Racjonalista - Strona głównaDo treści
Teologia zdrowego rozsadku

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
15-01-2006 04:32outsider (2469 punktów)Teologia zdrowego rozsadku
Bogowie sa jacy są - wiedziano to od dawna i respektowano. Bogowie uczynili wieprzowinę miesem niebezpiecznym w gorącym klimacie, penisa nieobrzezanego podatnym na przykre infekcje, kazirodztwo kiepskim sposobem rozmnażania się - honorowano owe boskie kaprysy bez szemrania, przynajmniej do pewnego czasu. Potem jednak - czy to aby zmniejszyć wysiłek zbrojny przy podporządkowywaniu swoim bogom sasiadów, czy ot tak, z rodzącej się potrzeby etyki uporządkowanej - zaczęto poszukiwać dowodów, że bogowie nie tylko ludzi przewyższają, ale i dorównują im pod każdym wzgledem. Ponieważ przywykliśmy jakoś swoje własne postępowanie uzasadniać - zaczęto uzasadniać i to, co wczesniej jawiło sie jedynie boskim kaprysem.

I zaczeto przypisywać bogom nadludzką (ale tym samym i ludzką w sensie możliwosci porównania) mądrośc, nadludzką dobroć, miłośc do ludzi wreszcie. Bogom to potrzebne nie było - ludziom tak; nie wszystko wszak dało się spójnie uzasadnić, pozostało zatem pojęcie boskiej niepojętości w sprawach tych czy owych, a obok niego teodycee wszelakie, tłumaczące zło koniecznością: nie było to złe, bo w sumie jakoś ćwiczyło umysły.

Tak jednak przyzwyczailiśmy sie do myśli o bogach rozumnych i dobrych, żeśmy gotowi wypowiedzieć wręcz posłuszeństwo bogom, którzy są jacy są - to była może prapierwocina myśli demokratycznej, choć droga do wyboru bogów rządzących i opozycyjnych jest długa a może i nieskończona; bogowie bowiem są jacy są i niczego ponadto powiedzieć się o nich nie da - sprawili że wieprzowina... i nie nam pytać dlaczego albo po co.

Gorzej tylko kapłanom. Ci stali niegdyś jednoznacznie po stronie człowieka (bo bogowie są, jacy są) - im bardziej jednak po stronie boskiej jawiła sie im ponadludzka mądrość i dobroć, tym bardziej przechodzili na stronę bogów przeciw ludziom (bo przejśc na strone silniejszego to zdrada - na stronę lepszego i mądrzejszego jednak, to po prostu trafny wybór); ze sprytnych taktyków pozwalających stronie słabszej nie przegrać do końca dzieki białemu wywiadowi majacemu pewną wiedzę o boskich tajemnicach, z sił ludzkiej samoobrony przed bogami którzy sa jacy są stali się nadzorcami stada, plenipotentami bogów mądrych, dobrych i sprawiedliwych. Tym samym jednak zaniedbali białego wywiadu i coraz mniej znają ustalone dla nas przez bogów reguły gry. A te zmieniają się - choćby dlatego, że my - boskie dzieło - zmieniamy sie coraz bardziej.

tekst ten umieściłem wcześniej na innym forum pod moim tamtejszym nickiem steppenwolf
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

bulak_r
   Na jakim forum? Tak pytam z ciekawości o dyskusję jaka mogła się pojawić...
   Pozdrawiam
outsider (2469 punktów)
Na niewielkim forum Onetu - z grupy tzw. forów prywatnych - podzielonym światopoglądowo mniej więcej pół na pół. Ale dyskusja się nie pojawiła - piszę o tym tylko dlatego aby ktoś mi nie zarzucił plagiatu.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
zima (560 punktów)
O ile rozumiem formułujesz zarzut, że kapłani zbytnio odeszli od realiów.
Że zapomnieli, iż kiedyś obrzędy powstawały by pomóc ludziom, których napotykały kłopoty. Kłopoty przynoszone przez życie.
Prewencja wobec potencjalnych niebezpieczeństw, którą dawała religia, gdzieś się roztopiła.
Zgadzam się z tym, że dziś owe pozytywne czynniki topnieją do minimum (w sensie statystycznym do minimum, gdyż mogą zdażyć się miejsca wyjątkowe).
/-------------------------------------------------------------
Ad infinitum czy ad infernum?
Ł."Szaman" M. (563 punktów)
>Bogowie są jacy są - wiedziano to od dawna i respektowano.

