Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kolaps funkcji falowej a grawitacja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
29-04-2007 20:17Marek Matacz (196 punktów)Kolaps funkcji falowej a grawitacja
Wyobraźmy sobe doświadczenie z cząstką np elektronem, który podróżuje jednocześnie dwiema drogami dopóki nie zbadamy którą drogą rzeczywiście się przemieszcza (standardowe doświadzcenie mechaniki kwantowej).
Pytanie brzmi: jak taki rozmyty elektron będzie oddziaływał grawitacyjne? Wydaje się, że są tylko dwie opcje: albo nie będzie grawitacji przed kolapsem wektora stanu albo będzie równomiernie rozłożona. Gdyby było inaczej, grawitacja przekazywałaby informację, gdzie znajduje się elektron, co spowodowałoby redukcję f. falowej i natychmiastowy wybór jednej z dróg.
Może ktoś wie coś na ten temat?

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marian (5438 punktów)
   Nikomu nie udało się jak do tej pory sformułować poprawnej teorii kwantowej grawitacji, ale według mnie, ponieważ mamy dwa oddziałujące obiekty (elektron i źródło pola grawitacyjnego), można uznać, że elektron plącze się ze źródłem. Nie istnieje wtedy funkcja falowa samego elektronu, a jedynie układu elektron-źródło pola.
   Dokonując pomiaru można rozplątać elektron i dowiedzieć się jak na niego wpłynęło oddziaływanie.

   Pozdrawiam.
real
>   Nikomu nie udało się jak do tej pory sformułować poprawnej teorii kwantowej grawitacji, ale według mnie, ponieważ mamy dwa oddziałujące obiekty (elektron i źródło pola grawitacyjnego), można uznać, że elektron plącze się ze źródłem. Nie istnieje wtedy funkcja falowa samego elektronu, a jedynie układu elektron-źródło pola.
>   Dokonując pomiaru można rozplątać elektron i dowiedzieć się jak na niego wpłynęło oddziaływanie.
>   Pozdrawiam.
>

Bo nie ma czegoś takiego jak oddziaływanie grawitacyjne,
dlatego nie można tego kwantować.
Newton odkrył formułę na efekt makro.
Einstein uznał, że to złudzenie wynikające z krzywizny przestrzeni, ale nic nowego tu nie występuje - kilka chwytów matematycznych i na tym koniec.
Gdyby przynajmniej wyprowadził dokładną wartość stałej G, to może byłoby to coś warte...

Neutrony zwyczajnie spadają podczas interferencji w kryształach, tz. że zachowują się zwyczajnie.

Fale prawdopodobieństwa to tylko element modelu matematycznego,
i tyle - tak samo jak ta czasoprzestrzeń, dylatacja czasu,
czas jako wymiar, itd. Einsteina.

To już taka moda na tworzenie modeli z nadmiarową liczbą pojęć,
czyli dodatkowych stopni swobody. Później taki model można łatwo przeinterpretowywać zależnie od wyników eksperymentów,
tak aby wszystko pasowało.
Jednak to nie jest już nauka wyjaśniająca, lecz tylko opis
finalnych efektów, które obserwujemy.
Wczesne średniowiecze podobnie funkcjonowało.
Marian (5438 punktów)
>Bo nie ma czegoś takiego jak oddziaływanie grawitacyjne,
>dlatego nie można tego kwantować.
   Mocne słowa. Skąd taka pewność?
   To, że jeszcze nikomu to się nie udało, nie oznacza, że to niemożliwe. Być może potrzeba zupełnie nowego formalizmu (a może już taki powstał - może odpowiedzią jest Pętlowa Grawitacja Kwantowa, albo Przyczynowa Triangulacja Dynamiczna), a z pewnością zupełnie nowych danych eksperymentalnych, co łatwe nie jest, bo grawitacja jest niesamowicie słaba.

>Jednak to nie jest już nauka wyjaśniająca, lecz tylko opis
>finalnych efektów, które obserwujemy.
>Wczesne średniowiecze podobnie funkcjonowało.
   Tylko co oznacza to "już"? Nigdy nie było inaczej. Kiedyś ludzie oszukiwali się, że opisują świat taki, jakim naprawdę jest, ale zawsze opisywano go jedynie takim, jakim można go obserwować. Co za różnica?
   Za jednym modelem matematycznym może kryć się całe mnóstwo domniemanych rzeczywistości, do których po prostu nie mamy dostępu.
Marek Matacz (196 punktów)
Nie istnieje wtedy funkcja falowa samego elektronu, a jedynie układu elektron-źródło pola.

