 |
Racjonalista i sens życia Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-06-2009 06:58 | julek (1527 punktów) | Racjonalista i sens życia
4 na 4 |
W artykule "wstępnym" Racjonalisty autor Pan Kornaszewski chce rozprawić się z mitem - "Racjonaliści twierdzą że życie jest bez sensu"
Uważam się za racjonalistę i twierdzę - "Życie jest bez sensu" - i jest to dla mnie oczywiste . To stwierdzenie nie zaprzecza jednak temu że mogę być szczęśliwy ,że mogę sobie wyznaczać cząstkowe cele życia i nazywam to nawet "cząstkowymi sensami" .
Gdyby umownie stworzyć byty takie jak rodzina , firma , społeczeństwo , można by wtedy szukać sensu życia dla rodziny , firmy itd. - takie "byty" nie istnieją / i tu brakuje mi profesjonalnych naukowych /filozoficznych/ określeń / - Stwierdzenie - żyję dla moich dzieci , rodziny jest w oczywisty sposób bez sensu - można dla nich być przez jakiś ściśle określony długością życia okres .
".... Moim sensem życia jest tworzenie dzieła w postaci doskonałego architektonicznie budynku mieszkalnego który przetrwa pokolenia i będzie sławił moje imię ..." mówi sie - "..jego dzieło żyje.." - dla kogo żyje ?
Dlaczego bać się artykułowania oczywistości -
Gdzieś przeczytałem zastrzeżenie " ..... Racjonalista o ile nie jest egoistą nie twierdzi że życie jest bez sensu...." - pytam więc co to znaczy być egoistą ? - każdy człowiek z natury rzeczy jest egoistą i tu - też nie mam wątpliwości , - chyba że myślimy w kategoriach " ...jak to fajnie by było żeby świat był ....... i tu następuje seria życzeń .
I jeszcze jedna refleksja - bawią mnie niezmiernie opiekuńczo - dobrotliwe rady przyjaciół odradzających samobójstwo i wskazujących dobrego psychologa gdy przedkładam im moje teorie o bezsensie .
pozdrawiam - julek - " Samodestrukcyjny pseudointelektualista" -
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | Życie ma tyle sensu, ile sam mu nadasz. Pozdrawiam
|
|
3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
Jakie praktyczne konsekwencje wyciągasz ze swego stwierdzenia, że Twoje życie jest bez sensu? Czy zgodziłbyś się z opinią, że jeśli takich praktycznych konsekwencji nie ma, to Twoje stwierdzenie jest pozbawione wszelkiej treści, żeby nie rzec, bezsensowne?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | 1 na 1 | julek (1527 punktów) | > Jakie praktyczne konsekwencje wyciągasz ze swego stwierdzenia, że Twoje życie jest bez sensu?Żadnych praktycznych konsekwencji ! - po prostu się z tym zgadzam i z tym żyję , i jest mi z tym dobrze . piszesz - Czy zgodziłbyś się z opinią, że jeśli takich praktycznych konsekwencji nie ma, to Twoje stwierdzenie jest pozbawione wszelkiej treści, żeby nie rzec, bezsensowne? Absolutnie się nie zgadzam ! - jak to pozbawione wszelkiej treści ? - jest to jasne stwierdzenie - oczywiste logicznie . ,- i powtarzam jeszcze raz ta pewność pozwala mi szczęśliwie żyć , uświadomienie sobie bezsensu daje wolność i uzasadnienie "nie motania się" w żadne religie "dające" sens życiu !. Pozdrawiam julek
|
|
|  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>uświadomienie sobie bezsensu daje wolność i uzasadnienie "nie motania się" w żadne religie "dające" sens życiu !
Możesz się ze mną nie zgodzić, ale wydaje mi się, że Twoje poczucie wolności wynika z faktu, że przez życie idziesz jeszcze rozpędem nadawanym przez młodość. Odrzucasz wszelkie, sugerowane przez innych, sensy, traktując je jako zbędne ograniczenie. Jednak ten rozpęd prędzej czy później się kończy, a wtedy warto mieć w pogotowiu jakąś nakręconą sprężynę, napęd, jakby napisał Koraszewski. Religia to tylko jeden z nich, wcale nie jedyny.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| Autografka (10638 punktów) | Dla mnie życie jest sensem samym w sobie.  Pisałam tu już o tym, ale jeszcze raz powtórzę. Jest sensem, bo bez niego nie byłoby nic. A raczej byłoby nic.
|
|
 | 2 na 2 | Zyga (1539 punktów) | > Dla mnie życie jest sensem samym w sobie. Pisałam tu już o tym, ale jeszcze raz powtórzę.> Jest sensem, bo bez niego nie byłoby nic. A raczej byłoby nic.Byłoby coś, ale bez nas.
|
|
|  | | Autografka (10638 punktów) | > >Dla mnie życie jest sensem samym w sobie. Pisałam tu już o tym, ale jeszcze raz powtórzę.> >Jest sensem, bo bez niego nie byłoby nic. A raczej byłoby nic.> Byłoby coś, ale bez nas.Ale dla nas nie, bo nas by nie było. Właśnie dlatego życie jest sensem. Sprawia, że istnieję, bez życia nic nie mam (nie ma kto mieć).
|
|
 | | Madman (7811 punktów) | > A raczej byłoby nic.Niebytu nie ma, jest tylko byt.
|
|
|  | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) |
> Niebytu nie ma, jest tylko byt.  Nie tylko, jest jeszcze odbyt.
|
|
| |  | 2 na 2 | Madman (7811 punktów) | >Nie tylko, jest jeszcze odbyt. I Bytom.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >>Nie tylko, jest jeszcze odbyt. >I Bytom.
Kiedyś był Polmozbyt i dobrobyt, choć nie nazbyt, eh.
|
|
|  | | Autografka (10638 punktów) | > >A raczej byłoby nic.> Niebytu nie ma, jest tylko byt.  I wynika z życia (ten byt)
|
|
| |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >>A raczej byłoby nic.> >Niebytu nie ma, jest tylko byt.  > I wynika z życia (ten byt)  Czy to jest pytanie, czy stwierdzenie?
|
|
| | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >>>A raczej byłoby nic.> >>Niebytu nie ma, jest tylko byt.  > >I wynika z życia (ten byt)  > Czy to jest pytanie, czy stwierdzenie?Witwos, oczywiście, że stwierdzenie. Żyję, więc mogę stwierdzić byt (istnienie jakiegokolwiek bytu). Bez życia nic nie ma, a z życiem jest wszystko (i wszystko jest życiem). Dla mnie.
|
|
1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >W artykule "wstępnym" Racjonalisty autor Pan Kornaszewski ...
