Racjonalista - Strona głównaDo treści
Lustrować, to my, nie nas.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
31-05-2006 17:22zima_bez_ciastkaLustrować, to my, nie nas.
Witam!
Dzień, jak co dzień. Poza tym, że jest czkawka z lustracją w KK. Niewątpliwy autorytet moralny polskiego kościoła ( ?od sprawdzania, czy dla JP2 nie zabrakło kartek, lub się długopis nie wypisał?) podjął ciekawą decyzję. No bo z niby jakiej racji KK nie może lustrować się we własnym sosie. Wiernym nic do tego. A jak który ksiądz się nie zgadza, to go z KK można wypisać.
A spróbuj zauważyć, że to niemoralne! Przeciez to KK decyduje, co moralne jest, a co nie! I co biedni wierni mają wybierać- Rydzyka, czy taką obłudę. W sumie nie ma co się dziwić, że o. dyr. jest tak popularny...
Dlaczego o tym pisze w tym wątku?
Jako, że nie jestem obciążony poprawnością postępowania według zdania KK mogę sobie poszydzić z tego uwłaczającego postępowania. Z 'autorytetów od moralności' i ich decyzji. Bo ksiądz w katolickim kraju to stanowisko publiczne, autorytet dla wiernych. Może warto by powytrancać fałszywe autorytety, tych, co się sprzeniewierzyli 'powołaniu'. Jednak po chwili nadchodzi myśl. Swój swojego broni. Może wszystkie są fałszywe? Tylko nie każdy fałszem podszyty od tej samej strony.
Mają wewnetrzny zakaz swojej organizacji do lustrowania się? Naciskają i szantażują tych uczciwszych spośród siebie? Szczęście, że nie wszyscy ludzie są kapłanami.
Co na to reszta społeczeństwa? Da im spokój? Jakby nie było sprawa dotyczy całego społeczeństwa. Prześwietlenia 'autorytetów'. Jak powinniśmy się zachować?

Lorenc-Karcz (218 punktów)
Sprawa jest trudna. decyzja osobliwa. A i wiem tyle, że za komuny jak jakis ksiądz chciał zbudować kościół to musiał "spokornieć". Czy warto było spokorniec okazuje sie własnie dziś, ale juz widać jakie są oblicza polskiej lustracji.
Tak naprawdę to decyzji Dziwisza w kwesti księdza Isakowicza-Zaleskiego mozna się było spodziewać, ale postawa Tygodnika Powszechnego w wobec ks.Mieczysława Malińskiego jest równie żałosna i godna politowania. Oto daje kościół przykład tego jaki jest chrześcijański.
Po prostu dno.
A decyzja Dziwisza wygląda jak przymus do zaocznego wybaczania bo sam Isakowicz jeszcze nie wie komu miał wybaczać a już mu zabroniono tego dociekać.
Kardynał Przymusowego Wybaczania.
Myflowers (2721 punktów)
To wszystko jest smutne, tragiczne i żałosne.A może chodzi o to, żeby tak naprawdę ukryć co stało się z ks. Popiełuszką? Tak bardzo obiecywali, że jak tylko dojdą do władzy to zaraz i natychmiast i od razu będzie wiadomo kto i dlaczego i że zbrodnia była tam, gdzie interes... A moze Isakowicz za daleko i za głęboko zaszedł w swoich dociekaniach?
Lorenc-Karcz (218 punktów)
Wszystkiego bym się spodziewał bo....komu była tak naprawdę śmierć Popiełuszki?
Zastanówmy się ( ale nie oskarżajmy bo to jest domeną innych)
czy bardziej opłacało się zabić ówczesnej władzy czy ......aż boję się napisać organizacji, która miałaby juz nie kapelana, ale bohatera - cierpiętnika?
Zapewne posuwam się w dociekaniach zbyt daleko ale...
zenek
>Wszystkiego bym się spodziewał bo....komu była tak naprawdę śmierć Popiełuszki?
>Zastanówmy się ( ale nie oskarżajmy bo to jest domeną innych)
>czy bardziej opłacało się zabić ówczesnej władzy czy ......aż boję się napisać organizacji, która miałaby juz nie kapelana, ale bohatera - cierpiętnika?
>Zapewne posuwam się w dociekaniach zbyt daleko ale...
>
Jakie ale u licha?
O czym Ty piszesz, człowieku?
Naprawdę zacząłeś podejrzewać, że za esbecją stał Watykan?
stilb (1323 punktów)

