Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sangreal

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
28-12-2005 17:42wiśniewski (72 punktów)Sangreal
Kto z Was wie coś o Świętym Graalu? Ostatnio dotarłem do niesamowitych informacji dotyczących sang real'a, i chciałbym sie nimi z Wami podzielić. Najpierw jednak napiszcie, co o nim wiecie, i jaka jest jego bądź jej(!) przesłanie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

bogo141 (113 punktów)
>Kto z Was wie coś o Świętym Graalu? Ostatnio dotarłem do
>niesamowitych informacji dotyczących sang real'a, i
>chciałbym sie nimi z Wami podzielić. Najpierw jednak
>napiszcie, co o nim wiecie, i jaka jest jego bądź jej(!)
>przesłanie.

No to podziel się człowieku . Nie czekaj na innych. Chociaż jestem historykiem , o Graalu nic nie wiem.Tak na marginesie czy to aby nie jest legenda , piękna , ale jednak legenda.

Pozdrawiam
maks18
Legenda...tak, jeśli mówimy o kielichu z którego pił Jezus, w którym przemienił wodę w wino (to też słyszałem w jakiimś mało wiarygodnym podaniu) i na koniec do którego Jan zebrał krew Jezusa z przebitego boku. I to jest legenda. Bo pod pojęciem Święty Graal kryje sie coś innego.
Geneza tego słowa jest zadziwiająca. Zaczynając od tyłu, czyli lat współczesnych mówimy o Świętym Graalu, czyli San Graeal (cały czas opieramy sie na włoskich i hiszpańskich słowach, każdy powinien wiedzieć dlaczego) San Greal powstało od Sangreal. Ale pierwotnie słowo było podzielone w innym miejscu...SANG REAL. Znaczenie tych słów może być dla Was zaskoczeniem...znaczą one krew królewska...
Każdy wie, że Jezus był śmiertelnikiem, wywodzącym sie z rodu Dawida,był potomkiem Salomona przez co miał prawa do tronu. Ale nie każdy wie, że Maria Magdalena wywodziła się również z królewskiego rodu...rodu Beniamina... A już mało kto wie o tym, że Maria Magdalena była "towarzyszką Jezusa" W aryjskim, języku w którym napisano ewangelie, które nie znalazły się "dziwnym trafem" w Biblii, słowo towarzyszka/towarzysz oznaczały żonę/męża... Co więcej mieli córkę, Sarę, która urodzila się w Galii (dzisiajesza południowa Francja), gdyż MM musiała uciekać.
To na razie tyle co mogę zdradzić, pracuję jednak nad artykułem dla RACJONALISTY.pl, który niedługo opublikuję. A zamieszczę w nim zaskakujace i niezbite dowody...
bogo141 (113 punktów)
> Legenda...tak, jeśli mówimy o kielichu z którego pił Jezus, w którym przemienił wodę w wino (to też słyszałem w jakiimś mało wiarygodnym podaniu) i na koniec do którego Jan zebrał krew Jezusa z przebitego boku. I to jest legenda. Bo pod pojęciem Święty Graal kryje sie coś innego.
Tak??
> Geneza tego słowa jest zadziwiająca. Zaczynając od tyłu, czyli lat współczesnych mówimy o Świętym Graalu, czyli San Graeal (cały czas opieramy sie na włoskich i hiszpańskich słowach, każdy powinien wiedzieć dlaczego) San Greal powstało od Sangreal. Ale pierwotnie słowo było podzielone w innym miejscu...SANG REAL. Znaczenie tych słów może być dla Was zaskoczeniem...znaczą one krew królewska...
> Każdy wie, że Jezus był śmiertelnikiem, wywodzącym sie z rodu Dawida,był potomkiem Salomona przez co miał prawa do tronu. Ale nie każdy wie, że Maria Magdalena wywodziła się również z królewskiego rodu...rodu Beniamina... A już mało kto wie o tym, że Maria Magdalena była "towarzyszką Jezusa" W aryjskim, języku w którym napisano ewangelie, które nie znalazły się "dziwnym trafem" w Biblii, słowo towarzyszka/towarzysz oznaczały żonę/męża... Co więcej mieli córkę, Sarę, która urodzila się w Galii (dzisiajesza południowa Francja), gdyż MM musiała uciekać.
> To narazie tyle co mogę zdradzić, pracuję jednak nad artykułem dla RACJONALISTY.pl, który niedługo opublikuję. A zamieszczę w nim zaskakujace i niezbite dowody...

