnie, daję Ci antywirusa. > Znam ten typ myślenia, ale podchodzę do tego z rezerwą, bo myśląc w taki sposób można się zapuścić zbyt głęboko w las niepozbieranych myśli i zbyt abstrakcyjny sposobu postrzegania rzeczywistości.Możliwość wdrożeniowa prawdy w społeczeństwie masakrowanym poglądami wyrosłymi na absurdalnych założeniach może wydać się dziwną abstrakcją. Człowiek ostatecznie wybiera czemu służy i od jego siły i samointerpretacji zależy czy potrzebuje nad sobą opiekuna i modlitwę do anioła stróża. > Pan Bóg chyba dobrze uczynił, że dał nam ograniczoną inteligencję i percepcję, bo ci którzy mają ją dalece ponad przeciętną i zbyt dużo czasu na puste rozmyślania, wpadają czasami w kanał poszukiwania kamienia filozoficznego.Bluźnierstwo i atak na prawo do wolności drugiego człowieka. Powiedzieć, że Człowiek jest z natury ograniczony to przedsmak piątego przykazania "Nie zabijaj". Daję Ci tabletkę i nie pytam o zgodę - taka jest moja wola. Do matrixa wrócisz niebawem oświecony i ciekaw jestem jak zareagujesz na agentów @@@ w sutannach. > Takie poszukiwania kończą się nierzadko błądzeniem w świecie własnych intelektualnych koncepcji rzeczywistości i niezdolnością powrotu do realnego świata.Lata poszukiwań i masz - wróciłem. > Zdrowe myślenie domaga się dystansu wobec świata własnych wyobrażeń i rozumowych implikacji. Jako wierzący katolik otrzymałem w spadku po milionach innych katolików doświadczenie i rozeznanie, że trzeba uważać na takie pułapki.Kolejne zdanie niespójne logicznie, jak większość teologicznych bredni. > Przyjmuję w zaufaniu Objawienie, ponieważ jest spójne logicznie, potwierdzone doświadczeniem (zarówno dobrym jak i nauczką, że można przeholować w każdym kierunku), a proroctwa potwierdziły się.Szkoda, że tak Ci się wydaje. Ja przyjąłem Objawienie obiektywnie. > Biblia pisana przez setki lat na przestrzeni wielu epok starożytnych sprawia wrażenie jakby była pisana od końca i to w sposób dobrze przemyślany.Rzeczywiście najpierw Jezus robi puk,puk do nieraz solidnie zakutej uprzedzeniami pały a potem wszystko staje się jasne. > Nie pisali jej ślepcy, a nauka jest jasna, choć niestety przez część fanatyków, dewotów i zakamuflowanych psychopatów jacy przewinęli się w historii, wielu wrażliwych ludzi rozczarowanych tymi rysami, zwątpiło w prawdy objawione.No po prostu jestem pod wrażeniem zacznijmy może od: Świętego Piotra? > Wzgardzili przez to nadzieją i wybrali setki innych dróg.Konsekwencja wyparcia ciągła się 2000 lat i pociągnie jeszcze jakiś czas. Swoją drogą byłbym rad dożyć pierwszych owoców swoich salw interpretacyjnych w świecie jak słusznie go opisujesz: > W świecie, gdzie nie ma jasnych kryteriów i każdy miałby żyć sobie według własnej wizji rzeczywistości, byleby nie ograniczał wolności innych nastałby szybko bełkot wieży Babel. Normalny człowiek, a nie jakiś bezrozumny konsument, potrzebuje jasnych i konkretnych kryteriów moralności i wartości absolutnych, według których mógłby kształtować własne życie.W takich rozmowach rośniesz w moich oczach. Masz chłopie narzędziowe referencje gdybyś jeszcze, nie, nie muszę Cię o to prosić, Kontraście ty mi służysz swoim średniowieczoznawstwem. Twoja wiedza jak każda służy - właśnie komu wybierzesz służyć? Już wkrótce będziesz miał wolny wybór.  > Bez takich odniesień jego życie szybko ulegnie negatywnej dezintegracji i w perspektywie życie na poziomie niskich, wyłącznie pragmatycznych i niezbyt humanitarnych dążeń.Leżenie plackiem na posadzce przed ołtarzem to wstęp do poniżania innych. > Jaką motywację życiową i zapał do poszanowania praw drugich oraz realizacji dzieł miłosierdzia może mieć człowiek widzący iluzję w jakichkolwiek innych wartościach niż własna autonomia i samozaspokojenie?Pokaż mu Boga Prawdziwego jak ja Tobie pokazałem. > Po cóż miałby ograniczać własne nieuporządkowanie itd.?Sprawiedliwość jest obiektywna. Kara nie zależy od woli Bożej, a raczej od jej braku !!! > Czy miałby to robić jedynie ze względu na kryteria zdrowotne, czy z lęku przed odrzuceniem przez innych (wykorzystujących)?Ja robię wszystko dla siebie. Poprzez pryzmat miłości własnej patrzę na drugiego człowieka. Patrzę bo patrzę, widzę bo on tam jest, rozumiem bo chcę. > Taki świat natychmiast przeradza się w chore struktury utylitarnie myślących ludzi, którzy wartość człowieka, całej przyrody i nawet wartości wyższych, postrzegają jedynie poprzez przydatność do czegoś.Oni też potrzebują pomocy, a w kapturze to możesz przedstawiać zakon antychrysta i czarami przywoływać diabła. W sutannie ośmieszałbyś samego siebie (i wkrótce to dotrze do tych kolesi słowem jak grom z jasnego nieba.) > To tu rodzą się nieszczęsne anorektyczki, zestresowani pracownicy wielkich korporacji, samotni starcy i wielu innych, którzy zamiast miłości dostają ofertę sexshop' u, albo książkę z treścią jak stać się doskonałym, czy inne sposoby na podniesienie swojej atrakcyjności.Widzisz dwa fronty - Jezus wszystkich pojedna. Przygotuj się do wyrzeczeń, kiedy zaczniesz rozumieć co czytasz. Zażądasz dziur w dłoni mojej na dowód krzyżowcze?
|
|
| | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Hmm... zdarza się..
Bóg jest miłością
|
|
| | | |  | | Totus (1201 punktów) | C.d.: >Chrześcijanie nie są rewolucjonistami, ale pozytywistami o romantycznych duszach, pracującymi u podstaw. Prawdziwi chrześcijanie to uczniowie Jezusa Chrystusa. Oczywiście uczeń uczniowi nie równy ale mistrz naucza co z czasem staje się oczywiste, żeby wyrównywać braki. Masz wolę posiadania wiedzy? Będzie Ci dołożone, gdyż są Ci, którzy Cię do niej zaprowadzą i to bez bzdyczenia głupot o prawach autorskich, wszak kto za miłość chce jałmużnę? Komu służy? Nie można dwóm Panom służyć. >Naszą dewizą jest miłość miłosierna do wszystkich, łącznie z nieprzyjaciółmi i wybaczenie, które przerywają niewolące ludzkość łańcuchy nienawiści i błędne koło zemsty. Zło ma swoje korzenie. Powiadam Ci - podetnij je w sobie. I nienawidź nienawiść w bracie swym poprzez wzgląd na miłość do niego. Nienawiść rodzi się z litości do zła i niemocy ludzkiej. Litość jest matką Antychrysta. Jest cechą Bestii, która słucha prośby o litość i wstawiennictwo. Bestii, która budzi w Tobie uczucie destrukcyjnie pchające Cię do łona zwierzęcej ślepoty, która śmie twierdzić, że życie to grzech i warto go odrzucić by przywrzeć jak pies do sukna i skamleć. >Jeżeli kiedykolwiek w historii chrześcijanie łamali tę zasadę, to działali przeciwko nauce Chrystusa, nawet, gdy byli przekonani o swoich dobrych intencjach i szybko ukazywało jak przewrotne było radykalne żądanie rozprawienia się ze złem. Trzeba wpierw zrozumieć co jest złem. Wiedzieć Kontraście, mieć informację. Znać imię Złego to umieć go pokonać. A zły jesteś 666 i poprzez sześć owych zmysłów wydając sądy o świecie i Bogu w religijnym żydowskim matactwie wydarzeń pokrzyżowych. >Podobny problem jest współcześnie z karą śmierci dla zbrodniarzy w USA. Kara śmierci zaczyna się od zwątpienia w drugiego człowieka. Przeczytaj w tym świetle piąte przykazanie Jezusa.
