Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy będziemy nadludźmi?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
04-05-2007 18:28Ocykan (3528 punktów)Czy będziemy nadludźmi?
Słuchałem wczoraj w radio wywiadu z niejakim Yonasem Dillem, przewodniczącym delegacji amerykańskich genetyków na kongres w Pradze. Pan Dill skrytykował Europejczyków za ich rezerwę w stosunku do inżynierii genetycznej. Stwierdził, że Europa zawsze była zachowawcza, w przeciwieństwie do Ameryki, która jest otwarta na każdą nowość. Dzięki takiemu podejściu, Ameryka przoduje dziś w każdej dziedzinie. A dystans ten niedługo zmieni się w przepaść nie do przebycia.

- Za 100 lat - powiedział p. Dill - my, Amerykanie, nie będziemy już nowym narodem. Dzięki zastosowaniu inżynierii genetycznej będziemy nowym gatunkiem. Będziemy zdrowsi, silniejsi, przystojniejsi, bardziej inteligentni i długowieczni niż reszta ludzkości.
- Ale, być może, nie będziecie już ludźmi! - dziennikarka na to.
- Ma pani rację - odpowiedział p. Dill - my, jakkolwiek niepoprawnie politycznie by to zabrzmiało, będziemy nadludźmi.

I co Wy na to? Czy chcielibyście, żeby Wasze dzieci stały się "nadludźmi"? Ja mam mieszane uczucia. Perspektywa taka nie budzi wprawdzie mojego entuzjazmu, ale może genetyczne udoskonalenie człowieka to naturalne przedłużenie ewolucji, która w odniesieniu do naszego gatunku wyczerpała już (jak się zdaje) swoje możliwości? Byle tylko nie zrobić jakiegoś błędu, bo podzielimy los dinozaurów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jarcio (1198 punktów)Odp: Czy będziemy naludźmi?
>I co Wy na to?

Ja nie znam języka genetyki i wobec tego trudno zabierać stanowisko, które by stwierdzało o słuszności bądź błedzie takich badań od strony czysto naukowej (czy aby zupełnie nowy krok ewolucyjny nie okaże sie ostatnim krokiem jaki ludzkość zrobi bowiem okaże się, że tak naukowcy pomieszają w genetyce człowieka, że zniszczenia będą nieodwracalne). Z nauką jest tak, że dawniej słuzyła zupełnie innym celom - jeszcze kilkaset lat temu jej głównym motorem napędowym była chęć poznania świata. Natomiast dzisiaj nauka służy do poszerzania dominacji człowieka nad przyrodą. Obecnie jesteśmy w posiadaniu broni, której użycie może unicestwić w ciągu sekund miliony istnień ludzkich. Zapewne w laboratoriach opracowywane są coraz to nowsze metody autodestrukcji o których jeszcze nie wiemy. Człowiek zaczął się bawić w boga.

To jest inżynieria społeczna i tak jak ta tradycyjna - czyli socjalizm - w moim pojęciu jest sztuczna, a więc sprzeczna z naturą. Socjalistom nigdy nie udało się "naprawić" człowieka filozofią i ideologią to zaczeli kombinować z nauką. Ja stoje na stanowiku, że człowiek doskonały być nie może. To pojęcie jest w ogóle wymyślone i nie wykracza poza ramy języka. Warto przywrócić wiare w człowieka. Mniej go kontrolować, a dać większe pole dla swobody umów obywatelskich. Bowiem o kontrole tutaj naukowcom chodzi. Człowiek im sie nie podoba; ich dotychczasowe wzory matematyczne okreslające człowieka się nie sprawdzają, no to chcą skonstruować takiego człowieka, który pod te wzory będzie pasował i wtedy wszystko będzie się zgadzać. No bo skoro pan naukowiec zakłada, że stworzy nadczłowieka to musi mieć ustalony wzór doskonałości. Bardziej mi się to kojarzy z nową forma totalitaryzmu, gdzie grupa "wielkich metafizyków" wynalazała doskonałą formułę, która po zastosowaniu stworzy doskonałego człowieka systemu.

