Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nierówność między ludźmi a religia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
16-01-2006 17:29Kott (140 punktów)Nierówność między ludźmi a religia
Żywoty ludzkie nie są sobie równe, żadna to nowina. Jeden rodzi się w ubóstwie i kona w czworakach, drugi otoczony jest kosztownościami, dorasta i umiera wśród zbytków.
Sprawy materialne to tylko jedna z dziedzin, w których nie ma równości - niesprawiedliwość panuje wszędzie. Intelekt, wygląd, bogactwo życia wewnętrznego i emocji i tak... ad inf. Nie jest prawdą, że każdy ma jakiś talent, a nawet jeśli - różnice w ogólnym bilansie i tak pozostają.
Jak tłumaczy to religia? Ano ma (jak zwykle - pseudo) sposoby.
Po pierwsze - "wszystko zostanie wynagrodzone cierpiącym w niebie". OK, w porządku. Pytanie jednak pozostaje wciąż to samo - czymże jeden jest lepszy od drugiego aby tutaj cierpieć nieznośnie (a niektórym się taka skóra trafia)? Weźmy przykład - dwóch gorliwych wierzących, Afrykanin i w miarę bogaty człowiek z Zachodu. Obaj porzucają wszystko dla Sprawy, przez ucho igielne przechodzą, a drugi i tak ma lepiej, bo mu państwo siłą do gęby żarcie wpycha.
Czyżby mieli mieć inne niebo? A za co? - zapyta drugi - przecież gdybym był Afrykaninem, postąpiłbym tak samo. Etyka intencji mówi, że nagrodę mają mieć obaj tą samą, a co sobie pierwszy użył to jego...
Po drugie - powiada - "ten komu dostało się gorzej ma w rzeczywistości lepiej" (cierpienie rozwija...). Aha. No więc dlaczego nie mam się iść powiesić, bo jestem ładny i inteligentny (załóżmy)? Na całą wieczność będę gorzej rozwinięty, na całą (jeśli ktoś nie wierzy że w momencie śmierci ustala się nasza pozycja w Niebie niech spróbuje powiedzieć proboszczowi swojemu, że kiedyś zrówna się z Matką Boską)...
Taka argumentacja to zwykły mechanizm obronny umysłu...
I tak dalej, i tak dalej. Nic nie tłumaczy tego, dlaczego zostałem umieszczony na starcie na takim szczeblu w drabinie bytów Tomasza z Akwinu a nie innym. I choć mogę się wspinać - i tak góry nie dogonię.

Aż się chce - jak Nietzsche - publicznie pozazdrościć Stendhalowi jego słów: "Jedynym usprawiedliwieniem Boga jest to, że nie istnieje".
Skurczysyn, ubiegł mnie.
Kott
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

zima (560 punktów)
Joseph Conrad znalazł inny sposób radzenia sobie z tym chaosem.
Religia nie jest konieczna by poradzić sobie z zastaną sytuacją.
/---------------------------------------
Ad infinitum czy ad infernum?
Totus (1201 punktów)
>Religia nie jest konieczna by poradzić sobie z zastaną sytuacją.
A jeżeli przychodzę i zastaję religię?
zima (560 punktów)
>>Religia nie jest konieczna by poradzić sobie z zastaną sytuacją.
>A jeżeli przychodzę i zastaję religię?
Znaczy gdzie? W zwojach mózgowych pod czaszką?
Jeśli na zewnątrz, to można sobie bez niej radzić. Religia nie jest uwarunkowaniem biologicznym, bez którego nie da się żyć.
/---------------------------------------------
Ad infinitum czy ad infernum?
Radomirski

>Znaczy gdzie? W zwojach mózgowych pod czaszką?
Dokładnie tam!
>Jeśli na zewnątrz, to można sobie bez niej radzić. Religia nie jest uwarunkowaniem biologicznym, bez którego nie da się żyć.
Chodzi o to, że bez religii żyć się nie da.Spójżmy na ateistów,przecież i oni mają swoje świętości,swoje dogmaty,swoje rytuały.Pokaż mi społeczeństwo bez religii,jakąkolwiek wspólnotę bez elementów religijnych.
>/---------------------------------------------
>Ad infinitum czy ad infernum?
zima (560 punktów)
Religia to ustrukturyzowane wierzenia i rytuały.
Na pewno nie chcesz powiedzieć, że rodzimy się z ta strukturą pod czaszką.
Dalej, co to znaczy, że ateiści mają swoje wierzenia i ideały- czy to jest religia (co do 'dogmatów' innych niż aksjomaty i rytuałów się nie zgadzam)? Moim zdaniem nie.
Nie każde wierzenie jest religią. Nie każda ideologia.
Z tego punktu widzenia wystarczyłoby wskazać pewną grupę, a nawet pojedyńczą osobę niewierzącą by pokazać, że można żyć bez religii.
To co twierdzisz (że mamy pod czaszką religię) jest przerażające. To tak jakbyś mówił, że niemożliwe jest posługiwanie się rozumem w każdej sprawie. Że nad niektórymi sprawami człowiek nie potrafi myśleć. Wskaż mi taką sprawę, a podasz argument, że religia jest pod czaszką.
/----------------------------------------
Jeśli wykluczy się wszystko co niemożliwe, to to co pozostanie, choćby najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą.
Konowal (6291 punktów)
nieskończoność

