Racjonalista - Strona głównaDo treści
Hochsztaplerstwo w nauce.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
10-05-2007 03:43Zbysław Śmigielski (8639 punktów)Hochsztaplerstwo w nauce.
   Nie będąc naukowcami, jesteśmy bezbronni wobec nauki.
   Zalewa nas nieustannie potok naukowych i "naukowych" rewelacji, których nie jesteśmy w stanie ocenić na dostępnym nam poziomie. Co z tym począć?
   Zbytnia pewność siebie zbyt wielu naukowców sprawiła, że nauka zawiera już zbyt wiele bzdur i prawd wątpliwych. Naukowców po prostu także dotyczy zasada, że ilość nie przechodzi w jakość. Przeciętny zjadacz chleba nie jest w stanie tej jakości zweryfikować. Naturalnym więc odruchem jest nieufność.
   Jeśli nauka sama nie zechce bronić się bardziej zdecydowanie przed hochsztaplerstwem, skutki mogą być poważne.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

waligóra (961 punktów)
>Zbytnia pewność siebie zbyt wielu naukowców sprawiła, że
>nauka zawiera już zbyt wiele bzdur i prawd wątpliwych.
Dobrze by było ugruntować tę tezę przykładami. (jestem ciekawy, cóż to za naukowe bzdury masz na myśli )
APawłowski (1150 punktów)
>>Zbytnia pewność siebie zbyt wielu naukowców sprawiła, że
>>nauka zawiera już zbyt wiele bzdur i prawd wątpliwych.
>Dobrze by było ugruntować tą tezę przykładami. (jestem ciekawy, cóż to za naukowe bzdury masz na myśli )
>
Na jednym z AWF'ów powstała praca doktorska pod tytułem: "Krok marszowy na gruntach podmokłych". Nie czytałem jej, przytaczam na podstawie przeczytanej informacji. Nawet jeśli to kaczka dziennikarska, to całkiem prawdopodobna, zważywszy swoiste "wyeksploatowanie" tematu.
JATO (2644 punktów)
Obawiam sie, że to jednak kaczka i to przeniesiona na grunt podmokły z gruntów wojskowych. Dowcipy o podobnej treści krążyły w WAT już w latach 70-tych a nie wykluczone, że i wcześniej.
Pozdrawiam.
JATO.


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   A jeśli nie podam przykładów, sam ich nie znajdziesz?
   Podziwiam łatwowierność (może naiwność).
waligóra (961 punktów)
>A jeśli nie podam przykładów, sam ich nie znajdziesz?
>Podziwiam łatwowierność (może naiwność).
No jeśli nie podasz przykładów trudno będzie zgadnąć co masz na myśli mówiąc o "bzdurach w nauce", APawłowski wskazał na np bzdurne tematy prac naukowych,
Artur Milczarski, na fatalny stan polskiej nauki, a ty może np chciałeś wskazać na kłopoty pojęciowe współczesnej kwantowej teorii pola - nie wiem nie jestem "nadsubtelnym duchem" (to pojęcie z innego wątku, ale pasuje) i nie pojmuję o co konkretnie chodzi.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   A musi o coś konkretnie chodzić? Inaczej nie pojmiesz, nie przyjmiesz do wiadomości? No to dam ci zgryz: informację o tym, że cukier krzepi i o tym, że szkodzi. Obie naukowo uzasadnione. Chciałbyś się skoncentrować na teorii pola?
   Wszcznij dyskurs z fizykiem odpowiedniego lotu.
waligóra (961 punktów)
>A musi o coś konkretnie chodzić?
A, teraz rozumię - jest to po prostu wątek dla wątku, bez konkretnego tematu.
Takie ogólne ble ble... - wybacz miałem ciężki dzień.
A z tym cukrem to prawda - ogólnie robią nas - zwykłych ludzi w trąbe - weźmy
takie witaminy - jedni mówią, że dobre inni że złe, no a alkohol, toż to zupełne szaleństwo
mówią, że trucizna, a z drugiej strony mówią, że "setka" dziennie dobrze wpływa na krążenie - naukowa paranoja.
A z tą kwantową teorią, to oczywiście przesadziłem - wydawało mi się jedynie, że miałeś coś konkretnego na myśli mówiąc o hochsztaplerstwie naukowym. Przeglądam to forum i właściwie nic mnie już nie zdziwi - jedni obalają teorię względności, nie mając pojęcia co to transformacja Lorentza, inni budują nową mechanikę kwantową - nie wiedząc co to przestrzeń Hilberta. Sądziłem, że chodzi ci o to, że np Einstein był oszustem a Feynman był nawiedzonym mistykiem. No ale jak widze źle oceniłem twoje intencje.
pozdrawiam
Patty Matheson (2087 punktów)
>takie witaminy - jedni mówią, że dobre inni że złe, no a alkohol, toż to zupełne szaleństwo
>mówią, że trucizna, a z drugiej strony mówią, że "setka" dziennie dobrze wpływa na krążenie - naukowa paranoja.