Bardzo liczę na to.I bardzo czekam na ten artykuł.Ostatnio mając chwilę wolną przeczytałem książkę " Kod Leonarda ...... " Fajna ta książka była.Ty chyba też o tym samym chcesz pisać.A więc czekam na zaskakujące i niezbitye dowody.
Pozdrawiam
wiśniewski (72 punktów)
Zapomniałem jeszcze dodac, a nie ma tu edycji, oprócz tego że Mm była żona Jezusa, to ona miała zostać " nastepczynią Jezusa" a został Piotr...św.Piotr. Dziwne? Jezus wiedział o niechęci Piotra do Marii Magdaleny, a brała się ona stąd:
A Piotr zapytał: "Czy [Zbawiciel]zaiste mówił na osobności z kobieta, a nie otwarcie z nami? Czy mamy się do niej zwrócić i słuchać jej wszyscy? Czy wolał ją od nas?"
A Lewi odparł: "Piotrze, zawsze łatwo się unosiłeś. Teraz widzę, że walczysz z ta niewiastą, jakbyś był jej wrogiem. Jeżeli Zbawiciel ja wyniósł, kimże zaiste jesteś, abyś miał ja odrzucać? Zapewne Zbawiciel zna ją bardzo dobrze. Dlatego miłował ja bardziej niż nas"

Tekst z ewangelii Mari Magdaleny.

Postaram sie też opowiedzieć o wielkiej mistyfikacji koscioła chrześcijańskiego, który nadał Jezusowi boskość.

Jezeli chceci sie dobrze przygotowac to znajdzćie informacje dotyczące Wielkiej Bogini, zakonu Syjonu, templariuszy, róży o pięciu platkach. A na koniec...
"Vous ne trouvers pas le Saint-Graal, c'est le Saint-Graal qui vous trouve.."
Teresa
> Każdy wie, że Jezus był śmiertelnikiem, wywodzącym sie z rodu Dawida,był potomkiem Salomona przez co miał prawa do tronu. Ale nie każdy wie, że Maria Magdalena wywodziła się również z królewskiego rodu...rodu Beniamina... A już mało kto wie o tym, że Maria Magdalena była "towarzyszką Jezusa" W aryjskim, języku w którym napisano ewangelie, które nie znalazły się "dziwnym trafem" w Biblii, słowo towarzyszka/towarzysz oznaczały żonę/męża... Co więcej mieli córkę, Sarę, która urodzila się w Galii (dzisiajesza południowa Francja), gdyż MM musiała uciekać.

Mam małą uwagę. Wiesz z tą MM to wcale tak nie było, jak to tutaj przedstawiasz. Wyobraź sobie, że w świetle najnowszych faktów i niezbitych dowodów okazało się, że tak naprawdę miłością Jezusa był jednak Jan, i to tylko z obawy przed homofobami Brown tak dla niepoznaki zastąpił Jana - Marią Magdaleną. Myślę, że w dobie "marszy równości" nareszcie można by ujawnić jak było naprawdę... Trzeba iść śmielej z duchem czasu, towarzyszu!!

Tymczasem prawda może okazać się jeszcze bardziej wstrząsająca, ponieważ wg jeszcze nowszych badań, które jeszcze trwają - prawdziwą miłością był - tutaj zaskoczenie - Piotr. Problemem było to, że było to bardzo skrywane uczucie. O tym jak długo Jezus zmagał się z tym uczuciem świadczą: zasłona dymna jaką był Jan (wcześniej MM) oraz oschłe słowa skierowane do Piotra: "Idź precz szatanie". Ale w końcu uczucie zwyciężyło: "Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?", "I (Piotr) rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham."
Natomiast ich wspólną córką był Jan! To również tłumaczy, dlaczego zastępcą Jezusa został jednak Piotr.

Przepraszam za tę wypowiedź, ale jaki wątek taka wypowiedź.
wiśniewski (72 punktów)
>prawdziwą miłością był - tutaj zaskoczenie - Piotr. Problemem było to, że było to bardzo skrywane uczucie. O tym jak długo Jezus zmagał się z tym uczuciem świadczą: zasłona dymna jaką był Jan (wcześniej MM) oraz oschłe słowa skierowane do Piotra: "Idź precz szatanie". Ale w końcu uczucie zwyciężyło: "Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?", "I (Piotr) rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham."
>Natomiast ich wspólną córką był Jan! To również tłumaczy, dlaczego zastępcą Jezusa został jednak Piotr.

Nie znasz choćby legendy o królu Arturze, rycerzach okrągłego stołu, Ekskaliburze i Świętym Graalu?

Nie wydaje mi się to prawdopodobne. Weź po uwage, jak wówczas ludzie się do siebie zwracali i jakie panowały ponad 2000 lat temu relacjie między meżczyznami, kobietami i mężczyznami i kobietami. Ponadto słowa które przytoczyłaś pochodzą z ewangelii (Łukasza?)a więdz ich celem było przedstawienie relacji raczej w sensie duchowo-boskim, a nie uczuć "ziemskich". Musze też zmartwić Cię informacjiami w pełni potwierdzonymi odnośnie pochodzenia MM, jej lini i lini Jezusa. A na koniec, co wiesz o Sarze? Bo z nią zwiazane są również nezwykłe informacji, w posiadaniu których rzekomo jest piure de sion, choć znaleźć je można również w ewangelii Filipa
waligóra (961 punktów)
Znakomita teza Tereso (uśmiałem się przednio). Oczywiście teraz jest dla mnie wszystko jasne bo, pozbierajmy fakty :
fakt 1 Jezus nie był żonaty (według doktryny katolickiej)
- dziwne zdrowy dojrzały mężczyzna nie ma kobiety, chociaż one garną sie do niego
fakt 2 Zachowanie Jezusa w stosunku do kobiet jest ogólnie mówiąc "oschłe"
fakt 3 Zauważmy że Jezus na towarzyszy wybiera samych mężczyzn i to dwunastu
- to juz jest niezdrowe
fakt 4 Wyrażnie mówi o miłości do np Łazarza i jak wspomniała Teresa do Piotra
fakt 5 Judasz co prawda za pieniądze ale całuje Jezusa w usta (czy to normalne
dwóch dorosłych facetów całuje sie usta)

Dla mnie te fakty są jednoznaczne i niezbite - konkluzja może być tylko jedna,
jak myślę jasna i jednoznaczna dla wszystkich.

