 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-12-2005 14:46 | Totus (1201 punktów) | Kolubryna w natarciu. | W tym wątku spróbuję zmierzyc się z artykułem z działu "Biblia" pt. " Amoralność w zachowaniu Jezusa" link: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1031. Zapraszam zainteresowanych. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Totus (1201 punktów) | No to jazda  : > W zachowaniu Jezusa jest więcej do skrytykowania,niż chrześcijanie sądzą.Czym chrześcijanie posługują się "sądząc"? Wiara o ile wiem nie idzie w parze z rozumem. > Trudno jest wytłumaczyć zaślepienie,> które nie pozwala im widzieć tej jego mniej atrakcyjnej strony.Czyli Pan Peter twierdzi, że nie podlega temu co w następnym zdaniu: > Jedynym wytłumaczeniem może być pranie mózgu w dzieciństwie.Na jakiej podstawie formułuje zdanie? > Skoro Jezus jest Bogiem wcielonym, to jest samym dobrem,> wszystkowiedzącym i oczywiście poza wszelką krytyką.No to Pan Peter wie kim jest Bóg! Niesłychane... > Wszelka brzydota jest nie do pogodzenia z aryjskim blondynem,> miłym Jezusem z tysiąca hymnów.Jezus był malarzem czy miał malarza czy był namalowany? Czy może zrobiono mu zdjęcie? > Szorstkość Dies Irae była o wiele bliższa ogólnemu tonowi jego nauczania.Prawda jest ważniejsza od czyjegoś wyobrażenia ogłady językowej. Wpierw Rozum i Logika potem szlify. > Przedstawiony w Ewangeliach jego język przeciw jego wrogom,> uczonym w piśmie i faryzeuszom, pełen jest gniewu,> a miłości w nim niewiele" Peter de Rosa [_1_]Gratuluję zrozumienia pojęcia "Miłości duchowej". IDEA kontra IDEA? TAK kontra NIE? -ależ skąd wszak Peter tęskni za ukwiecaniem (zaciemnianiem) wywodów logicznych. Materiał na kapłana a może jego kumpel? > "Jezus bardzo łatwo grozi i łaje, ilekroć powiada: "Biada wam" i "ostrzegam was".Znajomość zależności i konsekwencji odstępstw uprawnia do ostrzegania. > Słowami tymi od razu przyznaje, że nie potrafi nikogo przekonać; a nieumiejętność przekonywania nie może być cechą Boga, ani nawet cechą mądrego człowieka" Celsus, II w. (Contra Celsum 2,76)Dziwne bo mnie przekonał. > "W moim rozumieniu jest to po prostu niemożliwe, by wielka, serdeczna sympatia Jezusa >dla grzeszników nie wynikała między innymi z faktu, że on sam uważał siebie za >grzesznika i czuł się bardzo solidarny z innymi, którzy grzeszyli.A jednak możliwe. Jeżeli zabicie czy karanie grzesznika nie przyniesie pożytku (zło obiektywnie rodzi zło) to trzeba zawalczyć z grzechem. Wiedząc jak wygrać z grzechem potrzebna jest już tylko współpraca z osobą grzeszną (dialog). Jest to wstęp do nawrócenia się człowieka ku np. społeczeństwu i jego ideom współżycia. (Ono oczywiście musi mieć tą perłę najcenniejszą, bez niej może tylko majaczyć i modlić się bełkotliwie) > Gdyby było inaczej, to dlaczego miałby "syna marnotrawnego", który "roztrwonił swój >majątek, żyjąc rozrzutnie", przedłożyć nad starszego syna, który był wysoce moralny i >zawsze solidnie wypełniał swoje obowiązki?Ten drugi gdyby faktycznie był moralny nie jako "ślepy" naśladowca Ojca ale równy Ojcu, byłoby dwóch Ojców walczących o syna. Ojciec ojcu nie spieszy z pomocą moralną gdyż wzajemnie się nie potrzebują ale mogą zewrzeć szyki w walce o syna "koziołka matołka" by nim nie był i stał się im podobny. Wtedy będzie trzech Ojców i będą jednym i tym samym wobec terminu "Ojciec". Trzech wolnych się dogada i gospodarka na ojcowiźnie ruszy z zapaści. > Dlaczego Jezus chwali celnika przyrównanego do "zdzierców, oszustów, cudzołożników" >(Łk 18, 11), a w ostrych słowach krytykuje naprawdę pobożnego, dobrego obywatela, >faryzeusza (Łk 18, 12)?Ten drugi jest wrogiem tego pierwszego by stał się człowiekiem. Epitety ciążące na pierwszym przestaną obowiązywać gdy obydwaj zrozumieją Prawo. Faryzeusz to drapieżnik a bandyta pod jego kuratelą to ofiara "faryzeuszostwa". > Dlaczego jeden grzesznik jest temu Jezusowi milszy niż "dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych" (Łk 15, 7)?99 teoretycznych sprawiedliwych (w przyszłości po-Jezusowej) nie będzie potrzebować pomocy w tej formie, w której jest ona potrzebna temu jednemu. > Dlaczego nie przejmuje się on zbytnio, jak się zdaje, nawet fundamentalnymi zasadami >moralnymi?Przepraszam, że niby czym? > Dlaczego jego Bóg nagradza ludzi, nie zważając zupełnie na to, czy byli cnotliwi, czy nie?Wolność nagrodzi się sama pod warunkiem, że zaistnieje w człowieku, kimkolwiek wcześniej by nie był i jak bardzo zniewolony by nie był (obiektywne?) > Dlaczego Nazarejczyk w swoich przypowieściach stawia na głowie moralność, co >nasunęło nawet przypuszczenie, że ukrzyżowano go za jego przypowieści, bo wyrażał w >nich brak szacunku dla Tory?On jest drogą ku moralności i Zbawicielem. Jest wolnym człowiekiem na Boże podobieństwo może bawić się Torą jak chce, bo ona jest dla Niego - finalnego produktu ewolucji umysłu. > Jedyna możliwa odpowiedź brzmi tak: własne życie Jezusa ma bardzo znaczny wpływ na >jego naukę, na jego sformułowania dotyczące moralności, a ponadto na jego >przedstawianie Boga, który, jak się zdaje, na cnotliwych patrzy ze swojego nieba nie bez >cynizmu i pogardy.Znowu ta karzełkowata "wiedza" o Bogu determinuje powstawanie takich zdań. No cóż... > (...) Paweł, właściwy twórca chrześcijaństwa, nie przejmował się zbytnio prawem i był >mocno przekonany o tym, że uratuje go i zbawi tylko łaska Boża, nie zaś, tak czy inaczej >niemożliwe, stosowanie się do nakazów moralnych.Mistycyzm bywa szkodliwy. Wolny człowiek wie co dobre i rozumie nakazy skierowane do Jego własnej woli. > Ale, w przeciwieństwie do Jezusa, Paweł cierpiał i przeżywał udrękę, miotając się między >prawem a łaską, gdy tymczasem Nazarejczyk beztrosko lekceważył - również w życiu >miłosnym - konwencje społeczne i przepisy prawne.Miłość fizyczna w dojrzałym oddzieleniu od duchowej nie ma wpływu na moralność partnerów. Cesarskie jest to co fizyczne, a gdy się to kontroluje? > "Tatuś" (abba) w niebie przebaczy, gdyby miało się to okazać grzechem.Wystarczy wiedzieć (partner też musi wiedzieć (!), że nie jest). Czyli pytamy o obopólną dojrzałość. A na to musi być test, bo wiara w drugiego człowieka np. w dzisiejszych czasach, może skończyć się nieciekawie jak uczą nas choćby doświadczenia dnia codziennego. c.d.n.
|
|
 | | Jacek Krysztofik | >>Dlaczego Jezus chwali celnika przyrównanego do "zdzierców, oszustów, cudzołożników" >>(Łk 18, 11), a w ostrych słowach krytykuje naprawdę pobożnego, dobrego obywatela, >>faryzeusza (Łk 18, 12)? >Ten drugi jest wrogiem tego pierwszego by stał się człowiekiem. [...] Faryzeusz to drapieżnik a bandyta pod jego kuratelą to ofiara "faryzeuszostwa". Nie. Celnik jest pokorny a faryzeusz pyszny. Chrystusowi chodziło o to, że na spowiedzi masz wyznawać winy a nie owijać w bawełnę i opowiadać jaki to byłeś OK. A Ty, Totus, przez większość czasu tylko mielesz ozorem (klawiszami) bez sensu.
>>Dlaczego jeden grzesznik jest temu Jezusowi milszy niż "dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych" (Łk 15, 7)? >99 teoretycznych sprawiedliwych (w przyszłości po-Jezusowej) nie będzie potrzebować pomocy w tej formie, w której jest ona potrzebna temu jednemu. Bo się właśnie przyznał do grzechu. Oczyścił się i jest mu lepiej, spadł mu poziom stresu i grozi mu mniej chorób (serio, to tak działa). Właściwie nic więcej nie trzeba. Ani 'Boga' ani 'odpustu'. Chodzi o to, że trzeba się wygadać, zrzucić z siebie brzemię winy. Wtedy zyskuje się również pokorę: "nie jestem doskonały" i: "dałem ciała ale to naprawię."
Jeżeli, co daj Bóg, Boga nie ma, to chwała Bogu. Ale jeśli, nie daj Boże, Bóg jest, to niech nas ręka boska broni.