Problem może leżeć w niewłaściwym podejściu naukowców do swych badań. Najpierw jest, chociażby w domyśle, jakaś teza czy zwykłe przypuszczenie, a potem dopiero badania dostarczają argumentów do obalenia bądź potwierdzenia. Pewne kwestie są złożone, tak więc równie łatwo będzie dostarczyć dowodów na dobry, jak i zły wpływ czegośtam.
Chyba nic na to nie poradzimy, możemy zdobyć się co najwyżej właśnie na ostrożność i nieufność.
nieobecny
>No to dam ci zgryz: informację o tym, że cukier krzepi i o tym, że szkodzi. Obie naukowo uzasadnione.
Nie ma tu żadnej sprzeczności.
"Cukier krzepi", ale tylko chwilowo (powoduje wzrost glukozy we krwi, w następstwie czego odczuwamy nagły przypływ energii.)

Efekty szkodliwe:
"Ilość cukru jaką spożywamy ma wpływ na każdy organ naszego ciała. Nasza wątroba magazynuje cukier w formie glukozy (glikogenu). Dzienny pobór cukru rafinowanego (powyżej wymaganej ilości naturalnego cukru) wypełnia ją i powiększa do maksymalnej objętości, a nadmiar glikogenu powraca do naszej krwi w formie kwasów tłuszczowych. Te wędrują do każdej części naszego ciała i są magazynowane w najmniej aktywnych miejscach zaokrąglając nasze brzuchy, pośladki, piersi i biodra. Gdy i te stosunkowo nieszkodliwe miejsca są wypełnione, kwasy tłuszczowe wędrują dalej do aktywnych narządów, takich jak serce i nerki. Następuje osłabienie ich funkcji, tkanki powoli ulegają degeneracji i zmieniają się w tłuszcz. Powstają zakłócenia ciśnienia krwi, uszkodzeniu ulega parasympatyczny układ nerwowy, układ krążenia obwodowego i limfatycznego, a jakość czerwonych ciałek zaczyna się zmieniać. Występuje nadmierna ilość białych ciałek a proces tworzenia tkanek ulega spowolnieniu."
(www.versus-online.de/pl/cukier.html)

A teraz zgryz dla ciebie: niektóre leki zawierają substancje, które są truciznami. I co teraz? To też bzdury naukowe?
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Boże, z tymi myślącymi to jak z dziećmi: za rączkę, i jeszcze paluchem pokazać. Nie, żeby kierunek, kierunek to za mało.

   Zostańmy przy tym cholernym cukrze. Jeśli jeden naukowiec dowodzi, że on krzepi, a drugi, że szkodzi - jestem bezsilny. Są tysiące takich rzeczy, których nie potrafię zweryfikować, które okazują się w końcu blefem. Czy naprawdę trzeba paluchem pokazać?

   Tak, nie od rzeczy są tu motywacje. I znowu: koniecznie należy wskazać przykłady? Bo wy spotykaliście się jedynie z rzetelnością w nauce?

   Doprawdy, z którejś strony jest tu dziecinada.
nieobecny
>Są tysiące takich rzeczy, których nie potrafię zweryfikować, które okazują się w końcu blefem. Czy naprawdę trzeba paluchem pokazać?
Nie, można w nieskończoność pisać ogólniki bez argumentów.
Fizyk (17637 punktów)
>   Zostańmy przy tym cholernym cukrze. Jeśli jeden naukowiec dowodzi, że on krzepi, a drugi, że szkodzi - jestem bezsilny.

Nie udawaj głupiego. Nauka nie oceni Ci jedzenia cukru w kategoriach dobra i zła. Cukier jednocześnie i krzepi i z niego się tyje. Czy w sumie jest dobrem czy złem zależy od Twojej oceny.

Podobnie opalanie się: z jednej strony powoduje raka skóry, a z drugiej produkuje witaminę D. Decyzja, czy chować się w cieniu należy do Ciebie. Czytanie nowinek naukowych nie zastąpi myślenia i podejmowania decyzji.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   A ja myślałem, że fizyk to realista...

   Proszę zajrzeć do nowinek naukowych, gdzie uczona pani profesor Iwona Wawer reklamuje wręcz aronię.

   Jestem za panią profesor i za aronią, ale to nie ma nic do rzeczy. Po prostu, proszę nie bujać w obłokach co do obiektywności nauki. Jeśli już, bardziej mi to przystoi.
Fizyk (17637 punktów)
>   Jestem za panią profesor i za aronią, ale to nie ma nic do rzeczy. Po prostu, proszę nie bujać w obłokach co do obiektywności nauki. Jeśli już, bardziej mi to przystoi.

Nauka jest obiektywna, choć poszczególni naukowcy już niekoniecznie. Jeżeli chcesz sprawdzić rzetelność jakiejś informacji, to zazwyczaj trzeba sięgnąć do źródeł. Inna sprawa, że mało komu chce się to robić.

