Racjonalista - Strona głównaDo treści
Fałszywa wiedza za prawdziwe pieniądze.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
03-11-2016 08:59Arminius (25555 punktów)Fałszywa wiedza za prawdziwe pieniądze.
Ocena 1 na 1
Zdobywanie widzy na amerykańskim uniwersytecie ciągle uchodzi za dobrą inwestycję w przyszłość - bo przymiotnik "amerykański" ma nadal sporą siłę rażenia. I rzeczywiście, są elitarne uczelnie amerykańskie ( Ivy League), które nadal gwarantują zdobycie gruntownej wiedzy. Jednakże wiele wskazuje na to, iż są to wyjątki, które tylko potwierdzają regułę zasadniczo odmienną - że amerykańskie uczelnie sprzedają za duże i prawdziwe pieniądze fałszywą wiedzę i .....iluzje. Wśrod owych wielu symptomów mogących stanowić solidny materiał oskarżycielski - poziom wiedzy amerykańskich studentów jest najpewniej najmocniej przekonywującym. I jest on taki a nie inny nie tylko ze względu na drastyczne obniżenie poprzeczki merytorycznej. Do jego korupcji przyczynia się także ideologizacja nauczania na uczelniach amerykańskich. Szczegóły zawarte są w podlinkowanym materiale, z którego cytuję najsmaczniejsze kąski. I przestrzegam przed postawą typu "schadenfreude" - bo problem jest nie tylko amerykański ma charakter uniwersalny i dotyczy także Polski.

"Often, more students connected Thomas Jefferson to slavery than could identify him as president, according to Pesta. On one quiz, 29 out of 32 students responding knew that Jefferson owned slaves, but only three out of the 32 correctly identified him as president. Interestingly, more students- six of 32-actually believed Ben Franklin had been president.Pesta said he believes these students were given an overwhelmingly negative view of American history in high school, perpetuated by scholars such as Howard Zinn in "A People's History of the United States," a frequently assigned textbook."

"They cannot tell you many historical facts or relate anything meaningful about historical biographies, but they are, however, stridently vocal about the corrupt nature of the Republic, about the wickedness of the founding fathers, and about the evils of free markets," Pesta said. "Most alarmingly, they know nothing about the fraught history of Marxist ideology and communist governments over the last century, but often reductively define socialism as 'fairness.'"
Pesta also noted that, early on, his students' "blissful ignorance was accompanied by a basic humility about what they did not know." But over time he said he increasingly saw "a sense of moral superiority in not knowing anything about our 'racist and sexist' history and our 'biased' institutions."

"Let's start with the 2006 geographic literacy survey of youngsters between 18 and 24 years of age by National Geographic and Roper Public Affairs. Less than half could identify New York and Ohio on a U.S. map. Sixty percent could not find Iraq or Saudi Arabia on a map of the Middle East, and three-quarters could not find Iran or Israel. In fact, 44 percent could not locate even one of those four countries. Youngsters who had taken a geography class didn't fare much better. By the way, when I attended elementary school, during the 1940s, we were given blank U.S. maps, and our assignment was to write in the states. Today such an assignment might be deemed oppressive, if not racist.According to a Philadelphia magazine article, the percentage of college grads who can read and interpret a food label has fallen from 40 to 30. They are six times likelier to know who won "American Idol" than they are to know the name of the speaker of the House. A high-school teacher in California handed out an assignment that required students to use a ruler. Not a single student knew how."

"Reported by Just Facts, in 2009, the Pentagon estimated that 65 percent of 17- to 24-year-olds in the U.S. were unqualified for military service because of weak educational skills, poor physical fitness, illegal drug usage, medical conditions or criminal records. In January 2014, the commander of the U.S. Army Recruiting Command estimated this figure at 77.5 percent, and in June 2014, the Department of Defense estimated this figure at 71 percent (tinyurl.com/guz7pqy)."