|
|
|  | | Totus (1201 punktów) | No wreszcie Panie Jacku, jeżeli wytłumaczy mi Pan kilka kwestii Totus spakuje swoje niby problemy i zniknie problem klawiszomanii i mielenia w kółko tego samego. A więc jednak jest jeszcze inny sposób poparcia dla działań Jezusa na omawianym przykładzie, ale czy lepszy?: > Chrystusowi chodziło o to, że na spowiedzi masz wyznawać winy a nie owijać w bawełnę i opowiadać jaki to byłeś OK.Przyjąwszy Jego nauki wiem co jest złe z Jego punktu widzenia. Nie jest on (ten Jego punkt) moim więc gdy zastanawiam się nad poważniejszymi decyzjami Jezus siedzi po mojej prawicy. Mogę spytać siebie i Jego czy moja decyzja będzie dobra czy zła. Jak? Tym chcę się podzielić z rozmówcami. Jakieś połowiczne, śmieszne stany emocjonalne, mnie nie dotyczą , mimo, że są mi znane i wiem co jest ich źródłem u "mnie" sprzed zbawienia. Gdybym nie wiedział o czym piszę to czy moje wypowiedzi można by generować z nonsensu czy zabawy z klawiaturą? > Bo się właśnie przyznał do grzechu. Oczyścił się i jest mu lepiej, spadł mu poziom stresu i grozi mu mniej chorób (serio, to tak działa).Skoro Pan o tym wie to czy dla przeżywania tej emocji "oczyszczenia" będzie Pan nadal grzeszył? Czy ta emocja jest warta by ją za wszelką cenę w sobie zachować i móc przeżywać w przyszłości? Czy dla niej warto grzeszyć? Powiem więcej gdy zacznie się orka, uczta na którą wszystkich zapraszam, pewne rzeczy okaże się, że wcale nie są grzechem tylko manipulacją rozsiewania tego co nazywamy "poczuciem winy" i pewne czynności fizyczne nie maja nic współnego z moralnością (i to w oparciu o Ewangelię) Czy to Pana nie podnieca? Może ta emocja warta jest nabycia? ...gratis  > Właściwie nic więcej nie trzeba. Ani 'Boga' ani 'odpustu'. Chodzi o to, że trzeba się wygadać, zrzucić z siebie brzemię winy.Kto decyduje o tym co jest winą?. Jaka jest Pańska podstawa samooceny? Skąd Pan wie co jest dobre a co złe? Skąd Pan wie co jest moralne, etyczne a co nie? > Wtedy zyskuje się również pokorę: "nie jestem doskonały" i: "dałem ciała ale to naprawię."Uczeń Jezusa nie ma możliwości brnięcia w samooszustwo. Może dlatego trzeba się Go bać? Może czyjeś dotychczasowe życie w samooszustwie jest lepsze? Odpowiadam: Tam jest lepiej i dlatego warto uwierzyć nie widząc tego. Bo to widzenie nie dotyczy cesarskich fizycznych "oczu". To droga "ku boskości" - chcesz na nią wejść? Czy wolisz pozostać owieczką? "Błogosławieni którzy uwierzyli - W SIEBIE! - że są Synami Bożymi i zasługują na zbawienie." A Panu bliżej do której grupy? Czekam z zaciekawieniem na odpowiedź i pozdrawiam. P.S. Pan wyraził swoje stanowisko w ogóle nie odnosząc się do mojego. Nie analizując czy w moim jest jakiś błąd w rozumowaniu. Czy mam rację?
|
|
| |  | | Jacek Krysztofik | >No wreszcie Panie Jacku, jeżeli wytłumaczy mi Pan kilka kwestii Totus spakuje swoje niby problemy i zniknie problem klawiszomanii i mielenia w kółko tego samego. >A więc jednak jest jeszcze inny sposób poparcia dla działań Jezusa na omawianym przykładzie, ale czy lepszy?: >>a nie owijać w bawełnę Chodziło mi o samookłamywanie: "musisz zauważyć, i przyznać, co robisz źle, inaczej będziesz stał w miejscu." >Przyjąwszy Jego nauki wiem co jest złe z Jego punktu widzenia. Nie jest on (ten Jego punkt) moim więc gdy zastanawiam się nad poważniejszymi decyzjami Jezus siedzi po mojej prawicy. Mogę spytać siebie i Jego czy moja decyzja będzie dobra czy zła. Jak? Tym chcę się podzielić z rozmówcami.
>Gdybym nie wiedział o czym piszę to czy moje wypowiedzi można by generować z nonsensu czy zabawy z klawiaturą? Jesteś niezrozumiały dla laika. Podobnie jak klerykalna łacina. Chyba ich nie lubisz, dlaczego postępujesz tak samo? Dla
>>Bo się właśnie przyznał do grzechu. Oczyścił się i jest mu lepiej, spadł mu poziom stresu i grozi mu mniej chorób (serio, to tak działa). >czy dla przeżywania tej emocji "oczyszczenia" będzie Pan nadal grzeszył? Och nie. Spowiedź nie jest celem. Wolność od grzechu, tzn. rzeczy, które szkodzą jest celem.
>Czy ta emocja jest warta by ją za wszelką cenę w sobie zachować i móc przeżywać w przyszłości? Nie o to nam chodzi. Chodzi o to, co kiedy rzucam palenie. Rzucam, ponieważ uważam, że jest złe. Źle się z tym czuję. Kiedy już nie palę, jestem szczęśliwy.
>Powiem więcej [...] pewne rzeczy okaże się, że wcale nie są grzechem tylko [...] "poczuciem winy" i pewne czynności fizyczne nie maja nic współnego z moralnością Religia jest narzędziem egzekwowania władzy. Władzy, której nie można (i nie trzeba) uzasadniać. Religia i pisma nie mają związku z Bogiem poza uzurpacją.
>Kto decyduje o tym co jest winą?. Grzesznik. O ile sam siebie nie okłamuje. Morderca odwiedza miejsce zbrodni. Ma chęć pochwalić się komuś. Prawie każdy, kto uczynił coś złego ma wyrzuty sumienia. A brak wyrzutów sumienia = osobowość antyspołeczna.
>Skąd Pan wie co jest dobre a co złe? Każda istota we wszechświecie to wie. To się czuje.
>>Wtedy zyskuje się również pokorę: "nie jestem doskonały" i: "dałem ciała ale to naprawię." >Uczeń Jezusa nie ma możliwości brnięcia w samooszustwo. Może dlatego trzeba się Go bać? Może czyjeś dotychczasowe życie w samooszustwie jest lepsze? Nie można oszukać siebie. Na dłuższą metę to się nie sprawdza. To jest jak efekt cieplarniany. Kiedy odczuwamy skutki - jest już za późno. >Tam jest lepiej i dlatego warto uwierzyć nie widząc tego. Zgadzam się. >Bo to widzenie nie dotyczy cesarskich fizycznych "oczu". To droga "ku boskości" - chcesz na nią wejść? Czy wolisz pozostać owieczką? Pascal ujął to bardziej praktycznie. Wierzysz w nic - nic nie tracisz. Nie wierzysz a Bóg jest - masz przechlapane. Ale rozumiem, że chodzi o dostateczny poziom intelektualny, aby zacząć "chodzić z Bogiem na piwo," kontemplować z pozycji partnera filozofię życia z jego Stwórcą.
>A Panu bliżej do której grupy? Nie uważam się za owieczkę. Umiem szukać sam. Nie potrzebuję, by 'aniołki' w sutannach dawały mi wskazówki, jak żyć 'moralnie.' Uważam, że 'będziesz miłował pana Boga swego ze wszystkich sił [...] a bliźniego jak siebie' to wszystko czego trzeba.
>Błogosławieni, którzy uwierzyli W SIEBIE [...] Bardzo się zgadzam.
Jeżeli, co daj Bóg, Boga nie ma, to chwała Bogu. Ale jeśli, nie daj Boże, Bóg jest, to niech nas ręka boska broni.
|
|
| | |  | | Totus (1201 punktów) | > "musisz zauważyć, i przyznać, co robisz źle, inaczej będziesz stał w miejscu."Jeżeli Ewangelia jest znakomitym źródłem tłumaczenia co jest dobre a co złe i jeżeli współczesna nauka to potwierdzi, to mamy rewolucję. > Jesteś niezrozumiały dla laika. Podobnie jak klerykalna łacina. Chyba ich nie lubisz, dlaczego postępujesz tak samo?Bo przekaz symbolami jest logiczny i sprowadza się do bliskich rozumowi wniosków. Tą samą ideę czy teorię można wyrazić zarówno językiem współczesnym jak i językiem "Biblijnym" - ta idea (skarb Jezusowy) to ewangeliczna perła, która dekoduje wszystko, aż do koncepcji "zasiania" życia na Ziemii (Zgodnie z Trójcą Świętą), które jest początkiem nie świata materialnego a świata świadomości rodzaju ludzkiego. Sypie się wtedy mit za mitem. Teolog, który potwierdza biblijnie, że nie chodzi o początek świata w dotychczasowym rozumieniu wsparty innymi fenomenalnymi wnioskami z Biblii i nie mogąc im zaprzeczyć w sposób "biblijny" - powtarzam nie będąc w stanie! sam wyrzuca stołek na którym siedzi. Ale nie mówmy o tak dalekich wnioskach bo bliższe są jeszcze bardziej "porażające" i ze wszech miar pozytywne dla prawidłowego rozwoju i funkcjonowania człowieka i proszę sobie na chwilę wyobrazić słuszność poglądu, że kler (nieświadomie) zablokował drogę do prawidłowego rozwoju społeczeństwa i że jest na to niepodważalny dowód - sprawdzalny naukowo i urzekający prostotą osoby średniowykształcone. Marzenie? Obawiam się, że nie i zarazem mam nadzieję. "Religia" - to piekło do którego wybawiciel ludzkości "zstępuje" by je zniszczyć od środka. Ale to muszą poprzeć uczestnicy dyskusji do której prawie nikt się (prócz Pana) nie garnie. > Och nie. Spowiedź nie jest celem. Wolność od grzechu, tzn. rzeczy, które szkodzą jest celem.Właśnie! Bronię tezy, że wolny umysł jeżeli jest w stanie korzystać z wolnego wyboru w zarządzaniu człowiekiem, który go nosi, nie wybierze źle zarówno dla siebie jak i dla innych, którzy są mu podobni. Ale na tej "płaszczyźnie" chodzi o podobieństwo np. w samoocenie. Człowiek, który sobą gardzi (ma chory umysł) jest wrogiem i wymaga pomocy z szeregu względów - nawet pozornie czysto egoistycznych. To nic innego jak wewnętrzny nakaz "podać wędkę a nie rybę" - po to by umiał biesiadować a nie gorszył prymitywizmem. O tym samym można mówić w formie przypowieści i bajek - kojarzysz już? To uczniowie narzucają poziom kodowania nauczycielowi, by był słuchany przynajmniej z zaciekawieniem, jeżeli różnica cywilizacyjna to niemal przepaść intelektualna. > Nie o to nam chodzi. Chodzi o to, co kiedy rzucam palenie. Rzucam, ponieważ uważam, że jest złe. Źle się z tym czuję. Kiedy już nie palę, jestem szczęśliwy.Informacja o szkodliwości palenia wywołuje u Pana emocje. W innym wątku koledzy zastanawiają się nad emocjami nie biorąc pod uwagę tego jakże ważnego argumentu. Analogicznie informacja o moralności i jej aspektach wywoła u Pana emocje, które automatycznie Pan zacznie segregować. Wracając do palenia - a gdyby "widział" Pan w tym tylko przyjemność i był przekonany przez np. kapłana, że palenie nie szkodzi, to co? > Religia jest narzędziem egzekwowania władzy. Władzy, której nie można (i nie trzeba) uzasadniać. Religia i pisma nie mają związku z Bogiem poza uzurpacją.1. Widzi Pan więc w niej korzyść czy szkodliwość społeczną? 2. Kto według Pana sprawuje władzę w społeczeństwie obywatelskim? 3. Czy jest Pan za realizacją takiego modelu społecznego w Polsce? > >Kto decyduje o tym co jest winą?.> Grzesznik. O ile sam siebie nie okłamuje.Ja cały czas o tym samo-sobie piszę. Wiara (brak uzasadnienia) jest grzechem - czy nie tego Pan dowiódł w tym zdaniu? > Morderca odwiedza miejsce zbrodni. Ma chęć pochwalić się komuś. Prawie każdy, kto uczynił coś złego ma wyrzuty sumienia. A brak wyrzutów sumienia = osobowość antyspołeczna.Niekompletne człowieczeństwo = patologia przybiera formy o różnym potencjale rażenia. > >Skąd Pan wie co jest dobre a co złe?> Każda istota we wszechświecie to wie. To się czuje.Jestem na etapie racjonalnych uzasadnień wspartych ewangelicznie - przełom? > Nie można oszukać siebie. Na dłuższą metę to się nie sprawdza. To jest jak efekt cieplarniany. Kiedy odczuwamy skutki - jest już za późno.Wydaje mi się, że jesteśmy zgodni - mając jednak schematy samooszustw spali je Pan w prezencie dla innych? Pozwoli Pan by ulegali samooszustwom do śmierci? By umierali nie wiedząc, że żyli w grzechu i kłamstwie? Moim zdaniem każdy ma prawo rozumieć siebie przez to pojmie zakres własnych obowiązków bez nakazów czy zakazów z zewnątrz. Inaczej mając je wewnątrz utożsami się z zewnętrznymi i je poprze jeśli będą zgodne z jego sumieniem ( w tym każdym zdrowym ). > >Tam jest lepiej i dlatego warto uwierzyć nie widząc tego. >Zgadzam się.A więc nie wolno mówić o pośmiertnych zaświatach w obliczu tego co należy osiągnąć przed śmiercią (wiara Jezusa dotyczy ludzkich możliwości dorównania mu?) > Pascal ujął to bardziej praktycznie. Wierzysz w nic - nic nie tracisz. Nie wierzysz a Bóg jest - masz przechlapane.Przechlapane już wkrótce będą mieli Ci, którzy kazali nam wierzyć w co innego niż Jezus i powoływali się na Jego wizerunek i nauki (kompromitując je przez to) > Nie uważam się za owieczkę. Umiem szukać sam. Nie potrzebuję, by 'aniołki' w sutannach dawały mi wskazówki, jak żyć 'moralnie.' Uważam, że 'będziesz miłował pana Boga swego ze wszystkich sił [...] a bliźniego jak siebie' to wszystko czego trzeba.A jeżeli udowodnił bym Ci, że Bóg to również 'TY - Oświecony pojednaniem z Jezusem' - jako Jego partner? Brzmi jak brzmi, ale pomyśl - gdyby jednak... szok? > >Błogosławieni, którzy uwierzyli W SIEBIE [...] >Bardzo się zgadzam.A widzisz.  Na początek więc zanim wrócimy do rozmowy jeśli zechcesz poddaj się wątpliwości i sięgnij po Ewangelię. Spróbuj zaprzeczyć czemukolwiek w tym wątku co głoszę podpierając się tekstem, na którym ja rzekomo się opieram. To niczym nie grozi, bo niby czym?  Pozdrawiam.