( PS: Tekst pokazuje jak z pewnych faktów wyjętych z ogólnego kontekstu można
budować wiele "fascynujących" teorii)

W kwestii tematu zasadniczego oczywiście oczekuje (i jak widzę nie tylko ja) rzeczowego
opracowania, w którym jak sądze znajdą się konkrety (bibliografia , daty , podbudowa historyczna , archeologiczna, etnograficzna etc, pochodząca jak sądze ze sprawdzonego i
renomowanego żródła - oczywiście nie muszę chyba dodawać, że cytaty z książek
typu "Sekrety templariuszy", "Tajemnice Nostradamusa" i "Marsjanie kontratakują" będą
nie wystarczajace)
maks18
a co powiesz na ewangelie nie zamieszczone w biblii? co powiesz o pamietnikach, a raczxej dziennikach pisanych pezzs MM? A co powiesz o własnym przekładzie z aryjskiecho i inco hebrajskiego?
sabishi (246 punktów)
też się zastanawiałam, że z tym otaczaniem się facetami musiało coś być, a Piotr przecież żonę zostawił dla Jezusa, ah jakie to romantyczne, chyba napiszę o tym książkę na której podstawie nakręcą film o kowbojach

"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
Hawkeye

> To narazie tyle co mogę zdradzić, pracuję jednak nad artykułem dla RACJONALISTY.pl, >który niedługo opublikuję. A zamieszczę w nim zaskakujace i niezbite dowody...

Dan Brown już je zamieścił...
wiśniewski (72 punktów)
>> To narazie tyle co mogę zdradzić, pracuję jednak nad artykułem dla RACJONALISTY.pl, >który niedługo opublikuję. A zamieszczę w nim zaskakujace i niezbite dowody...
>Dan Brown już je zamieścił...

Niestety to tylko kropla, ale Brown rzeczywiście co nieco już sie doszukał. polecam też "Woman with case-bottle alabaster"
sabishi (246 punktów)

>Niestety to tylko kropla, ale Brown rzeczywiście co nieco już sie doszukał. polecam też "Woman with case-bottle alabaster"

z tego co wiem to większość z tego co napisał Brown to totalna bzdura, po publikacji wielu naukowców się na ten temat zdecydowanie wypowiedziało, a znając radosną twórczość tego autora jest to wyjątkowo prawdopodobne

"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
wiśniewski (72 punktów)
fakty przedstawione w książce "Kod Leonarda Da Vinci" są tylko graficznym przedstawieniem przedmiotu. Bo jak kompletny laik miałby zrozumieć znaczenia symboliczne, nad którymi nawet naukowcy sie głowią? Nie mniej jednak poprzez predstawienie tych faktów w postaci literazckiej autor dokonał swoistego spaczenia ich znaczeniowości, to fakt. Nie da się jednak że zarysowany przez Browna problem istnieje. A to że istnieje możemy dowiedzieć się czytając publikacje wiekszych autorytetów, oraz ich prace dostępnę węższemu gronu zapaleńców Graala.


zapraszam na forum
www.sangreal.prv.pl
sabishi (246 punktów)
nie wiem czy w tym kontekscie można mówić o faktach, raczej o domysłach, tezach bez dowodów,
teoria spiskowa dziejów jest podtrzymywana od zawsze, chociaż nie bardzo widzę w niej sens, Graal to legenda, bez względu na to czy mówimy o kielichu którego szukali rycerze okrągłego stołu czy o 'świętej krwi' , możemy równie dobrze wsadzić go między bajki jako, że w każdej bajce tkwi ziarenko prawdy


"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
bogo141 (113 punktów)
Ciągle obracamy się w świecie mitów. Mówimy o kielichu i innych cudach. Gdzie są w końcu te dowody? Bez nich dyskusja staje się jałowa.
Co do Browna i jego Kodu... . Cóż fikcja literacka - sprawnie napisana. Polecam jego inne książki.
Pozdrawiam.
Jacek Krysztofik
>Co do Browna i jego Kodu... Cóż fikcja literacka - sprawnie napisana.
Biblia też. Dla mnie równie jest wiarygodna.

