 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-07-2006 09:13 | J.Patryas | Zaoczna prawda | Dziennik "Rzeczpospolita" kolejny raz wpisał się w zaangażowaną kampanię na rzecz Kościola katolickiego. Zresztą nie on jedyny. Poinformował swoich czytelników, powołując sie na badania Instytutu GfK Polonia, że wierzących w Polsce mamy 96 procent a regularnie i nieregularnie praktykujących 86 procent. Gazeta tak ujmuje kwestię "wierzący", że czytelnik może wszystkich wierzących traktować jako katolików co w istocie rzeczy już na początku zaciemnia obraz. A gdzie są prawosławni, protestanci, świadkowie Jehowy i inni? I kolejna wątpliwość. Jak ma się przytoczone 86 procent praktykujących do - bardziej obiektywnych - liczb podawanych przez sam Kościół katolicki. Przykładowo wg. "spisu obecności w kościele" dokonanego przez aktyw kościelny wyszło, że w kościołach bylo 45 procent katolików. A w dzisiejszym sondażu na onecie 52 procent deklaruje, że nie chodzi do kościoła /dane z godz. 8.15/. I tu dochodzimy do istoty problemu. W atmosferze swoistej poprawności ideologicznej, religijnej, światopogladowej, panującej w naszym kraju - głównie w ostatnim okresie - ankietowani nie odważą się w oczy powiedzieć prawdę ankieterom. Mówią to czego, ich zdaniem, oczekuje się od nich. Dlatego wyniki tych badań są tak odległe od ZAOCZNEJ PRAWDY, kiedy to "ankietowani" są całkowicie anonimowi. Ta prawda jest niewygodna tym wszystkim, którzy starają się zmarginalizować wszelkie postawy i działania niezgodne z oczekiwaniami Kościoła katolickiego i polityków przykościelnych. Mam jednak satysfakcję, że w Kosciele katolickim jest wielu ludzi którzy na to zagadnienie patrzą bardziej pragmatycznie bez próby samooszukiwania się. Postawy te jednak nie zmieniają całości obrazu /szerzej na ten temat pisałem m.in. w "Polityce" i "Przeglądzie" - teksty te zamieszczone są także na naszej stronie internetowej:"Publisystyka klubowiczów"/. Joachim Patryas www.kkwitolerancji.com |
| mefta (480 punktów) | > Poinformował swoich czytelników, >powołując sie na badania Instytutu GfK Polonia, że >wierzących w Polsce mamy 96 procent a regularnie i >nieregularnie praktykujących 86 procent.
co to znaczy praktukujacy nierugularnie?? u mnie np w rodzinie wiekszosc czlonkow uwaza sie za katolikow. jak mowia sa wierzacy ale nie praktykujacy. to tak jakby byc bezrobotnym pracujacym. wierzacym sie albo jest albo nie. przynajmniej tak mi sie wydaje a wierzacy to raczej ten ktory przestarzega nauk kosciola katolickiego. do nich nalezy takze uczeszczanie na msze. u mnie w rodzinie tez mam takich co nieregularnie chodza. biegaja na pasterki i swieca jajka bo tak wypada. ich regularnosc sprowadza sie do 2 wizyt rocznie w kosciele. tak wiec odpowiedz chyba jest jasna. co do innych religii. u nas takowych nie ma bo my jestesmy panstwem KATOLICKIEM (WSZYSCY). pomijam brak szacunku do innowiercow lub niewierzacych. najgorsze jest to ze nie potrafia sie przyzac do kryzysu tylko wymysla dziwne badania zeby czasem opinia sie nie dowiedziala. dziwne to jakies no ale coz musimy ogladac ten cyrk.
|
|
 | | J. Patryas | > >co to znaczy praktukujacy nierugularnie?? u mnie np w rodzinie wiekszosc czlonkow uwaza sie za katolikow. jak mowia sa wierzacy ale nie praktykujacy. to tak jakby byc bezrobotnym pracujacym. wierzacym sie albo jest albo nie. przynajmniej tak mi sie wydaje a wierzacy to raczej ten ktory przestarzega nauk kosciola katolickiego. do nich nalezy takze uczeszczanie na msze. u mnie w rodzinie tez mam takich co nieregularnie chodza. biegaja na pasterki i swieca jajka bo tak wypada. ich regularnosc sprowadza sie do 2 wizyt rocznie w kosciele. tak wiec odpowiedz chyba jest jasna.