|
|
| Totus (1201 punktów) | c.d.: > Czyż nie wybaczył "synowi marnotrawnemu", który roztrwonił swój majątek "z nierządnicami" (Łk 15, 30), "żyjąc rozrzutnie" (Łk 15, 13)?Zabić czy wybaczyć? Sens i opłacalność tego drugiego może pojąć uczeń mistrza. > Jezus nie ukrywa wcale swojej sympatii dla tego syna, z nim się utożsamia - nie zaś ze starszym, obowiązkowym, który nigdy "nie przekroczył ojcowskiego rozkazu" (Łk 15, 29).Może to wskazówka, że trzeba to zastane zombiaście mówiące o moralności towarzystwo porzucić, by wrócić oświeconym. Gdyby "marnotrawny" spotkał jednak Jezusa, wróciłby by wyprostować rodzinkę i za to, że nie potrafiła go przekonać by został. (?) > Tu rzuca się w oczy sprzeczność między moralnością Jezusa a moralnością Kościoła.Jest sprzeczność. "Kościół" nie pełni roli Ojca, który wyjaśnia. W "Uczcie Pańskiej" Król zauważa biesiadnika nie ubranego w strój weselny (Ksiądz w sutannie w miejscu publicznym wystawiający się na widok dzieci) i traktuje go jak Jezus faryzeuszy. I potwierdzenie tej interpretacji potęguje ostatni wers: "Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych" (Mt 22) Służba Bogu nie polega na udawaniu czarnoksiężnika lecz na uczeniu niesienia pomocy ludziom będącym w takiej potrzebie. Szczególnie uczenie ich by sami zdolni byli o siebie zadbać. > A przy tym hierarchia kościelna dosyć często naruszała te zasady moralne, które bezwzględnie, bezlitośnie, narzucała ludowi.Ona SIĘ narzucała poprzez nie, sprytnie udając ich strażnika. > Przypuszczalnie właśnie takie zachowania miał Jezus na myśli, gdy zalecał, żeby wystrzegano się "fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami" (Mt 7, 15).Zgadza się. > Takie przypowieści, jak ta o "synu marnotrawnym" albo ta o "faryzeuszu i celniku", dezawuują w istocie nie tylko moralność kościelną, nie tylko moralność faryzeuszów i esseńczyków, ale poniekąd również całą filozoficzno-etyczną tradycję ludzkości.Tradycję barbarzyńskiego rozumu źle wykorzystującego "nakazy moralne". > "Moralność" takich przypowieści ukazuje nam Jezusa wręcz jako anarchistę.Względem barbarzyństwa i ze wszystkim co z serca pochodzi - TAK. > Potępiony w jego przypowieści faryzeusz reprezentuje właśnie to, co większość ludzi >uważa za moralne, (...)W sensie "wolnościowym" - krzewienie "bogobojności" jest skrajnie amoralne, podobnie jak kłamstwa o "gniewie bożym" i inne techniki zastraszania (ataku na psychikę) jednostek. > Ale przewagę cnoty nad występkiem propaguje nie tylko tradycja żydowska, lecz głosi ją >także filozofia antyku, średniowiecza i czasów nowożytnych.> Tego nauczają Sokrates, Platon, Arystoteles, tego uczą zgodnie stoicy, tomiści, kantyści, >przedstawiciele filozofii moralnej oraz humaniści wszystkich odcieni. Na ogół nie >uzasadniają oni co prawda potrzeby moralności teologicznie, ale dostrzegają w niej coś, >co zawsze kryło w sobie nagrodę (za dobry uczynek).Cnotami są Wolność (w Bogu), Równość (wzlędem i przez Boga), braterstwo (z Bogiem). Co na to cnotliwi? > Jezus uczy czegoś dokładnie przeciwnego. O naruszającym zakazy celniku mówi, że >jest "usprawiedliwiony" (Łk 18, 14), bo tak podoba się jemu, Jezusowi, oraz jego Bogu - >takiemu, jakim on jemu się jawi;powoli chyba znika potrzeba komentowania tego typu odkrywczych spostrzeżeń. > bo ten Bóg jest w rozumieniu Jezusa absolutnie suwerenny, autonomiczny,Zgadza się. > i niczym nie skrępowany decyduje, kogo wynagrodzić, kogo obdarzyć łaską, ale w swoich >decyzjach nie uwzględnia dobrych i złych uczynków.A to już ludzka sprawa czy ma sprawne sumienie, czy posługuje się wolą, czy wie co jest dobre a co złe, czy czytał(a) ze zrozumieniem. > Jedynym, co bywa uwzględniane przez tego Boga, jest deklaracja całkowitej zależności od niego, a więc podkreślenie wyłączności jego władzy.No bo jak można odrzucić wolność i godność osobistą? Jak można chcieć czy świadomie wybrać bycie marionetką? Wolność jednostki umiera razem z nią a ostatnia wolna decyzja to już 'nie być' zamiast 'być'. > "Natomiast celnik [...] nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i >mówił: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika»" (Łk 18, 13). Według Jezusa, nie cnota, >ale stała świadomość totalnej zależności od Boga stanowi kryterium uznania czyjegoś >życia za dobre, udane.Otóż to, światły człowiek w zgodzie z odnalezionym sumieniem sam osądza swoje życie. Rozumienie kryteriów oceny przez współtowarzyszy jest warunkiem potwierdzenia przez ich oceny również własnej. > Kiedy uduchowieni nauczyciele chrześcijaństwa, kiedy ci, co wygłaszają "Słowo na >niedzielę", nabożnie dopatrują się w przypowieści o faryzeuszu i celniku tylko czegoś >budującego i wyciągają jedynie taki "morał z tej historii", iż Jezus chce tu po prostu >ostrzec przed przesadnym przekonaniem o słuszności własnych poczynań i uważaniem >siebie za istotę lepszą pod względem duchowym,Jest stan duchowy powyżej którego nie ma już nic - to niepodległość. > to nie dostrzegają bardzo szokującej, >anarchistycznej, rewolucyjnej wymowy tej przypowieści.Zaiste.  > Dla Jezusa nie istnieje, moralność dana przez Boga czy też naturalna, on ją wręcz unicestwia.Spokojnie, nie wiemy kto jest autorem nauk Jezusowych. Skąd pochodzi źródło pierwotne. Choć jest to zagadnienie drugorzędne to warte poznania. Bo czyż Ojciec nie wart jest poznania? > Żaden Kościół nie maże się powoływać na niego dla potwierdzenia słuszności swojej doktryny moralnej. Żadna filozofia nie może opierać, bądź dodatkowo motywować, swojej etyki wskazaniem na niego, na jego wzór moralny, jego słowa i praktyczne działanie.No może poza raczkującą w powijakach "Ideą Globalizacji". Społecznością ludzi, którzy zrozumieli, że nie wszystko nam wolno a już na pewno budując globalną wioskę jednocześnie popierać idee służące jej rozkładowi. > Możemy tu jedynienauczyć się kilku kolęd bo 25 grudnia już blisko.  a potem będzie oranie, aż miło będzie popatrzeć. c.d.n.
|
|
 | | Drobner | >c.d.n. . Najbardziej, to się q..wa boję tego "cdn"-u! . . To, co napisałeś dotychczas (Totusie) Tuusie, to zaledwie nas łechce i łaskocze...... To zapewne zamierzone preludium.........!? Najprawdopodobniej już zaraz pokażesz swój 'pazur' na nas - właśnie w "cdn"-e. Boję się, że w "cdn"-nie ZMIAŻDŻYSZ nas całkowicie... CO MY WTEDY ZROBIMY...? JAK BĘDZIEMY ŻYĆ...? . . Idę szukać najbliższego kościoła, bo - dalibóg - nie orientuję się w topografii tych budowli, nawet w najbliższym otoczeniu. . P Twoim ostatecznym "cdn"-ie, ta wiedza może się, q..wa przydać.......