Jeżeli, co daj Bóg, Boga nie ma, to chwała Bogu. Ale jeśli, nie daj Boże, Bóg jest, to niech nas ręka boska broni.
sanko (55 punktów)
ten kielich to nic innego jak kobieta, po co tyle paplac o oczywistych rzeczach? czuje sie tu jak w heretyckim przedszkolu. juz zaluje ze zagladnalem. M. Magdalena (z Magdali) kaplanka Izis, nielubianego przez zydow kultu egipskiego, siostra Łazarza(tego wskrzeszonego
czarna madonna, jezusowy kielich. ona byla gralem amen co tu duzo p....przyc. czesc. nuda tu. zapraszam na forum fakty i mity.
maks18
>ten kielich to nic innego jak kobieta, po co tyle paplac o oczywistych rzeczach? czuje sie tu jak w cheretyckim przedszkolu. juz zaluje ze zagladnalem. m. magdalena (z magdali) kaplanka izis, nielubianego przez zydow kultu egipskiego, siostra lazarza(tego wskrzeszonego
> czarna madonna, jezusowy kielich. ona byla gralem amen co
pomieszałeś wszystkie fakty, poza tym nie wiem czy mówiąc o świętym graalu możemy mówić o rzeczy materialnej...
sanko (55 punktów)

> Każdy wie, że Jezus był śmiertelnikiem, wywodzącym sie z rodu Dawida,
>nie kazdy, max, nie kazdy...
gdyby byl z rodu Dawida to moglby byc uznany za przepowiedzianego zbawiciela. tymczasem podania zydowskie mowia wyraznie o jego niezydowskim poch. jego ojciec to rzymski zolnierz abdes pantera (wpisz w gogle i poszukaj) nawet bojownikow o wolnosc ukrzyzowanych obok niego przerobiono na zbrodniarzy, aby bylo zgodnie z przepowiednia takie to juz rzemioslo katolickie
placownik (17853 punktów)

>podania zydowskie mowia wyraznie o jego niezydowskim poch

   Żydowskie podania o Jezusie mają podobną moc dowodową, co podania chrześcijańskie o żydowskich przepisach na macę. I służą podobnym celom.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
wiśniewski (72 punktów)
nie będę polemizował, na razie próbuję dotrzeć do wiarygodnych źródeł, a na to potrzeba czasu, sił, i pieniędzy...


!mazsarpaZ www.SANGREAL.PRV.PL Zapraszam!
Hawkeye
>Kto z Was wie coś o Świętym Graalu?
Pierwszy raz słyszę o takim czymś.

>Ostatnio dotarłem do
>niesamowitych informacji dotyczących sang real'a, i
>chciałbym sie nimi z Wami podzielić. Najpierw jednak
>napiszcie, co o nim wiecie, i jaka jest jego bądź jej(!)
>przesłanie.
Ja już czytałem "Święty Graal święta krew" czy jak ta książka się nazywała.
wiśniewski (72 punktów)

>Ja już czytałem "Święty Graal święta krew" czy jak ta książka się nazywała.
Niestety nie akceptuje tej książki ze wzgledu na watpliwość zawartych w niej dowodów i dziwne teorie autorów. Wprawdzie jest tam parę dowodów, ale pzedstawione one są w sposób dość mętny.
wiśniewski (72 punktów)
postawiłem dzisiaj forum prywatne żeby zebrac Wasze opinie i oczywiście informacjie. poniżej jest adres

www.sangreal.prv.pl - adres strony, narazie w budowie
www.sangreal.fora.pl - adres forum
MaLk__
Człowiek sobie robi wakacje od Internetu a tu takie "fajne" dyskusje go omijają Jako że włączam się dopiero teraz, to napiszę zbiorczo w jednym miejscu.

1/ Geneza słowa "saint (san) graal".
Zawsze zastanawiały mnie takie zdecydowane stwierdzenia, jak np. "geneza jest taka a taka". Niestety, nie ma tak dobrze. O ile mi wiadomo, "sang real" jest jedynie jedną z hipotez na pochodzenie. Inne to np. "gradalis" (łac. stopniowo), "gratus" (miły, ukochany, pożądany), "agreable" (to samo, tyle że po francusku) bądź jakoweś starofrancuskie określenie czarki. Problem polega na tym, że aby wykluczć te pozostałe, nalezy wskazać jakieś argumenty. A tu takowych nie widzę...

2/ Znaczenie "sang real".
Problem polega na tym, że "sang real" bynajmniej nie oznacza "krwi królewskiej", tylko "krew prawdziwą". Krew królewska to byłoby "sang royal", tyle że to już nie brzmi tak ładnie i do graala podobnie, nieprawdaż?

3/ Pomieszenie języków.
Wszystko pięknie i fajnie, ale "san graal" oznacza pomieszanie języków... Jeżeli oprzemy się na francuskim brzmieniu, musiało by to być "saint graal (graeal)". "San" to raczej hiszpański lub włoski, ale... czemu w takim układzie pierwsze opowieści o graalu pochodzą z kręgu kultury germańskiej (w tym frankońskiej i anglosaksońskiej) - de Troyes, Wauchier de Denain, von dem Tuerlin, de Meontreuil, von Eschenbach... Że nie wspomne o tym, że dzieją się zasadniczo w Anglii... Dalczego dla własnych określeń wydarzeń odbywających się u nich mieliby używać (błędnej na dodatek) kalki określeń hiszpańsko-włoskich?

