 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-09-2007 01:12 | ghghg | Homoseksualizm chorobą | "Stosunek do homoseksualizmu stał się też przyczyną kontrowersji w Parlamencie Europejskim, gdy w październiku 2004 r. Parlament miał wybierać nowy skład Komisji Europejskiej. Nominowany na stanowisko komisarza prof. Rocco Buttiglione, jako osoba wierząca Kościoła Rzymskokatolickiego, wyraził zdanie, że homoseksualizm jest grzechem podczas przesłuchiwania go przez Komisję Wolności Obywatelskiej, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych. Komisja odrzuciła jego kandydaturę tłumacząc się obawami o braku możliwości podejmowania pozytywnych politycznych działań dotyczących obszaru praw człowieka, w tym walki z dyskryminacją przez zgłoszonego kandydata."
|
| aha mucha | Odp: homoseksualizm chorobą | Geneza i terapia homoseksualizmu
Czym jest męski homoseksualizm?
Rodzące się dziecko jest całkowicie bezbronne i zupełnie zdane na osoby znaczące - matkę i ojca. Swoje potrzeby komunikuje w sposób jasny i wyraźny. Jeśli rodzice je zaspokajają, dziecko wzrasta w poczuciu bezpieczeństwa, że jest ktoś, kto da mu pić, zadba o to, by miał ciepło, przytuli, pocałuje i okaże miłość tylko dlatego, że po prostu jest kochane. Kobieta opiekuje się dzieckiem, daje ciepło, otacza wrażliwością, jest naturalną żywicielką. Mężczyzna daje siłę, podejmuje inicjatywę i zachowania związane z rolą przywódcy. W rodzinie ojciec jest tym, który powinien nauczyć syna, jak być mężczyzną. Nie zawsze jednak tak jest. Chłopiec w kształtowaniu własnej tożsamości potrzebuje zarówno afirmacji ze strony kobiet, jak i mężczyzn. Alan Medinger pisze, że "Pożądanie obcej męskości występuje tylko u mężczyzn, którzy czują deficyt własnej męskości" [1]. Homoseksualizm wskazuje więc, że mężczyzna nie rozwinął w sobie cech związanych z pierwiastkiem męskim. Nie dotyczy to nadmiaru cech kobiecych, ale niepodjęcia zadań związanych z cechami męskimi, takich jak: podejmowanie inicjatywy, roli przywódcy, odpowiedzialności, budowania autorytetu, podejmowania rywalizacji, roli walki i zwyciężania, obdarowywania siłą i poczuciem bezpieczeństwa. "Homoseksualizm nie dotyczy seksu. Raczej jest to ostatecznie kwestia odrzucenia i oderwania od siebie, od innych i od własnej identyfikacji płciowej" [2].
Amerykański psychoterapeuta Richard Cohen w oparciu o swoje obserwacje i badania twierdzi, że nikt nie rodzi się homoseksualistą i nikt nie wybiera pociągu do osób tej samej płci. Ta skłonność jest uwarunkowana rodzinnie, środowiskowo i społecznie. Każdy, kto podejmie wysiłek pracy nad sobą, może dokonać zmiany, gdyż pragnienia homoseksualne są objawem nierozwiązanych zaburzeń z okresu dzieciństwa, które spowodowały zakłócenia dotyczące tożsamości płciowej. Uzdrowienie dokonuje się wtedy, gdy zostaną uzdrowione rany z przeszłości "kobiety potrzebują uleczenia ran zadanych przez matkę, mężczyźni potrzebują uleczenia ran zadanych przez ojca bądź jakichkolwiek innych niewyleczonych ran zadanych przez ważną osobę tej samej płci. I znowu, rany serca mogą być odkryte i uleczone, a potem zrealizowane potrzeby miłości zaspokojone w zdrowych, nieseksualnych związkach" [3].
"Przymiotnik homoseksualny nie określa osoby, tylko opisuje jej myśli, uczucia, pragnienia i zachowania" [4]. Jakie zatem mogą być przyczyny skłonności do osób tej samej płci? Skłonności homoseksualne można porównać do anoreksji, dotykającej najczęściej kobiety - przyczyna powstania zaburzenia jest wynikiem nałożenia się wielu czynników. W przypadku homoseksualizmu, za Richardem Cohenem, można wyróżnić takie czynniki, jak: Dziedziczenie - odziedziczone zranienia, nierozwiązane problemy rodzinne, zakłócone spostrzeganie, filtry umysłowe, predyspozycje do odrzucenia. Temperament - nadwrażliwość, duża potrzeba oparcia, natura artystyczna, nonkonformistyczne zachowania (bardziej kobiece u mężczyzn i bardziej męskie u kobiet). Zranienia homoemocjonalne i zranienia heteroemocjonalne - usidlenie, zaniedbanie, nadużycia, opuszczenie, nałogi, udawanie zachowań, niewłaściwe zachowania seksualne. Zranienia ze strony rodzeństwa/dynamika rodziny - stłumienie, nadużycia, przezwiska. Zranienia obrazu ciała - późne dojrzewanie, ułomność fizyczna, niższy wzrost, chudość, tusza, brak kondycji fizycznej. Nadużycia seksualne - wdrukowanie (impriting) homoseksualne, wyuczone i utrwalone zachowania, substytut uczuć. Zranienia społeczne lub w kontaktach z rówieśnikami - przezwiska, tłumienie, postawa świętoszka, pupilek nauczycieli, słabeusz, brak lub zmniejszona ilość zachowań typowych dla chłopców na różnych etapach ich rozwoju (np. przepychanek czy bijatyk). Zranienia kulturowe - media, system szkolny, przemysł rozrywkowy, internet, pornografia. Inne czynniki - rozwód rodziców czy śmierć któregoś z nich, doświadczenia i wpływy z okresu przed narodzeniem, religia [5].
Społeczeństwo nie potrafi się zdecydować, jaki powinien być mężczyzna. Jak w takim razie wychowywać chłopca, co jest ważne w kształtowaniu się jego tożsamości? Rodzice to osoby, które są najważniejsze w życiu małego dziecka, a jednocześnie, paradoksalnie od nich może ono doświadczyć największych zranień. W wychowaniu i rozwoju dziecka można wskazać pewne ściśle określone, dające się wyróżnić etapy [6]. Pierwszy etap fizycznego kształtowania się to faza fizjologiczna. Zaczyna się ona od momentu poczęcia i trwa mniej więcej do okresu dojrzewania. W chwili narodzin następuje fizyczne oddzielenie od matki, które rozpoczyna fazę kształtowania wstępnej tożsamości. Fizyczne oddzielenie od matki wzmacnia się w momencie "odstawienia od piersi", a psychologicznie ma miejsce, gdy chłopiec nabiera poczucia odrębnej od matki tożsamości. Następnie chłopiec obserwuje ojca i zaczyna rozumieć, że pod wieloma względami jest taki, jak on. Zaczyna się identyfikować z ojcem i naśladować go, chce być do niego podobny. Na tym etapie tożsamość jest prowizoryczna i proces identyfikacji trwa nadal. Kolejna faza to faza afirmacji. Chłopiec potrzebuje wykazać, że jest mężczyzną, sprawdza to zachowując się tak, jak ojciec. Potrzebuje potwierdzenia swojej męskości od ojca i od rówieśników. Uzyskanie potwierdzenia swojej męskości, czyli afirmacja w postaci sygnału od ojca i rówieśników wystarcza, by wewnętrznie zaakceptował fakt, że jest mężczyzną. Istnieje silna potrzeba odnalezienia swojej męskości, potwierdzenia jej, często poprzez męskość drugiego mężczyzny.
|
|
 | | tak to ona | Mężczyzna często zadaje sobie pytania: "Czy mam to, czego mi potrzeba? Czy jestem kimś ważnym? Czy jestem mężczyzną?". Są to pytania kierowane początkowo do ojca. Najgłębsze rany mężczyzny wynikają z tego, w jaki sposób uzyskał odpowiedź na te pytania w czasie dorastania. Najnowsze badania prowadzone nad niemowlętami wykazują, że ojciec odgrywa znaczącą rolę w okresie między 9 a 14 miesiącem życia dziecka, kiedy następuje proces odrywania się dziecka od matki. Zadaniem ojca jest wspieranie dziecka, dodawanie mu odwagi, dawanie poczucia bezpieczeństwa w podejmowaniu ryzyka. Jeśli syn w tym okresie może liczyć na oparcie w ojcu, zabezpiecza go to przed poczuciem odrzucenia. Jeśli ojca dającego poczucie bezpieczeństwa w tym okresie brakuje, chłopiec nie jest w stanie rozłączyć się z matką i pozostaje z nią w symbiozie. Ojciec jest nośnikiem nadziei i poczucia siły związanych z własnymi możliwościami.
