Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pozytywne skutki oczywistego kłamstwa.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
27-05-2006 21:55jeyes (2281 punktów)Pozytywne skutki oczywistego kłamstwa.
Czytając wiadomosci(*)lgrzymka/0,0,1330149,item.html dochodzę do wniosku, że oczywiste kłamstwa głoszone przez KK w osobie obecnego papieża oddziaływają pozytywnie na tych, którzy w nie wierzą. Wiara w idiotyzm w tym przypadku pomaga niektórym ludziom w zmaganiu się z codzienną tragedią i nic innego nie zastąpi im tego komfortu, gdy medycyna jest bezradna.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Volrath (3440 punktów)
Takie wyjaśnienia ("cierpienie uszlachetnia" etc.) są konieczne by całość była jako tako spójna.

To pomysł na pogodzenie wiary w dobroć Boga i tego, że ludzie na świecie cierpią - i Kościół się go trzyma (mimo, że to raczej mało sensowne jak się dłużej zastanowić).
mohawk (2936 punktów)
>Czytając [...] dochodzę do wniosku, że oczywiste kłamstwa głoszone przez KK w osobie obecnego papieża oddziaływują pozytywnie na tych, którzy w nie wierzą.
A ładnie to tak innych się czepiać o poprawność...?
jeyes (2281 punktów)
O literówki się nie czepiam.
mohawk (2936 punktów)
>O literówki się nie czepiam.
To się teraz 'literówka' nazywa?
jeyes (2281 punktów)
A czym innym jest napisanie "a" zamiast "u"?
mohawk (2936 punktów)
>A czym innym jest napisanie "a" zamiast "u"?
Dość pospolicie występującym błędem gramatycznym. Nie żebym się czepiał. Forma "przekonywający" jest w sumie dość rzadka, gdyż pochodzi od rzadkiej odmiany: zamiast przekonuję, przekonujesz - przekonywam, przekonywasz.

Ponieważ czasowniki tego typu miały kiedyś inną odmianę: dokonywam, dokonywasz, dokonywa, dokonywamy, dokonywacie, dokonywają, ten właśnie stary wzór odmiany skrzyżował się z młodszym na -uję, -ujesz, czego rezultatem są błędne a często zdarzające się postacie: dokonywuję, dokonywujesz, dokonywuje, dokonywujemy, dokonywujecie, dokonywują. Przez skrzyżowanie poprawnych zaś form dokonujący i dokonywający powstaje błędny imiesłów dokonywujący.
RudiMagx (280 punktów)
>Wiara w idiotyzm w tym przypadku
>pomaga niektórym ludziom w zmaganiu się z codzienną
>tragedią...
To specyfika każdej wiary, nie tylko w Boga. Wiedzieli o tym już starożytni Rzymianie, że wiara góry przenosi, wiedział o tym i Stalin i Goebbels
Ciekawe były eksperymenty SB w Polsce. Puszczono np. wieść o wylądowaniu UFO i rejstrowano rozprzestrzenianie się plotki, przemianę w prawdziwą relację, pojawianie się naocznych świadków i uczestników kontaktu z obcymi.
Inna ciekawa strona medalu, że wiara może zabić. Naukowo sprawdzono to już podczas Rewolucji Francuskiej
W sumie temat rzeka i temat stary jak świat
Pzdr serdecznie

www.rudimagx.republika.pl
Losek
Ciekaw jestem bardzo, bardzo chciałbym usłyszeć, jedno takie "oczywiste kłamstwo" głoszone przez KK...
Cieślański (994 punktów)
>Ciekaw jestem bardzo, bardzo chciałbym usłyszeć, jedno takie "oczywiste kłamstwo" głoszone przez KK...
Prawda ginekologiczna jest taka, że jawnym kłamstwem k.k. jest, jakoby kobieta mogła zajść w ciażę w czasie obcowania z innym niż ludzki, gatunkiem "ptaka".
W swym miłosierdziu, twą wiedzę o jawnych kłamstwach k.k. pogłębię i ci objawię, że chodzi o domniemane w śniętych pismach, obcowanie nieletniej Marysi z jakoby wysłannikiem boży, czyli gołębiem.

Tu ciekawostka medyczna, (wykazująca pewną, hmmm... odwrotną, religijnych mitów głębię),
lekarze psychiatrzy podejrzewają, że
- typową dla religijnych mistyków pełną urojeniowych wizji - schizofrenię,
- oraz kliniczną depresję bogatą w czarnowidzącego myślenia o piekle pustelnicze sesje,
powodują bornavirusy roznoszone wśród wiernych przez odchody gołębie.

W książce Susan Aldridge- "Magiczne cząsteczki. Jak działają leki?"
ksiegarnia.racjonalista.pl/ks.php/k,448
w rozdziale dotyczącym wirusów i chorób przewlekłych, wspomniano, że:
cytat ze str. 101 :
>"...zakażenie bornavirusem, który atakuje zarówno ssaki jak i ptaki może wiązać się z rozwojem schizofrenii oraz klinicznie istotnej depresji.
>Badania przeprowadzone w Japonii i w Niemczech, wykazały, że wśród osób cierpiących na te choroby, odsetek zakażonych bornawirusem jest sześciokrotnie większy niż w ogólnej populacji...".

Według S.Aldridge:
> "Psychiatrzy sugerują na przykład, że i starotestamentowy Nabuchodonozor i święta Teresa z Avila byli schizofrenikami."

www.neurotransmitter.net/bornavirus.html
www-micro.msb.le.ac.uk/3035/Bornavirus.html
www.medizin.de/gesundheit/deutsch/1942.htm

www.mp.pl/(*)FDB70F18914C07945818939A69910F
Cytat z :"Mikrobiologia kliniczna - postępy w roku 2001" -prof. dr hab. med. Waleria Hryniewicz
> "...Od kilku lat dyskutuje się na temat udziału drobnoustrojów w patogenezie przewlekłych chorób nieinfekcyjnych, a zwłaszcza wirusów w procesie nowotworzenia i C. pneumoniae w astmie i miażdżycy.
> Ostatnio do grupy tej dołączył wirus choroby Borna (BDV), który wywołuje zmiany neurologiczne u zwierząt dzikich i domowych.
> Wykazano obecność tego wirusa u dzikiego ptactwa, które może stanowić jego naturalny rezerwuar.[27- Berg M., Johansson M., Montell H. i wsp.: Wild birds as a possible natural reservoir of Borna disease virus. Epidemiol. Infect., 2001; 127: 173-17]
> Sugerowano, że może być on także przyczyną chorób psychicznych u człowieka, takich jak depresja, schizofrenia, a także zespołu przewlekłego zmęczenia..."

Pomimo, że naukowcom nie dorastam do pięt, ośmielę się w stawić osobisty wtręt:
-Być może coś w tym jest, bo wielu ludzi chorych na schizofrenię, twierdzi, że prześladują ich gołębie, śledzą, nachodzą w parkach i na balkonach, "gruchają" w różnych nie przystojnych miejscach.

Bo jak się tak człowiek w głos naukowców wsłucha, to może się rozwikła zagadkę, dla czego uznawani za "ojców kościoła" religijni schizofrenicy zdają się przypisywać gołębiom rolę jakoby przynoszącego wieści od domniemanego boga, śniętego ducha.

Pradopodobnie plotę nie poparte naukowymi badaniami androny, ale właśnie przyszło mi na myśl, że zarażeni bornavirusem ludzie i gołębie wydzielają wzajemnie pociągające seksualnie (i nosem -bo wraz alergogennymi odchodami) zapachowe nośniki informacji neurologicznych, czyli feromony.

Najstarszy przykład to zarażające chrześcijańską łatwo-wierością, bogatą w przywidzenia bogów i słyszenia głosów niebieskich,
rzekome niepok**ane zapłodnięcie, na skutek obcowania gołąbka-wysłannika boga z nieletnim żydowskim dziecięciem.

W świetle mego powyższego objawienia, nabiera anty-transcendentalnej głębi, znane warszawskie zalecenie "NIE KARMIĆ GOŁĘBI!!!"

Ba, właśnie mi zaświtało pod czaszki dachem, że ludzie chorzy na schizofrenię i depresję mogą się nieświadomie łączyć w pary, wabieni, bornavirusowego zakażenia, ferromonowych zapachem.