4/ Jezus śmiertelnikiem ożenionym z Marią Magdaleną.
Problem polega na tym, że wcale nie każdy. To jedno z ciekawszych zagadnień, pomijanych przez wszystkich domorosłych specjalistów szukających w gnostycyzmie "prawdziwych" informacji o życiu Jezusa i wymaga dłuższego omówienia.

- po pierwsze, gnostyczne doktryny odwołujące się do chrześcijaństwa i osoby Chrystusa oparte są na doketyzmie. Dokeci głosili, że Jezus nie był w ogóle człowiekiem, lecz istotą boską. Jego człowieczeństwo było tylko pozorne. Wynika to z podstawowej dla gnostycyzmu zasady dualizmu niematerialnego świata duchowego (dobro) i materialnego świata ciała (zło). Po prostu według gnostycyzmu Chrystus nie mógł być "materialnym" człowiekiem, a jedynie doską duchowa istotą;

- z powyższego wynika kolejny wniosek, że według gnostycyzmu Jezus nie mógł mieć też fizycznie żony (i dzieci) ;

- po trzecie, totalnym nieporozumieniem jest twierdzenie, że katarzy (a więc jedna z doktryn gnostycznych, w pełni przyjmująca gnostyczny doketyzm i dualizm) mogła posiadać jakąś ukrytą wiedzę na temat małżeństwa Jezusa. Każdy, kto wie coś więcej na temat religii katarów wie, że małżeństwo i kontakty seksualne traktowali z największą pogardą, jako przeszkodę do zbawienia (rozumanego jako wyzwolenie ze świata materialnego). Element ten jest wspólny dla wszystkich głównych nurtów gnostycznych, w tym manicheizmu, bogomiłów, paulicjan, chłystów i właśnie samych katarów.

Jak więc można wytłumaczyć twierdzenie, że katarzy posiadali wiedzę o małżeństwie Jezusa z Maria Magdaleną (że o ich dziecku nie wspomnę) czerpaną z ewangelii gnostycznych, kiedy oni sami i wszystkie innie doktryny oparte na twierdzeniach wywodzących się z tychże ewangelii małżeństwo tępiły i z cała stanowczościa odcinały sie od prokreacji mogącej zaowocować urodzeniem dziecka?

Gnostyckie poglądy były zwalczane przez Kościół (tak rzymski, jak i bizantyjski) przez ponad tysiąc lat, praktycznie od drugiego wieku naszej ery. Manichejczykiem w młodości był np. św. Augustyn. Dlaczego więc zarówno w ich pismach, jak i w pismach polemicznych nigdy nie pojawiła się informacja o tym, że twierdzili coś o "małżeństwie" i dzieciach Jezusa, tylko wprost przeciwnie, cały czas postępowali tak, jakby małżeństwo i płodzenie dzieci uważali za zło wybitne? Tego sobie racjonalnie nie jestem w stanie wytłumaczyć...

- w żadnej gnostyckiej Ewangelii nie ma słowa na temat małżeństwa Jezusa z Marią Magdaleną. Jest tylko fragment w odnalezionej w Nag Hammadi ewangelii Filipa o tym, jakoby Jezusa łączyło z nią szczególna przyjaźń (umiłowanie?).

Fragment ten w zachowanej wersji jest następujący:
"... Maria Magdalena. [...] ją bardziej niż [...] uczniów [...] całować ją [...] w u[...]"

W miejscach [...] znajdują się dziury w tekście. Problem polega na tym, że tekst ten można w zasadzie dowolnie wypełnić... Drugi problem polega na tym, że nie wiadomo o kim/czym jest tutaj mowa i czy na pewno o Marii Magdalenie znajdującej się na końcu zdania, bo początek akapitu sugeruje, że dotyczy on "Mądrości"...

5/ Maria Magdalena z rodu Beniamina
Na to niestety nie ma żadnych dowodów... Czekam więc na te "w pełni potwierdzone informacje".

6/ Język "aryjski", w jakim napisano ewangelie
To chyba należałoby zostawi bez komentarza...
A tak w ogóle, to ewangelie z Nag Hammadi były spisane w języku koptyjskim jako tłumaczenie tekstów greckich...

7/ Maria Magdalena następczynią Jezusa w miejsce św. Piotra.
Problem polega na tym, że z Dziejów Apostolskich wynika raczej, że następcą Jezusa został raczej Jakub... Piotr to czasy późniejsze.

8/ Wiarygodność ewangelii gnostycznych.
Podaj jakieś argumenty dlaczego późniejsze (badacze przyjmują najczęściej pierwszą połowę II wieku n.e.) ewangelie i inne pisma gnostyczne mają zawierać "bardziej prawdziwe" informacje na temat Jezusa niż ewangelie należące do kanonu.

No ale z niecierpliwością czekam, może podasz jeszcze jakieś inne, nieznane całemu światu pamiętniki i dzienniki...

9/ Wielka mistyfikacja kościoła chrześcijańskiego, który nadał Jezusowi boskość.
W wietle tego, co napisałem o gnostyzmie i doketyzmie z niecierpliwością czekam ifnormacji na czym ta mistyfikacja miałaby polegać, skoro to gnostycy odmawiali Jezusowi "człowieczeństwa" ograniczając się do przyznania boskości...