Poza tym te wzroce więte są ze świata dzisiejszego. A więc dziejsze problemy, które widzimy i jakoś jeszcze potrafimy zdefiniować. Nowy człowiek przyniesie ze sobą z pewnością nowe problemy, których skala może nas przerosnąć. Zreszta juz dzisiaj mamy operacje plastyczne, których celem ma być upiekszanie człowieka. Natomiast prawda jest taka, że to powierzchowne piękno przychodzi kosztem piękna wewnętrznego. Więc jest tak, że pewne społeczeństwa tworzą sztuczne problemy - problemy, które w innych społeczeństwach nie istnieją. To, że niektórzy nie potrafią widzieć pewnej szlachetności w wieku starczym świadczy o głupocie tego społeczeństwa. Takim społeczeństwiem są z pewnością Stany Zjednoczone. Tak więc z tym upgrade'em atrakcyjności człowieka ja osobiście bym sie nie zgodził.

Co do inteligencji to współczesny człowiek ma możliwość ciągłego rozwoju własnego umysłu tylko jakoś ta strona ludzkiej natury społeczeństwa pociaga coraz mniej. Zatem to nie jest problem inteligencji, a pewnych społecznych uwarunkowań. Ja to tłumacze tym, że wszechobecny socjalizm od strony regulacji społecznych, który kieruje się założeniem jakoby człowiek od urodzenia był skończonym idiotą niezdolnym do zycia bez kontroli odgórnej, ponosi główną odpowiedzialność za ten stan rzeczy.

Po prostu człowiek z definicji, jest ułomny więc i taki sie stał. Od pokoleń przecież wmawia nam się czy to przez religię, filozofię czy doktryny polityczne, że czegoś nam brakuje i te nasze braki uzupełnić może tylko Bóg, jakaś pozaziemska emanacja idealizmu czy określona doktryna polityczna bądź filozoficzna. Dlatego głównie cenie sobie liberalizm, który nie mówi człowiekowi jak powinien żyć, a po prostu daje żyć.
J.Szulc (5723 punktów)
Pytasz, co my na to....
Kocham swoje zmarszczki, bo świadczą o tym, że jestem żyjącym, czującym człowiekiem, że mam jakiś bagaż doświadczeń, że kocham i nienawidzę.
Popieram program transplantacji, ale także w takim "ludzkim" wymiarze.
Na genetyce się nie znam, ale nie chciałabym, żeby ktoś mi coś poprawiał w moim byciu człowiekiem.
Z drugiej strony jest coś chyba dobrego.... pomyśl o całej fali chorób spowodowanych jakimś błędem w zapisie DNA. Można byłoby pomóc tylu ludziom.

Jest to jednak temat bardzo trudny etycznie.
Myślę, że jeszcze nie jedno zdanie napiszemy na ten temat.
A że wyginiemy, to raczej pewne. Sami do tego dążymy.
Na drodze ewolucji zostają tylko jednostki najlepiej przygotowane, najtwardsze. Całe to "poprawianie" natury nie wzmocni nas, raczej "powykrzywia" nas na tyle, że niewiele człowieka zostanie w człowieku.

---
LEGION (3161 punktów)
>Pytasz, co my na to....
>Kocham swoje zmarszczki, bo świadczą o tym, że jestem żyjącym, czującym człowiekiem, że mam jakiś bagaż doświadczeń, że kocham i nienawidzę.
Moja Kasia nie ma zmarszczek. O czym to świadczy?

>Jest to jednak temat bardzo trudny etycznie.
Etycznie? Nie rozumiem, dlaczego niektórzy zaprzęgają tu etykę.
>Myślę, że jeszcze nie jedno zdanie napiszemy na ten temat.
>A że wyginiemy, to raczej pewne. Sami do tego dążymy.
Pytanie tylko: jak?
>Na drodze ewolucji zostają tylko jednostki najlepiej przygotowane, najtwardsze. Całe to "poprawianie" natury nie wzmocni nas, raczej "powykrzywia" nas na tyle, że niewiele człowieka zostanie w człowieku.
Właśnie manipulacje genetyczne ochronić mogą homo(nie zawsze)sapiens przed dalszą degradacją. Wykrzywia nas litość. Idzie tu o poprawienie tego, co "nienaturalne" właśnie.

NIE KLIKAĆ
J.Szulc (5723 punktów)

>Moja Kasia nie ma zmarszczek. O czym to świadczy?