Pomimo tych wyjaśnień nadal uważam za religijne kłamstwo, katolicki pogląd głoszący,
że księża podsuwając nieletnim śnięte ptaszki w procesie w prowadzania w życie (i w zakrystii) -miłości bożej,
w myśl katolickiego mitu niepok**anego zapłodnięcia,
nie powinni jakoby być karani więzieniem za takie ind**trynacyjne igraszki.

Aha, zapomniał bym się odnieść do ewentualnych pozytywnych skutków oczywistego kłamstwa głoszonego przez ko.ka.

Żyję nadzieją, że NIE-logiczna z pozoru wiara w wyżej omówiony ginekologiczny idiotyzm głoszony przez ko.ka.
być może szczepionkę zapobiegającą zachorowaniom na depresję i schizofrenię, całemu ogłupionemu przez wszelkie małe i wielkie religijne totalitaryzmy, -światu da.
PZDR. J.C.

bóg jest oszustwem
Cieślański (994 punktów)
Przepraszam za wielokrotne wklejenie.(jak i poniżej)
Cieślański (994 punktów)
Przepraszam za wielokrotne wklejenie.
Cieślański (994 punktów)
Przepraszam za wielokrotne wklejenie...
Cieślański (994 punktów)
Przepraszam za wielokrotne wklejenie..
Cieślański (994 punktów)
Przepraszam za wielokrotne wklejenie..
Cieślański (994 punktów)
Przepra. za wielo...Uff. nareszcie koniec tego ruszańca.
jeyes (2281 punktów)
Według Biblii "dzień święty" nie wypada w niedzielę lecz w sobotę.

Biblijne II Przykazanie zostało przez KK usunięte, a X podzielone na dwa, aby liczba się zgadzała.

Papież nie może być następcą św. Piotra na tronie rzymskim (watykańskim), bo św. Paweł NIGDY nie był w Rzymie.

Dziewica NIE może urodzić chłopca. Chłopcy otrzymują chromosom Y od tatusia - nie ma tatusia, może być co najwyżej dziewczynka.

Mało? Poszukaj na własną rękę - polecam szczególnie serwis www.racjonalista.pl
Losek
Nie, no, rozmawiajmy racjonalnie
Nie spierajmy się znaczenie słów, bo nie warto. Czy możemy powiedzieć że Stanisław August Poniatowski był następcą Mieszka I? Chyba możemy, a przecież Mieszko "królował" w Gnieźnie, później przez jakiś czas stolicą był Kraków, a Stanisław August udawał, że rządzi z Warszawy!
Z powyższych przykładów na kłamstwo KK, na uwagę zasługuje ten o chromosomie Y. Faktycznie, dzieworództwo, czyli partenogeneza wyklucza urodzenie chłopca. Gdyby dało się zbadać genom Matki Boskiej, Chrystusa i np. św. Józefa, i gdyby np. się okazało, że chromosom Y u Jezysa byłby identyczny z tym znalezionym u Józefa, to wtedy możnaby powiedzieć, że KK kłamał pisząc o Niepokalanym Poczęciu. Ale my tzn. chrześcijanie, wierzymy w to, że Chrystus był Bogiem, więc w ogóle nie wiadomo jakie on miał chromosomy i skąd wziął się ten ewentualny chromosom Y.
Patrząc z tego punktu widzenia, kłamstwem jest wszystko to czego racjonalnie (sic) wyjanić się nie da: Zmartwychwstanie, cud przemiany wody w wino, rozmnożenia chleba i wiele, wiele innych. A przecież znając ograniczenia ludzkiego rozumu, wiedzy jaką ludzkość posiadła, można by np. powiedzieć, że skoro nie wiemy jak dokładnie rozpoczęło się życie na Ziemi, całe życie możaby uznać za kłamstwo; skoro nie jest nam znany fizyczny stan Wszechświata w maleńki ułamek sekundy po wielkim wybuchu ( o ile dobrze pamiętam naukowcy są zgodni co do tego jak przebiegał rozwój Wszechświata począwszy od 1 sek. do minus 27 potęgi), to wielki wybuch, do czasu jego całkowitego poznania, uznamy za kłamstwo.
Czyli, reasumując, wszystko co wynika z podstawowego założenia - istnienia Boga - jest niesprawdzalne! W tym sesnie, zgodnie z racjonalnym podejściem do świata, KK kłamie w jednym - twierdzi że Bóg istnieje. Jeżeli Boga nie ma, to KK kłamie. A jeżeli Bóg jest - KK mówi prawdę! A kwestia ta, kwestia istnienia, bądź nieistnienia Boga, nie podlega poznaniu przez człowieka, z samej definicji boskości, my ludzie jej nie roztrzygniemy.
Jak wierzący, mówi niewierzącemu o cudzie, którego był świadkiem, to niewierzący racjonalista odpowie, że wiele zdażeń uznawanych kiedyś za cuda, albo wpływ istoty boskiej, zostało później wyjaśnionych (częstym przykładem są wylewy Nilu). Ale jednocześnie ten sam niewierzący racjonalista, powinien przyznać jedno - jeżeli nagle okaże się, że Bóg istnieje, wszystko, albo prawie wszystko, co zapisali ewangeliści, może się okazać prawdą.
jeyes (2281 punktów)
>Z powyższych przykładów na kłamstwo KK, na uwagę zasługuje ten o chromosomie Y.
Twoja opinia - ja przytoczyłem kilka z wielu kłamstw, oszustw i manipulacji KK. Ze ciebie one nie interesują nie znaczy, że nie są kłamstwami, oszustwami i manipulacjami.

>Faktycznie, dzieworództwo, czyli partenogeneza wyklucza urodzenie chłopca.
Skoro się z tym zgadzasz, to dalszy ciąg twojej wypowiedzi jest oszukiwaniem samego siebie.

>[...] gdyby np. się okazało, że chromosom Y u Jezysa byłby identyczny z tym znalezionym u Józefa, to wtedy możnaby powiedzieć, że KK kłamał pisząc o Niepokalanym Poczęciu.
Czy KK twierdzi, że ojciec Jezusa jest nieznany czy postuluje brak ojca (dzieworództwo)?

>Ale my tzn. chrześcijanie, wierzymy w to, że Chrystus był Bogiem, więc w ogóle nie wiadomo jakie on miał chromosomy i skąd wziął się ten ewentualny chromosom Y.
O ile mi wiadomo, to wy, chrześcijanie, postulujecie, iż 2000 lat temu narodził się człowiek, którego nazywacie Chrystusem. Czy się mylę?

>Patrząc z tego punktu widzenia, kłamstwem jest wszystko to czego racjonalnie (sic) wyjanić się nie da: Zmartwychwstanie, cud przemiany wody w wino, rozmnożenia chleba i wiele, wiele innych. A przecież znając ograniczenia ludzkiego rozumu, wiedzy jaką ludzkość posiadła, można by np. powiedzieć, że skoro nie wiemy jak dokładnie rozpoczęło się życie na Ziemi, całe życie możaby uznać za kłamstwo; skoro nie jest nam znany fizyczny stan Wszechświata w maleńki ułamek sekundy po wielkim wybuchu ( o ile dobrze pamiętam naukowcy są zgodni co do tego jak przebiegał rozwój Wszechświata począwszy od 1 sek. do minus 27 potęgi), to wielki wybuch, do czasu jego całkowitego poznania, uznamy za kłamstwo.
Nie kombinuj jak koń pod górę, bo to żałosne. Brak wyjaśnienia jakiegoś zjawiska nie oznacza, że ono nie istnieje.

>Czyli, reasumując, wszystko co wynika z podstawowego założenia - istnienia Boga - jest niesprawdzalne!
Ostry atak na wszystko o czym mówi religia i KK - podoba mi się! Skąd zatem wiesz w co wierzyć?

>W tym sesnie, zgodnie z racjonalnym podejściem do świata, KK kłamie w jednym - twierdzi że Bóg istnieje.
Zgodnie z racjonalnym podejściem do świata KK mówiąc o "Bogu" nie wie o czym mówi.

>Jeżeli Boga nie ma, to KK kłamie. A jeżeli Bóg jest - KK mówi prawdę!
Jeżeli KK mówi, to mówi sam nie wie co. KK postulując istnienie niepoznawalnego "Boga" wypowiada się z całkowitą pewnością na jego temat - śmieszna sprzeczność, co?

