Racjonalista - Strona głównaDo treści
Manifest Nomiokratyczny

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
14-08-2018 00:30Marcin Rojek (6 punktów)Manifest Nomiokratyczny
Nomokracja czyli "władza inteligencji" (νοημοσύνη.) (noïmosýni)(inteligencja) ) (κρατέω.). (krateo) (władza/rządy) może być uznana za na swój sposób odgrzewany przeze mnie kotlet w stylu nookracji czy technokracji.

In principio

Warto więc byście Wy szanowni czytelnicy zapoznali się z tymi konceptami podczas gdy ja wypiszę dlaczego uznałem za stosowne stworzenie nowego pojęcia i definiowania go.

Po pierwsze w moich założeniach nomiokracja ma być czymś więcej niż technokratycznym skupieniem się na produkcji jako celu nadrzędnym typowym dla filozofii z początków i okresu industrializacji. Jako iż XXI wieczne społeczeństwo nie jest wyłącznie zbudowane wokół usprawniania środków produkcji i dystrybucji, nie przewiduję by w najbliższym czasie miało się to zmienić, więc i pragnę rozciągnąć "władzę inteligencji" na wszystkie sfery życia.

Po drugie definiuję nomiokrację jako wolną od oskarżeń o feudalistyczny charakter nookracji, choć w tym wypadku nie mogę odciąć się całkowicie od spadku Platońskich idei.

Powody
Idea nomiokratyczna zrodziła się za sprawą zarówno licznych inspiracji, jak i potrzeby dostrzeżonej w dzisiejszym świecie. Jesteśmy bowiem codziennymi świadkami obłędu pokroju antyszczepionkowców, ruchu płaskiej ziemi czy niezliczonej ilości rodzajów nieuzasadnionego lęku wobec modyfikacji genetycznych.

Okres gdy Nauka była przyjmowana przez społeczeństwo nie tyle neutralnie co entuzjastycznie minął wedle moich obserwacji wtedy gdy poziom jej komplikacji wzrósł na tyle by wymykać się nawet "chłopskiemu rozumowaniu" ludności.

Nieumiejętność do zrozumienia będąca nie do przeskoczenia w dzisiejszym świecie połączona z licznymi niechlubnymi nadużyciami doprowadziły do spadku społecznego zaufania a nawet powstania "Alternatywnych Nauk" pokroju "Alternatywnej Medycyny" czy wspomnianego ruchu płaskoziemskiego.

Gdy społeczeństwo nie jest w stanie pojąć różnorodnych zagadnień technologicznych, filozoficznych czy w jakikolwiek sposób specjalistycznych wchodzących w życie publiczne to ciężko oczekiwać by było w stanie wybrać na drodze demokratycznej kompetentne osoby do podejmowania w owych materiach sądy, szczególnie uwzględniwszy upadek sztuki dyskusji w obecnej polityce zarówno światowej jak i lokalnej.

Demokracja ważona

Jako, że doszukuję się bolączek ludzkości w niekompetentnym podejściu do tematów wymagających wysokich kompetencji lekarstwo widzę w modyfikacji obecnego, demokratycznego ustroju.

Najczęstszym zarzutem wobec niego jest równość głosu wykwalifikowanego wykładowcy nauk społecznych i oderwanych od zagadnień wyższych ludzi których umysł jest zaćmiony chorobami pokroju alkoholizmu.
W nomiokracji rozwiązuję ten problem rozróżnianiem wagi głosu w zależności od tego przez kogo ten głos jest oddawany.

Nierealnie idealistycznym jest pogląd głoszący, że każda osoba kształcąca się dłużej w wybranym kierunku automatycznie posiada większą wiedzę ogólną, ale statystyka ogółu grup społecznych gdyby podzielić je względem wykształcenia działa korzystnie nawet w polskim, posiadającym wiele przeciwników systemie kształcenia.

Należy zastanowić się jak wielkie dysproporcje w wartości głosu względem położenia w drabinie kształcenia ustalić i czy nie uwzględnić innych czynników pokroju wieku czy ogólnych badań psychiatrycznych, jednakże są elementy które są najpewniej zmienne dla różnych społeczeństw oraz nie posiadam kompetencji by wydawać sądy w tej materii, więc w duchu nomiokracji zamilknę.