Z tym respektowaniem to przecież różnie pewno bywało i dawno

>Bogowie uczynili wieprzowinę mięsem niebezpiecznym w gorącym klimacie, penisa nieobrzezanego podatnym na przykre infekcje, kazirodztwo kiepskim sposobem rozmnażania się - honorowano owe boskie kaprysy bez szemrania, przynajmniej do pewnego czasu. Potem jednak - czy to aby zmniejszyć wysiłek zbrojny przy podporządkowywaniu swoim bogom sąsiadów, czy ot tak, z rodzącej się potrzeby etyki uporządkowanej - zaczęto poszukiwać dowodów, że bogowie nie tylko ludzi przewyższają, ale i dorównują im pod każdym względem.

A co jeśli było na odwrót, jakoby "ewolucja" ta przebiegała w kierunku odwrotnym, najpierw dorównywali nam, później dopiero zaczęli nas przewyższać. Porównajmy bogów antycznych z chrześcijańskim. Ci pierwsi więcej mają cech ludzkich niż ten drugi, przebywający daleko w niebie i większą władzę posiadający. Owszem, można by mówić o tym, iż ten drugi nam nie dorównuje, ale od tej funkcji ma przecież Syna ... bliższego nie dość że bogom antycznym to i nam samym. Moglibyśmy przywołać jeszcze wcześniejszego boga Żydów, ale przecież i on zdaje się być mniej subtelnym i wyniosłym od Boga chrześcijan.

>Ponieważ przywykliśmy jakoś swoje własne postępowanie uzasadniać - zaczęto uzasadniać i to, co wcześniej jawiło się jedynie boskim kaprysem.

A jednak bogowie antyczni podlegali Mojrze. Co więcej Andrzeju, im bogowie starsi, im bardziej sięgniemy w historyczną przeszłość, tym bogów bardziej podatnych na manipulację magiczną odnajdziemy, podatnych na nią z powodu ich większej bliskości wobec rzeczywistości i bliskości kapryśnym ludziom, a przynajmniej większego podobieństwa tak tej pierwszej jak tym drugim, ów ludziom, którzy częściej niż miało to miejsce później wybierali drogę ofiary materialnej czy rytuału mających na celu zmanipulowanie boga, nagięcie jego woli do naszej. Wszak popularniejsze w czasach dopiero późniejszych słowo (modlitwę) i myśl (kontemplację) możemy uznać w ramach myślenia religijnego za wznioślejsze od manipulacji materią ... choć prymitywna pieśń rytualna może i wznioślejsza od kontemplacyjnej modlitwy ... nie wiem ... ale czy jej funkcją była manipulacja bóstwa? ... też nie wiem ... bo chyba jednak bardziej wyrazem jego odczucia ... ale nie wiem ...

>I zaczęto przypisywać bogom nadludzką (ale tym samym i ludzką w sensie możliwości porównania) mądrość, nadludzką dobroć, miłość do ludzi wreszcie. Bogom to potrzebne nie było - ludziom tak;

Stara i wyświechtana myśl każe jednak przypomnieć, iż Bóg bez wyznawców, niczym król bez poddanych, jest nikim

>Tak jednak przyzwyczailiśmy się do myśli o bogach rozumnych i dobrych, żeśmy gotowi wypowiedzieć wręcz posłuszeństwo bogom, którzy są jacy są - to była może prapierwocina myśli demokratycznej,

Szalenie ciekawa myśl Andrzeju ...