>A kwestia ta, kwestia istnienia, bądź nieistnienia Boga, nie podlega poznaniu przez człowieka, z samej definicji boskości, my ludzie jej nie roztrzygniemy.
Patrz wyżej.

>Ale jednocześnie ten sam niewierzący racjonalista, powinien przyznać jedno - jeżeli nagle okaże się, że Bóg istnieje, wszystko, albo prawie wszystko, co zapisali ewangeliści, może się okazać prawdą.
Z założenia niepoznawalności "Boga" nie ma sposobu przekonania się, że on istnieje. Szkoda, że tak cię załatwia twoja religia, nie?
Losek
>Nie kombinuj jak koń pod górę, bo to żałosne. Brak wyjaśnienia jakiegoś zjawiska nie oznacza, że ono nie istnieje.
A mnie się zdaje, że żałosne są niektóre zarzuty, np. o tym kto kogo zastępował i na jakim tronie...
>Zgodnie z racjonalnym podejściem do świata KK mówiąc o "Bogu" nie wie o czym mówi.
Tak, zgodnie z racjonalnym podejściem do świata tak! To wlaśnie jest istotą chrześcijaństwa, że jest to wiara a nie wiedza. Gdyby Bóg dawał nam odczuć swe istnienie, np. za każdy nasz grzech spuszczając nogę z nieba i kopiąc nas w d... to nie bylibyśmy wolni, i nie przestrzegalibyśmy zasad wiary dlatego, że są mądre, tylko ze strachu, a najwyraźniej Jemu nie o to chodzi.
>Szkoda, że tak cię załatwia twoja religia, nie?
Tak, to znaczy jak? Na tym polega religia i wiara, na uwierzeniu na słowo, bez dowodów.
jeyes (2281 punktów)
Pominąłeś pierwszą połowę mojego postu, gdzie pisałem o rzeczach - przynajmniej moim zdaniem - bardzo istotnych dla katolika. Nie znalazłeś wyjaśnienia czy w końcu doznałeś blokady, jaka często ujawnia się u wierzących, gdy napotkają na paradoksy własnej religii?

>>Nie kombinuj jak koń pod górę, bo to żałosne. Brak wyjaśnienia jakiegoś zjawiska nie oznacza, że ono nie istnieje.
>A mnie się zdaje, że żałosne są niektóre zarzuty, np. o tym kto kogo zastępował i na jakim tronie...
A mnie się wydaje, że dla katolika powinno być istotne, że jego Kościół go oszukuje w najważniejszych kwestiach.

>>Zgodnie z racjonalnym podejściem do świata KK mówiąc o "Bogu" nie wie o czym mówi.
>Tak, zgodnie z racjonalnym podejściem do świata tak! To wlaśnie jest istotą chrześcijaństwa, że jest to wiara a nie wiedza. Gdyby Bóg dawał nam odczuć swe istnienie, np. za każdy nasz grzech spuszczając nogę z nieba i kopiąc nas w d... to nie bylibyśmy wolni, i nie przestrzegalibyśmy zasad wiary dlatego, że są mądre, tylko ze strachu, a najwyraźniej Jemu nie o to chodzi.
Przestrzegacie ze strachu oraz dlatego, że religia wam mówi co się Bogu podoba, a co nie. To nie ma nic wspólnego z moralnością, to jest konformizm.

>>Szkoda, że tak cię załatwia twoja religia, nie?
>Tak, to znaczy jak? Na tym polega religia i wiara, na uwierzeniu na słowo, bez dowodów.
Tak, że twoja religia gwarantuje ci, że nigdy się nie dowiesz o jego ewentualnym istnieniu, choć całe życie poświęcisz na tę wiarę.
Losek
P.S.
Natomiast zgadzam się z Tobą, podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisałeś, że wiara ułatwia wierzącym życie. Mnie wiara bardzo ułatwia życie, pozwala znieść cierpienie, lepiej pracować, wybaczać, nie zdradzać żony, oprzeć się różnym pokusom. W tym właśnie widzę sens i mądrość wiary. Wiara także bardzo ułatwia życie innym, w tym niewierzącym ludziom żyjącym w otoczeniu wierzącego.
less
>Wiara także bardzo ułatwia życie innym, w tym niewierzącym ludziom żyjącym w otoczeniu wierzącego.
Może z tobą jest im łatwiej, ale niektórzy wierzący to wyobraź sobie hipokryci, zwykłe kanalie, szuje, judasze, złodzieje, egoiści, czasem nawiedzeni "nawracacze".
Losek
>Może z tobą jest im łatwiej, ale niektórzy wierzący to wyobraź sobie hipokryci, zwykłe kanalie, szuje, judasze, złodzieje, egoiści, czasem nawiedzeni "nawracacze".
W odróżnieniu od niewierzących, którzy - jeden w drugiego, jak jeden mąż - same ideały?
A myślałem, że tu wchodzą ludzie racjonalnie myślący...
jeyes (2281 punktów)
less niczego takiego nie napisał - po co dyskutujesz sam z sobą?
Losek
Ale czemu napisał to, co napisał? Po co? Czemu to miało służyć? Niepotrzebna, agresywna wypowiedź...
jeyes (2281 punktów)
Skłamał?
Losek
Bywają pozytywne skutki kłamstwa i negatywne skutki prawdy...
jeyes (2281 punktów)
Skłamał?
Gosia (9452 punktów)
> Mnie wiara bardzo ułatwia życie, pozwala znieść cierpienie, lepiej pracować, wybaczać, nie zdradzać żony, oprzeć się różnym pokusom. W tym właśnie widzę sens i mądrość wiary. Wiara także bardzo ułatwia życie innym, w tym niewierzącym ludziom żyjącym w otoczeniu wierzącego.

Bardzo pięknie.Tylko dlaczego odczytałam to jakby niewierzący gorzej pracowali,byli mściwi, zdradzali żony i nie opierali się pokusom( cokolwiek to znaczy)? Otoczenie wierzącymi ułatwia życie? Jakoś nie zauważyłam...ale może jestem mało spostrzegawcza
Pozdrawiam.
Losek
>Bardzo pięknie.Tylko dlaczego odczytałam to jakby niewierzący gorzej pracowali,byli mściwi, zdradzali żony i nie opierali się pokusom( cokolwiek to znaczy)? Otoczenie wierzącymi ułatwia życie? Jakoś nie zauważyłam...ale może jestem mało spostrzegawcza
>Pozdrawiam.
Nie wiem naprawdę, czemu tak to odczytałaś, ja tylko napisałem, że mnie się łatwiej oprzeć pokusom, i w trudnych chwilach łatwiej pracować... Ludzie w różne rzeczy wierzą, jedni w Boga, inni w naukę, jeszcze inni w rozum, a jeszcze inni w "Fakty i Mity". Jeżeli komuś rozum pomaga w trudnych chwilach, to nic w tym złego, jak sądzę.
A w odpowiedzi na drugie pytanie, wkleiłem fragment wywiadu, który przy okazji Światowych Dni Młodzieży z ks. prof. Lotharem Roosem przeprowadził Marek Zając :

"-Czym młodzi chrześcijanie różnią się do ich niewierzących rówieśników?

- Złośliwi mówią, że chrześcijanie wcale nie są lepsi od innych. Jednak z badań empirycznych wynika, że tzw. aktywni chrześcijanie - tacy, którzy nie ograniczają się wyłącznie do deklaracji, że są członkami Kościoła - mają np. więcej dobrych przyjaciół i sąsiadów albo w większym stopniu angażują się w działalność różnych organizacji, również pozakościelnych.

Dysponujemy poważnym, reprezentatywnym badaniem, które przeprowadził Instytut Allensbach, najstarszy w Niemczech ośrodek badania opinii. Otóż ankietowani stanęli przed alternatywą: "Chciałbym korzystać z życia i nie męczyć się, gdy nie ma potrzeby. Żyje się w końcu tylko raz i najważniejszą rzeczą jest, żeby mieć coś z życia" albo "Życie postrzegam jako wyznaczone mi zadanie, któremu poświęcam wszystkie siły". To drugie stwierdzenie wybrało dwie trzecie chrześcijan. Z kolei absolutna większość niezwiązanych z żadnym wyznaniem opowiedziała się za tym, żeby brać, co tylko się da, i nie troszczyć się o resztę."