- że będzie je jeszcze miała.

>Etycznie? Nie rozumiem, dlaczego niektórzy zaprzęgają tu etykę.

- i w tym właśnie (moim zdaniem) leży Twój problem.
Racjonalista nie przyznaje się do wiary, chociaż taki świadomy (moim zdaniem) jakiś tam wycinek jej posiada.
Powinien (!) jednak posiadać coś takiego, jak etyka, co nie pozwoli mu zachowywać się tylko zgodnie z popędami, instynktem i innymi pierwotnymi zachowaniami. Etyka pozwoli mu atawizmy zamienić na humanitaryzm, współczucie i właśnie LITOŚĆ, którą oskarżasz o wykrzywianie naturalności człowieka.
Nie chcę wrócić do jaskini tylko dlatego, że tak postrzegasz naturalność.
Jestem przeciw nienaturalnym zachowaniom człowieka, jeśli chodzi o chirurgie (i to nie tylko plastyczną), farmakologię i inne dziedziny niby- ulepszające nasze życie.
Rozwijamy się dzięki myśli mądrych, uczonych ludzi.Etyka nie pozwoli nam zostać maszynami odartymi z uczuć. Pozwoli zostać właśnie człowiekiem.

Wykrzywia nas litość.... to Twoje słowa.

I to mówi racjonalista?
Przykro to czytać.

---
LEGION (3161 punktów)
>>Moja Kasia nie ma zmarszczek. O czym to świadczy?
>- że będzie je jeszcze miała.
+ za poczucie humoru
>>Etycznie? Nie rozumiem, dlaczego niektórzy zaprzęgają tu etykę.
>- i w tym właśnie (moim zdaniem) leży Twój problem.
>Powinien (!) jednak posiadać coś takiego, jak etyka, co nie pozwoli mu zachowywać się tylko zgodnie z popędami, instynktem i innymi pierwotnymi zachowaniami. Etyka pozwoli mu atawizmy zamienić na humanitaryzm, współczucie i właśnie LITOŚĆ, którą oskarżasz o wykrzywianie naturalności człowieka.
Nie potępiam, ani nie odrzucam etyki, tylko jej zastosowanie w kwestii manipulacji genetycznych. Tu co najwyżej etyka zawodowa(lekarska) powinna mieć zastosowanie.
>Nie chcę wrócić do jaskini tylko dlatego, że tak postrzegasz naturalność.
A jak Ty postrzegasz naturalność?
>Jestem przeciw nienaturalnym zachowaniom człowieka, jeśli chodzi o chirurgie (i to nie tylko plastyczną), farmakologię i inne dziedziny niby- ulepszające nasze życie.
Przeciw jakiej jeszcze chirurgii jesteś?
I przeciw jakim ulepszającym życie farmaceutykom?
> Wykrzywia nas litość.... to Twoje słowa.
>I to mówi racjonalista?
Tak, racjonalista(wolno mi się tak nazywać?). Cała masa genetycznie obciążonych osobników żyje(dzięki litości i akceptacji z niej pochodzącej), i przekazuje "obciążenie" kolejnym. Leki pozwalają minimalizować objawy, ale przyczyny usunąć może tylko naprawa ich DNA.
>Przykro to czytać.
Niestety nie masz wyboru.
a) selekcja naturalna,(bez litości)
b) selekcja, leczenie, naprawa genów,(humanitaryzm)
c) wyjściem trzecim, przy zachowaniu współczucia, litości i bez naprawiania błędów w DNA jest stopniowa, nieubłagana degeneracja gatunku.

NIE KLIKAĆ
J.Szulc (5723 punktów)
Już kiedyś napisałam, że dla mnie JESTEŚ RACJONALISTĄ. Nie zgadzam się jednak z Tobą zawsze( bo przecież nie o to chodzi), ponieważ ja racjonalistką nie jestem. No, może czasem bywam (ale sobie powiedziałam!).
- Naturalność dla mnie, to pozostawanie sobą. Zabiłeś mi nie lada ćwieka, ponieważ zawsze to w jakiś sposób czułam, ale nie kusiło mnie na definiowanie.
Pozwolisz, że raczej przytoczę jakieś przykłady, bo tak będzie mi zdecydowanie łatwiej.
Jestem stanowczo przecie chirurgii plastycznej w wykonaniu jedynie snobistycznym, dla poprawy swojego wizerunku. Popieram tę chirurgie, jeśli chodzi o usuwanie blizn. Wiem z autopsji, jak rozległa blizna może "zatruć" psychikę.
Farmaceutyki? Najczęściej, to bełkot firm zabiegających o większą sprzedaż i zysk. W dużej mierze specyfiki określane mianem "cudownie działających" są albo nie do końca zbadane, albo działają na zasadzie przede wszystkim oddziaływania na psychikę.