|
|
| | | |  | | Totus (1201 punktów) | >A czy jest ktoś kto mógłby skorzystać po nas? >Jak będziesz Rockefelerem, to spadkobiercy będą zadowoleni. Książki są również cennym spadkiem, ale nie każdy potrafi pisać. Zresztą chyba nie jest celem życia człowieka napisać jakąś książkę, która będzie leżeć w bibliotece. Pytasz o motywacje piszących? Im niższe tym mniejszy historyczny szacunek dla ich dzieł. Nie miejmy za złe zabawie w twórczość, która sama nazwie się brednią. Sztuka dla sztuki wcale mi nie przeszkadza dokąd jakiś dziad nie każe mi w nią wierzyć albo co gorsza przed nią klękać, albo co jeszcze gorsze pokazywać mi cudzego boga przede mną w trybie nakazu. Oj wtedy biada mu, za grzech jego. >>Jakie jest Twoje zdanie na temat blokowania dostępu do tej wiedzy? >Wolność jak każda inna cnota wymaga umiaru. Wolność wymaga zaistnienia by określać umiar. >Jeśli wiem, że jakaś lektura jest szkodliwa, to będę jej unikać, a i osobom podopiecznym będę odradzał. Jestem wolny od zniewalającego wpływu jakichkolwiek bajek. Zakazywać możesz dzieciom, dokąd pozostają dziećmi, czyli osobami nieświadomymi wolności i konieczności uczestnictwa w jej propagowaniu, choćby dla samych siebie z czysto egocentrycznych pobudek. >To trudny problem, bo raczej należałoby wprowadzać ostrzeżenia i komentarze wyjaśniające niż palić jakieś złe książki. Człowiek światły nie podlega manipulacjom. Rozumiejąc siebie rozumiesz innego człowieka - masz go na dłoni. Lecz uważaj ślepy nie powstrzyma się by rzucić w Ciebie kamieniem. Unikaj go w bezpośrednim kontakcie dokąd go nie oswoisz z PRAWDĄ. Innymi słowy korzystaj z racjonalnych metod uświadamiania a nie zniewalających teologicznych bredni intencjonalnych. "Bo chcę, bo mam powołanie, bo czuję go w sercu, bo cholera wie co jeszcze ale nie to co najważniejsze - wiem jak bo rozumiem." >Może przede wszystkim należałoby nauczyć ludzi krytycyzmu, wtedy, żadna książka nie zniszczyłaby struktury osobowości człowieka. To przyszedłem czynić a Ty spalisz słowami księgi, z których jarzma Cię wyzwolę. >Niektóre książki, filmy, widowiska i programy powinny być jednak bezwzględnie niedostępne dla dzieci, bo niszczą ich psychikę i czasami doprowadzają do patologii. A widzisz, sam wiesz kto podatny jest na grzech, na to by pod jego wpływem stać się patologicznycm. Sam określiłeś grupę osób, które dziś w miliardach nie osiągają dojrzałości nawet po 18-tym roku życia z powodu podlegania wpływom teopatologii i jakimś wyjałowionym genezom moralności. >Wolność powinna iść w parze z odpowiedzialnością, która powściąga szalone zapędy łamania wszystkich zasad w imię źle pojętej autonomii człowieka. Niech żyje oświecenie Niech żyje brat mój, którego dźwigam z kolan w miłosierdziu swoim. >Zmarły jeśli nie wyraził osobiście innego testamentu ma prawo do godnego pochówku z wszystkimi narządami, gdyż są one jego własnością. Zostaw umarłym grzebanie umarłych. Kontraście nie można traktować ciała po życiu wyżej od ciała, które żyje. Kto kultywuje prawo śmierci zasługuje na potępienie. Zmarły utracił wolę decyzji powinien raczej w dowodzie określić swój stosunek do życia innych i wartości swojego zarazem takim oto wpisem: " Po śmierci nie wyrażam zgody na wykorzystanie moich organów dla ratowania ludzkiego życia" Cóż, uszanujmy wolę zmarłego i zapomnijmy i nim, a może dajmy jako przykład z komentarzem. >Rodzina jako spadkobierca ma moralny obowiązek do pochowania zmarłego wedle jego domniemanego testamentu. Tak, tak domniemam i tego hasła, które widziałem na ściane w pokoju pewnego śmiesznego doktoranta zgodnego z zapisem jaki widziałem na dworcowym kiblu, który równoważył w moich oczach status obydwu pomieszczeń: "Z każdym dniem rośnie liczba osób, które mamy w dupie" (cytat) >Rodzina ma również prawo do pochowania swojego zmarłego w całości dlatego zgoda jest ważna i konieczna. Mijam tych zombie spacerując po Częstochowie w świąteczne dni. >Wszystkie normalne komisje etyczne wykluczają O ile mam prawidłowe dane nie isnieje na Ziemii dziś tj. 07.12.2005 - Wysoka Rada. >To jest jakaś bzdura ŚJ, którzy wycofują się No i znowu się zgadzamy...jak przystało na: >zdrowo myślącego człowieka. >>Kociarskim?... >Panie coś pan? Słyszałem to określenie na spacerze w Częstochowie, myślałem, że funkcjonuje na większą skalę. >>Czy słaby człowiek wyciągnie pozytywne wnioski ze swoich słabości? >Z pomocą łaski zrozumie, że jest słaby, jest grzesznikiem i sam się nie zbawi, bo jest słaby. yyyyhhh, może trzeba go wreszcie dźwignąć... orzeźwiające spoliczkowanie to najszybsza droga, nie określę teraz czy skuteczna bo dopiero jest w fazie konstrukcyjnej, ale smakujesz ze mną i mam nadzieję, że Ci przypadnie do gustu. >Jesteśmy zarówno cieleśni jak i duchowi, choć nasza cielesność i śmiertelność budzi przerażenie, bo nie ma pewnego kontaktu z osobami, które odeszły. To nie powód by rozmawiać z ich obrazem w mózgu, bo to grozi karą za grzech w postaci przemian ku schizofrenii lub innych chorób psychicznych, które potem wywołują dewiacje i płacz matek, że nie upilnowały. >>Podobnie jak z tymi, które jeszcze żyją. >To jakaś dziwna filozofia typu NA wątpiąca w istnienie drugiego. No bo jeśli drugi jest, to ja nie jestem bogiem i trzeba zmienić myślenie. Jeżeli ja nie jestem bogiem, to i drugi nie jest bogiem, wiec trzeba szukać innego boga albo znaleźć Boga prawdziwego. Szukajmy a znajdziemy. >(...) jest podstawą rachunku sumienia i samej spowiedzi, znaleźć przyczynę, postawę. Rozpoznanie, przyznanie się żal, wyrzeczenie się zła i złych postaw i zadośćuczynienie jest warunkiem ważności spowiedzi. Dlaczego przestajemy szukać ??? Jezus jest drogą, prawdą i życiem - dla racjonalisty, dla mnie, dla każdego po mnie, któremu wskażę światło ewangelicznej mądrości, którą upodliły oczy ślepca. Każdy rozliczy się sam z własnymi demonami powołanymi dawno przez starców kaleczonych z ojca na syna ze strachu przed zdradą i zaniedbaniem w obłudnym, wyznaniowym społeczeństwie ludzi z nikłym szacunkiem dla wa
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Odpowiedziałem wyżej.
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | > Odpowiedziałem wyżej.Powiadam Ci przyszedł dzień odpowiedzi. Moja czy Twoja odpowiedź będzie jedna w urodzie myśli, a w stroju, no cóż, niech i strój podkreśla jej urodę, byleby nie stał się ważniejszy od przekazu.
|
|
| |  | | sukulent (2309 punktów) | Ja tylko w kwestii formalnej. W swoim krzepiącym wierzących tekście umieściłeś niemal dosłowny cytat z ks. Jana Twardowskiego. Wspólnota chrześcijańska nie dotyczy chyba praw autorskich (?); sympatycznie byłoby wziąć w "kawyczki". Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"
|
|
| | |  | | Kontrast (1042 punktów) | > W swoim krzepiącym wierzących tekście umieściłeś niemal dosłowny cytat z ks. Jana Twardowskiego.Widzę, że moje teksty są dokładnie analizowane. Jedni szukają literówek i błędów stylistycznych, drudzy przypisują mi plagiat, w oczywistej parafrazie. Słowa o tym, aby spieszyć się kochać ludzi weszły tak głęboko w polską kulturę, że chyba tylko jacyś obcokrajowcy nie wiedzą, że to cytat z wiersza ks. Twardowskiego. Użyłem oczywstej parafrazy. O ile się nie mylę parafraz nie bierze się w klamry. Gdybym pisał pracę naukową albo artykuł do gazety to może byłoby to konieczne, jednak przy swobodnej wypowiedzi nie wydaje mi się to wielkim błędem. Chociaż może warto poświęcić czas na takie rzeczy. Jednak gdyby być konsekwentnym, to chyba nie ma zdania, którego ktoś nie użył i należałoby chyba używać samych przypisów. > Wspólnota chrześcijańska nie dotyczy chyba praw autorskich (?);To jest wyraźnie złośliwa aluzja, ja ją widzę... Radzę uważać ze złośliwymi uwagami, bo ja nie jestem taki wstrzemięźliwy w tej kwestii i pokusa riposty może być zbyt trudna do pokonania 
Bóg jest miłością
|
|
| | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Widzę, że moje teksty są dokładnie analizowane. Jedni szukają literówek i błędów stylistycznych, drudzy przypisują mi plagiat, w oczywistej parafrazie. Słowa o tym, aby spieszyć się kochać ludzi weszły tak głęboko w polską kulturę, że chyba tylko jacyś obcokrajowcy nie wiedzą, że to cytat z wiersza ks. Twardowskiego. Użyłem oczywstej parafrazy. O ile się nie mylę parafraz nie bierze się w klamry. Gdybym pisał pracę naukową albo artykuł do gazety to może byłoby to konieczne, jednak przy swobodnej wypowiedzi nie wydaje mi się to wielkim błędem. Chociaż może warto poświęcić czas na takie rzeczy. Jednak gdyby być konsekwentnym, to chyba nie ma zdania, którego ktoś nie użył i należałoby chyba używać samych przypisów.Och, optymisto ! Według niedawno ogłoszonych wyników badań ponad 40% Polaków nie czyta książek. W ogóle żadnych. Potencjalnego obcokrajowca możesz zostawić w spokoju, własne podwórko wystarczy. Mógłbyś, oczywiście, z całą słusznością zauważyć, że na tym forum nie spodziewasz się owych 40% narodu, która właśnie siedzi przed telewizorem. Jednak idąć dalej tym tropem - czy wobec tego, jak sam zauważasz w drugiej części wypowiedzi, kiedy wysapałeś pierwszą irytację, warto byłoby się postarać i "poświęcić czas" dla bardziej wymagającego interlokutora ? > To jest wyraźnie złośliwa aluzja, ja ją widzę...> Radzę uważać ze złośliwymi uwagami, bo ja nie jestem taki wstrzemięźliwy w tej kwestii i pokusa riposty może być zbyt trudna do pokonania  To jest wyraźna groźba, ja ją widzę...  Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > Och, optymisto ! Według niedawno ogłoszonych wyników badań ponad 40% Polaków nie czyta książek. W ogóle żadnych.(...) Mógłbyś, oczywiście, z całą słusznością zauważyć, że na tym forum nie spodziewasz się owych 40% narodu, która właśnie siedzi przed telewizorem.Zauważyłem, że tu są tacy co czytają. Niektórzy jednak należą do specyficznej grupy wierzącej w magiczną moc pisanego słowa, którzy uznają za prawdę wszelkie pismo. Czasami się zastanawiam którzy Polacy lepiej na tym wychodzą  > Jednak idąc dalej tym tropem - czy wobec tego, jak sam zauważasz w drugiej części wypowiedzi, kiedy wysapałeś pierwszą irytację, warto byłoby się postarać i "poświęcić czas" dla bardziej wymagającego interlokutora ?Może i warto, nie wiedziałem, że takie forum wymaga aż takich wysiłków. Pewnie rzeczywiście lepiej mieć dobre przyzwyczajenia. Chciałbym kiedyś napisać jakieś artykuły na swojej stronie, a może i jakąś małą publikację na poruszane tu tematy, wtedy przypisy i cytaty będą konieczne. > >To jest wyraźnie złośliwa aluzja, ja ją widzę...> >Radzę uważać ze złośliwymi uwagami, bo ja nie jestem taki wstrzemięźliwy w tej kwestii i pokusa riposty może być zbyt trudna do pokonania  > To jest wyraźna groźba, ja ją widzę...  Żebym wiedział, iż narażę kogoś na takie lęki i stres, to wypowiadałbym się delikatniej  Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| krutki | Wielkie brawa dla lipschitz'a! Ten ostatni wywód zrobił na mnie wrażenie! Solidna odpowiedź! Zastanawiają mnie jednak takie moje rozmyślania. Nie wiem czy są poprawne logicznie i czy w ogóle bazują na religijnej "prawdzie", ale chciałbym je tu przedstawić do rozpatrzenia. Należałoby dodać, że powinny być formułowane z punktu widzenia wierzących chrześcijan. Pewnie nie różnią się one od zwykłego bełkotu albo można by uznać je za zbyt płytkie, ale chciałbym wiedzieć gdzie popełniam błędy. Nie wiem też, czy moje przypuszczenia mają coś na celu, ale przy takich założeniach można wysnuć pewne wnioski. Założenia: - Bóg istnieje, - Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo(!), - w naturze człowieka leży zło (i dobro). Wnioski: - Bóg "z natury" jest zły (stworzył nas na swoje podobieństwo), a zatem: ˇ Nie powinniśmy (a właściwie wierzący nie powinni) mieć za złe mu, że tacy jesteśmy (są), ˇ Bóg nie jest idealny, wszechmocny, miłosierny etc. Widać tu pewien absurd, który często spotykałem na forum przy dyskusjach na ten temat i zapewne nie pierwszy raz się on tu pojawia. Skoro Bóg jest idealny, ale stworzył człowieka na swoje podobieństwo, a ten jest zły (i dobry) z natury to czy to znaczy, że Bóg nie istnieje? Gdzie się mylę? A jeśli nie ma tu żadnej pomyłki to dlaczego u wierzących brak jakiejkolwiek logiki? Przecież to byk ewidentny. Pozdrawiam
|
|
 | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! >Skoro Bóg jest idealny, ale stworzył człowieka na swoje podobieństwo, a ten jest zły (i dobry) z natury to czy to znaczy, że Bóg nie istnieje? Gdzie się mylę? Człowiek posiada wolność woli w zakresie decydowania o swoim życiu. Ta wola może skłaniać człowieka do tego co dobre, albo do tego co złe. Zło weszło na świat za sprawą istoty wolnej do tego stopnia, że sama zadecydowała, co według niej jest dobre a co złe. W ten sposób świadomy wybór istoty wolnej jeśli sprzeciwia się obiektywnemu dobru staje się zły, choć subiektywnie może wydawać się dobrem dla złoczyńcy. Jeśli ktoś skacze w przepaść, albo bierze truciznę, to zbiera konsekwencje niezależnie od własnego przekonania. Kwestia osobistej winy nie zawsze jest jednoznaczna, ale prawa fizyczne i prawa biologiczne nie mają tu skrupułów ani pobłażliwości i nie czynią wyjątków.
>A jeśli nie ma tu żadnej pomyłki to dlaczego u wierzących brak jakiejkolwiek logiki? Przecież to byk ewidentny. Nie ma byka, dobrze wiemy dlaczego tak jest i opieramy tę ocenę na zdrowym rozsądku. Myślenie przyczynowo skutkowe, jak by nie patrzeć. Zapłatą za grzech jest śmierć, czyli właśnie uśmiercenie w nas tej doskonałości i podobieństwa do Boga. Taka jest logika. Oczywiście to skrót myślowy. Chyba wiara w tej kwestii nie ma większego znaczenia. Jak ktoś świadomie wybiera zło to jest złym człowiekiem i żaden kamuflaż ateizmu, czy innej filozofii tego nie ukryje. Sumienie jeśli jest zdrowe nie da się tak łatwo oszukać.
Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
 | | Totus | > Należałoby dodać, że powinny być formułowane z punktu widzenia wierzących chrześcijan.Czyli przez kogoś kto myśli w ich imieniu? > Założenia: Bóg istnieje,> Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo(!),Cokolwiek nim jest, rzeczywiście tak się stało. > w naturze człowieka leży zło (i dobro).Stwórca nie zapomniał o produkcie dostarczając mu wcale nie skomplikowaną metodykę rozpoznawania co jest czym. Produkt musi rozpoznać PRAWDĘ gdyż jest ona docelowo do zrozumienia przez wszystkie jednostki Bogo-pochodne. > Wnioski:> Bóg "z natury" jest zły (stworzył nas na swoje podobieństwo),Bóg jako wszechmocny ma moc czynienia zła, ale jako pozytywne w Bogu widzimy jego wolę czynienia dobra. Chrześcijanie w przyszłości będą to osoby świadomie solidaryzujące się w głoszeniu woli wyboru dobra oraz sprzeciwiające się rozwiązaniom, które są złe w fazie propozycji o czym chrześcijanie będą wiedzieć ponieważ doskonalić będą umiejętność przewidywania skutków dzięki pełnemu dostępowi do wiedzy ogólnej. > a zatem:> Nie powinniśmy (a właściwie wierzący nie powinni) mieć za złe mu, że tacy jesteśmy (są),Ja nie mam mu za złe że jestem jaki jestem. Dlaczego nie jestem osobą wierzącą? Dlatego, że Bóg stworzył mnie na swoje podobieństwo. Pragnę poznać swojego stwórcę jak syn z miłością wychodzący na spotkanie ojcu. Wiarą czyli niepewnością siebie obrażał bym Ojca jako Syn (marnotrawiąc przy tym dar życia i dar uczestnictwa w uczcie pańskiej). Patrząc na mnie klęczącego myślałbym o sobie, że: > Bóg nie jest idealny, wszechmocny, miłosierny etc.No bo czemu muszę go prosić o cokolwiek czego nie mógłbym sam osiągnąć? > Skoro Bóg jest idealny, ale stworzył człowieka na swoje podobieństwo, a ten jest zły (i dobry) z natury to czy to znaczy, że Bóg nie istnieje? Gdzie się mylę?Bóg jest ideałem dla człowieka. Jeżeli nie jest Ci on dostępny tak jak mi, to znaczy, że ktoś nas poróżnił. Ktoś wybrał źle za nas i kazał nam wierzyć, że jest to właściwa droga. Nazwał się bogiem i nas omamił. Zasiał chwast kiedy spaliśmy a Ci, którzy przyszli po nas na ten świat zobaczyli chwast jako boga wyniesionego na ołtarze. > A jeśli nie ma tu żadnej pomyłki to dlaczego u wierzących brak jakiejkolwiek logiki?Nie proś wierzących o logikę, gdyż Zły ją poniżył w ich umysłach i zbiera krwawe żniwo. Nie wie jeszcze, że Chrystus zmartwychwstał i idzie po niego. Usłysz kroki zbawiciela i powstań z martwych. > Pozdrawiam  Aleluja.
|
|
| Zbigstan | Jestem zwolennikiem szukania odpowiedzi na tak postawione pytanie w księdze omawiającej te zagadnienia tzn.w Biblii.Stratą czasu jest objaśnianie zjawisk np.matematycznych chemicznymi.Należy mieć na uwadze,że zjawiska takie mają punkty styczne lub wspólne,ale kiedy doszukujemy się sedna problemu chcielibyśmy mieć pewnośc,że nie chybiamy w poszukiwaniu źródła wiadomości.Skoro wiemy na czym polega nasz problem-to dlaczego nie rozmawiamy o faktach z księgi.Czy nie odkrywamy Ameryki już odkrytej lub otwieramy drzwi już otwarte?Biblia mówi wyraźnie skąd bierze się zło i jaka jest rola ludzkiej woli czyli możliwość wyboru.Pewne kwestie praw duchowych są dla mnie niezrozumiałe,ale poczytam,popytam może uzyskam odpowiedź.Pozdrawiam.
|
|
 | | woytek6 | >Jestem zwolennikiem szukania odpowiedzi na tak postawione pytanie w księdze omawiającej te zagadnienia tzn.w Biblii.Stratą czasu jest objaśnianie zjawisk np.matematycznych chemicznymi.Należy mieć na uwadze,że zjawiska takie mają punkty styczne lub wspólne,ale kiedy doszukujemy się sedna problemu chcielibyśmy mieć pewnośc,że nie chybiamy w poszukiwaniu źródła wiadomości.Skoro wiemy na czym polega nasz problem-to dlaczego nie rozmawiamy o faktach z księgi.Czy nie odkrywamy Ameryki już odkrytej lub otwieramy drzwi już otwarte?Biblia mówi wyraźnie skąd bierze się zło i jaka jest rola ludzkiej woli czyli możliwość wyboru.Pewne kwestie praw duchowych są dla mnie niezrozumiałe,ale poczytam,popytam może uzyskam odpowiedź.Pozdrawiam.