"To accommodate less college-ready students, colleges must water down their curricula, lower standards and abandon traditional tools and topics. Emory University English professor Mark Bauerlein writes in his book "The Dumbest Generation": Tradition "serves a crucial moral and intellectual function. ... People who read Thucydides and Caesar on war, and Seneca and Ovid on love, are less inclined to construe passing fads as durable outlooks, to fall into the maelstrom of celebrity culture, to presume that the circumstances of their own life are worth a Web page."

walterewilliams.com/dumb-american-youth/

www.thecollegefix.com/post/29719/
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ZaKotem (8733 punktów)
Poziom intelektualny studentów wyższych uczelni (zaiste, nie tylko amerykańskich) obniża się z tego powodu, że studia przestały być elitarne, lecz stały się po prosu szkołami zawodowymi. Informatyk nie musi mieć pojęcia o historii, a lekarz o geografii, nawet na poziomie podstawowym. I ma to swoje zalety, bo doprawdy, wolę być leczony przez medyka, który nie odróżnia Ateny od anteny, ale akurat na swoim fachu się zna. A jeśli przy okazji ma pojęcie czymś innym, to też dobrze, ale przecież to samo dotyczy też lakiernika czy fryzjerki.

Nie oznacza to jednak oglupienia społeczeństwa jako całości. Jeśli chcemy porównywać poziom wiedzy, nie porównujemy dzisiejszego doktora z doktorem z lat 70, bo to nie to samo. Porównajmy PRZECIĘTNEGO Amerykanina (albo Polaka) z jego odpowiednikiem z dawnych czasów.
03-11-2016 10:55 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)pułapka wąskiej specjalizacji
"Informatyk nie musi mieć pojęcia o historii, a lekarz o geografii, nawet na poziomie podstawowym. I ma to swoje zalety, bo doprawdy, wolę być leczony przez medyka, który nie odróżnia Ateny od anteny, ale akurat na swoim fachu się zna".

Czyli podpisuje się Pan pod formułą wąskiej specjalizacji? Problem jednakże w tym, iż ci z wąską specjalizacją są gorsi od tych z szerszą - także na tym swoim swoim maleńkim poletku. Nawiązując do pańskiego medyka. On nie musi - być może - wiedzieć co jest stolicą Grecji ale - jeżeli on jest np. ortopedą - to przy formule wąskiej specjalizacji będzie się stanowczo ograniczał tylko do tej wąskiej dziedziny. I jak Pan przyjdzie do niego - to on holistycznie Pana nie przebada - bo o okulistyce będzie wiedział mniej niż Pan. Natrafiałem już często na takich lekarzy - wieje zgrozą.

"A jeśli przy okazji ma pojęcie czymś innym, to też dobrze, ale przecież to samo dotyczy też lakiernika czy fryzjerki."

Wątek dotyczy studentów i ludzi z wykształceniem wyższym.



"Jeśli chcemy porównywać poziom wiedzy, nie porównujemy dzisiejszego doktora z doktorem z lat 70, bo to nie to samo. Porównajmy PRZECIĘTNEGO Amerykanina (albo Polaka) z jego odpowiednikiem z dawnych czasów."

Wątek dotyczy studentów i ludzi z wykształceniem wyższym. Ale wcale nie jestem pewien czy takie porównanie odnoszące się do uśrednionych wypadłoby korzystniej dla dzisiejszego pokolenia.
03-11-2016 12:21 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)Odp: pułapka wąskiej specjalizacji

>Czyli podpisuje się Pan pod formułą wąskiej specjalizacji?

Nikt mi nic nie dawał do podpisywania. Widzę wady takiej formuły, ale w przeciwieństwie do Pana widzę także zalety. Co więcej, sądzę, że przeważają nad wadami.

> Problem jednakże w tym, iż ci z wąską specjalizacją są gorsi od tych z szerszą

Pewnie, że są. Ale, jak wszystkie rzeczy gorsze, są TAŃSI. W produkcji, a więc i cenie detalicznej. Dostępni nie tylko dla elity, lecz dla każdego, dla mnie na przykład.

>"A jeśli przy okazji ma pojęcie czymś innym, to też dobrze, ale przecież to samo dotyczy też lakiernika czy fryzjerki."
>Wątek dotyczy studentów i ludzi z wykształceniem wyższym.