>choć droga do wyboru bogów rządzących i opozycyjnych jest długa a może i nieskończona; bogowie bowiem są jacy są i niczego ponadto powiedzieć się o nich nie da - sprawili że wieprzowina... i nie nam pytać dlaczego albo po co.

Ładna myślowa pętla Ale przecinając ją niczym podążający na wschód Aleksander węzeł gordyjski [ ;P ], pomyślałem o sięgających swymi korzeniami IX-VI w.p.n.e (a więc tylko nieco młodszych od judaizmu) dualistycznych koncepcjach perskich (vide Zaratusztra, o którym zdaje się całkiem niedawno w oryginale czytałeś) mówiących o świecie jako o arenie walki (a nawet wojny) dwóch klasycznie antagonistycznych Bogów, boga dobra i światła i boga zła i ciemności ... choć jest prawdą, że prawdziwie rządzić mógł jeden, ten pierwszy, mający u kresu czasów odnieść ostateczne zwycięstwo. Być może więc, długa droga o której piszesz w ogóle nawet w swej nieskończoności nie istnieje ... niczym Bóg (?) ... a mnie Aleksandrowi czas już z Persji zawrócić, za Indus się nie zapuszczać i wrócić tym samym cały i zdrów, nie potrafiąc już jednak odtworzyć na powrót Twej pętli

>Gorzej tylko kapłanom.

No bez wątpienia

>Ci stali niegdyś jednoznacznie po stronie człowieka (bo bogowie są, jacy są) - im bardziej jednak po stronie boskiej jawiła się im ponadludzka mądrość i dobroć, tym bardziej przechodzili na stronę bogów przeciw ludziom (bo przejść na stronę silniejszego to zdrada - na stronę lepszego i mądrzejszego jednak, to po prostu trafny wybór);

A być może postanowili stać się pośrednikami wypełniającymi lukę pomiędzy ludźmi a coraz bardziej "uciekającymi" im bogami, swoistymi łącznikami ... wywiadem jak piszesz poniżej.

>ze sprytnych taktyków pozwalających stronie słabszej nie przegrać do końca dzięki białemu wywiadowi mającemu pewną wiedzę o boskich tajemnicach, z sił ludzkiej samoobrony przed bogami którzy są jacy są stali się nadzorcami stada, plenipotentami bogów mądrych, dobrych i sprawiedliwych. Tym samym jednak zaniedbali białego wywiadu i coraz mniej znają ustalone dla nas przez bogów reguły gry.

A może to bogowie ciągle coraz wyżej/dalej "uciekają", wysubtelniają się i oddalają od człowieka i coraz trudniej się o nich komukolwiek i czegokolwiek dowiedzieć i stąd...

>A te [reguły gry - Sz.] zmieniają się - choćby dlatego, że my - boskie dzieło - zmieniamy się coraz bardziej.

Hmmm ... a więc może i my uciekamy od bogów, albo próbujemy ich nieudolnie gonić ... tym samym znów doszliśmy Andrzeju do Big Bang I w ramach tejże metafory, my może jednak bliżej środka wybuchu, początku ... i to stąd nasze ogniście piekielne (?) cierpienia nieznane bogom, bogom zbyt już odległym, ostygłym, uciekającym coraz szybciej, zapomnianych tak przez nas jak i przez początek stworzenia, który zapomnieli już nawet oni ... a może nigdy go nie poznali, bo i stworzenie naszym a nie ich dziełem

Tom wykombinował

Świetny wątek Andrzeju
Pozdrawiam, z nadzieją na dalszą kontynuację myśli i rozważań


Są dusze, których sam Bóg nie mógłby zbawić, nawet gdyby ukląkł i modlił się za nie -
- E. Cioran

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365