Autor artykułu nazywa się Koraszewski, a Twoje kokietowanie bezsensem życia jest nudne. -
|
|
 | | julek (1527 punktów) | >>W artykule "wstępnym" Racjonalisty autor Pan Kornaszewski ...
Przepraszam Pana Koraszewskiego . -- julek
|
|
 | 1 na 1 | julek (1527 punktów) |
< a Twoje kokietowanie bezsensem życia jest nudne. > -Inspiracje pobrałem od Redaktora ,nie mam tak jak Ty dużego doświadczenia na forum ,więc dlaczego tak ostro. ? A może , uwierz w to że właśnie "to" jest pasjonujące i chciałbym poznać "żywe" /nie książkowe / opinie znanych z tego forum , Ty nie musiałeś więc nie powiedziałeś wiele . Dwa i pół tysiąca lat trwania filozofii też nic nie wyjaśniło - to też kokietowanie. julek
|
|
1 na 1 | SloniSko (1109 punktów) | > Uważam się za racjonalistę i twierdzę - "Życie jest bez sensu" - i jest to dla mnie oczywiste. To jest Twoje zdanie, może Twoje życie nie ma sensu, albo raczej nie ma sensu dla Ciebie. Zatem zapytam tu jeszcze robisz - tu na tym świecie, żywy... ? > To stwierdzenie nie zaprzecza jednak temu że mogę być szczęśliwy ,że mogę sobie wyznaczać> cząstkowe cele życia i nazywam to nawet "cząstkowymi sensami" . Jeśli masz zbiór elementów, i kilka z nich 'ma sens' to czy to nie implikuje, że sens ten otrzymuje cały zbiór? Albo inaczej, czy jeśli zbiór nie ma sensu, to jego elementy składowe również? > Stwierdzenie - żyję dla moich dzieci , rodziny jest w oczywisty sposób bez sensu - można dla nich> być przez jakiś ściśle określony długością życia okres . Jak najbardziej się zgadzam. Samo bycie jest niczym, dopiero działanie może coś tworzyć jakąś wartość dodaną > ".... Moim sensem życia jest tworzenie dzieła w postaci doskonałego architektonicznie budynku> mieszkalnego który przetrwa pokolenia i będzie sławił moje imię ..." mówi sie - "..jego dzieło> żyje.." - dla kogo żyje ? "..jego dzieło żyje.." to tylko metafora  Każdy może sobie tworzyć własny sens życia, dla niektórych pozostawienie 'czegoś' po sobie jest właśnie tym sensem. > pozdrawiam - julek - " Samodestrukcyjny pseudointelektualista" - Pozdrawiam 
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
 | 2 na 2 | lodowy (1486 punktów) | Pytanie o sens życia dręczy ludzkie umysły od zarania dziejów i to niezależnie od światopoglądu. Nie sądzę, żeby jakakolwiek dyskusja mogła doprowadzić do jednej spójnej odpowiedzi. To sprawa indywidualna, dla jednych życie jest bez sensu, dla innych ma sens, jeszcze inni balansują pomiędzy jednym i drugim. Cenne jest to, że się nad tym zastanawiamy.
|
|
|  | | -jad- (18783 punktów) | > Cenne jest to, że się nad tym zastanawiamy.Dlaczego jest to cenne? open your eyes
|
|
| |  | | lodowy (1486 punktów) | >> Cenne jest to, że się nad tym zastanawiamy. >Dlaczego jest to cenne?
Dlatego, że samo rozmyślanie nad sensem życia znamionuje pewną madrość, nawet jeśli nie uporamy się z odpowiedzią.
|
|
| | |  | | -jad- (18783 punktów) | > >> Cenne jest to, że się nad tym zastanawiamy.> >Dlaczego jest to cenne?> Dlatego, że samo rozmyślanie nad sensem życia znamionuje pewną madrość, nawet jeśli nie uporamy się z odpowiedzią.Być może. "Pewna mądrość" to takie niedookreślone coś ale sama "mądrość" w sumie też. I w tej swojej niedookreślonej postaci chyba jest czymś cennym. Tak nauczyłem się sądzić. Pozdrawiam. open your eyes
|
|
| | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >> Cenne jest to, że się nad tym zastanawiamy.> >Dlaczego jest to cenne?> Dlatego, że samo rozmyślanie nad sensem życia znamionuje pewną mądrość, nawet jeśli nie uporamy się z odpowiedzią.Rozmyślanie nad sensem życia jest cenne? Zastanów się. Czy nie rozmyślasz nad sensem tego, co powoduje, że mogłeś napisać, co napisałeś? Czyli de facto, zastanawiasz się nad sensem swoich słów.  Bo gdyby nie "fakt" Twojego życia, to nie mógłbyś ich napisać, czyż nie?  Reasumując, czy Twoje słowa są bez sensu (skoro to, co je powoduje - może być)? Zastanawiałeś się nad tym?
|
|
 | | Zyga (1539 punktów) | >> Uważam się za racjonalistę i twierdzę - "Życie jest bez sensu" - i jest to dla mnie oczywiste. > To jest Twoje zdanie, może Twoje życie nie ma sensu, albo raczej nie ma sensu dla Ciebie. Zatem zapytam tu jeszcze robisz - tu na tym świecie, żywy... ?
To, że ktoś postrzega istnienie/życie jako bezsensowne/bezcelowe nie znaczy, że nie czerpie z niego radości i nie czuje takiej chęci.
|
|
2 na 2 | -jad- (18783 punktów) |
> I jeszcze jedna refleksja - bawią mnie niezmiernie opiekuńczo - dobrotliwe rady przyjaciół> odradzających samobójstwo i wskazujących dobrego psychologa gdy przedkładam im moje teorie o> bezsensie .Zasada wyjaśniania Conrada: " Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami. " open your eyes
|
|
2 na 2 | gohna (5585 punktów) | Tak, życie nie ma sensu. Jedna osoba nie zmieni wiele na świecie, a już szczególnie w galaktyce i dalszych częściach. Generalnie nie mamy wpływu na to co się dzieje większego i chyba każdy racjonalista dochodzi w pewnym momencie do takiego wniosku. Uświadomiłam to sobie już dość dawno temu i doszłam do wniosku, że skoro nie ma odgórnego sensu życia, to sama będę sobie tworzyć moje małe sensiki. To one, których nazbierałam już dosyć dużo, pomagają mi w życiu. I chcę żyć, ponieważ dla mnie życie jest szczęściem, jest szansą, którą chce wykorzystać w pełni. Doceniam wszystkie szczęśliwe chwilę, przyjmuję z pokorą te gorsze, kieruję się swoimi wartościami w życiu. Kreuję swoje życie jak chcę i nie potrzebuję w nim jakiegoś wielkiego sensu życia, bo jestem tylko nieskomplikowanym człowieczkiem w wielkim świecie, który nie ma na nic wpływu, oprócz na własne życie. To mi w zupełności wystarcza.