Homoseksualni mężczyźni często wzrastają w domach pełnych przemocy, alkoholizmu, w domach, w których ojcowie mają "romans z pracą" albo są zdominowani przez matkę. Często ojcowie są surowi i karzący. Istotny jest tu brak emocjonalnej więzi z ojcem, brak fizycznego kontaktu z nim. Największym pragnieniem dorastającego chłopca, który nie szanuje swojego ojca jest "nie być takim, jak on". Poczucie odrzucenia ze strony ojca jest dla chłopca tak bolesne, że odsuwa się on od ojca, by chronić się przed kolejnymi zranieniami z jego strony. Znowu pojawia się dziecięca obietnica: "Nigdy nie będę taki, jak on!". "Skoro nie będę taki, to jaki mam być"? Chłopiec chroni się przed zranieniami, ale też nie otrzymuje od ojca swojej męskiej tożsamości. Chłopiec pod nieobecność ojca, nie mając realnego wzorca męskiego, będzie tworzył własny obraz tzw. 'prawdziwego mężczyzny'. Okazuje się, że im wcześniej dziecko odczuwa brak ojca, tym zranienie zadane przez niego leży w duszy dziecka znacznie głębiej. "Kto pomoże mi odpowiedzieć na pytanie, co znaczy być mężczyzną?". To ojciec kładzie fundament pod poczucie tożsamości małego chłopca. Ojciec jest pierwszym i najważniejszym mężczyzną w życiu chłopca. "Tak jak kiedyś król pasował kogoś na rycerza, tak ojciec niejako pasuje swego syna na mężczyznę" [7]. Zanim syn stanie się mężczyzną, ma wiele pytań, nie może ich uzyskać od matki, więc odpowiedzi na pytania o męską tożsamość może znaleźć poprzez męskość innych mężczyzn.
W przekazywaniu i uczeniu męskości przede wszystkim ważna jest "obecność ojca przy synu i radość z ich wzajemnego kontaktu, ważna jest obecność mężczyzny, który z ochotą użycza siebie" [8]. Zmierzenie się ze swoją męskością musi nastąpić poprzez uwolnienie ojca, wybaczenie mu jego nieobecności oraz poprzez wyrażenie żalu. "Nie można stać się mężczyzną, nie będąc przedtem synem. Nie można być synem, nie czcząc swego ojca" [9]. Wielu homoseksualnych mężczyzn nie padło nigdy ofiarą nadużyć ze strony ojca, ale ich ojcowie nieśli po prostu swoją ranę, swoją nieumiejętność bycia mężczyzną. Zdarza się, że ojciec nie dorósł do roli ojca, nie potrafił wyrażać swoich uczuć, nie może więc zaofiarować synowi przestrzeni, w której syn mógłby mówić o swoich uczuciach. W tej sytuacji ojciec poprzez swoje zachowania nie dostarcza wiedzy, kim jest mężczyzna. Kiedy zranienia są zbyt bolesne, synowi nie pozostaje nic innego, jak odciąć się od uczuć - odcina się od świata innych ludzi, odcina się od męskości. Syn nie może wyrazić swojej agresji przeciwko swojemu ojcu, więc kieruje ją przeciw sobie; tendencje homoseksualne mogą być tego wyrazem. Niszcząc w sobie męskość, niszczy jakąś część ojca, w ten sposób może go zranić
|
|
|  | | a gdyby | Jaka jest rola kobiety w powstawaniu homoseksualizmu u mężczyzn? Czy matka może się przyczynić do homoseksualności swojego syna? Tak. Kobietę w związku dopełnia i uzupełnia mężczyzna, on daje jej siłę, ona dla niego jest piękna. Jeśli kobieta zostanie opuszczona przez męża, jeśli więcej czasu poświęca on pracy, wódce czy zajmowaniu się sobą, kobieta szuka tego, który stanie się jej partnerem - wybiera wtedy syna. Jest to bardzo niebezpieczne. Zdarza się, że matka deprecjonuje ojca w oczach syna, pokazując go jako nieudacznika czy słabego mężczyznę. Matka trzyma chłopca z dala od jego rówieśników i najchętniej spędza z nim czas sam na sam. Chłopiec jest traktowany jak książę: rozpieszczany, specjalnie traktowany, chroniony przed światem zewnętrznym. Syn staje się nadzieją na wypełnienie miłością jej samotności, nadzieją na stabilność, której nie był w stanie zapewnić ojciec. Uleczenie relacji z matką jest możliwe poprzez dostrzeżenie uzależnień w tej relacji. Matka powinna pozwolić odejść synowi, aby zaczął on żyć. Zerwanie symbiotycznego związku z matką jest szansą na uwolnienie syna. Ten proces jest bolesny, syn musi pożegnać się z rolą "jedynego syna swojej matki"; to, co dobrze znane, musi zostać odrzucone, rodzi się bunt i lęk przed rzeczywistością dorosłego życia.
Mężczyzna homoseksualny, zraniony przez rodzica, uczył się wycofywania z sytuacji, które mu zagrażają, zrywania znajomości, w których występuje choćby cień możliwości bycia odrzuconym. W pewnych powtarzających się okolicznościach podejmował decyzje, które miały go uchronić przed zranieniem, co powodowało zerwanie kolejnej relacji. Pojawiało się coś w rodzaju "dziecięcej przysięgi", która czasami miała bardzo poważne konsekwencje. Pojawiały się słowa: "Nigdy więcej nie pokocham żadnej kobiety" albo "Zawsze już będę niedojdą". Może to rodzić niedojrzały ekshibicjonizm, narcyzm i dziecięcy bunt, czasami tendencję do użalania się nad sobą. Mały chłopiec nie musi być odpowiedzialny (komfortowa sytuacja!), inni muszą być odpowiedzialni za niego, inni ponoszą winę za jego porażki, inni powinni chcieć mu pomóc. Pojawia się silna postawa roszczeniowa. Niestety rodzi to samotność i pogoń za choćby odrobiną przynależności do kogoś. To może prowadzić do kontaktów seksualnych z innymi mężczyznami. Mężczyzna chce zbudować zdrową relację z mężczyzną, ale w środku kryje się zły i zraniony chłopiec. Uczucia miłości i nienawiści istnieją jednocześnie. Potrzebne jest pokochanie i zaakceptowanie tego dziecka wewnątrz dorosłego mężczyzny. To długi i bolesny proces, w którym psychologia przeplata się z łaską.
Jeśli na homoseksualizm spojrzymy jako na obronne zerwanie więzi z rodzicem tej samej płci, zobaczymy źródło zerwania identyfikacji z męskością. Zdarza się, że osoby homoseksualne zostają same ze swoim problemem, bo uważają, że nikt im nie może pomóc, bo ciężar ich zranień wydaje się być znacznie większy niż innych. Psychoterapia daje możliwość zetknięcia się z problemami innych ludzi, dostrzeżenia, że nie tylko oni doświadczyli zranień, że ich problem jest specyficzny, ale mogą się z nim zmierzyć. Nie chodzi o porównywanie się z innymi, ale o próbę zobaczenia, że człowiek nie jest sam w swoim trudzie! Że nie tylko jemu jest ciężko i nie tylko jego boli. Czasami doświadczamy tak wielkiego bólu i trudu, że wydaje nam się to nie do zniesienia, zbyt trudne i chcemy uciekać albo się poddawać. Warto wtedy zobaczyć, że wielu ludzi zmaga się z podobnymi (nigdy takimi samymi) problemami, że sobie radzą, potem mężnieją i stają się światłem dla kogoś. Dotarcie do istoty i źródła problemu, przepracowanie bólu i żalu, zaopiekowanie się dzieckiem wewnętrznym, daje możliwość uzdrowienia.
|
|
| |  | | czyzby | Etapy procesu zdrowienia
Możemy mówić o czterech etapach uzdrawiania homoseksualizmu. W pierwszym z nich następuje uświadomienie sobie problemu i poszukiwanie pomocy. Zmiana jest możliwa w każdym wieku, ważne jest pragnienie zmiany, motywacja skłaniająca do zdrowienia. Zraniony "syn" musi aktywnie uczestniczyć w swoim uzdrowieniu. "Bierne czekanie i czucie się ofiarą ojca lub matki byłoby dla niego zabójcze. Syn musi poczuć tkwiącą w nim siłę" [10]. W konfrontacji z terapeutą i doświadczaniem miłości ze strony innych ludzi, mężczyzna może odnaleźć swoją tożsamość i dojrzeć do bycia mężczyzną. "Każdy mężczyzna w środku jest wojownikiem. Ale decyzję, żeby walczyć, musi podjąć sam" [11]. Pragnienie walki i zwyciężania są mocno wpisane w tożsamość mężczyzny. Afirmacja samego siebie może się dokonać w kontekście afirmacji doświadczanej od Boga, bo tylko On gwarantuje bezwarunkową akceptację. Dzięki kontaktowi z prawdziwym "ja", próby zniewolenia czynione przez rodziców są nieudane, przestają zamazywać w mężczyźnie prawdziwy obraz siebie. Pierwszy etap zdrowienia obejmuje trzy zadania: zerwanie z zachowaniami seksualnymi, tworzenie systemu wsparcia, budowanie poczucia własnej wartości i doświadczanie wartości w relacji z Bogiem. W tym etapie bardzo ważni są heteroseksualni przyjaciele, którzy rozumieją problem i w których homoseksualny mężczyzna może doświadczyć zachowań typowych dla męskiego świata. Nie wystarczy bowiem, aby osoba homoseksualna odcięła się od środowiska gejowskiego, ale trzeba tworzyć szczere, zdrowe, pełne miłości i nieseksualne związki z innymi ludźmi, które pomogą w zaspokojeniu potrzeb emocjonalnych. Męskość kształtuje się w obecności mężczyzn. Istotne jest uznanie ze strony zdrowych, heteroseksualnych mężczyzn. Na tym etapie ważnym elementem jest też poznanie homoseksualnych osób, które weszły już na drogę uzdrowienia. Taką możliwość dają wspominane już grupy wsparcia. Poznanie takich osób i budowanie z nimi nieseksualnych relacji pozwala na wzajemne podbudowywanie się poprzez dzielenie się własnym przeżywaniem procesu uzdrowienia. System wsparcia, który jest konieczny do skutecznego przejścia przez proces psychoterapii powinien więc obejmować heteroseksualnych znajomych rozumiejących problem homoseksualizmu i wspierających pacjenta, którzy niekoniecznie muszą być informowani o problemach w dziedzinie seksualności (doskonale taką rolę spełniają wspólnoty modlitewne), a także osoby homoseksualne, które są już ugruntowane w przekonaniu o możliwości wyjścia z problemu homoseksualności i są na drodze zdrowienia.