Zastanawiam się właśnie jak zachowywał by się sam rozmyty elektron jako źródło oddziaływania grawitacyjnego. Czy masa,energia istnieje przed kolapsem funkcji falowej?

Albo inny przykład: Rozpad promieniotówrczy taki jak w doświadczeniu z kotem Schroedingera. Cząstka uległa/nie uległa rozpadowi więc ma masę większą/mniejszą jednocześnie. Jak wygląda grawitacja takiej cząstki? Pole grawitacyjne stanowiło by pomiar, więc nasuwa się wniosek taki, że grawitacja powstaje doipero w określonym stanie kwantowym.
Kortez (142 punktów)
>Zastanawiam się właśnie jak zachowywał by się sam rozmyty elektron jako źródło oddziaływania grawitacyjnego. Czy masa,energia istnieje przed kolapsem funkcji falowej?

To przypomina o tym, ze przed kolapsem funkcji falowej, czyli obserwacją o elektronie nie mozemy powiedziec dokładnie nic. W zasadzei równie dobrze mozna powiedzić, ze wogóle nie istnieje.
Marian (5438 punktów)
>Zastanawiam się właśnie jak zachowywał by się sam rozmyty elektron jako źródło oddziaływania grawitacyjnego.
   Żeby dowiedzieć się jak się zachowuje elektron, trzeba by dokonać pomiaru, a to oznacza rzutowanie von Neumanna, które niszczy splątanie.
   Próba zmierzenia pola grawitacyjnego wytwarzanego przez elektron byłaby według mnie tożsama z pomiarem jego położenia.

>Czy masa,energia istnieje przed kolapsem funkcji falowej?
   Nie można praktycznie nic powiedzieć o wartości obserwabli fizycznych elektronu pomiędzy pomiarami. Jednak istnieją pewne prawa zachowania.

>Albo inny przykład: Rozpad promieniotówrczy taki jak w doświadczeniu z kotem Schroedingera [...] Pole grawitacyjne stanowiło by pomiar, więc nasuwa się wniosek taki, że grawitacja powstaje doipero w określonym stanie kwantowym.
   Pytanie tylko, czy "powstaje", czy po prostu nie potrafimy zmierzyć?
   Szczerze mówiąc jestem raczej zwolennikiem idei, że mechanika kwantowa jest nie tylko nielokalna, ale i nierealna; obserwable fizyczne nabierają sensu dopiero podczas pomiaru. Nie ma sensu przypisywać ich obiektom pomiędzy pomiarami (tzw. "zmienne ukryte").
   Próba dowiedzenia się co elektron robi jak na niego nie patrzymy wydaje się z góry skazana na porażkę, skoro i tak nie możemy tego sprawdzić.
quintesency
Zacznij lepiej myśleć logicznie i nie dorabiaj filozofii do niewiedzy.

Łykacie te debilizmy teoretyczne ja świeże kotlety.

Hitler także potrafił gadaniem przekonać młodzież do swoich zwyrodniałych pomysłów.
Marian (5438 punktów)
>Zacznij lepiej myśleć logicznie i nie dorabiaj filozofii do niewiedzy.
>Łykacie te debilizmy teoretyczne ja świeże kotlety.
>Hitler także potrafił gadaniem przekonać młodzież do swoich zwyrodniałych pomysłów.
   Wskaż błędy, wskaż niewiedzę, argumentuj, bo na razie się ośmieszasz takimi pustymi ogólnikami.
LEGION (3161 punktów)
No jak? Nie widzisz błędów? Przecież kolapsy są najlepsze w sosie własnym, a przez tę paskudną grawitację, spadają z widelca, i cała podłoga sosem umazana. I to jest błąd! Zróbcie coś z tą grawitacją przebrzydłą, bo mi się kolapsy zmarnują!
A funkcja falowa powinna wiązać sie ze stanowczym SPŁYWAJ! dla niektórych osobników których zachowanie jest kwintesencją ogłady i sztuki dyskutowania z najwyższej półki...

NIE KLIKAĆ
Marek Matacz (196 punktów)
Dobra a teraz rozkoduj to tak żeby dało się zrozumieć co chcesz napisać, jeśli rzeczywisćie coś chcesz.
quintesency
"the very nature of quantum mechanics is illogical and consequently, one should not even try to find a rational explanation."

Masz słowa swoich mistrzów.
Tak mówił Bohr, a później powtarzały to inne miernoty umysłowe,
które potrafią jedynie rozkładać ręce, gdy zobaczą coś czego nie rozumieją.