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
zima (560 punktów)
>nieskończoność
Czyżbyś nie miał w szkole matmy?
/-----------------------------------
Ad infernum ad infernum....
Konowal (6291 punktów)
>>nieskończoność
>Czyżbyś nie miał w szkole matmy?
miałem

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Radomirski (13 punktów)
>Religia to ustrukturyzowane wierzenia i rytuały.
Masz racje.
>Napewno nie chcesz powiedzieć, że rodzimy się z ta strukturą pod czaszką.
Zależy jak zrozumiemy tą strukturę, jeśli jako społeczną,konkretną-to oczywiście,że nie.Ale jeżeli będziemy ją widzieli jako jeden ze sposobów myślenia,to każdy człowiek,racjonalista także,się nim posługuje-tak jesteśmy skonstruowani.
>Dalej, co to znaczy, że ateiści mają swoje wierzenia i ideały- czy to jest religia (co do 'dogmatów' innych niż aksjomaty i rytuałów się nie zgadzam)? Moim zdaniem nie.
A czym jest negacja Boga?Nie wynika ona przecież z aksjomatów
>Nie każde wierzenie jest religią. Nie każda ideologia.
Tak,w instytucjnalnym sensie,ale każde wierzenie jest religijne,bo odwołuje się do jakiegoś Sakrum.A ideologia to po porostu instrumentalnie wykorzystywane wierzenie.
>Z tego punktu widzenia wystarczyłoby wskazać pewną grupę, a nawet pojedyńczą osobę niewierzącą by pokazać, że można żyć bez religii.
Domyślam się,że jesteś niewierząca.Odpowiedz sobie szczerze,czy nie ma w twojm życiu świętości,rzeczy tak ważnych i oczywistych,że bezdyskusyjnych?Czy nie obchodzisz swoich świąt,tzn.takich okresów w twojm życiu,które są dla ciebie ważne?Czy z bliskimi,nie masz ważnych,swoistych i być może tylko wam znanych zwyczajów,które stają się rytułami,ponieważ odwołują się do wspólnych wartości?
>To co twierdzisz (że mamy pod czaszką religię) jest przerażające. To tak jakbyś mówił, że niemożliwe jest posługiwanie się rozumem w każdej sprawie. Że nad niektórymi sprawami człowiek nie potrafi myśleć. Wskaż mi taką sprawę, a podasz argument, że religia jest pod czaszką.
Dlaczego religia(tzn.myślenie religijne) jest przerażająca?
Nie w każdej sytuacji człowiek myśli.Gdy ktoś chce cię uderzyć,uchylasz się(reagujesz),a nie rozmyślasz.
Co do spraw.Zależy jak zdefiniujemy myślenie,jeśli jako działanie wyższych ośrodków mózgu,to nie ma takich spraw.Jeśli natomiast rozum ujmiemy w kategorie logiki,czy nawet szerzej racjonalności,to owych spraw nie do pomyślenia jest mnóstwo.Czy bóg istnieje?Jaki jest sens życia?Dlaczego akurat mnie potrącił samochód?
Odpowiedzi będą zależały od tego jacy jesteśmy(od naszych postaw),a nie od poprawnie przeprowadzonych dowodów.
>/----------------------------------------
>Jeśli wykluczy się wszystko co niemożliwe, to to co pozostanie, choćby najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą.
Piękne wyznanie wiary.
zima (560 punktów)
>>Religia to ustrukturyzowane wierzenia i rytuały.
>Masz racje.
>>Napewno nie chcesz powiedzieć, że rodzimy się z ta strukturą pod czaszką.
>Zależy jak zrozumiemy tą strukturę, jeśli jako społeczną,konkretną-to oczywiście,że nie.Ale jeżeli będziemy ją widzieli jako jeden ze sposobów myślenia,to każdy człowiek,racjonalista także,się nim posługuje-tak jesteśmy skonstruowani.
Przecież na początku przyznałeś, że religia to ustrukturyzowane rytuały i wierzenia. Chcesz powiedzieć, że rodzimy się z nimi??
>>Dalej, co to znaczy, że ateiści mają swoje wierzenia i ideały- czy to jest religia (co do 'dogmatów' innych niż aksjomaty i rytuałów się nie zgadzam)? Moim zdaniem nie.
>A czym jest negacja Boga?Nie wynika ona przecież z aksjomatów
Bóg nie równa się religia. Neguje się możliwość stwierdzenia, że istnieje. A także sensowność kształtów w jakie ubiera go religia. Na przykład wiemy, że Bóg nie mieszka w Niebie, bo go radary nie wykrywają.
>>Nie każde wierzenie jest religią. Nie każda ideologia.
>Tak,w instytucjnalnym sensie,ale każde wierzenie jest religijne,bo odwołuje się do jakiegoś Sakrum.
