 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-05-2007 03:23 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Język nie od butów. | Cechy i właściwości języka, jak wiadomo, odpowiadają celom, którym język ma służyć. Odpowiednio, zmiany cech i właściwości języka świadczą o zmianie wymaganych celów. Obserwowane obecnie zmiany w języku potwierdzają regułę. Można założyć, iż język dotąd służył przede wszystkim wzbudzaniu, opisowi i ukierunkowywaniu emocji, poprzez emocje skłaniał do określonych zachowań, dopiero w drugiej kolejności miał zadanie informowania o czymś. Było to, rzecz jasna, powiązane nierozerwalnie,lecz bez wątpienia naczelnym celem treści, jakie przekazywał język, szczególnie tzw artystyczny, było wpływanie na emocje i skłanianie do myślenia. W związku z tym język musiał być wysoce estetyczny, subtelny i wyrafinowany, odpowiedni do celów, jakim służył.
Odpowiednio do tego, obserwujemy obecnie poważne, by nie rzec zasadnicze, zmiany cech i celów języka.
Z wolna język staje się obojętnym wobec wszelkich emocji, jego celem staje się prosta informacja, co wymusza na nim cechy inne, choć równie adekwatne. Estetykę, subtelność i wyrafinowanie zastępuje wymierna precyzja, dopuszczalną w emocji jakże ludzką stronniczość wypiera wymóg obojętnej neutralności, czasem wręcz nieludzki. Dotyczy to nowego języka w każdej formie i odmianie - czy to w instrukcji, czy w literaturze. Pojęcie sztuki, artyzmu w literaturze zamiera, bowiem dla informacji stanowi to rzecz zbędną. Konsekwentnie, miejsce sztuki, zresztą nie tylko w literaturze, zajmuje rozrywka. Nowe, wszechmocne i wszechobecne słowo - zabawa. Należy to zapamiętać - miejsce sztuki zajmuje zabawa.
Kontynuując powyższe, należałoby zająć się cechą dokładności, wyróżniającą "stary" i "nowy" język. Dokładność w pojęciu "starym" oznaczała jednak pewną dowolność, zależną od intencji autora, od tego, co autor "chciał powiedzieć". Dokładność "nowa" oznacza cechę niezależną od autora, wymagalną od niego, stąd należałoby dla odróżnienia zwać ją, powiedzmy, precyzją i rozumieć to raczej technicznie, a nie estetycznie. I także rozumieć rewolucyjne skutki takiego stanu rzeczy. Precyzja w sensie technicznym poddaje się bowiem definicjom, w sensie estetycznym - nie. Stąd dopuszczalna dla "nowego" języka możliwość, by się go nauczyć, opanować - zarówno języka instrukcji, jak i literatury. Mglistość pojęcia "talent", nie poddający się definicjom, zostaje wyrugowana. Kolejnym etapem są, rzecz naturalna, szkoły pisania instrukcji oraz szkoły pisania utworów literackich, powieści, nowel, scenariuszy itp. Wobec stopniowego rozstawania się z wymogiem artyzmu jest to logiczne i naturalne.
Definicja i określoność, norma i kryterium - budzi co prawda sprzeciw estetów. Ale czy jest do powstrzymania? I czy powstrzymanie byłoby słuszne? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| APawłowski (1150 punktów) | Funkcją języka od zawsze jest i pozostanie komunikacja a główną cechą komunikatywność. A to w wielu przypadkach ogranicza piękno języka, wręcz w wielu przypadkach spłaszcza język, redukując go do tej jednej jedynej funkcji. Ale czy to samo w sobie jest złe? Język jest żywy i podlega rozwojowi wraz z tymi którzy się nim posługują. Dzisiaj faktycznie możemy żale wylewać nad utraconymi wartościami, nie tylko utraconym pięknem języka. Ale z drugiej strony rozwój myśli, nowe spojrzenie na otaczający nas świat, nowe problemy, nowe wyzwania, są elementami budującymi język w trochę innej formie. I cóż z tego że dzisiaj precyzja języka jest bardziej oczekiwana niż jego niedopowiedzenia? Dzięki temu mamy pełne treści lakoniczne wypowiedzi. A Pan celuje w takim lakonicznym języka zastosowaniu. Czy to nie jest wynikiem precyzyjnego używania języka? Cóż z tego że to co kiedyś było sztuką, teraz staje się zabawą? To oznacza jedynie, że potrzebne są nam nowe formy wyrażania, to jedynie źródło dopingu dla artystów słowa, aby poszukiwać nowej formy wyrażania się słowem. Nie może być łatwo, w końcu mówimy o sztuce słowa, nigdy mistrzom słowa nie było łatwo. Proszę nie biadolić, że zapotrzebowanie na wyrażanie emocji maleje, to raczej wzrasta zapotrzebowanie na precyzję, coraz więcej musimy przekazywać precyzyjnych treści, to wynik cywilizacyjnego rozwoju. Zapotrzebowanie na wyrażanie emocji jest raczej na pewnym stałym, niewiele zmieniającym się poziomie, to tylko pisze się więcej w ogólnym sensie. A to może samo w sobie wzmagać zapotrzebowanie społeczne na słowa pięknie zestawione i opisujące emocje w taki sposób w jaki są odczuwane przez współczesnego człowieka.