Większość z nich to zwyczajni tępacy, wieczni studenci,
a reszta to skorumpowane sługusy koncernów energetycznych.

Prosty lud nie musi rozumieć, najlepiej zabierzmy im rozsądek...
przecież benzynka dobrze się sprzedaje, postęp techniki i tak jest spory:
5 litrów na 100km w 1907r, a w 2007r już tylko 4.75
Marian (5438 punktów)
>"the very nature of quantum mechanics is illogical and consequently, one should not even try to find a rational explanation."
>Masz słowa swoich mistrzów.
>Tak mówił Bohr, a później powtarzały to inne miernoty umysłowe,
>które potrafią jedynie rozkładać ręce, gdy zobaczą coś czego nie rozumieją.
   Nie zapominaj, że dzięki tym "miernotom umysłowym" masz dzisiaj komputer i inne nowinki techniki. Fizyka półprzewodników opiera się na mechanice kwantowej.
   Cytowane przez Ciebie słowa były, zdaje się, wypowiedziane pod adresem starej teorii kwantów, która rzeczywiście była nielogiczna i przede wszystkim niekonsekwentna, tj. semiklasyczna. Mimo wszystko do dzisiaj jest to chyba jej największą zaletą dla zwolenników atomu Gryzińskiego.
   Jeżeli komuś wydaje się, że mechanika kwantowa jest nielogiczna, bo łamie zasadę przyczynowości, jest nielokalna, albo nierealna (obserwable fizyczne mają sens tylko podczas pomiaru), powinien zrewidować swoje poglądy na logiczność. W 1982 roku zespół Alaina Aspecta udowodnił doświadczalnie łamanie nierówności Bella przez układy kwantowe (co oznacza, że mechanika kwantowa nie może być jednocześnie lokalna i realna), a w zeszłym miesiącu zespół Aspelmeyera udowodnił łamanie nierówności Laggetta, co oznacza, że mechanika kwantowa nie jest realna (może być w dalszym ciągu lokalna, co wątpliwe), tym samym wyeliminowano wszystkie teorie zmiennych ukrytych.
   Tak po prostu jest. To może wydawać się dziwne, dlatego że ludzie przyzwyczaili się do życia w świecie klasycznym, średnich wielkości i średnich prędkości. Mimo wszytko największym argumentem na rzecz mechaniki kwantowej jest fakt, że działa. Nie jest może doskonała (nie ma wątpliwości co do tego), ale ciągle nad nią pracujemy.
   A czy Ty potrafisz sformułować swoje zarzuty wobec mechaniki kwantowej?

>Większość z nich to zwyczajni tępacy, wieczni studenci,
>a reszta to skorumpowane sługusy koncernów energetycznych.
   ROFL chyba nie znasz żadnego z nich. Tytułu doktora nie dostaje się za darmo. Myślisz, że koncerny energetyczne opłacają każdego jednego naukowca, żeby przypadkiem nie wynalazł czegoś co im zaszkodzi? Zabawne. Może jakieś dowody?
   Nie mogłem się powstrzymać.
quintesency
Urządzenia działają dzięki wynalazcom, którzy czerpią wiedzę z doświadczenia, logiki i intuicji.

> Tak po prostu jest. To może wydawać się dziwne, dlatego że ludzie przyzwyczaili się do życia w świecie klasycznym, średnich wielkości i średnich prędkości.

Ludzie może tak mają, ale ciekawe którzy konkretnie, bo przecież nie my, co?

> Mimo wszytko największym argumentem na rzecz mechaniki kwantowej jest fakt, że działa. Nie jest może doskonała (nie ma wątpliwości co do tego), ale ciągle nad nią pracujemy.

Jaka jest to tak działa, nie inaczej.
Co w tym nadzwyczajnego?

> A czy Ty potrafisz sformułować swoje zarzuty wobec mechaniki kwantowej?
Nie trzeba udowadniać, że coś trwałego istnieje.

Wystarczy wpisać: "loopholes Bell" w google...

np. tu facet mówi o eksperymentach w stylu Aspecta:
www.mtnmath.com/whatrh/node81.html
a tu pokazuje, z grubsza, jak to może być z tymi falami:
www.mtnmath.com/whatrh/node82.html

testy, luki, pomiar - jak i dlaczego tak:
adsabs.harvard.edu/abs/2002quant.ph.10150T

Aspect rozważał nie ten aspekt...
Marian (5438 punktów)
>Urządzenia działają dzięki wynalazcom, którzy czerpią wiedzę z doświadczenia, logiki i intuicji.
   Używając "średnioświatowej" intuicji możesz zrobić najwyżej urządzenie "średnioświatowe". Dlaczego owe "średnioświatowe" intuicje miałyby się rozszerzać na mikroświat?