Napisz coś o tymsakrum w kontekście niereligijnej ideologii, to będę miał punkt zaczepienie do dyskusji. Na razie mam za mało informacji na ten temat by nie gubić się w domysłach.
>A ideologia to po prostu instrumentalnie wykorzystywane wierzenie.
I zapewne możesz to udowodnić w stosunku do wszystkich ideologii??
>>Z tego punktu widzenia wystarczyłoby wskazać pewną grupę, a nawet pojedyńczą osobę niewierzącą by pokazać, że można żyć bez religii.
>Domyślam się,że jesteś niewierząca.
Nie jestem kobietą, co da się sprawdzić w informacjach o uczestnikach forum. Pierwszy odniósł sie do mnie jak do kobiety Konował. Wytknąłem mu nierzetelność argumentacji w wątku o równouprawnieniu kobiet i od razu stałem się wojującą feministką. Dla niego oczywiście. Nie wyprowadzam go z błędu, bo tak jest zabawniej. Zresztą takie rzeczy można sprawdzić klikając na konto użytkownika, ale Konował przejawia płytkość nie tylko w dyskusji.
>Odpowiedz sobie szczerze,czy nie ma w twojm życiu świętości,rzeczy tak ważnych i oczywistych,że bezdyskusyjnych?
Kurcze, aż tak łatwo podpinać wszystko pod świętość. Coś ta świętość powszednieje bardzo, profanuje się rzekłbym.
>Czy nie obchodzisz swoich świąt,tzn.takich okresów w twojm życiu,które są dla ciebie ważne?Czy z bliskimi,nie masz ważnych,swoistych i być może tylko wam znanych zwyczajów,które stają się rytułami,ponieważ odwołują się do wspólnych wartości?
Jakoś nie widzę charakteru religijnego w schematach, które tworzymy by ułatwiać sobie życie.
>>To co twierdzisz (że mamy pod czaszką religię) jest przerażające. To tak jakbyś mówił, że niemożliwe jest posługiwanie się rozumem w każdej sprawie. Że nad niektórymi sprawami człowiek nie potrafi myśleć. Wskaż mi taką sprawę, a podasz argument, że religia jest pod czaszką.
>Dlaczego religia(tzn.myślenie religijne) jest przerażająca?
Bo jest konsekwencją etapu, gdy mamy zbyt mało informacji by zbudować sobie obraz świata. Nadajemy białym planom kształty by je oswoić, co może stworzyć religię, gdy owe kształty zbytnio się przylepią. Ale nie musi- co jest rzeczą kluczową, bo mówi, że bez niej można się obejść.
>Nie w każdej sytuacji człowiek myśli.Gdy ktoś chce cię uderzyć,uchylasz się(reagujesz),a nie rozmyślasz.
Działania wyuczone lub instynktowne. Chcesz je podpiąć pod religię?
A to, że jak idziesz mózg wysyła miliony sygnałów do mięśni. To też religijne, czy poddające się rozsądnej analizie rozumu.
Znaczy można nad tym mysleć?
>Co do spraw.Zależy jak zdefiniujemy myślenie,jeśli jako działanie wyższych ośrodków mózgu,to nie ma takich spraw.Jeśli natomiast rozum ujmiemy w kategorie logiki,czy nawet szerzej racjonalności,to owych spraw nie do pomyślenia jest mnóstwo.
Czy bóg istnieje?Jaki jest sens życia?Dlaczego akurat mnie potrącił samochód?
>Odpowiedzi będą zależały od tego jacy jesteśmy(od naszych postaw),a nie od poprawnie przeprowadzonych dowodów.
Zadziwiające. Ja bym powiedział, że od wiedzy, w oparciu o którą snujemy rozmyślania.
A więc znów to rozum jest narzędziem. To na nim się opieramy. Co więcej są to sprawy do pomyślenia. Ty tylko zauważasz, że rezultaty tych rozmyslań mogą być różne.
>>/----------------------------------------
>>Jeśli wykluczy się wszystko co niemożliwe, to to co pozostanie, choćby najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą.
>Piękne wyznanie wiary.
To dewiza Sherlocka Holmesa. Do stosowania nie do wyznawania.
bonifacio
Drobne uwagi do Kotta:
Mylisz ze sobą dwa zupełnie różne pojęcia: niesprawiedliwość i nierówność. Twierdząc przy tym, że brak równości wprost i jednoznacznie implikuje niesprawiedliwość. To nieprawda. Prawdą natomiast jest, że na nierówności można zbudować niesprawiedliwość, jak też, że pomimo tejże nierówności może istnieć sprawiedliwość.
Zły szyk zdania
>"wszystko zostanie wynagrodzone cierpiącym w niebie"
sugeruje, że niebo ma cechy przypisywane czyśćcowi. Jeżeli to tylko dokładny cytat to musi tak zostać i jego niezamierzona (chyba) wymowa doskonale współgra z tematem wątku.