Myśle, że nie jest jasna. Indyferencja religijna w Polsce obejmuje coraz większe grupy ludzi. Jednak wielu z tych obojetnych religijnie siłą inercji, a głównie w wyniku atmosfery religijności panującej w naszym kraju, w badniach sondażowych potwierdza swoją religijność. Łatwiej zachowywać się jak inni i nie deklarować swojej odmienności - w tym przypadku religijnej. Jednak to prawda, że mniejsza ilość obecnych w kościele to mniejsza siła oddziaływania Kościola katolickiego na swoich wiernych. Jednak tu sprawy bym nie generalizował bo istnieje także określona tradycja, presja środowiskowa, brak refleksyjnego podejścia do swojej obojętności religijnej itp. >co do innych religii. u nas takowych nie ma bo my jestesmy panstwem KATOLICKIEM (WSZYSCY). pomijam brak szacunku do innowiercow lub niewierzacych. najgorsze jest to ze nie potrafia sie przyzac do kryzysu tylko wymysla dziwne badania zeby czasem opinia sie nie dowiedziala. dziwne to jakies no ale coz musimy ogladac ten cyrk.
Przytoczone badanie sondażowe na onecie, a także kompetentne badania socjologiczne dokonane na zlecenie Episkopatu Polskiego potwierdzają, że aktywność religijna Polaków spada. Jednak w tym kontekście nie popadałbym w swoisty triumfalizm /patrząc np. oczmi osoby niewierzącej/. Polski katolicyzm oparty jest na nadmiernej obrzędowości i ceremonialności przy - w przeważającej większości - rezygnacji z refleksyjnego podejścia do religii. Taki model zachowań jest wygodny i mieści się w mentalności wielu Polaków. Warto tu jednak także zauważyć, że w śród wielu młodych ludzi pojawiły się postawy wzmożonej religijności godne pogłębionych socjologicznych badań. Joachim Patryas www.kkwitolerancji.com
|
|
| Smakuś (100 punktów) | ha, masz sporo racji, równie wkurzająca jest propaganda o pokoleniu JP2, ach gdy widzę tych moich rówieśników gdy potulnie siedzą na religii a potem upijają się wieczorami do nieprzytomności
CoToStopka?
|
|
 | | J.Patryas | > ha, masz sporo racji, równie wkurzająca jest propaganda o pokoleniu JP2, ach gdy widzę tych moich rówieśników gdy potulnie siedzą na religii a potem upijają się wieczorami do nieprzytomności  > CoToStopka?Kilkalat temu byłem nad Mozelą /dla słabo znających geografię podpowiadam, że ta rzeka jest w Niemczech/. Otóż tam jest bardzo ciekawy klasztor, obecnie nieczynny, gdzie w "dawniejszych" czasach mieszkali zakonnicy i zakonnice. Oczywiście w tym fakcie nie jest nic dziwnego. Ale, właśnie "ale", oprowadzjąca po tym klasztorze /nawiasem Holenderka, co mnie bardzo dziwiło/ podkrślała, że gdy w tym klasztorze kiedyś piło się dużo wina/ dotycz to zakonnic i zakonników/. Wieczorem gdy byli bardzo " narąbani" /właśnie takiego słowa użyła- wolno tłumacząc/ szli do swoich celi kierując się specjalnym oznakowaniem. I tu wszystkich zaskoczę. Wspomniana Holenderka pokazywała historyczne naczynia 2 litrowe dla zakonnic i 3 litrowe dla zakonników. Była to jednodniowa dawka. A teraz morał. Wiara nie przeszkadza w piciu. Nawet gdy to dotyczy pokolenia JPII. J.P.
|
|
|  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | U nas zauważył ten problem bp. Krasicki w XVIII w. pisząc "Monachomachię".
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Dziennik "Rzeczpospolita" [...] poinformował swoich czytelników, >powołując sie na badania Instytutu GfK Polonia, że >wierzących w Polsce mamy 96 procent a regularnie i >nieregularnie praktykujących 86 procent.
Błąd (tylko nie wiem czyj). Jeśli wierzący to 100%, to paktykujący regularnie i nieregularnie lub wcale muszą dać w sumie 100%. Gdzie się więc podziało 10%?
>Gazeta tak ujmuje kwestię "wierzący", że czytelnik może >wszystkich wierzących traktować jako katolików co w istocie >rzeczy już na początku zaciemnia obraz. [...] >I tu dochodzimy do istoty problemu.