W historii na podobne propozycje był wylewany zimny kubeł niewykonalności technicznej, uważam jednak, że w obecnym momencie rozwoju ludzkości, z naszą biegłością informatyczną bylibyśmy w stanie stworzyć samo utrzymujący się system będący w stanie podołać złożoności operacji koniecznych w podejmowaniu powszechnych decyzji.

Moje propozycje znacząco uderzają w oświeceniowy trójpodział władzy, gdyż naturalnym wydaje się być to, że osoby posiadające prawo do decyzji w kwestiach legalizacji przykładowo środków chemicznych, nie będą zapewne tymi sami osobami którym przyjdzie debatować nad zmianami w prawie komunikacyjnym.

Idąc dalej

Jak daleko można sięgnąć ideami nomiokratycznymi w kształtowanie społeczeństwa?
Czy kolejnym krokiem nie byłoby podzielenie go na klasy względem posiadanych kompetencji, i przyznawanie praw w zależności od położenia w stworzonym tak systemie?

Wobec tych i poprzednich propozycji roztacza się ciemne widmo potencjału do nadużyć wobec jednostki które w mojej opinii może być rozwiane tylko silnymi założeniami wstępnymi.

Oto moje propozycja takowego:
"Niezbywalne prawo człowieka do kształcenia się i podejmowania uniwersalnych, powszechnych i niezawisłych testów mających wykazać jego umiejętności"

Kończąc

Zamieszczając swe myśli tutaj celowo i w duchu nomiokracji wystawiam je na ostrzał (mam nadzieję) konstruktywnej krytyki.

Daję Wam wolną rękę w propozycjach modyfikacji tego systemu, oraz upraszam o wytykanie mi i jemu nawet najdrobniejszego błędu czy sprzeczności.

~Marcin R.-pierwszy nomiokrata.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wera (1540 punktów)
Przy rozważaniach na temat zmiany ustroju najważniejsze jest uwzględnienie najgorszego scenariusza, a nie potencjalnych korzyści. Każdy ustrój jest "dobry", problem w tym, że niekoniecznie się sprawdza w rzeczywistości.

Jak zauważyłeś, najgorszym scenariuszem w przypadku demokracji jest to, że rządzą idioci. W przypadku "nomiokracji" elity najprawdopodobniej kierowałyby się tylko dobrem własnym. Żadne wykształcenie nie neguje egoizmu, głupoty, ani osobistych uprzedzeń.

Miała matka syna, a chciała mieć córkę
Poszła więc zrobiła sobie córkę z wujkiem
Marcin R (6 punktów)
O ile z problematyką egoizmu i uprzedzeń mogę się zgodzić to eliminacja "głupty" jako podstawowe założenie systemu moim zdaniem jest wykonalna. Walka z przyznawaniem sobie nadmiaru praw leży moim zdaniem w konstrukcji ustawy zasadniczej i wolnej rotacji elit i gwarancji awansu społecznego wedle samorozwoju jednostki.
14-08-2018 18:01 
 Ocena-1 na 1
Wera (1540 punktów)
A w jaki to sposób miałoby się zagwarantować możliwość awansu społecznego? Przecież nawet konstytucja jest podważalna.

Miała matka syna, a chciała mieć córkę
Poszła więc zrobiła sobie córkę z wujkiem
Marcin R (6 punktów)
Wolnością do edukacji, także wyższej i podjęcia testów oceniających poziom kwalifikacji. Poprzez awans miałem na myśli kwalifikację do wyższej wykształceniem klasy.
Wera (1540 punktów)
>Wolnością do edukacji, także wyższej i podjęcia testów oceniających poziom kwalifikacji. Poprzez awans miałem na myśli kwalifikację do wyższej wykształceniem klasy.
Nie zrozumiałeś pytania.