Etap drugi to ugruntowanie. Konieczna jest poprawa komunikacji, nabycie umiejętności rozwiązywania problemów, trening asertywności i poprawianie błędnego myślenia. Rozpoczyna się uzdrawianie wewnętrznego dziecka, rozpoznawanie własnych myśli, potrzeb, odczuć. Nawiązane zdrowe relacje z ludźmi, dzięki pracy nad komunikacją i wyrażaniem swoich emocji, mają szansę przerodzić się w prawdziwą i szczerą przyjaźń. Przyjaźń jest tym, co wymaga pracy, ale także odwagi w przyjęciu trudnej prawdy o sobie. Często osoby zranione w relacjach czują się niezrozumiane, mniej ważne od innych, wydaje się im, że są niesłusznie oskarżane. Uczciwe porozumiewanie się w duchu miłości jest jedyną drogą do życia i dorastania w przyjaźni.
Wielkim wyzwaniem dla osób, które wspierają pacjenta wychodzącego na prostą, jest mówienie mu prawdy, która będzie burzyła jego błędne wyobrażenie o sobie samym, ale także będzie pomagała budować prawdziwe "ja". Błędne myślenie osoby homoseksualnej, głęboko zranionej w dzieciństwie podpowiada mu, że nie jest wart kochania takim, jakim jest naprawdę. Towarzyszenie mu w odkrywaniu trudnej prawdy o sobie, przy jednoczesnym zapewnieniu o akceptacji jego jako osoby, pozwala bezpiecznie dorastać do przyjęcia siebie ze swoimi wadami i zaletami. Kochać to pomagać rosnąć, także wtedy, gdy pomoc ta wiąże się z niepokojem, ze stawianiem wymagań, z bolesnymi przeżyciami. Miłość w swej istocie jest troską o los drugiego człowieka, a nie romantycznym szukaniem dobrego nastroju. W środku dorosłego, homoseksualnego mężczyzny przez długie lata był uwięziony mały, zraniony chłopiec. "Jestem inny - znaczy gorszy". W miejscu, w którym chłopiec został zraniony może on budować swoje fałszywe "ja". Odnajduje w sobie to, co jest jego talentem i pracuje nad sobą, by te talenty rozwinąć, by znowu zasłużyć na miłość.
|
|
| | |  | | ona i on | Z homoseksualizmem głęboko związana jest niska samoocena. Niezwykle silna jest potrzeba przypodobania się innym ludziom. Rodzice osób homoseksualnych często mówią: "Był takim pilnym uczniem, nigdy nie sprawiał kłopotów". Widoczna jest ciągła tendencja do zastanawiania się nad tym, "co zmienić, by inni mnie kochali, akceptowali?". Osoby homoseksualne uganiają się za jakimś wyimaginowanym obrazem siebie, za tym, jakimi mogliby się podobać innym. Może pojawiać się myślenie: "Jak będę taki (jakiś, jeszcze nie wiem jaki), to ludzie będą mnie kochali". Wtedy powstaje sytuacja, w której ten kocha mnie za to, tamten za tamto i znowu chłopiec gubi siebie i nie wie już, jaki ma być, by żyć w zgodzie ze sobą. Z niskiej samooceny wynika także lęk przed popełnianiem błędów. Wynika to z braku pewności siebie i lęku przed okazaniem słabości, która grozi w ich mniemaniu odrzuceniem. Mężczyzna zamyka swoje serce i poświęca się budowaniu swojej osobowości, a w perfekcjonizmie odnajduje swoje bezpieczeństwo i sławę. "Życie mężczyzny staje się przygodą, wszystko obiera cel nadprzyrodzony, gdy on wyrzeka się kontroli w zamian za powrót marzeń do jego serca. Czasami te marzenia są pochowane głęboko i trzeba trochę pogrzebać, by je wydobyć. Zwracajmy uwagę na swoje marzenia" [12]. W jego sercu pojawia się przekonanie o tym, że nie może być sobą, bo taki nie zasługuje na miłość. Nowe, wymyślone "ja" jest obroną przed bólem. Następuje proces uzdrawiania dziecka wewnętrznego poprzez uczenie się rozpoznawania własnych myśli, uczuć i potrzeb. Proces psychoterapii pozwala na zmierzenie się z prawdą o tym, jak bardzo mężczyzna wyrzekł się swoich pragnień, jak wyrzekł się siebie budując fałszywe "ja". Pozwala chłopcu odnaleźć siebie i zaakceptować takim, jakim jest - wartym kochania mimo wad i słabości. W to miejsce może wejść już tylko Bóg ze swoją uzdrawiającą miłością, tu psychologia ustępuje miejsca łasce. Budowanie własnej wartości i poczucia bycia kochanym dokonuje się poprzez trud stawania w prawdzie o sobie samym w obliczu Miłości, która jest niezmierzona!
Etap trzeci to uzdrawianie zranień od osób tej samej płci. Następuje tu bolesne i trudne odkrywanie najgłębszych przyczyn zranienia. Osoba musi znaleźć wydarzenie z przeszłości, które doprowadziło do zerwania identyfikacji z własną płcią. "Podstawową przyczyną homoseksualizmu nie jest nieobecność rodzica tej samej płci, ale obronne zerwanie więzi przez dziecko z tym rodzicem". Bóg obdarował nas przykazaniem: "Czcij ojca swego i matkę swoją". Aby dorosnąć do pełni męskości, człowiek musi uwolnić swego ojca. Uzdrowienie syna w relacji z ojcem może się dokonać poprzez doświadczenie bezwarunkowej miłości. Rozpoczyna się proces wyrażania żalu, smutku, złości, ale też przebaczenia i podjęcia odpowiedzialności. Tu pojawia się moment, w którym terapeuta pomagający pacjentowi w procesie zdrowienia może zdać się na wiarę i na uzdrawiającą moc Boga. "Wiara uwalnia nas od presji, że wszystkiemu musimy podołać sami. Jednocześnie uwalnia nas od wątpliwości, czy z tym albo innym człowiekiem da się jeszcze cokolwiek zrobić" [14].
|
|
| | | |  | | a gdyby |
Etap czwarty to uzdrawianie zranień heteroemocjonalnych. "Męskość może być rozumiana jedynie w relacji do żeńskości" [15]. Podobnie, jak w etapie uzdrawiania relacji z mężczyznami, tak i tutaj osoba homoseksualna musi odnaleźć przyczynę zranienia ze strony matki, przeżyć smutek i żal, przebaczyć i odkryć, kim jest kobieta. Musi on podjąć trud, by poznać serce kobiety, zrozumieć, kim ona jest, odrzucić obraz, który do tej pory został wykreowany w jego sercu i głowie poprzez toksyczną relację z matką.
Kobieta potrzebuje czuć, że staje się kimś ważnym dla mężczyzny. Większość kobiet chciałaby uczestniczyć w czymś ważnym, chce wierzyć, że jest w niej coś, czego inni potrzebują. Kobieta chce odegrać w życiu mężczyzny rolę Pięknej. Chce, by o nią walczono, chce być zdobywana, chce być uczestniczką przygody, chce być zaproszona przez mężczyznę do przygody jego życia. Zranionemu w swojej męskości człowiekowi trudno jest pozwolić się kochać, trudno pozwolić kobiecie być blisko - "Dla mnie nie jest łatwe być kochanym, to takie obnażające" [16]. Jednak uzdrowienie serca "trzeba zacząć od zawierzenia siebie". Czego obawia się mężczyzna? Może boi się wielkiej siły, która w nim jest? A może boi się odrzucenia? Może boi się, czy jest wystarczająco męski, by być kochanym? Trudno jest mu uwierzyć w zapewnienia Pięknej, że jest i że będzie z nim towarzysząc mu we wspaniałej przygodzie życia. "W jednej chwili dusza mężczyzny znalazła się w martwym punkcie, a w następnej ogień wrócił do jego oczu i wstyd znikł. Jednak dusze wielu mężczyzn utykają w martwym punkcie na zawsze, ponieważ nikt nigdy nie zachęcił ich, żeby byli niebezpieczni, żeby poznali własną siłę, żeby przekonali się, że mają wszystko, czego im potrzeba!" [17]. Każda kobieta potrzebuje czuć się jedyna, kochana, wybrana, warta tego, by o nią walczono. Mężczyzna może dać kobiecie swoją siłę, to pozwala jej czuć się piękną - mężczyzna doznaje afirmacji ze strony kobiety. Kobiety nie boją się siły mężczyzny, jeśli jest on dobrym człowiekiem. Mężczyzna, zwłaszcza zraniony w relacji heteroemocjonalnej, boi się wejścia w relację z kobietą, ponieważ obawia się próby. Z jednej strony boi się, czy jest "wystarczająco dobry", z drugiej pragnie poddać się próbie, by odkryć, czy ma wszystko, czego potrzeba. "Kobieta w obecności dobrego mężczyzny, prawdziwego mężczyzny uwielbia być kobietą. Jego siła pozwala, aby jej kobiece serce rozkwitało. Jego pogoń ujawnia jej piękno. A mężczyzna w obecności prawdziwej kobiety uwielbia być mężczyzną. Jej piękno pobudza go do grania roli mężczyzny, ujawnia jego siłę. Inspiruje do bycia herosem" [18].
