 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-04-2007 21:19 | Dudek (190 punktów) | Dzięki Bogu... | Ostatnio w pociągu mialem okazję poczytac książkę Billa Brysona pt."Krótka historia prawie wszytkiego". Książka - podobno bestseller, popularno-naukowa, 5 mln sprzedanych egzemplarzy. Opisuje stworzenie swiata i czlowieka, oczywiscie z punktu widzenia nauki. Wielu Forumowiczow na pewno sie z nią spotkalo. Z duzym zainteresowaniem i przyjemnoscią przyczytalem 2 przypadkowe rozdzialy. Ze zdziwieniem zauważylem, ze autor czasami uzywa zwrotu "Bogu niech bedą dzieki za...(np. atmosferę)" Przeciez to tak jakby sobie sam zaprzeczal. Probuje pogodzić religie z nauką. A moze jest to tylko normalne stanowisko wierzącego naukowca? Nie przeczytalem niestety calej ksiązki, wiec proszę Forumowiczów o Racjonalne opinie na temat tej pozycji.
Wydaje mi sie, ze podobny wątek juz widzialem na Racjonaliscie ale moglo mi sie tylko przyśnić.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Jan B (383 punktów) | Nie czytałem tej książki, ale z Twojego opisu można się domyśleć, że autor uważa naukowo wyjaśnialne zjawiska za dzieło Boga, więc sprzeczności nie ma, co najwyżej osobiste wtręty. Swoją drogą bardzo to ciekawe, jak niektórzy wybitni naukowcy wierzą albo nie przeczą istnieniu Boga. Przeczytałem kiedyś na tym forum dość głupią opinię na ten temat: jeżeli ktoś wierzy w Boga, to nie może być racjonalny, choćby dostał Nobla w fizyce. Wygląda to tak, jakby człowiek który nic na polu naukowym nie osiągnął, mógł krytykować noblistę, powołując się jednocześnie na jego osiągnięcia na polu naukowym, żeby podeprzeć swoją krytykę. Wydaje mi się że sprzeczość nauki z istnieniem Boga to mit, wynikły z utożsamienia Boga z religią, bo religia oczywiście jest sprzeczna. Bardzo bym chciał, żeby ktoś rozgarnięty przedstawił mi jakieś tropy, jakim cudem nauka dowodzi nieistnienia Boga, czy przynajmniej, jak go zastępuje i sprawia, że nie jest dłużej potrzebny. (Ktoś, oprócz pana Bogusławskiego, bo na wiecznie polecane przez niego lektury powoli zbieram pieniądze, choć boję się że tylko na tym stracę.)
|
|
 | | Marian (5438 punktów) | > Wydaje mi się że sprzeczość nauki z istnieniem Boga to mit, wynikły z utożsamienia Boga z religią, bo religia oczywiście jest sprzeczna. Bardzo bym chciał, żeby ktoś rozgarnięty przedstawił mi jakieś tropy, jakim cudem nauka dowodzi nieistnienia Boga Cóż, nawet taki wielki ateista, jak Steven Weinberg uważa, że nauka nie uniemożliwia wiary w istnienie boga/bogów, ale umożliwia niewierzenie w niego/nich ( One of the great achievements of science has been, if not to make it impossible for intelligent people to be religious, then at least to make it possible for them not to be religious. Źródło: wikipedia.org). Zgadzam się z tym poglądem. Boga można wszędzie wcisnąć. Jednak hipoteza boga to, według mnie, abdykacja ludzkiego rozumu i jako taka jest z ideą nauki głęboko sprzeczna.
|
|
|  | | Jan B (383 punktów) | >One of the great achievements of science has been, if not to make it impossible for intelligent people to be religious, then at least to make it possible for them not to be religious Zdaje mi się że tu jest mowa o religii, i z pozostałych cytatów na wiki wydaje się, że Weinberg albo mówi o religii a nie o Bogu, albo utożsamia Boga z Bogiem Starego i Nowego testamentu. Zgadzam się z tymi cytatami i nie takiej odpowiedzi szukam. Nauka umożliwiła mi dziecięcy ateizm już w wieku przedszkolnym, kiedy przeczytałem że człowiek nie został stworzony tego samego dnia co zwierzęta. Wtedy utożsamiałem Boga z religią, tak jak robi to teraz Weinberg. Do religi nie wrócę, ale abdykacją rozumu byłoby pozostanie przy ateizmie bez przeczytania najważniejszych pism metafizycznych. Nie wydaje mi się też, żeby hipoteza Boga była sprzeczna z ideą nauki (czymkolwiek ona jest), jeżeli Arystoteles zajmował się z powodzeniem obiema tymi dziedzinami.
|
|
| |  | | Marian (5438 punktów) | Sądzę, że bezpiecznie można rozszerzyć to stwierdzenie na wiarę w bogów w ogóle; nauka nie uniemożliwia tego - z resztą - to nie jest jej celem.