Ale ja już wielu pytałem, wiele źródeł przejrzałem i nadal nie znam racjonalnej odpowiedzi, na pytanie dlaczego Bóg pozwlił na zaistnienie zła. Dlaczego pozwolił na zaistnienie czegoś, przez co cierpią jego dzieci - czyli my, dlaczego przez to same zło skazał na śmierć swojego syna, a przecież jakby był wszechmogacy to wystarczyłoby pstryknięcie palcami i zło by zniknęło. Dlaczego nie wszyscy są obdarzeni wiarą dostatecznie wielką żeby żyć według Bożych przykazań, dlaczego skoro Bóg dysponuje darem wiary, przez jej brak wielu nie trafi do nieba? Dlaczego nie ma na to wszystko prostej odpowiedzi tylko każdy z was gdzieś kluczy. NIe chodzi mi o wolną wolę człowieka - o to, że każdy ma wybór miedzy dobrem i złem, ale dlaczego Bóg wymyślił zło, dlaczego pozwolił aby takie okrócieństwa zrodzily sie w ludzkich głowach, głowach ludzi stworzonych przecież na obraz i podobieństwo samego Stwórcy?
|
|
|  | | Patuszkin (2279 punktów) | > pytanie dlaczego?Poczekaj Wojtku, zaraz pojawi się Kontrast z Teresą i wszystko Ci wyjaśnią. 
Piotrek Patucha
|
|
| |  | | woytek6 | > >pytanie dlaczego?> Poczekaj Wojtku, zaraz pojawi się Kontrast z Teresą i wszystko Ci wyjaśnią.  > Piotrek Patucha> Czekam cierpliwie, ale prosze o konkrtetną odpowiedz
|
|
| |  | | Totus (1201 punktów) | > Poczekaj Wojtku, (...)O ile dobrze zrozumiałem Wojtek prosi o racjonalną odpowiedź, nie znasz?
|
|
| | |  | | Patuszkin (2279 punktów) | > >Poczekaj Wojtku, (...)> O ile dobrze zrozumiałem Wojtek prosi o racjonalną odpowiedź, nie znasz?  Uważam takie rozważania za stratę czasu, ponieważ są postawione w kontekście fałszywej teologii. Proszę zwrócić uwagę na wyrażenia: Ojciec, dzieci, skazany na śmierć, przykazania, dar wiary, niebo, obraz i podobieństwo. Może tym powinna zająć się psychologia? Bo jeśli zażądasz racjonalej odpowiedzi na pytanie postawione w kontekście zupełnie fantastycznym, to należałoby zaczać od: - ustalenia czy te wypowiedzi mają jakikolwiek sens? Jeśli Wojtek odrzuci fantastyczną nomenklaturę i zapyta np. co oznaczają kategorie: dobra zła, przez kogo te kategorie są wykorzystywane, jakie jest ich pochodzenie? Wtedy możemy zacząć racjonalną rozmowę. Odpowiedź na pewno się znajdzie. ad1. kategorie: dobro i zła. Pojęcia wymyślone przez człowieka. Ich etymologia wskazuje, że za dobre uważano wszytsko to, co dobrze spełnia swoją fukcję. Np. dobry koń wyścigowy, to taki koń, który szybko biega i wygrywa. Dobry polityk, to taki polityk, który dobrze zarządza. Człowiek dobry, to taki człowiek, ktory urodził się szlachcicem, jest odważny, zaradny, czasem okrytny i prawdomówny. Przez analogię zrozumiesz czym było zło dla starożytnego Greka w czasach Homera. W kulturze chrześcijańskiej pojęcie dobra i zła ma pochodzenie boskie. Kapłani twierdzą, a lud wierzy, że Bóg ustala standardy moralne. Dobry człowiek to człowiek, ktory jest litościwy i posłuszny. Dobro w sensie ogólnym postrzega się jako zbiór nakazów i zakazów regulujących stosunki międzyludzkie. Innymi słowy, prawo moralne zostaje podniesione do rangi praw boskiego, co jest zabiegiem sprytnym i skutecznym, jak pokazuje historia. Kapłan uzyskuje autorytet Boga. Dzięki manipulacjom, interpretacjom Biblii ksta kapłańska może wymuszać posłuszeństwo i czerpać duże zyski. Pojęciem dobra i zła możemy określać także pogodę, sztukę i zdarzenia losowe: huragany, wojny, katastrofy. Przy czym używamy tego słowa nie w zaczeniu moralnym lecz w znaczeniu pragmatycznym(dobra pogoda; dobrze wykonany obraz; stało się źle, że wybuchła wojna, stracimy dobytek naszego życia; jest źle, nadciaga burza; dobry spektakl grają w Teatrze Rozmaitości itp). ad2. Czemu ludzie zadają sobie cierpienia? Pamiętaj nie wszyscy są mordercami. Człowiek to nadal ewoluujące zwierze. Wspólczesny czlowiek jest bardziej humanitarny niż człowiek epoki kamienia łupanego. Choć rażą mnie te uogólnienia. Powinniśmy być bardziej szczegółowi i pytać np. dlaczego Pan X znęca się nad swoją żoną. Dlaczego Pani Y zabiła swoją córkę? Dlaczego synek i córeczka pana W znęca się nad pieskiem. Dlaczego grupa niezidentyfikowanych ludzi zgwałciła chłopca V ?, dlaczego, dlaczego...? Każdą sprawę należy zbadać osobno i znaleźć przyczyny. Jesli okażesz sie dobrym psychologiem pójdzie Ci szybko. Jeśłi zaczniesz szukać nadprzyrodzonych przyczyn, trafisz na manowce. Czy jak kolega nazwie Cię kaleką i napluje w twarz, zadajesz pytanie teologiczne? Czy też łapiesz go za fraki i ładujesz mu serię w oko? Jakim jesteś człowiekiem? Badając przyczyny trzeb by zapytać: dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego mi naplułeś w twarz i nazwałeś kaleką. Jeśli odpowie, jesteś w domu. Może sam się domyślisz. Platon kiedyś wymyślił test dla ludzi. Wyobraź sobie, że posiadasz pierścień, który umożliwia ci bycie niewidzialnym. Zbroisz coś czy nie? Więcej już chyba ci nie trzeba?
Piotrek Patucha
|
|
| | | |  | | Totus (1201 punktów) | > Uważam takie rozważania za stratę czasu, ponieważ są postawione w kontekście fałszywej teologii.Zgadza się. > to należałoby zaczać od:> - ustalenia czy te wypowiedzi mają jakikolwiek sens?Mają gdyż Wojtek pyta racjonalistę o to dlaczego (Wojtek) zadaje głupie pytania. Oczywiście nikt nikomu nie każe na nie odpowiadać, ale ja poprosiłem Cię o wsparcie co Ty podejrzewam uznałeś za złośliwość, cóż, takie zamemione czasy. Ale spoko Pati, zaczęło się odkręcanie koła, a że będzie bolało - nie moja wina. > ad1. kategorie: dobro i zła.> Pojęcia wymyślone przez człowieka.Określone przez człowieka w jego języku pojęcia obiektywni istniejące we wszechświecie w umyśle obserwatora i ściśle dotyczące jego boskiej osoby. > Ich etymologia wskazuje, że za dobre uważano wszytsko to, co dobrze spełnia swoją fukcję. Np. dobry koń wyścigowy, to taki koń, który szybko biega i wygrywa. Dobry polityk, to taki polityk, który dobrze zarządza.A dobra trwałe? > Człowiek dobry, to taki człowiek, ktory urodził się szlachcicem, jest odważny, zaradny, czasem okrytny i prawdomówny.Amoralne kryteria oceny człowieka są mi znane. > Przez analogię zrozumiesz czym było zło dla starożytnego Greka w czasach Homera.Aha. > W kulturze chrześcijańskiej pojęcie dobra i zła ma pochodzenie boskie.O to mnie interesuje bezpośrednio, o ile w kulturze, o której piszesz możemy mówić o estetyce dotyczącej kultury osobistej to chrześcijaństwo dotyka o wiele ważniejszej kwestii mianowicie ETYKI czyli opisu moralności każdego człowieka jako dobra społecznego istot ludzkich zamieszkujących tą planetę. > Kapłani twierdzą, a lud wierzy, że Bóg ustala standarty moralne.Moralność jest ponad autorem. Autorstwo moralności nie dotyczy. Ale o Ojca moralności zapytać zawsze możesz, byle byś to robił w sposób przez niego wskazany w przeciwnym razie zrównasz dobro człowieka z dobrem konia albo w ferworze "miłowania" zwierząt dasz się zjeść. > Dobry człowiek to człowiek, ktory jest litościwy i posłuszny.Piszesz o życzeniu do dziecka w kołysce? Będzie walić grzechotką i na nic Twoje prośby... no chyba, że go przestraszysz.  > Dobro w sensie ogólnym postrzega się jako zbiór nakazów i zakazów regulujących stosunki międzyludzkie.Na czym opiera się prawo, o którym piszesz? > Innymi słowy, prawo moralne zostaje podniesione do rangi praw boskiego, co jest zabiegiem sprytnym i skutecznym, jak pokazuje historia.A ja chcę byś był Synem Bożym na równi ze mną ku chwale Ojca "moralności" nam zabranej w zabiegu sprytnym i skutecznym jak piszesz. > Kapłan uzyskuje autorytet Boga.Odbieram mu Go i przychodzę go rzucić na kolana by powiedzieć - Człowieku wstań i idź służyć innym tak jak Cię uczyłem głosząc Ewangelię według Syna Człowieczego. > Dzięki manipulacjom, interpretacjom Biblii ksta kapłańska może wymuszać posłuszeństwo i czerpać duże zyski.Fajnie jest sobie ulżyć ale idzie ten Ten, który da oddech wszystkim. > Pojęciem dobra i zła możemy określać także pogodę, sztukę i zdarzenia losowe:Pora na hierarchizację wartości. > ad2. Czemu ludzie zadają sobie cierpienia?> Pamiętaj nie wszyscy są mordercami. Człowiek to nadal ewoluujące zwierze.Na K-paxie wymieniają sobie wątroby na lepsze, można i tu? Co musi jeszcze wyewoluować by było można? > Wspólczesny czlowiek jest bardziej humanitarny niż człowiek epoki kamienia łupanego.Co rozwój wiedzy czyni pozytywnym faktem i wspomaga humanizm pytający o to co jest złego w środowisku rozwoju samoświadomości, że: > Powinniśmy być bardziej szczegółowi i pytać np. dlaczego Pan X znęca się nad swoją żoną. Dlaczego Pani Y zabiła swoją córkę? Dlaczego synek i córeczka pana W znęca się nad pieskiem. Dlaczego grupa niezidentyfikowanych ludzi zgwałciła chłopca V ?, dlaczego, dlaczego...?Na te pytania jest odpowiedź w postaci dostępu do informacji. Informacje dotyczące moralności, prawdy i prawa mają mieć najwyższy priorytet. Religia mówi NIE !!! i nie tylko ona, również jej kapitalistyczny prostytuujący się z nią koleś z pazernością patrzący na przygłupów. Chroniący ich prawem nie tylko europejskim bo przygłupy są niezbędne do brudnej roboty, najlepiej żeby ich lepsze frakcje o znikomej agresywności rozmnażały się w króliczym tempie. Pewnie, że można z tym zasypiać śmiejąc się po cichu, ale przyszedł sprzątacz, wyobraź sobie - zmartwychwstał. Niemożliwe? Nie ma rzeczy niemożliwych w grupie realnie możliwych przyćmionych przez zniekształcenia w np. biblii. > Każdą sprawę należy zbadać osobno i znaleźć przyczyny. Jesli okażesz sie dobrym psychologiem pójdzie Ci szybko.Zmartwychwstanie Jezusa dokonuje się w umyśle w wyniku prawidłowej interpretacji ewangelii i apokalipsy (objawienia). Próbowałeś już? Wyobraź sobie, że to możliwe. Poważnie po prostu możliwe, że jesteś Synem Bożym - bo staniesz się nim - Aniołem Apokalipsy - już wkrótce. > Jeśłi zaczniesz szukać nadprzyrodzonych przyczyn, trafisz na manowce.Wszystko co w bycie jest mu przyrodzone. Nie ma niczego "nad" wszechbytem. > Czy jak kolega nazwie Cię kaleką i napluje w twarz, zadajesz pytanie teologiczne? Czy też łapiesz go za fraki i ładujesz mu serię w oko?Obronę fizyczną ciała usprawiedliwia niemoc umysłu. Im większa niemoc, im większe zagrożenie bezpośrednie tym bardziej uzasadniona jest seria, co najwyżej wyuczona by odruchowo starać się nie zabić. Cesarzowi co cesarskie. Polecam wschodnie style walki albo paralizator. > Jakim jesteś człowiekiem?Mój wybór - wybieram dobrym i sprawiedliwym, bo wiem, że warto. > Badając przyczyny trzeb by zapytać: dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego mi naplułeś w twarz i nazwałeś kaleką. Jeśli odpowie, jesteś w domu. Może sam się domyślisz.Z miłości, która nie uznaje litości ani traktowania nią człowieka niczym zwierzęcia - poznawszy ją - podziękuje. > Platon kiedyś wymyślił (...)Niewidzialny jesteś 'Ten', który sprawiasz, że mówisz. > Więcej już chyba ci nie trzeba?> Zrobisz coś czy nie?Ciekaw jestem i czekam. Potrzebuję pytań. Więcej pytań.