Jednak kobieta nie jest tą, która odpowie na jego podstawowe pytanie: "Czy mam wszystko, czego mi potrzeba?". Nie ma kobiety, która sprawi, że poczuje się on mężczyzną. Kobiecość potrafi obudzić męskość, ale jeśli mężczyzna zdefiniuje swoją męskość tylko poprzez związek z kobietą, może znowu dojść do uzależnienia, a nie do pełnej afirmacji swojej męskości. "Mężczyźnie imię może nadać tylko Bóg. Ponieważ sam Bóg bez wątpienia rozumie, kim jest mężczyzna" [19].
Mężczyznom jednak trudno jest zajmować się swoim życiem wewnętrznym i uczuciami. Chłopiec próbuje kontrolować to, jak żyje i to w jaki sposób żyje, odrzuca wszystko, czego nie da się kontrolować, próbuje nabrać kompetencji. Młody mężczyzna zostanie uleczony i ocalony, jeśli będzie żyć w zgodzie ze sobą, kiedy pozwoli dojść do głosu swoim uczuciom, jeśli przemówi z głębi swojego serca. "Odmowa zaufania Bogu i uciekanie się do kontroli - jest wpisane głęboko w życie każdego mężczyzny" [20]. Poświęca w ten sposób swoje prawdziwe pragnienia i prawdziwą moc, upierając się przy kontrolowaniu.
Proces wychodzenia na prostą to trudny czas odkrywania zranień z dzieciństwa, dotykania braku miłości ze strony rodziców, zmagania się z błędnym sądem o sobie samym, odkrywania męskiej tożsamości.
|
|
| | | | |  | | wytrwałości w czytaniu |
O Autorce Artykuł jest skróconą wersją artykułu autorstwa dr Agnieszki Kozak i o. Wiktora P. Tokarskiego: "Homoseksualista, który nie jest gejem. Nowe wyzwanie dla kapłana i psychologa." Ateneum Kapłańskie, Zeszyt 2(585). Tom 147, wrzesień-październik 2006.
Przypisy A. Medinger, Podróż ku pełni męskości, tł. A. Kowalczyk, Poznań 2005, s. 31. R. Cohen, Wyjść na prostą. Rozumienie i uzdrawianie homoseksualizmu, tł. A. Jankowiak, Kraków 2002, s. 54. R. Cohen, Wyjść na prostą Rozumienie i uzdrawianie homoseksualizmu, [tł. A. Jankowiak], Wydawnictwo Światło-Życie Kraków, 2005 s. 25. S.E. Cox, D. Matheson, B. Dant, Workbook for Men, Salt Lake City 1998, s. 6 - cyt. za: R. Cohen, Wyjść na prostą..., dz. cyt., s. 46 R. Cohen, Wyjść na prostą..., dz. cyt., s. 59-91. A. Medinger, Podróż ku pełni męskości, tł. A. Kowalczyk, Poznań 2005, s. 43. Jabłoński, K. (2006). Będę jak mój tata. Charaktery 9(116) s. 22-25 Jabłoński, K. (2006). Będę jak mój tata. Charaktery 9(116) s. 22-25 A. Medinger, Podróż ku pełni męskości, tł. A. Kowalczyk, Poznań 2005, s. 201 A. Grün, M.M. Robben, Znajdź własną drogę. Duchowe inspiracje do uzdrowienia zranień z przeszłości, tł. R. Zajączkowski, Kielce 2003, s. 152. J. Eldredge, Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy, tł. J. Grzegorczyk, Poznań 2001, s. 142 J. Eldredge, Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy, tł. J. Grzegorczyk, Poznań 2001, s. 142 R. Cohen, Wyjść na prostą. Rozumienie i uzdrawianie homoseksualizmu, tł. A. Jankowiak, Kraków 2002, s.154. A. Grün, M.M. Robben, Znajdź własną drogę. Duchowe inspiracje do uzdrowienia zranień z przeszłości, tł. R. Zajączkowski, Kielce 2003, s. 119 A. Medinger, Podróż ku pełni męskości, tł. A. Kowalczyk, Poznań 2005, s. 18 J. Eldredge, Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy, tł. J. Grzegorczyk, Poznań 2001, s. 131. J. Eldredge, Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy, tł. J. Grzegorczyk, Poznań 2001, s. 85 J.S. Eldredge, Urzekająca. Odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy, tł. M. Sabiłło-Widera, Warszawa 2005, s. 128. J. Eldredge, Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy, tł. J. Grzegorczyk, Poznań 2001, s. 106 J. Eldredge, Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy, tł. J. Grzegorczyk, Poznań 2001, s. 119
Są i inne, poważne artykuły o leczeniu tej choroby (homoseksualizmu)
|
|
| | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | Homofobia chorobą | > Są i inne, poważne artykuły o leczeniu tej choroby (homoseksualizmu) Homofobia jest chorobą, homoseksualizm nie. en.wikipedia.org/wiki/Ted_Haggard
Gott weiß ich will kein Engel sein &mdash Rammstein, Engel
|
|
| | | | | | |  | | Pelagia | Odp: Homofobia chorobą |
żyjemy w świecie, gdzie panuje `kult ciała`, gdzie etyka, moralność są abstrakcją gdzie Religia jest zwalczana
[quode]Homofobia ( określenie pochodzące od słów "homoseksualizm" i "fobia" z gr. Ć̲żÂ phóbos - strach) - irracjonalny lęk przed zetknięciem się z przedstawicielami mniejszości seksualnych[1][2], wstręt, wrogość wobec tych osób[3] lub dyskryminowanie ich ze względu na orientację psychoseksualną[4].[/quode] cytat z wiki o homofobi
ja jestem za leczeniem osób chorych na homoseksualizm, a nie ich dyskryminowaniem nie czuję do nich wstrętu tylko troskę o ich zdrowie
oczywiście leczyć można kogoś kto chce być leczonym
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Leworęcznych też chcesz leczyć? Ludzi o innym kolorze skóry? Wegetarian?
'Pamiętam, że kiedy mijaliśmy kościół katolicki, powiedział: - Czy sądzisz, że twój tata jest dobrym chemikiem? Tutaj przerabiają krakersy sodowe na mięso. Czy twój tata potrafi to robić?' - Kurt Vonnegut, 'Hokus Pokus'
|
|
| | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >Leworęcznych też chcesz leczyć? Ludzi o innym kolorze skóry?<
Leworęczność i kolor skóry nie jest cechą nabytą. Natomiast nikt nie rodzi się homoseksualistą.
>Wegetarian?<
Gdy wegetarianizm zagraża ich zdrowiu - powinni mieć możliwość leczenia. Homoseksualistom chcesz odmówić tej możliwości?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Cytat:Leworęczność i kolor skóry nie jest cechą nabytą. Natomiast nikt nie rodzi się homoseksualistą. No to idź oświeć tych wszystkich naukowców, którzy wcale nie są tego tacy pewni. Cytat:Gdy wegetarianizm zagraża ich zdrowiu - powinni mieć możliwość leczenia. Fakt, to nie było zbyt dobre porównanie - wielu wegetarian nie umie sobie ułożyć diety. Cytat:Homoseksualistom chcesz odmówić tej możliwości? www.apa.org/topics/orientation.html#choice
'Pamiętam, że kiedy mijaliśmy kościół katolicki, powiedział: - Czy sądzisz, że twój tata jest dobrym chemikiem? Tutaj przerabiają krakersy sodowe na mięso. Czy twój tata potrafi to robić?' - Kurt Vonnegut, 'Hokus Pokus'
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Ucz się Jacuś:> www.homoseksualizm.friko.pl/raport.php Ty tak serio? Czytałeś to, zanim wkleiłeś? > >Co ciekawe, wśród działaczy ruchu gejowskiego rozpowszechniło się przekonanie, że homoseksualizm jest zjawiskiem bądź wrodzonym, bądź dziedzicznym, bądź uwarunkowanym genetycznie lub hormonalnie. Tymczasem nauka niczego takiego nie potwierdza.www.ncbi.n(*)tailView&TermToSearch=16369763www.ncbi.n(*)tailView&TermToSearch=15302549> >Wiele badań wykazało, że nie ma wrodzonego homoseksualizmu. O kurka, a dowód na nieistnienie boga też znają? > >Najbardziej znane są obserwacje profesora J. D. Rainera, analizującego przypadki bliźniąt jednojajowych, z których jedno okazywało się hetero-, a drugie homoseksualistą. Czego to badanie dowiodło? > >Profesor W. H. Perloff wykluczył z kolei wpływ hormonów na powstawanie homoseksualizmu, Jak? > >klasyfikując go jako "zjawisko czysto psychiczne". Dlaczego? > >Do podobnych wniosków doszli również tacy uczeni, jak m.in. Karen Horney, Charles Socarides czy Marcel Eck. Nawet tak życzliwi wobec ruchu gejowskiego seksuologowie, jak Masters i Johnson stwierdzili, że źródłem homoseksualizmu są "nabyte preferencje". Na jakiej podstawie ci mili panowie to stwierdzili? > >Z wieloma homoseksualistami jako swoimi pacjentami stykał się już Zygmunt Freud. [...] Jak trzeba, to się pejsatego na pomoc wzywa. Czytałem, że powoływanie się na autorytet Freuda jest passé. > >Bardzo wielu psychologów, psychiatrów i psychoterapeutów nadal uważa zresztą homoseksualizm za zaburzenie orientacji seksualnej. Można wśród nich znaleźć m. in. takie postaci, jak wspominany już van den Aardweg z Holandii, Christa Meves z Niemiec, Abram Kardiner, Richard Cohen oraz Joseph Nicolusi z USA czy Jost Kiser ze Szwajcarii i wielu innych. A reszta? Jakieś dane liczbowe? > >O ile nie ma żadnego dowodu na to, by homoseksualizm był uwarunkowany biologicznie, o tyle istnieje bardzo wiele udokumentowanych przypadków, że jest on preferencją nabytą obyczajowo. I co z tego wynika? > >Wystarczy wspomnieć chociażby ludzi, którzy jako osoby nieletnie zostali wykorzystani seksualnie przez starszych mężczyzn, Ciekawe określenia. > >co stało się początkiem ich homoseksualnej orientacji. Skąd wiadomo o związku przyczynowo-skutkowym? Jakieś liczby? Wszyscy molestowani chłopcy stali się homoseksualistami? Dziewczynki lesbijkami? Jaka jest korelacja? A to o terapii to absolutna perełka naukowa. > >Van den Aardweg nie stosuje w swej pracy żadnych chrześcijańskich teorii czy koncepcji, choć podkreśla, że osoby wierzące mają większą motywację i silniejszą wolę do walki ze swoimi skłonnościami niż osoby niewierzące. No to wiadomo. > >W odróżnieniu od niego na chrześcijańskich podstawach opiera swą działalność holenderski ruch EHAH (Opieka Ewangeliczna nad Homoseksualistami). Założył go w 1975 roku w Amsterdamie były homoseksualista Johan van der Sluis. Przestał być gejem pod wpływem głębokiego nawrócenia religijnego, a swój przypadek opisał w autobiografii zatytułowanej "Nie jestem już taki".