>O czym Ty piszesz, człowieku?
>Naprawdę zacząłeś podejrzewać, że za esbecją stał Watykan?
>
A dlaczego nie, pieniądz nie śmierdzi.
Bank Amrozjano, to jest bardzo ciekawy temat, poczytaj sobie a dowiesz się jakimi metodami działa dzisiejszy Watykan
zenek
>>O czym Ty piszesz, człowieku?
>>Naprawdę zacząłeś podejrzewać, że za esbecją stał Watykan?
>>A dlaczego nie, pieniądz nie śmierdzi.
>Bank Amrozjano, to jest bardzo ciekawy temat, poczytaj sobie a dowiesz się jakimi metodami działa dzisiejszy Watykan

To znaczy, że watykan zamordował księdza Popiełuszkę w celach rabunkowych?
stilb (1323 punktów)

>To znaczy, że watykan zamordował księdza Popiełuszkę w celach rabunkowych?
Z całym szacunkiem do twojej osoby, ale co zrobił Watykan w czasie II wojny Swiatowej gdy mordowano polskich księży? Wiesz że nic.
zenek
>>To znaczy, że watykan zamordował księdza Popiełuszkę w celach rabunkowych?
>Z całym szacunkiem do twojej osoby, ale co zrobił Watykan w czasie II wojny Swiatowej gdy mordowano polskich księży? Wiesz że nic.

Jeśli mamy zacząć wyliczać grzechy watykanu to też bym parę znalazł... Także dawniejszych.
Ale nie sądzę żeby to dowodziło spisku watykańskiego w sprawie zamordowania ks. Popiełuszki.
stilb (1323 punktów)

>Ale nie sądzę żeby to dowodziło spisku watykańskiego w sprawie zamordowania ks. Popiełuszki.
Dlaczego nie, Popiełuszko nawoływał do walki.
Wiemy z historii że takie ofiary były, bohaterów mordowali nie ich wrogowie tylko przyjaciele.
stilb (1323 punktów)
>Wszystkiego bym się spodziewał bo....komu była tak naprawdę śmierć Popiełuszki?
>Zastanówmy się ( ale nie oskarżajmy bo to jest domeną innych)
>czy bardziej opłacało się zabić ówczesnej władzy czy ......aż boję się napisać organizacji, która miałaby juz nie kapelana, ale bohatera - cierpiętnika?
>Zapewne posuwam się w dociekaniach zbyt daleko ale...
>
A gdyby tak sama S...... tzw. konstruktywna wydała na to pozwolenie?Tylko po to żeby resztę narodu przekonać o słuszności walki S?
Ilu ludzi na przełomie lat 70-80 popierało S?
zima_bez_ciastka
Przypominam, że mówimy o KK. Co innego jest iść na współpracę będąc w partii (a nie było ich wtedy wiele), a co innego w Solidarności czy KK.
Nie mówiąc już, że donoszenie przez księdza na papieża czy inne ważne wtedy persony w kościele z punktu widzenia katolików ma wysoki stopień naganności. A jeśli samemu się jest księdzem i donosi?
Nadszedł '89 rok. I co te osoby po nim ze sobą zrobiły? Co powinny? Stąd wynika dlaczego tak brzydkim uczynkiem jest chronienie ich przez kościół. Chronienie przed czym? Przed tym, by przyznały się, że źle robiły i przeprosiły. By starały się zadość uczynić!
Ks. Zalewski jest jednym z bohaterów tamtych czasów. Wzorem postępowania, niezłomności wobec represji. Dziś jednak znalazły się represje wobec których się ugiął. Zeszmacono człowieka. Już samo to powinno być wystarczające, by potępić takie zachowanie hierarchów kościoła (na czele z krukiem, który utył na śmierci JP2).
Pozdrawiam
Myflowers (2721 punktów)
Nie mogłam sie dodzwonic, ani dopisac do "szklakontaktowego". zamieszczam wam tutaj tekst, który mialam ochote napisac albo powiedzieć.
"Stefan Żeromski powiedział: (...)Zło jest tylko jedno - krzywda drugiego czlowieka(...)
Papiez Jan Paweł II mówił: _"Dziwisz, ty sie nie dziwisz?"
A ja pytam - Kardynale, ty sie nie wstydzisz?
Gosia (9452 punktów)

> Tak naprawdę to decyzji Dziwisza w kwesti księdza Isakowicza-Zaleskiego mozna się było spodziewać,>

