Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dekalog I Kieślowskiego

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
08-10-2006 16:09ArchiDekalog I Kieślowskiego
Przypomniał mi się ostatnio Dekalog I Kieślowskiego. Zamierzam go obejrzeć jeszcze raz.
Pomijając jednak wartość estetyczną i artystyczną filmu, kiedy czytam opisy:
>"Tak więc pierwsza część cyklu opowiada pierwszemu z dziesięciu przykazań - "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". W scenariuszu ujęte zostało ono w sposób podstawowy - jest to problem istnienia Boga w ogóle, a także kreowania przez współczesnego człowieka fałszywych bożków. Twórcy filmu chyba nieprzypadkowo owym bożkiem uczynili komputer - chcieli bowiem uniknąć tradycyjnej, biblijnej wykładni grzechu, sprzeniewierzenia się boskim nakazom. "Dekalog 1" opowiada historię pewnego naukowca. Jego tragedia wzięła początek z tego, że zbyt zaufał komputerowi, możliwościom współczesnej nauki. Z wielką precyzją, z zachowaniem ogromnego marginesu bezpieczeństwa wyliczył on wytrzymałość lodu na zamarzniętym, osiedlowym jeziorku, gdzie jego ukochany syn chciał wypróbować nowe łyżwy. Niestety, splot przypadków i nieszczęśliwych okoliczności doprowadził do tragedii. Lód nie wytrzymuje ciężaru młodego łyżwiarza, chłopiec się topi." (filmweb.pl)
czy komenarze jak ten:
>"Hmmm... Nie wiem dlaczego tak to odebrałaś, ja nie postrzegam tego wątku jako konflikt Boga z nauką. Kieślowski skłania widza do pochylenia i zastanowienia się nad tajemnicą "istnienia" Boga w naszym życiu. Postać Krzysztofa (głównego bohatera) jest tylko wyraźnym przykladem na to, że Bóg w różny, tajemniczy i indywidualny sposób pojawia się i wpływa na nasze życie. Głowny bohater całe życie buntuje się przeciw Bogu, kiedy dotyka go życiowa tragedia, obwinia o nią Boga (demolując ołtarz w kościele) tym samym zaczyna wierzyć w jego istnienie..." (tamże)
to dochodzę do wniosku, że przesłanie jest banalne, jeśli wręcz nie obskuranckie.
Co myślicie o tym filmie?
Da się go tylko tak interpretować, że ateista/racjonalista zostaje upokorzony przez Boga, którego odrzucił? A może to film o naiwnym stosunku człowieka do nauki i techniki, bez żadnego słowa o Bogu?

che fujara

>Da się go tylko tak interpretować, że ateista/racjonalista
>zostaje upokorzony przez Boga, którego odrzucił? A może to
>film o naiwnym stosunku człowieka do nauki i techniki, bez
>żadnego słowa o Bogu?

Interpretować dzieło można na niezliczoną ilość sposobów. Tyle że niektóre z interpretacji wydadzą się niedorzeczne. Akurat "bez żadnego słowa o Bogu" w przypadku tego filmu obejść się raczej nie można. By nie byc niedorzecznym, znaczy się.

Niedobrze gdy wciska się religijne odniesienia gdzie ich nie ma, ale też źle gdy próbuje się je wyrugować z dzieł gdzie ich pełno.

Pozdrawiam.
Archi
>>Da się go tylko tak interpretować, że ateista/racjonalista
>>zostaje upokorzony przez Boga, którego odrzucił? A może to
>>film o naiwnym stosunku człowieka do nauki i techniki, bez
>>żadnego słowa o Bogu?
>Interpretować dzieło można na niezliczoną ilość sposobów. Tyle że niektóre z interpretacji wydadzą się niedorzeczne. Akurat "bez żadnego słowa o Bogu" w przypadku tego filmu obejść się raczej nie można. By nie byc niedorzecznym, znaczy się.
>Niedobrze gdy wciska się religijne odniesienia gdzie ich nie ma, ale też źle gdy próbuje się je wyrugować z dzieł gdzie ich pełno.
>Pozdrawiam.