> >Wkrótce po wydaniu książki do van der Sluisa zaczęli zgłaszać się z prośbą o pomoc pierwsi geje. Z czasem było ich tak wielu, że postanowił założyć ośrodek pomocy osobom uzależnionym od homoseksualizmu.> >Co roku zgłasza się do niego ok. 50 osób. Fajnie, i co z tego? Wzruszająca historia: > >Niedawno Allard spotkał 20-letniego Turka Dżemala Yalcinkayę. Chłopak czuł odrazę do swojego homoseksualnego trybu życia i trzy razy próbował popełnić samobójstwo. Może to przez muzułmanów? > >Allard poznał go, kiedy Dżemal ciężko ranił się nożem. "Myślałem, że znajdę szczęście w środowisku homoseksualistów -mówi Turek. - Ale w większości to były złe doświadczenia. Ci faceci chcieli jedynie uprawiać ze mną seks. To wszystko działało jak automatyczny pilot. Wiem, że większość ludzi w tym środowisku funkcjonuje i czuje w ten sam sposób. Słowo gay znaczy wesoły, szczęśliwy, i oni zachowują się, jakby tacy byli, ale tak naprawdę nie są szczęśliwi." No tak. Waga tego argumentu jest powalająca. > >Dzięki Allardowi Dżemal przyjął chrzest i odmienił swe życie. Gratulacje, i co z tego? Ten czytałem również w oryginale. Kilka innych również. www.homoseksualizm.friko.pl/psychologia.php Tutaj jest trochę więcej cyferek, ale... > >Dzisiaj homoseksualiści są nie tylko nieproduktywnymi "seksualnymi darmozjadami". Werbują innych, tworzą wspólnoty, zaczynają wyśmiewać i podkopywać stare cnoty lojalności wobec Boga, rodziny i kraju. To jest artykuł naukowy? > >Na nowo określili znaczenie "dobra" i "zła" i z pogardą traktują pogląd, że uczciwa praca i seks w ramach małżeństwa są społecznymi aktami niezbędnymi dla przetrwania człowieka. Kandydat do IgNobla. > >Będą czuli niezadowolenie z życia i siebie samych, będą cierpieć pogardę ze strony społeczeństwa i poszukiwać nadmiernych podniet (w rozrywce, podejmowaniu ryzyka, narkotykach, seksie).> >Buntownicy, tacy jak złodzieje i homoseksualiści, zwykle będą "czuć się bezpiecznie" jedynie w towarzystwie ludzi swojego pokroju.> >Dlatego, jak utrzymuje tradycyjna teoria, buntownicy będą odreagowywać, szydząc z ludzi produktywnych, mimo że im zazdroszczą i ich nie znoszą. To jest dobre... Zdarza się, że zachowania homoseksualne są wynikiem traumy, owszem. W zakładach karnych zachowania takie też są częstsze, niż w populacji ogólnej. Mam Ci wyjaśnić dlaczego? To jednak nie dowodzi, że homoseksualizm można wyleczyć. To są jakieś nieudane opiniotwórcze, żeby nie powiedzieć propagandowe referaty. Błędy i demagogia. A może ja coś jeszcze w PubMedzie wyszukam?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | Ucz się Jacuś. Jeszcze bym ci polecił naukę logicznego myślenia, gdybym miał choć cień nadziei, że podoła temu zadaniu potencjał twojego mózgu.
Homoseksualizm, drogi Jacusiu, nie może być uwarunkowany genetycznie. Gdyby były geny za to odpowiedzialne, to na przestrzeni wieków te geny powinny zaginąć, ponieważ homoseksualiści, aczkolwiek zdarza się, że mają dzieci, to mają je dużo rzadziej i dużo mniej. Zatem na przestrzeni wieków powinna nastąpić eliminacja takich hipotetycznych genów, jeśli zaś nie nastąpiła, to homoseksualizm nie jest uwarunkowany genetycznie.
Homoseksualizm daje się leczyć. Pójdź niedouczku do biblioteki lubelskiej AM (o ile cię wpuszczą), zajrzyj do Medycyny po Dyplomie z maja 2002 roku. Tam mądrzejsi od ciebie piszą o tym. I ucz się, ucz i jeszcze raz ucz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Ucz się Jacuś. Jeszcze bym ci polecił naukę logicznego myślenia, gdybym miał choć cień nadziei, że podoła temu zadaniu potencjał twojego mózgu. Roberciku, jakiś ty miły. Dziękuję ci bardzo za troskę. > Homoseksualizm, drogi Jacusiu, nie może być uwarunkowany genetycznie. Roberciku, może, nawet jeśli nie jest. Jest cechą wieloczynnikową, niekoniecznie genetyczną. Nie musi być uwarunkowany genetycznie, żeby był wrodzony, podobnie jak fokomelia, czy FAS. > Gdyby były geny za to odpowiedzialne, to na przestrzeni wieków te geny powinny zaginąć, ponieważ homoseksualiści, aczkolwiek zdarza się, że mają dzieci, to mają je dużo rzadziej i dużo mniej. Ale mają rodzeństwo (konkretnie, zazwyczaj mają starszych braci), a cechy mogą być dziedziczone ze zmienną ekspresją. Ponadto nie same geny są odpowiedzialne, ale również środowisko w czasie rozwoju płodowego. No a lesbijki mają dzieci dość często. Na własne homoseksualne życzenie zresztą. > Zatem na przestrzeni wieków powinna nastąpić eliminacja takich hipotetycznych genów, jeśli zaś nie nastąpiła, to homoseksualizm nie jest uwarunkowane genetycznie. Bajki waszmość opowiadasz. O dziedziczeniu waszmość pojęcia nie masz. Powtórka z genetyki waszmości czeka. www.genety(*)pl/rodowod/wzory_rodowodow.php> Homoseksualizm daje się leczyć. Pójdź niedouczku do biblioteki lubelskiej AM (o ile cię wpuszczą), zajrzyj do Medycyny po Dyplomie z maja 2002 roku. A zajrzę, zajrzę. Ty zaglądałeś? > Tam mądrzejsi od ciebie piszą o tym. Bardziej utytułowani nie znaczy, że mądrzejsi. > I ucz się, ucz i jeszcze raz ucz. Jasne, wzajemnie. Lekarz uczy się całe życie.
Zhisteryzowanym dziewczętom zalecam małżeństwo, ponieważ uleczyć je może ciąża. -- Hipokrates
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Małgorzata Leśniak (3242 punktów) | >>Homoseksualizm, drogi Jacusiu, nie może być uwarunkowany genetycznie. > Roberciku, może, nawet jeśli nie jest.
Może, może... Wśród braci homoseksualistów częściej występuje jednakowy odcinek chromosomu Xq28. Prawdą jest natomiast, że nie jest znany, jak dotąd, pojedynczy gen lub grupa genów warunkujących orientację homoseksualną.
>>Gdyby były geny za to odpowiedzialne, to na przestrzeni wieków te geny powinny zaginąć, ponieważ homoseksualiści, aczkolwiek zdarza się, że mają dzieci, to mają je dużo rzadziej i dużo mniej.
Genetyczna wartość przystosowawcza to wkład materiału genetycznego w następnym pokoleniu organizmu o danym genotypie porównywany z wkładem innych organizmów z tej samej populacji. A zatem, z definicji, proces doboru naturalnego prowadzi do przewagi genotypów o najwyższej wartości przystosowawczej. Przewaga jednego nie oznacza eliminacji drugiego...
> Ale mają rodzeństwo (konkretnie, zazwyczaj mają starszych braci), a cechy mogą być dziedziczone ze zmienną ekspresją. Ponadto nie same geny są odpowiedzialne, ale również środowisko w czasie rozwoju płodowego.
Homoseksualni mężczyźni to zazwyczaj jedynacy lub też najmłodsze dzieci w rodzinie, przy spełnionym dodatkowym warunku silnej identyfikacji uczuciowej z matką, a nie z ojcem. Lesbijki zaś to najczęściej najstarsze córki w rodzinie, bardziej emocjonalnie związane z ojciem, nie matką. Również procesy hormonalne w życiu płodowym formują predyspozycje do danej orientacji, ale jej nie przesądzają. Ponadto, między innymi badania sekcyjne mózgu homoseksualistów sugerują ich dwukrotnie mniejszy, w porównaniu z heteroseksualnymi mężczyznami, środkowo-przedni obszar podwzgórza. Mogłabym tu jeszcze wymienić prenatalne wpływy psychosocjalne...