|
|
| | | | |  | | Patuszkin (2279 punktów) | Pojęcia moralne ulegały na przełomie wieków istotnym zmianom. Moralność Greków jest z punktu widzenia chrześcijańskiej moralności niemoralna. Dla Greków żyjących w czasach Jezusa, chrześcijanie byli niemoralni.
>Nie możliwe? Nie ma rzeczy niemożliwych w grupie realnie możliwych przyćmionych przez zniekształcenia w np. biblii. >>Każdą sprawę należy zbadać osobno i znaleźć przyczyny. Jesli okażesz sie dobrym psychologiem pójdzie Ci szybko. >Zmartwychwstanie Jezusa dokonuje się w umyśle w wyniku prawidłowej interpretacji ewangelii i apokalipsy (objawienia). Próbowałeś już? Wyobraź sobie, że to możliwe. Poważnie po prostu możliwe, że jesteś Synem Bożym - bo staniesz się nim - Aniołem Apokalipsy - już wkrótce.
Trudno Cię zrozumieć. Widocznie masz dobry humor i uprawiasz żartobliwą poezję.
>Z miłości, która nie uznaje litości ani traktowania nią człowieka niczym zwierzęcia - poznawszy ją - podziękuje.
Prowokujesz dziwną dyskusję, która może się obrócić przeciwko dyskutantowi, ceniącemu czystość mowy.
>Ciekaw jestem i czekam. Potrzebuję pytań. >Więcej pytań.
Nie mam więcej pytań.
Idź z Bogiem w miejsca, które nie nadszarpną Twoich nerwów. Wyczuwam, że jesteś poirytowany i skłonny do niepotrzebnych kłótni. Polecam parki, basen, może warto zmęczyć się fizycznie. Ja zauważyłem, że stałem się łągodniejszy odkąd zacząłem uprawiać ćwiczenia(pompki, przysiady, okrężny ruch bioder). To pomaga, jak sądzisz? Żyjemy w środowisku stresogennym. Butne powiedzenie: NIE dla zdrowia, może rzutować na jakość współbycia emocjonalnego z ludźmi.
Piotrek Patucha
|
|
| | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | Człowiek mym partnerem? No jak to jest Pati, Tobie nie miałbym prawie nic do zarzucenia. Jesteś sympatycznym, miłym człowiekiem, masz pewnie większą wiedzę operacyjną od mojej, choć przyznam Ci, że gdybym tylko potrzebował pewnych sektorów wiedzy to wiem gdzie jest biblioteka. Staram się jednak rozmawiać o korzystaniu z wiedzy. Reprezentuję inny być może punkt widzenia, ale jakże gotów do krytyki. Modelarstwo ma to do siebie, że nie pyta prosząc o zieloną farbę o jej skład. (jednakże uwzględniam pojęcie toksyczności farby i może być nawet szarozielono - byle zdrowo- chwała specjalistom od medycyny i toksykologom) Ma być zielono - ma być dobrze - ma być dla ludzi. Człowiek jest w centrum moich zainteresowań i będę w postach udowadniał, że bardziej go miłuję niż kościoły, fundacje czy spece od marketingu. Tylko, że prawdziwa miłość ma cenę i wiesz jaką- -ona obliczem pokaże co nią nie jest. Pozdrawiam serdecznie. P.S. Serdecznie, życzliwie, z lekkim uśmiechem, w spokoju ducha po śmierci pierwszej. Co zaś do biegania - super sprawa, cesarskość się cieszy. Co zaś do dyskusji - moja boskość czuje niedosyt, a Twoja?
|
|
| Totus (1201 punktów) | Pora odpowiedzieć: >Czytam wiele i jakoś nie moge doszukać się ani jednej racjonalnej >odpowiedzi na problem stworzenia zła przez Boga. Coś co istnieje nie podlega aktowi stworzenia. Byt ma swoje cechy, które nie tylko go określają ale z nim współistnieją. >Po bóg stworzył zło i dał nam go jako alternatywe dobra. Złem jest to co nim nazywasz z punktu widzenia własnego JA. Obiektywnie stan samoświadomości Twojego JA rzutuje na poprawność Twoich ocen. Głupi nazwie złem coś co nim nie jest, nieświadomie, ot, cena za grzech pierworodny czyli największy z grzechów człowieka w oczach Boga - stan umysłu nowo narodzonego dziecka i jego zdolność samooceny - żadna ! >jesteśmy zbudowani na jego obraz i podobieństwo zgadza się. >to dlaczego na przykład swoim dzieciom nie zostawiamy na stole lektury i >playboya i nie kazujemy wybierać, tylko naganiamy do lektury co wychodzi na dobre. A wiemy co jest złe a co dobre by to dziecku wytłumaczyć? >Wiem ze pojawia sie też problem wolnej li człowiek, ale >skoro Bóg jest stwórcą wszystkiego to czemu nie stworzył >czegoś innego niż zło, czemu pozwolił rodzić sie w >konsekwencji hitleryzmowi, stalinizmowi itp... To jest sprawiedliwa cena za kult herezji na temat Boga.
|
|
 | | woytek6 | >Pora odpowiedzieć: >>Czytam wiele i jakoś nie moge doszukać się ani jednej racjonalnej >>odpowiedzi na problem stworzenia zła przez Boga. >Coś co istnieje nie podlega aktowi stworzenia. Byt ma swoje cechy, które nie tylko go określają ale z nim współistnieją. >>Po bóg stworzył zło i dał nam go jako alternatywe dobra. >Złem jest to co nim nazywasz z punktu widzenia własnego JA. >Obiektywnie stan samoświadomości Twojego JA rzutuje na poprawność Twoich ocen. >Głupi nazwie złem coś co nim nie jest, nieświadomie, ot, cena za grzech pierworodny czyli największy z grzechów człowieka w oczach Boga - stan umysłu nowo narodzonego dziecka i jego zdolność samooceny - żadna ! >>jesteśmy zbudowani na jego obraz i podobieństwo >zgadza się. >>to dlaczego na przykład swoim dzieciom nie zostawiamy na stole lektury i >>playboya i nie kazujemy wybierać, tylko naganiamy do lektury co wychodzi na dobre. >A wiemy co jest złe a co dobre by to dziecku wytłumaczyć? >>Wiem ze pojawia sie też problem wolnej li człowiek, ale >>skoro Bóg jest stwórcą wszystkiego to czemu nie stworzył >>czegoś innego niż zło, czemu pozwolił rodzić sie w >>konsekwencji hitleryzmowi, stalinizmowi itp... >To jest sprawiedliwa cena za kult herezji na temat Boga. > -----------------------------------------
Ciekaw jeste czy ktoś potrafi czytać ze zrozumieniem. Nie chodziło mi o dywagacje nad relatywną forą dobra i jego przeciwności ale o odpowiedź na bardzo konkretnie postawione pytanie - DLACZEGO BÓG ZEZWOLIŁ - ZEZWALA NA ISTNIENIE ZŁA. Rozumiem ze wszystko co złe rodzi sie w człowieku, ale to przecież Bóg stworzył człowieka i "zaprogramował" go tak a nie inaczej. Dlaczego na przykład Bóg otworzył ludzki umysł na tyle, że ten zdołał skonstruowac bombę atomową a nie potrafi skonstruować urządzenia do teleportacji, albo analogicznie dlaczego pozwolił nam poznać wiele rzeczy, a na to [przeze mnie] postawione pytanie wszyscy gdzieś uciekają z konkretną odpowiedzią? Dlaczego nie da sie tego wyjaśnić...