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
>Idę szukać najbliższego kościoła, bo - dalibóg - nie orientuję się w topografii tych budowli, nawet w najbliższym otoczeniu.
>P Twoim ostatecznym "cdn"-ie, ta wiedza może się, q..wa przydać.......
O ile dobrze rozumiem Totusa, to na niewiele Ci to się może przydać. Ale Totusa można czytać jak Biblię, więc pewności nie mam.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Totus (1201 punktów) | Szkoda, że nie dostrzegasz moich intencji, z Jezusem było podobnie. > Najbardziej, to się q..wa boję tego "cdn"-u!Czyżbyś wierzył, że jednak chodzi o zaświaty? A może upadek nakładki klerykalnej na doktrynę ukrywającą prawo do wolności jednostki ludzkiej nie jest Ci na rękę? > To, co napisałeś dotychczas (Totusie) Tuusie, to zaledwie nas łechce i łaskocze......> To zapewne zamierzone preludium.........!?Bo niby skąd u Totusa ta "mądrośc" i "cuda". Czyż nie jest on kolesiem z technikum, z którym wspólnie montowaliśmy układy a po lekcjach chodziliśmy na fajki? > Najprawdopodobniej już zaraz pokażesz swój 'pazur' na nas - właśnie w "cdn"-e.Czyż moja matka nie jest Polką a ojciec Polakiem? A moi bracia i siostry? > Boję się, że w "cdn"-nie ZMIAŻDŻYSZ nas całkowicie...Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może byc lekceważony... ciekawe, prawie według schematu, którego Ci brakuje w papierach i wybacz, że testujemy go razem. Po prostu tak wyszło...  > CO MY WTEDY ZROBIMY...?> JAK BĘDZIEMY ŻYĆ...?Nikt nie mówi, że będzie łatwo ale ponoc w jedności siła. Kojarzysz? Było ich wpierw kilku potem kilkunastu potem setki, ulotki, styropian, prześladowania. Totalitarna "żydowska" (choc powiadają, że komunizm nie ma korzeni w żydostwie) nyso-suka woziła ich jako politycznych i wsadzała za przyśpiewki typu "A mury runą (...)". To co żyło w blokach i jeździło w kołchoz dziś znalazło ukojenie w czyszczeniu kościelnych marmurowych posadzek, które jak powiadają, też nie mają korzeni w żydostwie. Bo to "Żydzi" (ONI, ONI) ukrzyzowali "wolnośc" i czy tak już musi zostac?, po wsze czasy by się nie wypełniły proroctwa? Bo pytam, czy ktoś będzie zawiedziony? Komuś rypną się zyski i prywatny byznesik szlag trafi? "I będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy" - bo do pewnych spraw i świństewek trudno się będzie przyznac człowiekowi przed samym sobą. Zaiste, trudno dopuścic myśl, że się mimowolnie uczestniczy w upadku cywilizacji. > Idę szukać najbliższego kościoła, bo - dalibóg - nie orientuję się w topografii tych budowli, nawet w najbliższym otoczeniu.Oj to niedowiarstwo, że to nie kolejny podstęp teopaty tylko budowanie dialogu poprzez eliminację argumentów u sklerykalizowanego oponenta. (stron sporu obojga  ) > P Twoim ostatecznym "cdn"-ie, ta wiedza może się, q..wa przydać.......Znajdźże klucz Piotrze a nie będziesz musiał zgadywac. Oczywiście, że się przyda, gdybym o tym nie był przekonany, nie zawracałbym wam głowy. Powtarzam to co aż kipi z międzysłowia moich postów: "Przesłanie (ukryta idea) Ewangelii jest głęboko antyreligijna w popularnym znaczeniu tego słowa". Czy Tobie np. katolicyzm jest w życiu do czegokolwiek potrzebny? Podejrzewam, że nie, no chyba, żeby sobie od czasu do czasu popuścic "cugle" (q..wami porzucac  ). Podobne pytanie kieruję do wszystkich "wolnych" ateistów i -astów i -yków czy ten cudzysłów "wolnych" jest potrzebny? A jeżeli wolnośc ma jakąkolwiek dla was wartośc to czyz nie zasługują na nią wszyscy? Czy nie są jej warci? A jeśli mam rację? Nie można służyc wolności i niewoli. Nie można dwóm Panom służyc. Nie można dzielic ludzi na lepszych i gorszych i przez palce patrzec jak Ci gorsi dają się "dymac" dzień w dzień i niemal na każdym kroku... (ups, starczy) SOLIDARNOŚĆ - to za waszą wolnośc i naszą. Ale czy pomarańczowa rewolucja nie wystarczy? Ile krzyży jeszcze potrzeba? Ile? Jeden miał wystarczyc za wszystkich by się opamiętali i co - ma przegrac raz na zawsze? Podpowiem Ci: Dla Grabarza wolności (niekoniecznie tylko księdza) i jego stada kozłów będzie zawsze za mało, będzie zawsze niedosyt. P.S. Wykaż, że gdzieś się mylę, że gdzieś popełniam błąd, bo jeśli tak to wszystko wróci do normy i będzie jak było, tak czy owak zawsze miło. Pozdrawiam serdecznie i łączę życzenia podobnie myśląc, że warto życzyc szczęśliwego każdego dnia z bezcennej reszty naszego życia.
|
|
 | | bogo141 (113 punktów) | Czekam na dalsze cdn-y.Temat bardzo ciekawy a jednocześnie nic z tego nie rozumiemem. Chrystus zachowywał się amoralnie?? HE HE .Więcej , więcej tych cdn-ów.A propo pytałem wcześniej : kim był lub jest JCH ? I jak to się ma do jego amoralności? Pozdrwiam.
|
|
|  | | Totus (1201 punktów) | Witam >A propo pytałem wcześniej : kim był lub jest JCH ? I jak to się ma do jego amoralności? Czy pytasz kim był człowiek imieniem Jezus, którego podejrzewa się o głoszenie nauk, z których znany jest nam do dziś? Czy pytasz kim jest Jezus dla rozumiejących nauki? Czy pytasz kim jest Jezus dla nie rozumiejących nauk? Czy pytasz dlaczego Jezus nazywany jest Bogiem? Czy pytasz czy moralnym czy amoralnym jest łączenie nauki o moralności z kolorem włosów? Czy pytasz czy możliwe jest, że Jezus był kosmitą? Czy pytasz czy możliwe jest, że Jezus to projekt-spisek dla ludzkości? Czy pytasz czy możliwe jest, że jego życie stanowi świetnie wyreżyserowany spektakl jak słowo staje się ciałem, by zamieszkać między nami? .... zbyt wiele pytań w jednym, ale świetną odpowiedzią popisał się ex-specjalista od spraw Jezusowych, bohater goszczący na łamach racjonalisty, Sz. P. bo już nie "Ojciec" Obirek. W jednym z wywiadów powiedział: "Jezus jest dla mnie wszystkim" Satysfakcjonuje Cię taka odpowiedź? Domyślam się, że bardzo, bardzo nie. Ale ten sam ex- stwierdza, że może Sokrates mógłby nam to wyjaśnić gdyby żył i pogadał z Jezusem. Czyżby był to głos poparcia dla tezy, że specjaliści od krzyża nie są autorytetami ani uprawnionymi do wypowiadania się publicznie oraz posługiwania się wizerunkiem nauczyciela? Więc kto? hmmm, pożyjemy... zobaczymy... >Pozdrwiam. Ja również.
|
|
| |  | | bogo141 (113 punktów) | >Witam Ja również . >Czy pytasz kim był człowiek imieniem Jezus, którego podejrzewa się o głoszenie nauk, z których znany jest nam do dziś? Tak.Tylko powstaje też pytanie , kto Go " podejrzewa " o głoszenie nauk ? >Czy pytasz kim jest Jezus dla rozumiejących nauki? Tak. Ale czy są tacy którzy rozumieją te nauki? Korzystają z nich ? >Czy pytasz kim jest Jezus dla nie rozumiejących nauk? Tak.Czy ludzie zaliczający się do tej grupy są jednorodni ?Czy też dzielą się jeszcze bardziej? Kim dla nich jest JCH ? Dla każdego z osobna. >Czy pytasz dlaczego Jezus nazywany jest Bogiem? Tak. To jest chyba fundamentalne pytanie.Jest Bogiem czy nie ? >Czy pytasz czy moralnym czy amoralnym jest łączenie nauki o moralności z kolorem włosów? ???? Wiesz , nigdy nie zastanawiałem się nad tym . >Czy pytasz czy możliwe jest, że Jezus był kosmitą? Tak.Znam ludzi którzy tak twierdzą . Czy mają rację?? >Czy pytasz czy możliwe jest, że Jezus to projekt-spisek dla ludzkości? Tak. >Czy pytasz czy możliwe jest, że jego życie stanowi świetnie wyreżyserowany spektakl jak słowo staje się ciałem, by zamieszkać między nami? >.... zbyt wiele pytań w jednym, ale świetną odpowiedzią popisał się ex-specjalista od spraw Jezusowych, bohater goszczący na łamach racjonalisty, Sz. P. bo już nie "Ojciec" Obirek. W jednym z wywiadów powiedział: >"Jezus jest dla mnie wszystkim" >Satysfakcjonuje Cię taka odpowiedź? >Domyślam się, że bardzo, bardzo nie. Wiele pytań i brak odpowiedzi. I masz rację . taka odpowiedz mnie nie zadowala.Niby zawiera wszysko a jednocześnie nic. >Ale ten sam ex- stwierdza, że może Sokrates mógłby nam to wyjaśnić gdyby żył i pogadał z Jezusem. >Czyżby był to głos poparcia dla tezy, że specjaliści od krzyża nie są autorytetami ani uprawnionymi do wypowiadania się publicznie oraz posługiwania się wizerunkiem nauczyciela? Może ten głos jest głosem wołającego na pustyni? Może ci specjaliści i autorytety są jak król z bajki nadzy?? >Więc kto? >hmmm, pożyjemy... zobaczymy... Właśnie............... kto?