10/ Co wiemy o Sarze.
W sumie to niewiele. Jeśli jednak oprzeć się na południowofrancuskiej tradycji, to była czarnoskóra. W odróżnieniu od przybyłej
MaLk__
10/ Co wiemy o Sarze.
W sumie to niewiele. Jeśli jednak oprzeć się na południowofrancuskiej tradycji, to była czarnoskóra. W odróżnieniu od przybyłej z nią Marii Magdaleny. I Jezusa...

11/ Prace większych autorytetów na ten temat.
Tak, chętnie się dowiem cóż to za "autorytety". Starbird? Picknett i Prince? Baigent, Leigh i Lincoln? Otto Rahn? Oryginalne starodawne dokumenty Prieure de Sion, dziwnym trafem pisane... na maszynie?

12/ Podania żydowskie o Jezusie synu Rzymianina.
Heh, a wiesz z jakiego okresu pochodza i na jaki okres datują życie Jezusa? W pełni zgadzam się z Placownikiem.
sanko

>Heh, a wiesz z jakiego okresu pochodza i na jaki okres datują życie Jezusa? W pełni zgadzam się z Placownikiem.
>taaa ..
a ziemia plaska jest i na czterech wielorybach wsparta.. ile jeszcze lat tak bedzie? powiem tak- nie bylo mnie tam, wiec nie wiem. ale predzej uwierze w gruszki na wierzbie niz w chore bajania o zbawieniu. ja i tylko ja moge wybaczyc swoim winowajcom. to ze zgadzasz sie z placownikiem nie oznacza ze macie racje. kiedy czytasz te swoje ,,kanoniczne" ewangelie, zwroc uwage na powazne slady ,,moderowania" np- jezus podchodzi z tlumem do tredowatego, uzdrawia go i mowi...(!)idz i nie mow nikomu ..a za nim caly tlum... dobre nie? w ktorej ewangelii? poszukaj ciebie to mniej zmeczy albo jezus przychodzi do miasta....(nazwy brak! ) a gdy wychodzi(!!!) przy drodze dalej siedzial.... do jakiego miasta? co zaszlo po drodze? co stalo sie w tym miescie? coz.. pewnie co wazniejsze klechy wiedza. nara i pochwa
placownik (17853 punktów)

   Jeśli czyta się Ewangelie jak raport ze śledztwa w sprawie morderstwa popełnionego na niejakim Jezusie, to łatwo dojść do wniosku, że aktu oskarżenia na tej podstawie zrobić się nie da. Wszystko to razem nie trzyma się kupy. Sprawa jest dęta. Brak jest nawet ciała denata.

   I to samo tylko trochę inaczej.

   Ukochaną książką mojego dzieciństwa byli "Trzej Muszkieterowie". Wydanie w dużym formacie, w twardych okładkach z rozbudzającymi moją chłopięcą wyobraźnię pełnostronicowymi kolorowymi ilustracjami przysłoniętymi cieniutkim pergaminem, lub bibułką. Niedawno trafiłem przypadkiem na to samo wydanie i postanowiłem odświeżyć swoje dziecięce emocje. I to był mój błąd. Ze zdumieniem stwierdziłem, że czarne oczy jednego z bohaterów w miarę rozwoju akcji zmieniły kolor na jasnobłękitny. Garść pistoli pojawiająca się w jednym z rozdziałów w następnym w niewytłumaczalny sposób zamienia się w sto ludwików. Dzieło pełne było takich niekonsekwencji i sprzeczności. Do tego intryga przeraźliwie naiwna, postacie schematyczne. Obroniły się jedynie niektóre dialogi.

   Drogi sanko. Nie obraź się, ale chcąc sprowadzić dyskusję do rozważań na temat koloru oczu bohatera, katastrofalnie obniżasz jej poziom. Rozmawiamy o czymś innym.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
MaLk__
>(...) kiedy czytasz te swoje ,,kanoniczne" ewangelie, zwroc uwage na powazne slady ,,moderowania" (...)

Po pierwsze nigdy nie twierdziłem, że śladów takowych się doszukać nie można. Po drugie, to, o czym piszesz mogło już powstać na poziomie spisywania ewangelii, niekoniecznie na poziomie późniejszego moderowania.
I wreszcie, czemu niby ewangelie gnostyczne miałyby byż w mniejszym stopniu narażone na takie moderowania? Tym bardziej, że jest w nich więcej "dziwnych" informacji... Podobnie jak narażone były wszystkie żydowskie informacje o Jezusie - nieślubnym synu Rzymianina, które pochodzą już z okresu dawno po spisaniu ewangelii kanonicznych. Ogólnie trudno jest je nazywać przychylnymi Jezusowi i widoczne jest w nich nastawienie na zdyskredytowanie Jego osoby w reakcji na twierdzenia chrześcijan. Nie musisz się zgadzać z taką interpretacją, Twoje prawo.