PS. Ktoś zdaje sie nazwał moje wątpliwości głupimi pytaniami, ale czy źle jest szukać aby znaleźć?
|
|
|  | | Zdzsiław Grabowski |
> Ktoś zdaje sie nazwał moje wątpliwości głupimi pytaniami, ale czy źle jest szukać aby znaleźć?
Za tego kogoś bardzo Cię przepraszam. Myślę, że i on, gdy ochłonie, też przeprosi. Ale tak się czasem w ferworze dyskusji zdarza. Bądź wielkoduszny.
Nie ma głupich pytań - pytaj. Ja też pytam, bo przecież nikt nie wie wszystkiego. ( Może z w wyjątkiem Kontrasta ... Kontraście to dowcip. Dla urozmaicenia. Doceniam Twoją erudycję, aczkolwiek wiele mam do zarzucenia Twoim wypowiedziom, gdy używasz takiego oto określenia : -" Podobno był jakiś potop..." i na tym "podobno" i na tym "jakiś" budujesz bardzo obszerną i skomplikowaną wypowiedź. Nie może być ona wiele warta, opierając się na takich nieokreślonościach jak: - " ponoć" i "jakiś". Kogo chcesz tym przekonać? Po drugie: - sobór czy synod, co za różnica - jedno i drugo tworzyli ludzie. To oni decydowali o kształcie i charakterze religii chrzścijańskiej. Sami sobie nadawali moc takiego, a nie innego interpretowania Biblii.)
Woytek - z mojej strony tylko jeden krótki przyzkład, bez żadnego obfitego zagadywania:
Kto podjął deczyzję o umieszczeniu drzewa wiadomości dobrego i złego (drzewo żywota) w ogrodzie Eden? Kto zakazał spożywania z niego owoców? Kto wiedział z góry, jakie będą konsekwencje tych decyzji? Reszta jest tylko pochodną tych pierwszych decyzji. Może będzie to jakąś częściową odpowiedzią na twoje mądre i dobre pytanie.
Serdecznie pozdrowienia! Pytaj i szukaj, po to istniejesz. I ja też.
Zdzisław.
|
|
| |  | | Totus (1201 punktów) | >Za tego kogoś bardzo Cię przepraszam. Myślę, że i on, gdy ochłonie, też przeprosi. Ale tak się czasem w ferworze dyskusji zdarza. Bądź wielkoduszny. Jestem bezemocjonalny gdy staram się rozumować logicznie. Co innego odbiorcy emocjonujący się moimi wypowiedziami, cóż, jeżeli burzę schematy to nie dlatego, żeby burzyć ale dlatego, że wyrażam mój światopogląd. Nikomu go nie narzucam, ale pokazuję, że broniąc wolności do wyboru, broniąc przejawów wolnej woli i prawdy o ludzkim samostanowieniu mówię o osiągalnej możliwości jednostkowej. Broniąc moralności jako informacji o właściwym wyborze i zobowiązaniu rozumowym i emocjonalnym wobec wybawiciela jestem jak głos wołającego na pustyni. Niezrozumienie tego głosu budzi lęk i fałszywe oceny wobec głosiciela. System nazywa go - buntownikiem. Ale na mnie systemowa freudowszczyzna już nie zadziała. Jedynie kula albo krzyż może zabić głos wolności i domyślam się, że Jezus o tym wiedział. Zagrożenia interesów budowanych na niewoli są gigantyczne. Pomyślcie jakie straty dla koncernów zachodnich generował by wolny Polak, a jakie straty generowali by wolni ludzie świata dla żydoreligijnego, imperialnego biznesu? Nie mówię w tym momencie, że są winni, wszak nie wiedzą co czynią i jednocześnie podlegają mechanizmom silnego wyparcia i filozoficznym systemom ucieczki przed odpowiedzialnością. Mówisz - pokój na świecie? Prosisz? >Nie ma głupich pytań - pytaj. Oj, trzeba mieć odwagę by zadać niektóre pytania, niepoprawne politycznie czy kulturowo czy wreszcie niezgodne ze średniowiecznym prawem.
>Woytek - z mojej strony tylko jeden krótki przyzkład, bez żadnego obfitego zagadywania: >Kto podjął deczyzję o umieszczeniu drzewa wiadomości dobrego i złego (drzewo żywota) w ogrodzie Eden? Kto zakazał spożywania z niego owoców? Kto wiedział z góry, jakie będą konsekwencje tych decyzji? Reszta jest tylko pochodną tych pierwszych decyzji. Może będzie to jakąś częściową odpowiedzią na twoje mądre i dobre pytanie. I znów, wcale nie chcę być odebrany negatywnie, ale zapytam: Czy Pan potrafi właściwie zinterpretować to co Pan napisał? Czy ewentualnie drogi Wojtku, znasz odpowiedzi na te pytania i rozumiesz symbolikę? Jan Chrzciciel w całej Polsce został wczoraj w kościółkach odczytany: "Prostujcie ścieżki Chrystusowi" Czy chodzi o przejrzystość wypowiedzi dotyczących prawdy o człowieczeństwie? Śmiało... na 25 grudnia trzeba się przygotować.
|
|
|  | | Totus (1201 punktów) | > Ciekaw jeste czy ktoś potrafi czytać ze zrozumieniem.Nie musisz cytować całości - szkoda miejsca.  > Nie chodziło mi o dywagacje nad relatywną forą dobra i jego przeciwności ale o odpowiedź na bardzo konkretnie postawione pytanie - DLACZEGO BÓG ZEZWOLIŁ - ZEZWALA NA ISTNIENIE ZŁA.Co jest złem? Sugerujesz, że mimo wszystko Bóg? Nie człowiek, ale bożek, którego nazywa Bogiem? A może ten religijny klerykalny bożek wyznacza ostatecznie wszystko z czym musimy się zmagać w temacie "Szukam Boga Prawdziwego". Synowie Piotra, bo przecież nie uczniowie Jezusa, bazują na żydowskiej interpretacji Ewangelii i to ma być cywilizacyjnym absolutem ludzkich możliwości? Propozycja zamknięcia oczu na to, że częścią Boga jesteś Ty sam? A wtedy co - zezwalasz na zło? A może jesteś za słaby by przyjąć naukę, może się boisz? Wtedy powiadam Ci strach przed byciem sobą też jest złem. > Rozumiem ze wszystko co złe rodzi sie w człowieku, ale to przecież Bóg stworzył człowieka i "zaprogramował" go tak a nie inaczej.No widzisz różne są płaszczyzny polemik. Ty uważasz, że nie można kogoś uczynić wolnym na swoje podobieństwo - to szkoda. Płacimy więc i będziemy płacić. > Dlaczego na przykład Bóg otworzył ludzki umysł na tyle, że ten zdołał skonstruowac bombę atomową a nie potrafi skonstruować urządzenia do teleportacji,Bo większość środków idzie na bomby a wojsko sceptycznie podchodzi jeszcze do teleportacji. Chociaż gdyby rozważyć koncepcję jakże dziś odległą, ze jednak można teleportować bomby to może znalazłyby się fundusze... > albo analogicznie dlaczego pozwolił nam poznać wiele rzeczy, a na to [przeze mnie] postawione pytanie wszyscy gdzieś uciekają z konkretną odpowiedzią?Nie wiem jak konkretniej powiedzieć: Konstruujesz pytania na (IMHO razy IMHO) nielogicznych (nieprawdziwych) założeniach. >Dlaczego nie da sie tego wyjaśnić... Da się i tu zgadzam się z Patim  dopuszczając nielogiczny bełkot ale no bądźmy akurat dziś etyczni i tego jednak nie róbmy. > PS. Ktoś zdaje sie nazwał moje wątpliwości głupimi pytaniami, ale czy źle jest szukać aby znaleźć?Szukaj a znajdziesz - to mówi mistrz i patrz z góry na tych, którzy sami zwątpili już w siebie dawno temu i próbują zniechęcić Cię agnosceptycyzmem, mówiąc: Beee, nie da się, nie można, beeee, już próbowano, już lepsi polegli - e tam trzeba beee zejść na Ziemię, beee łożenić się i tamować rozkład aspiryną z unijnych dotacji. Pozdrawiam serdecznie
|
|
| |  | | woytek6 | >Co jest złem? Sugerujesz, że mimo wszystko Bóg? Nie człowiek, ale bożek, którego nazywa Bogiem? A może ten religijny klerykalny bożek wyznacza ostatecznie wszystko z czym musimy się zmagać w temacie "Szukam Boga Prawdziwego". No właśnie nie sugeruje ale szukam sugestii!
>Propozycja zamknięcia oczu na to, że częścią Boga jesteś Ty sam? A wtedy co - zezwalasz na zło? Dlaczego zezwalam? Nie ja siebie stworzyłem, ja zostałem stworzony na Jego obraz i podobieństwo!
>A może jesteś za słaby by przyjąć naukę, może się boisz? Wtedy powiadam Ci strach przed byciem sobą też jest złem. Czy poszukiwanie konkretów musi oznaczać słabość mojej wiary, wiary, która jest przeceiż łaską daną od Boga!
>No widzisz różne są płaszczyzny polemik. Ty uważasz, że nie można kogoś uczynić wolnym na swoje podobieństwo - to szkoda. Płacimy więc i będziemy płacić. Tylko dlaczego mamy płacić za to zło które nie myśmy stworzyli, dlaczego mamy płacić za pokusy, którym ulegamy a którym winny jest ten, którego Bóg "wpuścił do swego ogrodu"?
>Konstruujesz pytania na (IMHO razy IMHO) nielogicznych (nieprawdziwych) założeniach. >Dlaczego nie da sie tego wyjaśnić... Gdybym znał logiczne odpowiedzi, potrafiłbym skonstruować logiczny wniosek, a co za tym idze nie zawracał bym Wam głowy nielogicznymi założeniami.