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | W kwestii formalnej, komunikacją nazywam ogólnie przekazywanie wszelkich treści, także nie wymagających precyzji, natomiast w zakres komunikacji wchodzi też informacja, która precyzji wymaga. W różnym stopniu, rzecz jasna. Nie przesądzam ani prawidłowości rozwoju języka, ani jego uzasadnienia. Po prostu ciekawie obserwuję.
Pochwałę osobistą przyjmuję z osobistym zadowoleniem (jakżeby inaczej!), ale nie dlatego łączę plusa.
|
|
| J.Szulc (5723 punktów) | Gdzie mnie, maluczkiej, do takich wypowiedzi, jak te przed chwilą przeczytane. Nie mogę jednak nie napisać kilku słów od siebie (  ... baba, powiecie, i dobrze!). Moim zdaniem język, jakiego używamy, odzwierciedla dokładnie to, co dzieje sie wokół nas. Maleje, niestety, zapotrzebowanie na uczuciowość języka, na zdania pięknie rozbudowane - no bo jak takie coś zmieścić w sms-ie? Nowoczesność w domu i zagrodzie.... Skróty, uproszczenia, spolszczanie wyrazów obcojęzycznych - codzienność. Uważam, że wynika to w dużej mierze z zaniechania czytania. Idziemy na łatwiznę, bo jest kino, wypożyczalnie DVD. Po co ślęczeć nad książką, skoro można popatrzeć w ekran i popić to wszystko piwem? Stajemy sie wtórnymi analfabetami, tak, tak. W księgarniach leżą całe stosy opracowań lektur, nie trzeba więc czytać treści książki, tylko skróty i gotowe opinie. Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy z tego ile tracą... ... ten słowik za oknem, który przypomina Romea i Julię..., Tolkien ze swoim wspaniałym językiem, a Sienkiewicz, a Tuwim, a Kapuściński? Kto, jak kto, ale Pan wie najlepiej, jaką pracą jest przyporządkować znaczenia do słów i na odwrót. A swoją drogą bardzo lubię zabawę słowem, szkoda tylko, że tak mało jest ludzi z którymi można w ten sposób sie bawić. I nie uważam mojej przyjemności za cos złego, wręcz przeciwnie... Pozdrawiam.
---
|
|
 | | IQ955 (2355 punktów) | > Gdzie mnie, maluczkiej, do takich wypowiedzi, jak te przed chwilą przeczytane. Nie mogę jednak nie napisać kilku słów od siebie ( ... baba, powiecie, i dobrze!).Mnie - to tu raczej "kokietka" przychodzi do głowy. > Moim zdaniem język, jakiego używamy, odzwierciedla dokładnie to, co dzieje sie wokół nas.Do pewnego stopnia - tak. I w samej rzeczy trudno o zachwyt. > Maleje, niestety, zapotrzebowanie na uczuciowość języka, na zdania pięknie rozbudowane - no bo jak takie coś zmieścić w sms-ie?To nie jest dobry argument. Można. Moja Siostra ze wzgledów pryncypialnych pisze SMS'y nienaganną polszczyzną i ostro traktuje takie, które tych wymagań nie spełniają. Od reprymendy udzielanej autorom - do nieodpowiadania włącznie. > Uważam, że wynika to w dużej mierze z zaniechania czytania.Zgoda. > Stajemy sie wtórnymi analfabetami, tak, tak.Nie wszyscy - będzie jeszcze o tym poniżej (tu ikonka z szelmowskim błyskiem w kaprawym oku). > W księgarniach leżą całe stosy opracowań lektur, nie trzeba więc czytać treści książki, tylko skróty i gotowe opinie.Jedem - das Seine. Świetne niemieckie powiedzonko. > ... ten słowik za oknem, który przypomina Romea i Julię..., Tolkien ze swoim wspaniałym językiem, a Sienkiewicz, a Tuwim, a Kapuściński?Powyższe lektury mam za sobą (a może i znów przed) i myślę, że ani Pani jedna, ani ja jeden... Są ludzie, którzy czytają i da się ich przy pewnym wysiłku wyłuskać. A co do Tuwima - to właśnie dostałem na imieniny "Pegaza dęba". Fragmenty są (i będą w nastepnych numerach) do przeczytania w mojej gazetce internetowej AdRem! w numerze XVIII. Gazetka jest tutaj. Tam zresztą może Panią zainteresować kilka innych rzeczy. Na przykład Numer II - temat miesiąca - "Język (nazbyt) giętki", oraz tamże esej "Akceleracja peregrynacji" (zdaniem Czytelników - bardzo zabawne). Być może też numer VIII - "Księga cytatów" oraz XVII - "Słowa, słowa, słowa..." > A swoją drogą bardzo lubię zabawę słowem,To prócz wymienionego powyżej Tuwima - polecam jeszcze Barańczaka - "Pegaz zdębiał". No i cały