Przykro było mi czytać Twoją wypowiedź tylko dlatego, że przedstawiłeś (według mnie) bardzo ostre stanowisko.
Pomyśl, gdyby (czego nie życzę w żadnym wypadku!!!) urodziło Ci się dziecko, załóżmy, z mukowiscydozą (sprawdź, co to). Pozwoliłbyś mu umierać, bo walka o życie w tym przypadku, jest czymś nienaturalnym. Poza tym, dziecko to, gdyby udało mu się dożyć wieku reprodukcyjnego (obrzydliwe określenie!!), będzie "siało" osobniki z tym samym defektem. Co zrobisz w takim przypadku?
Racjonalniej byłoby pozwolić takiemu dziecku umrzeć. Racjonalniej, nic więcej. Myślę, że skoro mamy możliwość bycia ludźmi, posługiwania się rozumem dla "ułatwiania" życia, nie powinniśmy zachowywać się jak nasi pra- przodkowie i zdawać się TYLKO na selekcję naturalną.
Jesteśmy przecież wyżej na drabinie, prawda?

Mam nadzieję, że nie wyszło mi z tego masło maślane.
Pozdrawiam.
(Dzięki za plusika

---
LEGION (3161 punktów)
>- Naturalność dla mnie, to pozostawanie sobą. Zabiłeś mi nie lada ćwieka, ponieważ zawsze to w jakiś sposób czułam, ale nie kusiło mnie na definiowanie.
Naturalność jest dobra?
>Pozwolisz, że raczej przytoczę jakieś przykłady, bo tak będzie mi zdecydowanie łatwiej.
>Jestem stanowczo przecie chirurgii plastycznej w wykonaniu jedynie snobistycznym, dla poprawy swojego wizerunku. Popieram tę chirurgie, jeśli chodzi o usuwanie blizn. Wiem z autopsji, jak rozległa blizna może "zatruć" psychikę.
A ja bym wyleczył łysienie, wiesz, jak to potrafi zatruć psychikę?
>Przykro było mi czytać Twoją wypowiedź tylko dlatego, że przedstawiłeś (według mnie) bardzo ostre stanowisko.
>Pomyśl, gdyby (czego nie życzę w żadnym wypadku!!!) urodziło Ci się dziecko, załóżmy, z mukowiscydozą (sprawdź, co to). Pozwoliłbyś mu umierać, bo walka o życie w tym przypadku, jest czymś nienaturalnym. Poza tym, dziecko to, gdyby udało mu się dożyć wieku reprodukcyjnego (obrzydliwe określenie!!), będzie "siało" osobniki z tym samym defektem. Co zrobisz w takim przypadku?
No i o to mi chodziło! Skoro można by to wyleczyć, naprawiając geny, to gdzie tu problem etyczny?
>Racjonalniej byłoby pozwolić takiemu dziecku umrzeć. Racjonalniej, nic więcej. Myślę, że skoro mamy możliwość bycia ludźmi, posługiwania się rozumem dla "ułatwiania" życia, nie powinniśmy zachowywać się jak nasi pra- przodkowie i zdawać się TYLKO na selekcję naturalną.
Pomyliłaś chyba racjonalizm z... Z czymś innym.
>Jesteśmy przecież wyżej na drabinie, prawda?
Zależy o którą drabinę chodzi.