No właśnie, i tu dotykamy bardzo ważnej kwestii. Mianowicie, DLACZEGO mamy inaczej traktować ludzi z wyższym wykształceniem od tych bez niego? Dlaczego naturalny w gospodarce rynkowej podział ekonomiczny rozszerzać podziałem intelektualnym? Chciałby Pan społeczeństwa klasowego, w którym ludzie wykonujący dobrze płatne zawody byliby oddzieleni od plebsu murem niezrozumienia? Proszę zobaczyć choćby to forum, albo każde inne. Nikt nie wie, kto z nas jest mgr, a kto dr hab, a jak ktoś nieuprzejmie się pochwali, to tylko na śmieszność się naraża, bo kto to sprawdzi. O tym, czy nas kto ma za mądrych, czy głupich, decyduje tylko to, co sami prezentujemy. I bardzo dobrze, ze tak jest. Skoro dobrze tak jest w internecie, to czemu nie w realu? Mnie PODOBA się to, że stomatolog może się spotkać z serwisantem pralek i na wspólnym poziomie pogadać o historii Bizancjum oraz kształcie cycków Haliny i ani jedno, ani drugie nikogo nie dziwi. Erudycja nie ma już znaczenia ekonomicznego i bardzo dobrze, że nie ma. Ma natomiast znaczenie towarzyskie, a czasem i seksualne, takie zaś dziedziny nie muszą i nie powinny być celem szkolnictwa.
Arminius (25555 punktów)traktowanie inaczej
"No właśnie, i tu dotykamy bardzo ważnej kwestii. Mianowicie, DLACZEGO mamy inaczej traktować ludzi z wyższym wykształceniem od tych bez niego?"

Rzecz przecież sprowadza się analizy wyników badań w podlinkownaych artykułach - a te dotyczącą studentów i ludzi z wyższym wykształceniem. Inne traktowanie nie znaczy gorsze. Przecież jest czymś anturalnym, iż od fryzjerki czy robotnika budowlanego oczekuje się mniej w zakresie wiedzy niż od osoby po studiach wyższych. INACZEJ traktuje pan studenta politologii który nie potrafi na mapie pokazać Iranu, inaczej zaś ową prowerbialną fryzjerkę. W sytuacji jak wyżej ów student zasługuje na zdecydowanie bardziej srogą reprymendę niż owa fryzjerka.

"Erudycja nie ma już znaczenia ekonomicznego i bardzo dobrze, że nie ma. Ma natomiast znaczenie towarzyskie, a czasem i seksualne, takie zaś dziedziny nie muszą i nie powinny być celem szkolnictwa".

Z podlinkowanego materiału wynika, iż nie chodzi tylko o erudycję. Chodzi o elementarne braki wiedzy i określone umiejętności - co prowadzi do wtórnego analfabetyzmu. Bo jeżeli określony, bardzo wysoki procent studentów, nie jest w stanie zrozumieć prostej instrukcji obsługi czy napisu na produkcie spożywczym- to przecież nie o erudycji tu rozmawiamy.
Celecrin (6386 punktów)Odp: Fałszywa wiedza za prawdziwe pieniądze.
>Informatyk nie musi mieć pojęcia o historii, a lekarz o geografii, nawet na poziomie podstawowym.
Byles na studiach? Mechanicy nie ucza sie historii, jedynym nie technicznym przedmiotem na takich studiach sa lektoraty z jezyka. Za wiedze historyczna, geograficzna i inne odpowiada poprzednie kilka lat nauki. Caly Twoj post jest zatem chybiony
03-11-2016 11:10 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
> Za wiedze historyczna, geograficzna i inne odpowiada poprzednie kilka lat nauki. Caly Twoj post jest zatem chybiony

Oczywiście, ale rzecz w tym, że za poziom studentów odpowiadają nie tylko uczelnie, ale właśnie iwe poprzednie lata nauki. Jest to jednak system połączony - gdyby wymagania szkół średnich były wyższe, to i nieuczonych studentów - i potem absolwentów - byłoby mniej. Ale też W OGÓLE byłoby ich mniej.
Celecrin (6386 punktów)
OK. Jednak watek jest o studentach. Uczelnie powinny produkowac wysokiej klasy specjalistow, tymczasem poziom studentow siega uczniow technikow z ubieglych lat i nizej. Jednym slowem chodzi o poziom nauczania na studiach, nie ogolnej wiedzy.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>Uczelnie powinny produkowac wysokiej klasy specjalistow