Inne religie radzą sobie z tym problemem na równie pokrętne sposoby. Niektóre z nich, np. hinduizm, przynajmniej uczciwie przyznają, że równości nie ma i być nie może i, że na tym właśnie zasadza się swoiście pojmowana sprawiedliwość. Czyli sprawiedliwość zbudowana na nierówności !!! Na dobrą sprawę tak jest praktycznie we wszystkich religiach.
"To człowiek stworzył boga/bogów na obraz i podobieństwo swoje". Jaka cywilizacja/kultura taki/tacy bóg/bogowie, taka równość/nierówność i odpowiednie do nich pojęcie sprawiedliwości/niespraweidliwości. Zawsze pokrętne. Dające także pokrętne, "ostateczne" odpowiedzi ale za to zwalniające od myślenia właśnie przez ową "ostateczność" czyli zakaz zadawania dalszych pytań.
Totus (1201 punktów)
Moim skromnym zdaniem:
>Po pierwsze - "wszystko zostanie wynagrodzone cierpiącym w niebie".
Umysł cierpiący to umysł pozbawiony informacji o sobie, o świecie, o sposobie pielęgnacji relacji z innym umysłem by go uświęcać (ów sposób) by służyć przez to sprawiedliwości i pokojowi i by tworzyć kompromisowy, racjonalny podsystem dla przyporządkowanej mu cielesności (cesarskości). Jego dotyczą Jezusowe błogosławieństwa, ...bu! (Mt 5,6)
>OK, w porządku. Pytanie jednak pozostaje wciąż to
>samo - czymże jeden jest lepszy od drugiego aby tutaj
>cierpieć nieznośnie (a niektórym się taka skóra trafia)?
Istnieją systemy konkurencyjne faworyzujące np. jakąś nację, którym nieuświadomiony umysł może służyć wolą i rozumem. Systemy te tworzą bóstwa dla ugruntowania niesionej przez nie ideologii (często zapożyczającej z konieczności uniwersalne wzorce pozytywne), mówimy wtedy o powstawaniu "religii" czyli o "bogu cudzym przed Tobą".
Umysł wolny ma jednego Boga, który jest Mu współistotny i w którym poprzez przyjęty schemat wolnościowy (jeden dla wszystkich łącznie z trylionami Bogów Ojców i Dziadków) tworzy się sprawiedliwy, racjonalny system wartości.
Jeżeli ktoś cierpi "wolni" idą mu z pomocą, gdyż tak siebie miłują ukształtowani na tzw. "Słowie Bożym", że potrafią współczuć i odczuwać dyskomfort na widok cudzego cierpienia, które jest dla nich wyzwaniem (wrogiem intelektualnym) - (proszę "wolnych" nie mylić z Matką Teresą i jej podobnymi !)).
>Weźmy przykład - dwóch gorliwych wierzących, Afrykanin i w
>miarę bogaty człowiek z Zachodu. Obaj porzucają wszystko dla Sprawy,
Nie można służyć Bogu nie wiedząc jak. Bóg możliwy do zrozumienia jest Sprawą.
Rozumienie dostępne jest poprzez rozum i neguje potrzebę "wiary w Sprawę". Sprawa po prostu istnieje jako OBIEKT i można ją zakodować w postaci hasła np "FENIKS". Następnie rysujesz fikcyjny (nie istniejący w rzeczywistości fizycznej) model ptaka wprowadzasz wyróżnik "ognisty" jako symbol siły oddziaływania zakodowanej informacji na odbiorcę. Niezły efekt uzyskasz, gdy po pewnym czasie (np. 2 tys. lat ziemskich) zdekodujesz te informacje w systemie wierzeń zbudowanym na złym przyporządkowaniu znaczeń symbolom np. w budowanych FENIKSOWI świątyniach, gdzie za pośrednictwem sekciarzy (kryptonacjonalistów) modlą się wierni bełkocząc coś do wizerunku omawianego ptaka.
>przez ucho igielne przechodzą, a drugi i tak ma
>lepiej, bo mu państwo siłą do gęby żarcie wpycha.
