Racjonalista - Strona głównaDo treści
Euro - prędzej, czy później?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
13-12-2007 11:15laszka (296 punktów)Euro - prędzej, czy później?
Chodzi mi o strefę euro, do której Polska ma zamiar wejść.
Jeden z moich wykładowców jest zdania, że Polska powinna poczekać jeszcze około 10 lat, bo dzisiaj tylko straci. Ja mam wrażenie, nie wiem czy słuszne, że mało się o tym mówi w debacie publicznej. W kręgach specjalistycznych temat pewnie jest żywy. Czy tak samo jest w debacie oglądanej powszechnie przez "zwykłych" obywateli, którzy w kwestiach ekonomicznych nie mają tak dużego rozeznania? Wydaje mi się, że jednak nie. Myślę, że ciągle mało się mówi rzetelnie o zyskach i stratach pewnych decyzji.
Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Czy szybkie wejście do strefy euro jest dla Polski korzystne, czy raczej odwrotnie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

@ffe?
Weszliśmy kilka lat temu do UE. Poprzedzały ten fakt rozmaite przepowiednie, z których znaczna część się nie sprawdziła. Teraz też nikt nie potrafi konsekwencji ogarnąć. Cóż ,jedyne wyjście to spróbować - tylko chociaż my chcemy, czy nas tam zechcą? Podobno trzeba jakieś warunki spełnić, a czy je spełniamy?
17-12-2007 22:32 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Cóż ,jedyne wyjście to spróbować - ...

jestem za. za dobrymi i złymi konsekwencjami. bo te jak medal mają zazwyczaj dwie strony...
thraul (129 punktów)
>Czy szybkie wejście
>do strefy euro jest dla Polski korzystne, czy raczej
>odwrotnie?

Wejście do strefy euro może być korzystne o ile pozostawimy złotówke i będziemy mieć dwie waluty. Jestem jak najbardziej za takim rozwiązaniem. Ale zamiana złotówki na euro to zła decyzja.
stilgar (7322 punktów)
a jak sobie wyobrażasz posiadanie dwóch walut ? Codziennie publikowane kurs złotego względem euro? to czym to sie różniłoby od tego co jest teraz? A może ustalony kurs ? Wtedy, czym to by sie różniło od całkowitego wycofania złotówki?
salek (4701 punktów)
>a jak sobie wyobrażasz posiadanie dwóch walut ? Codziennie publikowane kurs złotego względem euro? to czym to sie różniłoby od tego co jest teraz? A może ustalony kurs ? Wtedy, czym to by sie różniło od całkowitego wycofania złotówki?
Krótko po I wś w Polsce obowiązywały marki polskie. Waluta ta w pewnym okresie miała bardzo wysoką inflację, a zatem trzymanie pieniędzy 'w skarpecie' było mało rozsądne. W obiegu była zatem inna 'waluta', a mianowicie znaczki pocztowe (kupienie znaczka na list uprawniało do wysłania tegoż listu, a zatem kurs znaczka ustalał urząd pocztowy). Na Polinezji za walutę często służyły muszle - zatem obowiązujących 'walut' na wyspie mogło być bardzo dużo. W Stanach początkowo pieniądz emitowały cztery niezależne banki - mieli zatem cztery waluty w ramach jednego kraju. Że już nie wspominając, że dawniej w ramach jednego kraju mogły funkcjonować rózne waluty - każdy pieniądz emitowany był w kruszcu, a więc minimum to dwie 'waluty' (srebro, złoto, czasem ich stopy), czasem rozwinięte o 'lokalny koloryt' (np, kamienie szlachetne i inne trwałe i mało dostępne towary), o różnorodności monet czy stopniu ich uszkodzenia nie wspominając. Na dobrą sprawę walutą może być cokolwiek...