Pozdrawiam serdecznie
|
|
| | |  | | Totus (1201 punktów) | > Tylko powstaje też pytanie , kto Go " podejrzewa " o głoszenie nauk ?Nauka, którą głosi jest poprawnym logicznie i spójnym "Kodeksem moralnym jednostki". Pytamy często, czy to Bóg naucza przez Jezusa, czy to jego geniusz to wymyślił, czy może jakaś wybitna grupa filozofów i humanistów. Można spekulować - czemu nie. Ale spekulacja i jakikolwiek jej wynik nie zmienia faktu, że mówimy o produkcie intelektualnym o charakterze informacyjno-światopoglądowym i o tym zdają się zapominać ludzie od nizin społecznych do najwyższych elitarnych stołków. Religia i ludzka głupota zdeterminowana odzwierzęco sprawiły, że nie jesteśmy (psychicznie?) w stanie przyporządkować i tu prawidłowości, że jeżeli Einstein nie był autorem równania 2+2=4, to w żaden sposób fakt ten nie zmienia obiektywnej prawidłowości tego równania ponieważ nikt tej prawidłowości nie będzie przyjmował w sposób człowieka niegodny czyli na wiarę, czyli grzesznie, czyli nieodpowiedzialnie wobec siebie i reszty społeczeństwa, gdyż algorytm z założenia, że 2+2=5 w kilku krokach rokuje czyjąś obiektywną i sprawiedliwą śmierć. > Tak. Ale czy są tacy którzy rozumieją te nauki? Korzystają z nich ?Niestety jeszcze nie znam. > Tak.Czy ludzie zaliczający się do tej grupy są jednorodni ?Czy też dzielą się jeszcze bardziej?"Kodeks moralny jednostki" dotyczy człowieka i jeżeli tak jest, ktoś kto go odrzuca, odrzuca swoje człowieczeństwo jako wartość. Bezmyślność, konsumpcjonizm i emocjonalny satanizm są konsekwencją rezygnacji z bycia pełnowymiarowym człowiekiem. Moralność jest najwyższym pułapem sprawiedliwości, w którym rozstrzyga się kwestie sporne a w tym dotyczące samego najwyższego pułapu. Tu określamy co jest dobre (TAK,TAK) i co jest złe (NIE,NIE) dla spraw podrzędnych ale i najwyższej wagi - czyli środowiska podtrzymywania moralności, sposobu rozprowadzania informacji o niej, sposobu świadczenia jej, szacunku obywatelskiego względem niej i jej symboli międzynarodowych a w tym ścigania i tępienia organizacji zawłaszczających jej dobro na użytek sprzeczny z jej samookreśloną w niej użytecznością publiczną. Czyli spór kto jest bardziej moralny katolicy, żydzi czy muzułmanie jest jawnym pogwałceniem podstawowych zasad moralności, jej ochrony przed obrażaniem jej przez choćby zajęcie stanowiska wewnętrznego w sporze, który sam w sobie jest amoralny (!!!) w naturze i zgodnie z przesłaniem powszechnego (już niebawem) "Kodeksu moralnego jednostki". > Kim dla nich jest JCH ? Dla każdego z osobna.W przyszłości będzie to pytanie testowe z zakresu wiedzy o społeczeństwie. > Tak. To jest chyba fundamentalne pytanie.Jest Bogiem czy nie ?Dla wszystkich będzie dobrze jeśli będzie synem Bożym. Każdy kto w przyszłości to poprze, powie, że jako ateista jest synem Bożym. W kwestii Boga, jeżeli od niego pochodzi "Idea moralności czy informacja o wewnętrzym kodeksie moralnym jednostki bogopochodnej" to dobry znak, że można przewidzieć reakcję Ojca na powrót Syna ( w bardzo kosmicznym wydaniu i bardzo pięknie i dobitnie rozwijającym potencjał ukryty w przypowieściach odnoszących się do relacji dwojga tak ludzi jak i całych cywilizacji) > >Czy pytasz czy moralnym czy amoralnym jest łączenie nauki o moralności z kolorem włosów?> ???? Wiesz , nigdy nie zastanawiałem się nad tym.Oczywiście, że amoralne tak jak tolerancja dla ludzkiej głupoty, krzywdzącej jej nosicieli. > >Czy pytasz czy możliwe jest, że Jezus był kosmitą?> Tak.Znam ludzi którzy tak twierdzą . Czy mają rację??Jest możliwe i bez wpływu na prawidłowość nauk. > >Czy pytasz czy możliwe jest, że Jezus to projekt-spisek dla ludzkości?Tak? I słusznie bo to też jest możliwe i bez wpływu na prawidłowość nauk. > >Czy pytasz czy możliwe jest, że jego życie stanowi świetnie wyreżyserowany spektakl jak słowo staje się ciałem, by zamieszkać między nami?Tak, możliwe i bez wpływu na prawidłowość nauk. > >"Jezus jest dla mnie wszystkim"> I masz rację . taka odpowiedz mnie nie zadowala.Niby zawiera wszysko a jednocześnie nic. (...)> Właśnie............... kto?UczeńMówi On: "Jest moim nauczycielem" mówi nie "bo mówi" ale brzydząc się mistyfikacjami - pokornie uczy się od niego Prawdy. Nigdy nie powie "Jest dla mnie wszystkim" - to zniewaga dla rozmówcy, dla słuchacza i przejaw własnej nie pojętej przez się ignorancji. Bo o ile "potocznie" i nie publicznie można powiedzieć, że np. "ten dom jest dla mnie wszystkim" albo co bardzo popularne wśród nizin "rodzina jest dla mnie wszystkim" (czyli określają ją jako najwyższą wartość) to w ustach osoby, która reprezentuje człowieka apelującego w Ewangeli o ostrożność i rozwagę w wypowiadaniu się w kwestiach moralnych jest to - zresztą sam kiedyś ocenisz. Gdybym ja miał odpowiedzieć najkrócej jak potrafię, to tak: "Jezus jest dla mnie nauczycielem boskości, którą każdy z nas jest uwarunkowany by przyjąć i by słyżyła mnie i każdemu człowiekowi i dawała wszystkim korzyść z racjonalnego podporządkowania nam wszystkiego co fizyczne zgodnie z przekazanym przez Chrystusa "Kodeksem Moralnym Istoty Boskiej" " - pewnie można na kilka sposobów, idywidualnie, estetycznie, jaśniej, bardziej bezpośrednio itp. ale cały czas będzie chodziło o to samo, o tę drugą płaszczyznę, z której opisuje się wszystko co stając się opisanym staje się zarazem podrzędnym i podległym woli kreatora.
|
|
| | | |  | | bogo141 (113 punktów) | To co napisałeś ma sens.Przyznaję Ci rację.A muszę zaznaczyć że czynię to sporadycznie. ( zboczenie zawodowe he he ) Mam tylko jeszcze jedno pytanie.
>>Właśnie............... kto? >Uczeń
A kto jest tym uczniem? Wszyscy ludzie? Czy też wybrane jednostki ? KTO JEST TYM UCZNIEM ???
Pozdrawiam i wszyskiego dobrego w Nowym Roku 2006
----------------------------------------------------------------------- >---------------------------------- Wiem że nic nie wiem.
|
|
| | | | |  | | Totus (1201 punktów) | >KTO JEST TYM UCZNIEM ??? A może samozwańczo ogłośmy się Ty i Ja. Jako, że inicjatywa wyszła ode mnie być może mam w tej materii jakieś swoje przemyślenia i małe odkrycia, które chętnie skonfrontuję z Twoimi pytaniami jeśli je zadasz (gdziekolwiek zechcesz). Wspólnie zawsze można pomyśleć i podyskutować z ośmieszonym przez mistyków, dewiantów i sekciarzy hasłem: "A co by powiedział Jezus" - śmieszne? - wesołe w pozytywnych barwach, mówić o nim jak o człowieku, który poglądy zostawił w Ewangeliach i oddając życie umarł w nadziei, że zostanie zrozumiany kiedyś, kiedyś tam, hen w przyszłości, jeżeli jakimś cudem rodzaj ludzki "Nie wyrżnie się lub nie utonie w ekstrementach" a "sataniści" nie ośmieszą do granic umysłowego spopielenia w słuchaczach, jego "humanistycznego" wizerunku.
>Pozdrawiam i wszyskiego dobrego w Nowym Roku 2006 Wzajemnie i w duchu hasła "Być wolnym to przede wszystkim chcieć"
|
|
| | | | | |  | | bogo141 (113 punktów) | > >KTO JEST TYM UCZNIEM ???> A może samozwańczo ogłośmy się Ty i Ja.Dlaczego nie ? Kusząca oferta. Ale nie wiem czy godny jestem tego zaszczytu? Zbyt często dostaję po łbie od życia ( czytaj ludzi ) za to że staram się być normalnym uczciwym człowiekiem. Tracę przez to wiarę w drugiego człowieka.Ale może warto spróbować? Wytłumacz mi tylko co to znaczy być uczniem JCH ? >Jako, że inicjatywa wyszła ode mnie być może mam w tej materii jakieś swoje przemyślenia i małe odkrycia, które chętnie skonfrontuję z Twoimi pytaniami jeśli je zadasz (gdziekolwiek zechcesz). CZytałem Twoją dyskusję z panem Jackiem.O grzechu , oczysczeniu , wolnej woli itp.Nurtuje mnie jedna kwestia:oczyszczenie , spowiedz ,wyznanie win.Przed kim i w jaki sposób miało by to nastąpić? Przyznanie się do winy , grzechu-to co ja uznaję za złe inny uzna za normalność.Jak uzyskać wspólny mianownik winy by nie demoralizować drugiego człowieka.Przykład : lubię palić cygaro i pić piwo.Nie uznaję tego za zło.Ty zaś możesz tego nie tolerować. Jaka jest wspólna wykładnia winy , grzechu i jak dokonac wówczas oczyszczenia? Czy też może wina jest indywidualnym odczuciem jednoski ?Ale co na to druga całkiem inna jednostka ludzka? >Wspólnie zawsze można pomyśleć i podyskutować z ośmieszonym przez mistyków, dewiantów i sekciarzy hasłem: "A co by powiedział Jezus" - śmieszne? - wesołe w pozytywnych barwach, mówić o nim jak o człowieku, który poglądy zostawił w Ewangeliach i oddając życie umarł w nadziei, że zostanie zrozumiany kiedyś, kiedyś tam, hen w przyszłości, jeżeli jakimś cudem rodzaj ludzki "Nie wyrżnie się lub nie utonie w ekstrementach" a "sataniści" nie ośmieszą do granic umysłowego spopielenia w słuchaczach, jego "humanistycznego" wizerunku. Zrozumiany kiedyś w dalekiej przyszłości.Tak , tylko czy ktoś Go w tej naszej przyszłości rozumie?  Zgadzam się z Tobą że wspólnie można pomyśleć , przedyskutować wiele spraw. Tych ważnych i tych błahych. Bo wszyskie razem stanowią całość co się zwie człowieczeństwo. Pozdrawiam ps. Nie wiem czy pamiętasz ale wcześniej ostro pisaliśmy na temat miłości.Właściwie to Ty ostro pisałeś ( ha ha).Obiecuję Ci że wrócimy do tego tematu . Ale z całkiem innej strony.