Co było pierwsze Bóg, czy Człowiek?
|
|
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Problemem nie wydaje się definicja sensu, tylko definicja życia. Jaki sens ma życie robaków i czym ma się różnić od Twojego życia sensu? A jednak mówiąc o sensie życia niepostrzeżenie ładujesz w słówko życie całego siebie- osobowość, doświadczenie, emocjonalność i zbiór prawd, który zgromoadziłeś. Wtedy jest sens życia! Niestety jeśli uznajesz, że mrówka też żyje, to ona nigdy takiego sensu nie będzie miała. Pozdrawiam
|
|
 | | erypis (92 punktów) | >Problemem nie wydaje się definicja sensu, tylko definicja życia. >Jaki sens ma życie robaków i czym ma się różnić od Twojego życia sensu? >A jednak mówiąc o sensie życia niepostrzeżenie ładujesz w słówko życie całego siebie- osobowość, doświadczenie, emocjonalność i zbiór prawd, który zgromoadziłeś. Wtedy jest sens życia! >Niestety jeśli uznajesz, że mrówka też żyje, to ona nigdy takiego sensu nie będzie miała.
W większości powyższych wypowiedzi "sens życia" nabiera barw, gdy określenie to jest odnoszone do wypowiadającego. Człowiek w wielkim wszechświecie, jaki przejawia się mu za pomocą zmysłów, odczuwa siebie, jako obcą istotę wydzieloną z objawiającego się mu się świata. Gdy siebie chce utożsamić z tym przejawiającym się światem, zaczyna wątpić w sens istnienia. Większość z nas odczuwa siebie, jako coś więcej niż świat. Będąc konsekwentnym do końca, mogę powiedzieć "nie jestem z tego świata". Moja osobowość, w której zgromadziłem moje myśli, moje uczucia, moje przyzwyczajenia, wszystko to moje, promieniście otacza centrum, o którym tylko jedynie ja mogę powiedzieć "ja". Doświadczam, że istnieją inne "ja". Spotkania z nimi są możliwe za pomocą naszych osobowości, w których rozświetlają się myśli i znajdują wyraz za pomocą słów i dźwięków. W ten sposób odbywają się nasze spotkania. Jesteśmy w stanie lepiej lub gorzej wyrażać myśli, i potrafimy lepiej lub gorzej słuchać innych. Wypowiadane myśli nie mogą być jedynie naszymi wytworami. Miałyby one wtedy jedynie subiektywny charakter, i nigdy nie dochodzilibyśmy do wspólnej myśli, która nas zespala, jest obiektywna. Dla każdej głowy, stwierdzenie, dwa dodać dwa równa się cztery, jest prawdziwe. Inaczej jest z uczuciami, są one wybitnie subiektywne. Nasze życie to ciągła gra pomiędzy "ja" i światem. Zdolność ta charakteryzuje człowieka. Zwierzę nie może rozmyślać i mówić do siebie "ja". W tej grze mojego "ja" ze światem mogę być pesymistą, optymistą, wierzącym, niewierzącym, we wszystkim dostrzegać sens lub bezsens, mieć określony temperament, lepszą lub gorszą pamięć. Pomimo, że jestem, mogę też wątpić w moje "ja". Mogę wierzyć ,że "ja" nie ma samodzielnego bytu, a jest jedynie pozornym wytworem materii. Poprzez rozwój ewolucyjny materia w pewnej kolonii, określanej jako człowiek, w skomplikowany sposób ułożonych atomów ( np. wyobrażonych kulek energetycznych) ,tworzy produkt dodatkowy (uboczny) w postaci myśli, które również tworzą myśl wirtualnego "ja". W tym unoszącym się nad materią, dotworzony przez nią niematerialny (?) wytwór, posiada przeżycia barw i dźwięków (jak to jest możliwe?). W chwili śmierci, (czego?) nagle atomy pozbywają się całej wspaniałości ewolucyjnej, i stają się tym (czym są i były zawsze) jakie były na początku, zanim mała kolonia "człowiek" nie wessała ich w skomplikowaną strukturę. Co wsysa tą materię, materialne DNA? A może DNA jest przestrzennym materialnym odbiciem ( pieczęcią) niematerialnej zasady porządkującej, istniejącej również, w odpowiedni sposób, we wszystkich organizmach żywych ( w roślinach, zwierzętach, człowieku). Sens życia możemy przeżywać, gdy całą swoją istotą będziemy w stanie zbliżać się do istoty życia, i będziemy w stanie budzić w sobie samoświadomość . Jesteśmy w drodze, gdzieś pomiędzy nieświadomością a samoświadomością. Na drodze tej, pytając o sens życia, pytaniem takim potwierdzamy swoje człowieczeństwo.
|
|
|  | | Autografka (10638 punktów) |
> W większości powyższych wypowiedzi "sens życia" nabiera barw, gdy określenie to jest odnoszone do wypowiadającego.Oczywiście, bo to Ty jesteś życiem, ja i oni. Bez życia (bez Twojego życia) nie byłoby sensu. Bo i co wtedy miałoby ten mieć sens? Nie ma żadnego uniwersalnego sensu. > W chwili śmierci, (czego?) nagle atomy pozbywają się całej wspaniałości ewolucyjnej, i stają się tym (czym są i były zawsze) jakie były na początku, zanim mała kolonia "człowiek" nie wessała ich w skomplikowaną strukturę. Co wsysa tą materię, materialne DNA?Raczej nic nie wsysa. Bateryjka się wyczerpuje - światło gaśnie. I raczej nie jest tak, jak w tym kawale o blondynkach, że światełko jednak znalazło się w lodówce.
|
|
| |  | | erypis (92 punktów) | Bateryjka się wyczerpuje - światło gaśnie. I raczej nie jest tak, jak w tym kawale o blondynkach, że światełko jednak znalazło się w lodówce.  Autografka, jaka bateryjka,czy jesteś naładowana prądem elektrycznym? Jeżeli nie prądem to czym? Takie porównania nie mają sensu. W ten sposób dowolną przypadkową rzecz można porównywać z inna dowolną przypadkową rzeczą.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > Bateryjka się wyczerpuje - światło gaśnie. I raczej nie jest tak, jak w tym kawale o blondynkach, że światełko jednak znalazło się w lodówce.  > Autografka, jaka bateryjka,czy jesteś naładowana prądem elektrycznym? Jeżeli nie prądem to czym? Takie porównania nie mają sensu. W ten sposób dowolną przypadkową rzecz można porównywać z inna dowolną przypadkową rzeczą.Może rzeczywiście nie należy używać porównań. Po prostu uważam, że ludzka świadomość (czy też dusza) nie funkcjonuje w oderwaniu od "żywiciela" (żyjącego organizmu). Kiedy organizm przestaje żyć, świadomość również gaśnie (przestaje istnieć). Ale możesz myśleć inaczej. Nic mi do tego. >
|
|
1 na 1 | Jankowski agnostyk (405 punktów) | Życie ma sens,choćby dla samego życia. Jeżeli masz wybór, śmierć i życie.Wybór życia jest jak najbardziej sensowny. Ponieważ co możesz stracić w tym wyborze? Tylko śmierć.
|
|
 | | erypis (92 punktów) | >Życie ma sens,choćby dla samego życia. Jeżeli masz wybór, śmierć i życie.Wybór życia jest jak najbardziej sensowny. Ponieważ co możesz stracić w tym wyborze? Tylko śmierć.
