Wierzący mają łatwiej. Nie sądzicie. Pomyślcie, w razie niepowodzeń mają na kogo zwalić winę. Bo przecież ich poczynaniami w pewnym sensie ktoś kieruje. Lub chociaż kontroluje. Nawet jak stanie się coś złego mogą powiedzieć "Bóg tak chciał". Mają również w razie sukcesów komu dziękować. Pewnego dnia, grając w pokera z kolegą ( prawdę mówiąc nieco tępym ) zauważyłem jak po kolejnym wygranym rozdaniu, z rozbrajającym uśmiechem wznosi oczy do góry i krzyczy "Dzięki, dzięki, dzięki !!" Skądinąd wiem że jego wiara ogranicza się do potęgi pieniądza. Komu więc dziękował? Oczywiście, można by przypuszczać że jest to niekontrolowana reakcja na pewien sukces. W przypadku neandertalczyka mogło by to być wytłumaczenie nawet wystarczające. Nie wiem co powiedziałaby na to moja żona ale nie uważam się za troglodytę, a ze zgrozą zauważyłem w moim zachowaniu podobne symptomy. Mimochodem w pewnych momentach komuś lub czemuś dziękuję. Ciekawe komu i po co. W przypadku ludzi religijnych sprawa jest prosta. A co się tyczy ateistów, nie wspomnę o nihilistach? A może to tylko mi się tak dzieje a moja, przepraszam za obietnicę inteligencja, nie wychodzi poza australopiteka. Co za głupawy temat.  |