Gosia (9452 punktów)
> ankietowani stanęli przed alternatywą: "Chciałbym korzystać z życia i nie męczyć się, gdy nie ma potrzeby. Żyje się w końcu tylko raz i najważniejszą rzeczą jest, żeby mieć coś z życia" albo "Życie postrzegam jako wyznaczone mi zadanie, któremu poświęcam wszystkie siły". To drugie stwierdzenie wybrało dwie trzecie chrześcijan. Z kolei absolutna większość niezwiązanych z żadnym wyznaniem opowiedziała się za tym, żeby brać, co tylko się da, i nie troszczyć się o resztę.">

Żartujesz sobie?! A co to za alternatywa? Jaki może być wybór między tak tendencyjnie postawionymi pytaniami?
Bardzo proszę na przyszłość nie cytuj ankiet dla kowbojów, świat nie jest czarno-biały.I dlaczego niby twierdzenie, ze chrześcijanie nie są lepsi od innych ludzi ma być złośliwością?
Pozdrawiam.
Losek
>Żartujesz sobie?! A co to za alternatywa? Jaki może być wybór między tak tendencyjnie postawionymi pytaniami?
>Bardzo proszę na przyszłość nie cytuj ankiet dla kowbojów, świat nie jest czarno-biały.I dlaczego niby twierdzenie, ze chrześcijanie nie są lepsi od innych ludzi ma być złośliwością?
>Pozdrawiam.
>
Twierdzenie, że chrześcijanie są gorsi od innych nie tylko jest złośliwością, ale również jest nieprawdą, dopóki nie zostanie udowodnione. Zacytuj jakieś inne badanie, jeśli łaska, nie dla kowbojów , tylko dla racjonalistów,!. Również pozdrawiam.
Gosia (9452 punktów)

>Twierdzenie, że chrześcijanie są gorsi od innych nie tylko jest złośliwością, ale również jest nieprawdą, dopóki nie zostanie udowodnione. Zacytuj jakieś inne badanie, jeśli łaska, nie dla kowbojów , tylko dla racjonalistów,!. >

Nadinterpretacja. Gdzie twierdzę że są gorsi? Nie lepsi od innych znaczy dokładnie ani lepsi, ani gorsi: TACY SAMI.
Nie ma się też co obruszać za "kowbojów".Nie użyłam tego wyrażenia dla określenia chrześcijan, tylko infantylności zacytowanej przez Ciebie ankiety.Racjonalista raczej nie będzie opierał swego spojrzenia na świat na wynikach jakichkolwiek ankiet, zwłaszcza tych robionych na zamówienie.
Pozdrawiam.
Losek
>Nadinterpretacja. Gdzie twierdzę że są gorsi? Nie lepsi od innych znaczy dokładnie ani lepsi, ani gorsi: TACY SAMI.
No Ty nie napisałaś, przyznaję, ale jak widać poniżej, długo czekać nie musieliśmy, na oskarżenie, nie? A co do ankiety, to po pierwsze: na czym będzie opierał swoje spojrzenie na świat racjonalista, jeśli nie na ankietach, sondażach? Na własnym tylko osądzie? Przecież ten osąd też wynika z jakichś otrzymanych danych, i nie musi być obiektywny. A skąd te dane? Mogą być to dane z cytowanego przeze mnie Instytutu Allensbacha, albo z cytowanego przez tego "mistrza racjonalizmu", co się podpisał plodzien , niejakiego Jerzego Urbana , albo jeszcze lepiej oprzyjmy się na opiniach tego "Einsteina logiki" co się podpisał Cieślański , co? Jeżeli dyskutujemy racjonalnie, czyli nie spieramy się - przypominam - o to, czy Bóg jest, czy go nie ma, ale o to jak religia wpływa na postawy ludzi, to musimy opierać się na jakichś w miarę obiektywnych danych. Instytut Allensbacha jest według mnie bardziej obiektywnym źródłem wiedzy, niż Jerzy Urban, na którego poniżej powołuje się plodzien, albo np. Gazeta Wyborcza. Renomowany instytut badania opinii społecznej, nawet, jeżeli robi badanie na zamówienie, czego jednakże na pewno nie wiemy, to firmuje wyniki tych badań. Więc nie można mu zarzucić, że mówi nieprawdę. A co do pytań, to jak Twoim zdaniem zależałoby je sformułować? Jasne, że te konkretne pytania przedstawiają dwa bieguny: być, lub mieć, ale też jak widać nie wszyscy chrześcijanie wybrali być, i tu właśnie widać odcienie szarości, o które się słusznie upominasz. Jeżeli znajdziesz gdzieś jakieś badanie, które temu mojemu zaprzeczy, wtedy posypię głowę popiołem... Pozdrawiam serdecznie.
P.S. Osobiście zdaję sobie sprawę, że wielu katolików to jak pisze less hipokryci, zwykłe kanalie, szuje, judasze, złodzieje, egoiści, czasem nawiedzeni "nawracacze" i wiem też że można np. wychować dziecko na porządnego człowiek bez żadnej religii, ale myślę, że mimo wszystko z religią jest łatwiej.
plodzien (7378 punktów)
>No Ty nie napisałaś, przyznaję, ale jak widać poniżej, długo czekać nie musieliśmy, na oskarżenie, nie? A co do ankiety, to po pierwsze: na czym będzie opierał swoje spojrzenie na świat racjonalista, jeśli nie na ankietach, sondażach? Na własnym tylko osądzie? Przecież ten osąd też wynika z jakichś otrzymanych danych, i nie musi być obiektywny. A skąd te dane? Mogą być to dane z cytowanego przeze mnie Instytutu Allensbacha, albo z cytowanego przez tego "mistrza racjonalizmu", co się podpisał plodzien , niejakiego Jerzego Urbana , albo jeszcze lepiej oprzyjmy się na opiniach tego "Einsteina logiki" co się podpisał Cieślański , co? Jeżeli dyskutujemy racjonalnie, czyli nie spieramy się - przypominam - o to, czy Bóg jest, czy go nie ma, ale o to jak religia wpływa na postawy ludzi, to musimy opierać się na jakichś w miarę obiektywnych danych. >

Ależ panie Losek, Urban też tego nie wymyślił. Opierał się na badaniach. Tylko ja nie pamiętam na jakich, bo po pierwsze nie czytuję systematycznie "Nie", po drugie - artykuł o tym był bardzo dawno. Poza tym nawet w Polsce osobiste doświadczenia studenta mieszkającego w akademiku doskonale wydają się pozytywnie weryfikować przedstawione przez J. Urbana wyniki badań.
Jeżeli zaś to , co przekazuje Jerzy Urban jest niewystarczające, to proszę sprawdzić dane kryminalne, mówiące o tym, kto okrada świątynie. Nie robią tego ateiści. Muzułmanin nie podniesie ręki na meczet. Więzienia pełne są katolików, którzy "rwą" obrazy świętej panienki ze ścian, aż furczy.
Coś nie tak jest u katolików z poszanowaniem mienia. Świętego mienia w dodatku.
Są różne ankiety. Ale nie należy korzystać z nich wybiórczo.
Pozdrawiam
Losek
>Jeżeli zaś to , co przekazuje Jerzy Urban jest niewystarczające, to proszę sprawdzić dane kryminalne, mówiące o tym, kto okrada świątynie. Nie robią tego ateiści. Muzułmanin nie podniesie ręki na meczet. Więzienia pełne są katolików, którzy "rwą" obrazy świętej panienki ze ścian, aż furczy.
Czy te "dane" , dotyczące tych więzień przepełnionych katolikami, którzy okradli świątynie, też uzyskał Pan, Panie plodzien na podstawie osobistych doświadczeń studenta, czy też może, dla odmiany dysponuje Pan jakimiś sprawdzalnymi źródłami informacji?
>Coś nie tak jest u katolików z poszanowaniem mienia. Świętego mienia w dodatku.
>Są różne ankiety. Ale nie należy korzystać z nich wybiórczo.
>Pozdrawiam
Więc poproszę uprzejmie o wskazanie jakiejś konkretnej ankiety, jakiegoś konkretnego badania, jakichś konkretnych "danych kryminalnych"! W końcu internet to takie doskonałe źródło informacji, że na prewno coś się znajdzie. Proszę w imię prawdy o tych draniach katolkach zadać sobie trochę trudu ( ja sobie zadałem ), a wtedy ręce wszystkich jasno myślących racjonalistów, same złożą się do oklasków, a ja biedny umknę z podkulonym ogonem...
Również pozdrawiam.
Losek
Jeszce jedno, jeśli pozwolisz.
Kościół Katolicki stawia wyżej poprzeczkę przed wierzącymi , niż przed niewierzącymi właśnie dlatego, że wierzący mają w życiu łatwiej. Wystarczy że posłuchają. A niewierzący, których niewiara nie jest przez nich zawiniona, muszą do wielu rzeczy dochodzić sami. Więc w pewnym sensie, faktycznie niewierzący są od nas lepsi...
plodzien (7378 punktów)