Otóż to.Od początku swego istnienia KK pierze swoje brudy we własnej pralni i wara nam maluczkim od tego.Skąd zatem takie ogólne, społeczne zdziwienie? Raptem ludzie oczekują że świnia zacznie latać?
Sprawa ucichnie po jakimś czasie, być moze za kilka dni "przypadkiem" znajdzie się teczka jakiegoś polityka i media rzucą się na nowy żer.
Służby bezpieczeństwa, jakby ich nie zwać, zawsze będą istnieć i zawsze będą korzystać z informatorów.Kto niby miał inwigilować kler? I sekretarz PZPR?
A że cała sprawa jest moralnie obrzydliwa? Od kiedy to polski kler przejmuje się opinią społeczną? Mamy być cisi i pokorni a nie podnosić wraże łapy na urzędników pana B.A zasię nam!
Pozdrawiam.
zima_bez_ciastka
Jeśli znajdzie się dość ludzi, których ta sprawa oburzyła, to tak szybko nie ucichnie. A przynajmniej pozostawi pewną wiedzę o KK w Polsce.
Pozdrawiam
mohawk (2936 punktów)
>Sprawa jest trudna. decyzja osobliwa. A i wiem tyle, że za komuny jak jakis ksiądz chciał zbudować kościół to musiał "spokornieć".
To sporo ich musiało "spokornieć" sądząc po liczbie wybudowanych w czasach PRL kościołów.
RudiMagx (280 punktów)
Może ja mam coś nie tak, ale widzę tą sprawę jakoś odmiennie. Nie chodzi nawet o lustrację w KK ale w ogóle.
Pomyślmy przez chwilę logicznie. Ze szpiegami, agentami i prowokatorami jest jak ze złodziejami ; złapać dają się tylko pechowcy i nieudacznicy. Najmądrzejsi w ogóle nie dają się złapać ale wirtuozi - o, ci to już zupełnie inna bajka. Oni robią swoje tak, by nikt nawet nie wiedział, że coś się stało, a jesli nawet już ktoś coś zacznie podejrzewać, to zostanie wyśmiany albo co gorsza ukamieniowany.
Gdzie posyła się najlepszych? Zawsze na najważniejszy odcinek. Czy Sowieci i nasze rodzime SB było tak głupie, że nie wiedziało, czym pachnie Solidarność? Potrafili wsadzić szpionów wszędzie, nawet do FBI, CIA, MI a nie umieli do nas? Śmiem wątpić. Dlaczego więc upychali swoich agentów w PZPR, ZSMP, może kilku w klerze, ale prawie nic nie wiemy o takich osobach w kierownictwie Solidarności?
Co mówią długie tradycje? Starorosyjska sztuka rządzenia (nie mylić ze starorosyjską szuką zakąszania) od wieków doceniała skrytobójców, prowokatorów i szpiegów. Już za carskiej Rosji prowokacja była u nich na poziomie eksperckim. Nie czekano, aż wybuchnie powstanie. Czasem nie czekano nawet, aż pojawią się grupy przeciwników. Wysyłano prowokatorów, którzy organizowali bunty, zamieszki, powstania i wyrzynano opornych, winnych i nie, a co ważniejsze, przy okazji zamieszania załatwiano różne inne sprawy.
Rosja Radziecka nie miała już wiele do poprawiania. Zmieniła tylko skalę z chirurgicznej na masową Dość powiedzieć, że przed II Wojną Światową wszystkie liczące się organizacje białych Rosjan na Zachodzie miały w kierownictwie wtyczki od Wielkiego Czerwonego Brata a niektóre zostały nawet założone przez sowieckich agentów! Podobnie niechlubna działalność Watykanu, który organizował ucieczkę tysięcy zbrodniarzy hitlerowskich z okupowanej Europy, to w dużej mierze efekt mieszania agentów ZSRR. Nie wspomnę o upadku jedynego powojennego demokratycznego demoludu, zabójstwach uciekinierów zbiegłych nawet do USA, kradzieży technologii atomowych, itp.
Trudne pytania. Czy mamy więc wierzyć, że Polska to kraj wyjątkowy? Że żadne nasze powstanie nie było wynikiem prowokacji? Że żaden naprawdę wysoki w hierarchii przywódca Solidarności i kleru nie był agentem? Że takie rzeczy zdarzały się wszystkim, tylko nie nam? Jeśli ktoś tak uważa, jego prawo. Nie mam dowodów (i nie wiem, czy chciałbym mieć), że było inaczej. Zastanawiają tylko niektóre sploty wydarzeń, zbiegi okoliczności, itd...
Z drugiej strony to fajnie, że wraz z potęgą skończyły się dla Polski wielkie zdrady Po rozbiorach nigdy już nie byliśmy potężni ale i wielkich zdrad nie było. A może właśnie dlatego nie było?
Pzdr serdecznie