A jak to mogłoby wyglądać? Ano kurs ustalałby sprzedawca. Kursy ustalane byłyby samodzielnie (tak jak obecnie w kantorach). Mógłbyś od pracodawcy zażądać wypłaty w konkretnej walucie - tej, która jest według Ciebie 'lepsza'. Może nawet dopuszczenie w obrocie dwóch walut byłoby nawet lepsze niż pozostanie przy złotówce... Nie pamiętam, może ktoś przypomni - na Wyspach Brytyjskich obowiązuje jedna, czy dwie waluty? Czy mógłbym w Anglii w pubie zapłacić w euro? Jeżeli tak, to nikt nie musi sobie wyobrażać, jak taki system mógłby funkcjonować - wystarczy wybrac się na wycieczkę. A jeżeli nie tam, to do Tunezji.
thraul (129 punktów)
>Może nawet dopuszczenie w obrocie dwóch walut byłoby nawet lepsze niż pozostanie przy złotówce...

Oczywiście, że byłoby lepsze. Zresztą dlaczego się ograniczać tylko do dwóch. niech będą trzy albo cztery. A jeżeli już ma być tylko jedna, to na pewno nie euro. Skoro lepsza jest różnorodność (kilka walut w jednym państwie) to takie ujednolicenie (jedna waluta na 20 kilka państw!!!) to fatalne posunięcie.
salek (4701 punktów)
>>Może nawet dopuszczenie w obrocie dwóch walut byłoby nawet lepsze niż pozostanie przy złotówce...
>Oczywiście, że byłoby lepsze. Zresztą dlaczego się ograniczać tylko do dwóch. niech będą trzy albo cztery. A jeżeli już ma być tylko jedna, to na pewno nie euro. Skoro lepsza jest różnorodność (kilka walut w jednym państwie) to takie ujednolicenie (jedna waluta na 20 kilka państw!!!) to fatalne posunięcie.
>
Nie napisałem, że 'jestem pewny, że lepsze'. Kilka walut jednocześnie ma również minusy - choćby to, że zmiana waluty kosztuje (więc trzeba albo płacić za konwersje, albo zapewnić płynność finansową w każdej walucie jednocześnie czyli de facto prowadzić kilka księgowości). Z drugiej strony Stany w całej objętości dziś mają jedną walutę - więc może jedno euro dla całej Europy nie jest złym pomysłem.. Choć osobiście wolałbym pozostać przy złotówce, ewentualnie pozostawiając euro jako walutę dopuszczalną przy obrocie (tak, jak przypuszczam jest w Anglii).
alterego
Chyba nie ma co upierać się przy żadnej walucie, a tym bardziej ich mnożyć, bo papierowy pieniądz przecież powoli znika. Chwila moment i będzie już jedynie pieniądz księgowy. Przy takim pieniądzu mnożenie przeliczników chyba pozbawione jest sensu.
Talarek

>...w każdej walucie jednocześnie czyli de facto prowadzić kilka księgowości). Choć osobiście wolałbym pozostać przy złotówce, ewentualnie pozostawiając euro jako walutę dopuszczalną przy obrocie (tak, jak przypuszczam jest w Anglii).
>

Księgowość prowadzi się w walucie danego kraju, czyli w GB jest to funt, natomiast przy handlu m-dzynarodowym można się zabezpieczyć kupując instrumenty pochodne, czyli 'blokując' wartość danej waluty. Kilka księgowości, to nie jest potrzebne, bilans musi się zamknąć tu gdzie płacisz podatki (w takiej walucie).
SzamanGniewko (353 punktów)
Póki w RPP szefem był Balcerowicz i przewagę mieli "jastrzębie" nad "gołębiami" to złotówka była bardziej pożądana niż euro. Dbanie o niską inflację było na wysokim poziomie a posiadanie własnej waluty w gospodarce tak mocno powiązanej z EU ma więcej zalet niż wad. Kiedy jednak cel inflacyjny schodzi na drugi plan to już lepiej zastanowić się nad wprowadzeniem euro, zawsze to bezpieczniej dla naszych kieszeni.