>>Twierdzenie, że chrześcijanie są gorsi od innych nie tylko jest złośliwością, ale również jest nieprawdą, dopóki nie zostanie udowodnione. Zacytuj jakieś inne badanie, jeśli łaska, nie dla kowbojów , tylko dla racjonalistów,!. Również pozdrawiam.>
>
Zależy pod jakim względem gorsi. Jeśli pod względem przestrzegania obowiązujących ich zasad etycznych, to są gorsi a katolicy naj!
Kiedyś Urban przytoczyl wyniki ankiety (też poslugiwaleś się ankietą) dotyczącej seksu pozamalżeńskiego religijnych studentek amerykańskich. Największą wstrzemięźliwość wykazywaly muzulmanki, nieco mniejszą protestantki. A katoliczki to fajne dziewczyny.
Pozdrawiam
jeyes (2281 punktów)
Dlaczego wiara w Boga jest ci potrzebna do tego, żeby postępować moralnie?
Losek
Wiara w Boga ułatwia mi postępowanie zgodnie z zasadami. Z zawodu jestem chirurgiem. Czasem, zbudzony w nocy, muszę zajmować się pijanym agresywnym człowiekiem, który obrzuca mnie wyzwiskami tylko dlatego, że chcę zeszyć mu rany na durnym łbie. I wtedy często mówię sobie: będę takim chirurgiem, jakim JPII był papieżem. I to mi pomaga zobaczyć w tym brudnym pijaku człowieka. On modlił się za każdego napotkanego człowieka, taki miał fach, a ja mam leczyć i staram się to robić dobrze, tak jakbym w każdym napotkanym człowieku widział ocja, matkę, Chrystusa, zgodnie z zasadą: "cokolwiek uczyniliście tym braciom moim najmniejszym, mnieście uczynili".
Kiedyś popełniłem grzech cięższy niż zwykle i idąc do spowiedzi, przeżyłem silnie, to że muszę wyznać coś takiego, coś więcej niż moje zwykłe codzienne (niestety) grzechy. I zdałem sobie sprawę, że muszę z czegoś zrezygnować, albo z kościoła, z komunii, albo z grzechu i zrezygnowałem z grzechu. Nigdy już - mam nadzieję - nie dam się zwieść...
Wiara w Boga i zaufanie do Boga pozwala mi mniej lękać się o przyszłość moich dzieci, mojej rodziny.
Ja nie wykluczam, jak już pisałem, że inni mogą czerpać siłę z czegoś innego, nic w tym złego, nie są gorsi, a ja mam akurat tak...
Gosia (9452 punktów)

> Wiara w Boga i zaufanie do Boga pozwala mi mniej lękać się o przyszłość moich dzieci, mojej rodziny.
> Ja nie wykluczam, jak już pisałem, że inni mogą czerpać siłę z czegoś innego, nic w tym złego, nie są gorsi, a ja mam akurat tak...
>
No i chwała Ci za to! Wystarczy zrozumieć,że inni nie muszą podzielać naszego światopoglądu i robić swoje, nie oglądając się na cudze przekonania.
Też pracuję w szpitalu i brak wiary w niczym mi nie przeszkadza, by w pacjencie widzieć człowieka, a mam trochę bliżej do tych śmierdzących i zarzyganych niż Ty( jestem pielęgniarką).
Pozdrawiam.
Losek
Witam, serdecznie, miło mi Cię poznać.
Faktycznie, wam pielęgniarkom pracy nie zazroszczę, zbyt dobrze wiem, jak jest ciężka i niewidzięczna.
Wracając do tematu, przecież nikt nie jest zmuszany do wiary, o ile mi wiadomo. Nie słyszałem o przymusie chodzenia do kościoła, lub dawania na tacę, nie? A czy Wy, niewierzący również nie powinniście zrozumieć tego, że my wierzący mamy prawo wyznawać taką a nie inną wiarę i w zgodzie z nią wychowywać dzieci?
Pozdrawiam, życzę samych lekkich dyżurów i ciężkich pieniędzy...
Cieślański (994 punktów)
Losek, jest przykładem nad zwyczaj pociesznym i w swej trafności ślicznym,
na to, jak można za pomocą religijnej ind**trynacji wmówić człowiekowi (z ponoć wyższym wykształceniem medycznym),
że (według vatykańskiej propagandy), każdy kto nie podporządkuje się religijnym zabobonom, jest człowiekiem grzesznym,
(co rzecz jasna można odkupić, ofiarowywaną na kościół mamoną)

Wcale bym się nie zdziwił, pani Aniu,
gdyby w całym tym katolickim zakłamaniu,
jakaś zdradzona żona "chirurga z małych wiosek",
podszywając się pod swego naiwnego ślubnego,
czyli występując pod agenturalnie sposobną przykrywką pesudo-"Losek",
(aby słuszności swej głąbokiej pobożności dowieść),
przytaczała jako pouczającą religijnie przypowieść,
domniemaną historię o grzeszkach męża z pielęgniarkami, konfesjonale, i porządanej rezygnacji z grzechu,
budząc w całym Swoim Powiecie orgie śmiechu.

Oto dowód, jak wiele niebezpieczeństwa, w związkach głęboko religijnych katolików-lekarzy,
(aż doznałem na plecach dreszczy strachu mrowia),
niosą dysonanse poznawcze doznawane "w realu" pod wpływem konfrontacji z praktyką życia seksualnego -naiwnej wiary, w kary godną i ponoć nienaruszalną wierność oraz wyidealizowaną nierozezwalność kościelnego małżeństwa.

>..będę takim chirurgiem, jakim JPII był papieżem...
Aż się żochnąłem.
Oto, (chyba już czytelniku łapiesz), jawny dowód, (który notabene, do niedoli lekarzy ambiwalentne uczycia budzi) jak oczywiste kłamstwa religii negatywnie wpływają na wszystkich, -"nawet wykształconych"-, ludzi.
No, bo jeśli spojrzeć na to dosłownie i logicznie to, przecież Wojtyłła był papieżem, któremu trzęsły się ręce notorycznie.
Jeśli więc Losek zamierza być takim samym chi, chi, chirurgiem, (czego odradzam mu jak najgoręcej),
to nieszczęsnym ofiarom, pardon pacjentom jego praktyk, oprócz modlitwy i nadzieji o szybką i bezbolesną śmierć, nie pozostaje nic więcej.

Drugą stroną takiej religijnej logiki lekarzy, (właściwej wszystkim błyszczącym medalom),
jest nieuchronna konsekwencja zawodowa dla papa-lubnego chirurga, którego za błędu lekarskie niechybnie z roboty wywalą.

A jak, co gorsza, trafi się chirurg-religijny-guru, to tak jak w moim mieście, pomimo pobieranych opłat za nadgodziny, nawieje do domu na wigilijną kolacyjkę z własnego szpitalnego dyżuru.
Ba, nawet w redagowanej przez własną żonę gazecie lokalnej, będzie zaciekle się kłócił, że za narażenie potencjalnej gotowości szpitala i zdrowia pacjentów, pobranego wynagrodzenia z własnej kieszeni nie zwróci.

A jak przełożeni w szpitalu dojdą do wniosku, że współpraca z takim chirurgiem jest świeczki nie Warta, to może zostać ubezpieczeniowym biegłym sądowym i dalej zarabiać kaskę na pacjentach, którzy w poprzedniej jego szpitalnej robocie, do jego wibrującego skalpela papieskiego, z woli boskiej nie mieli farta.
Poza tym widać wyraźnie po Loskowym nienawistnym stosunku do "durnych łbów" własnych pacjentów,
jak negatywny wpływ ma wierność przysiędze Hipokratesa, ma przyjmowanie zakłamanych kościelnych sakramentów.
PZDR.J.C.

bóg jest oszustwem
Losek
Za Ciebie można się wyłącznie modlić, ale nie da się dyskutować...
Cieślański (994 punktów)
>Za Ciebie można się wyłącznie modlić, ale nie da się dyskutować...