Jest to jedynie zabawa słowna. Co wolisz świeże jabłko, czy zepsute. Wybór świeżego jabłka jest bardziej sensowny. Ponieważ co możesz stracić w tym wyborze? Tylko zepsute jabłko. Tak postępuje każdy w najprostszych czynnościach prawie automatycznie.
Takie wybory nie zbliżają nas do sensu życia. Trzeba zbliżyć się bardziej do istoty życia i zrozumieć człowieka jako zadającego pytania, również te najbardziej fundamentalne. Kim jestem?
|
|
| metsys (1088 punktów) | >W artykule "wstępnym" Racjonalisty autor Pan Kornaszewski chce rozprawić się z mitem - > "Racjonaliści twierdzą że życie jest bez sensu"
Niezły mit. Tak sobie czytam powyższe dywagacje i nie mogę zrozumieć jak niewielu ludzi widzi podstawowy sens swojego istnienia. Czym różnimy się od reszty żywej przyrody? Niczym. Jesteśmy na tym świecie, bo tak działają prawa zachowania gatunku. Poddani im byli nasi rodzice, jesteśmy my i będą nasze dzieci. Ot, jak dla mnie, cała sprawa rozstrzyga się na podstawowym poziomie bycia ogniwem w bajce o życiu. Dziecko - sensem jego istnienia jest rozwój do etapu możliwości dania życia, Rodzic - sensem jest umożliwienie dziecku rozwoju, Starość - sensem jest pomoc potomkom oraz przekazywanie swoich doświadczeń. Tak w skrócie spoglądam na sens życia.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
 | 1 na 1 | lodowy (1486 punktów) | >Czym różnimy się od reszty żywej przyrody? Niczym. Jesteśmy na tym świecie, bo tak działają prawa zachowania gatunku. Poddani im byli nasi rodzice, jesteśmy my i będą nasze dzieci. Ot, jak dla mnie, cała sprawa rozstrzyga się na podstawowym poziomie bycia ogniwem w bajce o życiu. >Dziecko - sensem jego istnienia jest rozwój do etapu możliwości dania życia, >Rodzic - sensem jest umożliwienie dziecku rozwoju, >Starość - sensem jest pomoc potomkom oraz przekazywanie swoich doświadczeń. >Tak w skrócie spoglądam na sens życia.
A jeśli ktoś nie ma dzieci, to jego życie jest bez sensu? Jaki jest sens w tym ciągłym przekazywaniu życia z pokolenia na pokolenie?
|
|
|  | 2 na 2 | metsys (1088 punktów) |
>A jeśli ktoś nie ma dzieci, to jego życie jest bez sensu?
Ma sens. Jesteśmy istotami społecznymi. Chcąc, nie chcąc wpływamy na siebie wzajemnie. Sensem życia osób bezdzietnych może być dokładnie to samo, co jest nim u ludzi mających potomstwo. Jednak tutaj nie myślę o bezpośredniej relacji rodzic-dziecko, a o pośredniej roli w społeczeństwie, które daje szanse życia kolejnym pokoleniom. Przykład: sprzedaż kanapek w szkole przez osobę bezdzietną.
>Jaki jest sens w tym ciągłym przekazywaniu życia z pokolenia na pokolenie?
Właśnie to jest sensem. Rozwój. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wyżyn, na jakie może się wznieść inteligencja naszych dzieci i dzieci naszych dzieci w przyszłości. Możliwe, że dzisiejsze pojęcie boga będzie kiedyś tylko śmiechu wartą anegdotą w porównaniu do osiągnięć człowieka. Czy warto pozbawiać szansy na zrozumienie świata przez przyszłe pokolenia pod pretekstem egoistycznego negowania sensu własnego istnienia? Moim zdaniem byłoby to zbrodnią na sobie samym i na skalę kosmosu. Dając i umożliwiając rozwój życia kolejnych pokoleń wnosimy wkład w przyszłość, której nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić więc dajmy ją przeżyć tym, którzy nastaną po nas tak, jak my możemy żyć po naszych przodkach.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wyżyn, na jakie może się wznieść inteligencja naszych dzieci i dzieci naszych dzieci w przyszłości. Chyba, że homo sapiens sapiens jest ślepą kiszką w ewolucji...
|
|
| |  | 2 na 2 | catseye (1381 punktów) | > Właśnie to jest sensem. Rozwój.Pozwolę sobie to rozwinąć  : Jako istoty obdarzone zdolnością podejmowania świadomych decyzji jesteśmy skazani na tworzenie. Tworzymy za każdym razem, kiedy podejmujemy decyzję, dokonujemy jakiegoś wyboru. Tworzymy - ponieważ zmieniamy rzeczywistość. Jeśli nam się wydaje, że nasze decyzje są bez znaczenia, łudzimy się. Każda wzbudza rozchodzącą się wokół nas falę. Niektóre fale szybko wytłumiają się, inne biegną gdzieś daleko w przestrzeń i czas; możemy nawet nie mieć pojęcia, dokąd trafiają. Ale żadna nie ginie bez śladu. Wszystkie mniej lub bardziej wyraźnie zapisują się w naszym software - bo czymże jest całe kulturowe dziedzictwo, jeśli nie zbiorem wczytywanych z zewnątrz programów? Nie, nie twierdzę, że kulturowy software całkowicie determinuje nasze działanie: wskazuje tylko możliwości. Wybór zawsze należy do nas. Powstrzymanie się od wyboru to także decyzja. Przykład: należę do KRK, ale mam zastrzeżenia co do jego działalności w moim kraju. Mogę to mówić głośno i otwarcie, w nadziei, że z czasem takich głosów będzie coraz więcej, i w końcu dojdzie do zmiany na lepsze. Jeśli nie mam takiej nadziei, mogę dokonać apostazji. Ale nie robię nic. Czy to znaczy, że nic nie stworzyłem? Ależ nie: wzmocniłem kulturowy oportunizm. Jeśli już wiem, że każda moja decyzja i każdy mój wybór zapisują się w kulturowym software, który będzie ważył na przyszłych decyzjach i wyborach mieszkańców tej planety, zaczynam widzieć sens mojego istnienia. Jestem tu po to, by tworzyć - i to mądrze tworzyć.