>Ludzie może tak mają, ale ciekawe którzy konkretnie, bo przecież nie my, co?
   Trzeba po prostu uświadomić sobie parę rzeczy. Mikroświatowe intuicje nigdy nie były nam potrzebne, bo nigdy nie musieliśmy żyć w mikroświecie. Trzeba w tym przypadku bardziej polegać na matematyce, niż intuicjach.
   Niestety świat nie bardzo chce być taki, jakim chcielibyśmy, żeby był (szczerze mówiąc, wcale nie chciałbym, żeby świat był deterministyczny - cieszę się, że jest taki, jaki jest).

>Nie trzeba udowadniać, że coś trwałego istnieje.
   Co to znaczy "trwałego"? W jakim sensie? To ma być zarzut?
   Więc podsumujmy: sugerujesz, że mechanika kwantowa jest fundamentalnie błędna, jak rozumiem. Stany maksymalnie splątane Bella to jakiś głupi wymysł; teleportacja kwantowa nie ma prawa działać, a kryptografia kwantowa to szarlataneria. Zakaz Pauliego (jasno wynikający z formalizmu mechaniki kwantowej), fundament chemii, to pomyłka. Pasma energetyczne w półprzewodnikach będące skutkiem interferencji elektronów w periodycznej sieci krystalicznej to mrzonka. Nadprzewodniki, nadciekłość i kondensacja Bosego-Einsteina to też jakieś złudzenie. A gdybym jeszcze wspomniał o tym, że w strukturach dwuwymiarowych powstają zupełnie inne cząstki (anyony) o zupełnie innych statystykach niż bozony i fermiony... To wszystko mówi man, że obiekty kwantowe nie są tak proste, jakby to mogło się wydawać. Masz ciężki orzech do zgryzienia, jeśli masz zamiar to wszystko tłumaczyć "średnioświatowymi" intuicjami, powiedzmy, z mechaniki newtonowskiej.
   Ponadto, jeśli zmienne ukryte istnieją i są ciągłe, to Wszechświat ma nieskończoną zawartość informacyjną. Nie tylko cały Wszechświat, ale każda, nawet najmniejsza jego część. Zatem mowa o "komputerze" o nieskończonej ilości "pamięci" i oczywiście nieskończonej mocy obliczeniowej. To dopiero nielogiczne. Nieskończoność jest niefizyczna.
   A propos nielogiczności, nadal nie udało Ci się wykazać, gdzie mechanika kwantowa jest fundamentalnie nielogiczna (a "chaotyczna piłka" nie wydaje Ci się nielogiczna?).
quintesency
Jaka średnia intuicja?
Człowiek, który pracuje latami w danej dziedzinie osiąga ponadprzeciętną intuicję w tej dziedzinie, a przy okazji w kilku pokrewnych.
Księgowy nie musi rozumieć aerodynamiki, a specjalista z QED nie musi rozumieć fizyki.

Zakaz Pauliego wynika z własności cząstek, czyli nie jest to prawo fundamentalne, ale konsekwencja.
Podobnie wyjaśniamy wszystkie inne zjawiska.

W dwóch wymiarach musi być inna statystyka...
każdy podwórkowy statystyk o tym wie.

Z czystej nieokreśloności wynika tylko nieokreśloność; już z milion razy wykazywana własność, i wszyscy o tym dobrze wiedzą.

W przyrodzie powszechnie występuje chaos (deterministyczny):
gwiazdy, atmosfera, oceany, tornada, atomy, i cząstki elementarne.
Kwantówka jest za cienka aby to ugryźć, więc bawi się liniowymi aproksymacjami i kilkoma innymi protezami wiedzy.
Marian (5438 punktów)
>Jaka średnia intuicja?
   "Średnioświatowa" intuicja. Tak jak mówiłem, żyjemy w świecie średnich wielkości i średnich prędkości. Wydaje się nam, że wszystko ma dobrze określone położenie i porusza się po dobrze określonych trajektoriach. Jednak nie ma powodu, żeby te intuicje przenosić do mikroświata. Okazuje się, że w mikroświecie one po prostu nie działają. Tyle powiedziałem.

>a specjalista z QED nie musi rozumieć fizyki.
   Chyba coś Ci się pomieszało QED = Quantum ElectroDynamics.