hominis est errare, insipientis in errore perseverare
Myflowers (2721 punktów)
>i>Z drugiej strony to fajnie, że wraz z potęgą skończyły się dla Polski wielkie zdrady Po rozbiorach nigdy już nie byliśmy potężni ale i wielkich zdrad nie było. A może właśnie dlatego nie było?
Ales mnie rozsmieszyl do łez, szkopda tylko ze nie ma tu emotikonki z główka co sie sama wali po sobie mlotkiem. Polecam jako doskonałe antidotum
RudiMagx (280 punktów)
Jak się nie ma niczego do powiedzenia, to zawsze można się wykazać brakiem kultury
Pzdr serdecznie


hominis est errare, insipientis in errore perseverare
Lorenc-Karcz (218 punktów)
Do zenka: Nie zacząłem podejrzewać watykanu o związki z esbecją. Nie nie w tym rzecz.
Pomyśl co zawsze było katalizatorem rewolucji?
Pozwalam sobie jedynie wysnuwać najbardziej zbrodnicze i obmierzłe przypuszczenia bo jak znam historię polityki to właśnie takie rozwiązania są możliwe.
Nie twierdzę, że tak było podkreślam, taką tezę usłyszałem juz od kilku ludzi Solidarności, którzy potem zamyślali się głeboko. Niczego to oczywiście nie udowadnia - daje jedynie do myślenia o tym na jakich płaszczyznach rozgrywano walke w tamtych czasach. Było to skrajnie....chociaż nie mam na to słów.

A konferencja Isakowicza-Zalewskiego? Jak nie lubie kleru ( jako zjawiska mentalnego)
to było mi go autentycznie żal. Biedny, skrzywdzony człowiek, który podporządkował się decyzji kogoś kto chyba najwyraźniej nie dba o prawde lecz o interes firmy...ale chyba jednak zbyt długo był za granicą i zapomniał juz realiów prawdziwego świata, gdzie toczy sie prawdziwe życie i nie jest świadomy ile sam szkodzi swoja postawą. Bo cóż Kardynał-Adiutant moze wiedzieć tak wstrząsającego? Nawet jeżeli agentami ( i to jeszcze świadomymi - bo wiadomo, iz mozna bylo zostać wciągniętym w grę bez własnej wiedzy) byli wszyscy Ci na których rzuca się dziś oskarżenia? To pytam: co z tego?
Ich nie dotyczy głoszona przez nich nauka, że "prawda was wyzwoli"?
Zal mi, mi także tych którzy nie potrafią się przyznać. Ci ludzie dziś przeżywają osobistą tragedię. To fakt. Tylko stawiam pytanie czemuż to mają być autorytetami moralnymi?
Mogli by nawet nimi być w momencie kiedy się przyznają to wymaga kręgosłupa moralnego i odwagi, ale aby trzeba ich było szukać? Prowadzić śledztwa? Żałosne.
Oto własnie okazuje się, że hipokryzja dotyczy też kapłanów KRK w Polsce. To co mówią nie ma się nijak do tego jak postępują - chociaż wcale mnie to nie zaskakuje, raczej prowadzi do zwykłego i przaśnego niesmaku.
zima_bez_ciastka

>Oto własnie okazuje się, że hipokryzja dotyczy też kapłanów KRK w Polsce. To co mówią nie ma się nijak do tego jak postępują - chociaż wcale mnie to nie zaskakuje, raczej prowadzi do zwykłego i przaśnego niesmaku.
Jeśli ten niesmak będzie powszechny, to przyniesie zmiany w Polsce względem KK. Dlatego warto nazwać po imieniu to, co się stało. Hipokryzja, brak moralności, niszczenie ludzi by nie mogli ujawniać prawdy- wszystko rękami 'autorytetów' moralności. A cel tego- zachowanie posadek części z nich. Kruki ścierwojady.
Pozdrawiam
zenek
>Do zenka: Nie zacząłem podejrzewać watykanu o związki z esbecją. Nie nie w tym rzecz.
>Pomyśl co zawsze było katalizatorem rewolucji?
>Pozwalam sobie jedynie wysnuwać najbardziej zbrodnicze i obmierzłe przypuszczenia bo jak znam historię polityki to właśnie takie rozwiązania są możliwe.
>Nie twierdzę, że tak było podkreślam, taką tezę usłyszałem juz od kilku ludzi Solidarności, którzy potem zamyślali się głeboko. Niczego to oczywiście nie udowadnia - daje jedynie do myślenia o tym na jakich płaszczyznach rozgrywano walke w tamtych czasach.

