 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-01-2006 20:29 | damian | chrześcijanizm | do napisania tego postu, mojego pierwszego zresztą, zainspirowały mnie moje rozważania, które towarzyszą mi od dawna. wydaje mi się, że nasza oficjalna polska religia, jest religią ludzi prostych. nie wiem czy sie ze mną zgodzicie, ale wydaje mi się, że ludzie wierzą w Boga, Biblię, Stary Testament i Nowy, tylko dlatego że są słabi, że nie mogą poradzić sobie sami z własnymi problemami i szukaja oparcia w Bogu. ok, rozumiem, wsparcie psychiczne, podobno to czyni "cuda", ale niektórzy uważają ze Bóg rozwiąze za nich problemy, a oni bedą siedzieć w fotelu i się przyglądac. uważam to za lenistwo i rezygnowanie ze swojego życia. trzeba rozwijać swój umysł, intelekt- a`propo- inteligentny człowiek (moim zdaniem) dostrzegłby te nieprawidłowości, że tak je nazwę, które pojawiają się w Biblii, te wątki i sytuacje, które wzajemnie sie wykluczają. nie wiem jak można być tak zaślepionym wiarą, chodzeniem do kościoła i płaceniem na radio maryja, żeby nie dostrzegac takich rzeczy. można by tak pisać długo, chodzi o to, że religia (chodzi o Pismo Święte) sama zaprzecza swoim założeniom np. Jezus jest dobry i miłośierny i szanuje innowierców, a w ewangelii jest napisane, że w dniu sądu zamorduje, popali "tych złych" czyli tych którzy nie są chrześcijanami.
|
| quasar (219 punktów) | a ja sie zastanawiam co bardziej trzyma wspolczesnego czlowieka przy religii - czy potrzeba swietowania i obchodzenia obrzedow czy tez wlasnie nadzieja na ten lepszy swiat.
|
|
 | | Andro (1185 punktów) | Potrzeba swiętowania i obchodzenia obrzędów. Jestem tego pewien. Dodatkowo strach przed byciem innym - szczeólnie na wsi, ale nie tylko. Dlaczego Pan/Pani trwa w kościele katolickim, jednocześnie nie zgadzając się z jego przesłaniem? Trwam, ponieważ pragnę możliwości wzięcia ślubu kościelnego, obawiam się, że ksiądz może nie ochrzcić mi dzieci, a w ostatecznym rozrachunku oczekuję katolickiego pochówku... Ponadto obawiam się piętna społecznego. Myślę, że tak właśnie wyglądałaby większość szczerych odpowiedzi....
Bądź zimny albo gorący ciepłego wypluję z ust moich
|
|
|  | | damian (127 punktów) | > Potrzeba swiętowania i obchodzenia obrzędów. > Jestem tego pewien. Dodatkowo strach przed byciem innym - szczeólnie na wsi, ale nie tylko. > Dlaczego Pan/Pani trwa w kościele katolickim, jednocześnie nie zgadzając się z jego przesłaniem? > Trwam, ponieważ pragnę możliwości wzięcia ślubu kościelnego, obawiam się, że ksiądz może nie ochrzcić mi dzieci, a w ostatecznym rozrachunku oczekuję katolickiego pochówku... Ponadto obawiam się piętna społecznego. > Myślę, że tak właśnie wyglądałaby większość szczerych odpowiedzi.... > Bądź zimny albo gorący > ciepłego wypluję z ust moich
dokładnie tak. ludzie (nie wszyscy) "wierzą" czyli chodza do kościoła, bo boją sie księzy i tego co ludzie powiedza. przeciez kazdy ksiądz, ktory chodzi po kolędzie, w szczególności na wsi, zna całą rodzinę i jej problemy. ja też doświadczyłem czegos podobnego podczas kolędy 2 lata temu. otóż chodziłem do gimnazjum, a zajęcia religi były tak bezsensowne, wpajały nam do głowy takie głupoty, że nie mogłem tego łsuchac i poprosiłem rodziców, żeby napisali pismo do szkoły, które zwalnia mnie z chodzenia na religie. tak tez się stało. przez 9 miesięcy nie chodziłem na religie. w połowie roku szkolnego przyjeliśmy księdza po kolędzie, który na dzięn dobry spytał mnie, czy chodze na religie. odpowiedziałem ze nie. wtedy on wyciągnął kserokopie pisma wystosowanego przez moich rodziców i oznajmił ze kolejna kserokopia trafiła nie tylko do prafii, proboszcza ale i do wyższych organów kościelnych, aby uznac mnie za nieiwerzącego czy cos w tym rodzaju. pomimo ze moj brat chodzi na religie a rodzice czasami do kościoła tez chodzą, to ksiądz uznał ze nie zostawi nam kartek do spowiedzi, ze blędem było udzielenie mi bierzmowania i zebym nie liczył na ślub kościelny o i tak go nie dostanę. teraz jestem w liceum i mam religie z tym samym księdzem i wszystko jest ok. a dlaczego??? bo chodze na religie. wniosek: jesteśmy niejako zmuszani do wiary (chodzenie do kościoła, na religie). ja nie przestraszyłem się tego co powiedział ksiądz, tylko dorosłem do tego, żeby móc sensownie odpowiadać na to, co księża i katecheci próbują na wpoić do głowy na lekcjach religii. suma takich i innych zdarzeń wyrobiły moje zdanie na temat kościoła. i nie mówię tu nawet o radiu M*****, ponieważ uczący mnie ksiądz przyznał ze nie uznaje tej rozgłośni. nie szczególnie mnie to przekonało ale cóż. moja opinia na temat kościooła chyba sie zmieni.