>Nie wydaje mi się też, żeby hipoteza Boga była sprzeczna z ideą nauki (...) Nauka zajmuje się szukaniem naturalnych wyjaśnień dla naturalnych zjawisk. Hipoteza boga wprowadza byt supernaturalny jako "wyjaśnienie". To tak naprawdę jest tylko mądre określenie dla powiedzenia "bóg to zrobił" (cały "inteligent design" to nic innego). Tu jest właśnie to źródło sprzeczności. W nauce nie ma miejsca na stwierdzenia: "nie wiemy tego, nigdy się nie dowiemy, więc wstawmy w to miejsce boga i zajmijmy się czym innym".
>(...) jeżeli Arystoteles zajmował się z powodzeniem obiema tymi dziedzinami. Michał Heller jest jednocześnie księdzem i kosmologiem. Jest dość sporo ludzi zajmujących się nauką i wierzących w byty supernaturalne jednocześnie. Dla mnie to dziwne, ale pewnie sobie to jakoś racjonalizują. To dość powszechna rzecz, że ludzie do wiary są przyuczani od dziecka, a gdy dorastają, post factum racjonalizują swoje poglądy. Im bardziej inteligentny człowiek, tym lepiej potrafi zracjonalizować irracjonalne poglądy. Naukowcy mogą być w tym potencjalnie wybitni (chociaż, jak pokazują statystyki, większość wybitnych naukowców odrzuca ideę osobowego boga).
|
|
|  | | Kortez (142 punktów) | > Zgadzam się z tym poglądem. Boga można wszędzie wcisnąć. Jednak hipoteza boga to, według mnie, abdykacja ludzkiego rozumu i jako taka jest z ideą nauki głęboko sprzeczna.
Racjonalista Stephen Hawking pisze: "Uważam, że kiedykolwiek zaczynamy omawiać początki wszechświata dochodzimy do czysto religijnych wniosków." Mądrzy ludzie dawno zdali sobie sprawę, że nie wszystko można wyjasnić racjonalnie. Na pewno racjonalnie nie można wyjaśnić POCZĄTKU wszyskiego: albo olewamy zasadę zachowania energii, albo potrzebujemy Stwórcy, czy innego, dla nas nadprzyrodzonego rozwiązania. Jesteśmy racjonalistami, ale musimy pamiętać, że w naszym racjonaliźmie ogranicza nas chociazby próg Plancka.
|
|
| |  | | Marian (5438 punktów) | > Mądrzy ludzie dawno zdali sobie sprawę, że nie wszystko można wyjasnić racjonalnie. Pewnie niespodzianką będzie dla Ciebie fakt, że 93% członków National Academy of Sciences USA (więc mądrych ludzi) odrzuca ideę osobowego boga (Nature 1997), zatem i akt stwórczy. > Na pewno racjonalnie nie można wyjaśnić POCZĄTKU wszyskiego: albo olewamy zasadę zachowania energii, albo potrzebujemy Stwórcy, czy innego, dla nas nadprzyrodzonego rozwiązania. Nie trzeba olewać zasady zachowania energii. Najprawdopodobniej nie została pogwałcona. Dodatnia energia materii jest równoważona przez ujemną energię grawitacyjną i (hipotetyczną) ciemną energię. BTW: Stwórca też potrzebowałby stwórcy (jaką energię ma stwórca?), więc taki nieskończony regres demiurgów można spokojnie odrzucić i szukać lepszego rozwiązania (zwłaszcza, że lepsze hipotezy istnieją, np. Wszechświat cykliczny). > Jesteśmy racjonalistami, ale musimy pamiętać, że w naszym racjonaliźmie ogranicza nas chociazby próg Plancka. To jest jakieś ograniczenie? Obecny Wszechświat zaczął się kiedy miał długość Plancka średnicy. To jest po prostu kwant długości.