Moim zdaniem to klasyczna teoria spiskowa. Nawet się dziwię, bo w miejsce Watykanu bardziej by CIA pasowało. Albo lepiej Mosad, bo te żydy we wszystim mieszają i jednym ruchem mogli dokopać obu stronom.
Mówiąc poważnie - jest to dla mnie skrajnie mało prawdopodobne. Na tej zasadzie za zamachem na Jana Pawła też mógł stać Watykan.

>A konferencja Isakowicza-Zalewskiego? Jak nie lubie kleru ( jako zjawiska mentalnego)
>to było mi go autentycznie żal. Biedny, skrzywdzony człowiek, który podporządkował się decyzji kogoś kto chyba najwyraźniej nie dba o prawde lecz o interes firmy...ale chyba jednak zbyt długo był za granicą i zapomniał juz realiów prawdziwego świata, gdzie toczy sie prawdziwe życie i nie jest świadomy ile sam szkodzi swoja postawą.

Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o "dziką lustrację".
Natomiast, jeśli dobrze zrozumiałem, księdzu Zalewskiemu zabroniono nie tylko publikacji ale w ogóle dalszych badań. A to już, o ile to prawda, jest paskudnym posunięciem.

>Oto własnie okazuje się, że hipokryzja dotyczy też kapłanów KRK w Polsce. To co mówią nie ma się nijak do tego jak postępują - chociaż wcale mnie to nie zaskakuje, raczej prowadzi do zwykłego i przaśnego niesmaku.

Próby traktowania księży inaczej niż pozostałych obywateli w sprawach lustracji też postrzegam jako hipokryzję - to w kontekście ostatnich wypowiedzi władz.
Myflowers (2721 punktów)
>Jak się nie ma niczego do powiedzenia, to zawsze można się wykazać brakiem kultury
>Pzdr serdecznie
>
hominis est errare, insipientis in errore perseverare