|
|
| |  | | thraul (129 punktów) | hmmm....ciekawe to głosy. Przedstawiają one trudną sytuacje ludzi. Cóż trzeba przyznać, że Kościół w niektórych sprawach żądzi się swoimi prawami, ustanowionymi przez człowieka, a ten nie jest nieomylny, a więc i prawa nie są doskonałe. Ja równierz uważam, że nie dopuszczanie ludzi do św. sakramentów, które są dla nich bardzo ważne i potrzebne, z jakichś "głupich" powodów jest niewłaściwe, jednak prawo kanoniczne, jak już wspomniałem, stanowi jednoznacznie. Bóg "nie ukrywa" tego, że droga do Jego raju niejednokrotnie naznaczona jest upokożeniem, cierpieniem, poświęceniem, bólem, męką jak kolwiek by to się miało objawiać. Niektórzy nazywają to testem, nie wiem czy to dobre określenie, wszak Bóg jest wszechwiedzący i nie musi nikogo testować, jeżeli już to jest to test dla nas samych. Temat ten pokazuje jak bardzo Chrześcijanie zagubili się w swej wierze, traktując Kościół jako lekarstwo na wszelkie zło ,tym czasem Kościól to nie wszystko. To nie jako uzewnętrznienie wairy i miłości do Boga, jeżeli jednak tej wairy i miłosći zabraknie - Kościół zda się na nic. Nie zrozumcie mnie źle, ja nie mówie że Kościół jest zły, Kościól jest dobry i bardzo dobrze że jest. Nie należy go jednak traktować instrumentalnie: a chrzest jest, bieżmowanie jest, katolicki ślub jest, dzieci ochrzczone, czyli zbawienie załatwione, ok. To smutne, że takie podejście jest coraz bardziej powszechne, ale i Kościół ma swoje zasługi w takiej postawie. Katecheta, który uczył mnie w szkole średniej powiedział raz, że widzi sąd ostateczny na którym ludzie sami skazują siebie na piekło, widząc Boży majestat, gdyż on nie wyobraża sobie by Bóg w swym nie skończonym miłosierdziu mógł kogokolwiek skazać na wieczne potępienie. Pismo mówi, że jedyna droga do zbawieniea wiedzie przez Jezusa, który jest miłością i przebaczeniem i każdy, podobnie jak Jezus, dźwiga swój krzyż, a wszystko co musimy zrobić to donieśc go do końca, ukorzyć się przed Bogiem i prosić o przebaczenie. To tylko tyle......i aż tyle. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, dla tego mogłem się pomylić, więc jak by co to poprawiajcie. Mam nadzieje że nikogo nie uraziłem.
|
|
| Oless (982 punktów) | Pogląd że ludzie wierzą w Boga bo są słabi jest krzywdzący i wypaczony. Znam ze słyszenia opowieści o tym że ludzie nawracali się u szczytu swojego życiowego sukcesu bo dopiero wtedy dochodzili do wniosku że szukają czegoś zupełnie innego. Najzabawniejsze było świadectwo Budzyńskiego który nad sensem życia zaczął się zastanawiać gdy wygrał koncert w Jarocinie i został nagle popularny. Czytałem też wiele podobnych historii jak choćby pewnego profesora i jego drogi do chrześcijaństwa. Na uczelni znam kilku głęboko wierzących i jakoś nie widzę żeby nie rozwijali się tylko leżeli do góry brzuchami aż im kaszka z nieba spadnie. A nawet są twardsi od innych bo np. nie ściągają bo to niemoralne. Sytuację można odwrócić i powiedzieć że ludzie nie wierzą bo boją się przyznać przed kolegami  A tak naprawdę wszystko zależy od osoby.