cudowny Witkiewicz, Lem, i paru innych drabów (w tym i mój "Język (nazbyt) giętki" - przepraszam za tę autoreklamę - tak mi jakoś wyszło...). > szkoda tylko, że tak mało jest ludzi z którymi można w ten sposób sie bawić.Wcale nie szkoda. Jakość - nie ilość. > I nie uważam mojej przyjemności za coś złego, wręcz przeciwnie...I trzeba się tu usprawiedliwiać?! Czyż to zboczenie? Choć z drugiej strony - czasy takie, że przy tej szalejącej poprawności politycznej, prawie, że wstyd nie być pederastą... A tu jeszcze (hurtem) - odpowiadam na temat chamstwa. > Procha na chamstwo nie ma. [...] Nie tego chcemy, prawda?Prawda - jak mogę, tak staram się dawać odpór. Trochę z tego gruntu wyrosła i moja gazetka. Najlepiej, z moich doświadczeń, sprawdza się zachowanie chłodnego, zdecydowanego (z minimalną groźbą agresji) sposobu bycia. > Poza tym, jak jakiś dupek (przepraszam za wyrażenie, ale to jest najbardziej delikatne, jakie mi przyszło do głowy) może mnie, Polkę, kobietę, przedstawiać jako brudasa?To pachnie polityką - a od niej, to już chyba nic brudniejszego nie ma. > Widać nie był jeszcze ze mną pod prysznicem.Bardzo proszę nie pisać takich rzeczy (zwłaszcza wieczorem) - nie będę mógł zasnąć. > I raczej nie będzie, bo z dupkami się nie kąpię, i już!Z nimi - to ja bym radził - w ogóle NIC!
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) | Dziękuje za polemikę. Za kokietkę nie dziękuję. Nic z tych klocków. Taki jakiś chwilowy nastrój, i tyle. Co do pisania krótkich wiadomości tekstowych, cóż - zawsze są wyjątki. Miałam na myśli raczej ogół piszących sms-y. Raczyłeś użyć formy "Pani" w stosunku do mnie, więc chyba mnie też wypada pisać "Pan". Co do wtórnego analfabetyzmu - nie uogólniam, bo tego nie lubię. Chyba źle sformułowałam wypowiedź. Chodzi mi o to, że z roku na rok spada liczba osób tak kupujących książki jak i korzystających z bibliotek. Czyli, że nie czytamy. Jak nie czytamy, ubożeje nasz język. Powiedzonka niemieckiego nie rozumiem - nie znam języka. Dziękuję za adres. Strona zapowiada się ciekawie. Przepraszam, tylko tam zajrzałam (z braku w tej chwili czasu, ale to nadrobię, słowo  ). O prysznicu już ani słowa, trudno...  Pozdrawiam jeszcze serdeczniej, a co!
---
|
|
 | | JATO (2644 punktów) | Nie kryguj się Panna oj nie kryguj. Fakt. Język i to nie tylko polski, jak mniemam, ulega znacznym uproszczeniom, spłaszczeniom i wulgaryzacji. Nie mam tu na myśli prostoty wypowiedzi. Sm nie jestem zwolennikiem kwiecistego "lania wody", niemniej lubię i staram się wypowiadać krótko i jasno. Na ile mi to wychodzi to już inna sprawa. Zaczynamy żyć w świecie natłoku informacji tudzież rozmaitej "nowomowy". nasza cywilizacja staje się powoli cywilizacją ikon (takich jak w MS Windows) a romantyzm słowa pisanego odchodzi do lamusa. Niestety razem z książkami. Smutek mnie pochwyca.  Pozdrawiam. JATO Ps. Nadal czytam książki.
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) | > Nie kryguj się Panna oj nie kryguj.Anim ja Panna, ani krygowanie jakoweś mi w głowie. Stateczna niewiasta ze mnie i Wodnik mym znakiem zodiakalnym.Język ojczysty kocham i nie omieszkam przy okazji każdej z jego dobrodziejstw korzystać. A jakem już w pisaniu mojem nie omieszkała wspomnieć, Wodnikiem będąc, często utartymi ścieżkami nie chadzam. Bo ani one miłe (z racji tłoku), ani one ciekawe. Ot, takie sobie ciekawskie jajo....  To nieprawda, że romantyzm zostaje wypierany. Są jeszcze ludzie, dla których to wartość, słowo. Winę za obecny stan rzeczy ponosimy w dużej mierze my sami. Kiedy napisałeś (napisał Pan) taki prawdziwy, osobisty list? Na odpowiednim papierze, piórem...? Czytasz (czyta Pan) książki, dobrze... a kiedy czytałeś (czytał Pan) komuś? Uczmy miłości do książek, uczmy miłości do języka....nie zatracajmy człowieczeństwa wyrażając w sposób prawdziwy serdeczny i wrażliwy swoje uczucia. To sztuka. P.S. Ale się baba rozpisała.... 
---
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|