Dzięki za ocenę.Ad vocem: Jak sie nie ma nic do powiedzenia to się pisze bzdury.Większych zdrad nie było? A nie doczytałeś się przypadkiem jak to bylo po drugiej wojnie z hymnem państwowym? Nie? A szkoda. Mało brakowało a mielibyśmy hymn napisany przez jakiegoś radzieckiego twórcę i na pewno nie bylby to Wysocki. No i nie będe wyszczególniała tych akowców, którzy dzięki sąsiadom, wątpliwym przyjaciołom, kolegom trafiali na UB.
dzisiaj tym "małym' jak to nazywasz, zdradom, służa teczki. kazdego mozna nimi zaszantazować, prawda? I juz sa równi i równiejsi do lustracji. Dlatego podpisuje sie pod apelem księdza z Opola, aby zakonczyc wreszcie to polskie piekło
wiadomosci(*)iadomosci/1,53600,3385313.html
Myflowers (2721 punktów)
Do tego jeszcze dodam, ze potęgą tobylismy do czasów Stefana Batorego. A później to się zaczęło nasze typowe "dlaczego on jest u władzy a nie ja"? I to trwa az do dzisiaj.W 80 roku mielismy "złoty róg", ale co poniektórzy zgubili go siegając po "czapkę z piór". A ty piszesz, że u nas zdrad wiekszych nie bylo!
RudiMagx (280 punktów)
Wreszcie to co lubię; bijmy się na noże, nie na wyzwiska Ale po kolei:
>Większych zdrad nie było?... Mało brakowało a mielibyśmy hymn napisany przez jakiegoś radzieckiego twórcę i na pewno nie bylby to Wysocki...
Po pierwsze usiłowanie to nie dokonanie. Mało brakowało, to nie to samo, co "się stało". Nie to jest jednak najważniejsze. Zdradzić może tylko ktoś, kto jest swój i robi to z niskich pobudek. Chodzi o jego osobiste, subiektywne wrażenie. Komuniści uważali priorytet idei światowego komunizmu/socjalizmu nad państwowością, dla nich to komunizm wyzwolił Polskę i to jemu byli w pierwszym rzędzie winni posłuszeństwo. Zarzucenie im tego posłuszeństwa jako zdrady jest dużym uproszczeniem i wielką niesprawiedliwością. To tak podobnie, jakby Polakowi urodzonemu pod zaborami, albo jeszcze lepiej, na zsyłce, zarzucić zdradę, bo brał udział w powstaniu przeciwko caratowi. Formalnie niby nie był Polakiem, bo nie urodził się w Państwie Polskim tylko w Rosji. Ja bym go zdrajcą nie nazwał, bo czuł się Polakiem. Chyba jest jakaś różnica między komunistą identyfikującym się przede wszystkim w ten sposób i konsekwentnie działającym w zgodzie ze swym sumieniem a np. Radziwiłłem i jego znanej wszystkim kweistii pt. "Rzeczpospolita to kawał sukna do podziału i my chcemy wyrwać dla siebie jak największy kawałek". Inny też był poziom umysłowy komunisty granatem od pługa oderwanego, a inny magnata kształconego do współrządzenia państwem. Takie właśnie rzeczy, czynione z najniższych pobudek, przez osoby na świeczniku i z wielką szkoda dla państwa, miałem na myśli mówiąc o wielkich zdradach. Poza tym nawiązałaś do puenty oznaczonej oczkiem, bo kryje drugie dno Jest to w istocie właśnie pytanie, czy naprawdę wielkich zdrad już nie ma, czy tylko o nich nie wiemy
>No i nie będe wyszczególniała tych akowców, którzy dzięki sąsiadom, wątpliwym przyjaciołom, kolegom trafiali na UB...
Jeśli tak dobrze znasz AK to powinnaś wiedzieć, że mieli specjalny wydział do zwalczania kolegów z AL i BCh, który nie brzydził się nasyłać na nich gestapo. Nie wybiela to czerwonych, ale nie lubię, jak ktoś jednych wielbi bezpodstawnie, a drugich odsądza od czci i wiary. Nie ma, a zwłaszcza w polityce i na wojnie, czerni ani bieli, są tylko różne odcienie szarości.
Na koniec chciałbym się podzielić dwiema smutnymi refleksjami.
1. Przykład z armii. Za komuny Polak nie mógł służyć w innym wojsku niż polskie. Inaczej był traktowany jak zdrajca. Jeśli był w Armii Radzieckiej (jedyna inna opcja wchodząca w grę) to tylko na podstawie decyzji państwowych, a nie własnego widzimisię. Były to jednak przypadki naprawdę incydentalne. Gdyby sam uciekł z polskiego wojska np. do ruskiego czy czeskiego, wróciłby w kajdanach jeszcze szybciej, niż wyjechał. Obecnie widzę Polaków, którzy zdezerterowali z wojska, lub przed nim uciekli, wstąpili do obcej armii (oczywiście chodzi tu tylko o Niemcy, UK i inne bogate państwa europejskie + USA) i przyjeżdżają tutaj na manewry ze swoimi jednostkami! Występują nawet w telewizji, szczerzą gęby do kamery, a wszyscy udają, że nie wiedzą, że to po prostu zdrajcy i dezerterzy poszukiwani przez odpowiednie służby. Nikt przecież nie zamknie takiego bohatera w trosce o własną karierę. Kiedy więc armia była bardziej niepodległa? Za komuny czy teraz?
Oczywiście nie twierdzę, że teraz jest źle a za komuny było fajnie. Ale nie wszystko wtedy było złe a i teraz nie wszystko jest dobre.
2. Kiedyś widziałem wystąpienie premiera Łotwy, któremu zarzucono, że oni nie potępiają swoich SS-manów, ba - dają im renty i emerytury. Tamten odpowiedział, że tak samo dają tym z Armii Czerwonej. Umotywował to bardzo prosto; i SSmani i czerwonoarmiejcy walczyli za swój kraj. Jedni uznawali za okupantów Sowietów i dlatego wstępowali do SS. Drudzy odwrotnie. I jedni, i drudzy, walczyli o niepodległość, a nie za Adolfa czy też Stalina. Porównajmy mądrość naszych władz. Najpierw komuniści tępili AKowców a teraz katolickie elity kierowane głębokim miłosierdziem plują na wszystkich czerwonych potępiając ich w czambuł. Obie strony okazały się równie zatwardziałe i skłonne do urawniłowki
Okazuje się, że w tym kraju uczciwym jest nie ten, kto działa w zgodzie ze swoim sumieniem, ale ten, kto stawia na wygranych. Tak a propos, czy to nie prawie cytat z Adolfa? Przekonali się o tym po wojnie biali, teraz przekonali się i czerwoni, a płacimy za to my wszyscy 
Pzdr serdecznie

hominis est errare, insipientis in errore perseverare
Myflowers (2721 punktów)
>Wreszcie to co lubię; bijmy się na noże, nie na wyzwiska ...
Poprostu nie zrozumieliśmy sie . Mea culpa, przepraszam.
>Jeśli tak dobrze znasz AK to powinnaś wiedzieć, że mieli specjalny wydział do zwalczania kolegów z AL i BCh, który nie brzydził się nasyłać na nich gestapo. Nie wybiela to czerwonych, ale nie lubię, jak ktoś jednych wielbi bezpodstawnie, a drugich odsądza od czci i wiary. Nie ma, a zwłaszcza w polityce i na wojnie, czerni ani bieli, są tylko różne odcienie szarości.
Znam to, nie gorzej od Ciebie. Jeden z wujków zginął za AK, drugi za AL. A teraz to sie powtarza, jak chociażby projekty odebrania odznaczeń tym z AL czy BCH. Dziadek sie wywinął, ubił go Dzierżyński. Gdyby przeżył i tak wykonczyłoby go UB, bo byl Rosjaninem i oficerem carskim na dodatek.