|
|
| | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | > Dlaczego nie ? Kusząca oferta. Ale nie wiem czy godny jestem tego zaszczytu?A jak sądzisz: Czy Bóg zwracając się do człowieka uważa, że ten jest godny by go słuchać czy nie? No bo jeżeli nie to po co miałby się zwarać? Jak to symbolicznie podkreślić, ano posłać Syna Człowieczego do "pozornie" najmniej godnych: pasterzy, beduinów, celników, poborców, kapo-ekonomów i wyzyskiwaczy i skner, samotników i wszystkich zagubionych "owiec" od papieża do prostytutki. "Zmartwychwstały" jednak przychodzi nieco inaczej - do zasługujących na niego. Do tych, którzy szukali, pytali i potrzebowali Go we własnym życiu. Ci, którzy słuchali Go w naukach i wierzyli w siebie, że pojmą = są godni by w nich zmartwychwstał. To nie poezja, po prostu można myśleć w Jego kategorich "boskich" i zrozumieć czemu krzyczy do Piotra: "Idź precz szatanie" gdy ów namawia Go do zaniechania drogi ku śmierci i zmartwychwstaniu. Jezus wie że będzie ucieleśnieniem idei (zobrazowaniem) lub innymi słowy żywą symboliką pojęć dotyczących procesów przekształcających człowieka w istotę podobną do Boga Ojca i Jego systemu wartości. > Zbyt często dostaję po łbie od życia ( czytaj ludzi ) za to że staram się być normalnym uczciwym człowiekiem.Ci ludzie nie są normalnymi, uczciwymi ludźmi. Nikt nie nauczył ich co kryje się za takimi pojęciami, które sobie przypisują dla pielęgnowania dobrego samopoczucia w samooszustwie. Krzywdzą - bo myślą, że tak jest dobrze, że nie ma innej drogi kształtowania otoczenia jak właśnie poprzez krzywdę na przemian z biernością i znieczulicą zagłuszanych używkami. > Tracę przez to wiarę w drugiego człowieka.Musisz ją zachować w stosunku do siebie i pokazać innym co z tego wyniknie. > Ale może warto spróbować?To podstawowa wątpliwość umysłu. Twoje JA musi się uzasadnić i uprawomocnić. Mówiąc językiem symboli - wchodzisz na drogę urzeczywistnienia zjednania 'drzewa życia' z 'drzewem poznania dobrego i złego'. Wędrując po internecie znalazłem taki oto cytat: "W mitycznym Raju ludzkości - jeśli wierzyć tradycji judeochrześcijańskiej - rosły dwa Drzewa: Drzewo Życia i Drzewo Poznania (dobra i zła). Biblia nie mówi nic o tym, czy rosły blisko, czy w oddaleniu od siebie. Ale w nadziejach wyznawców trzech wielkich "religii Księgi" (judaizmu, chrześcijaństwa, islamu) - przede wszystkim w ich nurtach ezoterycznych (w gnozie, mistyce i magii) - Drzewa te u kresu czasów mają stać się jednym Drzewem." > Wytłumacz mi tylko co to znaczy być uczniem JCH ?Ja się za takiego uważam, ale nie dostałem darmo. To było przekonanie, że można zrozumieć tego człowieka, Boga, wszechświat i kluczowe niewiadome jawiące się na horyzoncie nauki, ale przy tym szczerze chciałem pomóc samemu sobie i skoro mógłbym uzdrowić siebie to dlaczego nie wszystkich? > Nurtuje mnie jedna kwestia:oczyszczenie , spowiedz ,wyznanie win.Przed kim i w jaki sposób miało by to nastąpić?Staniesz się sędzią samego siebie. Podstawowe kryteria oceny moralnej czynu są w Ewangelii, niestety nie powiedziane wprost (interpretacje już niebawem). > Przyznanie się do winy , grzechu-to co ja uznaję za złe inny uzna za normalność.Wobec tych samych kryteriów nie. PRAWO dotyczy każdego z osobna i każdy może je kwestionować a z UPM będzie miał nie lada kłopot. Stawiam na niemożliwość podważenia prawidłowości Kodeksu Wewnętrznego uzasadnionego logicznie, bo niby czym - logika odpada (patrz wyżej). > Jak uzyskać wspólny mianownik winy by nie demoralizować drugiego człowieka.Przykład : lubię palić cygaro i pić piwo.Świadome szkodzenie sobie jest Twoją możliwością wszak sobą dysponujesz. Jeżeli kogoś tym gorszysz - zejdź mu z oczu bo wystawisz się na krytykę i pouczenia. Jeżeli je poprzesz wystawisz się na prośby o uznanie prawa do przestrzeni innych ludzi - no chyba, że oni też piją i palą - wtedy problem nie zaistnieje. Po drugie: Nie ucz nikogo tego co wiesz, że jest szkodliwe i nie obnoś się tym przed tymi, którzy się uczą. > Nie uznaję tego za zło.Ty zaś możesz tego nie tolerować. Jaka jest wspólna wykładnia winy , grzechu i jak dokonac wówczas oczyszczenia?Wiedząc co jest dobre a co złe - wybierasz, to nie to samo co grzech wiary i niewiedzy, który można z siebie zrzucić. PRAWDA Cię oczyści i gdy pojmiesz, że jej nie znałeś wybaczysz sobie - to będzie oczyszczenie. Uwolnienie się od grzechu zaś jest zbawieniem. W każdym razie Jezus zadbał już by wykładnia była wspólna. Oczywiście jak wszystko podlega krytyce (oby merytorycznej) > Czy też może wina jest indywidualnym odczuciem jednoski ?A jakże... > Ale co na to druga całkiem inna jednostka ludzka?Oby posiadały sprawny system komunikacyjny wolny od uprzedzeń i fałszywych średniowiecznych stereotypów i błędnych memów etc.  > Zrozumiany kiedyś w dalekiej przyszłości.Tak , tylko czy ktoś Go w tej naszej przyszłości rozumie?  Dzięki za uśmiech zrozumienia. Dodam jeszcze, że być wolnym paradoksalnie zobowiązuje do obrony wolności. Pamiętajmy, życie to realny dowód na to, że walka nie ma końca wszak rodzimy się głupi i historia (Panie historyku  ) pokazuje, że większość takowymi umierała. > Zgadzam się z Tobą że wspólnie można pomyśleć , przedyskutować wiele spraw. Tych ważnych i tych błahych. Bo wszyskie razem stanowią całość co się zwie człowieczeństwo.Chyba już się domyślasz czemu tak zmierzam ku ważnym... > ps. Nie wiem czy pamiętasz ale wcześniej ostro pisaliśmy na temat miłości.Właściwie to Ty ostro pisałeś ( ha ha).Obiecuję Ci że wrócimy do tego tematu . Ale z całkiem innej strony.Mam nadzieję bo przeciąłem wstęgę pod Królestwo Niebieskie i jak mówi Jezus-Racjonalista najpierw logiczny i spójny schemat i cele a potem budowa pamiętając, że ludzie to nie klocki lego zdeterminowane w działaniach "mądrością" aminokwasu. I jeżeli bracie bogo chcesz się przyłączyć dobrym uczynkiem to rozważ czy gotowi do budowy schematu przychodzimy służyć łopatą i kilofem?
|
|
| | | | | | | |  | | bogo141 (113 punktów) |
>A jak sądzisz: Czy Bóg zwracając się do człowieka uważa, że ten jest godny by go słuchać czy nie? No bo jeżeli nie to po co miałby się zwarać? Oczywiście , że każdy może słuchać jego nauk.Rozmyślać nad nimi , dyskutować. Ale pozostaje kwestia wprowadzenia ich w czyn. Wiadomo ,że z tym to już gorzej.Dlatego czy możemy nazywać się uczniami JCH skoro mówił On " Idzcie i czyńcie podobnie".My zaś ... No cóż - niekoniecznie.Czasami nie wychodzi , innym razem nam się nie chce, innym zaś brak nam sił. Same chęci i przemyślenia nie wystarczą . Stąd moje pytanie: czy jestem godny ba , czy my jesteśmy godni nazywać uczniami JCH?Obyśmy nie popadli w samozachwyt. > Jak to symbolicznie podkreślić, ano posłać Syna Człowieczego do "pozornie" najmniej godnych: pasterzy, beduinów, celników, poborców, kapo-ekonomów i wyzyskiwaczy i skner, samotników i wszystkich zagubionych "owiec" od papieża do prostytutki.Zgadza się bo wszyscy jesteśmy na swój sposób zagubieni.Dla jednych praca jako bożek dla innych nauka , ale wszyscy czegoś szukamy.Szukamy ukoronowania naszych zmagań.A gdzieś tam jest właśnie Syn Człowieczy.Obyśmy tylko zdążyli go dostrzeć. > "Zmartwychwstały" jednak przychodzi nieco inaczej - do zasługujących na niego. Do tych, którzy szukali, pytali i potrzebowali Go we własnym życiu. Ci, którzy słuchali Go w naukach i wierzyli w siebie, że pojmą = są godni by w nich zmartwychwstał.Tu mam jednak watpliwości.On przychodzi również do tych wymienionych wyżej.Jak napisałem muszą tylko go zobaczyć.Od nich zależy czy zrozumieją jego nauki i czyny.Sami w sobie muszą zmartwychpowstać by przyjąć " Zmartwychwstałego ".Innymi słowy narodzić się na nowo. > Ci ludzie nie są normalnymi, uczciwymi ludźmi. Nikt nie nauczył ich co kryje się za takimi pojęciami, które sobie przypisują dla pielęgnowania dobrego samopoczucia w samooszustwie. Krzywdzą - bo myślą, że tak jest dobrze, że nie ma innej drogi kształtowania otoczenia jak właśnie poprzez krzywdę na przemian z biernością i znieczulicą zagłuszanych używkami.> Musisz ją zachować w stosunku do siebie i pokazać innym co z tego wyniknie.Normalność. Często zastanawiam się nad tym słowem.Dochodzę do wniosku że nienormalność staje się normalnością.Im staram się być lepszym dla innych tym więcej pomyj na moim łbie ląduje.Ale są pozytywy. Niektórzy traktują mnie jak dziwaka i kosmitę.  Jednak są i tacy którzy podtrzymują we mnie wiarę w drugiego człowieka.  > To podstawowa wątpliwość umysłu. Twoje JA musi się uzasadnić i uprawomocnić. Mówiąc językiem symboli - wchodzisz na drogę urzeczywistnienia zjednania 'drzewa życia' z 'drzewem poznania dobrego i złego'. Wędrując po internecie znalazłem taki oto cytat:> "W mitycznym Raju ludzkości - jeśli wierzyć tradycji judeochrześcijańskiej - rosły dwa Drzewa: Drzewo Życia i Drzewo Poznania (dobra i zła). Biblia nie mówi nic o tym, czy rosły blisko, czy w oddaleniu od siebie. Ale w nadziejach wyznawców trzech wielkich "religii Księgi" (judaizmu, chrześcijaństwa, islamu) - przede wszystkim w ich nurtach ezoterycznych (w gnozie, mistyce i magii) - Drzewa te u kresu czasów mają stać się jednym Drzewem."Drzewo Życia i Drzewo Poznania.Chyba nie trzeba czekać kresu czasów.Łaczy je w jedno całość osoba JCH.Narodzić się na nowo , żyć by poznać alternatywę jaką oferuję Jezus.Zdaje mi się że On jest Drzewem Życia i Drzewem Poznania.Ale mogę się mylić. > Ja się za takiego uważam, ale nie dostałem darmo. To było przekonanie, że można zrozumieć tego człowieka, Boga, wszechświat i kluczowe niewiadome jawiące się na horyzoncie nauki, ale przy tym szczerze chciałem pomóc samemu sobie i skoro mógłbym uzdrowić siebie to dlaczego nie wszystkich?Hmm.Zrozumieć powiadasz? Ja jeszcze do końca Go nie rozumiem.Szukam.Ale droga jest wyboista.Zajmując się historycznymi wydarzeniami w latach 1933-1954,trudno jest zrozumieć.Zrozumieć człowieka( boską istotę) , który niszczył drugiego człowieka ( też boską istotę).Czy można zrozumieć JCH porzez pryzmat zachowań człowieka?Co by na to powiedział Jezus? > Staniesz się sędzią samego siebie. Podstawowe kryteria oceny moralnej czynu są w Ewangelii, niestety nie powiedziane wprost (interpretacje już niebawem).Sędzią samego siebie.Chyba nie będę więc obiektywny.W myśl zasady " w oku brata drzazgę widzisz a w swoim belki nie dostrzgasz"Ocena moralna czynu zawarta w ewangelii.Zgadza się chociaż nie wprost.Tu pojawia się znowu wątpliwość.Interpretacja-ile ludzkich istnień tyle wniosków.Każdy na swój sposób.Nie pojawi się wówczas konflikt? Ale czekam niecierpliwie na Twoje interpretacje. > Wobec tych samych kryteriów nie. PRAWO dotyczy każdego z osobna i każdy może je kwestionować a z UPM będzie miał nie lada kłopot. Stawiam na niemożliwość podważenia prawidłowości Kodeksu Wewnętrznego uzasadnionego logicznie, bo niby czym - logika odpada (patrz wyżej).Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.Co do prawa - to ok. Ale Kodeks Wewnętrzny ??? Przybliż mi temat. > Świadome szkodzenie sobie jest Twoją możliwością wszak sobą dysponujesz. Jeżeli kogoś tym gorszysz - zejdź mu z oczu bo wystawisz się na krytykę i pouczenia. Jeżeli je poprzesz wystawisz się na prośby o uznanie prawa do przestrzeni innych ludzi - no chyba, że oni też piją i palą - wtedy problem nie zaistnieje. Po drugie: Nie ucz nikogo tego co wiesz, że jest szkodliwe i nie obnoś się tym przed tymi, którzy się uczą.Ale ja niestety lubię palić cygara i pić piwo.Na pewno szkodzę sobie. Ale nie namawiam do tego.I coraz częściej czynię to w zaciszu mojego gabinetu.By nie razić nikogo. > Wiedząc co jest dobre a co złe - wybierasz, to nie to samo co grzech wiary i niewiedzy, który można z siebie zrzucić. PRAWDA Cię oczyści i gdy pojmiesz, że jej nie znałeś wybaczysz sobie - to będzie oczyszczenie. Uwolnienie się od grzechu zaś jest zbawieniem.> W każdym razie Jezus zadbał już by wykładnia była wspólna. Oczywiście jak wszystko podlega krytyce (oby merytorycznej)To prawda.  Pozdrawiam i czekam na Twoje interpretacje Ewangelii.
|
|
| | | | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | >Ale pozostaje kwestia wprowadzenia ich w czyn. Oczywiście że tak. Ale nie młotem i kilofem. Tu nie chodzi o pracę fizyczną - ona zrobi się sama - to sprawa technologii. Rozwój tecghnologiczny jest możliwy tylko przy poszanowaniu jego źródła. Sposób poszanowania czyli Prawo oparte na Powszechnym Kodeksie Moralnym (obecnie jeszcze nie podanym do wiadomości publicznej) jest "BIOSEM" czyli środowiskiem gwarantujacym najefektywniejszy rozwój tak jednostek jak i całych społeczeństw. Praca w "BIOSIE" i na rzecz jego korekty to czyny intelektualne a nie malowanie ławek. Wszak ławka może być w przyjętej normie w okresie 50 lat a nie zniszczona po każdej zimie. Ponadto przyjęty przez jednostkę BIOS uniemożliwia jej uzasadnienie (również wewnętrzne) "woli" zniszczenia ławki. Wojna informacyjna na polu moralności to czyny o ogromnym ciężarze gatunkowym. Ale podkreślam słowo CZYN i proponuję rozbicie: CZYN CESARSKI = FIZYCZNY (przedmiotowy) CZYN BOSKI = UMYSŁOWY (podmiotowy) Jeżeli podmiot (Duch Św.) poprzedza w działaniu przedmiot racjonalnym systemem decyzyjnym będzie OK. >Wiadomo ,że z tym to już gorzej.Dlatego czy możemy nazywać się uczniami JCH skoro mówił On " Idzcie i czyńcie podobnie".My zaś ... Nikt jeszcze tego nie zrozumiał, do wczoraj. Patrz wyżej. >Czasami nie wychodzi , innym razem nam się nie chce, innym zaś brak nam sił. No właśnie bo to są Zbytnie [Zbędne] Troski. (Mt 6,25) Nasza zapobiegliwość jest na bardzo niskim poziomie. Brak solidarności w działaniu potęgowany przez pogańską kulturowość ( z fałszywą religijnością na czele) sprawia, że zachowujemy się niezdarnie bo system społeczny jest fatalnie (choć z czasem coraz lepiej) zorganizowany i mało tego wspiera czynniki destrukcyjne, gdyż nie znalazł jeszcze (do wczoraj) na nie skutecznego sposobu. Okiełznuje je ale zbyt intuicyjnie, udaje i odwraca się miast stawić im czoła wypowiadając wojnę ideologiczną. Myślę, że do tej pory nie wiedział jak bo nie wiedział co jest wartością i czego warto bronić. Nie wiedział co jest celem więc nie było racjonalnej podstawy do tworzenia strategii osiągniecia celu zgodnie z Kodeksem, którego nie respektował, nie znał i nie potrafił przeto stosować. >Same chęci i przemyślenia nie wystarczą . Stąd moje pytanie: czy jestem godny ba , czy my jesteśmy godni nazywać uczniami JCH?Obyśmy nie popadli w samozachwyt. Osobiście popadłem we wstrząs, potem strach, potem zachwyt nad filozofią Jezusa, potem w samozachwyt, z którego szybko wyleczył mnie Ten, który jest jego autorem. Po przemianie Jezus zwraca się już do Ciebie bezpośrednio z Bibli, nie ma żadnych głosów schizofrenicznych tylko Jego duch nad morzem wątpliwości, dróg i możlwości konstrukcyjnych. Będziesz chodził po wodzie. Będziesz rozumiał wszystko co dotyczy Twojej osoby i innych Tobie podobnych. Będziesz miał właściwy stosunek do niewiadomych czyli ZŁA osobistego, które będziesz chciał poznać i unicestwić - by wygrać dla siebie i innych. Dlatego Jezus mówi "Nie lękajcie się - po prostu JEST JAK JEST i od Was zależy czy będzie lepiej, bo Ojciec Niebieski dał Wam wolność decydowania" Co ztego wynika względem Ojca? Równie dodrze mógł zginąć w bólach rodzenia a może zbiera informacje i czeka - jeśli ktoś koniecznie chce go pozdrowić to niech pośle sygnał we wszechświat z życzeniami na dzień Ojca i wraca do realizacji wytycznych na spokojnie i bez zbędnej euforii czy nadmiernego popadania w mistykę przy źle zdefiniowanych symbolach. >A gdzieś tam jest właśnie Syn Człowieczy.Obyśmy tylko zdążyli go dostrzec. Każdy racjonalista przyzna, że jest to konieczność. Powie: "Słuchaj no, Totusie, liczą się argumenty, logika, wiedza, rozum więc masz tu pytania, na które nie znaleziono jednoznacznej odpowiedzi, której nie dało by się obalić w oparciu o powyższe..." i przekona się szybko, że pyta sam siebie, ze to w istocie jego BIOS jego wewnętrzny spór jest przedmiotem analizy, która wymaga szczerości wobec siebie - da się, trzeba U-wierzyć i skończyć z kultem niewiadomych. >Tu mam jednak watpliwości.On przychodzi również do tych wymienionych wyżej.Jak napisałem muszą tylko go zobaczyć.Od nich zależy czy zrozumieją jego nauki i czyny.Sami w sobie muszą zmartwychpowstać by przyjąć " Zmartwychwstałego ".Innymi słowy narodzić się na nowo. i to jest droga biblijna rodzaju ludzkiego i jednostki ludzkiej zarazem. Człowiek staje się własnym autorytetem moralnym jeżeli przyjmie zdolność odróżniania dobra od zła. Staje się wtedy człowiekiem wolnym od grzechu i jednocześnie mając w naturze umocniony Jezusem szacunek do Siebie i własnego JA nie będzie potrafił uzasadnić chęci czynienia zła. Będzie mógł ale nie wiadomo po co? Byłoby to logicznie nonsensowne, ale teraz uwaga - szacunek do Siebie wyklucza poddanie się ślepej woli zwierzęcia ludzkiego, które jest zagrożeniem. Bóg jest Panem zwierząt i decyduje o ich życiu. Zwierze ludzkie nie jest partnerem dla Syna Bożego. Jest problemem z którym uczeń Jezusa idzie walczyć i nadstawiać boskie policzki, ALE nie cesarskie, nie fizyczne, tych nie wolno !!!. Nad brakiem możliwości dyplomatycznych możemy bardzo ubolewać i w tym również nad koniecznością użycia broni ostatecznej jaką jest przemoc fizyczna wobec istot myślących, będąca zarazem naszą porażką i zobrazowaniem ciężkich zaniedbań (w sensie oświeconego jutra). Zgodzisz się? c.d.n.