Ale jeśli już odnosisz się do tej konkretnej mojej wypowiedzi, to odnieś się do tego, o czym pisałem. A nie napisałem w tym miejscu ja (podobnie Placownik) nic o zasadności "chorych bajań o zbawieniu" tylko o pochodzeniu Jezusa.

Jak chcesz dyskutować o sprzecznościach w ewangeliach, są do tego odpowiedniejsze miejsca.
wiśniewski (72 punktów)
Wiecie, szczerze mówiąc im więcej szukam informacji, tym mniej wiem. Tak naprawdę rozbieżność opinii, przynajmniej w tym temacie, jest szalenie rozbieżna. Uzyskiwane informacje tak naprawdę ewoluują, a ich sens nieustannie się zmienia. Wciąż szukam informacji, a te które już mam próbuje złożyć w całość. I mam wrażenie że jest to "syzyfowa praca głupiego". Ogrom informacji, ich sens, przedziwne teorie...nieomalże teoria spiskowa dziejów...
Dlatego też zaczynam sie zastanawiać, czy przypatkiem wszystko nie jest przypadkową mistyfikacją: bez głębszego celu powiązanych informacjii, całkiem przypadkowych zbiegów okoliczności i tego "zapalnika", który spowodował takie zamieszanie... Coraz częściej zastanawiam sie, czy legenda Świętego Graala nie jest tylko opowiadaniem, baśnią opowiadana dzieciom w przeszłości. W nieco innej prawdopodobnie formie, ale jednak... A dzisiejsze dywagacje, przepychanki w udowadnianiu racji i słusznośći domysłów...nazwę to po imieniu: dorabianie teorii.
Nie mniej jednak postaram się poskładać wszystkie materiały, uporządkować je i napisać jedną, w miarę spójną (nawet nie wiem jak to nazwać) dywagacje na temat Sangreala. Ale to dopiero w okolicach czerwca, bo w maju tego roku zdaje mature...
Pozdrawiam wszystkich, i jeśli macie jakieś informacje, własne przemyślenia i domysły, i chcielibyście się nimi ze mną podzielić, zapraszam na stronę poświęcona tematowi www.sangreal.prv.pl Na stronie jest także forum. Jeśli Wasze informacje będą ciekawe, oczywiście (za Waszą zgodą) zamieszczeę je w swojej pracy, a także na stronie.

P.S. Jako osoba obiektywna, bo jestem zarówno ateistą (nie chwalę sie )jak i nie wierzący w głębszy sens Świętego Graala postaram się, aby taka była też moja praca. A jej wynik ocenicie sami. Tylko dajcie mi trochę czasu...
sukulent (2309 punktów)
> Tak naprawdę rozbieżność opiń, przynajmniej w tym temacie, jest szalenie rozbieżna.

Matura ?
Trzymam kciuki...

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"
maks18
hehe, mała pomyłka:twisted:
a za maturę-nie dziekuje
placownik (17853 punktów)
   Tak wiele złośliwości w tak krótkich słowach! To prawdziwa sztuka. To lubię. Ale mimo wszystko chyba nieco przesadziłaś .

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
MaLk__
>Coraz częściej zastanawiam sie, czy legenda Świętego Graala nie jest tylko opowiadaniem, baśnią opowiadana dzieciom w przeszłości. W nieco innej prawdopodobnie formie, ale jednak... A dzisiejsze dywagacje, przepychanki w udowadnianiu racji i słusznośći domysłów...nazwę to po imieniu: dorabianie teorii.

Im więcej wiem na ten temat, tym większą pewność co do takiej właśnie wersji zyskuję.

Ale pozdrawiam i życzę owocnych poszukiwań. Bo rzetelne spojrzenie na temat tej "dorobionej" teorii wymaga sporej wiedzy z zakresu historii starożytności i średniowiecza o dużym stopniu rozpiętości tematycznej (Salomon, Qumran, Nag Hammadi, esseńczycy, historia Kościoła, gnoza, manichejczycy, dokeci, Artur, katarzy, templariusze, krucjaty, trubadurzy, Leonardo z Vinci...). Na pewno nudzić się nie będziesz i, nawet jeśli dojdziemy do rozbieżnych wniosków, na pewno nie stracisz pogłębiając swoją wiedzę w tym zakresie.
Nie uważam się za jakiegoś szczególnie wybitnego specjalistę w tych tematach i choć część z nich znam dość dobrze, to nie będąc ateistą - zgodnie z Twoim zdaniem - pewnie obiektywny być nie mogę i pewnie z moich przemyśleń skorzystać chcieć nie będziesz
placownik (17853 punktów)

>Tak naprawdę rozbieżność opiń, przynajmniej w tym temacie, jest szalenie rozbieżna.

   Rozbieżność rozbieżna to paskudztwo zwane uczenie pleonazmem. Przygotowujący się do matury winni się go wystrzegać. Opiń zaś, to błąd gramatyczny. Ten akurat podkreślany jest przez Word'a. Radzę go używać. Word'a oczywiście. Generalna rada. Czytaj tekst jeszcze raz uważnie po jego napisaniu. Przy samym pisaniu nie spiesz się. Nie jesteś pewny pisowni jakiegoś wyrazu, spróbuj zastąpić go innym. Im więcej będziesz pisał, tym łatwiej będzie Ci to przychodziło.