|
|
| movax (630 punktów) | Autor albo używa tego terminu odruchowo, tak jak wielu innych niewierzących, bo zwrot ten przeszedł już do języka jako wyraz tego iż sytuacja przeciwna była by wyjątkowo niekorzystna. Trzeba by też sprawdzić jak jest w orginale. Druga możliwość to iż autor uważa wszechświat jako twór boga i nie widzi w tym sprzeczności. Bo rzeczywiście ideę boga da się wpleść jakoś zręcznie w naukę. Drugie pytanie który to jest bóg? Tak czy siak jest to raczej osobiste przekonanie autora, a nie nauki jako całości. pozdrawiam PS. Książki nie czytałem, ale tytuł mi się podoba, więc jak będę miał okazję to poprzeglądam
|
|
 | | Dudek (190 punktów) | > Autor albo używa tego terminu odruchowo, tak jak wielu innych niewierzących, bo zwrot ten przeszedł już do języka jako wyraz tego iż sytuacja przeciwna była by wyjątkowo niekorzystna. Trzeba by też sprawdzić jak jest w orginale.Rozdzial 17 Troposfera "Bogu niech bedą dzieki za atmosferę."[i dalszy ciąg rozdzialu]. Troche dziwne... > PS. Książki nie czytałem, ale tytuł mi się podoba, więc jak będę miał okazję to poprzeglądam  Jakby nie bylo ksiązkę polecam, warto przeczytac.
|
|
| jarekland (142470 punktów) | >Nie przeczytalem niestety calej ksiązki Wydaje mi się że tu tkwi problem. Ja tę książkę czytałem i mi się podobała. Jest napisana bardzo zrozumiałym językiem, nawet jak dla mnie. Autor używa czasami poetyckich określeń, czasami odnosi się do religii, nie brakuje też krytyki postaw którzy krytykują bądź krytykowali naukę czy konkretne odkrycie. A co do tego stwierdzenia to jest ono użyte odruchowo-z przyzwyczajenia, tak samo jak my mówimy czasami np. o Boże , nie można tak robić. To znaczy iż uważamy że rzeczywiście nie należy tak postępować ale bóg (jakikolwiek), o ile On istnieje, nie ma z tym nic wspolnego
|
|
| nieobecny | Tak, tak, a ja jestem chrześcijaninem, bo czasem mówię "o rany!".
|
|
 | | Agnies | Odp: | > Dzięki Bogu...A ja, dzięki bogu ,oduczyłam się nadużywać "jezusmaria".
|
|
|  | | DawidKarolkievitz (984 punktów) | > >Dzięki Bogu...> A ja, dzięki bogu ,oduczyłam się nadużywać "jezusmaria".  > i zastąpiłaś "naranychrystusta"?
Abstrakcyjnej prawdy nie ma. Prawda jest zawsze konkretna. W. Lenin
|
|
 | | nieobecny | Odp: Dzięki Bogu... | O jezu, naprawdę?
|
|
| Tofik (5585 punktów) | Uważam, że autor używa stwierdzenia "dzięki bogu" tylko dlatego, że jest to normalne, ludzkie stwierdzenie. Ja też mimo, ze jestem ateistką mówię często coś typu "O boże","dzięki bogu". Rzecz normalna
"Fanatyzm: mieszanka wybuchowa tępoty i energii." Herbert von Karajan
|
|
 | | tiktaalik (77 punktów) | Czytałem książkę, fantastyczna. Autor nie jest naukowcem, jest pisarzem, do tego wierzącym. Książce poświęcił 3 lata, które upłynęły na lekturze książek i pism naukowych( Science, Nature ) oraz na licznych konsultacjach z naukowcami z różnych dziedzin. Jak sam przyznaje bywało, że musiał kilkakrotnie prosić o wyjaśnienie tego samego zagadnienia, aby mógł je w pełni zrozumieć. Książka jest konglomeratem wiedzy zaczerpniętej z różnych źródeł i autentyczego talentu pisarskiego. Da się zauważyć niechęć do Dawkinsa, wiadomo-antyteista. Przyznaję, że świadomość teizmu autora powodowałą u mnie pewien dyskomfort, ale warto o tym zapomnieć, bo książka jest genialna, jedna z najlepszych pozycji popularno-naukowych, jakie czytałem. Polecam zwłaszcza początkującym miłośnikom nauki.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|