|
|
| | | | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | >Zdaje mi się że On jest Drzewem Życia i Drzewem Poznania. Ale mogę się mylić. Jest Drzewem Poznania przekazanym dla Drzewa Życia. Jest sprawą dyskusyjną czy w akcie łaski czy z konieczności. Stawiam jednak na stałe cechy BYTU charakteryzujące jego trwanie i wynikającą koniczność z faktu istnienia tzw. PRAWDY BYTOWEJ, której wszystko podlega i skazane jest na istnienie bezwzględne. "Wola Podmiotu" w tym się zawiera bo musi i czyjeś chciejstwo nie zmieni fundamentu. Wynika z tego, że przyjęcie fałszu kaleczy podmiot i jest jak w naszym przypadku "memetycznym czy informacyjnym wirusem". Jeżeli masz go w BIOSIE to polecam "Dobra i zła budowla" (Mt 6,24) >Hmm.Zrozumieć powiadasz? Ja jeszcze do końca Go nie rozumiem. Potrzebujesz czasu i dobrej woli. >Szukam.Ale droga jest wyboista. Bądź krytyczny rozumowo "do bólu" - nic na wiarę. >Zajmując się historycznymi wydarzeniami w latach 1933-1954,trudno jest zrozumieć. Zrozumiesz czym grozi odrzucenie omawianego schematu. >Zrozumieć człowieka( boską istotę) , który niszczył drugiego człowieka ( też boską istotę). Będziesz czuł się dziwnie, bardzo dziwnie ale to minie. >Czy można zrozumieć JCH porzez pryzmat zachowań człowieka?Co by na to powiedział Jezus? Bez "boskiego schematu" nie ogarniasz całości i nie wiem czy można było dojść do niego bezinterwencyjnie (ze strony Ojca). Jeżeli tak to chwała na wieki ludzkim filozofom, którzy wykazali się takim geniuszem i sprytem. Przyjmując takie założenie, aż nie chcę myśleć nad tym co czuli będąc w tak ohydnych czasach świadomi tego co my teraz odkrywamy na nowo. >Sędzią samego siebie. Chyba nie będę więc obiektywny. A kto będzie i na jakiej podstawie? A jeśli będzie to czemu nie uczono Cię byś był podobny do niego? >Nie pojawi się wówczas konflikt? Obowiązki mnie wzywają więc nie zdążę wiecej teraz napisać. Burza jest nieunikniona. Zawalą się fałszywe światopoglądy jeśli tylko przyjdą popatrzeć i posłuchać. Runie babilon jako konsekwencja miłości nie jako obiekt na celowniku nienawiści. >Pozdrawiam i czekam na Twoje interpretacje Ewangelii. Ja również i wkrótce przekonasz się, że już zacząłem tylko mało kto jest to w stanie dostrzec, zgodnie z proroctwem i cóż jego logiką, jedną i tą samą wszędzie pochodną istnienia BYTU, który nie ma początku ani końca.
|
|
 | | sanko (55 punktów) |  taaaa. no to czesc.
|
|
 | | Deltec (215 punktów) | Totus to zaiste czlowiek o zabawnych pogladach. Jego uwielbienie do Jezusa oraz stojaca na przeciwko i kipiaca pianą z ust awersja do kleru, kaze postawic go w szeregu z ruchem Swiadkow Jechowy, ktorzy zdaja sie miec bardzo podobne poglady. Wydaje sie wiec, ze Totus albo jest, albo byl SJ i ta wlasnie filozofie zycia chce forumowiczom przekazac.
Osobiscie zastanawiam sie, jak mozna uprawiac podniety roznego typu za sprawa czlowieka, tj Jezusa, o ktorym w zasadzie nic nie wiadomo. Bo przeciez to, co napisane jest w Bibli, raczej, bez wczesnej wieloletniej indoktrynacji, nie pozwala na dobrowolne i intelektualne plaszczenie sie przed krzyzem. Jezus zdawal sie byc popędliwym, bardzo agresywnie nastawionym na dialog z myslacymi odmiennie, straszacym mekami i zemsta buntownikiem. Dziwne to milosierdzie. Oczywiscie, w stosunku do starotestametowego Jechowy, Jezus, jako bog, byl niezwykle milosierny - wszak nie wycinal w pien wszystkich i wszedzie. W obliczu tylu sprzecznosci cech charakteru Jezusa, ktore w Biblii znajdujemy, nie jest rzecza zla pozwolic mu, aby pokryla go ta sama warstwa kurzu, spod ktorej lekko zaledwie widoczny jest juz Zeus i inni.
Kazdy czlowiek wybiera taki system wartosci, jaki zadosc czyni jego potrzebom intelektualnym. Zatem tylko powszechny brak zrozumienia potrzeby ksztaltowania wlasnego swiatopogladu przez sasiada, zdaje sie byc poczatkiem pelnych spieć dyskucji na temat "co jest lepsze? jezus czy nirvana?". Wsluchanie sie w poglady drugiego czlowieka wydatnie pomaga w poznaniu go. Jezus tego nie rozumial i nie rozumie tego nikt, kto próbuje za pomoca takich, czy innych srodkow narzucic innym swoj punkt widzenia, zyskujac tym samym, w obliczu wlasnych watpliwosci, potwierdzenie slusznosci owego punktu - a tak wlasnie czynia przywodcy religijni roznorakich frakcji, w naszym kontekscie geograficzno historycznym z Katolikami na czele.
Bez cienia watpliwosci: jest rzecza dobra wyrazac swoje poglady i pozwolic innym, by wybrali z nich to, czego potrzebuja, oraz czerpac z pogladow innych ludzi to, czym sami chcielibysmy dopelnic swoj sposob postrzegania. Wszelkie inne formy "nabywania" systemow wartosc skutkowac beda tylko i wylacznie atakami zawisci, agresji i pochodnych tych dwoch.
xx
|
|
|  | | Totus (1201 punktów) | > Totus to zaiste czlowiek o zabawnych pogladach.No to pośmiejmy się razem, poniżej.  > Jego uwielbienie do Jezusa oraz stojaca na przeciwko i kipiaca pianą z ust awersja do kleru, kaze postawic go w szeregu z ruchem Swiadkow Jechowy, ktorzy zdaja sie miec bardzo podobne poglady.Jakiż piękny konstrukt zbudował Pan na bazie dwóch spostrzeżeń. Wprowadźmy jednak elektrody i : "uwielbienie" zastępujemy szacunkiem, czyli ulicznym "byciem na TAK", "awersja" zastępujemy pogardą, czyli ulicznym "byciem na NIE". Oczywiście to nie wyjaśnia jeszcze przyczyn logicznego myślenia, bo: > Wydaje sie wiec, ze Totus albo jest, albo byl SJ i ta wlasnie filozofie zycia chce forumowiczom przekazac."SJ albo ~SJ" - oto jest pytanie... no chyba, że wierzymy (uwielbiam to słowo), iż ~SJ jest wykluczone, tak jak ~religijność Jezusa > Osobiscie zastanawiam sie, jak mozna uprawiac podniety roznego typu za sprawa czlowieka, tj Jezusa, o ktorym w zasadzie nic nie wiadomo.Można jednak obliczyć jakie jest prawdopobieństwo, że był blondynem. Choć dla roli jaką pełni w wielu domach na obrazku nad łóżkiem mógłby być i brunetem. Kwestia osobistych preferencji wyznaniowych. > Bo przeciez to, co napisane jest w Bibli, raczej, bez wczesnej wieloletniej indoktrynacji, nie pozwala na dobrowolne i intelektualne plaszczenie sie przed krzyzem.W wieku 33 lat, przy pełnej sprawności seksualnej i wydajnościowej ukrzyżowanie tak przystojnego mężczyzny świadczy, że komuś podpadł no i chyba jak Pan słusznie zauważa: > Jezus zdawal sie byc popędliwym, bardzo agresywnie nastawionym na dialog z myslacymi odmiennie, straszacym mekami i zemsta buntownikiem. Dziwne to milosierdzie.Współczesne kolorowe trendy tolerancji być może nie były mu znane, mam na myśli ideę przewodnią "ustępuj głupiemu" albo "pokój ludziom myślącym inaczej i o innej logice" albo jak mawiali ostro zakręceni ziołem hipisi "PIS, bracie, PIS" > Oczywiscie, w stosunku do starotestametowego Jechowy, Jezus, jako bog, byl niezwykle milosierny - wszak nie wycinal w pien wszystkich i wszedzie.O ile wiem, Szatan był monobóstwem ale rzeczywiście, muszę przytaknąć, nie wycinał szatana w ludziach "wprost" tylko "w kooperacji" - a więc miał coś z racjonalisty. > W obliczu tylu sprzecznosci cech charakteru Jezusa, ktore w Biblii znajdujemy, nie jest rzecza zla pozwolic mu, aby pokryla go ta sama warstwa kurzu, spod ktorej lekko zaledwie widoczny jest juz Zeus i inni.Uważam, mimo wszystko, że poszukiwania powinny jednak trwać. Kto wie może w grobie, jakimś cudem przetwało DNA, mimo, że kurz pokrył je bez naszej zgody. > Kazdy czlowiek wybiera taki system wartosci, jaki zadosc czyni jego potrzebom intelektualnym.O czym Pan pisze? Cóż to za nagły przeskok tematyczny? > Zatem tylko powszechny brak zrozumienia potrzeby ksztaltowania wlasnego swiatopogladu przez sasiada, zdaje sie byc poczatkiem pelnych spieć dyskucji na temat "co jest lepsze? jezus czy nirvana?".Udam, że nie wiem i zapytam a co ma Jezus do kształtowania światopoglądu? > Wsluchanie sie w poglady drugiego czlowieka wydatnie pomaga w poznaniu go.Banał, choć jeżeli kler mocno Pana przekonał, że Jezus jednak nie był człowiekiem, to współczuję. Wszak Bóg jest nieodgadnioooony i kiedy mówi po łacinie lub aramejsku powinno się odmawiać modlitwę z wstawką "nie godnym" równie częstą jak typowy marynarski przecinek. > Jezus tego nie rozumial   > i nie rozumie tego nikt, kto próbuje za pomoca takich, czy innych srodkow narzucic innym swoj punkt widzenia,A tak można? Myślałem, że każdy człowiek ma własny punkt widzenia. > Bez cienia watpliwosci: jest rzecza dobra wyrazac swoje poglady i pozwolic innym, by wybrali z nich to, czego potrzebuja, oraz czerpac z pogladow innych ludzi to, czym sami chcielibysmy dopelnic swoj sposob postrzegania.A więc jednak nie chodzi o kolor włosów? Nie mógł Pan od tego zacząć? Albo dostosować się do tych znakomitych wytycznych by w praktyce tego postu: NIE BYŁY PUSTOSŁOWIEM ? > Wszelkie inne formy "nabywania" systemow wartosc skutkowac beda tylko i wylacznie atakami zawisci, agresji i pochodnych tych dwoch.Jest jeszcze uczucie strachu, które oby w tym roku przeniknęło polski i światowy kler: "Złota myśl Racjonalisty Autor: ks. prof. Michał Czajkowski Cieszę się, gdy ktoś jest blisko Boga, ale lękam się, gdy staje się zbyt pewnym siebie rzecznikiem Pana Boga wobec innych." Data dodania: 2005-06-04 Jest to strach o zmianę z pogardy jednostki wobec sekty żydowsko-katolickiej w pogardę większości społeczeństwa wobec niej. Ale to wymaga zmiany przyzwyczajeń i odmemienia szufladek. Pozdrawiam.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|