>Zakaz Pauliego wynika z własności cząstek, czyli nie jest to prawo fundamentalne, ale konsekwencja.
   Zakaz Pauliego wynika bardzo prostego faktu. Załóżmy, że mamy dwie cząstki, które opiszemy funkcją falową u1(1,2) (bardziej pasowałby tu ket). Teraz jeśli zamienimy cząstki, otrzymamy inną funkcję u2(2,1). Po ponownej zamianie, powinniśmy dostać z powrotem tą samą funkcję (w przestrzeni co najmniej trójwymiarowej). Konkluzja: przy zamianie cząstek, funkcja falowa (która jest funkcją zespoloną) może dostawać jedynie fazy φ. Zatem u2(2,1)=u1(1,2)e, u1(1,2)=u2(2,1)e=u1(1,2)e2iφ. Teraz, żeby równanie było spełnione, musi być φ=0 (bozony), lub φ=π (fermiony).
   Widać teraz, że funkcja falowa fermionów zmienia znak przy zamianie cząstek (e=-1), zatem fermiony nie mogą zajmować tego samego stanu kwantowego, bo u1(1,1) musiałoby być równe -u1(1,1), co jest spełnione tylko gdy u1(1,1)≡0, co jest z kolei równoważne stwierdzeniu, że prawdopodobieństwo (tożsame z kwadratem modułu funkcji falowej) obsadzenia tego samego stanu przez dwa fermiony jest równe zero. Q.E.D.
   Widzisz, przy pomocy formalizmu mechaniki kwantowej można wyjaśnić zasadę wykluczania. Ty jesteś w stanie tylko powiedzieć "cząstki mają taką własność". Obiekty kwantowe mają taką własność, że daje się je opisać formalizmem funkcji falowych, z którego wynika zasada wykluczania. Pauli nie zgadł tej zasady. Wyprowadził ją.

>Kwantówka jest za cienka aby to ugryźć, więc bawi się liniowymi aproksymacjami i kilkoma innymi protezami wiedzy.
   I dlatego jest nielogiczna? Gdybyś się tym trochę zajął, być może zauważyłbyś, że przeszkodą jest nie sam formalizm, ale złożoność świata. Dlatego robi się przybliżenia.
   To jak? Formalizm mechaniki kwantowej jest fundamentalnie błędny, czy tylko Ci się nie podoba?
quintesency

Aparat matematyczny QED, i pokrewnych teorii, nie ma wiele wspólnego z fizyką: to wszystko robiono przez ponad 50 lat aby uchwycić, czy obliczyć znane od dawna proste zjawiska fizyczne.
Taka okrężna droga, szukanie na oślep, zamiast iść prosto.
Obliczono karkołomnymi sposobami kilka drobiazgów, ale nic nie wyjaśniono i nic z tego nie wynika (nie licząc tych idiotyzmów interpretacyjnych).
Nawet zasad funkcjonowania elektronu nie draśnięto, czy jakiejkolwiek cząstki. To ma być nauka, śmiechu warte.
Lorentz, czy Poincare więcej zdziałał w pojedynkę...

Materia działa zupełnie inaczej... no i elektrony nie utrzymują kontaktu z przyszłością od t = 0, aż do nieskończoności, czyli do końca świata, podczas przyspieszania.

Heisenberg inaczej interpretował swoją zasadę. Dirac ostrzegał Feynmana aby nie robił głupot z tymi nieskończonymi całkami, bo to nie jest już nawet matematyka. Einstein i wielu mówili, że to nie tak...

Martwa teoria, sztuka dla sztuki, a głównie ogłupianie ludzi, w dobrze znanym celu.
Marian (5438 punktów)
>Aparat matematyczny QED, i pokrewnych teorii, nie ma wiele wspólnego z fizyką
   Nie wiele wspólnego? Nawet suma po historiach pochodzi z formalizmu Lagrange'a mechaniki klasycznej. Opisuje oddziaływanie elektronów ze światłem i robi to nieźle.
   A że jest renormalizowana? Wskazujesz braki we współczesnych teoriach, o których wszyscy wiedzą. Mają braki, są niedoskonałe, nikt nie przeczy. Ale co z tego? Spodziewałeś się teorii wszystkiego?
   Powiem Ci na czym polega problem. Chodzi o połączenie mechaniki kwantowej z teorią względności. QED też jest taką próbą. W teorii względności czas i położenie występują symetrycznie, w nierelatywistycznej mechanice kwantowej - nie. Czas jest parametrem; istnieje operator położenia, ale nie ma operatora czasu.
   Pracuje nad tym mnóstwo ludzi. To jest gwarantowany Nobel. Potrzeba zupełnie nowego formalizmu. Niektórzy rozważają nawet zrezygnowanie z prób opisywania przebiegu zjawisk, a skupienie się jedynie na ich wynikach; jeszcze inni skupiają się na strukturze samej czasoprzestrzeni. Potrzeba też nowych danych eksperymentalnych. Obecnie teoria znacznie wyprzedza eksperyment. Mamy mnóstwo teorii, które oczekują na weryfikacje. Do tego, niestety, potrzeba dość kosztownego sprzętu. Czasy, w których można było odkryć neutron przy pomocy własnoręcznie zmontowanego urządzenia mieszczącego się na biurku, już dawno minęły.
   Jednak nie o tym rozmawiamy. Nierelatywistyczna mechanika kwantowa nie jest renormalizowana. To ostatnia "porządna" teoria.