Jak już się będziesz modlił, niech cię ręka boska broni, to odłóż skalpel ze swych wibrujących wojtyliańskich dłoni.
Artysta skalpela z twarzą przystrojoną w przypadkowe sznyty, może nie być traktowany przez pacjentów jako lekarz zaufany i wyposażony przez boga w niezbędne chirurgowi talenta, w sposób należyty.
I nie trzymaj rąk w kieszeni obok przyrodzenia ("laski"), kiedy prowadzisz samochód, bo pod wpływem mglącego źrenice, przypadkowego podrażniania i doznania ekstazy miłości bożej łaski,
rozbijesz go na marmoladę,
narażając przy tym życie niewinnych pasażerów,
albo co gorsza wylądujesz z woli bożej w szpitalu na rok z okładem.



bóg jest oszustwem
jeyes (2281 punktów)
>Wracając do tematu, przecież nikt nie jest zmuszany do wiary, o ile mi wiadomo. Nie słyszałem o przymusie chodzenia do kościoła, lub dawania na tacę, nie?
Już nie ma tego przymusu, ale to nasza, niewierzących zasługa, a nie wasza i waszej organizacji - KK.

>A czy Wy, niewierzący również nie powinniście zrozumieć tego, że my wierzący mamy prawo wyznawać taką a nie inną wiarę i w zgodzie z nią wychowywać dzieci?
Rozumiemy, że masz prawo wyznawać dowolną wiarę, rozumiemy, że wychowując dzieci w twojej wierze realizujesz cele KK i opóźniasz jego ostateczny upadek.
Losek
>Rozumiemy, że masz prawo wyznawać dowolną wiarę, rozumiemy, że wychowując dzieci w twojej wierze realizujesz cele KK i opóźniasz jego ostateczny upadek.
Wiesz... Jakoś się nie boję...
Gosia (9452 punktów)
> przecież nikt nie jest zmuszany do wiary, o ile mi wiadomo. Nie słyszałem o przymusie chodzenia do kościoła, lub dawania na tacę, nie? A czy Wy, niewierzący również nie powinniście zrozumieć tego, że my wierzący mamy prawo wyznawać taką a nie inną wiarę i w zgodzie z nią wychowywać dzieci?
>Pozdrawiam, życzę samych lekkich dyżurów i ciężkich pieniędzy...
>
Wybacz, ale dzisiaj nikt wierzącym niczego nie narzuca i nikt nie ingeruje w Twój sposób wychowywania dzieci.
A co mają powiedzieć osoby innej wiary niż katolicka, czy niewierzący? Jedna religia w PAŃSTWOWYCH szkołach,symbole JEDNEJ religii w PAŃSTWOWYCH instytucjach, finansowanie z budżetu PAŃSTWA miejsc kultu JEDNEJ religii, itd...już nie chce mi się wyliczać.To nie jest zmuszanie do "dawania na tacę"? A podobno mamy państwo niewyznaniowe...
Pozdrawiam.
ps.Dzięki za ciepłe słowa.Nawzajem
Losek
Bardzo się mylisz niestety... w kwestii nieingerowania w wychowanie dzieci, ale pozwól , że nie będę tego tu jeszcze raz uzasadniał, bo po pierwsze, co nieco napisałem poniżej i nie chcę się powtarzać, a i dalsze fakty z mojego wychowywania dzieci prawdopodobnie opiszę poniżej. Zapraszam do lektury moich postów.
Jeszcze raz pozdrawiam.
jeyes (2281 punktów)
>będę takim chirurgiem, jakim JPII był papieżem. I to mi pomaga zobaczyć w tym brudnym pijaku człowieka.
Rozumiem, że tzw. "przysięga Hipokratesa" to dla lekarza - katolika za mało, aby pomagać każdemu potrzebującemu.
Losek
Czy ja wiem, czy za mało? Przysięga obliguje mnie m.in. do tego bym niósł pomoc ludziom, niezależnie od ich rasy, przekonań majątku itd., nakłada obowiązek leczenia, ale nic nie mówi o miłości. Myślę, że wiara obliguje mnie do jeszcze większego poświęcenia chorym w imię właśnie miłości bliźniego. Tak, czy inaczej, jest to przykład na pozytywny skutek czegoś, co Ty nazywasz kłamstwem,lub idiotyzmem, a ja Wiarą w Boga...
jeyes (2281 punktów)
Na czym polega to "jeszcze większe poświęcenie"? Dlaczego uważasz, że twoim pacjentom nie wystarczy fachowa opieka lekarza, ludzkie współczucie i zrozumienie, ale potrzeba im jeszcze twojej miłości? Co to właściwie jest ta "miłość bliźniego" i czy niewierzący nie może jej okazywać? Czy uważasz, że wierzący = lepszy, bardziej moralny niż niewierzący?
Cieślański
>Na czym polega to "jeszcze większe poświęcenie"?
Losek, gdyby ta twoja wiara obligowała cię do niesienia pomocy za darmo, bez pieniędzy to byłoby to CÓŚ.
Jeśli posiadasz świadectwa takich pobożnych czynów, to wklej do nich linki, aby przekonać nas, niewiernych-synów.
A tak, to jest jedynie twój psi obowiązek, bo robisz to za cudze pieniądze.
I przestań się nad zdrowym rozsądkiem dyskutantów znęcać, lepiej napisz, cóż ty takiego, konkretnie, lecząc pacjentów za srebrniki byłeś łaskaw poświęcać.

A może, o, żech!, ty miłośniku bliźnich słodki, wiara nakazuje ci w ramach partyjnego poświęcenia podtykać leczonym pacjentom w publicznym szpitalu swoje wyborcze ulotki?
Więc kręcąc własne lody jednocześnie na państwowej posadzie i "na swoim", -stary, nie mieszaj do tego w ramach auto-reklamy, w jakiegokolwiek boga -wiary.

Innymi słowy po rozważeniu twych argumentów ze szczególnym pietyzmem, ja też jestem skłonny określić przedstawioną w "loskowym ujęciu" teorię o pozytywnych skutkach wiary:
> kłamstwem,lub idiotyzmem.
Losek
>Na czym polega to "jeszcze większe poświęcenie"? Dlaczego uważasz, że twoim pacjentom nie wystarczy fachowa opieka lekarza, ludzkie współczucie i zrozumienie, ale potrzeba im jeszcze twojej miłości? Co to właściwie jest ta "miłość bliźniego" i czy niewierzący nie może jej okazywać? Czy uważasz, że wierzący = lepszy, bardziej moralny niż niewierzący?
Jakbyś czytał z większą uwagą to co napisałem, tobyś się zapewne doczytał, że wiara pomaga mnie w codziennym życiu, miłość do bliźniego pomaga mnie w leczeniu chorych. To ja dzięki mej wierze staję się - mam nadzieję - lepszym człowiekiem. I nie uważam się za lepszego od Ciebie, ale raczej za lepszego co dzień, z dnia na dzień. Wierzę, że wiara jest nam dana przez Boga by ułatwić nam życie na ziemi, by pomóc znieść cierpienia, które to życie i cierpienia mają widać jakiś sens, i są niezbędne.

Czy ja gdzieś napisałem, że niewierzący nie może kochać bliźniego?? Pytałeś konkretnie mnie o to, dlaczego wiara jest mi potrzebna w codziennym życiu, pytałeś mnie czy przysięga Hipokratesa nie wystarcza mi do tego, by dobrze leczyć, więc jak umiałem tak odpowiadałem w zgodzie z własnym sumieniem i - niewielką - więdzą z zakresu teologii. Zastanów się, skąd Ty niby wiesz, dlaczego ja wierzę , skąd wiesz, że ze strachu? Ja wierzę w Boga nieskończenie miłosiernego , który wybaczać będzie grzechy większe niż moje i Twoje razem wzięte, pomnożone przez te głupoty które wipisuje niejaki Cieślański.