Be yourself,
no matter what they say!
thraul (129 punktów)
>Póki w RPP szefem był Balcerowicz i przewagę mieli "jastrzębie" nad "gołębiami" to złotówka była bardziej pożądana niż euro. Dbanie o niską inflację było na wysokim poziomie a posiadanie własnej waluty w gospodarce tak mocno powiązanej z EU ma więcej zalet niż wad. Kiedy jednak cel inflacyjny schodzi na drugi plan to już lepiej zastanowić się nad wprowadzeniem euro, zawsze to bezpieczniej dla naszych kieszeni.

A masz gwarancję, że np. Francuzi, aby utrzymać swój system socialny przy życiu, nie dodrkują sobie Bóg wie ile eurasów, co oczywiście odbije się inflacją także u nas?
19-12-2007 08:50 
 Ocena 1 na 1
SzamanGniewko (353 punktów)

>A masz gwarancję, że np. Francuzi, aby utrzymać swój system socialny przy życiu, nie dodrkują sobie Bóg wie ile eurasów, co oczywiście odbije się inflacją także u nas?

Za emisję euro odpowiedzialny jest Europejski Bank Centralny więc Francuzi sami nic nie dodrukują. Zagrożeniem jest natomiast przekraczanie długu publicznego (powyżej 60%)i deficyt budżetowy powyżej 3% w danym kraju (chyba tylko Niemcy teraz tak mają)i to może wydatnie wpływać na osłabienie waluty. Ale i tak lepiej mieć walutę powiązaną z takim mocnymi gospodarkami jak w UE + niemieckie łamanie umów niż tylko ze swoją + inflacja.

Be yourself,
no matter what they say!
piątek (1035 punktów)
Wiadome że przelicznik nie będzie dokładny, więc ceny towarów zostaną raczej zaokrąglone w górę, a z pensjami będzie różnie. Zmiana waluty to nie tylko nasze widzimisię, ale chcąc nie chcąc musimy brać pod uwagę opinie zagranicznych inwestorów, żeby nam się miało opłacać to najpierw ktoś inny musi mieć w tym zysk.

"Bóg uczynił mnie ateistą. Kim Ty jesteś by kwestionować jego mądrość"
Sikorski (294 punktów)
Hahaha kiedy słyszę słowo "euro", w sensie waluty to chce mi się śmiać. Żeby zrozumieć system walutowy i gospodarczy na świecie wystarczy tak niewiele, zaledwie 46 minut. W skupieniu i koncentracji obejrzeć film "Money as debt", czyli "Pieniądze jako dług". Wtedy wszystko jest tak jasne i proste, że można odpowiedzieć na prawie wszystkie pytania z tej dziedziny.
"Money as debt" - polecam.
Talarek
>Chodzi mi o strefę euro, do której Polska ma zamiar wejść.
>Jeden z moich wykładowców jest zdania, że Polska powinna
>poczekać jeszcze około 10 lat...>

A czy Polska obliczyła ile wejście do strefy euro będzie kosztować? I czy Polskę na to stać? To po pierwsze.
Moim zdaniem Polski na to już na pierwszy rzut oka NIE STAĆ,
bo PL to kraj Bardzo wysokich cen i niskich zarobków.

Co więcej po przejściu na euro ludzie będą chcieli na tym zarobić, wydrenować normalnie, czyli będą specjalnie zawyżać
ceny i nie mówię tutaj o zaokrąglaniu w górę...

To jest chyba taki absurd z serii SLD wprowadziło PL do UE, to teraz, k... my, wprowadzimy PL do strefy euro.

No ja nie wiem, czy i 10 lat to nie za mało. I o ile funt kosztuje 1.34 euro (ostatnio wielkie problemy na giełdzie), to euro kosztuje 3.61 zł. A jakoś GB nie ma zamiaru wchodzić do strefy euro.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365