Człowiek żyjący w wygodach może ulegać pokusie izolowania się od świata w UMYŚLE. Mówi sobie My bogaci ONI biedni. W kategoriach cesarskich (materialnych) to rzeczywiście różnice majątkowe. W kategoriach boskich to SKUTEK istnienia wrogich systemów organizacji społeczeństwa do systemu zwanego np. KRÓLESTWO NIEBIESKIE. System ten możemy nazwać Bogiem (jak wszystko zresztą) i w tym konkretnym przypadku ustawić jako kontrę do fałszywego boga (np. Nacjonalisto-szatana). Czy na tę myśl już się uśmiechasz patrząc na nieszczęśliwych ludzi, którzy na widok FENIKSA i w obawie przed jego ogniem klęczą w strachu i płacą kapłanowi za "ciężką pracę". Otóż ten kapłan, uczony w piśmie faryzeusz - to najczęściej ucho igielne - to bardzo chory człowiek i bardzo niebezpieczny jako autorytet zakażonych fikcją wyznawców. Oczywiście uśmiech szybko zniknie gdy pojawi się refleksja a jeszcze szybciej, gdy poznamy historyczne ciągi przyczynowo-skutkowe, które zobrazują jakie nieszczęścia towarzyszą religijnemu fałszowaniu informacji. (historia Ziemian jest zobrazowaniem potęgi czynnika 'Słowo jako przyczyna zmian' w układzie fizycznym zawierającym w składzie świadomość)
>Po drugie - powiada - "ten komu dostało się gorzej ma w
>rzeczywistości lepiej" (cierpienie rozwija...). Aha.
Człowiek nie obciążony "kulturowo" (ubogi duchem, ubogi mistycznie) jest błogosławiony gdyż ma największe szanse zrozumieć Idee Królestwa Niebieskiego. Witaj w klubie błogosławionych (Mt 5,3), w którym nie pobiera się opłat za członkostwo w dukatach.
>No więc dlaczego nie mam się iść powiesić, bo jestem ładny i
>inteligentny (załóżmy)? Na całą wieczność będę gorzej
>rozwinięty, na całą (jeśli ktoś nie wierzy że w momencie
>śmierci ustala się nasza pozycja w Niebie niech spróbuje
>powiedzieć proboszczowi swojemu, że kiedyś zrówna się z Matką Boską)...
Powolutku wyłowimy Szatana z tego typu cytatów. Oczywiście tytuł "Plugawe Usta" nie tym, którzy powielają bzdety, ale tym którzy się do tego przyczynili (posiali chwast (Mt 13,24)).
>I choć mogę się wspinać - i tak góry nie dogonię.
Możesz stać się Synem Bożym jeżeli zechcesz a wtedy biada robactwu, które Cię otacza. (Mt 5,9)
Góra (PRAWDA) czeka na odkrycie i należy się jak pokarm każdemu dziecku, które nieraz zaczyna od zera tylko czy chcemy rzeczywiście zlikwidować tę fundamentalną nierówność ? Czy można wygrać z jej matką - religią ?
Chyba tak, chyba znalazłem sposób na walkę o bliźniego a prologiem niech będzie cytat: Mateusz 5,17-20 ("Jezus a Prawo").
Pozostawię jeszcze otwartym pytanie:
"Czy muszę otwierać drzwi otwarte przez Jezusa?"
Pozdrawiam
Alfa F1
Seneca:
"Hos itaque Deus, quos probat, quos amat, indurat, recogniscit, exercet; eos autem quibus indulgere videtur, quibus parcere, molles venturis malis servat. Erratis enim, si quem iudicatis exceptum: veniet et ad illum diu felicem sua portio; quisquis videtur dimissus esse, dilatus est"
(Tak więc Bóg hartuje, bada, ćwiczy tych, których poddaje próbom, których kocha, tych zaś, których, jak się wydaje oszczędza i którym pobłaża, tych zostawia bezsilnymi wobec przyszłych nieszczęść. Mylicie się bowiem, jeśli sądzicie, że ktoś może tu być wyjątkiem: również na tego, kto był długo szczęśliwy przyjdzie kolej. Ktokolwiek wydaje się być oid tego zwolniony, otrzymał tylko odroczenie.)