>Szukaj a znajdziesz - to mówi mistrz i patrz z góry na tych, którzy sami zwątpili już w siebie dawno temu i próbują zniechęcić Cię agnosceptycyzmem, mówiąc:... >Beee Nasuwają mi sie tutaj tylko słowa jednego z calałych z Holocaustu : "On [Bóg], winen jest mi wiele odpowiedzi"...
|
|
| | |  | | Totus (1201 punktów) | Witam.  > Dlaczego zezwalam? Nie ja siebie stworzyłem, ja zostałem stworzony na Jego obraz i podobieństwo!Wolność stworzyła wolność drogi Woytku. Czyż można jeszcze coś dodać? Czymże innym jest Zbawiciel jeśli nie głosem Wolności o poszanowanie wolności drugiego człowieka. Twój wybór na Boże podobieństwo decyduje czy będzie dobrze czy źle, a czy Jezus nie naucza czym masz się w SWOICH wyborach kierować? > Czy poszukiwanie konkretów musi oznaczać słabość mojej wiary, wiary, która jest przeceiż łaską daną od Boga!Wiary w siebie? Nikt Ci jej nie odbierze i nie powinien odbierać. Chrystus uczy ludzi modlitwy do samych siebie i czy to jest zabawne? Samo w sobie nie ale rozejrzyj się wokół jak ludzie się modlą, jak zniewolone automaty i wtedy podobna umysłowa niewola miała miejsce, więc do końca nie wiem czy lepiej się z tego śmiać czy na myśl o holokauście i ofiarach wojen i kulturowych prześladowań i całego tego piekła jakie sobie zafundowaliśmy odwracając się od Jezusa w kierunku obłudnej religii zwanej żydochrześcijaństwem - czy nad tym po prostu nie zapłakać... spowiedź ludzkości już blisko! > Tylko dlaczego mamy płacić za to zło które nie myśmy stworzyli, dlaczego mamy płacić za pokusy, którym ulegamy a którym winny jest ten, którego Bóg "wpuścił do swego ogrodu"?Wolność nie ma ceny, albo się ją ma albo nie. Ale wolność jest koniecznością posiadania samoświadomości czy lepiej umysłu (myślę, więc jestem). To, że dalej świat ludzi jest "zły" zawdzięczamy błędnej interpretacji (niewiedzy - matce głupoty) Ewangelii, którą wielu żydowskich mataczy w odruchu samoobronnym żydostwa nad człowieczeństwem zachwaściło przekrętami jakże charakterystycznymi dla kaściarskiego kupiectwa pod szyldem szatańskiego monobóstwa. Nie wolno jednak co jest oczywiste winić ludzi-żydów ale żydostwo jako chorobę wartą ukrzyżowania by sprawiedliwości stało się zadość. Wolni ludzie to zrobią w obliczu PRAWDY. > Gdybym znał logiczne odpowiedzi, potrafiłbym skonstruować logiczny wniosek, a co za tym idze nie zawracał bym Wam głowy nielogicznymi założeniami.Powiadam Ci udział Twój wielki w zmartwychwstaniu. Zacznij czytać biblię o SOBIE, który się staniesz i śmiało od końca, środka, gdzie zechcesz ale wpierw uwierz, że zrozumiesz moje posty i te wcześniejsze również. > Nasuwają mi sie tutaj tylko słowa jednego z calałych z Holocaustu : "On [Bóg], winen jest mi wiele odpowiedzi"...Odpowiem na wszystkie pytania na ile potrafię a możniejsi już wkrótce dopisywać będą. Sprecyzujmy: Fałszywy monoteizm rodzi nacjonalizm i kult nacjonalizmu. Ogłoszenie się narodem wybranym było wstępem do narodzin Zbawiciela (bóle rodzenia się wolności miały szeroki znaczeniowo i bogaty w symbolikę wymiar). Szatan został określony w najwyższej formie - uzyskał status Boga. Umysł określił nieświadomie swoje przeciwieństwo przenosząc przyczynowość poza samego siebie. ( ale to na inny wątek i wracając do nacjonalizmu: ) Nacjonalizm musiał spotkać się z kontrreakcją, która przybierała i nadal przybiera najdziwniejsze formy. Formy te są wypadkowymi ślepych kontrkultur i jałowych systemów wspieranych obłudnymi religiami. Ostatecznie powstały więc antysemityzm i fanatyzm systemowo-nacjonalistyczny, który wypowiedział wojnę nacjonalizmowi kulturowemu. Chory umysł spotkała zimna, brutalna sprawiedliwość - sprawiedliwość obiektywnej, a więc humanoniezależnej logiki. Bo przecież skoro nie można wygrać z żydostwem,( którym skażeni byli już prawie wszyscy ludzie a w tym najsmutniej nieświadomi tego krzykacze antysemiccy) naukowo czy kulturowo to może na drodze eksterminacji nosicieli choroby uda się "naprawić" świat ze stającego się oczywistym - bandytyzmu. Faszyzm i jego wariacje z kombinacjami budował się w umysłach chłonąc to co obiektywnie wartościowe dla wszystkich (dobra kulturowe). Ślepy rozum tworzył to czego nie mogą tworzyć zwierzęta nim nie obdarzone. Tworzył to bo był, bo mógł a że miał chore cele, cóż... kończąc dodam: Wydajność obozu koncentracyjnego można perfekcyjnie obliczyć podobnie jak zagospodarowanie siły ludzkiej w supermarkecie, banku czy jakimś innym molochu. Najlepszy dyrektor takiej placówki to ludzka @@@ nie uznająca praw człowieka tylko wskaźniki Mamony czy jak wolisz kapitalistycznego szczurzego guru. Tacy są najlepiej opłacani i takich znam osobiście. Czy oni są winni? Oczywiście, że nie. Tysiące przykładów i tysiące sprostowań przed nami. Prostujmy ścieżki Panu.
|
|
|  | | plodzien (7378 punktów) | Teza: " Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje" Bóg > ,,idzcie i zabijajcie i niech wasze oko nie wezmie wzgledu na kobiety starcow i dzieci´´.> Sanko > ..kiedys bede stary.. kiedy juz cherbatki nawet przestana smakowac.. cala swoja zlosc> wyrzuce, wyzygam. a jak.... zobaczycie.. >Rzeczywiście, istnieją pewne podobieństwa P.s. Te niesmakujące herbatki to z C ukrem?
|
|
| |  | | sanko (55 punktów) | > Teza: " Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje"> > Bóg> >,,idzcie i zabijajcie i niech wasze oko nie wezmie wzgledu na kobiety starcow i dzieci´´.>> Sanko> >..kiedys bede stary.. kiedy juz cherbatki nawet przestana smakowac.. cala swoja zlosc> wyrzuce, wyzygam. a jak.... zobaczycie.. >> Rzeczywiście, istnieją pewne podobieństwa> P.s. Te niesmakujące herbatki to z C ukrem?>  ,,jeszcze nie musze wygrywac wojen, jeszcze poczekam, jeszcze postoje,, cherbatek jeszcze tez nie popijam  moze ktos uznal ze mnie ponosi, ale ... gdybym mogl, zakazalbym ,,pracownikom´´ kosciola k a t olickiego korzystania ze zdobyczy techniki i nauki. won z samolotu, precz z samochodu, coooo?, elektryczna lampka na plebanii?? kara chlosty! smacznych cherbatek zycze
|
|
| | |  | | plodzien (7378 punktów) | > > ,,jeszcze nie musze wygrywac wojen, jeszcze poczekam, jeszcze postoje,, cherbatek jeszcze tez nie popijam moze ktos uznal ze mnie ponosi, ale ... gdybym mogl,> zakazalbym ,,pracownikom´´ kosciola k a t olickiego korzystania ze zdobyczy techniki i >nauki. won z samolotu, precz z samochodu, coooo?, elektryczna lampka na plebanii?? kara >chlosty! smacznych cherbatek zycze >No już się tak nie denerwuj, proszę. Chciałem Ci tylko uzmysłowić innymi słowy treść artykułu 119 kk (kodeksu karnego, nie kościoła katolickiego) traktującego o groźbach bezprawnych, więc karalnych. Gdyby się ktoś uparł, mógłby uznać Twoją wypowiedź za groźby właśnie! Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | JATO (2644 punktów) | By the way. Z groźbą karalna mamy do czynienia wtedy, gdy istnieją przesłanki wskazujące na mozliwość jej spełnienia. Jeżeli na ten przykład napiszę teraz "te - bo Ci przywalę" w przypadku nie posiadania informacji o osobie do której to kiruję - moja wypowiedź nie stanowi groźby karalnej. Pozdrawiam. JATO.
Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
|
|
| | | | |  | | plodzien (7378 punktów) | >By the way. Z groźbą karalna mamy do czynienia wtedy, gdy istnieją przesłanki wskazujące na mozliwość jej spełnienia. Jeżeli na ten przykład napiszę teraz "te - bo Ci przywalę" w przypadku nie posiadania informacji o osobie do której to kiruję - moja wypowiedź nie stanowi groźby karalnej. Pozdrawiam. JATO.>
Zapoznaj się JATO z postem sanko - cytuję: >z katolami nie bede nigdy rozmawial. moge najwyzej laskawie im cos oznajmic- kiedys bede stary.. kiedy juz cherbatki nawet przestana smakowac.. cala swoja zlosc wyrzuce, wyzygam. a jak.... zobaczycie..>
Posiadasz informacje o osobach, do których te słowa są kierowane. Katole, czyli chyba katolicy. Mówi się, że stanowią oni ok. 95% naszej populacji. Ponadto - nie twierdzę, że mamy do czynienia z klasyczną groźbą bezprawną. Znam jednak metody pracy naszych prokuratorów, widzę więc niebezpieczeństwo, że ktoś mógły w ten sposób zinterpretować tego rodzaju wypowiedź. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | sanko (55 punktów) | > >By the way. Z groźbą karalna mamy do czynienia wtedy, gdy istnieją przesłanki wskazujące na mozliwość jej spełnienia. Jeżeli na ten przykład napiszę teraz "te - bo Ci przywalę" w przypadku nie posiadania informacji o osobie do której to kiruję - moja wypowiedź nie stanowi groźby karalnej. Pozdrawiam. JATO.>> Zapoznaj się JATO z postem sanko - cytuję:> >z katolami nie bede nigdy rozmawial. moge najwyzej laskawie im cos oznajmic- kiedys bede stary.. kiedy juz cherbatki nawet przestana smakowac.. cala swoja zlosc wyrzuce, wyzygam. a jak.... zobaczycie..>> Posiadasz informacje o osobach, do których te słowa są kierowane. Katole, czyli chyba katolicy. Mówi się, że stanowią oni ok. 95% naszej populacji.> Ponadto - nie twierdzę, że mamy do czynienia z klasyczną groźbą bezprawną. Znam jednak metody pracy naszych prokuratorów, widzę więc niebezpieczeństwo, że ktoś mógły w ten sposób zinterpretować tego rodzaju wypowiedź.> Pozdrawiam  katole... coz to moze oznaczac... albo ,,wyrzucenie z siebie zlosci  ´´ przeciez to moze byc cokolwiek. polecam cherbatke.