NIE KLIKAĆ
LEGION (3161 punktów)
Chciałbym. Naprawdę chciałbym, żeby moje dzieci były ludźmi.
Mówienie o NADludziach nie ma tutaj żadnego uzasadnienia.
Parę słów w kwestii naturalności.
Nie jesteśmy "naturalni". Od dawna.
   Staliśmy się "nienaturalni" w chwili, gdy stado ludziów zdecydowało się zaopiekować chorym od urodzenia młodym.
To był pierwszy krok oddalający nas od "natury".
   Potem nastąpił podział ról w grupie, specjalizacja, człowiek jako jednostka w "naturalnym" środowisku nie potrafi przetrwać( mówię o większości).
I to w zasadzie wystarczy. Nie możemy wrócić do natury zachowując swe "człowieczeństwo". To kim jesteśmy jest bardzo odległe od tej cudnej "naturalności".
   Naprawianie genów zepsutych, jest ceną którą musimy zapłacić za "błąd" naszych litościwych przodków, ceną za nasze człowieczeństwo.
   I kolejnym krokiem oddalającym nas od "natury".
Jesteśmy na tej drodze od tysięcy lat. Zawrócić już nie możemy. Bo nie ma gdzie.

NIE KLIKAĆ
wind (26 punktów)Odp: Czy będziemy nadludźmi?
Może i Ameryka będzie mieć nadludzi ,ale i tak świat dąży do samozagłady(wojny,klęski żywiołowe itp.)i czy wtedy oni przeżyją? Udoskonalenie człowieka tak ale bez przesady, zawsze są jakieś granice których się nie przekracza.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
Cytat: "Humanitaryzm to rezygnacja z naturalnej kontroli jakości. Skutek - coraz więcej bubli wokół nas".
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
PS. Jeden to nawet chciał być prezydentem.
LEGION (3161 punktów)
A jednemu się udało.

NIE KLIKAĆ
LEGION (3161 punktów)
> Cytat: "Humanitaryzm to rezygnacja z naturalnej kontroli jakości. Skutek - coraz więcej bubli wokół nas".
Świetne! Skąd to?
Proszę podawać autorów.


NIE KLIKAĆ
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
Jak każdy snob, zawsze cytuję tylko jednego.
LEGION (3161 punktów)
Eeee? Mickiewicza?

NIE KLIKAĆ
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
Cholera, wysoko pomierzyłeś. Zawsze - siebie.
APawłowski (1150 punktów)

>- Za 100 lat - powiedział p. Dill - my,
>Amerykanie, nie będziemy już nowym narodem. Dzięki
>zastosowaniu inżynierii genetycznej będziemy nowym
>gatunkiem. Będziemy zdrowsi, silniejsi, przystojniejsi,
>bardziej inteligentni i długowieczni niż reszta
>ludzkości
.
Co racja to racja. Amerykanie do tego potrzebują inżynierii genetycznej aby dogonić resztę świata. W jakości własnych genów.
>- Ale, być może, nie będziecie już ludźmi! -
>dziennikarka na to.
>- Ma pani rację - odpowiedział p. Dill - my,
>jakkolwiek niepoprawnie politycznie by to zabrzmiało,
>będziemy nadludźmi
.
Wreszcie będą mieli naukowe uzasadnienie swojego aktualnego siebie postrzegania.
Zyga (1539 punktów)
>I co Wy na to? Czy chcielibyście, żeby Wasze dzieci stały
>się "nadludźmi"? Ja mam mieszane uczucia. Perspektywa taka
>nie budzi wprawdzie mojego entuzjazmu, ale może genetyczne
>udoskonalenie człowieka to naturalne przedłużenie ewolucji,
>która w odniesieniu do naszego gatunku wyczerpała już (jak
>się zdaje) swoje możliwości? Byle tylko nie zrobić jakiegoś
>błędu, bo podzielimy los dinozaurów.