Seneca wyjaśnia te sprawy w swoich pismach, chociaż chrześcijaninem nie był.
Niesprawiedliwość? Ależ sami ją sobie czynimy, przez niestosowanie się do Prawa Bożego...
Nierówność? Jest równość. Zawsze.

"Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, a trzeciemu jeden"
Wiara jak sama nazwa wskazuje jest wiarą. I jest czymś dobrym.
Właściwie o co chodzi? Temat tego wątku niezupełnie wydał mi się... sensowny.
zima (560 punktów)
A Joseph Conrad wspomina, że bywają ludzie, którzy przeżywają życie jak we śnie- bez jednej chmurki na horyzoncie, bez żadnych problemów.
I co ty na to?
/------------------------------------
Ad infernum ad infernum.....
Totus (1201 punktów)
>Seneca wyjaśnia te sprawy w swoich pismach, chociaż chrześcijaninem nie był.
Patrząc z okna mam wrażenie, że wyjaśnił to mało skutecznie, jeśli w ogóle.
>Niesprawiedliwość? Ależ sami ją sobie czynimy, przez niestosowanie się do Prawa Bożego...
Jak również poprzez ośmieszanie go pozwalając sektom typu katolicka na reprezentowanie Go lub innymi słowy na obecność przedstawicieli kościoła Rzymskokatolickiego jako strony w dyskusji nad nim. Prawo Boże dotyczy każdego człowieka i dlatego:
>Nierówność? Jest równość. Zawsze.
...aby być faktycznie równym wobec tegoż (jak i każdego Prawa!) człowiek musi zostać wykształcony do osiągnięcia możliwości rozumienia go (prawa). Funkcjonariusze sekty twierdzą, że przeciętny człowiek nie jest w stanie zrozumieć w pełni przesłania Jezusowego - powiadam Ci oni łamią Piąte przykazanie "Nie zabijaj" (Mt 5,21) i łamią, nie tylko w tym punkcie, podstawowe PRAWA CZŁOWIEKA.
>"Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, a trzeciemu jeden"
Zobowiązał człowieka pięciokrotnie, drugiego dwukrotnie wobec tego który dostał jeden.
>Wiara jak sama nazwa wskazuje jest wiarą. I jest czymś dobrym.
Ważne by sprecyzować w co się wierzy i czy nie jest to ZŁO. Można to uczynić tylko na drodze rozumowej, zresztą czy jest inna? Może droga emocjonalna (serduszkowa), z której jak naucza Jezus wszelkie plugastwo ideologiczne pochodzi (Mt 14,19) jest lepsza? Pytanie dla kogo?
>Właściwie o co chodzi? Temat tego wątku niezupełnie wydał mi się... sensowny.
Dodam jeszcze, że wybór musi zapaść bo w wyborach logicznych (TAK/NIE - Mt 5,37) które są naturą bytu nie ma "zmiłuj" albo w podejmowaniu decyzji wybierasz rozum albo serce albo nie dokonujesz wyboru i gardzisz WOLĄ daną Ci od Boga Jezusowego (czymkolwiek jest) a wtedy nikt nie usłyszy twojego mistycznego okrzyku gdy przyjdą po Ciebie i zamkną za Tobą drzwi do komory straceń.
Co do tematu wątku to ma on sens oczywiście nie dla prawa, które jeszcze nie dojrzało by bronić Obywateli przed sektami (religiami) i skutkami ich działania, ale dojrzewa niczym drzewo figowe by wreszcie wydać owoc w postaci Ustaw.
Czy zgodzisz się, że wpierw nieurodzajne drzewo figowe musi uschnąć? (Mt 21,18)
Czy zgodzisz się, że ludzie modląc się do siebie (Syna Bożego) i z wiarą w siebie (Syna Bożego) otrzymają wszystko o co na modlitwie z wiarą prosić będą?
Pozdrawiam mających oczy i uszy.
Konowal (6291 punktów)
>Co do tematu wątku to ma on sens oczywiście nie dla prawa, które jeszcze nie dojrzało by bronić Obywateli przed sektami (religiami) i skutkami ich działania, ale dojrzewa niczym drzewo figowe by wreszcie wydać owoc w postaci Ustaw.

co ma prawo do obrony ludzi? - to że powołał je aparat ucisku? czy prawo musi być racjonalne? Czy prawo ma być dla jednostki czy dla ogółu?

>Czy zgodzisz się, że ludzie modląc się do siebie (Syna Bożego) i z wiarą w siebie (Syna Bożego) otrzymają wszystko o co na modlitwie z wiarą prosić będą?

nie
Totus (1201 punktów)
>co ma prawo do obrony ludzi?
No właśnie komu służy prawo i po co?
>-to że powołał je aparat ucisku?
Podejrzewasz, że prawo służy aparatowi ucisku, muszą zatem istnieć ludzie, którzy racjonalnie i zadowalająco uzasadnią obywatelowi zasadność ograniczeń, które jako obywatelskie będą wprowadzone do nauczania obowiązkowego.
>czy prawo musi być racjonalne?
Musi w sensie powinności. Prawo nie oparte na "racjonalizmie" będzie dopuszczać i uprawomacniać postawy alter- i anty- obywatelskie czyli prawo będzie wewnętrznie sprzeczne czyli @@@ warte i na @@@ los zasługujące, a my mimowolnie razem z nim (z realnej natury stanu rzeczy).
>Czy prawo ma być dla jednostki czy dla ogółu?
Tym pytaniem uzasadniasz to o czym piszę powyżej.
Jeżeli prawo w państwie obywatelskim nie dotyczy obywateli to kogo?
>>Czy zgodzisz się, że ludzie modląc się do siebie (Syna Bożego) i z wiarą w siebie (Syna Bożego) otrzymają wszystko o co na modlitwie z wiarą prosić będą?
>nie
Czyżbyś prosił siebie o coś złego =nielogicznego =irracjonalnego?
A może ktoś dał Ci zły przykład jak należy się modlić?
Konowal (6291 punktów)
>>co ma prawo do obrony ludzi?
>No właśnie komu służy prawo i po co?

ludziom, a jak ludzie chcą w nim religii to mają do tego prawo

>>-to że powołał je aparat ucisku?
>Podejrzewasz, że prawo służy aparatowi ucisku, muszą zatem istnieć ludzie, którzy racjonalnie i zadowalająco uzasadnią obywatelowi zasadność ograniczeń, które jako obywatelskie będą wprowadzone do nauczania obowiązkowego.

niech nienawidzą byle by się bali - zadowalające uzasadnienie ?