|
|
| |  | | erypis (92 punktów) | >>A jeśli ktoś nie ma dzieci, to jego życie jest bez sensu? >Ma sens. Jesteśmy istotami społecznymi. Chcąc, nie chcąc wpływamy na siebie wzajemnie. Sensem życia osób bezdzietnych może być dokładnie to samo, co jest nim u ludzi mających potomstwo. Jednak tutaj nie myślę o bezpośredniej relacji rodzic-dziecko, a o pośredniej roli w społeczeństwie, które daje szanse życia kolejnym pokoleniom. Przykład: sprzedaż kanapek w szkole przez osobę bezdzietną. >>Jaki jest sens w tym ciągłym przekazywaniu życia z pokolenia na pokolenie? >Właśnie to jest sensem. Rozwój. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wyżyn, na jakie może się wznieść inteligencja naszych dzieci i dzieci naszych dzieci w przyszłości. Możliwe, że dzisiejsze pojęcie boga będzie kiedyś tylko śmiechu wartą anegdotą w porównaniu do osiągnięć człowieka. Czy warto pozbawiać szansy na zrozumienie świata przez przyszłe pokolenia pod pretekstem egoistycznego negowania sensu własnego istnienia? >Moim zdaniem byłoby to zbrodnią na sobie samym i na skalę kosmosu. Dając i umożliwiając rozwój życia kolejnych pokoleń wnosimy wkład w przyszłość, której nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić więc dajmy ją przeżyć tym, którzy nastaną po nas tak, jak my możemy żyć po naszych przodkach. > jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
Rzeczywistość ta postrzegana i nie postrzegana nie są zbudowane na wzór teorii pisanej na kolanie. Rzeczywistość światów jest bardziej złożona, i nie wydala z siebie, istot ludzkich, coraz bardziej doskonałych, według schematu odpowiadającemu postępowi geometrycznemu. Człowiek to nie gatunek. Każde Ja człowiecze jest gatunkiem samym dla siebie. Strumień dziedziczenia obdarza nas ciałem. Jest ono narzędziem, w którym zaistnieć może świadomość naszego indywiduum, bazująca na nim właśnie. Przebywając w ciele, świadomość istnienia poza ciałem, jest dla nas nie dostępna, i jest nadświadomością. Jesteśmy zespoleni z nadświadomością nieświadomie. To ona utrzymuje również nasz organizm przy życiu. Zmaga się z siłami śmierci zawartymi w materii nieożywionej. Czyni z niej materię ożywioną, łącząc ustawicznie na pewien czas w struktury bardziej odpowiednie dla wyrażania się życia. Gdy ciało przestanie być nam potrzebne następuje śmierć, życie wycofuje się się z ciała przeciągu kilku dni, siły życia rozpuszczają się w siłach życiowych naszej planety, a zwłoki podlegają procesowi mineralizacji, działają w nich siły zgodne z prawami nieożywionej materii.
|
|
| | |  | 2 na 2 | metsys (1088 punktów) |
> Rzeczywistość ta postrzegana i nie postrzegana nie są zbudowane na wzór teorii pisanej na kolanie. Rzeczywistość światów jest bardziej złożona, i nie wydala z siebie, istot ludzkich, coraz bardziej doskonałych, według schematu odpowiadającemu postępowi geometrycznemu. Człowiek to nie gatunek. Każde Ja człowiecze jest gatunkiem samym dla siebie. Strumień dziedziczenia obdarza nas ciałem. Jest ono narzędziem, w którym zaistnieć może świadomość naszego indywiduum, bazująca na nim właśnie. Przebywając w ciele, świadomość istnienia poza ciałem, jest dla nas nie dostępna, i jest nadświadomością. Jesteśmy zespoleni z nadświadomością nieświadomie. To ona utrzymuje również nasz organizm przy życiu. Zmaga się z siłami śmierci zawartymi w materii nieożywionej. Czyni z niej materię ożywioną, łącząc ustawicznie na pewien czas w struktury bardziej odpowiednie dla wyrażania się życia. Gdy ciało przestanie być nam potrzebne następuje śmierć, życie wycofuje się się z ciała przeciągu kilku dni, siły życia rozpuszczają się w siłach życiowych naszej planety, a zwłoki podlegają procesowi mineralizacji, działają w nich siły zgodne z prawami nieożywionej materii.Nie bardzo rozumiem czym są: - nadświadomość (czyli coś poza naszym ciałem? Eeeee... a konkretnie? Gdzie ją widać? Czym można ją zmierzyć, albo jak empirycznie opisać?) - siły śmierci (mniemam, że zastosowałeś tutaj skrót do każdej jednej przyczyny mogącej spowodować śmierć, bo oddziaływań sił śmierci nie znam) > Gdy ciało przestanie być nam potrzebne następuje śmierć...Jak to? A jeśli będzie potrzebne to poczeka z machnięciem kosą aż jej na to pozwolimy? No to fajnie. Piszę się na to, bo mam do załatwienia jeszcze z miliard spraw i myślałem, że mogę nie zdążyć 
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
| | | |  | | erypis (92 punktów) |
> Nie bardzo rozumiem czym są:> - nadświadomość (czyli coś poza naszym ciałem? Eeeee... a konkretnie? Gdzie ją widać? Czym można ją zmierzyć, albo jak empirycznie opisać?)> - siły śmierci (mniemam, że zastosowałeś tutaj skrót do każdej jednej przyczyny mogącej spowodować śmierć, bo oddziaływań sił śmierci nie znam)> >Gdy ciało przestanie być nam potrzebne następuje śmierć...> Jak to? A jeśli będzie potrzebne to poczeka z machnięciem kosą aż jej na to pozwolimy? No to fajnie. Piszę się na to, bo mam do załatwienia jeszcze z miliard spraw i myślałem, że mogę nie zdążyć>  Metsys, jeżeli jesteś w stanie wyzbyć się kpiny i szyderstwa, to być może kiedyś nie będziesz miał klapek na umyśle i będziesz w stanie go otworzyć na nowe, i w pierwszym założeniu ewentualnie możliwe. Ciekawe, jak mierzysz i empirycznie opisujesz świadomość. Świadomości nie możesz opisać, ona jest ci dana, ona rozpala się gdy z jednej strony działają na nas zmysły, a z drugiej strony gdy nasze Ja chwyta nadświadomie pojęcia (idee) i tworzy wyobrażenia ( obrazy). Taka świadomość określana jest jako świadomość obrazowa. Proces myślenia rozgrywa sie pomiędzy bodźcami idącymi ze zmysłów, nadświadomym chwytaniem myśli- idei, i skrystalizowaniem myśli w martwe wyobrażenie, które przez