>>Homoseksualizm daje się leczyć.
Próby reorientacji kończą się czasami tragicznie...Tak więc, patrząc na dyskusję szanownych panów, rację przyznaję Jackowi. Jak zwykle zresztą...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >Próby reorientacji kończą się czasami tragicznie...<
Próba wycięcia pęcherzyka żółciowego też może się CZASAMI skończyć zgonem. Czy zatem zabronisz cholecystektomii?
>proces doboru naturalnego prowadzi do przewagi genotypów o najwyższej wartości przystosowawczej. Przewaga jednego nie oznacza eliminacji drugiego...<
W jednej populacji, w przypadku genów mających negatywny wpływ na rozród prowadzi do niemal całkowitej eliminacji. Nie zawsze całkowitej - ale wtedy odsetek osobników z ekspresją genu/genów jest znikomy. I dlatego odsetek ludzi z np. mukowiscydozą jest tak niski - bo osobnicy nią dotknięci rzadziej się rozmnażają, niż nie dotknięci. Wysoki odsetek homoseksualistów w społeczeństwie, przy uwzględnieniu niewątpliwie negatywnego wpływu tej CHOROBY na rozród, dowodzi, że nie jest on CHOROBĄ uwarunkowaną genetycznie.
>Tak więc, patrząc na dyskusję szanownych panów, rację przyznaję Jackowi. Jak zwykle zresztą...<
Chyba raczej pokazałaś swoją emocjonalną sympatię do podobnego tobie intelektualnie i ideologicznie socjałka Jacusia. Bo nie znasz dobrze udokumentowanych wyników leczenia homoseksualizmu przez dr Roberta Spitzera, opisanych w Medycynie po Dyplomie z 2002 roku, które poleciłem przestudiować niedouczkowi Jacusiowi. Trochę też znajdziesz o Spitzerze w internecie. Ucz się Gosieńko, ucz - w prowincjonalnym Krakówku też chyba mają jakiś uniwerek...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Czy zatem zabronisz cholecystektomii? Mleczarzu Tewje, lobotomię przestano przeprowadzać, chociaż pomysłodawca tej metody terapii dostał za nią nagrodę Nobla. > W jednej populacji, w przypadku genów mających negatywny wpływ na rozród prowadzi do niemal całkowitej eliminacji[...] Jeszcze długa droga przed tobą, reb Tewje. > Bo nie znasz dobrze udokumentowanych wyników leczenia homoseksualizmu przez dr Roberta Spitzera, opisanych w Medycynie po Dyplomie z 2002 roku, które poleciłem przestudiować niedouczkowi Jacusiowi. Trochę też znajdziesz o Spitzerze w internecie. Rob Tewje ma znów problemy z czytaniem. Centrum Informacji Naukowej:Psychiatra z Uniwersytetu Columbia dr Robert Spitzer przebadał 200 homoseksualnych mężczyzn i kobiet, którzy chcieli zostać heteroseksualistami i szukali w tym celu pomocy psychoterapeutów. Spitzer przeprowadził z każdym z nich wywiady telefoniczne trwające po 45 minut. Osoby biorące udział w badaniu musiały odpowiedzieć na 60 pytań dotyczących ich odczuć i zachowań seksualnych przed rozpoczęciem i po ukończeniu terapii. Wszyscy stwierdzili, że zmienili orientację płciową, przy czym 66 proc. mężczyzn i 44 proc. kobiet zadeklarowało, że pozostają w dobrych związkach z partnerami płci przeciwnej przez co najmniej pięć lat. Większość badanych przyznała, że zastosowała więcej niż jedną strategię terapeutyczną. Około 50 proc. uznało że najbardziej pomocną metodą była pomoc specjalistów - najczęściej psychologów. Tymczasem dwaj psychologowie nowojorscy: Ariel Shidlo i Michael Schroeder, badali 202 gejów i lesbijek, którzy w latach 1995-2000 także przeszli podobną terapię. Na podstawie półtoragodzinnych rozmów z nimi ustalili, że 178 spośród nich nie udało się zmienić orientacji seksualnej, 18 osób deklarowało, że znalazły się w wewnętrznym konflikcie albo przestały się interesować seksem, i tylko sześć powiedziało, że zostały heteroseksualistami. Spitzer przyznał, że badana przez niego grupa nie była reprezentatywna dla całej populacji homoseksualnej i składała się głównie z osób pochodzących ze środowisk religijnych o konserwatywnych przekonaniach. Uczony przyznał ponadto, że nie może oszacować na podstawie swoich wyników, jaki w rzeczywistości procent homoseksualistów może zmienić swoją orientację. Podkreśla jednak, że jego badania wskazują na istnienie takiej możliwości przynajmniej dla niektórych osób. Dla twojej informacji: zachowanie homoseksualne to nie homoseksualizm. Szalom. P.S. Zamiast udawać półtora doktora idź sobie na mecz. Dziś tam, gdzie jesteś, gra GKS vs Polonia.
Rozhisteryzowanym dziewczętom zalecam małżeństwo, ponieważ uleczyć je może ciąża. -- Hipokrates
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | > lobotomię przestano przeprowadzać<Nieprzejednany wrogu picia mleka wiadrami  , widzę, że nie rozróżniasz cholecystektomii od lobotomii... Przestań udawać doktorka. Cholecystektomia każdego dnia łącznie z dzisiejszym ratuje życie wielu ludziom na świecie. > Jeszcze długa droga przed tobą<Przed każdym doktorkiem jest jeszcze długa droga. Ty nawet jej nie rozpocząłeś... > Wszyscy stwierdzili, że zmienili orientację płciową...........<Jacuś ofermo, co ty cytujesz? Tu masz rzeczywiste wyniki badań Spitzera: www.flipsi(*)bertSpitzerOnHomosexuality.htm> Tymczasem dwaj psychologowie nowojorscy:<Wiarygodne badania NAUKOWE dotyczące leczenia przeprowadzają lekarze. Psycholog nie jest lekarzem. Lekarzem jest psychiatra. Spitzer jest psychiatrą. > Ariel Shidlo<No tak - pejsaty... wiarygodny jak cholera, hehehehe  > badali 202 gejów i lesbijek, którzy w latach 1995-2000 także przeszli podobną terapię.<Podobną - ale nie taka samą. By podważyć wyniki cudzych badań, porównuje się wyniki takiego samego leczenia w kohorcie badanej wybranej na podstawie takich samych kryteriów, jakbyś niedouczku nie wiedział. > Spitzer przyznał, że badana przez niego grupa nie była reprezentatywna dla całej populacji homoseksualnej i składała się głównie z osób pochodzących ze środowisk religijnych o konserwatywnych przekonaniach<No i co z tego? Np. rezultaty leczenia dzieci chorych na gruźlicę nie są reprezentatywne dla całej populacji gruźlików - co nie przeszkadza, by dzieci leczyć, gdy wśród dzieci dana metoda leczenia gruźlicy okaże się skuteczna. > Dla twojej informacji: zachowanie homoseksualne to nie homoseksualizm.<Dla twojej informacji - żaba nie jest motylkiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > widzę, że nie rozróżniasz cholecystektomii od lobotomii... Tak, jak ty nie odróżniasz wskazań do cholecystektomii od homoseksualizmu. Podałem prosty kontrprzykład, i znów Robuś zagubiony, chociaż inni pojęli. > Tu masz rzeczywiste wyniki badań Spitzera: Mam ci przetłumaczyć, żebyś mógł stwierdzić, że to było to samo, tylko streszczone i po polsku? Uważaj: przeczytałem, ze zrozumieniem. > >Ariel Shidlo> No tak - pejsaty... wiarygodny jak choleraDr. Robert Spitzer:a 67-year-old psychiatry professor at New York's Columbia University, good-humouredly describes himself as a "Jewish atheist" > By podważyć wyniki cudzych badań, porównuje się wyniki takiego samego leczenia w kohorcie badanej wybranej na podstawie takich samych kryteriów. Nie.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mohawk (2936 punktów) | > Dr. Robert Spitzer:a 67-year-old psychiatry professor at New York's Columbia University, good-humouredly describes himself as a "Jewish atheist" No nie! Sami pejsaci. Objawy chorobowe mogą się u pacjenta nasilić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >No nie! Sami pejsaci. Co ja poradzę? To nie dla mnie stanowi kryterium wiarygodności.
Pozdrawiam.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Małgorzata Leśniak (3242 punktów) | >Wysoki odsetek homoseksualistów w społeczeństwie, przy uwzględnieniu niewątpliwie negatywnego wpływu tej CHOROBY na rozród, dowodzi, że nie jest on CHOROBĄ uwarunkowaną genetycznie.
Wysoki? Populacja osób o homoseksualnej orientacji obejmuje około 4% ogółu społeczeństwa, niezależnie od regionu świata, rasy i kultury. To może oznaczać, że najbardziej prawdopodobne są biologiczne (w tym genetyczne) przyczyny tej orientacji. Nie wierzysz? Poszukaj (choćby w internecie) wyników badań Doernera, McGinley'a, Warda, Wernera...
>Chyba raczej pokazałaś swoją emocjonalną sympatię do podobnego tobie intelektualnie i ideologicznie socjałka Jacusia.
Owszem. Pokazałam. Prawidłowa diagnoza, doktorku... A nie zdiagnozowałeś przy tej okazji u siebie Zespołu Hoovera?