> Obecnie widzę Polaków, którzy zdezerterowali z wojska, lub przed nim uciekli, wstąpili do obcej armii (oczywiście chodzi tu tylko o Niemcy, UK i inne bogate państwa europejskie + USA) i przyjeżdżają tutaj na manewry ze swoimi jednostkami! Występują nawet w telewizji, szczerzą gęby do kamery, a wszyscy udają, że nie wiedzą, że to po prostu zdrajcy i dezerterzy poszukiwani przez odpowiednie służby. Nikt przecież nie zamknie takiego bohatera w trosce o własną karierę. Kiedy więc armia była bardziej niepodległa? Za komuny czy teraz?

- A jeszcze pomniki się im stawia, jezeli zdążyli przenieść sie na łono Abrahama.Tak jak Józefowi Załuskiemu, najblizszemu przyjacielowi Nowosilcowa o ksywce "Wieszatiel', nie mówiąc już o współczesnych bohaterach. Historia się powtarza.

>Oczywiście nie twierdzę, że teraz jest źle a za komuny było fajnie. Ale nie wszystko wtedy było złe a i teraz nie wszystko jest dobre.
- Delikatnie powiedziane
> Porównajmy mądrość naszych władz. Najpierw komuniści tępili AKowców a teraz katolickie elity kierowane głębokim miłosierdziem plują na wszystkich czerwonych potępiając ich w czambuł. Obie strony okazały się równie zatwardziałe i skłonne do urawniłowki .
- Następny zakręt historii i nie wiadomo już kogo będzie się oceniać, czy ktoś zostanie do nastepnych dociekań "nowego IPN". W swojej karierze belfra miałam okazję uczyc 3 historii, sama sie uczyłam na dwóch.Dlatego sie wkurzylam, ze nie ma u nas wielkich zdrad, jeszcze raz przepraszam za swoje niewyważone emocje.

>Okazuje się, że w tym kraju uczciwym jest nie ten, kto działa w zgodzie ze swoim sumieniem, ale ten, kto stawia na wygranych. Tak a propos, czy to nie prawie cytat z Adolfa? Przekonali się o tym po wojnie biali, teraz przekonali się i czerwoni, a płacimy za to my wszyscy 

- Z Adolfa niekoniecznie ale z Machiavellego na pewno. I ja pozdrawiem serdecznie

RudiMagx (280 punktów)
>- Z Adolfa niekoniecznie ale z Machiavellego na pewno.
Na pewno jest to z Mein Kampf (może lekko sparafrazowane, bo czytałem już jakiś czas temu). Nie ma niestety teraz pod ręką tego "dzieła", więc położenia w tekście z pamięci nie podam.
Co do mądrali Machiavellego, to choć z pierszej ręki tekstów jego nie znam, to trzeba przyznać, że w dziedzinie wojny i polityki niewiele było rzeczy, których nie można by od jego myśli wywieść. Hitler bardzo dużo zapożyczał od innych więc i nie dziwota.
Pzdr serdecznie


hominis est errare, insipientis in errore perseverare
Antyklerykał
Mnie się przypomina stare powiedzenie
"Na złodzieju czapka gore".
Jeżeli w tak kategoryczny sposób ksiądz Zaleski został uciszony przez Kurię Krakowską,
nasuwa mi się wniosek, że decydenci tej Kurii muszą bać się iż ich nazwiska mogą zostać ujawnione jako agentów SB.
Przecież gdyby mieli czyste sumienia, nie mieli by nic do ukrycia.
Tym gorzej dla nich bo prawda, prędzej czy później się wyda.
To co wie ksiądz Zaleski, wie jeszcze parę osób, którym nie zagrażają restrykcje kościelne.
Jeżeli KK chce być autorytetem moralnym, musi zacząć od siebie.
Póki co, ja, ochrzczony katolik, nie uważam księży (poza nielicznymi wyjątkami) za jakikolwiek autorytet, i nie wyobrażam sobie bym miał się spowiadać komuś kto ma podwójną moralność.
Lorenc-Karcz (218 punktów)
Do zenka:
Nie watykan tylko Solidarność. Czy teraz moje poprzednie wypowiedzi są jaśniejsze? To być może mało prawdopodobne, ale jeżeli ( powtórzę jeszcze raz ) słyszałem to z ust solidarnościowców, to moze nie tyle jest cos na rzeczy, ale daje to do myślenia o tamtych czasach.
Owszem brzmi to jak obrazoburcza teoria spiskowa - i taką (mam nadzieję) jest.
zenek
>Do zenka:
> Nie watykan tylko Solidarność. Czy teraz moje poprzednie wypowiedzi są jaśniejsze? To być może mało prawdopodobne, ale jeżeli ( powtórzę jeszcze raz ) słyszałem to z ust solidarnościowców, to moze nie tyle jest cos na rzeczy, ale daje to do myślenia o tamtych czasach.
>Owszem brzmi to jak obrazoburcza teoria spiskowa - i taką (mam nadzieję) jest.