to, że jest martwym obrazem czyni nas wolnymi w wyobrażaniu. Świadomość wynurza się z nadświadomości. Zwierzęta nie są istotami myślącymi. Ich świadomość jest inna od świadomości człowieka. W ich świadomości nie powstaje obszar wolności, jak to jest u człowieka w końcowym etapie procesu powstawania wyobrażeń, świadomość zwierząt jest zespolona z szeroko pojmowaną przyrodą. Zwierzęta są bardziej częścią przyrody, niż człowiek. Działają w rytmie przyrody, i w koniecznościach, z niej wypływających. Życie ustawicznie toczy walkę ze śmiercią. Skutkiem tej ustawicznej walki są organizmy żywe. W organizmie żywym zachowywana jest dynamiczna równowaga pomiędzy tymi siłami. Jeżeli gdzieś ta równowaga zostaje zachwiana, np. jest nadmiar sił życiowych, to mogą powstać komórki rakowe ( twory wymykające się z tej równowagi). W odwrotnym przypadku przy nadmiarze sił śmierci może powstawać zwapnienie kości, skleroza i inne choroby wynikające z tego rodzaju dysharmonii. Patrząc na człowieka szerzej, jako na istotę, która doświadcza bytowania miedzy narodzeniem i śmiercią, ale i również między śmiercią i narodzeniem, chwile śmierci i narodzin nie są całkiem przypadkowe. Są one zharmonizowane z kosmosem ( nie tym jednak co potocznie uważamy za kosmos). Człowiek w nadświadomości jest istotą kosmiczną. Metys, masz do załatwienia może nie miliard spraw, ale ich trochę masz, i dlatego pojawiłeś się na Ziemi, w świecie materii, w materialnym ciele i którego dotyk daje ci poczucie istnienia.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | >Przebywając w ciele, świadomość istnienia poza ciałem, jest dla nas nie dostępna, i jest nadświadomością. Jesteśmy zespoleni z nadświadomością nieświadomie. To ona utrzymuje również nasz organizm przy życiu.
Jakaś tajemnicza nadświadomość utrzymuje organizm przy życiu? Niby w jaki sposób?
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >twierdzę - "Życie jest bez sensu" - i jest to dla mnie oczywiste .
Czy możesz sprecyzować, co masz na myśli pisząc życie, sens i oczywistość? Bez pobieżnych chociażby ustaleń twoja teza również traci sens.
>...jest to dla mnie oczywiste .
Zdaje się, że z akcentem na dla mnie. Subiektywna oczywistość bywa złudnym argumentem. Jest źródłem osobistej "dogmatyki", tęsknotą za archimedesowym punktem poznania, za kamieniem filozoficznym. Z jakiej racji czynisz z oczywistości punkt odniesienia, miarę sensu twojej tezy, a więc i zycia? Lub inaczej: dlaczego teza o bezsensie życia ma mieć sens, a życie - nie?
|
|
 | | julek | >>twierdzę - "Życie jest bez sensu" - i jest to dla mnie oczywiste . >Czy możesz sprecyzować, co masz na myśli pisząc życie, sens i oczywistość? Bez pobieżnych chociażby ustaleń twoja teza również traci sens. >>...jest to dla mnie oczywiste . >Zdaje się, że z akcentem na dla mnie. Subiektywna oczywistość bywa złudnym argumentem. Jest źródłem osobistej "dogmatyki", tęsknotą za archimedesowym punktem poznania, za kamieniem filozoficznym. Z jakiej racji czynisz z oczywistości punkt odniesienia, miarę sensu twojej tezy, a więc i zycia? Lub inaczej: dlaczego teza o bezsensie życia ma mieć sens, a życie - nie? >
- Uprzejmie chcę przypomnieć /wcześniej się tłumaczyłem/ że nie jestem "wykształconym" humanistą , ani tym bardziej naukowcem , wobec czego nie mogę podjąć naukowej dyskusji - mam duży dystans do życia i wielkie zamiłowanie do "filozofowania" , moja wiedza opiera się na książkach o odchyleniach "publicystycznych" /np. Russell - "Religia i nauka" i elementy historii filozofi / niz poważnych naukowych dziełach . - jeżeli przeczytasz uważnie tekst otwierający wątek , tam powyższe informacje znajdziesz .
Pytania ktore zadajesz zaliczam do pytań , które mają za zadanie eliminowanie amatorów - ja jednak nie znalazłem w regulaminie zakazu kontaktu z "amatorami" - i dzięki temu zdobyłem tutaj dużą wiedzę i wcale nie zamierzam się poddawać .
- odpowiadam - 1. Rzeczą oczywistą jest / zresztą to zauważyłeś / ,że podałem moje osobiste stwierdzenia i nie zamierzam do nich nikogo przekonywać 2. Wielu tekst zrozumiało - nie jest on napisany jak naukowa wypowiedz - .
Jeżeli mówię o sensie życia to tylko o sensie dla mnie samego , więc wobec niebytu po fizjologicznej smierci ,życie może mieć sens tylko na "mgnienie oka" jakim jest życie i tylko składać się z małych sensów /czy celów/ co w generalnym rozliczeniu daje i tak dla mnie "O" . Rodzina , naród , itd co to za "byty" - ich nie ma .
I jeszcze raz przekazuję radosne przeżycie o poczuciu wolności jakiego doznałem uświadamiając "to" sobie - gdy zniknął "cały patos zycia" , który nosiłem z racji wychowania w poczuciu obowiązku wobec "zbawienia niebieskiego i nieśmiertelności "
- "..Subiektywna oczywistość bywa złudnym argumentem.." - może tak być - dlatego do niczego nie przekonuję , to jest moja radość z ktrą się z Wami dzielę . Nie wykluczam że zdobędę większa wiedzę i sam zacznę "myśleć" - może mój pogląd zmodyfikuję - i sformuuję go bardziej naukowo .
pozdrawiam julek
|
|
2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | > Uważam się za racjonalistę i twierdzę - "Życie jest bez sensu" - i jest to dla mnie oczywiste . > To stwierdzenie nie zaprzecza jednak temu że mogę być szczęśliwy ,że mogę sobie wyznaczać >cząstkowe cele życia i nazywam to nawet "cząstkowymi sensami" . Życie człowieka ma taki sam sens jak życie kota czy ślimaka. I podobnie jak te stworzenia mamy pewien wrodzony biologiczny program, tylko że nasz nadrozwinięty umysł bardzo stara się stworzyć iluzję samodzielności. (Widocznie to też jest w programie) W efekcie rzeczy zgodne z programem postrzegamy jako sensowne. (i dające satysfakcję) To są Twoje "cząstkowe sensy".