No i obejrzałem. Nigdy nie ufaj recenzentom
Film mi się wydał strasznie dziwny i faktycznie trudno powiedzieć właściwie o co w nim chodziło. Zwrócił jednak moją uwagę ciekawy fakt. Cała historia toczy się wokół cudu. Oto wbrew wszystkiemu, wbrew prawom fizyki załamuje się lód, topi się syn głównego bohatera, choć nawet to nie jest pokazane. Tyle, że w normalnych przypowieściach cuda zawsze polegają na uzdrowieniu, jakiejś cudownej pomocy, usunięciu przeszkodu w dążeniu do celu itd. Tutaj za to cud jest zły i okrutny, tak jakby nie dobry Bóg chrześcijan rządził światem, ale jakiś złośliwy demon.

Dlatego dziwi mnie ta scena w kościele. Zburzenie ołtarza przed matką boską częstochowską, w dodatku "płaczącą" ...

Zły Bóg ojciec zabija, mści się i każe w szale za niewiarę, a dobra matka boska płacze? To jak obraz polskiej patologii rodzinnej.

Ciekawe, że takie wydarzenie może jednych umocnić we własnym ateiźmie, a innych właśnie skłonić do wiary. Choć w filmie mogło się dokonać chyba tylko etyczne odrzucenie Boga, bo autor z góry zakłada isnienie jakiś sił nadprzyrodzonych wkraczających w nasze życie.
Archi

>Zły Bóg ojciec zabija, mści się i każe w szale za niewiarę, a dobra matka boska płacze? To jak obraz polskiej patologii rodzinnej.

Sory za to każe zamiast karze, ale jak się długo przed ekranem siedzi to najprostsze rzeczy się zaczynają mylić.
19-10-2006 17:37 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Cała historia toczy się wokół cudu. [...] Tyle, że w normalnych przypowieściach cuda zawsze polegają na uzdrowieniu, jakiejś cudownej pomocy, usunięciu przeszkody w dążeniu do celu itd. Tutaj za to cud jest zły i okrutny, tak jakby nie dobry Bóg chrześcijan rządził światem, ale jakiś złośliwy demon.

To szalenie ciekawa interpretacja. Można dyskutować czy zaprezentowana sytuacja zasługuje na miano cudu (może był to jedynie błąd w obliczeniach?). Przyjmijmy jednak, że był to cud. Zatem wynika z niego, że życie ludzkie nie ma dla Boga żadnego znaczenia; ważna jest jedynie wiara będąca celem samym w sobie. W Biblii aż roi się od przypowieści zmierzających do tej właśnie konkluzji (np. Abraham i jego syn, potop, Sodoma i Gomora).

>Dlatego dziwi mnie ta scena w kościele. Zburzenie ołtarza przed matką boską częstochowską, w dodatku "płaczącą" ...

Mnie nie. Jest to w pełni uzasadniona psychologicznie reakcja. A symbolizm...? No cóż, artyście wolno. Z podobną sytuacją (psychologiczną) mamy do czynienia już w "Trenach" Kochanowskiego.

>Zły Bóg ojciec zabija, mści się i karze w szale za niewiarę, a dobra matka boska płacze? To jak obraz polskiej patologii rodzinnej.

To także ciekawa interpretacja. I, na swój sposób, słuszna.

>Ciekawe, że takie wydarzenie może jednych umocnić we własnym ateiźmie, a innych właśnie skłonić do wiary. Choć w filmie mogło się dokonać chyba tylko etyczne odrzucenie Boga, bo autor z góry zakłada isnienie jakiś sił nadprzyrodzonych wkraczających w nasze życie.

Wiemy, że Kieślowski był wierzący. Dlatego jego "Dekalog" jest w jakiś sposób "tendencyjny". Ale już zdanie napisane przez Ciebie powyżej świadczy o tym (co jest zresztą prawdą), że ta tendencyjność jest na tyle mała, iz może być pomijana. Zatem film zmusza do myślenia, do głębokiej refleksji, do samookreślenia. I w tym tkwi jego siła i artyzm.

Pozdrawiam.


fides ex necessitate esse non debet

Wróć do listy wątków działu Kultura

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365