Natomiast masz rację, twierdząc, że wiara gwarantuje mi, że nie dowiem się o ewentualnym istnieniu Boga, choć całe życie mu poświęcę, wiara tego właśnie wymaga ode mnie: poświęcenia w ciemno , ale jak już pisałem, nie może to być zarzutem. Taki jest sens chrześcijaństwa , wiara na słowo, bez dowodów.

Czyją zasługą jest wolność od religii, to jest temat na inne opowiadanie, ale faktem jest, że obecnie chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą ludzi na ziemi...
jeyes (2281 punktów)
Zadałem ci konkretne pytania, na które nie raczyłeś odpowiedzieć serwując w zamian po raz wtóry ogólniki, że wiara ci pomaga. Niech i tak będzie - nie jesteś ani pierwszy, ani pewnie ostatni spośród wierzących, którzy mają problem z koncentracją niemając przy tym żadnych zahamowań jeśli idzie o autoreklamę.

Chrześcijanie najbardziej prześladowani? Widocznie coś jest antyludzkiego w chrześcijaństwie. A może po prostu wasza nachalność, brak tolerancji, samouwielbienie niekoniecznie musi się podobać?
Losek
Niech to ocenią czytający, kto jest bardziej ogólnikowy, nietolerancyjny, nachalny i kto ma problemy z koncentracją i zrozumieniem tekstu pisanego...
ariadna (352 punktów)
>Niech to ocenią czytający,

Proszę bardzo, mówisz i masz. Pozwól, że najpierw odniosę się do tego:

>czy Wy, niewierzący również nie powinniście zrozumieć tego, że my wierzący mamy prawo wyznawać taką a nie inną wiarę i w zgodzie z nią wychowywać dzieci?

Rozumiem i popieram. Czy w naszym kraju ktoś wam odbiera to prawo? Wręcz przeciwnie, jesteście na uprzywilejowanej pozycji. To tak oczywiste, że w ogóle nie należy o tym dyskutować. Jednak wchodząc na tę stronę zachowujesz się jak wielu przed Tobą. Próbujesz udowodnić wyższość wiary nad niewiarą. Wręcz reklamujesz zalety wiary, pisząc:

>wiara ułatwia wierzącym życie. Mnie wiara bardzo ułatwia życie, pozwala znieść cierpienie, lepiej pracować, wybaczać, nie zdradzać żony, oprzeć się różnym pokusom. W tym właśnie widzę sens i mądrość wiary.

A co będzie, jeśli Twoja wiara się zachwieje? Przecież może tak się stać. Wtedy nie będziesz miał powodów, żeby być dobrym, lepiej pracować, nie zdradzać żony etc., bo nie zaszczepiono Ci żadnej, poza religijną, motywacji moralnego postępowania?

Oczywiście co kilka zdań podkreślasz, że to Twój punkt widzenia, że nikogo do niczego nie zmuszasz, ale jednocześnie konsekwentnie próbujesz przemycić "dowody", że chrześcijanie są lepszymi ludźmi od niewyznających żadnej religii (vide przytoczony przez Ciebie fragment wywiadu z księdzem). A ze zdaniem:

>Wiara także bardzo ułatwia życie innym, w tym niewierzącym ludziom żyjącym w otoczeniu wierzącego

w żadnym razie nie mogę się zgodzić. Żyję i pracuję w otoczeniu wierzących i fakt, że kochają oni Pana Boga w obrządku rzym. - kat. w jakiś szczególny sposób życia mi nie ułatwia (zresztą wcale tego nie oczekuję), bo dobrze wiem, że ci ludzie są tacy sami jak inni, mają takie same wady i naprawdę niczym szczególnym (w znaczeniu pozytywnym) się nie wyróżniają. Wierz mi, chciałabym, żeby było tak jak piszesz, chciałabym powiedzieć o kimś: ten człowiek jest dobry, bo jest katolikiem.

Co do innych Twoich wypowiedzi... Stosujesz oklepaną strategię polegającą na tym, że jak nie masz argumentów zarzucasz innym brak zrozumienia.

I kończysz dramatycznym:

>ale faktem jest, że obecnie chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą ludzi na ziemi...

Doprawdy? A mi się wydaje, że lubicie w ten sposób myśleć o sobie, potrzebujecie męczenników i tym samym utwierdzacie się w przekonaniu, że obraliście słuszną drogę. Wszak JCh również być prześladowany, wyśmiewany, a nawet przewidział, że jego uczniów będzie spotykało to samo. Dla wielu to jeden z dowodów na prawdziwość "nauk" zawartych w Biblii.
Losek
Proszszszsz. Oto artykuł ze Spectatora z marca ub. roku, napisany przez ateistę (długi, ale jak komuś zależy na prawdzie...:

Wierni gorszego boga
ANTHONY BROWNE

The Spectator, 26.03.2005

> Tekst został usunięty przez moderatora - ze względu na prawa autorskie: prawo do cytatu ani brytyjskie "fair dealing" nie obejmuje możliwości zamieszczenia tak dużej części artykułu prawem tym chronionego
> Tekst można przeczytać w oryginale:
> Anthony Browne, ''Church of martyrs''
> lub w tłumaczeniu:
> Anthony Bowne, ''Wierni gorszego Boga'' na Koliber.pl
Losek
Wierni gorszego Boga CD.:

> Tekst został usunięty przez moderatora - ze względu na prawa autorskie: prawo do cytatu ani brytyjskie "fair dealing" nie obejmuje możliwości zamieszczenia tak dużej części artykułu prawem tym chronionego
> Tekst można przeczytać w oryginale:
> Anthony Browne, ''Church of martyrs''
> lub w tłumaczeniu:
> Anthony Bowne, ''Wierni gorszego Boga'' na Koliber.pl


Autor jest korespondentem "The Times"

To, jeśli chodzi o prześladowania chrześcijan na świecie, a do sytuacji w Polsce jeszcze wrócę....
Cieślański (994 punktów)
Po przeczytaniu obszernych cytatów cudzego eleboratu, nasuwa się jeden wniosek:
proszę o sprawdzenie, "czy miał zezwolenie autora artykułu (Anthony Browne), na wklejenie go do forum Racjonalisty" pobożny Losek"?

Drugi wniosek jest równie oczywisty,
proszę o stanowcze zareagowanie, na moje powyższe naiwne pytanie,
(chwalebnie rygorystycznych w podejściu do wszelkich praw autorskich) administratorów Racjonalisty.



bóg jest oszustwem
Losek
Bądź uczciwa, i przeczytaj, sprawdź jakie epitety padły tu, na tych stronach pod adresem chrześcijan, katolików, mnie osobiście. Najpierw sprawdź to sama, sumiennie, a potem będziesz mogła powiedzieć kto pokrywa epitetami brak argumentów, kto uparcie przekonuje, że jest lepszy. Jeśli nie zgadzasz się z argumentami w postaci przytaczanych badań czy artykłów, zacytuj inne, pochwal się lepszymi argumentami! Poniżej wkleiłem fragment z atrykułu z onetu, z wczoraj:
Organizator wystawy antyaborcyjnej - skazany
Na karę dwóch tysięcy złotych grzywny skazał w czwartek Sąd Rejonowy w Lublinie Łukasza Wróbla organizatora wystawy antyaborcyjnej "Wybierz życie", prezentowanej na placu w centrum tego miasta w lipcu ub. roku.
Sąd uznał go winnym wykroczenia - wywołania zgorszenia w miejscu publicznym.


Wystawa, usytuowana była na Placu Litewskim w centrum Lublina. Składała się z 14 dużych plansz, na których zdjęcia usuniętych płodów ludzkich zestawione były z fotografiami dzieci - ofiar wojen, zamachów - lub fotografiami cierpiących zwierząt. Ekspozycja wzbudziła kontrowersje ze względu na drastyczność pokazywanych tam zdjęć. W uzasadnieniu wyroku sędzia Dorota Wiśniewska podkreśliła, że sąd przez ten wyrok nie wypowiada się na temat aborcji. "Rzecz nie leży w treści tej wystawy, ale w formie. Chodzi o to, że osoby, które przemieszczają się po mieście muszą być wolne od tego, aby przypadkowo nie stawać twarzą w twarz z takimi obrazami, których częstokroć nie chcą oglądać, które wywołują uczucia oburzenia, niesmaku, obrzydzenia" - powiedziała.