Prawda jest taka, że ciągle produkujemy jednostki słabe.
Życie jeszcze nie dawno nie było dla słabych. Teraz mamy opiekę medyczną. Wszyscy mają podobne szanse. Rozmnażają się nie tylko osobniki o dobrych cechach ale i ci, którzy w genach mają śmietnik i normalnie nie mieli by takiej szansy bo życie szybko by ich wyeliminowało. Wszyscy żyją, mają się świetnie.
Gdyby tylko nie te straszne uczulenia i świadomość, nadchodzących problemów z sercem, z płucami itd. Wystarczy popatrzeć w okół i okazuje się, że każdemu coś dolega. Ten nie może dźwigać, inny dyszy po wejściu na II piętro. Czemu mam sobie odmówić odrastającej ręki? Nanobotów dla dzieci, dodatkowych skrzeli, czy troszkę więcej odporności? Zamiast ratować słabych wkładając ich do inkubatorów sprawmy aby nie było takiej potrzeby.
APawłowski (1150 punktów)
>Prawda jest taka, że ciągle produkujemy jednostki słabe.
Spartanie próbowali ingerować w genetykę na swój prosty sposób, przy pomocy wiadra zimnej wody i często pobliskiej skały. Ja jednak sobie nie wyobrażam naszego społeczeństwa od razu super mądrego po takim teście. Rodzice którzy zdecydują się na zaprogramowanie cech swojego przyszłego dziecka, na 90% postawią na cechy związane z pięknym wyglądem a nie pięknym rozumem. Efekt będzie iście spartański. Ponowne społeczeństwo tępych osiłków, teraz w postaci przyodzianych w dres z odpowiednią ilością pasków mięśniaków. Jak dobrze że to właśnie Amerykanie tak myślą.

>Życie jeszcze nie dawno nie było dla słabych. Teraz mamy opiekę medyczną. Wszyscy mają podobne szanse. Rozmnażają się nie tylko osobniki o dobrych cechach ale i ci, którzy w genach mają śmietnik i normalnie nie mieli by takiej szansy bo życie szybko by ich wyeliminowało. Wszyscy żyją, mają się świetnie.
Czy to jest złe?

>Zamiast ratować słabych wkładając ich do inkubatorów sprawmy aby nie było takiej potrzeby.
Jeszcze trochę a zaczniesz słabych zabijać, przepraszam, poddawać eutanazji.
Zyga (1539 punktów)
>Rodzice którzy zdecydują się na zaprogramowanie cech swojego przyszłego dziecka, na 90% postawią na cechy związane z pięknym wyglądem a nie pięknym rozumem. Efekt będzie iście spartański. Ponowne społeczeństwo tępych osiłków, teraz w postaci przyodzianych w dres z odpowiednią ilością pasków mięśniaków. Jak dobrze że to właśnie Amerykanie tak myślą.

Społeczeństwo tępych osiłków nie byłoby w stanie zajmować się genetyką, więc w sytuacji o jakiej piszesz, problem sam szybko by się rozwiązał. Nadmienić pragnę, że nie każdy nabitego typka lub blondynkę o wielkich piersiach postrzega jako ideał piękna.

>>Życie jeszcze nie dawno nie było dla słabych. Teraz mamy opiekę medyczną. Wszyscy mają podobne szanse. Rozmnażają się nie tylko osobniki o dobrych cechach ale i ci, którzy w genach mają śmietnik i normalnie nie mieli by takiej szansy bo życie szybko by ich wyeliminowało. Wszyscy żyją, mają się świetnie.
>Czy to jest złe?

Wszechobecny rak, uczulenia, choroby serca...
Tak złe.

>>Zamiast ratować słabych wkładając ich do inkubatorów sprawmy aby nie było takiej potrzeby.
>Jeszcze trochę a zaczniesz słabych zabijać, przepraszam, poddawać eutanazji.