Miała matka syna, a chciała mieć córkę
Poszła więc zrobiła sobie córkę z wujkiem
16-08-2018 08:13 
 Ocena 1 na 1
Marcin R (6 punktów)
Najwyraźniej. Jeśli chodzi o podważalność konstytucji... To zarzut kierowalny chyba do wszystkich form demokracji. Nie wiem. Musielibyśmy się zastanowić co zawiodło w tych systemach które swoje konstytucje pogwałciły a co działa na korzyść w tych w których jest respektowana.
The Bear Jew (2544 punktów)
(zablokowany)
Teoria zawsze w tych sprawach nie pokrywa się z praktyką. Czynnik ludzki.
fazimodo (251 punktów)
Najgorszym pomysłem jest przyznawanie głosów ze względu na wykształcenie (merytokracja). Znam dużo osób z wyższym wykształceniem w tym doktorów i inżynierów, którzy nie mają pojęcia jak działa społeczeństwo czy gospodarka. Dawanie im większej władzy to jak dawanie upośledzonemu dziecku decydować o sobie bo w paraolimpiadzie wygrał złoty medal.

Takie podejście by miało sens gdyby wartość dyplomu uczelni wyższej nie była totalnie zdewaluowana, a sam dyplom nie byłby tylko ciut więcej warty od papieru toaletowego. W końcu mamy na równi doktorów analizujących różne kształty koszy wiklinowych (znajoma po ASP taką pracę doktorską miała) czy innych filozofów humanistów oraz doktorów chemii tworzących nowe związki chemiczne czy materiały. Pomijając zasługi dla społeczeństwa i to ile ich praca wnosi do codziennego życia, to jednak mogłoby się okazać, że chemik mniej wie jak funkcjonuje społeczeństwo i dokonuje gorszych dla siebie i ogółu wyborów politycznych niż pani po ASP bawiąca się w plecenie wikliny.

To powiedziawszy zgadzam się z nadaniem wagi głosom, co pozwoliłoby wyeliminować mniej odpowiedzialną część ludzi, albo przynajmniej zminimalizować ich wpływ na wybór reprezentantów społeczeństwa. Tak samo jak nie pozwala się prowadzić samochodu bez uprawnień, tak samo uważam, że powinny być uprawnienia do głosowania zdobywane poprzez zaliczenie egzaminu z politologii.

Jednak, aby nie zostać posądzonym o antydemokratyczność każdemu pozostawiłbym głos warty jeden, a ludziom, którzy zaliczyli egzamin dodawałbym punkty.

Pozostaje forma w jakiej byłby egzamin przeprowadzany. Moim zdaniem najłatwiej byłoby dodać dodatkową kartę do głosowania z 5 pytaniami z puli np. 500 znanych pytań, których każdy mógłby się nauczyć. Odpowiedź na 3-4 pytania dodawała by dodatkowy punkt, a na 5 dodatkowe dwa punkty do wartości głosu. Wykonalność techniczna takiego rozwiązania jest banalna.

W ten sposób osoby, które albo coś wiedzą o polityce, albo chociaż miały tyle samozaparcia, aby się nauczyć pytań na pamięć by miały większy wpływ na wybór polityków i swoich reprezentantów niż motłoch, który głosuje na tego ładniejszego (np. ponad 80letni dziadkowie mojej żony są zachwyceni Tuskiem, głównie dlatego, że ma 60lat "a wygląda tak młodo" - nic więcej o nim nie wiedzą) czy tego, który obieca złote góry.

Jako, że mam niskie mniemanie o społeczeństwie, gdzie nawet osoby z forum racjonalista mnie w nim utwierdzają, uważam, że ludzie by padli na pytaniach typu ile to jest 2+2 czy pytanie czy Polska jest monarchią czy republiką.

O i wątek: www.racjonalista.pl/forum.php/s,769679 jest idealnym przykładem niskiego poziomu polskiego społeczeństwa nawet wśród rzekomych "racjonalistów".
Marcin R (6 punktów)
Znakomita krytyka, która wymaga mojej odpowiedzi.
System powinien kategoryzować także kierunek wykształcenia, i kierować specjalistów wybieranych przez społeczność danej dziedziny np. do odpowiedniego ministerstwa.
By jakkolwiek rozważań nomiokrację, należałoby gruntownie zreformować oświatę, a nad tym nawet nie ważyłem się rozważać.
Jakieś sugestie odnośnie tej materii?

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365