Codziennie stajemy przed prostymi, wręcz banalnymi wyborami. Zastanawiamy się czy określone działania powinny być przez nas podjęte czy też lepiej ich nie realizować. Czy wtedy zastanawiamy się nad tym w jaki sposób Bóg nas postrzega? Czy wierzymy na co dzień, że określony przez religię i opisany Bóg, wszechwiedzący i wszechmocny nam się przygląda? Współczesny człowiek nie analizuje rzeczywistości w taki sposób. Raczej decyzje podejmuje spontanicznie, z uwzględnieniem ich konsekwencji dla niego samego, ewentualnie dla osób, które znajdują się w kręgu jego zainteresowania. Ale czy to jest zgodne z nauką Kościoła, który przecież jest personifikacją, swego rodzaju łącznikiem pomiędzy nami a Bogiem. Odpowiedź jest oczywista - nie jest. Ale przecież powinniśmy rozważać Boga w każdej chwili naszego istnienia, każda sekunda i każda myśl jest przez Niego kontrolowana zatem niezbędnym dla wypełnienia jego woli jest rozważanie jego obecności w każdej sekundzie naszego istnienia, włącznie z naszymi codziennymi wyborami. Jednak czy Bóg ma wpływ na to czy kupimy książkę czy piwo? Czy Bóg rozstrzyga nasze wahania czy skorzystać z promocji czy też może pojechać do innego marketu, bo tam podobno jest taniej? Skoro jest On wszystkowiedzący, nieśmiertelny, i posiada wiele innych przymiotów, których nie sposób wymienić, to znaczyłoby, że również w decyzjach dotyczących naszych codziennych wyborów "supermarketowych" bierze On udział. A jeśli stwierdzimy, że taka koncepcja jest uproszczeniem, że jest śmieszna, to czy nie zaprzeczamy idei Boga, której nas nauczono, lub lepiej, którą nam wtłoczono poprzez nieustanną indoktrynację rozpoczętą już w dzieciństwie? Rozsądne postrzeganie rzeczywistości wyklucza Boga. W tym miejscu słyszę już argumenty przeciwników. Przecież nie ma możliwości by człowiek istniał bez Boga. To on ustanowił prawa moralne, zasady postępowania obowiązujące w społeczeństwie oraz wszelkie inne podstawy istnienia społeczeństwa oraz samego człowieczeństwa jako takiego. Takie rozumowanie obarczone jest podstawowym błędem, z którego większość osób nie zdaje sobie sprawy. Czy w starożytnym Rzymie, Grecji, Persji czy Indiach, czy w jakiejkolwiek innej cywilizacji istniejącej przed nami istniał Bóg zgodny z naszym postrzeganiem? Czy te cywilizacje istniały, funkcjonowały, kwitły, panowały? Jeśli na drugie pytanie odpowiemy twierdząco, to dlaczego Bóg dopuścił do tego by ci, którzy w niego nie wierzą, a nawet nie zdaja sobie sprawy z jego istnienia (mimo wszechmocy Boga, który mógłby sprawić by Jego poznali i zrozumieli) istnieli, ich społeczeństw kwitły, rozwijały się? Wiara większości z nas nie ma nic wspólnego z tym, o czym naucza Kościół. Podchodzimy do niej czysto użytkowo. Wybieramy z kanonu te fragmenty, które są dla nas wygodne. Wierzymy w teorię ewolucji ale jednocześnie wierzymy w Boga. To są sprzeczności, które rozstrzygamy naszym umysłem w sposób bardzo prosty - pewne koncepcje są użyteczne a inne nie. Użyteczne to te, które pomagają nam prowadzić wygodne życie pozbawione daleko idących i problemowych wyborów.
|