>Taka okrężna droga, szukanie na oślep, zamiast iść prosto.
   Skoro ta droga jest taka prosta, to wskaż ją.

>o ma być nauka, śmiechu warte.
   Zrób lepszą. Nauka to w końcu inicjatywa ogólnospołeczna. Nobel gwarantowany. Nie muszę chyba mówić, że Einstein opublikował swoje fundamentalne prace jako urzędnik biura patentowego...

>Martwa teoria, sztuka dla sztuki, a głównie ogłupianie ludzi, w dobrze znanym celu.
   Tak samo "martwa", jak mechanika newtonowska. Co nie znaczy, że nie użyteczna.
Fizyk (17637 punktów)
>   Ponadto, jeśli zmienne ukryte istnieją i są ciągłe, to Wszechświat ma nieskończoną zawartość informacyjną. Nie tylko cały Wszechświat, ale każda, nawet najmniejsza jego część. Zatem mowa o "komputerze" o nieskończonej ilości "pamięci" i oczywiście nieskończonej mocy obliczeniowej. To dopiero nielogiczne. Nieskończoność jest niefizyczna.

To chyba nieprawda. Interpretacja de Broglia-Bohma ( en.wikipedia.org/wiki/Bohm_interpretation ) bazuje na ciągłych zmiennych ukrytych (np. cząstki poruszają się po deterministycznych trajektoriach), ale nie słyszałem aby to prowadziło do jakichś informacyjnych trudności. Możesz uzasadnić swój zarzut?
Marian (5438 punktów)
>nie słyszałem aby to prowadziło do jakichś informacyjnych trudności. Możesz uzasadnić swój zarzut?
   Trudno będzie przedstawić dowód tego bez jakiegoś TeXa, ale spróbujmy.
   Ilość informacji związaną z otrzymaniem w wyniku pomiaru si definiuje się jako
I(si) = log(1/P(si)),
P(si) jest prawdopodobieństwem uzyskania si; podstawa logarytmu nie jest istotna.
   Zawartość informacyjną obserwabli S można zdefiniować poprzez entropię Shannona
H(S)=∑P(si)log(1/P(si)) = -∑P(si)log(P(si)),
gdzie suma przebiega po wszystkich możliwych wartościach S.
   Jeśli S ma wartości ciągłe, musimy posłużyć się gęstością prawdopodobieństwa f(x); P(si)→f(xi)Δx. Wtedy
H(S) = -limΔx→0 ∑f(xi)Δxlog(f(xi)Δx) =
= -limΔx→0∑f(xi)Δxlog(f(xi))+∑f(xi)Δxlog(Δx)
Ostatecznie
H(S) = -∫f(x)log(f(x))dx - ∫f(x)dx ⋅ (limΔx→0 log(Δx)) =
= -∫f(x)log(f(x))dx - limΔx→0 log(Δx),
całkowanie przebiega po całym przedziale zmienności x.
   Wyrażenie pod granicą zmierza do minus nieskończoności, więc wyrażenie jest rozbieżne.
   Mam nadzieję, że w miarę czytelne. Dlatego według mnie, nawet zwykle rozumiane jako ciągłe zmienne typu położenie czy czas, powinny być zdyskretyzowane. W istocie, powinno istnieć pewne minimalne Δx.

   Pozdrawiam.

Edit: Granice miały być oczywiście do zera, a nie do nieskończości
Fizyk (17637 punktów)
> H(S) = -∫f(x)log(f(x))dx - lim∆x→0 log(∆x),
> W istocie, powinno istnieć pewne minimalne ∆x.