Jakie ? Chyba tylko państwowe. Prywatne pracują na swoją opinię, te słabsze powinny odpaść. A jeżeli te słabsze nie odpadną, to trudno. Jest popyt, podaż się też znajdzie.
04-11-2016 04:51 
 Ocena 1 na 1
klawik (759 punktów)
>Poziom intelektualny studentów wyższych uczelni (zaiste, nie tylko amerykańskich) obniża się z tego powodu, że studia przestały być elitarne, lecz stały się po prosu szkołami zawodowymi. Informatyk nie musi mieć pojęcia o historii, a lekarz o geografii, nawet na poziomie podstawowym. I ma to swoje zalety, bo doprawdy, wolę być leczony przez medyka, który nie odróżnia Ateny od anteny, ale akurat na swoim fachu się zna. A jeśli przy okazji ma pojęcie czymś innym, to też dobrze, ale przecież to samo dotyczy też lakiernika czy fryzjerki.
>Nie oznacza to jednak oglupienia społeczeństwa jako całości. Jeśli chcemy porównywać poziom wiedzy, nie porównujemy dzisiejszego doktora z doktorem z lat 70, bo to nie to samo. Porównajmy PRZECIĘTNEGO Amerykanina (albo Polaka) z jego odpowiednikiem z dawnych czasów.
>
Przeraża mnie wizja lekarza, który nie odróżnia anteny od Aten.
Trudno być specjalistą w medycynie, informatyce, sztuce itd., jeśli ustawicznie nie aktualizuje się swojej wiedzy co samo w sobie rozszerza horyzonty(języki obce, sympozja, dyskusje). Tak ogromna komercjalizacja uniwersytetów prowadzi do tego, że mamy armie "wykształconych" dyletantów.








Hrihorij (1723 punktów)
>Zdobywanie widzy na amerykańskim uniwersytecie ciągle uchodzi za dobrą inwestycję w przyszłość - bo
>przymiotnik "amerykański" ma nadal sporą siłę rażenia. I rzeczywiście, są elitarne uczelnie
>amerykańskie ( Ivy League), które nadal gwarantują zdobycie gruntownej wiedzy. Jednakże wiele
>wskazuje na to, iż są to wyjątki, które tylko potwierdzają regułę zasadniczo odmienną - że
>amerykańskie uczelnie sprzedają za duże i prawdziwe pieniądze fałszywą wiedzę i .....iluzje.

Edukacja powszechna na wysokim poziomie od podstawówki po studia jest ekonomicznie bez sensu. Przecież nie mamy pewności, że wyedukujemy geniuszy, którzy rozwiną naszą cywilizację. Nawet jeżeli zatrudnimy super nauczycieli i zmusimy młodych w ramach obowiązku szkolnego do wydłużonej edukacji to niewiele z tego będzie.
Amerykańska nauka jest silna drenażem mózgów. Lepiej rozejrzeć się po świecie i zwabić apanażem już wykształcony i rozwojowy gotowy produkt.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Tak jak kursy językowe. I co to Pańskim zdaniem oznacza ? Jeżeli ktoś wydaje kupę kasy i do tego się nie uczy, to trudno. Jego sprawa. Jego indywidualna sprawa. Trzeba zauważyć też na czasy, w jakich przyszło młodym się kształcić. Wtórny analfabetyzm jest przez to, że np. zamiast pisać listy - jak się to kiedyś robiło - można zadzwonić, pogadać na Skypie etc. Ludzie nie posługują się już tak często słowem pisanym, mniej czytają, bo zastępują im to TV i gry komputerowe. Iluzja iluzją, ale chyba nikt nie sądzi, że samo siedzenie w ławie klasowej zapewni mu pożądane wykształcenie ? I co to jest "fałszywa wiedza" ? Bezużyteczna wiedza, tak należałoby powiedzieć. Kupują bezużyteczną wiedzę za pieniądz fiducjarny, nie mający żadnej, realnej wartości - nawet do podcierania się nie nadaje Czyli za coś bezużytecznego kupują coś bezużytecznego
04-11-2016 07:20 
 Ocena 1 na 1
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
A tak w ogóle, w czym Pan widzi problem ? Natury ekonomicznej, czy ogólnej ?
Podejrzewam, że ogólnej - to wynika z treści postów pod wątkiem. Tak jak wspomniałem - telewizja, komputer, komórki etc. Lenistwo, degrengolada. Socjalizm. Rozpieszczanie dzieci tzn. bezstresowe wychowanie, brak dbałości rodziców (bo muszą oboje pracować, vide socjalizm), koedukacja (popęd rozprasza na lekcjach), traktowanie dzieci jak małych debili w najważniejszym dla rozwoju okresie (6 - 12 lat) - to rzutuje na przyszłość. Ogólnie - przesyt wszystkiego. Mam nadzieję, że maja odpowiedź zadowoliła Pana. Pozdrawiam.
04-11-2016 08:39 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
> Mam nadzieję, że maja odpowiedź zadowoliła Pana. Pozdrawiam.

Twoja? Toż to cytaty z Korvin - Mikkego. Mało oryginalne

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365