>>czy prawo musi być racjonalne?
>Musi w sensie powinności. Prawo nie oparte na "racjonalizmie" będzie dopuszczać i uprawomacniać postawy alter- i anty- obywatelskie czyli prawo będzie wewnętrznie sprzeczne czyli @@@ warte i na @@@ los zasługujące, a my mimowolnie razem z nim (z realnej natury stanu rzeczy).

a co jest racjonalne i kto to będzie zatwierdzał ??!!!!

>>Czy prawo ma być dla jednostki czy dla ogółu?
>Tym pytaniem uzasadniasz to o czym piszę powyżej.

no dla kogo?

>Jeżeli prawo w państwie obywatelskim nie dotyczy obywateli to kogo?

ale pojedyńczego czy wszystkich ?

>>>Czy zgodzisz się, że ludzie modląc się do siebie (Syna Bożego) i z wiarą w siebie (Syna Bożego) otrzymają wszystko o co na modlitwie z wiarą prosić będą?
>>nie
>Czyżbyś prosił siebie o coś złego =nielogicznego =irracjonalnego?
>A może ktoś dał Ci zły przykład jak należy się modlić?
>

modlić się można ale niekoniecznie wszystko otrzymać


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Konowal (6291 punktów)
no a oglądałeś Foresta Gumpa ?
a kim Ty jesteś że masz dostać jakieś talenty?
i na końcu chcę Ci powiedzieć że już wymyślono system gdzie wszyscy mieli być równi i z wiadomym skutkiem 45 lat go w Polsce wprowadzali
Alfa F1
>no a oglądałeś Foresta Gumpa ?
>a kim Ty jesteś że masz dostać jakieś talenty?
>i na końcu chcę Ci powiedzieć że już wymyślono system gdzie wszyscy mieli być równi i z wiadomym skutkiem 45 lat go w Polsce wprowadzali

Stalin:
"A kim jest papież? A ile on ma dywizji?"

O każdym tak można by powiedzieć, i to jest głupota. Zresztą socjalizm, gdyby tylko ludzie byli inni, quantum mutatus ab illo, sit! Mógłby być lepszy. Zgadzam się z P. Moderatorem co do wielu kwestii. Ludzie są nierówni, bo tego chcą egoiści. System chrześcijański, gdyby był, na pewno zagwarantowałby Dobro i Wolność oparte na Miłości, pod warunkiem, że ci, którzy z pewnych względów uważają się za lepszych od innych, porzuciliby swe poglądy, a także nieraz sławę, pozycje, majątek... "Gupi jesteś! Po co ktoś miałby wszystko rzucać?!"- ktoś może powie. Cóż... Sic głosi nauka chrześcijańska.
Konowal (6291 punktów)
>Zresztą socjalizm, gdyby tylko ludzie byli inni, quantum mutatus ab illo, sit! Mógłby być lepszy.

bzdura
outsider (2469 punktów)
Czy rzeczywiście jest między nami nierówność - czy jest nierównośc między lwem a sokołem albo zającem i dżdżownicą? Kto lepszy, kowal czy rycerz - zależy jak patrzeć; pierwszy potrafi tylko niszczyć, drugi - tworzyć.

Między nami nierówność jest - o ile chcemy aby była. Powstała później niż nasz gatunek, myśmy ją stworzyli - dlaczego właściwie?

Męczyło nas widać bardziej niż co innego, że wszystkich nas koniec jednaki - zatem wymyśliliśmy cos więcej. Z chwilą gdy wymyślilismy pieniądz - wszystkie rzeczy zyskały jedną miarę, życie można było już wycenić, przeliczyć owce na dywany i z powrotem.

Póki jednak ludzkie ciało nie ma ceny (narządy już ją miewają, byle zdatne do transplantacji) - tylko nasze rzeczy nas różnią w sposób przeliczalny: kto lepszy - Eskimos w swej lodowej chatce czy bankier z City?



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Konowal (6291 punktów)
nie chodzi o to że sa nierówności bo one zawsze będą ważne jest że wobec miłości nie są one ważne
Alfa F1
Znacie taką zagadkę?
"Jakie dobro na świecie zostałe rozdzielone najsprawiedliwiej?
Odp.: Inteligencja, ponieważ każdy uważa, że dostał jej wystarczająco dużo."

A co w takim razie zostało rozdzielone najniesprawiedliwiej?
Odp.: Bogactwo, gdyż każdy ateista uważa, że ma go za mało.

Sprawiedliwość zależy od własnych przekonań. Prawy katolik zawsze uzna, że mu wystarczy tego, co ma, a nawet gotów będzie dać jeszcze ze swojego.
outsider (2469 punktów)
>A co w takim razie zostało rozdzielone najniesprawiedliwiej?
>Odp.: Bogactwo, gdyż każdy ateista uważa, że ma go za mało.