"Istot problemu" jest kilka. 1. Manipulacja informacją (informacja jest prawdziwa, ale podana w sposób narzucający określoną jej interpretację); 2. Wiarygodność danych statystycznych pozyskanych w wyniku badań. Tu problem jest o wiele bardziej złożony. Można bowiem stosować rózne metodologie - w dużym uproszczeniu: a) kiedy chcemy poznać rzeczywiste wyniki, b) kiedy chcemy wyniki dopasować do z góry założonej tezy. Jednym z elementów jest sposób sformułowania pytania mający ogromny wpływ na treść odpowiedzi; 3. Intencje czyli prowadzona (najczęściej przez grupę rządzącą) tzw. polityka społeczna; 4. Apostazja. Człowiek jest "przypisany" do KK w chwili chrztu czyli, gdy nie posiada własnej śwadomości (najczęściej). Później, kiedy ją uzyskuje, staje się np. ateistą lub agnostykiem, ale nie chce mu się (nie może, nie wie jak) przechodzić procedury związanej z apostazją (uważa, że skoro nie wierzy i nie praktykuje to i tak nie jest członkiem KK - i tu jest w błędzie). Statystyki kościelne, a na nich bazuje (niestety) GUS wykazują takie osoby jako przynależne do wspólnoty. 5. Strach przed odmiennością - to już sam omówiłeś. 6. Brak krytycyzmu wynikający (przeważnie) z niskiego poziomu wykształcenia, a skutkujący tzw. religijnością obrzędową.
To tyle w skrócie.
Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | J.Patryas | >>Dziennik "Rzeczpospolita" [...] poinformował swoich czytelników, >>powołując sie na badania Instytutu GfK Polonia, że >>wierzących w Polsce mamy 96 procent a regularnie i >>nieregularnie praktykujących 86 procent. >Błąd (tylko nie wiem czyj). Jeśli wierzący to 100%, to paktykujący regularnie i nieregularnie lub wcale muszą dać w sumie 100%. Gdzie się więc podziało 10%?
Jest taka kategoria ludzi: wierzący - niepraktykujący. W mojej ocenie dotyczy to sporej grupy katolików. jednak to jest ich problem nie mój. >> >"Istot problemu" jest kilka. >1. Manipulacja informacją (informacja jest prawdziwa, ale podana w sposób narzucający określoną jej interpretację); >2. Wiarygodność danych statystycznych pozyskanych w wyniku badań. Tu problem jest o wiele bardziej złożony. Można bowiem stosować rózne metodologie - w dużym uproszczeniu: a) kiedy chcemy poznać rzeczywiste wyniki, b) kiedy chcemy wyniki dopasować do z góry założonej tezy. Jednym z elementów jest sposób sformułowania pytania mający ogromny wpływ na treść odpowiedzi; >3. Intencje czyli prowadzona (najczęściej przez grupę rządzącą) tzw. polityka społeczna; >4. Apostazja. Człowiek jest "przypisany" do KK w chwili chrztu czyli, gdy nie posiada własnej śwadomości (najczęściej). Później, kiedy ją uzyskuje, staje się np. ateistą lub agnostykiem, ale nie chce mu się (nie może, nie wie jak) przechodzić procedury związanej z apostazją (uważa, że skoro nie wierzy i nie praktykuje to i tak nie jest członkiem KK - i tu jest w błędzie). Statystyki kościelne, a na nich bazuje (niestety) GUS wykazują takie osoby jako przynależne do wspólnoty. >5. Strach przed odmiennością - to już sam omówiłeś. >6. Brak krytycyzmu wynikający (przeważnie) z niskiego poziomu wykształcenia, a skutkujący tzw. religijnością obrzędową. >To tyle w skrócie. >Tak oczywiście takie manipulacje statystyką opartą na tendencyjnych badaniach socjologicznych to nic nowego w kraju, ale także w "świecie". Klasycznym przykładem są badania sondażowe preferencji politycznych wyborców gdzie zapotrzebowanie polityczne na określone wyniki ma decydujące znaczenie /przykład "Rz" która publikując dane dotyczące preferencji wyborczych SLD "pomyliła" się aż o ok. 300%/. Właśnie z tych powodów wiele osób podchodzi do wszelkich badań socjologicznych w sposób zdroworozsądkowy, co odbija się ze szkodą dla tych badań. Pozdrawiam J.Patryas www.kkwitolerancji.com >
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|