Wydaje mi się, że nieuważnie czytasz.
Napisałem, że warto zadbać o to aby dzieci rodziły się silne zdrowe i mądre a nie, że trzeba uśpić te z którymi coś jest nie tak. Bo te też mogą sobie całkiem nieźle radzić.
APawłowski (1150 punktów)
Mimo wszystko uważam że zdecydowanie lepszym dla rozwoju jakości ludzkiej populacji jest różnorodność. Nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że rodzice którym dać możliwość zaprogramowania cech przyszłego potomka, w zdecydowanej większości wybiorą takie cechy, które będą w danej chwili najbardziej pożądane. W efekcie społeczeństwo stanie się jednym monolitem i rozwijać sie będzie jedynie w jednym kierunku. Będzie to jakoś forma generacji wsobnej. Nie przekonasz mnie że takie społeczeństwo będzie odporne na wszystkie zagrożenia. W przypadku różnorodności populacji szanse na przetrwanie jakiejś, na przykład pandemii są większe. Mało tego. Doprowadzi to do "sezonowości" popularności konkretnych cech.
Jednak nie jestem do końca przekonany, czy jesteśmy już tak dobrze przygotowani do majstrowania w genach w takim wymiarze aby zwalczać choroby cywilizacyjne. Tym bardziej że każdy z nas może to osiągnąć w prostszy sposób niż manipulując w genotypie. Wystarczy odpowiednia dieta, uprawianie sportów, dbanie o zdrowie, szczepienia, profilaktyka. Uważam że stan zdrowotny społeczeństwa można znacznie bardziej poprawić promując zdrowie i zdrowy tryb życia.
>>Jeszcze trochę a zaczniesz słabych zabijać, przepraszam, poddawać eutanazji.
>Wydaje mi się, że nieuważnie czytasz.
>Napisałem, że warto zadbać o to aby dzieci rodziły się silne zdrowe i mądre a nie, że trzeba uśpić te z którymi coś jest nie tak. Bo te też mogą sobie całkiem nieźle radzić.
Użyłem trochę zbyt silnych słów, ale to ku przestrodze. Jakże łatwo dojść do takiego wniosku ludziom którym czystość rasy jest najważniejsza.
Zyga (1539 punktów)
>Mimo wszystko uważam że zdecydowanie lepszym dla rozwoju jakości ludzkiej populacji jest różnorodność. Nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że rodzice którym dać możliwość zaprogramowania cech przyszłego potomka, w zdecydowanej większości wybiorą takie cechy, które będą w danej chwili najbardziej pożądane. W efekcie społeczeństwo stanie się jednym monolitem i rozwijać sie będzie jedynie w jednym kierunku. Będzie to jakoś forma generacji wsobnej. Nie przekonasz mnie że takie społeczeństwo będzie odporne na wszystkie zagrożenia. W przypadku różnorodności populacji szanse na przetrwanie jakiejś, na przykład pandemii są większe. Mało tego. Doprowadzi to do "sezonowości" popularności konkretnych cech.

Masz rację w wersji o jakiej piszesz mogło by być tak jak teraz z imionami. Ja jednak nie postrzegam manipulacji genami jako programu dla rodziców o nazwie "kreator nowego dziecka" gdzie pierwszym pytaniem jest kolor oczu. Myślę o wersji bardziej przyjaznej dla ludzkości.

Uczulenia (domyślnie zaznaczona opcja wyłącz)
Rak (domyślnie "wyłącz")
Dodatkowo skrzela (zalecane ustawienie "włącz")
Regeneracja uszkodzonych tkanek (domyślnie "włącz")
...


>Jednak nie jestem do końca przekonany, czy jesteśmy już tak dobrze przygotowani do majstrowania w genach w takim wymiarze aby zwalczać choroby cywilizacyjne. Tym bardziej że każdy z nas może to osiągnąć w prostszy sposób niż manipulując w genotypie.

Nie jesteśmy. I jako ogół chyba nigdy nie będziemy.

>Wystarczy odpowiednia dieta, uprawianie sportów, dbanie o zdrowie, szczepienia, profilaktyka. Uważam że stan zdrowotny społeczeństwa można znacznie bardziej poprawić promując zdrowie i zdrowy tryb życia.

Sport (domyślnie zaznaczona opcja "podwyższonej kondycji")
Przemiana materii (ustawianie zalecane "optymalna")
Nanoboty (domyślnie "załaduj")


>Użyłem trochę zbyt silnych słów, ale to ku przestrodze. Jakże łatwo dojść do takiego wniosku ludziom którym czystość rasy jest najważniejsza.

Fakt, bywało już i tak. Ja jednak nie mam nic przeciwko "mieszaniu". To dzięki mutacjom jesteśmy...
APawłowski (1150 punktów)
Niczym tworzenie konfiguracji jądra Linuksa przed kompilacją. Jedno niebezpieczeństwo jednak występuje. Obawiam się przypadków w których na przykłąd, wyłączenie opcji rak, wykluczy możliwość załączenia opcji automatycznej regulacji poziomu produkcji insuliny.
RedCypher (25 punktów)
   Poprawianie kodu genetycznego to technologia bardzo potężna. I nic dziwnego że tak wiele jest głosów za i przeciw. Głównym padającym pytaniem jest: Czy właściwe pozwolić na modyfikację genetyczne? To przecież jest nieetyczne, decydowanie o czyimś życiu, o jego jakości. Umożliwia zaprojektowanie człowieka i tym samym sprowadzić pacjenta do roli przedmiotu, a genetyka zaopatrzy w boską umiejętność dawania życia. Czyli po prostu że jest to zabawa w Boga lub sprzeciwienie się naturalnej kolei rzeczy.