Jeśli ktoś mówi "nie widzę sensu życia", to tak naprawdę mówi "nie mam pomysłu co zrobić by mi było przyjemnie". I odwrotnie.
|
|
2 na 2 | sztejkat (4743 punktów) | Zgodzę się z Tobą w całej rozciągłości.
W obecnym stanie mojej wiedzy WSZYSTKO nie ma sensu - w znaczeniu : "celowości istnienia".
Jednakowoż:
>(...) I jeszcze jedna refleksja - bawią mnie niezmiernie opiekuńczo - dobrotliwe rady przyjaciół odradzających samobójstwo i wskazujących dobrego psychologa gdy przedkładam im moje teorie o bezsensie .(...)
pokazuje, jak bardzo taka świadomość jest niekomfortowa dla ludzkiej psychiki. Postawa : "nic nie ma sensu" wymaga albo skrajnie fatalistycznej osobowości, albo ślepego optymizmu. A i w jednym i w drugim wypadku - siły i krnąbrności, by mimo to kontynuować egzystencję, której znaczenie dla wszechświata ma się jak:
lim 1 / x -k x->∞
gdzie k jest wagą naszych uczynków.
W deszczowe, smętne dni, gdy morale sięga dna, zazdroszczę niezmiernie tym, którzy znają sens swojej egzystencji. Jednak mimo to nie mogę się zmusić, by dla spokoju ducha przyjąć za prawdę coś, w czym wyczuwam niezaprzeczalny fałsz.
Wydaje mi się też, że uznanie że wszechświat jest bezcelowy ("bez sensu"), oswojenie się się z tą myślą, przyjęcie jej za prawdę i życie nie mimo ale dlatego, że jest bezcelowy, jest tym, co stanowi SEDNO RÓŻNICY między ateistą a jakiegokolwiek teistą, panteistą, deistą itp.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
 | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) |
>W obecnym stanie mojej wiedzy WSZYSTKO nie ma sensu - w znaczeniu : "celowości istnienia".
Istotnym momentem, od którego zaczyna się pytanie o sens, jest chyba świadomość własnej osobniczej skończoności (śmierci) - bez tej świadomości bezsens znikłby. Sytuacja świadomego podmiotu ludzkiego jest nie do pozazdroszczenia; z jednej strony wola życia - z drugiej konieczność zgody na jego kres (powtarzam za Kołakowskim) . Bez sensu wydaje się też samo pojęcie "wszystko" jako próżne i nadęte pychą (powtarzam za Szymborską) . Cele istnienia dzieli się zwykle pod względem ich długotrwałości - na doczesne i długofalowe - taki podział wydaje się sensowny i istotny, bo jedne skończone a drugie niekoniecznie .
>(...) egzystencję, której znaczenie dla wszechświata ma się jak: >lim 1 / x -kx->∞ >gdzie k jest wagą naszych uczynków. . Chyba wzór do poprawki .
>W deszczowe, smętne dni, gdy morale sięga dna, zazdroszczę niezmiernie tym, którzy znają sens swojej egzystencji. Jednak mimo to nie mogę się zmusić, by dla spokoju ducha przyjąć za prawdę coś, w czym wyczuwam niezaprzeczalny fałsz. >Wydaje mi się też, że uznanie że wszechświat jest bezcelowy ("bez sensu"), oswojenie się się z tą myślą, przyjęcie jej za prawdę i życie nie mimo ale dlatego, że jest bezcelowy, jest tym, co stanowi SEDNO RÓŻNICY między ateistą a jakiegokolwiek teistą, panteistą, deistą itp. . SEDNO RÓŻNICY, o którym Waść mówisz, uważam za bardzo ważny moment w życiu intelektualnym - wyobrażenie sobie pełnej niepodległości od zewnętrznych "dążeń" (albo i ich negacja) to istota agnostycyzmu .
|
|
|  | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | >Istotnym momentem, od którego zaczyna się pytanie o sens, jest chyba świadomość własnej osobniczej skończoności (śmierci) - bez tej świadomości bezsens znikłby. (...)
Nie wydaje mi się.
>(...)Sytuacja świadomego podmiotu ludzkiego jest nie do pozazdroszczenia; z jednej strony wola życia - z drugiej konieczność zgody na jego kres (...)
Gdzież w tym miejsce na ciągłe marzenie o nieśmiertelności, na pęd medycyny? Wydaje mi się, że ludzie nie tyle godzą się na śmiertelność, co w końcu uznają się za przegranych w walce o wieczne życie. I jakoś muszą z tym żyć.
>(...)Cele istnienia dzieli się zwykle pod względem ich długotrwałości - na doczesne i długofalowe - taki podział wydaje się sensowny i istotny, bo jedne skończone a drugie niekoniecznie(...)
Jednakowoż sens, no cóż, powinien być jednak jakiś taki bardziej podstawowy. Pytanie o sens życia odbieram nieco inaczej, niż pytanie o jego cel. Poszukiwanie sensu życia to dla mnie szukanie czegoś zewnętrznego wobec mnie i życia samego w sobie co określa po co i dlaczego istnieję. Przy czym nie jest to pytanie o przyczynę w sensie ciągu przyczynowo-skutkowego czy też o cel wynikający z niego. Jest to raczej pytanie o cel owego ciągu przyczyn i skutków, które w efekcie wypluły moje jestestwo.
Uważam jednak, że ani dla mnie ani dla czegokolwiek nic takiego nie istnieje. Stąd moje stwierdzenie, że wszystko nie ma sensu.
>Chyba wzór do poprawki.
Słusznie. Lepiej będzie:
lim k / x x->∞
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >W deszczowe, smętne dni, gdy morale sięga dna, zazdroszczę niezmiernie tym, którzy znają sens swojej egzystencji. Jednak mimo to nie mogę się zmusić, by dla spokoju ducha przyjąć za prawdę coś, w czym wyczuwam niezaprzeczalny fałsz.
>Wydaje mi się też, że uznanie że wszechświat jest bezcelowy ("bez sensu"), oswojenie się się z tą myślą, przyjęcie jej za prawdę i życie nie mimo ale dlatego, że jest bezcelowy, jest tym, co stanowi SEDNO RÓŻNICY między ateistą a jakiegokolwiek teistą, panteistą, deistą itp.