Nie chodziło mi o czepianie się. Z Twojej wypowiedzi zrozumiałem (być może błędnie), że mówisz o tych dwóch możliwościach. Natomiast nie potrafiłem ocenić na ile uważasz je za prawdopodobne.
Dla mnie obie są jednakowo niewiarygodne. No chyba, żeby ktoś się przyznał i przedstawił bardzo mocne dowody (bo bez tego uznałbym, że wariat).

A wracając do głównego tematu wątku:

>Tylko stawiam pytanie czemuż to mają być autorytetami moralnymi?
>Mogli by nawet nimi być w momencie kiedy się przyznają to wymaga kręgosłupa moralnego i odwagi, ale aby trzeba ich było szukać? Prowadzić śledztwa? Żałosne.

To dobrze ująłeś - mam dokładnie takie same odczucia.
Lorenc-Karcz (218 punktów)
Rozumiem, ze moja wupowiedź była niejednoznaczna. Po prostu chciałem wypowiedziec to czego oficjalnie nie bierze się pod uwagę ...i tyle.

a w samym temacie jeszcze jedna refleksja mnie nachodzi. Wczoraj wieczorem miałem okazję ( bo nie napiszę, że była to przyjemność) oglądać jeden z nowych programów w TVP "Pp prostu pytam" i usłyszałem tam o lustracji na terenie Czech gdzie umożliwiano wszystkim księżom przyznawanie sie do współpracy ze służbami. Przyznał się tylko jeden ( sic! - sprawdziłem doniesienia prasowe na ten temat ), kapłan ten był redaktorem katolickiego pisma. Oczywiście został odsunięty na prowincję i ograniczono mu mozliwości działania. Kiedy przeprowadzano z nim wywiad po jakimś czasie stwierdził, że się "sfrajerzył" i postąpił jak głupiec. Aby jeszcze tego było mało historię tę przytoczył ksiądz Kościoła Rzymskokatolickiego zaproszony do programu ( nazwiska niestety nie zapamiętałem), który w ten sposób podsumował swój udział w programie i cały czas bardzo ciepło sie uśmiechał.
"Niepokojąco krzepiące"
Głąbiński (3538 punktów)
>TVP "Pp prostu pytam" i usłyszałem tam o lustracji na terenie Czech ... itd
W tej hecy lustracyjnej najbardziej mnie interesuje motywacja. Oficjalnie przedstawia się, że kapłanów zmuszano lub skłaniano korzyściami. Wydaje się to wątpliwe. No może któryś chorował, a obiecano mu pomoc lekarską. Tortury? To wchodzi w grę jedynie przed 1956. Szantaż? - czym, jeśli biskupi, a również parafianie, z reguły wiedzą o swoich księżach dostatecznie dużo. Podejrzewam więc, że - przynajmniej w niektórych przypadkach - miało tu miejsce odreagowanie bezsilności wobec zakłamania przełożonych i konfratrów. Może też być stress innego rodzaju: przecież człowiek, któremu zabroni się samodzielnego myślenia, a nawet więcej, żąda się od niego głoszenia publicznie poglądów sprzecznych z jego sumieniem (oczywiście mam na myśli nie brak wiary, lecz świadomość zła w sklerykalizowanym Kościele), jeśli jest inteligentny, przeżywa dramat. Nie każdego przy tym stać na zerwanie, jak postąpił "Jonasz" Kotlinowski. Przypomina to dramat gen. "Grota" Roweckiego, który miał się wyrazić: "jeśliby po wojnie miało by być w Polsce to samo, co przed rokiem 1939, to niech to raczej wszystko diabli wezmą". Różnica polega na tym, że Grot mógł sobie pozwolić na powiedzenie tego głośno.

Stach M. G.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365