   Prawda jest taka że ludzie już od dawna igrają się z życiem i śmiercią. Najczęściej jest to zabawa w chowanego ze śmiercią i pogoń za życiem. Jeśli ktoś pamięta lekturę "Zdążyć przed panem Bogiem" to łatwiej zrozumie co mam na myśli. Operacja ratująca życie to też sprzeciwienie się woli Boskiej czy w ogóle sprzeciwienie się naturze.

   Myślę że nie powinnyśmy pytać "czy" ale "Na jak dużą modyfikację genetyczne pozwolić?" A kwestia NADczłowieka jest na razie bardzo odległa. Chociaż genetyka to pierwszy krok w tą stronę.

   Tak więc na ile byście pozwolili zmienić swoje geny lub waszych dzieci? Przy założeniu istnienia takiej terapii genowej, która pozwoli zmienić jakąś cechę lub cechy waszego ciała i nie ma żadnych skutków ubocznych. Oczywiście to wszystko teoretycznie.
RedCypher (25 punktów)
   Odpowiem że sam zastanowiłbym się nad poprawieniem odporności jako że moja jest dość słaba. Nie miałbym nic przeciwko zastosowania terapii genowej w tym celu. Kto by nie chciał skończyć z sezonowym chorowaniem na grypę.
stilb (1323 punktów)
>Słuchałem wczoraj w radio wywiadu z niejakim Yonasem
>Dillem, przewodniczącym delegacji amerykańskich genetyków
>na kongres w Pradze. Pan Dill skrytykował Europejczyków za
>ich rezerwę w stosunku do inżynierii genetycznej.
>Stwierdził, że Europa zawsze była zachowawcza, w
>przeciwieństwie do Ameryki, która jest otwarta na każdą
>nowość. Dzięki takiemu podejściu, Ameryka przoduje dziś w
>każdej dziedzinie. A dystans ten niedługo zmieni się w
>przepaść nie do przebycia.
>- Za 100 lat - powiedział p. Dill - my,
>Amerykanie, nie będziemy już nowym narodem. Dzięki
>zastosowaniu inżynierii genetycznej będziemy nowym
>gatunkiem. Będziemy zdrowsi, silniejsi, przystojniejsi,
>bardziej inteligentni i długowieczni niż reszta
>ludzkości
.
>- Ale, być może, nie będziecie już ludźmi! -
>dziennikarka na to.
>- Ma pani rację - odpowiedział p. Dill - my,
>jakkolwiek niepoprawnie politycznie by to zabrzmiało,
>będziemy nadludźmi
.

Amerykanie mają swoich nadludzi to prawda, te rezerwy tłuszczu które im towarzyszą mogą stawiać ich wyżej na drabinie ewolucji!

>I co Wy na to? Czy chcielibyście, żeby Wasze dzieci stały
>się "nadludźmi"? Ja mam mieszane uczucia. Perspektywa taka
>nie budzi wprawdzie mojego entuzjazmu, ale może genetyczne
>udoskonalenie człowieka to naturalne przedłużenie ewolucji,
>która w odniesieniu do naszego gatunku wyczerpała już (jak
>się zdaje) swoje możliwości? Byle tylko nie zrobić jakiegoś
>błędu, bo podzielimy los dinozaurów.

Wypowiedź tego gościa to czysty marketing. Firmy farmaceutyczne widzą w przyszłości niezły zysk, należy więc powoli przygotowywać ludzi by w chwili większych odkryć ludzkość nie miała wątpliwości co do wykorzystania genetyki.

Legion, mam nadzieję że w końcu ktoś o nas sobie przypomni.
LEGION. (3161 punktów)
>Legion, mam nadzieję że w końcu ktoś o nas sobie przypomni.
Kto ma sobie o nas przypomnieć?
I o jakich nas chodzi?

NIE KLIKAĆ

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365