|
|
| | | | | | |  | | sanko (55 punktów) | > >>By the way. Z groźbą karalna mamy do czynienia wtedy, gdy istnieją przesłanki wskazujące na mozliwość jej spełnienia. Jeżeli na ten przykład napiszę teraz "te - bo Ci przywalę" w przypadku nie posiadania informacji o osobie do której to kiruję - moja wypowiedź nie stanowi groźby karalnej. Pozdrawiam. JATO.>> >Zapoznaj się JATO z postem sanko - cytuję:> >>z katolami nie bede nigdy rozmawial. moge najwyzej laskawie im cos oznajmic- kiedys bede stary.. kiedy juz cherbatki nawet przestana smakowac.. cala swoja zlosc wyrzuce, wyzygam. a jak.... zobaczycie..>> >Posiadasz informacje o osobach, do których te słowa są kierowane. Katole, czyli chyba katolicy. Mówi się, że stanowią oni ok. 95% naszej populacji.> >Ponadto - nie twierdzę, że mamy do czynienia z klasyczną groźbą bezprawną. Znam jednak metody pracy naszych prokuratorów, widzę więc niebezpieczeństwo, że ktoś mógły w ten sposób zinterpretować tego rodzaju wypowiedź.> >Pozdrawiam> katole... coz to moze oznaczac... albo ,,wyrzucenie z siebie zlosci ´´ przeciez to moze byc cokolwiek. polecam cherbatke.wierze w rozwoj gosp. naszego kraju a ,co za tym idzie, wzbogacenie sie spoleczenstwa. wtedy byc moze polepszy sie smak cherbatek
|
|
| | | | | |  | | sanko (55 punktów) | > >By the way. Z groźbą karalna mamy do czynienia wtedy, gdy istnieją przesłanki wskazujące na mozliwość jej spełnienia. Jeżeli na ten przykład napiszę teraz "te - bo Ci przywalę" w przypadku nie posiadania informacji o osobie do której to kiruję - moja wypowiedź nie stanowi groźby karalnej. Pozdrawiam. JATO.>> Zapoznaj się JATO z postem sanko - cytuję:> >z katolami nie bede nigdy rozmawial. moge najwyzej laskawie im cos oznajmic- kiedys bede stary.. kiedy juz cherbatki nawet przestana smakowac.. cala swoja zlosc wyrzuce, wyzygam. a jak.... zobaczycie..>> Posiadasz informacje o osobach, do których te słowa są kierowane. Katole, czyli chyba katolicy. Mówi się, że stanowią oni ok. 95% naszej populacji.> Ponadto - nie twierdzę, że mamy do czynienia z klasyczną groźbą bezprawną. Znam jednak metody pracy naszych prokuratorów, widzę więc niebezpieczeństwo, że ktoś mógły w ten sposób zinterpretować tego rodzaju wypowiedź.> Pozdrawiamkiedys jadac busem uslyszalem w p u b l i c z n y m radiu taka oto wypowiedz- ,,jestesmy wiekszascia w tym kraju i moglibysmy niewierzaca mniejszosc zgniesc´´ co na to prokuratorzy??? nic. ,,moglibysmy..´´ co na to ja? -.................  ! moge wieeeeele  pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | plodzien (7378 punktów) | > katole... coz to moze oznaczac... albo ,,wyrzucenie z siebie zlosci ´´ przeciez to moze byc cokolwiek. polecam cherbatke.>>Pozdrawiam>Daj już spokój z tą "cherbatką", proszę. Pisałem Ci już, że to się pisze przez samo h. Moja obiekcja dotyczyła nie katoli, lecz tego, że w tych Twoich "obiecankach" : > cala swoja zlosc wyrzuce, wyzygam. a jak.... zobaczycie.. >zawiera się pewien element zagadki, który nadpobudliwy prokurator mógłby niepomyślnie dla Ciebie zinterpretować. Widzę, że jednak zmuszony jestem przytoczyć treść art. 119 kk § 1. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej..... podlega karze....... Uzmysławiam Ci to w Twoim interesie. Nie w swoim jako, że nie jestem katolem. Proszę więc po raz drugi - nie rozindyczaj się tak. > wierze w rozwoj gosp. naszego kraju a ,co za tym idzie, wzbogacenie sie spoleczenstwa. wtedy byc moze polepszy sie smak cherbate>j.w. > kiedys jadac busem uslyszalem w p u b l i c z n y m radiu taka oto wypowiedz- ,,jestesmy wiekszascia w tym kraju i moglibysmy niewierzaca mniejszosc zgniesc´´ co na to prokuratorzy??? nic. ,,moglibysmy..´´ co na to ja? -................. ! moge wieeeeele pozdrawiam >Oj! Jak wieeeeeeeeeeeeele? > cala swoja zlosc wyrzuce, wyzygam>No, czyli nie tak wiele. Poza tym to nieestetyczne. P.s. Ja nie przepadam za herbatką. Tobie bardziej by się przydała. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>moge wieeeeele
To popracuj ostro nad formą i treścią swoich wypowiedzi. Jeśli praca nie da spodziewanych wyników to będziesz musiał poszukać innego forum do wylewania swych żalów.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | sanko (55 punktów) | >>moge wieeeeele > To popracuj ostro nad formą i treścią swoich wypowiedzi. Jeśli praca nie da spodziewanych wyników to będziesz musiał poszukać innego forum do wylewania swych żalów. > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli wybacz. kij w mrowisku zawsze jest zwyklym kijem, a z ta uroda mysli.. czasami niektorych stac tylko na piekny stroj.
|
|
| | |  | | brunette | > >Teza: " Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje"> >> Bóg> >>,,idzcie i zabijajcie i niech wasze oko nie wezmie wzgledu na kobiety starcow i dzieci´´.>> > Sanko> >>..kiedys bede stary.. kiedy juz cherbatki nawet przestana smakowac.. cala swoja zlosc> wyrzuce, wyzygam. a jak.... zobaczycie.. >> >Rzeczywiście, istnieją pewne podobieństwa> >P.s. Te niesmakujące herbatki to z C ukrem?> > ,,jeszcze nie musze wygrywac wojen, jeszcze poczekam, jeszcze postoje,, cherbatek jeszcze tez nie popijam moze ktos uznal ze mnie ponosi, ale ... gdybym mogl, zakazalbym ,,pracownikom´´ kosciola k a t olickiego korzystania ze zdobyczy techniki i nauki. won z samolotu, precz z samochodu, coooo?, elektryczna lampka na plebanii?? kara chlosty! smacznych cherbatek zycze  Szanowny autorze! Piszemy "herbatek".Nie wypada mądrzyć się na forum i popełniać kardynalne błędy ortograficzne.
|
|
| | | |  | | sanko (55 punktów) |
> Szanowny autorze! Piszemy "herbatek".Nie wypada mądrzyć się na forum i popełniać kardynalne błędy ortograficzne.> mialem kiedys znajomego.. byl dyslektykiem. b. inteligentny facet, ale watpie zeby mogl sie wypowiedziec na tym hmmm.. fooorum. robil po2 bledy ort. w jednym slowie. mature pisal ,,s ufsgednieniem tej pszypadlosci´´. to bylo akceptowane.w latach dwudziestych (o ile mnie pamiec nie myli  ) w Polsce istniala grupa intelektualistow chcacych zmienic zasady pisowni. mysle, ze to byl dobry pomysl. a swoja droga- to przerazajace.. napisalem o czyms, czego szanowne grona prawidlowo piszacych nie zauwazaja od ok.2000 lat, a dostaje od nich po glowie za...... c herbatke. jakiez to racjonalne.. jakie madre podejscie. ps : herbata- tez cos . to przeciez brzydko wyglada h hhherb.. niee nigdy!--- cherbatka!  mniammm
|
|
| | | | |  | | Zdzisław Grabowski | napisalem o czyms, czego szanowne grona prawidlowo piszacych nie zauwazaja od ok.2000 lat, a dostaje od nich po glowie za...... c herbatke. jakiez to racjonalne..
Można i tak. Ale jak zrozumieć te niebywale skomplikowane wypowiedzi. I jak je realizować. Bo przecież życie nie polega li tylko i wyłącznie na gadaniu. Kiedyś musi się zacząć realizacja. Jakiekolwiek groźby są tu rzeczywiście zupełnie niepotrzebne, bo nie załatwią żadnej sprawy. Co innego rozumne, uzasadnione argumenty i prawda.
Z drugiej zaś strony przegadywanie - zagadywanie problemu także. Kontrast tyle nagadał i choć przeczytałem wszystko, niewiele z tego zapamiętałem. Szkoda mi czasu na powtórną lekturę. Jednak sam powienien między potokiem swoich słów zauważyć elementarny nakaz, który go obowiązuje: - Niechaj mowa wasza będzie prosta: - tak- tak, nie-nie, bo co ponad, to od złego pochodzi... To chyba tak jest napisane Kontraście w najważniejszej dla Ciebie księdze.. Miej to na uwadze i pisz krócej, kondensuj wypowiedzi. Wszyscy na tym skorzystamy.
Pozdrowienia. I życzenia świąteczne! Różnijmy się pięknie! Zdzisław
|
|
| | | | | |  | | sanko (55 punktów) | skondensuje bardziej. dzieki. mnie tez to irytuje- bleble -belkot o niczym.  pozdrawiam tez
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|