Czemu tak uważasz - znasz ateistów aż tak dobrze, skoro wiesz z taką pewnoscią co uważają - i do tego wszyscy?

>Sprawiedliwość zależy od własnych przekonań. Prawy katolik zawsze uzna, że mu wystarczy tego, co ma, a nawet gotów będzie dać jeszcze ze swojego.

Jaki jest Twoim zdaniem stosunek ilościowy prawych katolików do nieprawych katolików?


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Alfa F1

>Czemu tak uważasz - znasz ateistów aż tak dobrze, skoro wiesz z taką pewnoscią co uważają - i do tego wszyscy?

>Jaki jest Twoim zdaniem stosunek ilościowy prawych katolików do nieprawych katolików?
>


Cóż... Wyznać muszę, iż rzeczywiście tych 'nieprawych katolików' jest nieporównanie więcej... Obserwuje się, jak zapewne sami widzicie, okropny upadek moralny...
Czemu zaś tak uważam, jakoby każden ateista miał chcieć być bogatym? Ponieważ pieniądz jest, niestety, w dzisiejszych czasach tym, do czego dąży każdy człowiek, który nie ma zobowiązań wobec owej 'Siły Wyższej', gdyż chce po prostu zapewnić sobie i swoim bliskim jak najlepszą sytuację materialną... Nie znam racjonalistów aż tak dobrze, żeby wiedzieć na pewno, co sądzicie o pieniądzach, ale chyba jesteście przeciwni stoikom, którzy twierdzą, że 'bogactwo nie jest dobrem' i podają cnotę za dobro najwyższe? Oczywiście, każdy z Was uważa (takie są zwyczaje w naszej kulturze), że lepiej jest mieć więcej pieniędzy. Nie wiem, czy jest u Was powszechną cnota skromności, ale na pewno wszyscy z Was pożądają bogactw, które są przez wielu uważane za cel i szczęście.
zima (560 punktów)
> Nie znam racjonalistów aż tak dobrze, żeby wiedzieć na pewno, co sądzicie o pieniądzach, ale chyba jesteście przeciwni stoikom, którzy twierdzą, że 'bogactwo nie jest dobrem' i podają cnotę za dobro najwyższe? Oczywiście, każdy z Was uważa (takie są zwyczaje w naszej kulturze), że lepiej jest mieć więcej pieniędzy. Nie wiem, czy jest u Was powszechną cnota skromności, ale na pewno wszyscy z Was pożądają bogactw, które są przez wielu uważane za cel i szczęście.
Zatem cnota i bogactwo wykluczają się??
/-------------------------------------------
Ad infinitum czy ad infernum?
Alfa F1

>Zatem cnota i bogactwo wykluczają się??

Pewnym jest to tylko, że bogactwo przyćmiewa cnotę, ludziom bogatym znacznie trudniej jest być cnotliwemi, aczkolwiek jest to możliwe.
zima (560 punktów)
>>Zatem cnota i bogactwo wykluczają się??
>Pewnym jest to tylko, że bogactwo przyćmiewa cnotę, ludziom bogatym znacznie trudniej jest być cnotliwemi, aczkolwiek jest to możliwe.
Zatem nie możesz potępiać racjonalistów z racji tego, że dążą do bogactwa.
/---------------------------------------
Ad infernum czy ad infinitum?
sukulent (2309 punktów)
>Pewnym jest to tylko, że bogactwo przyćmiewa cnotę.

A Watykan też o tym wie ?

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"
Konowal (6291 punktów)
>>A co w takim razie zostało rozdzielone najniesprawiedliwiej?
>>Odp.: Bogactwo, gdyż każdy ateista uważa, że ma go za mało.
>Czemu tak uważasz - znasz ateistów aż tak dobrze, skoro wiesz z taką pewnoscią co uważają - i do tego wszyscy?

a cóż innego ateista by pożądał, przecież nie zbawienia i życia wiecznego
zima (560 punktów)
>a cóż innego ateista by pożądał, przecież nie zbawienia i życia wiecznego
Pokoju na świecie, dobrobytu, rozwoju, poznania tajemnic świata, szczęścia dla siebie lub innych, statecznego życia, bycia kochanym, założenia rodziny i cieszenia się nią, bycia kimś... że też sam na to nie wpadłeś. Twój tok myślenia świadczy o Twoich ograniczeniach.
/---------------------------------------------
Ad infernum czy ad infinitum?
Konowal (6291 punktów)
uśmieszek na końcu wypowiedzi zauważyłaś ?
zima (560 punktów)
>uśmieszek na końcu wypowiedzi zauważyłaś ?
On ma usprawiedliwiać tą niewiarygodnie inteligentną wypowiedź?
/--------------------------------------------
Jak to zimą mózg zamarza.
Konowal (6291 punktów)
a nie usprawiedliwia ??!!

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365