|
|
 | | AstralStorm (558 punktów) | > Pogląd że ludzie wierzą w Boga bo są słabi jest krzywdzący i wypaczony. Znam ze słyszenia opowieści o tym że ludzie nawracali się u szczytu swojego życiowego sukcesu bo dopiero wtedy dochodzili do wniosku że szukają czegoś zupełnie innego.Pod presją sukcesu na przykład? > Najzabawniejsze było świadectwo Budzyńskiego który nad sensem życia zaczął się zastanawiać gdy wygrał koncert w Jarocinie i został nagle popularny.A co ma wiara wspólnego z sensem życia? :> (wiem, wiem, pomińcie te komentarze o tym, że może nim być, oraz te o filozofii w religiach) > Czytałem też wiele podobnych historii jak choćby pewnego profesora i jego drogi do chrześcijaństwa.> Na uczelni znam kilku głęboko wierzących i jakoś nie widzę żeby nie rozwijali się tylko leżeli do góry brzuchami aż im kaszka z nieba spadnie.Oczywiste. W innym wypadku nie byliby na uczelni. Ale głęboko wierzący to zdaje mi się nieduży odsetek studentów. > A nawet są twardsi od innych bo np. nie ściągają bo to niemoralne.Ja też nie ściągam, ale z powodów pragmatycznych. To ja się chcę dowiedzieć, czy umiem, a nie załapać jakąś tam ocenę. Lepiej się nauczyć, niż liczyć na ściągi. Ściąganie to opcja ostateczna - dość duże ryzyko. > Sytuację można odwrócić i powiedzieć że ludzie nie wierzą bo boją się przyznać przed kolegami Bzdura. Łatwo jest przyznać przed w 90% "katolickimi" kolegami, że się wierzy. Co innego, gdybyś stwierdził, że codziennie chodzisz do kościoła się modlić... > A tak naprawdę wszystko zależy od osoby.A tak naprawdę statystyka powstała, aby można było tą zależność opisać.
Moim zadaniem nie jest z tobą walczyć, zmienić ciebie czy podporządkować. Moim zadaniem jest nauczyć ciebie myśleć samodzielnie w wybrany przez ciebie sposób. Wtedy będziemy mogli dyskutować.
|
|
|  | | Oless (982 punktów) | > Ale głęboko wierzący to zdaje mi się nieduży odsetek studentów.
Oczywiście. Podobnie nieduży odsetek pielęgniarek, nauczycieli, kierowców i przydrożnych żuli..
>Bzdura. Łatwo jest przyznać przed w 90% "katolickimi" kolegami, że się wierzy.
Pomijając już sprzeczność z poprzednim twoim zdaniem to my chyba żyjemy w innym świecie. Oczywiście społeczeństwo jest zlaicyzowane , a już szczególnie dotyczy to młodych ludzi. Przyznanie się do głębokiej wiary nie jest stanowczo modne.
Zresztą żyjemy w czasach tolerancji i mało kogo obchodzi w co też wierzy sąsiad.
|
|
| |  | | AstralStorm (558 punktów) | > > Ale głęboko wierzący to zdaje mi się nieduży odsetek studentów.> Oczywiście. Podobnie nieduży odsetek pielęgniarek, nauczycieli, kierowców i przydrożnych żuli..Może ciut większy. Ale też niedużo. Szczególnie żuli.  > >Bzdura. Łatwo jest przyznać przed w 90% "katolickimi" kolegami, że się wierzy.> Pomijając już sprzeczność z poprzednim twoim zdaniem to my chyba żyjemy w innym świecie.Zapomniałeś o cudzysłowie. "Katolik" niepraktykujący != głęboko wierzący. > Oczywiście społeczeństwo jest zlaicyzowane , a już szczególnie dotyczy to młodych ludzi.> Przyznanie się do głębokiej wiary nie jest stanowczo modne.Zgadza się, ale nie jest nawet w 1/10 tak trudne, jak przyznanie, że się w nic nie wierzy. > Zresztą żyjemy w czasach tolerancji i mało kogo obchodzi w co też wierzy sąsiad.Zgadza się, "w co", ale nie czy.
Moim zadaniem nie jest z tobą walczyć, zmienić ciebie czy podporządkować. Moim zadaniem jest nauczyć ciebie myśleć samodzielnie w wybrany przez ciebie sposób. Wtedy będziemy mogli dyskutować.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|