W podanym przykładzie reklama jest oczywista i nie należy jej brać na serio. Zauważ, że artykuł www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,11362 został napisany przez dziennikarkę, więc potrzebna jest tu jeszcze większa doza sceptycyzmu. Publikacje nowinek naukowych rzadko ma na celu przekazanie rzetelnej informacji - zwykle celem jest tylko zainteresowanie czytelnika. Podobnie jak z horoskopami.

A jeżeli chcesz wiedzieć, czy jeść czy nie jeść aronię, to odpowiedź jest prosta (choć nawet nie wiem co to jest): jak smakuje to jeść, a jak nie to
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Polecam aronię, naprawdę jest smaczna.

   W sumie, radząc mi sceptycyzm, Fizyku, potwierdzasz moje tezy. Przeciętny zjadacz chleba    nie jest w stanie weryfikować nawet sceptycyzmem naukowych rewelacji.

   Proszę, przeczytaj wstęp.
Artur Milczarski
Jestem naukowcem. Niestety, zle oceniam stan polskiej nauki. 90% samodzielnej kadry naukowej w mojej dziedzinie to blagierzy, analfabeci i pozoranci. Spoleczenstwo to finansuje (niewiele daje wprawdzie, ale zawsze) wodzone za nos przez ciala decyzyjne, ktore rowniez w wiekszosci skladaja sie z miernot. Troche sie o tym mowi, patrz
forumakad.(*)oranctwo_naukowe_kwitnie.html, ale zdecydowanie za malo.

Czasami mi sie wydaje, ze polskiej nauki juz sie uratowac nie da, jest w stanie zapasci, z ktorej sama sie nie wygrzebie. Nie pomoga nawet pieniadze.
APawłowski (1150 punktów)
>Jestem naukowcem. Niestety, zle oceniam stan polskiej nauki. 90% samodzielnej kadry naukowej w mojej dziedzinie to blagierzy, analfabeci i pozoranci.
Ale te 10% jest w stanie pociągnąć skutecznie. Podobne proporcje występują wszędzie i w każdej dziedzinie. Zawsze kierunek wytyczają liderzy a reszta się jedynie podpina do sukcesów, lub w najlepszym przypadku pomaga w miarę swoich wątłych możliwości.
Artur Milczanowski
>Ale te 10% jest w stanie pociągnąć skutecznie. Podobne proporcje występują wszędzie i w każdej dziedzinie. Zawsze kierunek wytyczają liderzy a reszta się jedynie podpina do sukcesów, lub w najlepszym przypadku pomaga w miarę swoich wątłych możliwości.

Zgoda, jest troche optymizmu. Niemniej luka pokoleniowa jest przeogromna. Dzisiejsi 60-cio letni profesorowie w wiekszosci nic soba nie reprezentuja, pogubili sie, nie rozumieja swiata, w ktorym zyja, nie potrafia dostosowac sie do nowych warunkow dzialania. Nieliczne osoby maja zdolnosc pozyskania duzych pieniedzy plynacych z UE, reszta jest tak uwiklana w pseudo-koncepcje i pseudo-badania, ze nie potrafi ani zorganizowac miedzynarodowego konsorcjum badawczego ani tez sformulowac wniosku o grant, ktory zyskalby akceptacje KE. Pomiedzy 60-cio latkami (do odstrzalu) a mlodym pokoleniem jest nicosc. Troche miernej jakosci doktoratow, minimalne zainteresowanie habilitacjami, ludzie wola jechac na Zachod i zarabiac przyzwoite pieniadze w normalnych warunkach. Za pare lat 60-cio latkowie odejda na emeryture. Kto zajmie ich miejsce? Moim zdaniem, ta przestrzen dramatycznie sie kurczy.
J.Szulc (5723 punktów)
Wydaje mi się, że dzieje się dlatego, ponieważ w zadziwiającym dla mnie (i nie tylko) stopniu zaczęło nam zależeć na wszelkiej maści papierkach obrazujących nasze niby - naukowe osiągnięcia.
Już na innym wątku była mowa o tym, że wyzbywamy się ludzi, którzy są fachowcami w swojej dziedzinie każąc im podnosić niby- kwalifikacje. Chodzi jedynie o naganianie ludzi do szkół zaocznych, wieczorowych itp.
Czy kierowca karetki Pogotowia musi koniecznie mieć maturę? Niech mi ktoś wytłumaczy, po co? To jeden z absurdów.
W taki też sposób powiększa sie grono ludzi, którzy nie mając nic do powiedzenia uzyskują coraz to wyższe wykształcenie i domagają się dla siebie miejsca na czele.

Kiedyś ktoś mi tłumaczył, jak można to zobrazować... Tratwa, to ktoś mądry, który ma sobą wiele do zaoferowania. Płynie taki sobie dumny, bo ma z czego, ma swój kurs, bo wie, jak się do tego zabrać.
Pływa też wokół niego sporo czegoś, co zostało nazwane bardzo bezpardonowo, a co będzie strasznym wulgaryzmem (g....).
Zawsze się takie doczepi i nader często uda mu się dopłynąć do celu tratwy - nie wykonując najmniejszej pracy własnej.


---

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365