   Powodzenia na maturze!

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
maks18
cóż, pisałem jednym tchem, nie bardzo zwracajac uwagę na gramme...
placownik (17853 punktów)
>cóż, pisałem jednym tchem, nie bardzo zwracajac uwagę na gramme...

   I tego właśnie nie rób, bo może Ci to wejść w nawyk. Poza tym zdecyduj się kim jesteś. Czy maksem18, czy Wiśniewskim? Póki myślicie tak samo, to jeszcze pół biedy, chociaż wprowadza w błąd pozostałych forumowiczów. Gorzej będzie, jeśli zaczniecie ze sobą dyskutować...

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Dociekiliwy
A skad sie o tym dowiedziales
wiśniewski (72 punktów)
>A skad sie o tym dowiedziales

o tym czyli o...? sprecyzuj
JATO (2644 punktów)
Abstrachując od "Kodu Leonarda", które to dzieło jest z działu "beletrystyka" - choć przekonująca i mieszajaca w rozumie (wide popłoch wśród urzędników pana B.), przeczytałem również "Świety Gral Świeta Krew" oraz "Templariusze tajemni strażnicy tożsamości Chrystusa". Po lekturze doszedłem do wniosku (nie po raz pierwszy z resztą), że Elvis żyje. Obie pozycje to nie poparte żadnymi konkretnymi argumnetami chciejstwo. Fakty historyczne opisane w obu książkach są dopasowywane na siłę do wnisków lub wnioski wcale z nich nie wynikają. Ergo. Tezy przedstawione w publikacjach są tezami dokładnie takiej jakości i miary jak wszelkie tezy dogmatyczne wynikajace z nauk KK. W obu przypadkach artefakty sobie wnioski sobie. Mało. W obu przypadkach wnioski wypływają z niczego. Brrrr...
Brak logiki, zaprzeczenie prostej zasadzie wynikania (IF...THEN.... ELSE...). Słowem dym i mamałyga. Ukochane Siostry i ukochani Bracia w ROZUMIE. Nie stosujcie zasady Wielkiego Językoznawcy i Słońca Narodów, która głosi: "Jeżeli teoria nie pasuje do praktyki, tym gorzej dla praktyki".
Filozofia KK oparta jest o wiarę w dogmaty, które nie mają podstaw w artefaktach. Nawet Pismo Świete (obie części) nie są wiarygodne !!! Stojąc po drugiej stronie "barykady" nie mozna stosować tej samej metody. Tu liczą się fakty i logika.

Pozdrawiam JATO



Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
bonifacio
Do: maks18. Co do związku Marii Magdaleny i Jezusa to w ewangeliach brak jest jakichkolwiek informacji o zawarciu przez nich małżeństwa. Jednocześnie brak wzmianek o kawalerstwie Jezusa, co w tamtych czasach i w ówczesnej kulturze nie tylko żydowskiej uważano za stan mocno nienormalny dla mężczyzny w jego wieku i w związku z tym na pewno zasługujący na jakąkolwiek wzmiankę. Co ucieczki Marii Magdaleny do Galii, to jest to tylko hipoteza. Nie ma pewności czy Maria która dotarła tamże to ta sama osoba.
Do: Teresa. Przedstawiłaś bardzo intrygującą tezę. Nie możemy zapominać o tym, że w czasach Jezusa kobiety nie były uznawane za ludzi według dzisiejszych kryteriów. Świadczy o tym choćby pierwotna wersja 10 przykazania zachowana w judaizmie, prawosławiu i protestantyzmie a rozbita w kościele katolickim i luterańskim na 9 i 10 ze zmianą treści 1 i numeracji pozostałych. Brzmiało ono mniej więcej tak "Nie pożądaj domu bliźniego swego, nie pożądaj żony bliźniego swego ani jego sługi, ani jego służebnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego". Praktycznie żona należała, dosłownie, do męża a akt małżeństwa był czymś w rodzaju nadania prawa własności. Dojrzałe kobiety, które nie miały "właściciela" (ojca, męża) żyły na marginesie ówczesnych społeczeństw tym bardziej takie z nieślubnym dzieckiem. Trudno więc mówić o jakimkolwiek brataniu się (no właśnie) mężczyzn z kobietami w tamtych czasach. Całowanie usta w usta mężczyzn przez mężczyzn było tam i wtedy akceptowane jako jako wyraz braterstwa i szacunku a także bliskiego pokrewieństwa.
Do: Hawkeye. Książki Dana Browna nie można traktować jako źródła wiedzy. To tak w ogólności.
Do: sanko. To zaledwie hipotezy. Tylko prawdopodobne jak to z nimi bywa i dalekie od pewności. Jeśli uważasz poglądy odmienne od twoich za "p...przenie" to co robisz na łamach Racjonalisty?
Do: wiśniewski. Czekam z niecierpliwością na wyniki twoich dociekań. Jak widzę szukałeś wskazówek dotyczących nieznanych źródeł a uzyskałeś tylko polemiki. Pozdrawiam.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365