Dziękuję za tyle szczegółów ale... to lipa. I to z wielu powodów:

1. To minimalne ∆x to normalnie jest ograniczone techniczną gęstością zapisu informacji, np. rozmiarem ścieżki na dysku DVD. Czy fizyczne ograniczenie istnieje, czy nie to w praktyce nie ma znaczenia. Możliwość nieskończonej gęstości informacji jest tylko teoretyczną abstrakcją.

2. O tym było wiadomo przed skonstruowaniem mechaniki kwantowej i nikt się wtedy na serio nie martwił ∆x→0.

3. O ile nam wiadomo czas nie jest skwantowany. Jest oczywiste, że im większych częstotliwości fal elektromagnetycznych będziemy używać do przekazywania informacji, tym większe jest pasmo przenoszenia. Znowu nie ma tu podstawowych ograniczeń, tylko technologiczne. Problemów z nieskończonościami w telekomunikacji jednak nie ma.

4. Istnienie deterministycznych trajektorii w interpretacji Bohma nie oznacza, że możemy je wykorzystać do zapisu informacji gęściej niż na to pozwala zasada nieoznaczoności Heisenberga. Tak naprawdę - nie możemy. I tu nieskończoność informacyjna pozostaje tylko teoretyczną abstrakcją.

5. ... ech, może już wystarczy.
Marian (5438 punktów)
>1. To minimalne ∆x to normalnie jest ograniczone techniczną gęstością zapisu informacji, np. rozmiarem ścieżki na dysku DVD.
   Oczywistym jest, że nie możemy odczytać/zapisać nieskończonej ilości informacji ze względów technologicznych. Jednak pytanie, czy Wszechświat rzeczywiście ma nieskończoną zawartość informacyjną?
   Według mnie odpowiedź jest prosta - nieskończoność jest niefizyczna, istnieje tylko w matematyce, więc Wszechświat powinien być fundamentalnie skwantowany.

>Czy fizyczne ograniczenie istnieje, czy nie to w praktyce nie ma znaczenia.
   W praktyce - może i nie, jednak jeśli w teorii dopuścić istnienie nieskończenie małych i nieskończenie dużych, to pojawiają się wyrażenia nieoznaczone, które trzeba renormalizować.

>3. O ile nam wiadomo czas nie jest skwantowany.
   We współczesnej mechanice kwantowej uważa się go za zmienną ciągłą, jednak w praktyce jeśli kwant czasu byłby rzędu, powiedzmy, 10-44 s, to jest to i tak niemierzalne, a jednak powoduje eliminację nieskończoności.

>4. Istnienie deterministycznych trajektorii w interpretacji Bohma nie oznacza, że możemy je wykorzystać do zapisu informacji gęściej niż na to pozwala zasada nieoznaczoności Heisenberga. Tak naprawdę - nie możemy. I tu nieskończoność informacyjna pozostaje tylko teoretyczną abstrakcją.
   Oczywiście, jednak tego typu trajektorie niosą z sobą nieskończoną ilość informacji (nie ma znaczenia, że nie można tego wykorzystać), a teoria aspirująca do miana teorii wszystkiego nie może dawać tego typu niefizycznych wyników.
Fizyk (17637 punktów)
>> 1. To minimalne ∆x to normalnie jest ograniczone techniczną gęstością zapisu informacji, np. rozmiarem ścieżki na dysku DVD.

> Oczywistym jest, że nie możemy odczytać/zapisać nieskończonej ilości informacji ze względów technologicznych. Jednak pytanie, czy Wszechświat rzeczywiście ma nieskończoną zawartość informacyjną? Według mnie odpowiedź jest prosta - nieskończoność jest niefizyczna, istnieje tylko w matematyce, więc Wszechświat powinien być fundamentalnie skwantowany.

Według mnie odpowiedź jest jeszcze prostsza - ilość informacji jest zawsze wielkością umowną, więc nie można z niej wnioskować o obiektywnych cechach Wszechświata.