>Bo nie znasz dobrze udokumentowanych wyników leczenia homoseksualizmu przez dr Roberta Spitzera, opisanych w Medycynie po Dyplomie z 2002 roku, które poleciłem przestudiować niedouczkowi Jacusiowi. Trochę też znajdziesz o Spitzerze w internecie. Ucz się Gosieńko, ucz - w prowincjonalnym Krakówku też chyba mają jakiś uniwerek...
Oj, znam. Z oryginalnego źródła: "Can Some Gay Men and Lesbians Change their Sexual Orientation? 200 Partic**ants Reporting a Change from Homosexual to Heterosexual Orientation" (Archives of Sexual Behavior, 2003). Nie muszę szukać w internecie informacji o istotnych kwestiach związanych z homoseksualizmem. Do tego co już napisał Ci Jacek dodam, że Spitzer swe badania przeprowadził na próbie 143 mężczyzn i 57 kobiet. Stwierdził ponadto, że u badanych, którzy mieli przed rozpoczęciem leczenia kontakty heteroseksualne, satysfakcja z tego rodzaju kontaktów wzrosła po jego ukończeniu; po leczeniu zwiększył się odsetek badanych z fantazjami o treściach heteroseksualnych towarzyszących masturbacji; orientacja seksualna jest bardziej plastyczna u kobiet niż u mężczyzn, u osób, które przed leczeniem nie były zainteresowane płcią przeciwną, leczenie nie rozbudziło tak silnego pobudzenia heteroseksualnego jak u osób wcześniej zainteresowanych przeciwną płcią. Rozumiesz? Na osoby, które przed terapią deklarowały zainteresowanie tylko i wyłącznie osobami tej samej płci, praktycznie żadne formy terapii nie działały...Interesujące w tym kontekście są również wyniki badań Nicolosiego ("Healing Homosexuality: Case Stories of Reparative Therapy", 1997). Ustalił mianowicie, że jedna trzecia gejów, którzy poddali się reorientacji, w jakiejś mierze ujawniła pobudliwość heteroseksualną, jedna trzecia zredukowała pobudliwość wobec mężczyzn i jedna trzecia nie zmieniła swoich preferencji seksualnych. Na nich również żadne dostępne formy terapii nie działały...
A skąd wiesz, że w Krakówku (prowincjonalnym) jest uniwerek? Znalazłeś stosowną informację w internecie? Długo szukałeś? >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
> Wysoki? Populacja osób o homoseksualnej orientacji obejmuje około 4% ogółu społeczeństwa, niezależnie od regionu świata, rasy i kultury.<Ucz się Gosieńko - tego nie przestanę powtarzać. W normalnej Australii odsetek homoseksualistów wśród mężczyzn wynosi 1,6%. W politpoprawnej, wielbiącej zboczeńców dzisiejszej Hameryce ten odsetek sięga już 5%. W więzieniach zachowania homoseksualne są jeszcze powszechniejsze, a w starożytnej Grecji niemal każdy facet się pedalił. Tak wygląda ta twoja "niezależność od regionu świata, rasy i kultury"  Aaaaa, uprzedzam - nie marudź, że co innego "orientacja" a co innego " zachowanie" a co innego "choroba". Tego nie da się obiektywnie ocenić. Obiektywne jest tylko to - czy ktoś się lesbijczy lub pedali, czy nie. > To może oznaczać, że najbardziej prawdopodobne są biologiczne (w tym genetyczne) przyczyny tej orientacji.<Nie ma żadnych dowodów na uwarunkowania genetyczne. Biologiczne (typu rozwój tej choroby na tle innych chorób psychicznych lub zaburzeń hormonalnych) już prędzej. Ale najczęściej pedalstwo czy lesbijstwo jest nabyte, o czym świadczy wysoki odsetek homoseksualistów, którzy zachorowali na tę chorobę w wyniku uwiedzenia przez homoseksualistę. Wiesz, jak wielu zmuszanych do poniżajacych stosunków homoseksualnych więziennych "cweli" czy "parów" powiela ten chory rodzaj zachowań seksualnych po wyjściu na wolność? > Oj, znam. Z oryginalnego źródła: "Can Some Gay Men and Lesbians Change their Sexual Orientation? 200 Partic**ants Reporting a Change from Homosexual to Heterosexual Orientation" (Archives of Sexual Behavior, 2003).<Nie popisuj się - wpis wyżej dla Jacusia podałem źródło, z wynikami. > po leczeniu zwiększył się odsetek badanych z fantazjami o treściach heteroseksualnych towarzyszących masturbacji; (...) Rozumiesz? Na osoby, które przed terapią deklarowały zainteresowanie tylko i wyłącznie osobami tej samej płci, praktycznie żadne formy terapii nie działały...<Gosieńko, masz u mnie taryfę ulgową jako mieszkanka miasta słynącego z rozmaitych porąbańców, ale bez przesady... Zwiększył się odsetek osób z fantazjami heteroseksualnymi, a nie ilość czy częstotoliwość fantazji heteroseksualnych u osób, które takie fantazje miały wcześniej. To świadczy o skuteczności leczenia. > Interesujące w tym kontekście są również wyniki badań Nicolosiego ("Healing Homosexuality: Case Stories of Reparative Therapy", 1997). Ustalił mianowicie, że jedna trzecia gejów, którzy poddali się reorientacji, w jakiejś mierze ujawniła pobudliwość heteroseksualną, jedna trzecia zredukowała pobudliwość wobec mężczyzn i jedna trzecia nie zmieniła swoich preferencji seksualnych. Na nich również żadne dostępne formy terapii nie działały...<Gosieńko kochanie, czemu musisz potwierdzać obiegową opinię, że w Polsce każdy, nawet największy tłumok uważa, że lepiej zna sie na medycynie od lekarzy? Leczenie jest skuteczne nie tylko wtedy, gdy wszyscy leczeni są wyleczeni. Aż 33% to wynik wspaniały - gdyby takie rezultaty były u chorych z rakiem owsianokomórkowym... > A skąd wiesz, że w Krakówku (prowincjonalnym) jest uniwerek?<A tak jakoś mi się wydawało. Kiedyś był, kształcili tam wybitnych teologów, bardzo wybitnych astrologów i jeszcze bardziej wybitnych specjalistów od leczenia choróbsk wszelakich przy pomocy kości z serca jelenia i sproszkowanego rogu jednorożca, zatem kto mędrszy uciekał na inne uczelnie. A dziś nie wiem - podpowiedz mi, jest tam jeszcze jakaś szkółka, gdzie uczą podobnych mądrości jak drzewiej??
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Małgorzata Leśniak (3242 punktów) | Roberciku kochany, Satanisławie drogi - Ty masz jednak Zespół Hoovera...oj, masz...
A skoro Żydzi są jednak dla Ciebie autorytetem (vide Spitzer) to ja Ci z przyjemnością wielką coś napiszę: Im ata maamin sze-ata jachol le-kalkel taamin sze-gam ata jachol le-taken...
Z prowicjonalnego Krakówka, ze spitzerowskim pozdrowieniem...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | > Roberciku kochany, Satanisławie drogi - Ty masz jednak Zespół Hoovera...oj, masz...<Ciekawie diagnozujesz - na podstawie internetowych wpisów. Chiromancją i irydologią też się parasz?  > A skoro Żydzi są jednak dla Ciebie autorytetem (vide Spitzer)<Nie Żydzi, tylko naukowcy. Naukowiec to jest ktoś, dla którego obiektywna prawda jest ważniejsza od ideologii, stołka, koneksji, itp. Mój imiennik pokazał, że mimo wcześniejszych błędów (był jednym z pacanów, którzy głosowali za wykreśleniem homoseksualizmu z klasyfikacji chorób) - prawda jest dla niego ważniejsza. > to ja Ci z przyjemnością wielką coś napiszę: Im ata maamin sze-ata jachol le-kalkel taamin sze-gam ata jachol le-taken...<To ja Ci w rewanżu z przyjemnością zadedykuję ten mądry tekst: A kiki prr makuane kite lile, la la la la la la A kiki prr kikiuane kite lile la la la la la la Kumbala tumbala malonga la la la la la la A kiki prr takuana pitonga la la la la la la E dżamboszi para bara E dżamboszi para bara Bulunga te, szelunga te, te e szerapapa Ramaja, u, u, u, Ramaja Awantu Ramaja, miranda kumbala u, u, u Ramaja, u, u, u, Ramaja Awantu Ramaja i kumbala
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Małgorzata Leśniak (3242 punktów) | >To ja Ci w rewanżu z przyjemnością zadedykuję ten mądry tekst: >A kiki prr makuane kite lile, la la la la la la
Mój tekst w tłumaczeniu z hebrajskiego brzmi tak: "Jeśli myślisz, że jesteś zdolny niszczyć, pomyśl i o tym, że zdolny jesteś odbudować". To bardzo mądre zdanie wypowiedział pewien Żyd. Naukowiec. Dla niego obiektywna prawda była ważniejsza od ideologii, stołka i koneksji. Czy Twój tekst zadedykowany mi w rewanżu brzmi równie mądrze? Tak sądzisz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
>Mój tekst w tłumaczeniu z hebrajskiego brzmi tak<
No to nie możesz od razu napisać po ludzku? Nie jestem zainteresowany narzeczami dzikusów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Zwiększył się odsetek osób z fantazjami heteroseksualnymi [...] To świadczy o skuteczności leczenia. O skuteczności leczenia świadczyłby spadek ilości osób z fantazjami homoseksualnymi. Pokaż mi to w wynikach badań Spitzera.