Pytanie o sens istotny własnej egzystencji pociąga za sobą następne pytania, a te znowu i tak do granicy poznania. Tutaj już pytania zostają bez odpowiedzi. Co więc jest sensem? Czy szukać go w sobie, czy po za tym, co stanowi moje ja? Przyjmując, że życie jest drogą, rozpoczętą w momencie poczęcia, zakończoną wraz z ostatnim oddechem, co jest ostatecznym jej celem? Wielu nam obiecuje, z niezmąconą pewnością, wielką nagrodę, przestrzegając przed okrutną karą. Inni mówią, że nie ma nic. Nie znam celu. Mogę sobie go założyć. Wiem jednak, że droga, którą idę jest obarczona dążeniem, a te z kolei jest źródłem cierpienia. Jaki jest więc sens podążania tą drogą? Nie wiem. Wiem natomiast, jak chcę tą drogą iść. Każdej chwili dokonuję wyborów, z pełną świadomością, że każdy z nich zmienia świat raz na zawsze. Dokonuję wyboru miedzy uczynkiem dobrym i złym. Wiem, że kiedyś droga się skończy. Wierzę, że to co stanowi teraz moje poczucie, to, że jestem, przejdzie w inny stan. Nie będzie już pytań, bo wszystko będzie wiadome, a dążenie i cierpienie ustaną. Wierzę więc, że nie w drodze ale w sposobie jej przejścia, szukać trzeba sensu własnego bytu. To jest powrót do punktu wyjścia, to stanowi cel. Co jeżeli się mylę? Jeżeli tam nie ma nic? Zostanie być może poczucie tego, że drogę ową przeszedłem godnie. Jednak to zgaśnie z ostatnia iskrą świadomości. W deszczowe, smętne dni, gdy morale sięga dna, nie zazdroszczę, nie tym, którzy nie znają sensu bytu, nikt nie zna, ale tym, co nie mają gdzie szukać.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | | finerbijk (17282 punktów) | |
|
| | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Jak odkryć cel życia w około 20 minut (niestety tylko po ang)> www.stevep(*)e-purpose-in-about-20-minutes/Zmień wyszukiwarkę. Cel życia - Wyniki 4,510,000 dla zapytanie cel życia (język polski). (Znaleziono w 0,15 sek.) Wyniki około 1,370,000 dla zapytania jaki jest cel zycia. (Znaleziono w 0,19 sek.) Itp, itd... >
|
|
| | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Zmień wyszukiwarkę.
Ja nie z wyszukiwarki to już wcześniej sprawdziłem na sobie.
Google is God
|
|
| | |  | 1 na 1 | julek (1527 punktów) | >W deszczowe, smętne dni, gdy morale sięga dna, nie zazdroszczę, nie tym, którzy nie znają sensu bytu, nikt nie zna, ale tym, co nie mają gdzie szukać . Wprawdzie to nie odpowiedz dla mnie niemniej jako że otworzyłem ten wątek pozwolę sobie napisać że : Swietnie napisane : ale - my wiemy gdzie szukać sensu życia tu i teraz : - sens życia to samo życie , - stawiamy sobie sensowne cele - cieszymy się życiem/chwilą/ tak jak nakazywał Goethe ale żyjmy godnie/i to jest mętne/ - naszym celem jest przekraczanie kolejnych nie osiągniętych barier - w twórczości robimy to czego nikt jeszcze nie zrobił .........- to wszystko wiemy , ale dlaczego nie powiedzieć sobie jasno , prostacko może - w ostatecznym rozrachunku życie nie na sensu , czy to jest jakieś magiczne zaklęcie którego ze względów poprawności "polityczno-medialnej" nie należy stosować ? . ..mimo deszczowej pogody pozdrawiam radośnie
|
|
| lontri (16088 punktów) |
Racjonalizm ma sens. Dla niektórych tylko racjonalizm ma sens. Racjonalne życie racjonalisty ma sens - jest nim m.in. odpowiadanie na nonsensowne zarzuty nieracjonalistów. Jeśli chodzi o samobójstwo - bezsens nie równa się konieczności autodestrukcji. Często jednak tendencjom autodestrucyjnym towarzyszy nihilizm, poczucie braku sensu życia i osamotnienia. Jeśli twój post jest na poważnie, powinieneś pozwolić sobie pomóc. Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | Filozoficznie rzecz biorąc, należy rozróżnić sens życia w ogóle - czyli sens tego, że życie istnieje od sensu życia jako sensu istnienia jednostki, w tym przypadku ludzkiej i tu się zatrzymajmy, bo i tak jest to wyjątkowo pogmatwane  W obu tych przypadkach można mówić o sensie życia: (i) jako o jego racjonalnej przyczynie, czyli czymś, co sprawi, że istnienie takiego fenomenu stanie się dla nas zrozumiałe, kiwniemy głową i powiemy "teraz już rozumiem", choć nie chodzi tu o naukowe wyjaśnienie drogi od wodoru do ssaków; (ii) jako o jego celowości, tj. w kontekście celu, jaki miałoby spełniać, co wymagałoby również poznania pewnego szerszego planu (choć nie "planu" w rozumieniu inteligentnego projektu, ale raczej w znaczeniu "pierwszy/drugi plan", horyzont), w którym owo życie miałoby się mieścić; (iii) wreszcie, jako o jego celu, tj. ostatecznego punktu (punktu dojścia), do którego owo życie zmierza (w sensie stanu, zdolności, realizacji, sytuacji etc.), który sprawi, że: (a) wypełni się jego celowość (np. śmierć u Heideggera, czy zbawienie u Katolików), (b) stanie się ono w pełni racjonalne, (c) spełni oczekiwania osoby, która jest nim obdarzona/obarczona. Myślę, że znalezienie sensu życia w znaczeniach (i) i (ii) jest niemożliwe z punktu widzenia jednostki ludzkiej zasiedlającej znany nam wszystkim plan rzeczywistości, poza systemem wierzeń (czy to wierzeń religijnych, czy interpretacji wyników nauk), teologią, lub filozofią - co ważne, teza o braku sensu życia w tych rozumieniach jest również tezą filozoficzną, teologiczną (możliwe choć karkołomne) lub wyrazem wierzenia. Natomiast sens w znaczeniu (iii) może mieć kilka wymiarów, ale ostatecznie wszystkie sprowadzają się do psychologicznego poczucia sensu, który jest skorelowany ze sferą wierzeń, przekonań, poglądów etc., realizowanych w zadaniach (celach), jakie człowiek stawia przed sobą i wyborach, których dokonuje. I faktycznie, psychologowie mówią, że stawianie przed sobą małych celów jest dużo zdrowsze. Niemniej, ogólnie sformułowany sens życia, jako klamra spinająca znaczną część celów pośrednich doń, wyborów życiowych etc., jest przydatny - moim zdaniem. Przykładem doskonałym jest mędrzec ze świeckiej etyki Kotarbińskiego: bądź przyzwoity, pracuj, kochaj <- można to nazwać wykładnią sensu życia. Jest przydatny, ponieważ integruje osobowość i tożsamość, sprawiając, że wybory jednostki nie są tylko pasmem reakcji na bodźce.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|