Sędzia dodała, że taka wystawa "jest głosem w ważnej dyskusji", ale w ocenie sądu powinna być ona urządzona w zamkniętym lub częściowo zamkniętym terenie i opatrzona napisami informującymi o jej tematyce i zawartości. "Osoby, które miałyby taką ochotę, mogłyby w tej wystawie uczestniczyć. Natomiast tutaj obwiniony naraził wiele osób na to, że bez swojej żadnej woli, stawały twarzą w twarz z takimi obrazami" - powiedziała sędzia.

Zaznaczyła, że dla zaistnienia wykroczenia wystarczy, że prezentowane treści wywołają uczucie zgorszenia, czyli uczucie obrzydzenia, wstrętu, niesmaku, u co najmniej jednej osoby, która jest uczestnikiem takiego widowiska. To, że wystawa wywołała uczucie zgorszenia, zeznały przed sądem trzy osoby.


Jeżeli ktoś powie, że powiedzmy, Urban obraził uczucia katolików, to wtedy wy wszyscy, wolnomyśliciele, liberałowie, nowocześni europejczycy, podnosiecie wielki krzyk w obronie wolności słowa, prawa do wypowiadania własnych poglądów, ale człowiek o jawnych katolickich poglądach, przeciwnik aborcji, jak się spróbuje wypowiedzieć, to zostaje skazany. Wam wolno wieszać na każdym kiosku z gazetami gołe dziewczyny, wolno wam narażać mojego sześcioletniego syna na widok poronorgraficznych pism w każdym kiosku, ale pokazać antyaborcyjną wystawę - o to już jest przestępstwo! Zgodnie z wykładnią wyroku: Chodzi o to, że osoby, które przemieszczają się po mieście muszą być wolne od tego, aby przypadkowo nie stawać twarzą w twarz z takimi obrazami, których częstokroć nie chcą oglądać, które wywołują uczucia oburzenia, niesmaku, obrzydzenia, ale nie dotyczy to pornograficznych pisemek, które pokazujecie dzieciom w imię wolności-do-oglądania-czego-nam-się-podoba. A przecież ja mam prawo do tego, by nie życzyć sobie pokazywania tego typu obrazów memu dziecku, i mam też prawo do chodzenia po ulicach.Dla zaistnienia wykroczenia wystarczy, że prezentowane treści wywołają uczucie zgorszenia, czyli uczucie obrzydzenia, wstrętu, nie, ale to co wystarczy by skazać katolika, nie wystarczy by skazać ateistę, jak widać.
CDN.
Cieślański (994 punktów)
>..kto pokrywa epitetami brak argumentów...
O rety, zaraz, "epitety".
Wy katolicy, jak już brakuje wam przekonywujących argumentów na podorędziu, to czepiacie się nawet, niezawisłych sędziów.

Ja miałem dawno nadzieję, że zgodnie z obietnicami wyborczymi Ziobro (ten gej-zer, pomysłów nowego ładu prawnego) wreszcie się do roboty weźmie i rozliczy ekshibicjonalistów a religijnych aktywistów, za wystawianą w szkołach na widok publiczny tę propagandowo-krwawą ginekologiczną rzeźnię.

> Wam wolno wieszać na każdym kiosku z gazetami gołe dziewczyny,
Znów te same katolickie kłamstwa.
My nigdy nie "wieszamy" gołych bab na kioskach,
bo cechuje nas uwielbienie dla kobiecego ciała
oraz o samopoczucie i przychylność kobiet w dzieleniu się owym pięknym ciałem z nami, namiętna troska.

To raczej specjalność sadystów -artystów z eLPeeR, lub co gorsza, tzw. walcząca o "moralność społeczną" cenzura kaczystowska.

My je pieszczotliwie rokładamy na przytulnych półeczkach.
Opakowywujemy w przeźroczysty celofanik, coby ich zbytnio nie wytłuścili paluszkami bezgotówkowego oglądactwa fani.
Wystawiamy je na słonko, miłość nie wybiera, gdy chcemy im przydać opalenizny koloru: "terracota-leppera".
Chowamy czule pod "Nasz dziennik", "Tygodnik powszechny" lub pod półkę w cień, w każdy nazbyt gorący dzień.

Tu, Losku, uwaga!,
prońcie panie włoże urazić cię nie chciałem,
chóć wiem, że wy religijni, raczej wolicie się napawać sadystycznym widokiem przybijanych nagich mężczyzn do krzyża,
albo po kanibalsku wręcz, delektować dzielonym i konsumowanym w kościele, męskiego Jerzusia ciałem.

Poza tym, drogi Losku, dochodzę do wniosku, (zadam sobie jako dobry uczynek, oświecenia Loska -trud)
że nie widzisz, -czym się różni zfotografowany pokawałkowany ludzki płód od ponętnych zdjęć nagich młodych kobiet.
To chyba tłumaczyć może tylko trauma celibatu, albo chirurgiczno-psychopatycznego braku wrażliwości cud.
Losek!!!, no co ty!!?
Każdy taśmowo robiący dzieci religijny dzieciorób, powinien wiedzieć, że zdjęcie nagiej kobiety wywołuje porządany prokreacyjnie wzwód,
a zakrwawionych ludzkich szczątków monstrualne foty, tylko torsje i wymioty.
Coś mi się zdaje stary, że powinieneś ponownie się-gnąć do źródeł wrażliwośći i chrześcijańskiego miłosierdzia twojej własnej i tak przez cię namiętnie chołubionej wiary.

> wolno wam narażać mojego sześcioletniego syna na widok poronorgraficznych pism w każdym kiosku,
No, teraz to już przesadziłeś Losku, że hej!
My tylko troszczymy się oto, aby z twego syna nie wyrósł (potępiany przez twą ukochaną religię), ślepy na piękno kobiecych wdzięków, nie znający ponętności kobiecego ciała, katolicki Gej.
Bo tak pomyśl, Losek, na zdrowy rozum,
(cóś się z tobą nie dobrego dzieje, mówię ci to tak, między nami, ludzkich dusz i ciał chirurgami),
to chyba jedyny sposób, (według katolickiej teorii naśladowczego stawania się Gejem)
aby twój syn nie zaraził się grzesznym uczuciem miłości do otaczających go zewsząd, -uwielbiających nosić damskie czarne kiecuszki-, męskich gości a duchownych osób.
Cieślański (994 punktów)
Otoczenie wierzących ułatwia życie,
bo z racji ich zmysłu -suwerenności intelektalnej- deprywacji,
wspanale się nimi manipuluje i wyzyskuje znakomicie.

Historia z dzieworództwem i chromosomami X wiedzie nas teoryji tropem, która głosi, że Jerzuś był kobitom a nie chłopem.

Jest więc nadzieja, że ośli opór hierarchów ko.ka.-Toli-ckiego przeciwko powoływaniu kobitek do pełno-prawnego stanu kapłańskiego, legnie w gruzach z racji powyższego wywodu genetycznego.

Bo taka jest na świecie, zdziecinniałej religijnie publiczki wola, aby do Bolka i Lolka, dołączyła Tola.
pl.wikipedia.org/wiki/Bolek_i_Lolek

Wiemy więc dla czego, Jerzuś -kobieta otaczała się głównie dwunastoma kochankami rodzaju męskiego.
A tylko tak dla ściemy, (być może w swych domysłach błądzę),
panna Jerzusia kolegowała się z nierządnicą Mariąmagdaleną, notabene, też nauczycielką i wyznawczynią religijnej sztuki kochania swych wielbicieli za pieniądze.

Innymi słowy,
-to chyba cud, który się dokonał pod wpływem wizyty sześć-nastycznego Benka!!!!,
oto bowiem w końcu wyjawiła się tajemnica, dlaczego księża, następcy uczniów Jerzusi-kobiety, też kochają paradować w damskich sukienkach.

bóg jest oszustwem
Głąbiński (3538 punktów)
>Historia z dzieworództwem i chromosomami X wiedzie nas teoryji tropem, która głosi, że Jerzuś był kobitom a nie chłopem.
...
>Bo taka jest na świecie, zdziecinniałej religijnie publiczki wola, aby do Bolka i Lolka, dołączyła Tola.
Wypada pogratulować subtelnego dowcipu, zdolności literackich i ... pewności siebie towarzyszącej nieznajomości omawianegto przedmiotu.

Stach M. G.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365