>czemu musisz potwierdzać obiegową opinię, że w Polsce każdy, nawet największy tłumok uważa, że lepiej zna sie na medycynie od lekarzy? Ty to potwierdzasz o wiele dobitniej.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | > >Zwiększył się odsetek osób z fantazjami heteroseksualnymi [...] To świadczy o skuteczności leczenia.> O skuteczności leczenia świadczyłby spadek ilości osób z fantazjami homoseksualnymi.<Icuś, rozmowy z tobą są coraz bardziej męczące. Ty nic tłuku nie kumasz!!!! Spadek ilości osób z fantazjami homoseksualnymi nie świadczy o wyleczeniu z lesbijstwa/pedalstwa. Świadczy przede wszystkim o spadku zainteresowania seksem. Przy pojawieniu się fantazji heteroseksualnych u leczonych homoseksualistów jest poświadczone i zainteresowanie seksem i jasno jest określona preferencja seksualna. Jak dalej nie kumasz, to dam ci przykład: Dzwoni do mnie Jacuś i pyta się, czy jestem heteroseksualny. Potwierdzam. Icuś zadaje mi drugie pytanie - czy miałem dziś fantazje heteroseksualne. Odpowiadam, że nie, bo miałem dziś tak wielu pacjentów - bęcwałów, którzy podobnie jak Jacuś nic nie rozumieli, i jestem tak zmęczony, że nie myślałem dziś o nagich, długonogich i cycatych blondynkach. Jacuś wyjmuje kajecik, drapie się po głowie a następnie po jajach i śliniąc się notuje stękając z wysiłku: "U Satanisława brak dziś fantazji heteroseksualnych - czyli Satanisław stał się pederastą"  Jacuś, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Ty nic tłuku nie kumasz!!!! Kumam, kumam. Przykład innego rodzaju: pacjenta z hipernatremią nie wyleczysz podając mu jedynie potas.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >Kumam, kumam. Przykład innego rodzaju: pacjenta z hipernatremią nie wyleczysz podając mu jedynie potas.<
Tylko ci się wydaje, że kumasz, więc dajesz niedorzeczne analogie. Homoseksualizm nie może u tego samego pacjenta współistnieć heteroseksualizmem. Za to hipernatremia może współistnieć i z hiperkaliemią, i z hipokaliemią, i z prawidłowym stężeniem potasu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Homoseksualizm nie może u tego samego pacjenta współistnieć heteroseksualizmem. Słyszałeś o biseksualizmie? Biseksualiści mają fantazje homoseksualne i heteroseksualne. > Za to hipernatremia może współistnieć i z hiperkaliemią, i z hipokaliemią, i z prawidłowym stężeniem potasu. Moja analogia jest jak najbardziej do rzeczy. Zapytaj jakiegoś internistę. Poza tym mógłbyś się bardziej wysilić, np. >"Jacek, placek - jedno i drugie płaskie i niskie" ...czy coś w tym stylu. Pozdrowienia... od Ani Sphincter.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | > >Homoseksualizm nie może u tego samego pacjenta współistnieć heteroseksualizmem.> Słyszałeś o biseksualizmie?<Homoseksualizm i heteroseksualizm to wyłączne zainteresowanie tylko jedną płcią. Biseksualizm to zainteresowanie dwoma płciami. Czyli homoseksualizm nie może współistnieć z heteroseksualizmem, bo nie można interesować się wyłącznie jednym, gdy interesujesz się dwoma, niedouczku bezmyślniaczku. > moja analogia jest jak najbardziej do rzeczy<Tylko wtedy, gdy tą rzeczą jest dupa  > Pozdrowienia od Ani Sphincter<Ten brodaty dowcip śmieszył w pierwszym miesiącu studiów i tylko prostaczków. Podobnie jak dowcipy o curvatura ventriculi minor. Nudziarzu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Homoseksualizm i heteroseksualizm to wyłączne zainteresowanie tylko jedną płcią.> Biseksualizm to zainteresowanie dwiema płciami. Zatem, ponieważ u pacjentów Spitzera pojawiło się zainteresowanie przeciwną płcią, ale zainteresowanie płcią własną nie znikło, nie stali się heteroseksualistami tylko biseksualistami. > >Pozdrowienia od Ani Sphincter Ten dowcip nie ciebie miał śmieszyć, ale jeśli koniecznie chcesz wiedzić, co chciałem ci przekazać, to poproszę francuskiego strażnika, żeby ci to wyjaśnił. Od Ani Sphincter to pogrubione, gdybyś nie mógł zrozumieć. Monty Python i Święty Graal: Nie mam dłużej ochoty z tobą gadać [...]. Pierdzę ogólnie w twoim kierunku. [...]
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Basia (364 punktów) | >nikt nie rodzi się homoseksualistą.
skąd wiesz?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | estetka (708 punktów) | >>nikt nie rodzi się homoseksualistą. >skąd wiesz?
kazdy to wie kto intersuje sie chociazby w minimalnym stopniu tematem.
"Przestancie zdobywac wiedze a skoncza sie wasze dylematy" Lao Tseu
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Małgorzata Leśniak (3242 punktów) | Odp: homoseksualizm chorobą | >Są i inne, poważne artykuły o leczeniu tej choroby (homoseksualizmu) >
Richard Cohen to były (?) homoseksualista. Opracował wiele narzędzi i technik, które, według niego, mają okazać się przydatne na czterech etapach uzdrowienia homoseksualisty. "Leczy" homoseksualizm między innymi poprzez dotyk (terapia więzi) i masaż terapeutyczny. To daje dużo do myślenia. Szczególnie w kontekście homofobii. Wszak homofobia to nic innego tylko silny lęk wobec osób tej samej płci, wynikający z obawy przed ewentualną homoseksualnością własnego JA. Dla rodziny (żona plus trójka dzieci) Cohen jest już wyleczonym homoseksualistą, dla siebie samego - jak widać nie. Dotykając i przytulając swoich homoseksualnych pacjentów wyraźnie dopieszcza swoje ego. Niech więc nie pisze bzdur na temat homoseksualizmu, bo taka to choroba jak on dziewica orleańska. Lepiej by było, gdyby coś sensownego o homofobii napisał. I sam się zaczął leczyć. Z homofobii, nie homoseksualizmu...
|
|
| | | | | | |  | | Ja i On | analfabetom przypominam, że autoeami tego opracowania są dr Agnieszka Kozak i o. Wiktora P. Tokarski
|
|
| | | | | | | |  | | LEGION. (3161 punktów) | Cytat:analfabetom przypominam, że autoeami tego opracowania są dr Agnieszka Kozak i o. Wiktora P. Tokarski Nie jezdem alfabeta i umiem s gugla kożystać.Dr Agnieszka KozakZajmuje się psychologią zarządzania, a Jej rewelacje nie są zgodne z tym co twierdzą prawdziwi seksuologowie(jak choćby Jaczewski czy Lew - Starowicz). A o wykształceniu Wiktora Tokarskiego (podobno ojca) nie ma ani słowa.
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
| | | | | | | | |  | | frater | wiem Bracie Ty jesteś głównie gawędziarz
|
|
| | | | | | | | | |  | | LEGION. (3161 punktów) | Cytat:wiem Bracie Ty jesteś głównie gawędziarz Nie jestem Twoim bratem. Naprawdę. Ale rano pogadam z ojcem, tak dla pewności. 
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
| | | | | | | | | | |  | | frater | czyżbyś nie pochodził od Adama i Ewy?
nie wciśniesz mi bajki, że pochodzisz od małpki
Pokój i Dobro
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | LEGION. (3161 punktów) | Cytat:czyżbyś nie pochodził od Adama i Ewy? No nie bardzo, chyba, że jestem adoptowany. Myślę,że czas na poważną rozmowę z rodzicami... Cytat:nie wciśniesz mi bajki, że pochodzisz od małpki Nie od małpki. Przecież ludzi stworzył Latający Potwór Spaghetti. Z sera, z którego zbudowany jest księżyc. Cytat:Pokój i Dobro Ogniem i mieczem
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | agata | na początku był wodór
jako pochodna wodoru mocno odbiegłeś od orginału
|
|
| | | | | | | | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | > Nie jestem Twoim bratem.
"Ojciec" Wiktor też nie jest prawdziwym ojcem.
|
|
| | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> A o wykształceniu Wiktora Tokarskiego (podobno ojca) nie ma ani słowa. O jego dokonaniach można poczytać tutaj. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | |  | | smak | > >A o wykształceniu Wiktora Tokarskiego (podobno ojca) nie ma ani słowa.> O jego dokonaniach można poczytać tutaj.> Pozdrawiam> Niech strój słów podkreśla urodę myślibrednie bez podpisu
wystawiane przez `brukowiec`
|
|
| | | | | | | | | | |  | | LEGION. (3161 punktów) | Cytat:brednie bez podpisu wystawiane przez `brukowiec` Ja cię, synu, naprawię Paweł P. ReszkaStoi jak byk na pierwszej stronie, tylko trzeba umieć przeczytać. Co do brukowca - też się mylisz.
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
> Richard Cohen to były (?) homoseksualista. Opracował wiele narzędzi i technik, które, według niego, mają okazać się przydatne na czterech etapach uzdrowienia homoseksualisty.<Rebe Cohen po prostu chce zarobić parę centów na kontrowersyjnej kuracji, a ty o nim tak nieładnie... Dość antysemityzmu na tym forum!!!!
|
|
| | | | | |  | | LEGION. (3161 punktów) | A o biseksualistach coś masz?
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
| heterofob | Prawdziwa przyczyna homoseksualizmu | |
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|