Muszę przyznać, że pogląd o nieredukowalnie subiektywnym czynniku w definiowaniu informacji każdego rodzaju nie jest powszechny i na ten temat wciąż toczą się dyskusje. W gruncie rzeczy chodzi tu o to czy prawdopodobieństwa zdarzeń istnieją w naturze obiektywnie, czy też są zawsze subiektywną oceną odzwierciedlającą stan naszej (lub danego obserwatora) wiedzy. Chcielibyśmy mieć tę pierwszą odpowiedź ( pl.wikiped(*)dopodobieństwo_obiektywne ), ale obawiam się że jesteśmy zdani na tę drugą ( pl.wikiped(*)opodobieństwo_subiektywne ). Polecam na ten temat prace E.T. Jaynes'a ( en.wikipedia.org/wiki/Maximum_entropy ), który głosił nieortodoksyjne poglądy ale - o ile mi wiadomo - nikt nie wykazał, że się myli.
Marek Matacz (196 punktów)
Ten gość jest niezły
waligóra (961 punktów)
>Pytanie brzmi: jak taki rozmyty elektron będzie oddziaływał
>grawitacyjne?
Właściwie kolega Marian odpowiedział na zadany temat - pomiar siły oddziaływania grawitacyjnego (pomiar natężenia pola) wiąże się z pomiarem położenia. Dlatego też
elektron musiał by zostać zlokalizowany w pewnym obszarze, jest tylko jedno małe ale ,
dla mikrocząstek pomiary ich odziaływań grawitacyjnych są właściwie poza zasięgiem eksperymentu. W przypadku elektronu należało by raczej zapytać o jego odziaływanie
elektromagnetyczne. Ogólnie problem pomiaru w mikroświecie jest zagadnieniem nietrywialnym. Pochwalę się, obecnie czytam właśne coś w tym temacie, jest to orginalna ale raczej trudna monografia Błochnicewa "Czas i przestrzeń w mikroświecie", oczywiście po rosyjsku.
bonifacy
>>Pytanie brzmi: jak taki rozmyty elektron będzie oddziaływał
>>grawitacyjne?
>Właściwie kolega Marian odpowiedział na zadany temat - pomiar siły oddziaływania grawitacyjnego (pomiar natężenia pola) wiąże się z pomiarem położenia. Dlatego też
>elektron musiał by zostać zlokalizowany w pewnym obszarze, jest tylko jedno małe ale ,
>dla mikrocząstek pomiary ich odziaływań grawitacyjnych są właściwie poza zasięgiem eksperymentu. W przypadku elektronu należało by raczej zapytać o jego odziaływanie
>elektromagnetyczne. Ogólnie problem pomiaru w mikroświecie jest zagadnieniem nietrywialnym. Pochwalę się, obecnie czytam właśne coś w tym temacie, jest to orginalna ale raczej trudna monografia Błochnicewa "Czas i przestrzeń w mikroświecie", oczywiście po rosyjsku.

Nie ma nawet o czym tu mówić - każda masa spada z jednakowym przyspieszeniem (na ziemi jest to ok. g = 9.81m/ss).
Wystarczy zmierzyć czas przelotu i obliczyć różnicę wysokości:
elektrony, czy inne cząstki puszczamy poziomo:
dh = gt^2/2, prędkość początkową i drogę znamy,
więc i czas: t = x/v

Grawitacja ma jednakowy wpływ na wszystkie cząstki.
Oddziaływanie grawitacji nie jest kwantowane,
a przynajmniej nie tak grubo jak elektromagnetyczne.

W polu elektrycznym lub magnetycznym o niezerowym natężeniu występuje dopasowanie fazy i wzorek interferencyjny znika.
Natomiast, gdy mamy tylko potencjał, oddziaływanie nadal występuje, ale wzorek nie znika, lecz się przesuwa -
tak samo jest grawitacją.

Dla grawitacji jest inna reguła kwantowania, ale Bóg jeszcze nie udostępnił...
Kolaps występuje jedynie na papierze, ot taka matematyczna konstrukcja pomocnicza.

długość fali: l = h/p, p = mv,
jaki tu będzie kwant energii minimalnego oddziaływania z fotonem?
waligóra (961 punktów)
>Wystarczy zmierzyć czas przelotu i obliczyć różnicę wysokości:
>elektrony, czy inne cząstki puszczamy poziomo:
>dh = gt^2/2, prędkość początkową i drogę znamy,
>więc i czas: t = x/v
Życzę powodzenia przy pomiarze x. Proszę sobie policzyć jakiego rzędu są wielkości oddziaływania grawitacyjnego między dwoma mikroczastkami np elektronami.
Marek Matacz (196 punktów)
>>Wystarczy zmierzyć czas przelotu i obliczyć różnicę wysokości:
>>elektrony, czy inne cząstki puszczamy poziomo:
>>dh = gt^2/2, prędkość początkową i drogę znamy,
>>więc i czas: t = x/v
>Życzę powodzenia przy pomiarze x. Proszę sobie policzyć jakiego rzędu są wielkości oddziaływania grawitacyjnego między dwoma mikroczastkami np elektronami.

Cały czas chodzi o elektron w stanie rozmytym (biegnący dwiema drogami)!!!

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365